mama_piotrusia1984
01.12.09, 09:57
A konkretnie jak nie zwariować przy tej codziennej rutynie,
codziennym dniu świstaka? Czasem sięłapię na tym że chodzę już jak
automat, trasa dawno ustalona, starszego do przedszkola, zajmowanie
się mała, sprzątanie gotowanie pranie, o 14 wraca starszy to kursuję
już między dwoma, 19 kąpanie młodej potem starszy itd. i tak dzień w
dzien. Mąż wraca 19-20 to w praktyce nic przy dzieciach nie robi a
ja juz czasem odpadam. Do tego samochód od dwóch misięcy w naprawie
więc nie mogę nawet gdzieś pojechać a u mnie na wsi nie ma sklepu
więc nawet jak mi chleba zabraknie to do wieczora (tak jak wczoraj)
jadę na makaronie. A z domu nie wyszłam od 3 miesięcy na więcej niż
30 minut bez któregoś dziecka. Z jednej strony wiem,że przy tak
małym dziecku brak niespodzianek to dobra wiadomość ale czasem nie
daję juz rady. Aż staram się nie myśleć o jutrze o wiem że będzie
wciąż i wciąż to samo. A jak wy radzicie sobie z taką rutyną? Macie
z tym problem, czy tylko ja tak marudzę?