Dodaj do ulubionych

Jak nie zwariować?

01.12.09, 09:57
A konkretnie jak nie zwariować przy tej codziennej rutynie,
codziennym dniu świstaka? Czasem sięłapię na tym że chodzę już jak
automat, trasa dawno ustalona, starszego do przedszkola, zajmowanie
się mała, sprzątanie gotowanie pranie, o 14 wraca starszy to kursuję
już między dwoma, 19 kąpanie młodej potem starszy itd. i tak dzień w
dzien. Mąż wraca 19-20 to w praktyce nic przy dzieciach nie robi a
ja juz czasem odpadam. Do tego samochód od dwóch misięcy w naprawie
więc nie mogę nawet gdzieś pojechać a u mnie na wsi nie ma sklepu
więc nawet jak mi chleba zabraknie to do wieczora (tak jak wczoraj)
jadę na makaronie. A z domu nie wyszłam od 3 miesięcy na więcej niż
30 minut bez któregoś dziecka. Z jednej strony wiem,że przy tak
małym dziecku brak niespodzianek to dobra wiadomość ale czasem nie
daję juz rady. Aż staram się nie myśleć o jutrze o wiem że będzie
wciąż i wciąż to samo. A jak wy radzicie sobie z taką rutyną? Macie
z tym problem, czy tylko ja tak marudzę?
Obserwuj wątek
    • pagaa Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 10:23
      mój dba żeby nie było rutyny, teraz np. ząbkuje;P a na przykład, na spacerek
      znalazłam sobie współtowarzyszkę też z dzieckiem w tym samym wieku i razem
      łazimy i gadamy o wszystkim sobie i czas miło leci i zawsze jakaś odskoczniawink
    • green_hill Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 11:06
      No wlasnie nie bardzo mamy patent wink

      Ja mam tylko jedno dziecko, ale moge sie podpisac pod Twoim postem. Sama szukam sposobu. My do tego za granica, zero rodziny, ktorej mozna by podrzucic dziecia na pare godzin i odetchnac, bardzo nieliczni znajomi (niedzieciaci) potwornie zajeci ... (Swoja droga arogancko sie zapytam, jak ludzie, ktorzy nie maja malych dzieci moga twierdzic, ze nie maja czasu sie spotkac? Przeciez chodza tylko kolo siebie. Jak mam porownac siebie z czasow przeddzieciowych i teraz, to wtedy mialam cala mase czasu, mimo ze bardzo duzo pracowalam.)

      U pediatry zagadnelam bardzo fajna babeczke i tez czasami chodzimy razem na spacery z dzieciakami, ale nie czesciej niz raz na tydzien, bo zawsze cos wypada (to jej dziecko chore, to wyjezdza, to deszcz pada), wiec rozrywki tej mam w sumie malo wink

      Zdarzylo mi sie pare razy wieczorem pojsc na basen (ok. 20 00 - mlody juz spal, maz byl na posterunku) i powiem Ci, ze to dobry sposob na zakonczenie meczacego dnia. Tylko ze ja jestem raczej leniwa i wole sie na kanapie rozlozyc z ksiazka smile
    • kasia.46 Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 11:28
      Nie marudzisz, faktycznie dzieci przewalają życie do góry nogamiuncertain
      jeżeli jestś typem kobiety udomowionej, która nigdy nie pracowała za
      specjalne nie wychodziła (prucz zakupów), zajmowała się
      gospodarstwem domowym, gotowaniem,wychowaniem dzieci i sprzątaniem
      nie powinno ci to robic problemu. Znam takie kobiety i powiem Ci, że
      one naprawde są szczęśliwe i odpowiada im miano "kury domowej" Ja do
      nich nie należe i tak jak i ty nie mogę pogodzic się z tym, że
      stałam się niewolnicą moich podopiecznychwink mówią, że to przejściowe
      i jak odchowam, zaczne życ' tak jak kiedyś, ale ja nie ulegam
      złudzeniu, bo wiem, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej. Dzieci
      to naprawde wielkie szczęście, wiele radości i nieustająca
      miłośc'smile, ale też sporo kłopotów, wielka odpowiedzialnośc' i dużo
      wyrzeczeńsad Jednak życie bez nich to jakaś cholerna wegetacja. Wiele
      mam czasem popłacze w poduszkę, gdy pomyśli o rutynie i problemach z
      którymi mierzy się właściwie sama. Taka nasza rola, ale nie będzemy
      grac jej zawsze, nawet nie wiesz jak szybko minie czas w którym te
      twoje urwisy przestaną byc od ciebie zależne, wtedy zatęsknisz za
      chwilą gdy te wielkie oczyska i maleńkie nóżki biegną się do ciebie
      przytulic i wypłakac w cycusia, bo misiowi urwała się rączkawink i
      pomyślisz jak piękny choc' trudny był czas macierzyńskich zmagańsmile
      Pozdrawiam.
      • mama_piotrusia1984 Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 11:44
        Przed urodzeniem córeczki ale mając już synka studiowałam na
        dziennych a potem poszłam do pracy, na a teraz juz od ponad roku
        siedzę w domu i kota dostaje. Zapowiedzialam juz mężowi że od
        przyszłegp października ide na zaoczne studia, żeby przynajmniej
        czyś głowę zająć bo czuję że się uwsteczniam. Może to źle zabrzmi na
        tym forum, ale nie przepadam za okresem niemowlęcym u dzieci i tylko
        czekam aż mała z niego wyrośnie. To nie znaczy że się nie cieszę, że
        jest taka malutka ale wiem że jako mama starszego dziecka sprawdzam
        się lepiej. Z drugiej strony wiem jak ten czas w sumie szybko leci,
        bo synek też tak szybko mi urósł, ale ten pierwszy rok był dla mnie
        najtrudniejszy. Niestety mieszkam w maleńkiej wiosce (jakies 120
        mieszkańców!) i jak wychodzę na spacer to często poprostu nikogo nie
        spotykam a do jednej czy drugiej znajomej też staram się wchodzić
        tylko od czasu do czasu żeby się nie narzucać. Ale zato jaka radość
        jak po przysłowiowe bułki wyskocze!smile Cieszę się że na tym forum
        mogę spotkać inne mamy, które także czują podobnie, bo zazwyczaj o
        tych stronach macieżynstwa się nie rozmawia i naprawdę czasem czułam
        się podle że tak myśle.
        • kasia.46 Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 11:55
          Uff to mamy podobnie bo ja również jako mama 2latka sprawdzam się
          lepiej niż mama niemowlakauncertain czuje podobnie i z wielkim utęsknieniem
          czekam, aż moja terrorystka nauczy się chodzic', czasami mam jej
          dośyc', co nie znaczy, że jej nie kochamsmile również całe dnie jestem
          sama bo mąż pracuje od rana do 18 00 soboty teżsad Czasami forum bywa
          lekarstwem na brzydką pogodęwink
    • agick Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 11:29
      ja mieszkam w śródmieściu stolycy i zawsze ale to zawsze ktoś
      wpadnie na kawkę, na chwilkę - czy to moja sisotra, przyjacołka,
      moja mama jak wraca z pracy (a pracuje w centrum). nie codziennie,
      ale dwa trzy razy w tyg ktos do mnie zagląda.
      spacery tez z kimś, jedyny sensowny park w okolicy (park saski) jest
      okupowany przez walesajace się mamusie z wózkami tak samo znudzone
      jak jasmile zawsze z kimś pogadam. w ostatecznosci, po dwóch godzinach
      spaceru zawsze mozna iść na kebaba do baru i zjeść na ławce - to też
      jest nie lada atrakcja, żeby sie usmaorwać od stóp do głów.
      wiecie co, mnie się w domu na macierzyńskim siedzi super.
      • twitti Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 11:39
        Ja dopiero 2 miesiace jestem mama, ale ogolnie troche samotnosc mi
        doskiewiera na spacerach.. Poniewaz jestem dosyc niesmiala nie mam z
        kim chodzic na spacerysad Czesto mijam inne mamy, wiekszosc gada
        przez komorki.. A czasem mam ochote z kims pogadacsmile zdarzalo Wam
        sie zaczepiac inne mamy na spacerach? Jak mozna zagadac, zeby nie
        wyjsc na psychopatkewink
        • kasia.46 Re: twitti 01.12.09, 11:46
          twitti napisała:

          > zdarzalo Wam
          > sie zaczepiac inne mamy na spacerach? Jak mozna zagadac, zeby nie
          > wyjsc na psychopatkewink


          No pewnie, zagdam w przchodni, w sklepie, w parku, w aptece, zawsze
          jest wspólny temat jak są małe dzieci, w ten sposób możesz sobie
          zyskac niezłą kompankę na wspólne spacery i wcale nie wyjdziesz na
          psychopatkęwink
          • kaska099 Re: twitti 01.12.09, 14:28
            hej u mnie tez rano starsza do szkoly odprowdzic w miare mozliwosci spzratanie
            gotowanie czytanie forumsmilei tak dzien za dniem a dodatkowo corcia mlodsza daje
            popalic z zasypianiem i pozniejszym spaniem w nocy ,ze padam z niewyspania.....
        • agick twitti 01.12.09, 12:08
          nie znam mamy (ja sie wliczam w to grono), do której jeśli sie
          usmiechniesz i zagadasz o dziecko Cię zignoruje. pomysl sobie, że
          pewnie dokładnie tak jak Ty jest trochę niewyspana, czasem ma
          serdecznie dość popylania samotnie z wózkiem, ma ochote pogadać z
          kimś w swoim wieku, a nie tylko z kilkumiesięcznym interlokutorem.
          po drugie WSZYSTKIE mamy uwielbiaja rozmawiac i porównywać - a mój
          to to, a moja to robi tak, a u mnie.... moze dlatego, ze mało kto
          nas słucha (oprócz rodziny) bo raczej nie podziela ważności
          tematu "kolor kupki, baczki, wodzenie oczkami etc".
          zagaduj i nic sie bój - na zadną psychopatke nie wyjdzesz. wręcz
          mamy stroniace od pogadania budzą podejrzeniesmile
          • twitti Re: twitti 01.12.09, 13:53
            odwazylam sie zagadac sasiadkesmile zaproponowalam spacersmile
            • agick Re: twitti 01.12.09, 15:26
              zuch dziewczynasmile
              i co, zgodziła się?
            • joshima Re: twitti 01.12.09, 15:27
              Jak nie zacznie uciekać na twój widok to znaczy, że nie wyszłaś na psychopatkę tongue_out
              • twitti Re: twitti 01.12.09, 16:32
                No tak na razie stwierdzila ze sie zgadamy smile tak wiec nie do konca
                mi poszlosmile ale chociaz sie odwazylamsmile
                • joshima Re: twitti 01.12.09, 16:40
                  Tylko się nie zniechęcaj.
    • nati.82 Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 12:54
      Nie myślę o rutynie, bo nie mam czasu. Przy małym dziecku czas leci szybko,
      nawet za szybko. Na razie mi nie brakuje wyjścia z domu, np. wieczorem.
      • sabrina_30 Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 15:18
        Ja też już kota dostaję w domu, ale żeby czasem nie zwariować od tego siedzenia
        najpierw z synem a teraz z córką, zapisałam się na kurs bo tak jak mówi
        poprzedniczka czułam, że sie uwstczniami tak 3 popołudnia w tygodniu należą do
        mniewink)).Musiałam coś zrobić inaczej widzę, że robiłam się nerwowa, a potem to
        tylko krzyczałam na dzieciaczki jak coś zmalowały. Też mieszkam w niewielkiej
        miejscowości gdzie najwiekszą atrakcja jest sklepsmile)). Ale na szczeście mam też
        koleżankę z małym dzieckiem, to się spotykamy na ploteczki raz u niej raz u mnie
        i do tego jestem zadowolona, bo nie musze brać całego bagażu za maławink)) gdzyż
        większość rzeczy ma typu pieluchy zasypki smile). No i zawsze zostaje forum do
        wyżalenia sie wink) Pozdrawiam wszystkie siedzące w domu mamusiesmile)
        • pagaa Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 16:07
          a jak mój zaczął przesypiac nmoce, to zostawiłam go z Tatusiem,a sama na imprezę
          ze znajomymi:d oj wytańcowałam się, że hejwink a teraz przestał znów przesypiać
          noce i o atrakcja;P hehwink ale już bym poszła do pracy, na studia wróciła, ech!
          ale w większych miastach jest fajniej, moja znajoma chodzi na fitness z
          dzieckiem, bo takie cosik zrobili, super sprawa
          • pamplemousse1 Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 19:22
            zapoznaj inne mamy na spacerze z dziećmi w podobnym wieku, 2-3 razy w tygodniu spotykamy się u jednej z mam a dzieci robią sajgon w domu wink w środy multibabykino, odwiedziny znajomych.
            mam 7-mies. bliźniaki i jestem baaardzo mobilna! wystarczy chcieć!undefined
            • pagaa Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 19:52
              bo mnie to już intryguje od dawna, co się dzieje w multibabykinie? tzn, jak to
              wszystko wyglada z takimi maluchami?
    • klubgogo Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 20:35
      Przede wszystkim pogoń mechanika (2 miesiące!!!???), załaduj dzieci w auto, odwieź do miejsca, które zajmuje się opieką na godziny, a sama spraw sobie przyjemnośc w postaci Tobie tylko wiadomej, bo faktycznie zaczniesz niedługo marudzic smile
    • syswia Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 21:12
      Ja sobie zorganizowalam pomoc. Tez mieszkam za granica, ale na
      szczescie rodzina meza tu jest. Bez skrupulow wykorzystuje tesciowa.
      Przychodzi prawie codziennie na 2-3 godziny i kapie malego a potem
      go lula. Fakt, karmie piersia, wiec musze "byc" w poblizu, ale mam
      czas zeby obiad ugotowac, wyjsc na godzine na zakupy, dwa razy bylam
      na masazu (fantastyczna rzecz).

      Maz jest w domu przed 6ta - wtedy mu go wreczam i on sie nim zajmuje
      do kolejnego karmienia. Ja ide spac po karmieniu o 8, on z nim sie
      bawi do 10-11 i wtedy ja go przejmuje. Po karmienu z reguly spi do 4-
      5, wiec chyba jestem szczesciara.

      Na styczen zapisalam sie na zajecia z jogi - w soboty. Maz sie
      zajmie dzieckiem. Umie i lubi.
      Pierwszy raz wyszlismy z mezem na dluzej (do opery na 5 godzin)
      kiedy maly mial 5 tygodni. Syn przezyl, a my mielismy frajde
      niesamowita.

      Poza tym w mojej okolicy dziala klub mam (www.momstown.ca). Jeszcze
      sie do niego nie zapisalam, ale widze, ze fajne rzeczy robia razem i
      to codziennie. Na pewno do nich dolacze, kiedy syn troszke
      podrosnie, a tesciowej sie znudzi.
      • oda100 Re: Jak nie zwariować? 01.12.09, 21:28
        ja nie mam nikogo oprocz meza, wiec jego wykorzystuje- o 18 wraca i
        zajmuje sie dziecmi, a w weekendy raczej mnie nie ma w domu. On
        zadowolony, ze mu nad glowa nie stoje i lubi zajmowac sie dziecmi. W
        ciagu tygodnia moglabym z corka szalec, bo syn jest w szkole, i
        pieniadze sa i samochod, ale mi jakos czas szybko leci, i domatorka
        sie zrobilam, wiec krecicmy sie troche blizej domu. Jak mala
        podrosnie, pojde do pracy. To prawda, jest to troche monotonne, ale
        jaki szczytny cel! nie wyobrazam sobie, zeby nianka zajmowala sie
        moim maluszkiem, to tylko 2-3 lata. Staram sie cieszyc kazda chwila,
        moze dlatego ze to ostatnie dziecko i dopiero przy drugim widze jak
        czas szybko leci/ A tyle czasu ile mam dla siebei mnei zadowala.
        ps Moj maz codziennie jezdzi do pracy i biadoli, ze w domu byloby mu
        tak fajnie, a tak w kolko to samo robi - 7 pobudka, 7.10 herbata,
        7.30 wychodzi, potem pracuje z tymi samymi ludzmi od 10 lat, 18 wraca
        itp itd.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka