tsunami05
27.12.08, 21:11
Oprócz tego, że jestem samodzielną mamą jestem też w pewnym sensie
macochą. Mój mąż ma córkę z pierwszego związku. Ma ustalone sądownie
alimenty, oprócz tego widuje się z córką prawie codziennie - zawozi
do szkoły, na zajęcia dodatkowe, opłaca obiady, kupuje szkolne
podręczniki, zawozi do koleżanek na urodziny itp.
No i od dwóch miesięcy szuka nowej pracy. Nie ma teraz dochodów.
Jego ex powiedziała, że wystąpi do sądu, choć się zdeklarował, że
całość, z odsetkami zapłaci do wyznaczonego terminu. I nadal, choć
nie ma służbowego auta, jeździ samochodem mojej mamy, za kupioną
przeze mnie benzynę po córkę prawie codziennie 30 km, do innego
miasta.
No i mam obawy, czy jeśli ona wystąpi do sądu, to ewentualny
komornik zajmie moją pensję. Zarabiam dobrze, w tej chwili utrzymuję
czteroosobową rodzinę (bo alimenty na moje dziecko z pierwszego
związku to śmieszna kwota, mogłoby jej nie być), ale bez przesady =
po opłaceniu kredytów, niani, przedszkola itp nie zostaje nam nic.
Matka córki mojego męża zarabia naprawdę bardzo dobrze, nie poświęca
za to czasu córce, bo pracuje i w zasadzie jedynie mój mąż zna
koleżanki po imieniu, ulubione potrawy dziecka itp. Czy to ma jakieś
znaczenie? Czy jakoś można odpowiedzieć na tego rodzaju pozew - np
argumentując, że władza rodzicielska to nie tylko kasa, ale i czas
dla dziecka, zadbanie o to, by w szkole nie chodziło głodne itp.?
Czy to, że zdeklarował, że jak tylko znajdzie pracę, odda wszystko
ma jakieś znaczenie?
No i najważniejsze - czy ja, jako żona mojego męża - mam obowiązek
utrzymywać jego niepełnoletnią córkę?
Pytania nie zadaję na forum macochy, bo sama jestem w pewnym sensie
samodzielną mamą i część z Was mnie zna (tu uprzedzam ewentualne
ataki).