amfenix
02.12.03, 15:41
Witam ponownie.Jak wiecie jestem swieżo po rozprawie pojednawczej na której
nie wyraziłam zgody na rozwód mówiąć sądowi,że mam nadzieję że wszystko się
jeszcze jakoś ułoży.Tak żal mi było mojego męża po tej rozprawie że zaczęłam
się nawet nosić z zamiarem dogadania sie z nim i dania mu wolnej ręki pod
warunkiem że z całych sił będzie pomagał mi w wychowywaniu syna.I pozostawi
mnie wraz z synem w naszym (to znaczy jego) mieszkaniu.Nawet zaczęłam
przyzwyczajać sie do myśli że będę spotykać go na ulicy z nowa kobietą i że
syn będzie z nimi spędzał czas.I co?I katastrofa.Wczoraj syn wrócił od taty
kolejny raz z nie skończonymi lekcjami.Nie skończyli bo kupowali drzwi do
nowego domu taty i jego przyjaciółki.Został odwieziony o godzinie
20.30.Lekcje kończył do 23.00.Zadzwoniłam do męża z prosbą żeby postarał
się odrabiać lekcje w całości i żeby kilka godzin w tygodniu (niedziela 6
godzin, poniedziałek 5 godzin jak akurat nie ma innych planów) które spędza
z synem poświęcił jemu a nie zakupom.Nawet nie wyobrażacie sobie jaki jad
wylał się z jego słuchawki.Mój mąż dyszał z nienawiści.Powiedział że będzie
robił co będzie chciał,może wogóle nie będzie odrabiał z nim lekcji,bo w
zasadzie to moja sprawa.Ze odrobił trochę a reszty nie bo skoro dziecko jest
takie chore to trzeba mu robic przerwy w nauce i kupowanie drzwi było
właśnie ta przerwą........A potem powiedział że nieżle zagrałam w sądzie ale
on mi teraz dopiero pokaże..I zetrze mi mój uśmiech z twarzy.I pozbawi mnie
praw rodzicielskich bo żle zajmuję się dzieckiem.(Kiedy podjechał z nim była
tylko moja mama, ja byłam na angielskim).Ale on orzekł że ja się gdzieś
włóczę.To był koszmar.Czar prysł.Boję się znowu.Juz sobie wyobrażam co
będzie się działo na najbliższej rozprawie.Wróciłam wczoraj do leków
antydepresyjnych.I chyba pora udać się do jakiegoś adwokata.Wiem że dziecka
mi nie zabierze to nie dziki zachód.Nie chcę tez jemu odbierać praw,bo wiem
że syn bardzo za nim tęskni.Powiedzcie jak zmusic dorosłego faceta żeby był
odpowiedzialny za swoje dziecko?!zeby pomógł mi choć trochę w wychowaniu
syna.
Strzępy rozmowy dotarły niestety do syna.Zaczął dopytywac się co to jest
odebranie praw rodzicielskich i czy ja moge je stracic.Uspokoiłam go ale on
wymyślił nowy powód do płaczu.Spytał się czy ja tak jak tata tez sobie kogoś
znajdę.Powiedziałam że raczej nie bo kochac można tylko raz.I znowu ryk.Bo
on chce miec brata albo siostrę i ja mu kiedyś obiecałam, a bez taty starego
czy nowego się nie da........I że wolałby mieć takich rodziców jak Harry
Potter.Powiedzaiłam mu że nie rozumiem,ze przecież Harry nie ma rodziców.A
on na to że wie ale nawet jak umierali to byli razem. Straszne co?
Powiedziałam mu że poczekamy i zobaczymy.Jeśli tata w ciągu najbliższych
paru lat nie wróci ja postaram się sobie kogos znależc.Dał mi czas - 3
lata........