Do kataru małego dołączył kaszel... byliśmy wczoraj u lekarza ...
torba pełna lekarstw i stówka pozostawiona w aptece ... DO tego ja
chora tzn przeziębiona(katar, głowa) a przecież najwięcej przebywam z
moim maleństwem ...

Mąż też... kicha!! parska!! ... a fuj.. jego
na szczęście więcej nie ma niż jest ... ale w takim doborowym
towarzystwie zarazków będziemy się chyba leczyć i leczyć ...

a
pomysleć, że to dopiero początek tej cudownej aury ...

;/