Dodaj do ulubionych

Zawsze wiedziałam, że faceci tacy są

23.05.08, 17:40
A po tym jak przeczytałam to
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=79910899&v=2&s=0 na etacie
upewniłam się, że oni się nie zmieniają...
Obserwuj wątek
    • mama.tomka6 Re: Zawsze wiedziałam, że faceci tacy są 23.05.08, 17:51
      tego faceta chyba pogrzalo..chce zabrac dziecku dom i jeszcze szuka porad
      prawnych???
    • braktalentu Re: Zawsze wiedziałam, że faceci tacy są 23.05.08, 20:12
      A ja nie rozumiem, czym miłe Panie się tak ekscytujecie. Ludzie mają
      jakiś majątek. Po rozwodzie dzielą go na pół. Piłą się nie da, więc
      trzeba dom sprzedać i podzielić po połowie kasę. Dom wystawiony na
      sprzedaż kupuje jeden ze współwłaścicieli i w związku z powyższym
      wystarczy, żeby zapłacił drugiemu współwłaścicielowi połowę
      ustalonej kwoty. Żona może to zrobić równie dobrze co mąż - tyle, że
      z postu wynika, że Ona absolutnie nie jest w stanie. Mąż proponuje
      Jej więc mieszkanie za połowę wartości majątku, żeby nie wylądowała
      z dzieckiem na bruku. To uczciwy układ. Potomek, po śmierci ojca
      dziedziczy dom (ewentualnie do spółki z rodzeństwem) i koniec
      pieśni. Dziecko ma gdzie mieszkać, ma co jeść i jeszcze przyszłość
      ładnie zabezpieczona.
      Weźmy teraz pod uwagę rozwiązanie drugie, tj. w domu zostaje była
      żona, a wspaniałomyślny były mąż rezygnuje ze swojej części wartości
      nieruchomości, lub nieruchomość przepisują na dziecko. Obserwuję
      taką sytuację zza płotu. Po pierwszej zimie dom popada w ruinę.
      Matki nie stać na ogrzewanie, konserwacja budynku przerasta Jej
      kompetencje i możliwości finansowe. Dodatkowo dziecko ma dożywotnio
      zakwaterowaną u siebie mamusię, bo przecież nie wywali Jej na bruk,
      a Ona sama raczej w dniu osiągnięcia przez córkę / syna
      pełnoletności nagle na nogi nie stanie. I jeszcze dziedziczy,
      zamiast pięknej posesji - ruinę.
      Kobieta bluszcz, uwieszająca się najpierw na mężu, a potem na
      dziecku budzi oczywiście moje współczucie, ale prawda jest taka, że
      bluszcz bardzo niszczy elewację i bardziej współczuję dziecku.
      Czy uważacie, że obowiązkiem ojca (NIE MĘŻA!) jest utrzymywanie
      byłej żony - nieudacznicy, tylko dlatego, że ta opiekuje się Jego
      dzieckiem? Bo do tego de facto sprowadza się pozostawienie Jej domu,
      w imię rzekomego dobra dziecka.
      • alicja611 do braktalentu 24.05.08, 13:18
        Prezentujesz taka postawe jak w dowcipie: "Ja zostawilem zone po rozwodzie bez
        niczego? Nieprawda....zostawilem jej dzieci"
        Z czego wynika to,ze zona nie moze utrzymac domu? Ze jest gorsza od faceta?
        Wynika to z tego, ze kiedy facet stabilizowal swoja pozycje zawodowa,dbal o swoj
        rozwoj...zona dbala o dom, dzieci i gowno prawda, ze mogla skonczyc studia , isc
        do pracy.Jakims dziwnym naturalnym, niepisanym prawem to kobiety dbaja o dom ,
        sa sprzataczkami , praczkami i pielegnuja domowe ognisko kiedy facet dba o
        zaspokojenie swoich ambicji zawodowych (patrz: zarabianie kasy). Wiec nie lzyj z
        kobiet, ktore nie sa w stanie utrzymac domu a tenze w ruine popadnie. Czesto po
        rozwodzie doskonale sobie radza z domem i kazdy facet, ktory ma odrobine klasy
        nie zostawi kobiety z dziecmi po rozwodzie w gorszych warunkach niz swoje. Bo on
        moze ciagle byc caly dzien w pracy, a ona nie.




        braktalentu napisała:

        > A ja nie rozumiem, czym miłe Panie się tak ekscytujecie. Ludzie mają
        > jakiś majątek. Po rozwodzie dzielą go na pół. Piłą się nie da, więc
        > trzeba dom sprzedać i podzielić po połowie kasę. Dom wystawiony na
        > sprzedaż kupuje jeden ze współwłaścicieli i w związku z powyższym
        > wystarczy, żeby zapłacił drugiemu współwłaścicielowi połowę
        > ustalonej kwoty. Żona może to zrobić równie dobrze co mąż - tyle, że
        > z postu wynika, że Ona absolutnie nie jest w stanie. Mąż proponuje
        > Jej więc mieszkanie za połowę wartości majątku, żeby nie wylądowała
        > z dzieckiem na bruku. To uczciwy układ. Potomek, po śmierci ojca
        > dziedziczy dom (ewentualnie do spółki z rodzeństwem) i koniec
        > pieśni. Dziecko ma gdzie mieszkać, ma co jeść i jeszcze przyszłość
        > ładnie zabezpieczona.
        > Weźmy teraz pod uwagę rozwiązanie drugie, tj. w domu zostaje była
        > żona, a wspaniałomyślny były mąż rezygnuje ze swojej części wartości
        > nieruchomości, lub nieruchomość przepisują na dziecko. Obserwuję
        > taką sytuację zza płotu. Po pierwszej zimie dom popada w ruinę.
        > Matki nie stać na ogrzewanie, konserwacja budynku przerasta Jej
        > kompetencje i możliwości finansowe. Dodatkowo dziecko ma dożywotnio
        > zakwaterowaną u siebie mamusię, bo przecież nie wywali Jej na bruk,
        > a Ona sama raczej w dniu osiągnięcia przez córkę / syna
        > pełnoletności nagle na nogi nie stanie. I jeszcze dziedziczy,
        > zamiast pięknej posesji - ruinę.
        > Kobieta bluszcz, uwieszająca się najpierw na mężu, a potem na
        > dziecku budzi oczywiście moje współczucie, ale prawda jest taka, że
        > bluszcz bardzo niszczy elewację i bardziej współczuję dziecku.
        > Czy uważacie, że obowiązkiem ojca (NIE MĘŻA!) jest utrzymywanie
        > byłej żony - nieudacznicy, tylko dlatego, że ta opiekuje się Jego
        > dzieckiem? Bo do tego de facto sprowadza się pozostawienie Jej domu,
        > w imię rzekomego dobra dziecka.
        • braktalentu Re: do braktalentu 24.05.08, 21:22
          > Z czego wynika to,ze zona nie moze utrzymac domu?

          Z postu tego Pana. Napisał to wyraźnie. Może kłamie, ale to raczej
          wiarygodne, bo jak sama piszesz "Jakimś dziwnym naturalnym,
          niepisanym prawem to kobiety dbaja o dom, sa sprzataczkami ,
          praczkami i pielegnuja domowe ognisko" .
          Być może dla Ciebie to prawo jest naturalne i niepisane. Dla mnie
          jest bardzo wyraźnie opisane w najważniejszej księdze stanowiącej
          podstawę dominującej kultury tej cześci świata i w dzisiejszych
          czasach zdecydowanie dziwne. Kobieta, które decyduje się na
          wspieranie kariery swojego męża i rolę praczki, kucharki,
          sprzątaczki, niani musi się liczyć, że są to usługi gorzej opłacane
          niż stanowisko kierownicze, więc w razie rozwodu i tak wychodzi z
          majątkiem na który sama, ze swoimi ambicjami nigdy by nie zarobiła
          (np. połowa domu, podczas gdy sprzątaczka z trudem zarobi na własne
          M).
          Opowieści o tym, że facet może być cały dzień w pracy, a kobieta
          nie, są dobre dla kobiet, którym wygodniej być kurą domową. Kobieta
          nie musi. Robi tak, bo dokonuje wyboru - a więc chce. Przykład
          poniżej - Pela, która mimo pragnienia bycia stepfordzką żoną-smile))),
          została business woman. Kwestia decyzji- chcę być odpowiedzialna,
          lub nie.
          I najważniejsze z nikogo nie lżę, co najwyżej mogę lżyć kogoś, ale
          tego też nie robię. Wyraźnie napisałam jaki mam stosunek do kobiet
          bluszczy.
      • selavi2 braktalentu 24.05.08, 14:50
        Ale nie masz zadnej gwarancji, ze opinia tego faceta o zonie jest zgodna z prawda.
        Moj maz tez takie rzeczy do mnie i o mnie opowiadal.
        Byl tak swiecie przekonany o mojej nieudolnosci, ze nawet na jakis czas mu
        uwierzylam. I tez bylam o tym przekonana.
        Ale poniewaz nigdy sie nie dalam przekonac do lania mnie, bo bylam niegrzeczna i
        mialam inne zdanie niz Pan i wladca-swietnie zarabiajcy i uwazajacy, ze
        wychowujac dwojke dzieci mam darmowe wakacje na jego koszt- to w koncu sie ocknelam.
        I ku zdumieniu exa - wystawilam mu walizki. A sad przyznal mi racje.
        I okazalo sie, ze jestem(i zawsze bylam) zaradna i dobrze zorganizowana.
        I dalam sobie swietnie rade zostajac skopana po kosci ogonowej z dwulatka i 2
        miesiecznym synkiem. I daje od 16 lat.
        A to co ex opowiadal na moj temat, do tego stopnia nie mialo odzwierciedlenia w
        rzeczywistosci, ze jak kiedys okazalo sie, ze pracuje z bylym kolega ex, to ten
        facet mnie przepraszal.
        Za to, ze myslal o mnie, ze jestem wredna, leniwa itp.(ex tak mnie przedstawial)
        a ja taka fajna i normalna babka jestem.
        Wiec moze by tak nie ferowac wyrokow o zaradnym mezusiu i leniwej, nic nie
        wartej zonie,co to tylko dorobek zycia mu zmarnuje.
        Pomysl z podzialem i kupnem jest ok.
        Ale to co facet na "smyku" wypisuje o swej zonie, niepodoba mi sie i zastanawia.
        Mysle, ze sad pomoze im podjac wlaciwa decyzje
        • kicia031 Re: braktalentu 24.05.08, 21:57
          A mnie bardzo fascynuje po co braktalentu, ktora samodzielna mama nie jest,
          wrecz przeciwnie, jest Next b. wrogo nastawiona do Exi i jej problemow, z uporem
          maniaka poucza samodzielne mamy, jak maja sobie organizowac zycie, co czuc i jak
          oceniac poszczegolne sytuacje.

          Niestety, zeby wczuc sie w sytuacje, ktorej sie nie doswiadczylo w zyciu, trzeba
          megaempatii, ktora niewielu z nas jest dana. Taka empatia - jesli brak wlasnych
          doswiadczen - jest zwlaszcza niezbedna, gdy wchodzi sie na forum gdzie pelno
          osob majacych powazne, ciezkie zyciowe problemy, nie tylko emocjonalne, ale tez
          materialne i organizacyjne. takim osobom bardzo latwo dowalic, nie trzeba sie
          nawet specjalnie starac - wystarczy rzucic teksty o bluszczach niszczacych
          elewacje, pasozytujacych na dzieciach po tym, jak skonczyly pasozytowac na
          mezach i tym podobne urocze w swej zyczliwosci uwagi.

          Naprawde nie jestes w stanie sobie darowac i zabrac swoich zabawek na inne podworko?
          • braktalentu Re: braktalentu 26.05.08, 12:17
            To ważny wątek i nie chcę go psuć przepychanką na swój temat. Twoją
            ciekawość zaspokoiłam na innym forum. Na pewno znajdziesz.
      • pelagaa Re: Zawsze wiedziałam, że faceci tacy są 24.05.08, 19:26
        > Weźmy teraz pod uwagę rozwiązanie drugie, tj. w domu zostaje była
        > żona, a wspaniałomyślny były mąż rezygnuje ze swojej części
        > wartości nieruchomości, lub nieruchomość przepisują na dziecko.
        ...
        > Po pierwszej zimie dom popada w ruinę.
        > Matki nie stać na ogrzewanie, konserwacja budynku przerasta Jej
        > kompetencje i możliwości finansowe.

        Moze tak byc, ale nie musi Droga moja Talenciaro smile
        Uwierzysz, znajac mnie teraz, ze bedac zona bylam niepracujaca kura
        domowa, siedzaca z dzieckiem w domu, niejezdzaca samochodem,
        najchetniej bedaca bluszczem???
        A dzis to ja mieszkam w domu, mam terenowy samochod, zarzadzam duza
        grupa osob, zeby nie bylo samych facetow (aaa mam sekretarke tongue_out) i
        porzadnie zarabiam wink A moj ex... Szkoda gadac smile Ale ma kolejna
        zonke bluszcz smile
        Nie wiadomo, co TAMTA kobieta zrobi ze swoim zyciem po rozwodzie...
        • braktalentu Re: Zawsze wiedziałam, że faceci tacy są 24.05.08, 21:07
          Pela, ale czy Ty byś zaryzykowała majątkiem dziecka, tylko po to,
          żeby się przekonać, czy druga połowa może? I jeżeli żona tego Pana
          tak świetnie da sobie radę po rozwodzie, to na wuj Jej darowana
          połowa domu. Bierze kasę za swoją część nieruchomości i świetnie
          sobie radzi stawiając drugi dom.
          • wjw2 Re: Zawsze wiedziałam, że faceci tacy są 24.05.08, 21:50
            > to na wuj Jej darowana
            > połowa domu. Bierze kasę za swoją część nieruchomości i świetnie
            > sobie radzi stawiając drugi dom.

            A skąd pewność, że żonie Pana zależy na tym domu??????
            To Pan poszukuje pomocy i rady, jak pozostać w domu,
            który "wybudował"?? Pan nie napisał nic o oczekiwaniach byłej żony,
            co do podziału majątkusmilesmilesmile
          • pelagaa Re: Zawsze wiedziałam, że faceci tacy są 30.05.08, 08:12
            > Pela, ale czy Ty byś zaryzykowała majątkiem dziecka, tylko po to,
            > żeby się przekonać, czy druga połowa może?

            Ja nie wierze, ze ten pan mysli o ryzykowaniu majatkiem dziecka, nie
            wierze, ze to tak naprawde nim kieruje.

            > I jeżeli żona tego Pana
            > tak świetnie da sobie radę po rozwodzie, to na wuj Jej darowana
            > połowa domu. Bierze kasę za swoją część nieruchomości i świetnie
            > sobie radzi stawiając drugi dom.

            Niewiele jest osob, ktore staja na nogi rewelacyjnie z poziomu
            zerowego. Mi rodzice podali pomocna dlon w najtrudniejszym momencie
            zycia i pomogli osiagnac poziom, ktory mam teraz. Nie dali w
            prezencie wszystkiego, tylko pomogli mjadrze to osiagnac. Nie znamy
            sytuacji tej pani. Ale latwiej stanac na nogi i odnalezc sie w
            samodzielnym zyciu majac jakis start, a dom moze byc takim startem i
            ulatwieniem.
    • mangolda Re: Zawsze wiedziałam, że faceci tacy są 25.05.08, 09:40
      Facet mysli tez o swojej przyszlosci i swojej nowej rodzinie. Jest
      tez nadzieja, ze po tej eksmisji dzieciak sie obrazi na ojca i
      bedzie spokoj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka