sakkiri
02.07.09, 21:13
Rozwodzimy się, żona kilka miesięcy temu złożyła pozew o rozwód.
Mamy synka 3,5 roku. Od kilku miesięcy nie mieszkamy razem.
Proóbowałem wielokrotnie pogodzić się z żoną, ale ona mówi że już za
późno, ze miłość już się wypaliła. Przez kilka miesięcy nie chciałem
się zgodzić na rozwód, ale jakiś czas temu powiedziałem jej że na
następnej sprawie zgodze się na rozwód. żona utrudnia mi spotkania z
synkiem. On bardzo cieszy się kiedy może spędzić czas ze mną. Przez
jakiś czas mogłem widziec syna w kazdy poniedziałek i czwartek przed
południem oraz w co drugi weekand po 3 godziny. Ale ostatnio żona
nie chce żebym widywał się z dzieckiem w tygodniu, tylko co dwa
tygodnie. Czasmi ona potrafi zrobić taki numer, że kiedy przchodzę o
umówionej godzinie do domu do dziecka to syna ani żony nie ma. Już
kilka razy zrobiła mi taki numer. Obecnie pracuję od 8 do 16 i nie
mogę już przychodzić do syna przed południem. Na to żona powiedziała
mi ,ze to mój problem i jej to nic nie obchodzi. Ciągle słysze od
niej że coś nie tak zrobiłem kedy spędzam czas z naszym dzieckiem.
Wielokrotnie prponuję jej, ze zabiorę gdzieś dziecko , ale ona nie
zgadza się. Żona twierdzi,że jestem odpowiedzialny za to, ze nasz
synek ma problemy z jedzeniem. On nie chce za bardzo jeść, od dwóch
lat trzeba go zabawiać aby cos zjadł. Żona twierdzi, że to moja wina
gdyż wg niej na siłe karmiłem dziecko. Natomiast prawda jest taka,
że to żona i moja teściowa która na codzień zajmuje się sybkiem,
kiedy żona jest w pracy, nie nauczyły dziecka gryźć. On przez prawie
3 lata jadł tylko kaszki i zmiksowane zupy. Moom zdaniem żona jest
pod bardzo silnym wpływem teściowej, która manipuluje żoną. Kiedyś
byłem ulubionym zięciem teściowej, jeszcze przed ślubem, jakies 6
lat temu, bardzo cieszyła się z tego że córka znalazła takiego
chłopaka. ALe od 2-3 lat myślę że cały czas kopie dołki pode mną. A
ja zgodziłem się żeby ona i teśc z nami zamieszkali. Ale wracając do
najważniejszego - tłumaczyłem żonie że nie pozwalając mi widywać się
z synem tak naprawdę krzywdzi dziecko. To jeszcze bardziej ją
denerwuje. Nie rozumiem, jak kobieta która kiedyś mówiła, ze mnie
kocha, moze przeistoczyć się w osobę zimną, wyrachowaną, nie czuklą,
a przede wszystkim tak zaślwepioną nienawiścią. Naprawe staram sie
być dobrym ojcem na ole ona mi pozwala. Przesyłam jej pieniądze 700
zł na dziecko, płacę połowę rachunków za mieszkanie. A żona z jednej
strony traktuje mnie jak smiecia, a z drugiej wymaga abym płacił.
Kilka razy powiedziała mi,że życzy mi śmierci. A ja cały czas
wierzę w to, ze ona otrząśnie się, ze wyrwie się z wpływu teściowej,
ze zrozumie, ze nasz syn chce spotykać sie ze swoim ojcem. Wiem, ze
żona nie ma nikogo.