jenny_curran
20.10.08, 13:29
Tak, wiem, nie dostrzegam, że mamy co jeść, ze mamy gdzie mieszkać ... Dostrzegam, że mnie chyba niedługo z roboty wyleją za te zwolnienia lekarskie, które musze brać... Po 3 latach opłacania niani (nie powiem - 50 % refundowali niedoszli teściowie, choć i tak mój budżet ledwo wytrzymał) na nianię mnei poprostu nie stać, nainai pogrążyłaby mnie finansowo. Synek poszedł właśnie do maluchów do przedszkola, wciąż choruje i mimo, że dostęp do pediatrów, badań i leków z rabatem may dobry to jednak jego infekcje mnie dobijają. Co z tego, że tata zabiera go na weekendy, skro od wrzęsnia to już moje dzisiaj czwarte L4. Strach do firmy dzwonić, mimo, że firma łaskawa (jak dotąd). Koszty leków, koszty L4, koszty zwiększonych zakupów do lodówki (mniejsze byłyby, gdyby synek normalnie chodził do przedszkola w ramach odgórnie wniesionych niemałych opłat), koszty cholera wszystkiego... Nie mogę narzekać, eks się przejmuje, dopytuje, pomaga ile może, ale mnie chyba deprecha dosięga. My tu wzciąż o problemach na tym forum sądowych rozmawiamy, o problemach z eksami, z opieką eksów nad dzieckiem, czy Wasze dzieci też tak często chorują, czy też ledwo dajecie radę? Pytam, bo jestem na codzień z dzieckiem zupełnie sama i własnie mi siły chyba zabrakło. Na cokolwiek ...