Dodaj do ulubionych

a ja się cieszę z macierzyństwa!

16.12.09, 12:00
wiele kobiet tutaj pisze że macierzyństwo jest be i się nie potrafią nim
cieszyć,nie potępiam tych kobiet,nie dziwie się im ale ja staram się patrzeć
na to z innej strony.mój syn ma w tym momencie 6 i pół miesiąca. od początku
był "trudnym" dzieckiem i tak mu zostało. tak drogie mamy sytuacja nie
zmieniła się po trzecim miesiącu jak niektóre z was potrafią pocieszać. dzieci
są różne. niektóre faktycznie w tajemniczy genialny sposób się zmieniają ale
mój syn olał książkowe definicje i pozostał( jak to niektóre z was opisują
swoje pociechy) "tyranem". usypianie tylko na rękach inaczej się nie da,
ciągły płacz, pochłania 99% mojego czasu, teraz ten 1 % właśnie odsypia noc a
i tak nie długo bo przeważnie śpi co 4 godz po pół godz. w tym czasie jem,
jednocześnie siedzę na laptopie, wyparzam butelki i zaraz będę strugała
ziemniaki. wiele razy nawet zdarzyło mi się siedzieć na kibelku trzymając
bobasa na rękach, na spacerach masakra, wije się, pręży i tyle ze
spacerowania. zasypia około 12/1 w nocy i budzi się o 2, oczy jak piątki a on
się bawi do 5 po czym znowu zasypia na dwie godz. czasem się zastanawiam jak
tak małe dziecko może tak mało spać i być tak pełne energii. odkurzam z nim na
rękach bo boi się odkurzacza potwornie a jak wiadomo goście mogą w każdej
chwili przyjść więc porządek musi być. myjąc naczynia skacze i cuduje żeby go
zabawić bo inaczej nie usiedzi na chwilkę w krzesełku. mąż przychodzi zmęczony
po pracy bo takie przecież jego prawo weźmie dziecko na chwilę na ręce i na
tym się kończy, a ja cały dzień na wakacjach,oglądam tv więc nie mam prawa być
zmęczona, bo to przecież tylko dziecko.nie miałam wyjścia musiałam się z tym
pogodzić, kocham jak mój syn się śmieje, jak gaworzy! a najbardziej kocham jak
przez sen się uśmiecha i to rekompensuje mi tak naprawdę wszystko. więc moje
drogie mamy jak będziecie łapały doła to pomyślcie że niektóre mają gorzej...
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 12:05
      mąż przychodzi zmęczony
      > po pracy bo takie przecież jego prawo weźmie dziecko na chwilę na
      ręce i na
      > tym się kończy, a ja cały dzień na wakacjach,oglądam tv więc nie
      mam prawa być
      > zmęczona, bo to przecież tylko dziecko.nie miałam wyjścia musiałam
      się z tym
      > pogodzić,



      A tu akurat nie masz sie z czego cieszyc. Z dzieckiem to moze i
      ok ,ale z mezem to bardzo nie halo.
      • dragica Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 12:10
        W moim przypadku bylo odwrotnie-pierwsze polrocze corki to byl raj-dziecko
        spalo,jadlo i obserwowalo swiat z perspektywy kocyka albo lezaczka.Schody
        zaczely sie w 8 miesiacu,potem koszmarny byl 11/12 i teraz 15miesiac-calkowicie
        roregulowany rytm dnia,zasypianie o 24h,ciagla bieganina...Nigdy nie bylam tak
        zmeczona jak teraz. A lek separacyjny i zabkowanie...koszmar.
        Z rozrzewnieniem wspominam pczatki macierzynstwa-zadnych kolek,nieprzespanych
        nocy,luzik.
      • dzigi21 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 12:10
        znam wiele takich przypadków,nie tylko mój mąż zmęczony po pracy,matka to matka,
        lepiej uspokoi dziecko, wie co mu jest jak płacze... no ale chyba ty masz
        szczęście że Ci twój pomaga przy dziecku.
        • agatracz1978 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 13:32
          Absolutnie nie masz racji. Tak samo mąż ma prawo byc zmęczony po pracy jak Ty po
          całym dniu siedzenia z dzieckiem. I wcale Lipcowa nie jest wyjątkiem mającym
          męża, który wie, że żonie trzeba pomóc. Mój też zawsze pomagał. Też jest
          zmęczony po pracy, ale wie że ja też nie siedzę sobie na wakacjach. Jak będziesz
          miała takie podejście to jaśnie Pan nic nie będzie musiał zrobic bo zmęczony
          albo nie wie co i jak bo matka wie lepiej.
        • 18_lipcowa1 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 13:36

          > znam wiele takich przypadków,nie tylko mój mąż zmęczony po
          pracy,matka to matka
          > ,
          > lepiej uspokoi dziecko, wie co mu jest jak płacze...


          No jesli tylko matka sie dzieckiem zajmuje to fakt -tylko ona
          uspokoi dziecko.
          Moj maz zajmuje sie dzieckiem od poczatku i tez wie co jej dolega.
          I tez pracuje i bywa zmeczony. A mimo to jest ojcem nie tylko dawca
          spermy.



          no ale chyba ty masz
          > szczęście że Ci twój pomaga przy dziecku.

          Nie pomaga. ZAJMUJE SIE nim.
          Po prostu. I to nie szczescie, tylko jego zas...ny obowiazek.
          • dzigi21 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 13:54
            ale nie napisałam przecież że nic zupełnie nie robi prawda? jak widzi że ja
            padam to nie siedzi przed telewizorem. to nie jest jego zas...ny obowiązek, tak
            jak to określiłas po prostu obowiązek. faktycznie tylko ja potrafie uspokoić
            synka, ale to tylko on zarabia na chleb. coś za coś.
            • 18_lipcowa1 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 16:29


              > ale nie napisałam przecież że nic zupełnie nie robi prawda? jak
              widzi że ja
              > padam to nie siedzi przed telewizorem.


              napisalas ze tylko bierze dziecko na chwile na rece i tyle.

              to nie jest jego zas...ny obowiązek, tak
              > jak to określiłas po prostu obowiązek.


              jest. ZAS...Y.


              faktycznie tylko ja potrafie uspokoić
              > synka, ale to tylko on zarabia na chleb. coś za coś.

              no niekoniecznie, u mnie maz zarabia a i tak sie dzieckiem zajmuje
              nie trzeba cos za cos
        • ivaz Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 14:14
          Nie umiałas sobie moja droga wychowac chłopa, wyobraz sobie moj
          partner zajmuje się ze mna na równi dzieckiem,(oboje pracujemy), ale
          tylko on wstaje w nocy i robi wszystko przy dziecku,napewno
          niegorzej ode mnie, utuli też. Jak byłam jeszcze na macierzyńskim,
          wiedział dobrze ze jestem zmęczona i po pracy to on juz zajmował się
          małą, zebym mogła odpocząć wiec dobrze wie ze zajmowanie się
          malutkim dzieckiem to ciężka praca.
          Jak ja nie lubie takich stereotypów "matka to matka" i dziwię się
          jak niektóre babki oszczędzają tych swoich mężusiów, żeby im tylko
          żyłka pierdząca nie pękła.
          • bracialwieserce Zabawne 16.12.09, 18:03
            Ivaz z całym szacunkiem co to znaczy wychować chłopa? Czy to takie przypadki jak
            te, że babka myśli, że jak facet przed ślubem pił to ona sprawi, że po ślubie
            przestanie { i tu wstaw}...pić, ćpać, chodzić na k..., lub będzie
            odpowiedzialnym człekiem? Nie znam lipcowej jest tu jakaś wg. niektórych
            kontrowersyjna {a niech se i będzie} ale tu się zgadzam do kitu to.... to tak
            jak być samotnym rodzicem tylko co innego wybór, mus a co innego jak tatuś czeka
            aż dziecko będzie większe { ten typ co to uważa, ze niemowlę i w ogóle bachory
            to obowiązek matki - przewijanie, karmienie etc. i nawet jeśli tak nie mówi to
            NIESTETY CZYNY świadczą o nim, trzyma się/kupuje samochód co by stał w garażu
            czy nim jeździ jeśli deklaruje się zamiłowanie do jazdy?} tylko udziału w tych
            mało rozwijających czynnościach nie bierze. Być może można się przyzwyczaić -
            nikt mi nie wmówi, że taki partner to "fajny typ".
            • ivaz Re: Zabawne 16.12.09, 19:39
              bracialwieserce już ci wyjaśniam, otóż chodzi o to ze niektóre mamy
              uwazają ze one lepiej się dzieckiem zajmą, lepiej utulą, lepiej
              wykąpią, zmienią pieluchę itd itp a przecież jak ojciec nie bedzie
              angażował się w takie sprawy to nigdy nie bedzie potrafil zająć się
              swoim dzieckiem. Mam przykład po swojej koleżance nic zupełnie nic
              jej mąż nie pomagał przy dziecku bo oczywiście wg niej nie zrobi
              tego tak dobrze jak ona, doszło do tego ze dziecko ojca traktowało
              jak zuepłenie kogoś obcego, a znów jej małanie dała się ruszyć z
              domu bo nie chciała zostać z ojcem.
              Owszem należy się odpoczynek zarówno matce "nie pracujęcej" a
              zajmującej się dzieckiem, jak i pracującemu ojcu, ale dlaczego w tym
              przypadku to mąż jest zawsze zmęczony po pracy a ona nie, chyba tez
              ma prawo być zmęczona opieką nad trudnym dzieckiem
              • dzigi21 Re: Zabawne 16.12.09, 19:55
                mąż kąpie dziecko, ja np. tego nie robię. jak zaczyna go lulać i ten się pręży i
                ryczy to wolę go ja polulać bo robie to sprawniej i u mnie zasypia po pięciu
                minutach, chyba żadna z was nie lubi sluchać jak dziecko płacze
                • ivaz Re: Zabawne 16.12.09, 20:11
                  dzigi21 napisała:

                  > mąż kąpie dziecko, ja np. tego nie robię. jak zaczyna go lulać i
                  ten się pręży
                  > i
                  > ryczy to wolę go ja polulać bo robie to sprawniej i u mnie zasypia
                  po pięciu
                  > minutach, chyba żadna z was nie lubi sluchać jak dziecko płacze
                  Nie chce się czapiać, bo sama mam trudne dziecko tj z tych mało
                  śpiących i wiem że jest ciężko, a może zostawiaj czasami małego z
                  mężem i gdzies wyjdz sama, uwierz całej trójce to dobrze zrobi.
                  • dzigi21 Re: Zabawne 16.12.09, 20:25
                    mąż ma wolne w piątki i soboty wtedy karmie dziecko i wychodzę zaliczam basen,
                    siłownie, robie zakupy. to prawda czuje się dobrze chwilkę bez codziennosci
              • bracialwieserce IVaz 16.12.09, 20:28
                W pełni się z Tobą Ivaz zgadzam, co więcej z obserwacji wiem - albo jest to
                spowodowane tym, że przecież facet nie potrafi i widziałam sama do czego to
                prowadzi albo on się przestaje interesować { bo i tak miał w nosie i w to mu
                graj}, albo co częstsze i straszniejsze takie matki {przy aplauzie teściowej
                takiego faceta} traktują ojca/faceta jako dawcę spermy lub na zasadzie teraz
                czas TYLKO Matki kwoki - i facet znajduje sobie kobietę inną na boku, taką która
                go doceni, nie oleje i .....sama rozumiesz. Pamiętam kiedyś pisała o Tym Hanka
                Lemańska - ciekawy artykuł to był. Sprawa nie polega na tym, że teoretycznie
                niepracująca Matka - zasuwając w domu nie czuje/ nie ma prawa być wykończona a
                to, że teraz jest na urlopie i "tylko"chowa dziecko to pestka a facet
                zarabiający na dom na mieć ciszę i spokój i wielkim halo {wypełnieniem
                ojcowskiego obowiązku} jest potrzymanie przysłowiowe dzieciaka ale na tym, że na
                dłuższą metę to nie jest ok. Pewnie czasem przy dziecku więcej robi babka/ojciec
                dziecka ale nie ma tak, że tylko jedna strona na dłuższą metę zasuwa. Raz, że to
                źle dla kobiety - nie jesteśmy robotami, dwa, że dla związku - facet może się
                czuć niepotrzebny {a sĄ takie kobiety które traktują partnera w sposób
                karygodny}, trzy nie wiem czemu tylu ludzi uważa, że kupki i zupki są dla kobiet
                interesujące? W końcu jeśli {o naiwności} ktoś chce mieć z kimś dziecko - to
                prócz przyjemności, dobrze byłoby również POMAgać potencjalnej matce. I nie
                mówię co by się zaraz ktoś mi do gardła rzucił, że ciężko pracujący partner/maż
                ma JAK NA ROZKAZ ZAJMOWAć SIĘ POTOMKIEM ALE śMIESZY MNIE TROCHĘ A RACZEJ
                WYWOŁUJE ZDZIWienie, że autorka wątku rozpatruje tak sprawę -" coś za coś". To
                jakaś nowa forma zapłaty/regulacji!?
                • dzigi21 Re: IVaz 16.12.09, 20:46
                  gdyby on nie pracował ja nie miałabym na mleko dla dziecka, dlatego mogę mówić
                  "coś za coś"
                  • bracialwieserce Re: IVaz 16.12.09, 20:50
                    Ale to, że on pracuje nie oznacza, że jest zwolniony z obowiązków i nie mówimy
                    tu o jakiś podstawach! Sorry, ale bynajmniej opieka nad dzieckiem to nie są
                    wakacje a sama piszesz, że potomek problematyczny.
                    • mrrraaau Re: IVaz 16.12.09, 21:02
                      Zgadzam się. Mój mąż pracuje, ja nie. Po macierzyńskim nie wróciłam
                      do pracy, choć pensje miałam bardzo dobrą. Jestem w dzieckiem w domu
                      bo tak wspólnie wybraliśmy, mąż zarabia na NAS wszystkich, fakt, ja
                      się zajmuję domem (sprzątanie, gotowanie, itd.), ale mąż od razu jak
                      wraca z pracy zajmuje się dzieckiem i pomaga w domu jak tylko może
                      (zakupy, śmieci, wszystko co związane z samochodem). Weekendy są w
                      zasadzie tylko męża, ja odpoczywam/gotuję/spotykam się ze znajomymi
                      a on i tak ma wyrzuty sumienia, że pracuje 10h a ja 24 na dobę.
                      • mamasi Re: IVaz 17.12.09, 09:22
                        U nas tak samo. Mąż pracuje, ja nie. Po powrocie z pracy zajmuje sie
                        małą (teraz to nawet jakby nie chciał to by mu mała nie
                        pozwoliłasmile ) i zawsze tak było. Jak była malutka w nocy też
                        wstawał - ja karmiłam on trzymał by sie odbiło, potem na zmianę
                        wstawaliśmy by dać jej butlę z mm. Sam pytał czasami czy nie chce
                        gdzieś wyjść. W weekend jezdzimy razem na basen, ja robie to co nie
                        udało mi sie wykonać w tygodniu, gotuję itd. Jest supersmile
      • perlowy_dzem Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 13:30
        jednak cieszymy się wszystkie, że z Twoim halo big_grin
        • perlowy_dzem Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 13:31
          do lipcowej to było rzecz jasna
    • efidorek Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 13:25
      dzigi21, jak łapię doła, to zawsze sobie myślę, że inni mają
      gorzej smile
      ja mam dzieci mało wymagające, obie są stosunkowo spokojne, starsza
      nawet osławiony bunt dwulatka przeszła łagodnie, teraz ma bunt
      trzylatka i też bez większych niespodzianek wink. Młodsza córka jest z
      dzieci, o których się mówi "dar od losu", prawie nie płacze, nie
      miała kolek, nie muszę jej nosić na rękach, potrafi dwie godziny
      zajmować się sama sobą, choć ma dopiero 5 miesięcy. Wydaje się, ze
      mam sielankę, ale... Zawsze jest jakieś ale smile, dlatego ja też
      czasem łapię doła.
      • dzigi21 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 13:34
        ja przy moim dziecku nie mam czasu na doła...
    • dzigi21 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 14:00
      a swoją drogą lipcowa to na pewno wszystko ok?
      bo jakoś nie tylko w moim poście ale we wszystkich jesteś zaczepliwa a tacy
      ludzie przeważnie wyżywają się w taki sposób jak ty przez różnego rodzaju forum
      bo brak im odwagi powiedzieć co w życiu boli...
      • perlowy_dzem Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 14:11
        tak, tak lipcowa ma problem ze sobą, w innym wątku znajdziesz przyczynę
        jej dolegliwosci...chyba w "idiotyczna pomyłka" big_grin
      • 18_lipcowa1 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 16:29
        zaczepliwa?
        dziewczyno ja ci tylko uswiadomilam ze masz meza do D
        • perlowy_dzem Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 16:31
          na szczęście to jej mąż a nie Twój, dziękuj Bogu już od dziś
    • dzigi21 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 14:30
      ale czy ja napisałam że źle mi z tym? wiele ojców nie zajmuje sie dzieckiem tak
      jakby chciały tegon ich żony, ale nie wiele kobiet jest w stanie sie do tego
      przyznac, mówić o tym głośno, mnie akurat to nie boli.
      • 18_lipcowa1 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 16:30
        dzigi21 napisała:

        > ale czy ja napisałam że źle mi z tym?


        a dobrze ci z tym?
        • dzigi21 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 17:02
          dobrze smile
          • 18_lipcowa1 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 17:19
            dzigi21 napisała:

            > dobrze smile


            wspolczuje
            • perlowy_dzem Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 17:34
              po co, nie masz co do roboty innego? big_grin
            • girasole01 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 17:48
              Wspolczujesz komus, ze jest szczesliwy?
              • buszynska Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 18:19
                Ciekawam czy Lipcowo przemowi w Wigilie ludzkim glosem????
              • dzigi21 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 18:59
                jak już pisałam, ta kobieta musi mieć problem, skoro leczy kompleksy na
                forum...tak lipcowa jestem szczęśliwa i dobrze mi z tym. ja za to współczuje
                twojemu mężowi że musi znosić taką zołzę w domu.
          • ivaz Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 19:47
            No nie wiem to po co to pisałaś
            "mąż przychodzi zmęczony
            po pracy bo takie przecież jego prawo weźmie dziecko na chwilę na
            ręce i na tym się kończy, a ja cały dzień na wakacjach,oglądam tv
            więc nie mam prawa być zmęczona"
            A ty nie masz prawa byc zmęczona?????, no tak przecież siedzisz w
            domu i nic nie robisz tylko zajmujesz się dzieckiem.
            Wiesz rzadko się zgadzam z Lipcową, ale w tym wypadku ma rację
            A tobie radzę kupić ramki i oprawić w nie męża
    • minerwamcg Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 16:38
      Wiesz, w sumie to nie napisałaś żadnej rewelacji: wszystkie jakoś
      tam cieszymy się z macierzyństwa, a nasze dzieci w większości
      wypadków były wystarane, wyczekane i upragnione. Bo to jest
      radość, dziecko ma w sobie potężny ładunek pozytywnej energii i w
      większości to odczuwamy.
      A że czasem mamy dość, lecimy na pysk, brakuje nam czasu i/lub
      cierpliwości - to jest druga strona medalu. Nigdy nie jest tak, że
      jest tylko jedna, sama radość albo same kłopoty.
      • dzoaann Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 20:14
        ale może tak być
        po drugim dziecku mialam depresje i zaręczam ci,że widziałam tylko same kłopoty
        i czarne strony. Pewnie,że normalny stan rzeczy to radosci i smutki, ale osoba z
        depresja ma zaburzone postrzeganie i nic absolutnie jej nie cieszy.
        Teraz mam trzecie dziecko i choć bałam sie powtórki z rozrywki i czarnych mysli,
        to jest pięknie i jestem mimo smutniejszych dni po prostu szczęśliwasmile
        • minerwamcg Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 17.12.09, 20:13
          Też coś takiego zaliczyłam, na szczęscie błyskawicznie poszłam do
          lekarza i wspólnymi siłami ubiliśmy deprechę zanim zdążyła się
          rozwinąć. Więc trochę wiem... pewnie niedużo, bo jak powiadam u mnie
          to nie trwało długo - ale depresja poporodowa to choroba, którą
          trzeba leczyć, m.in. właśnie po to, żeby móc być szczęśliwą w
          macierzyństwie.
    • kasia_maya Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 21:12
      to ze ktoras z Nas napisze ze jest zmeczona i przezywa horror to tylko dlatego
      ze poprostu jest to miejsce gdzie mozemy bez niczego wypluc to wszystko z
      siebie- mozemy glosno powiedziec ze mamy czegos dosyc tutaj moze liczymy na
      jakies wsparcie... mamy nadzieje ze ktos w koncu zrozumie ze teoria ze gdy rodzi
      sie dziecko to automatycznie wlacza sie instykt macierzynski jest klamstwem...
      ale zadna z Nas nie twierdzi ze nie cieszymy sie tez z bycia Matka... ja
      wieczorowa pora przechodze kryzys- i to nie z powodu kolki tylko z problemem
      skoku rozwojowego mojego Syna- ale w dzien uwielbiam jak sie smieje- bo smiejka
      z niego niesamowita- i choc gdy zbliza sie czas usypiania jestem zestresowana to
      jednak jestem szczesliwa smile
      a co do meza to nie rozumiem tych slow krytyk- gdyby ktorejs z Nas nie
      odpowiadal partner to bysmy napewno z Nim nie byly... to ze ktorys nie zajmuje
      sie dzieckiem w 100% tylko np w 50% to chyba nie katastrofa... ja na swojego
      czasem tez poklne ale jestem z Nim bo mi odpowiada- i to nic ze wiekszosc ja
      robie przy dziecku- kapie, cwicze, nosze, bawie- On tez sie bawi ale nie znosi
      noszenia- za to potrafi ugotowac pyszny obiad, umyc okno czy zrobic zakupy a
      nawet wyjsc na spacer a ja wtedy relaksuje sie cisza i wlasnie wtedy
      odpoczywam... a na pewno inna kobieta nie ma prawa oceniac moje partnera a
      tymbardziej stwierdzac ze jest do dupy...!!
      • bracialwieserce Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 16.12.09, 22:45
        Szanowna Kasiu_Mayo - założycielka wpisu opisała swój dzień/tryb tymczasowy
        życia tak, że naprawdę nieciekawie to wyszło od strony relacji TATA-DZIECKO-ONA
        sama to byś przyznała gdybyś rozpatrywała to tylko na podstawie tego wpisu. Co
        do drugiej sprawy typu dobór partnera/pozostanie z nim! Nie mówię, że tu ale
        naprawdę nie znasz sytuacji w której babka jest pozostawiona sama sobie z
        różnych powodów {czasem z własnej głupoty} i trwa w związku/małżeństwie/ bo co :
        ludzie powiedzą
        bo mają dziecko
        bo on się zmieni
        bo taki zawsze był i jakoś ona to wytrzymuje { nie mówię, że babka w takim
        układzie, czy generalnie święta jest}
        bo ludzie są razem bo tak wyszło { kupa ludzi jest ze sobą tak po prostu
        bezrefleksyjnie ja wiem brzmi strasznie, ale niestety jest to prawdziwe -
        bynajmniej nie jest to coś rzadko spotykanego}
        bo się boja samotności, więc siedzą razem
        bo finanse
        kredyty etc. etc.
        I jeśli już nie koniecznie partner musi być jak napisałaś do d...y tylko układ,
        bądź zachowanie! Widać różnicę nie - zachowanie można skorygować {jeśli człowiek
        wie, że źle robi/pogada się z nim i ON sam dochodzi do takiego wniosku/lub nie}.
        I TYLE!
        • kasia_maya Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 17.12.09, 08:59
          bracialwieserce- masz racje, nie znam ani jej ani jej partnera- i po jej wpisie
          wnioskowac tylko mozna ze jej partner niewiele jej pomaga przy dziecku- ale nie
          wspomina o niczym innym- wiec moze pomaga jej w innych rzeczach- zakupy, obiady,
          sprzatanie- romantyczne wieczory? dlaczego nikt nie pomysli o tym? tylko odrazu
          wnioskuje ze jest be i do niczego i wogole jak mozna z kims takim byc? bo malo
          zajmuje sie dzieckiem? a skad wiemy jaka ma prace? bo tak sie sklada ze coraz
          wiecej mlodych ludzi zeby cos miec i móc utrzymac rodzine musi sie niezle
          nagimnastykowac- nie kazdy ma swietna prace w cieplym za biurkiem- moze ma
          ciezka prace? pomyslano tez o tym? nie! bo lepiej jest osadzac z gory ludzi...
          a co do bycia w zwiazku- to z mojej strony moge powiedZiec ze gdy urodzil sie
          moj Syn to nabralam takiej pewnosci siebie ze napewno nie trwalabym w zwiazku w
          ktorym jest mi zle bo wiem ze z czasem odbijaloby sie to wlasnie na Nim- a nie
          po to uwazalam i meczylam sie przez 37tygodni zeby teraz mojemu dziecku w zyciu
          bylo zle... A ludzie? niech gadaja- Ci co maja w zyciu co robic napewno nie beda
          sie zajmowali zyciem innej osoby tylko swoim...
          • senait Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 17.12.09, 09:31
            A ja zupełnie nie wiem z czego Ty się tak cieszysz?? Z tego, że masz
            dziecko-"tyrana", z którym według mnie kompletnie sobie nie radzisz? Wyprawiasz
            z nim nie wiadomo co, jakieś noszenie przy odkurzaniu, przy korzystaniu z WC,
            wrzaski i płacz. Nie potrafisz ustawić mu planu dnia, nie potrafisz nauczyć go
            chodzenia spać o normalnej porze ,zasypiania i przesypiania nocy. Do tego
            wszystkiego masz beznadziejnego męża. Robisz dobrą minę do złej gry. Sorry, ale
            ja bym coś zrobiła z tą całą sytuacją, a nie pisała na forum jak to się cieszę!
            Wiem, ostro pojechałam, ale takie jest moje zdanie.
            • dzigi21 Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 17.12.09, 11:24
              wiedziałam że co niektórzy ludzie są durni. strasznie ogromnie wyolbrzymiają.
              nie pisałam że mam okropnego męża , jestem z nim szczęśliwa, zakochana do
              szaleństwa. sama tego chciałam.to prawda pomaga mi we wszystkim innym senait to
              że odkurzam z dzieckiem na rękach to napisałam, syn boi się dźwięku odkurzacza.
              moje dziecko ma dobrze zaplanowany dzień, w sumie masz szczęście skoro twoje
              usypiają bez problemu bo znam mnóstwo mam których dzieci nie śpią. radzę sobie
              doskonale o to nie musisz się martwić. widze że jestes jedną z tych idealnych
              matek które potrafią tylko bluzgać inne.
              a tak po za tym nie wiem co się stało ale mój syn spał od 10 do 9.30 bez ani
              jednej pobudki. mąż przyszedł dużo szybciej z pracy, poszedł z synem sam na
              spacer(zawsze chodzimy razem)jak wrócił to posprzątał, zrobił kolację, wykąpał
              dziecko i pojechał jeszcze do tesco po słodycze jakieś na film smile.
    • katriel Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 17.12.09, 09:55
      dzigi21 napisała:
      > odkurzam z nim na
      > rękach bo boi się odkurzacza potwornie a jak wiadomo goście mogą w każdej
      > chwili przyjść więc porządek musi być.

      Iiii tam.
      Dalsi znajomi nie przyjdą bez zapowiedzi, a przynajmniej nie powinni.
      A dla rodziny czy przyjaciół odkurzać nie musisz, najwyżej oni odkurzą jak przyjdą.
    • kasia_maya Re: a ja się cieszę z macierzyństwa! 17.12.09, 12:18
      dzigi21- nie wiesz ze taka mentalnosc ludzi naszego kraju? zawsze im sie cos nie
      podoba- napiszesz ze na dworze jest fajnie bo swieci slonce to ci odpisza ze
      temperatura za wysoka- ze glupia jestes bo sie cieszysz ze upal- to nic ze taka
      dla Ciebie temperatura najlepsza... napiszesz ze tak strasznie goraco to ci
      napisza ze wlasnie taka temperatura najlepsza i ze glupia jestes bo jak mozesz
      narzekac? NIE DOGODZISZ NIKOMU a i tak pojada po Tobie chocby nie wiem co... I
      NIE ROZUMIEM PO CO KRYTYKUJECIE LIPCOWA JAK SAME NIE JESTESCIE LEPSZE...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka