Dodaj do ulubionych

było o terrorze laktacyjnym...

04.12.09, 22:07
No właśnie było juz nie raz o terrorze laktacyjnym. Ja natomiast jestem stale
podawana terrorowi butelkowemu. Mój trzymiesięczny synek jest karmiony
wyłącznie piersią (dwoje starszych też było, nawet nie bardzo wiedziałabym jak
przygotować mieszankę i jaką). w nocy śpi z nami i często cyrkuje przy piersi.
Ostatnio bardzo mało je i mam na to "wymierny" dowód- tak sie złożyło że ze
starsza córą musiałam iśc do lekarza i wiedziałam że nie będzie mnie długo
(4godziny) no więc nadoiłam mleka jak ta krowa i poszłam. okazało się że młody
dwie godziny po marnym w moim odczuciu karmieniu wypił raptem 50 a jak
wróciłam to nie chciał piersi w ogóle. maly umie pic z butelki bo trzy
tygodnie temu w takiej samej sytuacji wydudlił 160 i jeszcze mu bylo malo.
ostatnio mały nie ma apetytu a to ze względu chyba na moją dietę - czekolady
pojadłam i chyba go bolał brzuszek bo mu okropnie jeździło wiec dlatego moim
zdaniem jedzenia odmawiał. apetyt mu właśnie wraca. no ale gdzie tu terroryzm
butelkowy - juz mówię. moja mama, która będzie się młodym trochę opiekowac (na
zmianę/ do spółki z mężem)odkąd urodziłam terroryzuje mnie butelką. otóż jej
przyjaciółek córki miały pokarm niepełnowartościowy (tak im powiedział lekarz
), lub dzieci cyrkowały przy piersi, lub pokarmu bylo za mało itp itd i
wszystkie NORMALNE mamy przechodzą na butelke i wtedy dzieci spokojniej śpią i
wszystkie problemy z brzuszkiem się pokończyły , no cud miód i pomada.
Słuchajcie ja nie potępiam mieszanek i butelek, ale płynie mi rzeka mleka i
nie widze potrzeby przechodzenia na butlę. gdybym miała gwarancję że
faktycznie dziecko będzie przesypiac noce, że nie będzie go bolał brzuszek jak
w tych opowieściach i że ie będzie niejadkiem( mamy taką rodzinna tradycje -
ja byłam, brat był, babcia była, ciotka jest, moje dziecko starsze jest)
przeszłabym na butelkę. Ale obawiam się że przejdę na butlę a dziecię dalej
będzie niejadkować lub budzic sie wielokrotnie w nocy i tylko troszke pojadac
co pół godziny. Powiedzcie mi mamy butelkowe tak uczciwie czy wszystkim
naprawdę bezbolesnie sie udało przejść na butlę i faktycznie rozwiązało to
problemy karmienia maluszka? czy tez może są mamy które żałują że zrezygnowały
z karmienia piersią? dodam że sąsiadki, znajome i ciotki tez się dziwują że
chce mi sie tak męczyć i ze to nie ma sensu karmic piersią. a starsze dzieci
to już karmiłam nieprzyzwoicie długo (14 i 16 mies). Pozdrawiam. AAa i nie
pisze po to aby wzbudzic niezdrowe emocje - chce zapytac o zdanie.
Obserwuj wątek
    • ap136 Re: było o terrorze laktacyjnym... 04.12.09, 22:41
      Nie napisalas ile twoje malenstwo ma miesiecy, moim zdaniem a
      niestety jestem mama butelkowa nie powinnas rezygnowac z karmienia
      piersia ja niestety nie doswiadczylam tej przyjemnosci moze i
      faktycznie dzieci lepiej spią ale to różnie bywa moja malutka tez
      raz jadla raz nie jadla ma teraz 9 mies i nadal czasami budzi sie na
      nocne karmienie a czasami nie natomiast dla mnie najwazniejsze jest
      to ze niewiedzialam jakie problemy bede miala ze skora u dzidzi po
      mleku sztucznym koszmar wiec moim zdaniem karm przynajmniej do roku
      ja bym tak zrobila gdybym miala taką szanse.
      • my_valenciana Re: było o terrorze laktacyjnym... 04.12.09, 23:04
        Nie warto rezygnować. W karminiu butelką fajne jest to, że wiadomo
        ile dziecko zjada, ale mycie, suszenie, przechowywanie, mieszanie,
        utrzymywanie właściwej temperatury poza domem jest strasznie
        upierdliwe. Jeśli dziecko jest duże i je mniej butelkowych posiłków
        i nie trzeba sterylizować jest łatwiej. Ale pomyśl, jak gdzieś
        jedziesz to trzeba mieć osobno wodę i mieszankę, bo długo zmieszane
        stać nie może, trzeba uzyskać odpowiednią temperaturę. Mieszać toto
        w nocy prawie po ciemku, podgrzewać. Jeśli Ci wygodnie karmić
        piersią, to pakuj się w butelkę. Chyba, że tylko karmienie
        wieczorne, jeśli chodzi ći o dobry sen. Ja karmię butelką od 2
        miesiąca i moje dziecko wcale nocy nie przesypia, więc gwarancji
        żadnej nie ma.
        • kasia.46 Re: było o terrorze laktacyjnym... 04.12.09, 23:12
          moje problemy faktycznie skonczyły się po podaniu butli z
          modyfikowanym, dzieci najadały się, przesypiały całe noce były
          spokojniejsze, nie żałuje, córka cycowała 2msc, a syn 4msc...
        • mruwa9 Re: było o terrorze laktacyjnym... 06.12.09, 21:42
          my_valenciana napisała:

          > Nie warto rezygnować. W karminiu butelką fajne jest to, że wiadomo
          > ile dziecko zjada,

          no wlasnie mnie ten argument od zawsze powala. Bo przy karmieniu
          piersia wiedza na ten temat jest zupelnie zbedna i nikomu do niczego
          niepotrzebna.
        • mamasi Re: było o terrorze laktacyjnym... 07.12.09, 15:07
          ja małą od 6 tygodnia karmiłam naprzemiennie, po 5-6 mcu już tylko
          butlą, niestety mała jadła w nocy tak samo - 2-3 razy.Karm jesli ci
          to sprawia przyjemność i masz pokarm, nie słucha że za krótko czy za
          długo - kogo to obchodzismilemoja 2 latka dostaje w nocy (23-24 butlę)
          teraz juz wody mlecznej (rozcieńczamy aby oduczyć) i jest oksmile a też
          się nasłuchałam ze to za długo itd
    • mika_p Re: było o terrorze laktacyjnym... 04.12.09, 23:18
      Oczywiście, że jest terror butelkowy.
      Ja od dawna mówię, że trzeba mieć coś z głową, zeby pierwsze dziecko wykarmić
      piersią. Albo trzeba byc młodą idealistką, która ma w sobie jeszcze ślady
      nastoletniego buntu i jest w stanie przeciwstawić się własnej matce i teściowej,
      bo ją inne źródła zindoktrynowały, albo dojrzałą, asertywną kobietą, która
      zgłębiła temat i podjęła decyzję.

      Ja jestem opcja 1: miałam 20 lat, akcja "Rodzić po ludzku" w rozkwicie,
      karmienie piersią w każdej gazetce dzieciowej, odbyty kurs w szkole rodzenia.
      Butelka obecna w domu od początku, kupiona przez teściową. Chyba tylko brak
      sklepuy całodobowego w sąsiedztwie uchronił mnie od butelki w chwilach
      wieczornych kryzysów przy noworodku. Bo każde zwierzenie, że Mały wisi na piersi
      całymi wieczorami i ja mam dosyć, kwitowane było: "a może podasz butelkę?"
      Zwierzenia były w dzień, więc odpierałam, a wieczorem był tylko maż, który mówił
      "dobra, rano kupimy mleko modyfikowane" - a ja rano stwierdzałam, że wieczorem
      byłam głupia i ogólnie życie jest piękne i KP też.
      No i jeszcze to, że Junior wyglądał jak pączek w maśle.

      Ale początkowe problemy to pikuś przy tym, co się dzieje, kiedy się karmi
      piersią dłużej niż kilka miesięcy. Małą karmiłam półtora roku, pod koniec w
      ogóle nie miałam z kim pogadać, bo siła zdumienia i zgorszenia, ze takie duże
      dziecko jeszcze jest na piersi, było nie na moje nerwy.

      A na Małym dziecku znowu jest wątek o butelce u trzylatka i znowu ktoś
      stwierdza, że jak 5-6-letnie dziecko pije mleko z butelkki, bo lubi, to to nie
      jest takie złe, bo i ciepłe kalorie przed przedszkolem, i rutuał, i w ogóle o co
      chodzi:
      forum.gazeta.pl/forum/w,566,103909450,,Pomysl_na_zrezygnowanie_z_butelki_dziecko_lat_3.html?v=2
      Spróbuj napisać, że karmisz 3-latka piersią, to cię na forum zjedzą.
      I tyle w temacie terrorów.
      • patka05 Re: było o terrorze laktacyjnym... 08.12.09, 17:57
        Brawa dla tej Pani smile))
    • kaamea Re: było o terrorze laktacyjnym... 04.12.09, 23:19
      1 dziecko synek - karmiony tylko butelką żle spał i zle pi do teraz
      (18 mcy). Jadl w nocy po 2-3 razy z butelki do 12 miesiaca zycia.
      Mega kolki do 4 miesiaca. Dziecko niezwykle żywe, ze znaczną alergią
      pokarmową, na mleko, na owoce, na jaja itp.
      2 dziecko synek (3 mce) - karmiony tylko piersią przesypia po 8
      godzin w nocy bez pobudki, a jak już się obudzi to 3 minuty pocycka
      i śpi dalej jak aniołek. Dziecko niezwykle spokojne, pogodne,
      wesołe. Alergii też nie ma bo jem wszystko i dziecko ma piękną cerę
      i zdrowy brzuszek.
      • ma_niusia Re: było o terrorze laktacyjnym... 04.12.09, 23:34
        Ja mam synka 6 miesięcy, niestety butelkowy od 3 miesiąca, kolki były, problemy
        z kupką, noce przesypiał tylko przez jakiś czas, ale teraz znów pobudki w nocy,
        alergia. Jedyne co to, że elegancko przybiera na wadze - nie za dużo nie za mało.
        Karm jeśli CI wygodnie! I cieszcie się tym smile
        • bweiher Re: było o terrorze laktacyjnym... 05.12.09, 11:54
          No jasne że gwarancji nie ma.Jeśli ci lepiej karmić piersią to nie
          widzę powodów dla których miałabyś to zmieniać.
          Ja pierwsze dziecko karmiłam piersią a następną dwójkę butelką.
          Osobiście wolę butelkę.
          Dzieci (cała trójka) budziły się w nocy do ok 6-7 miesiąca,żadnych
          problemów z brzuchem,z chorobami.Nie ma różnicy.
    • mamongabrysi dzięki za odpowiedzi 04.12.09, 23:38
      Dzięki za odpowiedzi. Tak jak przypuszczałam nie ma gwarancji, jednym służy
      mieszanka a innym nie. ale naprawdę nagabywana jestem często i gęsto o tą
      butelkę. Mogę karmić piersią - dwoje wykarmiłam to i trzecie wykarmię. Jak będę
      do pracy szła to ściągnę pokarm - będę szła na 4 godziny dziennie od lutego -
      mały ma teraz trzy miesiące a jak do pracy pójdę będzie miał 5.
      Pozdzrawiam
      • matylda07_2007 Re: dzięki za odpowiedzi 06.12.09, 20:49
        Moja Młoda, póki była karmiona, ciągle się darła. Jeśli to były kolki (a nie sądzę), to permanentne.
        Jako 2-tygodniowe dziecko spała w dzień 2, 3 razy po 20 minut w ciągu dnia. 40 minutowe drzemki przyprawiały mnie o płacz z radości.
        Być może coś jej szkodziło (trzymałam dietę), może nie znalazłam przyczyny... Po 8 tygodniach tej męki los zadecydowwał o tym, że przeszłam na butelkę, a moje dziecko zaczęło spać po 3, 4 godziny dziennie jednym cięgiem+2 drzemki krótkie. No jest różnica, prawda?
        Terror butelkowy jest o wiele łagodniejszy i nie obchodził mnie. O butelce mówiła moja mama i siostra. Teściowa nawet nie, ona akurat wierzyła w wartość mleka matki, mimo wszechpanującego mleka niebieskiego, tudzież humany.
        Terror laktacyjny był i jest dla mnie bardziej dotkliwy, bo piszą i mówią o tym osoby kompetentne również (lekarze, położne) i to bardziej brałam sobie do serca. Inna historia to długie karmienie.
        Mnie osobiście nie obchodzi jak kto karmi i jak długo. Mam swoje poglądy, uważam, że nie chciałabym karmić długo. Moja kuzynka karmiła prawie 3 lata, żona kuzyna 2 lata. Nie przyszłoby mi do głowy, by komentować to w jakiś sposób, lub radzić, żeby już odstawiły.
        • mika_p Re: dzięki za odpowiedzi 06.12.09, 22:36
          Polemizowałabym z kwestią, który terror jest łagodniejszy.
          Zobacz tutaj:
          forum.gazeta.pl/forum/w,570,103985141,103985141,Karmienie_rocznego_i_starszego_dziecka_.html
          Lekarz szantażem chce zmusić matkę roczniaka do odstawienia dziecka od piersi,
          choć nie ma żadnych medycznych przesłanek, tylko swoją przestarzałą, albo w
          ogóle na mitach opartą wiedzę.
    • ola_motocyklistka Re: było o terrorze laktacyjnym... 07.12.09, 10:46
      1 córka-dziecko piersiowe do 16 mca. Byłam terroryzowana butelką przez
      teściową-zawsze dla mnie miała nowe butelki w prezencie. Czasami jak ją
      zostawiałam to wiem, że jej dawała butlę z mm. Moja na szczęście nie chciała.
      Od początku przesypiała całe noce ( !!!), jako dziecko piersiowe wzbudzała sensację.

