Dodaj do ulubionych

zazdrościcie..

14.03.09, 21:15
innym kobietom, ze maja mezow i pelne rodziny? (mowie o naprawde
szczesliwych malzenstwach,znam kilka takich).
Czuje, ze nie mam w nikim oparcia, psychicznego, finansowego.
Wszystko musze robic sama, wkladajac w to mnostwo wysilku a nie
zawsze efekt mnie zadowala. Rodzice troche pomagaja ale nie chce ich
nadmiernie obciazac (i tak to robie bo mieszkamy u nich). Tym
bardziej daze do usamodzielnienia sie ale pewnych rzeczy po prostu
nie jestem w stanie zreazlizowac (np. wynajac lub kupic mieszkania).
Jest mi zle z tym, ze nie potrafie zapewnic dziecku i sobie godnych
warunkow mieszkaniowych. Czuje sie gorsza przez to oraz z tego
wzgledu ze nie bylam w stanie stworzyc pelnej rodziny, jakbym byla
jakas ulomna. Nie ukrywam, ze mam kompleksy z tego powodu. Z drugiej
strony jest mi dobrze samej i nie chce/boje sie to zmianiac. Tak
szczelnie zamknelam sie w swojej skorupie, ze juz nie potrafie
inaczej.
wiem ze to jest watek marudzacy ale musialam z siebie to wyrzucic.
Obserwuj wątek
    • ca.melia Re: zazdrościcie.. 14.03.09, 23:47
      Nie.

      Bo wiem, że umiem poradzić sobie ze wszystkim SAMA. Ta świadomość
      jest najcenniejsza.

      Czuje sie gorsza przez to oraz z tego
      > wzgledu ze nie bylam w stanie stworzyc pelnej rodziny, jakbym byla
      > jakas ulomna. Nie ukrywam, ze mam kompleksy z tego powodu.

      no i właśnie z takiego nastawienia bierze się opinia, że samodzielne
      matki to jakies życiowe niedołęgi, krzywdzące swoje dzieci.
      Żal mi Twojego dziecka, bo jeśli nie zmienisz swoich poglądów, to
      wszyskie swoje kompleksy zaszczepisz maluchowi.

      Widzisz szczęście bierze się z samego siebie a nie z drugiej
      osoby. Im szybciej do tego dojdziesz, tym lepiej dla Ciebie, a
      przede wszystkim dla Twojego dziecka
    • krolowanocy Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 11:41
      nie zazdroszczę, a jak mam jakieś wątpliwości to wchodzę na ematkę i czytam tam
      wątki o mężach co nie pozwalają dziecku jeść za karę za przypalenie zupy i inne
      takie i od razu mi lepiej .

      jedynie jak widzę jakąś rodzinkę i ojca bawiącego sie z dziećmi to mi szkoda, że
      moje nie mają tego męskiego pierwiastka w tak dużej ilości
      • guderianka Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 12:13
        Czuje sie gorsza przez to oraz z tego
        > wzgledu ze nie bylam w stanie stworzyc pelnej rodziny, jakbym byla
        > jakas ulomna. Nie ukrywam, ze mam kompleksy z tego powodu.


        to był jeden z etapów po rozstaniu z mężem
        Wiesz-rozstanie można porównać do śmierci bliskiej osoby i okresu
        żałoby. Najpierw jest smutek i cierpienie, potem przychodzi
        refleksja, rozpamiętywanie, szukanie przyczyn , potem bunt i złość a
        na samym końcu pogodzenie się.
        Ja przynjamniej tak miałam. Gdy już wylałam wszelkie łzy i wzięłam
        się w garść miałam poczucie,że to JA nawaliłam,że mogłam zrobić coś
        by RODZINA nadal trwała, że jako WESTALKA domowego ogniska powinnam
        stworzyć pełną, dającą poczucie bezpieczeństwa i miłość rodzinę.
        TAk.TAK własnie myślałam
        I nie uważam,że takie myślenie to coś złego, bo to naturalny odruch,
        naturalna reakcja. Człowiek rozmyśla, rozpamiętuje, na chłodno
        analizuje sytuacje, które rozgrywały się w ogromnych emocjach. I
        dochodzi do różnych wniosków. Ważne jest to, by nie ZATRZYMAĆ się na
        tym etapie, by iść dalej i być szcześliwym, by-jak napisano wyżej-
        nie uzależniać swego szczęścia od innych osób
        Czy zazdroszczę?-Teraz nie, bo ponownie wyszłam za mąż. Tworzymy
        szczęśliwą rodzinę od ok 6lat.
        Ale gdy byłam sama to zazdrościłam-ale nie zazdrością chorą i
        zawiścią, ale z pragnieniem w sercu. Że też bym chciała mieć
        rodzinę, w której jest mama,tata i dzieci, w której można wesprzec
        się na drugim ramieniu i dzielić trudy życia, dzielić radości i
        smutki, razem dorabiać się zmarszczeć, doświadczeń i fajnych chwil.
        To nic złego pragnąć by było lepiej i lżej
        • mama_ameleczki Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 15:37
          nie znam zadnego tak dobrego i szczesliwego malzenstwa ktoremu
          moglabym zazdroscic( powaznie). Oczywiscie mowie tu o ludziach
          bliskimch mi ktorych sytuacje dobrze znam, bo obcy ludzie czesto
          obiektywnie wygladaja na szczesliwych ale czy sa w rzeczywistosci?
          Dlatego moge powiedziec tylko o tych ktore dobrze znam, one na pozor
          tez wygladaja dobrze ale tak naprawde niestety patrzac na nich
          ciesze sie ze jestem wolna... w pelnym tego slowa znaczeniusmile
        • adsa_21 Re: zazdrościcie.. 17.03.09, 12:27
          guderainka - masz racje.
          I tak jak napisalas, nie zazdroszcze innym z nienawiscia, nie mam
          ochoty wydlubywac oczu kazdej szczesliwej parze. Po prostu serducho
          mnie pobolewa jak widze fajne, zgodne malzenstwo.
          fajnie, ze udalo ci sie drugi razsmile
      • adsa_21 Re: zazdrościcie.. 17.03.09, 12:24
        tez tak czasem robie. ale swiadomosc, ze niektorzy faceci tak sie
        zachowuje napawa mnie przerazeniem.
    • pelagaa Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 18:20
      Mysle, ze nikt w dziecinstwie nie marzyl o zostaniu samotna matka.
      Czlowiek jest stworzony do zycia w rodzinie, czy to sie komus
      podoba, czy nie i chocby nie wiem, jak bardzo dorabiac dupie uszy.
      Jestem wiele lat po rozwodzie, przeszlam rozne etapy, ktore mozemy
      obserwowac tutaj na forum. Mysle, ze rozwod/rozstanie z ojcem
      dziecka, to jest wielka zyciowa porazka, chocbysmy z perspektywy
      czasu oceniali te decyzje pozytywnie. Ja ciesze sie, ze sie
      rozstalam, jednak mam swiadomosc, ze zle wybralam i to wlasnie
      dlatego musialam sie rozstac.
      Bylam w swoim zyciu uzalezniona od rodzicow, bylam samodzielna,
      dumna i bardzo biedna, z czasem radzilam sobie coraz lepiej i teraz
      juz nikomu nie musze udowadniac, ze potrafie. Wiedzie mi sie niezle,
      potrafie sobie radzic w zyciu sama. Ale to nie wszystko.
      Ale to nie znaczy, ze nie chcialabym miec normalnego partnera, byc
      moze wspolnego dziecka, choc u mnie powoli robi sie za pozno. Mysle,
      ze czesc problemow tkwi we mnie, jesli chodzi o ulozenie sobie zycia
      rodzinnie. Nie czuje sie nieszczesliwa, baaa powiedzialabym, ze
      ostatnio czuje sie nawet bardzo szczesliwa, ale jak wszyscy miewam
      doly i te doly nie znikna wraz z drugim slubem, bo jakby ich nie
      bylo, nie docenialibysmy chwil szczescia.
      Znam kilka naprawde dobrych malzenstw.
      Tak... ja im zazdroszcze, ze potrafia caly czas dbac o te milosc.
      • mama_ameleczki Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 19:57
        pelagaa napisała:


        > Tak... ja im zazdroszcze, ze potrafia caly czas dbac o te milosc.

        oo to dobrze powiedzine. ja tez zazdroszcze czasami ale tylko
        czasami ze ludzie potrafia dbac o milosc, czasami irracjonalnie,
        jakby to byl ostatni facet na ziemi..
      • adsa_21 Re: zazdrościcie.. 17.03.09, 12:32
        pelagaa..no wlasnie. Tez mam takie wrazenie, ze cos we mnie tkwi i
        nie potrafie stworzyc normanego zwiazku, zdrowych relacji z
        mezczyzna. Bylam juz w zwiazku (2,5 letnim) po rozwodzie, ale
        zakonczyl on sie totalna porazkasad Nie potrafie na to wszystko
        spojrzec obiektywnie, obwiniam sie za wiele rzeczy.
    • tysia_i_ja Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 18:42
      Ja zazdrościłam koleżance męża - fajny facet, zawsze u nich było
      miło i sympatycznie, jednak do czasu.
      Raz byłam świadkiem awantury - dziecko coś rozlało ale się nie
      pobrudziło i w zasadzie nic się nie stało a w zamian poleciały k.. i
      ch.. i inne. Reakcja nieadekwatna do przewinienia. Raz puściły
      hamulce i okazało się, że znajomi, których znam od lat 15 to nerwusi
      i cholerycy, krzyczący za byle przewinienie na dzieciaki od krzywego
      trzymania łyżki przy obiedzie do nieudolnego sznurowania bucików
      przez trzylatkę sad
      Niestety stosunki uległy gwałtownemy rozluźnieniu - nie chcę być
      świadkiem awantur.
      A ja im tyle lat zazdrościłam..........
      Więcej rodzin szczęśliwych nie znam sad
    • lacido Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 18:48
      a ja zazdroszczę, że kobieta mająca faceta w każdej chwili może powiedzieć:
      zajmij się dzieckiem ja idę na basen wink
      • izunia_milo Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 19:42
        lacido napisała:

        > a ja zazdroszczę, że kobieta mająca faceta w każdej chwili może powiedzieć:
        > zajmij się dzieckiem ja idę na basen wink

        https://emoty.blox.pl/resource/hahaha.gif

        Padłam!!
        • lacido Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 19:42
          poważnie piszę smile
          • aniazavonlea Re: zazdrościcie.. 18.03.09, 19:38
            Czyli wiesz jakbyś miala opiekunkę na godziny to własciwie byś nie potrzebowała
            tego męza?
            • lacido Re: zazdrościcie.. 18.03.09, 21:54
              nie bo do opiekunki trzeba dzwonić nie możną wyjść sobie ot tak smile a jak sie
              siedzi z facetem w domu to się mówi: dziecko dziś jest Twoje wink)) no
              przynajmniej taki model zdarzyło mi się widzieć i bardzo mi się spodobał smile))
      • mama_ameleczki Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 19:59
        lacido napisała:

        > a ja zazdroszczę, że kobieta mająca faceta w każdej chwili może
        powiedzieć:
        > zajmij się dzieckiem ja idę na basen wink

        niom, tylko ze to wcale nie jest takie oczywiste ze taus ma ochote
        albo czas zostac ze swoim dzieckiem haha
        • lacido Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 20:02
          za to jak się mieszka samej to oczywiste że z dzieckiem nie zostanie nikt inny ;/
          a tatuś może mieć ochotę bądź nie ale obowiązki ma te same smile
          • mama_ameleczki Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 20:05
            w malzenstwie zawsze mezczyzna ma mniejsze obowiazki niz kobieta..
            • guderianka Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 20:17
              A skąd wiesz?Z autopsji ?
              Nie wypowiadaj się jeśli nie masz wiedzy albo masz wiedzę spaczoną
              rodem z lat komuny (bo wtedy taki stereotyp był faktem )
              • pelagaa Re: zazdrościcie.. 16.03.09, 07:27
                mama_ameleczki napisala:
                > w malzenstwie zawsze mezczyzna ma mniejsze obowiazki niz kobieta..

                guderianka napisała:

                > A skąd wiesz?Z autopsji ?
                > Nie wypowiadaj się jeśli nie masz wiedzy albo masz wiedzę spaczoną
                > rodem z lat komuny (bo wtedy taki stereotyp był faktem )

                Nie wydajemi sie, zeby czasy znaczaco sie zmienily. Wedlug mnie
                Mama_Ameleczki ma racje. A Twoja uwaga jest co najmniej nie na
                miejscu, szczegolnie jako moderatora forum, ktory powienien zdaje
                sie swiecic przykladem.
                • guderianka Re: zazdrościcie.. 16.03.09, 19:41
                  A mi sie wydaje,że zmieniły się bardzo. Co widać i w wypowiedziach
                  forumowych i w przekazach medialnych.
                  W mojej uwadze nie widzę nic niestosownego, zwłaszcza że pisałam ją
                  jako użytkownik forum (na czarno)a nie jako moderator. Zostały w
                  niej zawarte moje prywatne przemyślenia, do których mam pełne prawo.
                  • pelagaa Re: zazdrościcie.. 17.03.09, 07:47
                    Taaak, zdanie

                    > Nie wypowiadaj się jeśli nie masz wiedzy albo masz wiedzę spaczoną
                    > rodem z lat komuny

                    to po prostu szczyt kultury.

                    A na forum publicznym wszyscy moga sie wypowiadac i zawierac swoje
                    przemyslenia, takze osoby, ktorym Ty, piszac "na czarno", tego prawa
                    starasz sie odmowic.
                    • guderianka Re: zazdrościcie.. 17.03.09, 18:22
                      A jaką ja mam moc pelagaa?No prosze Cię, przeceniasz mnie
                      Może faktycznie w sposób niezbyt przyjemny zawarłam skrót myślowy -
                      nie odbieram prawa do wypowiadania się w jakimkolwiek temacie
                      Ale dobrze że forumowe Anioły Stróże czuwająwink
              • mama_ameleczki Re: zazdrościcie.. 17.03.09, 17:20
                guderianka napisała:

                > A skąd wiesz?Z autopsji ?


                z życia, z zycia moja droga wiem.

                > Nie wypowiadaj się jeśli nie masz wiedzy albo masz wiedzę spaczoną
                > rodem z lat komuny (bo wtedy taki stereotyp był faktem )

                ja nie zabraniam Tobie sie wypowiedac, wiec bylabym wdzieczna gdybys
                Ty również nie zabraniala mi..
                • guderianka Re: zazdrościcie.. 17.03.09, 18:25
                  Jak napisałam wyżej-niefortunny skrót myślowy

                  Jak powszechnie wiadoma, nie zawsze wiedza jaką mamy z życia jest
                  wiedzą , która faktycznie istnieje. Bo czesto bywa tak, że odbieramy
                  ową rzeczywistość przez pryzmat własnych doświadczeń , podchodzimy
                  do niej bardzo emocjonalnie, a emocje często przesłaniają zdrowy
                  rozsądek i właściwie zawsze-obiektywizm
                  Pozwoliłam sobie na niemiłą uwagę -może niepotrzebnie. Ale to pewnie
                  dlatego , że irytuje mnie przekonywanie na tym forum,że życie w
                  związku małżeńskim (partnerskim)jest do bani bo(i tu zostaje
                  wymienionych kilka powodów)
                  • mama_ameleczki Re: zazdrościcie.. 18.03.09, 17:43
                    guderianka napisała:

                    > Jak napisałam wyżej-niefortunny skrót myślowy
                    >
                    > Jak powszechnie wiadoma, nie zawsze wiedza jaką mamy z życia jest
                    > wiedzą , która faktycznie istnieje. Bo czesto bywa tak, że
                    odbieramy
                    > ową rzeczywistość przez pryzmat własnych doświadczeń , podchodzimy
                    > do niej bardzo emocjonalnie, a emocje często przesłaniają zdrowy
                    > rozsądek i właściwie zawsze-obiektywizm
                    > Pozwoliłam sobie na niemiłą uwagę -może niepotrzebnie. Ale to
                    pewnie
                    > dlatego , że irytuje mnie przekonywanie na tym forum,że życie w
                    > związku małżeńskim (partnerskim)jest do bani bo(i tu zostaje
                    > wymienionych kilka powodów)


                    ty mozesz miec inne zdanie a moje jest wlasnie takie, chyba mam do
                    tego prawo nawet jesi Ty sie z tym nie zgadzasz, pradwa??
                    • guderianka Re: zazdrościcie.. 18.03.09, 19:22
                      tak,tak,masz prawo
                      • mama_ameleczki Re: zazdrościcie.. 19.03.09, 18:43
                        guderianka napisała:

                        > tak,tak,masz prawo


                        dziekuje
            • lacido Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 20:28
              chyba jak ma ograniczone prawa rodzicielskie smile))

              jeśli nie to jest pełnoprawnym rodzicem więc... wink
    • braktalentu Re: zazdrościcie.. 15.03.09, 18:51
      "innym kobietom, ze maja mezow i pelne rodziny?"

      Jako szczęśliwa mężatka niniejszym oświadczam, że znoszenie męża i
      ojca moich dzieci na codzień jest orką ponad siły. Szczęśliwe
      małżeństwo to po prostu inna kategoria problemów, choć ich
      rozwiązywanie wymaga tyle samo samozaparcia, cierpliwości i siły co
      mierzenie się z samodzielnym rodzicielstwem. Dochodzi też aspekt
      kompromisów. Nikt mi nie wmówi, że znoszenie w imię miłości mokrych
      gaci przewieszonych przez prysznic to pikuś-smile.

      "Jest mi zle z tym, ze nie potrafie zapewnic dziecku i sobie godnych
      warunkow mieszkaniowych"

      Znam wiele małżeństw, które też nie mogą sobie pozwolić na
      samodzielne mieszkanie. Trudności lokalowe spotykają ludzi
      samotnych, samodzielnych i tych w związkach. Jesteś w o tyle lepszej
      sytuacji, że możesz sobie mieszkać w jakby nie było swoim domu
      rodzinnym. A pomyśl o młodych mężatkach mieszkających w kawalerskich
      pokojach swoich mężów - u teściów.

      "nie bylam w stanie stworzyc pelnej rodziny"
      Jedna z forumek napisała kiedyś przepięknie, że "pełna rodzina" to
      rodzina pełna miłości, bez względu na jej stan osobowy.
      • pelagaa Re: zazdrościcie.. 16.03.09, 07:29
        > kompromisów. Nikt mi nie wmówi, że znoszenie w imię miłości
        > mokrych gaci przewieszonych przez prysznic to pikuś-smile.

        Hehe nieeeee nikt nie bedzie probowal wink))
      • adsa_21 Re: zazdrościcie.. 17.03.09, 14:23
        mieszkalam z tesciami 3 lata. Dosc traumatyczne to bylo i
        upokazajace, szczegolnie jak tesciowa mowila wciaz, "ze to jest jej
        dom i ona w nim rzadzi". ech. Lepiej mimo wszystko mieszkac z
        rodzicamismile Niestety (albo i stetysmile obracam sie w srodowisku
        ludzi zamoznych, majacych wlasne, duze mieszkania, min. dwojka
        dzieci, zagraniczne wyjazdy itd itp jednym slowem - sielankasmile
        Czuje sie przy nich troche jak szara myszka, choc mam te swiadomosc
        ze to ich moj "status spoleczny" a nie moj, odbiera od normy.
      • adsa_21 Re: zazdrościcie.. 17.03.09, 14:29
        braktalentu - podnioslas mnie na duchusmile
    • madziulec Kazdy ma swojego trupa w szafie ;) 15.03.09, 19:48
      I wlasciwie jak popatrzysz, to nei ma malzenstwa super szczesliwego.

      Rozmawialam z kolezanka: jedno dzieko, drugioe w drodze, ona nie pracuej,
      swietnie sie z mezem dogaduje.. Coz, problem w tym, ze meza prawie nie widuje,
      bo maz zajety zarabianiem kasy na dom i zone...

      Druga kolezanka: podobnie jak wyzej.

      Z zewnatzr oba malzenstwa, super szczesliwe i nawet pamietam 5 lat temu, gdy
      sama wydawalo mi sie, ze bylam w swoim zwiazku szczesliwa ocenialam te ich
      zwiazki jako szczesliwe.
      Dzis mysle, ze co to za zwiazek? Zaden.
      Maz sms-owo???


      I wlasciwie wiekszosc zwiazkow, ktore znam z zewnatrz sa super...
      A potem si eokazuje ze zawsze "ten trup w szafie jest"...
    • alabama8 Re: zazdrościcie.. 16.03.09, 15:08
      Ty chyba emamy nie czytujesz, he he. Te ich piekiełka z teściowymi,
      bratowymi, stryjenkami, chrzestami, komuniami, to kupczenie i
      dupczenie kto komu i ile pomaga, że temu więcej a temu mniej, że
      teściowa krytykuje, a mąż nic nie robi ... tfu. Się odechciewa.
    • rybka.marcowa Owszem,zazdroszczę 17.03.09, 10:48
      ...ale nie ma w tej zazdrości grama zawiści,to taka "dobra zazdrosc" .Udało mi
      sie stworzyc dzieciom naprawdę dobry,dostatni,spokojny dom,jednak nie wychowuje
      ich biologiczny ojciec.
      I tego własnie zazdroszecze-dobrej,pełnej,biologicznej rodziny.
      Nie mam co narzekać bo drugie małzenstwo na każdej płaszczyznie bije na głowe
      pierwsze,jednak wolałabym aby dzieci pochodziły z tego zwiazku.
      Wolałabym żeby nie oglądały tego co wyprawiał ich ojciec(pijackich awantur
      itp),nie musiały życ ze świadomoscia że tata miesiącami nie ma dla nich czasu,że
      wychowuje je inny facet,że inne dzieci maja mame i prawdziwego tate ...
      Oj nie jest łatwe to wszystko.
      • kurczak1 Re: Owszem,zazdroszczę 17.03.09, 13:15
        Eee, jak obcy facet jest przyjacielem dzieci to przeciez normalna
        rodzina
        • rybka.marcowa Re: Owszem,zazdroszczę 17.03.09, 14:30
          Tak też uważa wielu naszych znajomych,moja rodzina,jego...Najwyrażniej problem
          istnieje przede wszystkim w mojej głowie-mam nadzieje że mi minie.
      • lacido Re: Owszem,zazdroszczę 17.03.09, 13:27
        Rybko co Ty gadasz?

        wychowuje je inny facet i to jest ważne smile nie stoi z boku, istnieje i bierze
        czynny udział w ich życiu smile a biologia cóż, tylko geny i nic więcej.
        Inne dzieci czasem mają mamę i tatę-widmo albo z cyklu: za siedmioma górami, za
        siedmioma rzekami mieszka ktoś kto w 50% przyczynił się do stworzenia dziecka ;///
        • rybka.marcowa Re: Owszem,zazdroszczę 17.03.09, 14:28
          Wiem,wiem to wszystko....
          Moje dziewczynki teraz dopiero maja prawdziwego tate-takiego który odbiera ze
          szkoły,odrabia lekcje,czyta bajke na dobranoc,chodzi na wywiadówki...
          Czasem tylko troche boli tamto sp...e życie...świadomość że tak się wybrało...
          Pewnie każda z nas tak miewa..
          • lacido Re: Owszem,zazdroszczę 17.03.09, 14:35
            jejku dziewczyno nie myśl o tym co było big_grin ważne jest to co jest teraz smile)))
            błędy się popełnia i koniec, nie ma co tego roztrząsać zwłaszcza jak się już
            poukładało w życiu smile
            Nie szukaj dziury w całym smile masz kolejną szansę i ciesz się nią smile))
      • braktalentu Re: Owszem,zazdroszczę 17.03.09, 14:09
        A ja tam jestem wdzięczna mamie, że znalazła nam nowego tatę. Mój
        tata jest najlepszym tatą na świecie, a obecnie najwspanialszym
        dziadkiem swoich wnuków. Mimo, że rodzice mieli wspólne
        biologicznie dziecko, (a moja siostra jest najfantastyczniejszą
        siostrą na świecie i super ciociusią) to nigdy przenigdy nie czułam
        się mniej kochana niż Ona (a czasem to nawet bardziej-smile). Zapewniam
        Cię Rybko.marcowa, że jeżeli Twój mąż to porządny facet, który
        ojcuje Twoim biologicznym dzieciom, to dla nich jest PRAWDZIWYM tatą
        i aż się zdziwisz jak któregoś dnia stwierdzą, że ich dzieci mają
        niebieskie oczy po dziadku-smile))))))))))
        • lacido Re: Owszem,zazdroszczę 17.03.09, 14:21
          jak miło coś takiego przeczytać smile
        • rybka.marcowa Re: Owszem,zazdroszczę 17.03.09, 14:23
          Braktalentu,przywracasz mi wiarę w człowiekawink))
          Pozdrawiam serdecznie!
          • mirabeela autorko! 20.03.09, 16:11
            ''A pomyśl o młodych mężatkach mieszkających w kawalerskich
            pokojach swoich mężów - u teściów. ''

            buahahahahsmile


            do autorki:
            nie jestem samotna matką, ale osoba która zarabia tylko na siebie, i co zarobi
            pakuje w kieszeń pt. mieszkanie. I mimo ze mogłabym je mieć, ja wciąż jednak
            korzystam (śmiało) z pomocy najbliższych.

            Na twoim miesjcu, starałabym się 'pobrać' swoja schedę trochę wcześniej i jednak
            ciut od rodziny wyprosić i w końcu się usamodzielnić. Nie rozumiem oporów przed
            posiłkowaniem sie pieniędzmi rodziny. Masz małe dziecko, i to powinno
            najbardziej cie motywować.

            Chodzi mi o standardy, nie o życie ponad stan.
            • braktalentu Re: autorko! 20.03.09, 19:04
              "I mimo ze mogłabym je mieć, ja wciąż jednak korzystam (śmiało) z
              pomocy najbliższych."

              Kwestia kręgu kulturowego. Zakres "pomocy" określają możliwości i
              CHĘCI pomagającego oraz tupet wspomaganego. Mnie byłoby wstyd
              korzystać z pomocy najbliższych, gdyby nie była ona naprawdę
              konieczna. Ale wiem, że dla niektórych rodziców usamodzielnienie się
              dziecka jest tak dużym problemem, że wolą życie w fikcji i wspierają
              pasożytnictwo własnego potomstwa.
              A może mimo możliwości finansowych jesteś jeszcze bardzo młodziutka
              lub/i niedojrzała i w Twoim wypadku słowo samodzielność oznaczałoby
              jedynie zamieszkanie we własnym lokum, bo do przejęcia
              odpowiedzialności za siebie i najbliższych najwyraźniej nie jesteś
              jeszcze zdolna.



              "Na twoim miesjcu, starałabym się 'pobrać' swoja schedę trochę
              wcześniej"

              Jaką schedę? A może rodzice mają ochotę SWÓJ majątek przetracić w
              Monte Carlo? No chyba, że po trupach do celu...

              "ciut od rodziny wyprosić i w końcu się usamodzielnić.
              Nie rozumiem oporów przed posiłkowaniem sie pieniędzmi rodziny".

              A ja rozumiem. Wyproszona (wyżebrana) samodzielność to dla mnie
              dysonans. Albo się jest samodzielnym, albo się jest samodzielnym w
              zakresie na który pozwalają warunki, albo się udaje samodzielność,
              żyjąc na cudzy rachunek i nie poczuwając się do odpowiedzialności za
              nikogo.

              "Masz małe dziecko, i to powinno najbardziej cie motywować".

              Do życia zgodnie z zasadami, które chciałabyś przekazać swojemu
              dziecku. Do świecenia przykładem, bo jak napisała kiedyś Mrs_ka
              wychowanie to orka na ugorze nas samych. Do korzystania z pomocy
              rodziny w nie przekraczających przyzwoitości granicach.
    • rrusauka Re: zazdrościcie..Nie, daje mi to nadzieję 22.03.09, 09:55
      Jak patrzę na takie pary to odzyskuję wiarę, że mi się też kiedyś uda.
      Przecież to oznacza, że istnieją gdzieś fajni faceci.
      Ktoś napisał tu o mokrych gaciach na prysznicu...
      Już bardzo długo jestem sama i marzę o takich gaciach, porozrzucanych
      skarpetkach, koszulach do prasowania i w ogóle...
      Też przechodziłam różne etapy po rozwodzie. Teraz jestem na "źle wybrałam i to
      była moja wina". Powoli, bardzo powoli, przechodzę do etapu "mogę znowu spróbować".
      Jak byłam młodsza to uważałam, że faceci nas wykorzystują, że trzeba walczyć o
      swoje prawa, że nie wolno być służącą i niewolnicą. Słowem byłam wojującą
      feministką. Przez te (kilkanaście) lat, jakie spędziłam sama, musiałam przecież
      i tak dbać sama o dom i dzieci.
      Chyba już jestem gotowa, żeby docenić, że nie musiałabym wszystkiego sama.
      • pelagaa Re: zazdrościcie..Nie, daje mi to nadzieję 22.03.09, 10:20
        > Już bardzo długo jestem sama i marzę o takich gaciach,
        > porozrzucanych skarpetkach, koszulach do prasowania i w ogóle...

        Dobry tekst wink)) Podziwiam, albo ja az tak nigdy nie bylam samotna,
        albo moj prog tolerancji jest nizszy wink)))

        > Też przechodziłam różne etapy po rozwodzie. Teraz jestem na "źle
        > wybrałam i to była moja wina". Powoli, bardzo powoli, przechodzę
        > do etapu "mogę znowu spróbować".

        Mysle, ze dobrze jest przejsc etap "źle wybrałam i to była moja
        wina". Dobrze sobie uswiadomic swoje bledy. To nas oczywiscie nie
        ucvhroni w przyszlosci przed wszystkim, ale pomoze wyznaczyc
        priorytety na przyszlosc.

        > Jak byłam młodsza to uważałam, że faceci nas wykorzystują, że
        > trzeba walczyć o swoje prawa, że nie wolno być służącą i
        > niewolnicą. Słowem byłam wojującą feministką. Przez te
        > (kilkanaście) lat, jakie spędziłam sama, musiałam przecież
        > i tak dbać sama o dom i dzieci.
        > Chyba już jestem gotowa, żeby docenić, że nie musiałabym
        > wszystkiego sama.

        Dokladnie tak smile Moze i w zwiazku z facetem dochodzi roznych
        obowiazkow, uwazam tez, ze w prawie kazdym zwiazku to kobieta ma
        wiecej obowiazkow. Jednak o ile moge przygotowac obiad, czy kolacje,
        nastawic pranie, to podlaczenie kinkietu, czy zmiane opon w
        samochodzie wole zlecic facetowi smile No i dobrze miec wsparcie
        emocjonalne i nie czuc sie samotnym.
        Trzaba po prostu zrobic swoj bilans zyskow i strat. I zycie ustawiac
        wedlug swoich zasad i preferencji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka