delfina6
24.11.03, 21:42
Witam wszystkich!
Piszę by sie wyżalić, choć sama sobie jestem winna. Ciekawe jak Wy to
ocenicie.
Czuje, ze jestem złą osobą, bo przyczyniłam sie do zburzenia życia rodzinnego
(jakie by ono nie było) innej kobiecie i ich dziecku. Otóż zwiazałam się z
żonatym mężczyzną, wzięłam z nim ślub cywilny (oni mają kościelny). Mam z nim
dziecko. I paradoksalnie dopiero teraz jestem świadoma tego co zrobiłam.
Teraz dopiero czuję wyrzuty sumienia.
On ciągle powtarza, ze nie chce juz z nią być, ze chce naprawiać to wszystko
co się zepsulo miedzy nami (dużo kłóciliśmy się, i ja juz nie mieszkam z nim,
ona nie mieszka z nim, on mieszka sam). Zaczynamy budowę domu. A ja właśnie
teraz chyba niczego tak nie pragne, jak tego by wrócili do siebie, ale czy
jest to jeszcze mozliwe?
Nie czuję juz tego "płomienia miłości", co kiedyś, tylko brak mi sił, by
ostudzic jego zapały, do tworzenia rodziny ze mna i naszym dzieckiem.
Czuję się winna, nawet z tego powodu, że wyleciała ze studiów (oblane
egzaminy). Ona należy do tej kategorii osób, które sa bierne w życiu, wogóle
nie walczy - a tak bardzo bym chciała, by zaczęła walczyć o swojego meża i by
te walkę wygrała. Pszę napiszcie, jak widzicie cała ta sytuację, i jak
doprowadzić, do tego by On mnie zostawił!