      Wszystko zależy od dziecka, nie od butelki czy też piersi.
      Są dzieci, które wiszą na cycku; oraz od decyzji matki.
      Nie od otoczenia mam i teściowych i sąsiadek.
      • matylda07_2007 Mika 07.12.09, 13:38
        Dlatego napisałam, że długie karmienie to zupełnie inna bajka.
        Trzeba mieć otwarty umysł, akceptować różne rzeczy, a nie zafiksować się na jednej. Ja długo miałam opory jeśli chodzi o kwestię długiego karmienia właśnie. Poczytałam jednak i dało się przebrnąć. Teraz uważam to za normalne, tak jak to, że mi zdarzyło się karmić butelką. Przestałam się podniecać faktem, że nadal niektóre mamy uważają moje starania o utrzymania laktacji za zbyt marne.
        Myślę, że jestem dobrą mamą. Nie mogę określać się jedynie poprzez pryzmat karmienia.
        Czasami trzeba rozsądku więcej, niż emocji. Należy pokiwać głową nad kimś, kto ci kadzi dyrdymały, a robić swoje. To odnosi się do wszystkich.
    • q_fla Re: było o terrorze laktacyjnym... 07.12.09, 14:59
      Jako matka butelkowa napiszę tylko tyle: twoja matka i reszta
      głupoty pociskają. Jak masz mleko, Młody chętnie je, to karm jak
      długo i ile chcesz. Słuchaj siebie, anie rad sprzed czterdziestu lat.
      To Twoje dziecko i Twoje cycki, innym wara od tego.
    • 18_lipcowa1 Re: było o terrorze laktacyjnym... 07.12.09, 15:26
      a ja tam nie czuje terroru
      ani piersiowego ani butelkowego
      trza miec male poczucie wartosci i slusznosci tego co sie robi by
      czuc sie terroryzowanym

      uwazam ze sa przesady w kazda strone- tak samo jak zasuszanie
      pokarmu od razu, albo dawanie butli, zeby sie dziecko do piersi nie
      przywiazalo jak i karmienie 2 latka

      karmie piersia, bede karmila ile chce, dam butle jak chce, albo
      kubek, albo wcale
      i to ja o tym decyduje
    • monik212121 Re: było o terrorze laktacyjnym... 07.12.09, 16:22
      u mnie było tak: jako 20-latka uległam innym i dawałam butle już po
      3tyg i niestety dziecko przeszło na stałe na butlę. Teraz mam drugie
      dziecko, synek ma 4 i pół miesiąca, jest tylko na piersi a dlatego,
      że jestem już mądrzejsza i nie słuchałam rad w stylu "nie najada się
      bo masz słaby pokarm" "nie wiadomo ile zjada" "takie piersi maja
      mało mleka" Nie dałam sie i jestem dumna.Jest tak jak postanowiłam a
      nie jak inni uważali za stosowne i niby lepsze. Prawdą jest tylko
      to, że starszy syn przesypiał noce po 2m-cu a ten budzi się po parę
      razy. Tylko nie wiadomo czy z powodu rodzaju pokarmu czy może
      usposobienia. Starszy syn aniołek a młodszy daje nam nieźle popalić.
    • tasia_tk właśnie! terror butelkowy też istnieje!!! 07.12.09, 21:25
      a ja faktycznie czułam na sobie presję, żeby dokarmiać, teściowa i
      moja babcia bez przerwy mnie o to męczyły. Inni też dawali mi
      takie "dobre" rady. I tylko słyszałam non-stop, żeby dać butelkę, bo
      ktoś tam ze znajomych dokarmia, albo że może dziecko się nie najada
      moim pokarmem itd... drażniło mnie to strasznie, stawiałam się, aż
      czasem byłam niemiła i stawiałam na swoim, długo to trwało, potem
      teściowa wpadła na pomysł, żeby dopajać, to zapytałam się czym i
      przede wszystkim po co? ...nie potrafiła mi odpowiedzieć po co
      dopajać dziecko kamione piersią. Aż w koncu męża poprosiłam o
      wsparcie, no i teściowa dała spokój...
    • mrrraaau Re: było o terrorze laktacyjnym... 07.12.09, 22:10
      Jak zapragnęłam miec dziecko, myślałam - pokarmię 3 miesiące,
      wystarczy. Jak zaszłam w ciążę, wymyśliłam, że 6. Teraz małody ma
      prawie 9 a ja go karmię dalej i będę karmić do półtora roku, bo ma
      mocną alergię na mleko. Jestem na diecie, wiele rzeczy mi nie wolno,
      ale to właśnie przez terror butelkowy zbuntowałam się i powiedziałam
      NIE. To moje dziecko, moje cycki, czasem mam wewnętrzną satysfakcję,
      jak widzę oburzone miny koleżanek terrorystek butelkowych, które
      przestały karmić dzieci po dwóch tygodniach tylko i wyłącznie z
      własnej wygodny. To ty jeszcze karmisz???? O Boże!!! Dziewczyno daj
      butlę, dziecko potrzebuje mm! Takie komentarze słyszę, ale
      generalnei spływa po mnie to. Do mam butelkowych nic nie mam, każdy
      ma inną psychikę i jego prawo wybrać sposób karmienia dziecka. Ale
      czemu mnie pouczają...?
    • abosa Re: było o terrorze laktacyjnym... 08.12.09, 09:18
      Terror butelkowy istnieje. Nie "na łamach", tylko "w realu".
      Przy pierwszym niemowlaku działał na mnie "jak płachta na byka",
      przy drugim juz go nie zauwazam, inna sprawa, że tzw. "otoczenie"
      juz trochę spasowało.
      Ostatnio ciotce się wyrwało "To ty jeszcze karmisz, przecież ci sama
      woda leci", tylko szeroko sie do niej uśmiechnęłam smile (córka ma 10
      mies.)

      Tak obok tematu:
      Starszą osdtawiłam, jak miała dwa lata. Bez problemu, bo dziecko
      rozumiało juz co matka mówi: że to jest szczególny moment, dwie
      świeczki, prezenty, krok w dorosłosc i oczywiście, w zwiazku z tym wink
      piersi są od tego momentu tylko dla mamy smile
      Powtarzałam jej to jak mantrę ok 2 tyg. przed godziną zero i ...
      przyjęła jako prawdę objawioną smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka