Dodaj do ulubionych

Jeszcze o chuscie

28.02.10, 11:30
Zauwazylam, ze babki, ktore namawiaja do chustonoszenia wypowiadaja sie o niej
wylacznie pozytywnie. Owszem, noszenie w chustach ma wiele zalet ale zrobil
sie z tego temat jak z karmienia piersia: ciemne strony sa tabu.

O pozytywach dla dziecka wiadomo, a jak niewiadomo, to w googlach duzo tego
mozna znalezc.

Pozytywy dla rodzica:
Niewatpliwie wygoda i ulga dla rodzicow dziecka, ktore lubi byc noszone i
najbezpiezpieczniej czuje sie blisko, przytulone do rodzica.

Negatywy dla rodzica:
5 kg na brzuchu albo wiecej to takie przedluzenie 9-go miesiaca ciazy. Dzieki
chuscie jest sie w 10,11, 12 miesiacu itd. Szczescie, ze ten brzuszek mozna
zdjac. Wydaje sie, ze z dzieckiem w chuscie mozna robic wszystko. Noooo, nie
wszystko, bo nie umyje sie cilitem bang lazienki, nie ugotuje i nie uprasuje.
Oczywiscie, mozna ryzykowac i narazac dziecka na ewentualne urazy, ale nikt
zdrowo myslacy tego nie zrobi.

Wiazania trzeba sie nauczyc i wymaga to cierpliwosci zarowno ze strony rodzica
jak i dziecka. A od dziecka ciezko tej cierpliwosci wymagac podczas prob
nieudolnego poskramiania kawalka materialu. Do tego material "czochra" sie po
podlodze zamiatajac wszystkie koty, paprochy i co tam jeszcze na tej podlodze
lezy. Pol biedy, kiedy wiaze sie w domu gdzie podloga jest czysta, ale co
jesli jest sie z dzieckiem poza domem i trzeba zawiazac na lotnisku, na
dworcu, w przychodni, w sklepie, na placu zabaw itp?

Zakupy w chuscie? No prosze... 5 i wiecej kg z przodu albo 10+ z tylu i dwie
siaty w obu rekach... Zalosny widok i zalosne samopoczucie. Nie, dziekuje.
Wole zapakowac dziecko w wozek razem z zakupami i go sobie popchac.

Chusta sprawdza sie gdy: nie dziala winda a z dzieckiem wyjsc trzeba, do
kolezanki na plotki mieszkajacej niedaleko, odwiedzic kolegow w pracy i
pokazac jaka ze mnie cool mamuska, wyjsc na poczte, napisac cos na kompie
kiedy akurat dzieciak domaga sie przytulania (tak, klepie tego posta z
dzieckiem w chuscie).
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 11:36
      sueellen napisała:

      > Wydaje sie, ze z dzieckiem w chuscie mozna robic wszystko. Noooo, nie
      > wszystko, bo nie umyje sie cilitem bang lazienki, nie ugotuje i nie uprasuje.

      A kto powiedział, że nie. Piorę gotuję i prasuję. Wystarczy umieć wiązać.

      > Do tego material "czochra" sie po
      > podlodze zamiatajac wszystkie koty, paprochy i co tam jeszcze na tej podlodze
      lezy.

      Tak. To prawda. Chusta zdecydowanie nie jest polecana dla miłośników
      sterylności. Wszak to tkanina, która się kurzy.


      Powtarzam i zawsze będę powtarzała. Chusty mają swoje wady. Dla każdej mamy
      inne. Jednak żeby o nich pisać trzeba mieć trochę doświadczenia.
      • joshima PS 28.02.10, 11:37
        A poza tym to już nudne. Kilka postów niżej jest już wątek o wadach noszenia w
        chuście. Trzeba było się tam dopisać zamiast tworzyć flejma od początku. No
        chyba, że się nudzisz z niemowlęciem w domu i takie masz rozrywki tongue_out to ok.
      • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 11:43
        > A kto powiedział, że nie. Piorę gotuję i prasuję. Wystarczy umieć wiązać.

        Acha, pewnie jeszcze smazysz na glebokim oleju i dozucasz do pieca? Z
        umiejetnoscia wiazania nie ma to akurat nic wspolnego.

        Jednak żeby o nich pisać trzeba mieć trochę doświadczenia.

        I wlasnie o swoim doswiadczeniu z chusta pisze...

        Nie, nie zaluje, ze wydalam blisko 250zl na chuste bo jej uzywam i w pewnych
        sytuacjach sie przydaje, ale wcale nie jest taka super i bez wad. Przedstawiono
        mi wyidealizowany obraz chusty i czuje sie przez to nieco oszukana. Do tego, do
        tej pory nie dowiedzialam sie co grozi maluchowi noszonemu w sztywnych nosidlach
        jakie ciagle widze na ulicach. Kiedy zapytalam na forum odeslano mnie do
        wyszukiwarki, a w wyszukiwarce nic, ani slowa na temat rzetelnego artykulu o
        negatywnych skutkach noszenia w nosidlach.
        • joshima Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 12:02
          sueellen napisała:

          > > A kto powiedział, że nie. Piorę gotuję i prasuję. Wystarczy umieć wiązać.
          > Acha, pewnie jeszcze smazysz na glebokim oleju
          Tak. Mam frytownicę tongue_out

          > i dozucasz do pieca?
          Do kominka.

          > Z umiejetnoscia wiazania nie ma to akurat nic wspolnego.
          Ma, ale nie nie będę Ci tego tłumaczyć. Szkoda wysiłku. Zbyt fanatyczne masz do
          tego podejście tongue_out
          • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 12:07
            Zbyt fanatyczne masz do
            > tego podejście tongue_out

            Odsylam do slownika. Nie rozumiesz pojecia, ktorego wlasnie uzylas.
    • semi-dolce Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 11:47
      > 5 kg na brzuchu albo wiecej to takie przedluzenie 9-go miesiaca ciazy. Dzieki
      > chuscie jest sie w 10,11, 12 miesiacu itd.

      Albo na plecach to raz. Dwa, że pieknie się chudnie dzięki noszeniu.


      Noooo, nie
      > wszystko, bo nie umyje sie cilitem bang lazienki, nie ugotuje i nie uprasuje.

      Gotowałam, prasowałam i sprzatałam bez problemu.


      > Wiazania trzeba sie nauczyc i wymaga to cierpliwosci zarowno ze strony rodzica
      > jak i dziecka. A od dziecka ciezko tej cierpliwosci wymagac podczas prob
      > nieudolnego poskramiania kawalka materialu. Do tego material "czochra" sie po
      > podlodze zamiatajac wszystkie koty, paprochy i co tam jeszcze na tej podlodze
      > lezy. Pol biedy, kiedy wiaze sie w domu gdzie podloga jest czysta, ale co
      > jesli jest sie z dzieckiem poza domem i trzeba zawiazac na lotnisku, na
      > dworcu, w przychodni, w sklepie, na placu zabaw itp?

      3-4 powtórzenia i umiałam wiązac bez taplania chusty w błocie.


      Zakupy w chuscie? No prosze... 5 i wiecej kg z przodu albo 10+ z tylu i dwie
      > siaty w obu rekach... Zalosny widok i zalosne samopoczucie. Nie, dziekuje.
      > Wole zapakowac dziecko w wozek razem z zakupami i go sobie popchac.

      Normalnie robiłam zakupy z chustą, przy czym ja nie chodzę po zakupy piechotą, a
      donieść czy częściej dowieźć wózkiem sklepowym zakupy do samochodu i przełozyc
      do bagaznika to żaden problem. Gdybym musiałam po zakupy piechota to bym sobie
      darowała i wysyłała po nie tatusia, bez względu na to, czy z dzieckiem bym
      musiała czy bez i tak nosic siat by mi się nie chciało.
      • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 12:04
        Ok, ok, nie kazdy ma samochod a ja pisalam o noszeniu siatek. Nie kazdy ma meza
        i samochod. Mam samochod a mimo to zakupy robie i tak przez internet. Z
        dzieckiem chodze tylko po swieze warzywa i chleb (nie do supermarketu) i nie
        wyobrazam sobie robic tego w chuscie. Na takie wyjscia zdecydowanie wozek.

        Gotowanie i prasowanie, poza kwestia bezpieczenstwa istnieje tez cos takiego jak
        przegrzanie. Z jednej strony cieple cialo rodzica z drugiej goracy gar z zupa
        lub zelazko z lecaca para. Zdrowy rozsadek podpowiada mi tego nie robic.
        • budzik11 Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 13:15
          sueellen napisała:


          > Gotowanie i prasowanie, poza kwestia bezpieczenstwa istnieje tez cos takiego ja
          > k
          > przegrzanie. Z jednej strony cieple cialo rodzica z drugiej goracy gar z zupa
          > lub zelazko z lecaca para. Zdrowy rozsadek podpowiada mi tego nie robic.
          >

          Będąc w ciąży też nie prasowałaś, nie gotowałaś żeby brzucha nie poparzyć/nie
          przegrzać? Dziecko z chuście jest mniejsze niż ciążowy brzuch.

          Na zakupy jeździmy samochodem z mężem, nie wyobrażam sobie targania siat czy to
          z dzieckiem czy bez dziecka. Nie jestem jucznym wielbłądem.

          Nie trzeba zamiatać chustą po chodnikach/parkingach/błocie - można chustę
          zawiązać w domu i wkładać/wyjmować z niej dziecko w razie potrzeby, bez
          konieczności rozwiązywania.
          • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:01
            > Będąc w ciąży też nie prasowałaś, nie gotowałaś żeby brzucha nie poparzyć/nie
            > przegrzać? Dziecko z chuście jest mniejsze niż ciążowy brzuch.

            Ty kpisz czy o droge pytasz?
            jak mozna przegrzać dziecko w brzuchu - ludzie sa stałocieplni, nie wiedziałas?
            Biologia się klania. Jesli w ciąży poparzę brzuch, to poparze siebie a nie
            dziecko. Poza tym, swoj brzuch czuję a pupy czy nóżki dziecka już nie, chyba
            logiczne? Ech, żeby takie sprawy tłumaczyć jak krowie na rowie...
          • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:06
            Poza tym, co ma zrobić kobieta, która
            a) nie ma samochodu
            b) nie ma męża (chwilowo bądź stale)?

            Nie jestem jucznym wielbłądem.

            Ja równiez nie, dlatego zakupy ładuję do wózka i pcham przed sobą.

            > Nie trzeba zamiatać chustą po chodnikach/parkingach/błocie - można chustę
            > zawiązać w domu i wkładać/wyjmować z niej dziecko w razie potrzeby, bez
            > konieczności rozwiązywania.

            A jak idziesz kupić bluzkę dla siebie? Jak przymierzysz nie zdejmując chusty? W
            takiej sytuacji wolę wózek, choć najczęściej zakupy ciuchowe robię po prostu bez
            dziecka, jeśli mam taka mozliwośc.
            • joshima Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:17
              sueellen napisała:

              > Poza tym, co ma zrobić kobieta, która
              > a) nie ma samochodu
              > b) nie ma męża (chwilowo bądź stale)?

              Nie pozostaje jej nic innego jak radzić sobie. Jedni robią ta tak inni inaczej.
              Gorzej jak jedni próbują narzucić swój punkt widzenia innym.
              • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:24
                Jedni robią ta tak inni inaczej.
                > Gorzej jak jedni próbują narzucić swój punkt widzenia innym.

                No wlaśnie o to mi chodzi! Na forach i stronach poświeconych chustom,
                przedstawiane sa one jako lek na cale zlo i rozwiązanie wszelkich problemów. No
                więc nie są, ale można się o tym przekonać kiedy już sie taką chustę nabędzie
                (najczęściej wydając 200-300zl)
                • joshima Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:44
                  sueellen napisała:

                  > Jedni robią ta tak inni inaczej.
                  > > Gorzej jak jedni próbują narzucić swój punkt widzenia innym.
                  >
                  > No wlaśnie o to mi chodzi!

                  Od samego początku widzę, że chodzi Ci o to, żeby wmówić innym, że chusta jest
                  bee, bo nie da się w niej robić tego czego Ty nie potrafisz.

                  > Na forach i stronach poświeconych chustom,
                  > przedstawiane sa one jako lek na cale zlo i rozwiązanie wszelkich problemów.

                  Bo dla większości używających tak właśnie jest.

                  > No więc nie są
                  Dla Ciebie nie są. Warto to podkreślić. W przeciwnym razie jest to próba
                  narzucenia innym swoich poglądów.

                  > ale można się o tym przekonać kiedy już sie taką chustę nabędzie
                  > (najczęściej wydając 200-300zl)
                  Odstąp mi ją i kup sobie coś wygodniejszego. Ja skorzystam a Ty też nie będziesz
                  stratna.
        • semi-dolce Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 14:17
          > Gotowanie i prasowanie, poza kwestia bezpieczenstwa istnieje tez cos takiego ja
          > k
          > przegrzanie. Z jednej strony cieple cialo rodzica z drugiej goracy gar z zupa
          > lub zelazko z lecaca para. Zdrowy rozsadek podpowiada mi tego nie robic.

          Jeśli boisz się z dzieckiem na brzuchu to wrzuc je na plecy.
          • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 14:58
            > Jeśli boisz się z dzieckiem na brzuchu to wrzuc je na plecy.

            nie uważam, aby to był dobry pomysl.

            - moje dziecko jest za male i nie trzyma jeszcze dobrze głowki
            - często je i ulewa (jak mam karmić i wycierać buźkę mając ja na plecach?)
            - wolę ją widzieć
            • joshima Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:18
              sueellen napisała:

              > > Jeśli boisz się z dzieckiem na brzuchu to wrzuc je na plecy.
              >
              > nie uważam, aby to był dobry pomysl.

              To Twój problem...

            • semi-dolce Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 21:52
              > nie uważam, aby to był dobry pomysl.

              Nie musisz. U nas sprawdziło się to świetnie. Próbowałaś w ogóle? Ewentualnie
              mozna na biodro jeszcze. Nie trzeba nosić na brzuchu.
              • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 22:44
                Próbowałaś w ogóle?
                Nie i nie sprobuje dopoki mala nie zacznie trzymac sztywno glowki.
        • joshima Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:15
          sueellen napisała:

          > dzieckiem chodze tylko po swieze warzywa i chleb (nie do supermarketu) i nie
          > wyobrazam sobie...

          To nie znaczy, że to nie jest wygodne i możliwe i bezproblematyczne dla innych.
          Nie jesteś ani wyrocznią ani pępkiem świata.

          > Gotowanie i prasowanie, poza kwestia bezpieczenstwa
          A co w tym niebezpiecznego? Jak ktoś jest łamaga to i bez chusty ma problem.

          > Z jednej strony cieple cialo rodzica z drugiej goracy gar z zupa
          > lub zelazko z lecaca para.
          No rzeczywiści...

          > Zdrowy rozsadek podpowiada mi tego nie robic.
          To nie rób. Nikt Ci nie każe. Ale nie ubliżaj tym, którzy sobie radza i nie
          robią dziecku krzywdy.
          • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:33
            > To nie znaczy, że to nie jest wygodne i możliwe i bezproblematyczne dla innych.
            > Nie jesteś ani wyrocznią ani pępkiem świata.

            No wlasnie widze ze fanatykiem jestes ty (sprawdzilas juz co oznacza to słowo?)
            ponieważ nie dopuszczasz do siebie krytyki jedynie slusznego punktu widzenia i
            nie rozumiesz, że chusty oprócz swoich niewątpliwych zalet mają tez wady. Zdaje
            sobie jednak sprawe, ze juz cie do reszty pochłonela nowa religia zwana
            chustowaniem, wiec na tym koncze dyskusje z toba, bo z fanatykami rozmawiac nie
            ma sensu.
            • joshima Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:45
              sueellen napisała:

              > nie rozumiesz, że chusty oprócz swoich niewątpliwych zalet mają tez wady.

              Rozumiem i zawsze otwarcie o tym pisałam. Jednak to co jest wadą dla jednych nie
              jest nią dla innych i tego zdajesz się nie pojmować Ty. Próbujesz wmówić innym,
              że coś co Tobie nie pasuje nie może pasować nikomu.
      • ma_niusia Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 12:09
        Ja jeszcze w ciąży zafascynowana byłam chustami, ale nie miałam z
        nimi żadnego doświadczenia. Jak Synus był malutki, niecałe 2
        miesiące poszłam na warsztaty, nabyłam dwie wiązane: elastyka i
        tkaną.
        W chustach, teraz, po pół roku noszenia, widzę i wady i zalety.
        Super-wygoda, kiedy trzeba nocić cały czas płakusia, kolkowicza,
        marudę. W chuście sprzątałam, prałam, zmywałam, gotowałam. Owszem,
        rozumiem autorkę wątku i zgadzam się, że smażenie w głębokim oleju
        czy uzywanie śmierdzących chemikaliów z dzieciątkiem przed sobą to
        nie jest dobry pomysł, ale resztę prac domowych da sie spokojnie
        wykonać. ja chodzę na takie mniejsze codzienne zakupy piechota i nie
        problemu, kiedy na brzuchu mam Syna w chuście, a na plecach plecak z
        zakupami (równowaga!). Ciężar dziecka mi nie przeszkadza, bo czy
        noszę w chuście czy na rękach - waży tyle samo - a jak trzeba nosić
        to chusta zdrowsza dla kręgosłupa. A większe=starsze=cięższe można
        juz na biodrze czy na plecach nosić smile
        Wiązanie chusty na początku sprawiało niejaki problem ale praktyka
        czyni mistrza i teraz juz nie ma problemu smile
        Rzeczywiście na początku długi czas tez nie mogłam poradzić sobie z
        końcami chusty zamiatającymi podłogę, ale już sie nauczyłam smile
        Aktualnie u mnie wada jest ruchliwość Synka, he he, który nie
        wytrzyma bez ruchu pół sekundy i wyłazi mi z chusty, zwiesza się
        przez ramię i nie da się porządnie 'zachustować" więc aktualnie
        używamy tylko po domu trochę tongue_out
    • mama_frania1 Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 12:47
      dziecko naszam na plecach a na zakupy mam torbe na kolkach wink zadnych siat w rekach, toz to mega niewygodne jest...

      zawiazanie plecaka zabiera mi jakas minute, dwie. wczesniej - zawiazanie sie na brzuchu - pewnie tez cos kolo tego. wiazalam sie wszedzie, nawet w samolocie i sie dalo, bez problemu. chuste tak czy siak od czasu do czasu piore, wiec akurat zamiatanie jej dolna czescia po podlodze mnie nie rusza. ale mnie w ogole malo rusza. no i ja jakos malo sterylna jestem, gryzaki wysterylizowalam mlodemu raz w zyciu chyba...
      • joshima No wiesz!!! 28.02.10, 15:20
        Ty wyrodna matko !!! smile tongue_out
      • yadrall Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:25
        Sullen-ja rozumiem,ze asz duzo czasu i sie nudzisz,wiec gnebisz
        temat-ok.
        Po pierwsze-nikt Ci nie kaze wybierac-chusta czy wozek-bierzesz to
        co Ci jest wygodniej. To przeciez nie jest tak,ze musisz zdecydowac
        czy bedziesz uzywac tylko chusty czy tylko wozka. Mozesz obu
        wymiennie,wiec w czym Ty widzisz problem??? Rob tak jak TOBIE jest
        wygodniej i tyle.

        Co do chusty-owszem ma wady tak jak i wozek-czy kupujac wozek
        oczekiwalas,ze ktos bedzie Ci uswiadamial,ze mieszkajac np. na 4
        pietrze bedzie CI ciezko wniesc wozek i dziecko? Chyba mialabys na
        tyle wyobrazni,zeby samej na to wpasc... Tak samo z chusta-chyba
        mialas swiadomosc,ze z dzieckiem w chuscie nie dasz rady smazyc
        nalesnikow? Czy potrzebowalas by ktos Cie w tym temacie poinformowal
        przed zakupem chusty?

        Ja mam i wozek i chuste i w zaleznosci od potrzeby, pogody,a nawet
        moich wlasnych odczuc w danym momencie wybieram albo chuste albo
        wozek. Chusta jest dla mnie neizbedna w takie dni gdy maly ma bol
        brzuszka,bo w te dni nie mialabym jak sobie zrobic herbaty czy
        kanapki o przygotowaniu obiadu nie wspomne. A tak to pakuje dziecko
        do chusty i bez klopotu obiore ziemniaki, uszykuje kotlety i
        przygotuje surowke. Jak maz wroci z pracy to on przejmie placzka,a
        ja usmaze kotlety i odleje kartofle (bo wstawic moge z dzieckiem w
        chuscie-zanim sie zagotuja to maz bedzie w domu). I obiad mam na
        stole w ciagu 20 minut.
        I choc tez na dlugi spacer do parku wole wozek to chusta jest dobrym
        zakupem,choc tak jak i wozek ma swoje ograniczenia.

        PS. z ciekawosci-ile ty tych zakupow pchasz do wozka,bo moj ma
        dopuszczalne obciazenie koszyka 5kg,wiec nie za wiele,ale moze sa
        wozki,w ktore da sie zapakowac i 10kg zakupow-nie wiem...
        • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:43
          Tak samo z chusta-chyba
          > mialas swiadomosc,ze z dzieckiem w chuscie nie dasz rady smazyc
          > nalesnikow? Czy potrzebowalas by ktos Cie w tym temacie poinformowal
          > przed zakupem chusty?

          Oczywiscie, ze zdawalam sobie sprawe, ale wkurza mnie tworzenie nowej religii
          wokól chusty. matki noszace w twardych nosidlach wedlug zwolennikow chusty robia
          dzieciom krzywde i sa mocno krytykowane, ale nikt nie podal zadnego wiarygodnego
          zrodla o jaka konkretnie krzywde chodzi. Wozek be, bo dziecko nie poznaje swiata
          i gorzej sie rozwija - takie argumenty slyszalam i czytalam, za to cicho sza o
          negatywach chusty.
          • joshima Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:47
            sueellen napisała:

            > matki noszace w twardych nosidlach wedlug zwolennikow chusty robi
            > a
            > dzieciom krzywde i sa mocno krytykowane, ale nikt nie podal zadnego wiarygodneg
            > o
            > zrodla o jaka konkretnie krzywde chodzi.

            Daj spokój. Temat jest wałkowany od lat a Tobie się nie chce szukać.
            • yadrall Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 16:00
              Wiesz, dla mnie to,ze nie usmaze nalesnikow czy ryby z dzieckiem w
              chuscie to nie jest wada,ale np. dla mnie wada jest to,ze za mama z
              dzieckiem w chuscie wiele osob na ulicy sie oglada!!! Powaznie! Nie
              lubie wzbudzac zainteresowania,a juz maksymalnie mnie wkurza jak np.
              chodze po sklepie i ogladam rzeczy na polkach,a co chwila ktos
              podchodzi i zagaduje o chuste-zwyczajnie nie zawsze mam ochote na
              rozmowe z obcymi ludzmi...

              Co do twadych nosidel-dla mnie kazdy moze nosic dziecko jak chce,ale
              wg mnie (i to na logike,bez potrzeby czytania madrych opini) dziecku
              w takim nosidle jest zwyczajnie niewygodnie-szczegolnie malemu
              dziecku,choc ostatnio na spacerze (z wozkiem zreszta) mijamal mame z
              takim ciut wiekszym dzieckiem w nosidle na plecach. Nosidlo z tych
              ze stelarzem i ta kobieta co chwile musiala poprawiac to nosdlo na
              plecach,bo sie przekrzywialo na prawo lub lewo (a dzieko siedzialo
              raz wygiete w prawo,a raz w lewo). Jakos nie w moim odczuciu jako
              widza im obojgu poprostu bylo nie wygodnie,ale moze sie myle?
    • ajhejciu Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:52
      Czy naprawdę nie można napisać nic złego o chustach? Cóż tu się dzieje? Aż się
      tej chusty nie chce kupić jak tak wszyscy nakręcają, jakby tu sami sprzedawcy byli.
      Mam chustę, często jej używałam, czasami było fajnie, ale żeby się tak zachwycać?
      Dajcie innym powiedzieć, że chusta nie musi być dla każdego cudowna. Tak samo
      jak wózek/karmienie piersią nie musi. I nie wspomnę o cenie za kawałek materiału.
      Tak samo uważałam, że prasowanie czy smażenie w chuście to poroniony pomysł,
      który może (nie musi) ale może skończyć się poparzeniem dziecka. I nie każde
      dziecko chce i może być noszone na plecach.
      Mi się przydała w momencie gdy córa miała okres tylko na rączkach i nigdzie
      indziej, i tak cały dzień, wtedy mogłam ją sobie przywiązać i tak chodzić po
      domu, usypiać, oglądać tv, ale do prac domowych ją zdejmowałam. Ale to
      przekonywanie wszem i wobec, że w chuście wszystko można zrobić, tworzenie
      forów, spotkań i nazywanie siebie kangurami to wygląda na fanatyków. Mam
      nadzieję, że ta moda i "świrostwo" szybko minie i chusty będą po prostu
      chustami, które jak kobieta chce to kupi a nie polecane i prawie nakazywane jako
      lekarstwo na wszystkie problemy z dziećmi.
      • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 15:59
        A już myślałam, że ja jedna nie zwariowałam smile
        • monnap Re: Jeszcze o chuscie 03.03.10, 03:38
          Nie nie tylko ty. Moj syn nie cierpial chusty serdecznie - bardzo
          lubil nosidlo i nie ma z tego powodu zadnych problemow.
          Moje dziecko wazylo 11 kg do czasu samodzielnego chodzenia i nie
          wyobrazam sobie takiego klucha w chuscie nawet przez godzine. Jest
          po prostu ciezko.
      • joshima Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 16:06
        ajhejciu napisała:

        > Czy naprawdę nie można napisać nic złego o chustach?
        Ależ owszem. Można. Ale autorka wątku uderzyła w tak autorytatywny ton, że
        zareagowałabym nawet gdyby dotyczyło to pąszków czy papieru toaletowego. tongue_out

        > Dajcie innym powiedzieć, że chusta nie musi być dla każdego cudowna.

        Jeszcze raz przeczytaj moje wypowiedzi. Może zrozumiesz smile

        > nadzieję, że ta moda i "świrostwo" szybko minie
        Wiesz. Gdyby to była moga to pewnie by minęła. A ponieważ jest to po prostu
        wygodne (a nie którzy twierdzą, że to religia) to poewnie nie minie tak jak nie
        przeminęły wózki, zmywarki czy kuchenki mikrofalowe tongue_out

        > a nie polecane i prawie nakazywane
        Chmmm. A gdzie to nakazywanie? Chętnie poczytam.
        • elunia_one Do mam uparcie zachwalających chusty 02.03.10, 21:47
          > > a nie polecane i prawie nakazywane
          > Chmmm. A gdzie to nakazywanie? Chętnie poczytam.
          Wydaje mi się że właśnie to jest zgubne... Te cytowanie słów
          (wybranych)i udawadnianie za wszelką cene że tak być nie musi bo u
          mnie to i to - mozna to odebrac jako nakaz...
          Chyba logiczne jest że wypowiadając się na forum mówi się o
          wyłącznie swoim przypadku/swojej opinii... więc po co udawadniać coś
          na siłę.Dzieci są rózne i my też.Nie lepiej poprosu napisac (jeżeli
          czuje sie potrzebe) że a u mnie chusta jest super i sobie z nia
          radzę, dziecko akceptuje i wogóle wszystko pięknie i kropka.A tak
          sieje się tylko zament.
          Cieszę się że autorka wątku poruszyła ten temat bo sama sie
          zastanawiam czy nie zainwestować w chuste przy kolejnym
          dziecku.Rozumiem że to powiedzmy gadżet który fajnie mieć ale też i
          nie mało kosztuje (jak dla mnie).Taki wątek może mi pomóc w
          rozważaniach czy warto bo w sumie z jednym dałam radę bez chusty to
          i z drugim dam.Bo niektórzy mają do wyboru wydać 300 zł żeby
          sobie "usprawnic życie" bądz mieć na jedna dawkę szczepień dla
          dziecka/matę/leżaczek-bujaczek/lepszy wózek/nosidło do samochodu
          (wiecznie pożyczać czy kupić swoje) - dylematów przy dziecku jest
          dużo a finanse ograniczone + niedoświadczenie matki i uleganie
          dobrym radom... Można się poczuć oszukanym i o tym napisać.Zeby nie
          było śledziłąm do póki mi cierpliwości starczyło wątek o minusach
          noszenia w chuście ale on był zdominowany pozytywami.
          Więc tak z ciekawości się spytam jak bardzo ważna jest ta chusta?
          Jakbyście miały wybierać(zakładając że to pierwsze dziecko-czytajac
          opinie z forum, bez doświadczenia praktycznego)czy byście wybrały
          chuste mimo wszystko?
          • sueellen Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 02.03.10, 22:15
            Dodam tylko, że gdybym bardziej wdrozyla sie w temat wczesniej (zamiast wierzyć
            na słowo ekspertom od chust), wybrałabym to samo, co 100% matek noszacych swe
            dzieci, ktore widuję codziennie na ulicy: nosidlo i to nosidło tak bardzo
            krytykowane typu baby bjorn. Dlaczego? Gdyż okazuje się, że:
            - jest wygodniejsze od chusty
            - łatwiejsze w obsłudze
            - nie palęta się, nie trzeba go zwijać
            - każdy moze nosić i nie trzeba się niczego uczyć

            A najwazniejsze: nie ma żadnych przeciwwskazań noszenia w nosidle zdrowych
            dzieci.
            Nie znalazlam ani jednej rzetelnej publikacji na temat rzekomej
            szkodliwości uzywania takich nosidel. Demonizowanie ich to po prostu woda na
            mlyn producentom chust i kolejny mit miejski.
            • joshima Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 02.03.10, 22:20
              sueellen napisała:

              > A najwazniejsze: nie ma żadnych przeciwwskazań noszenia w nosidle zdrowych
              > dzieci.


              O tym radzę porozmawiać z dobrym ortopedą. Prawie na pewno usłyszysz coś innego.

              > Nie znalazlam ani jednej rzetelnej publikacji na temat rzekomej
              > szkodliwości uzywania takich nosidel.

              A w którym periodyku medycznym szukałaś?
            • green_naranja Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 02.03.10, 22:42
              jesli chodzi o nosidlo typu bb ( i nie mowie tu o ich uklonie w strone ergo, bo
              w tym zakresie raczkuja), to proponuje tobie, abys sobie usiadla na waskim
              twardym pasku materialu kroczem i poprosila kogos, by cie podwiesil pod framuga
              , a nastepnie naciagal w dol i popychal w gore, imitujac ruch, jakiemu ulega
              dziecko w trakcie niesienia.

              jak sobie tak powisisz na kroczu, dyndajac nozkami bezladnie, majac na dodatek
              usztywnione plecy (bo tego typu wisiadla wymuszaja pozycje mocno usztywniona, a
              wiec nienaturalna dla dziecka), moze zmienisz zdanie.

              co do przeciwskazan-sa, tylko trzeba chciec je znalezc. jasne, ze producenci
              wisiadel beda je polecac, wiadomo. ale tak samo 20 lat temu reklamowano
              papierosy twierdzac, ze sa cudownym srodkiem relaksacyjnym. zas mowy nie bylo o
              tym, ze moga miec negatywny wplyw na zdrowie...

              zreszta, wydaje mi sie ze inteligentna osoba, nawet nie majac jakiejs
              szczegolnej wiedzy na temat nosidel, chust itp, bedzie w stanie sie zastanowic i
              sprobuje wczuc w sytuacje malutkiego dziecka, ktore smetnie zwisa w wisiadle,
              wcinajacym mu sie w genitalia, ktorego zwisajace nogi obijaja sie o uda idacego
              rodzica, ktore na dodatek zwisa z plecami wygietymi w nienaturalny luk do przodu.

              inteligentna osoba, powiadam.
              • sueellen Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 02.03.10, 23:11
                sratata... powtarzasz jak papuga. Juz czytałam te wywody. Przed chwila wyszla
                ode mni kolezanka z dzieckiem w bb. Poogladalam, poprzymierzalam. Moje dziecko
                bylo bardzo zadowolone.
                • joshima Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 02.03.10, 23:21
                  sueellen napisała:

                  > Moje dziecko
                  > bylo bardzo zadowolone.
                  Już mówi? To po co mu wisiadło?
                • green_naranja Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 00:28
                  sueellen napisała:

                  > sratata... powtarzasz jak papuga. Juz czytałam te wywody. Przed chwila wyszla
                  > ode mni kolezanka z dzieckiem w bb. Poogladalam, poprzymierzalam. Moje dziecko
                  > bylo bardzo zadowolone."

                  no tak, argumentacja i poziom powalajace. pozostawie to moze bez komentarza...

                  co do zadowolonego dziecka-jesli za trzy miesiace wetkniesz mu do buzi frytkę i
                  dasz cole do zapicia, zapewne tez "będzie bardzo zadowolone"

                  big_grin
                  • sueellen Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 09:28
                    twoja argumentacja jak narazie jest powalajaca. o szkodliwosci frytek i coli w
                    kazdym wieku znajdziesz mase wynikow badan naukowych, a ile o szkodliwosci
                    nosidel? Powtarzasz to co przeczytalas na forum - nie ty jedna. tych wypowiedzi
                    z ta wyuczona regulka jest mnostwo. szkoda tylko, ze to tylko gadanie na
                    zasadzie jedna pani drugiej pani...
                    • sueellen Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 09:30
                      klamstwo powtorzone 100 razy staje sie swieta prawda i "prawda o szkodliwosci
                      nosideł" jest tego dobrym przykładem.
                      • green_naranja Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 12:53
                        wlasciwie nie wiem, po co jeszcze z toba syskutuje, jestes jak niereformowalny
                        beton z klapkami na oczach, ale byc moze ktos inny bedzie
                        zainteresowany-artykuly medyczne i specjalistyczne:

                        www.continuum-concept.org/reading/spinalStress.html
                        www.didymos.com/index.php?s=kirk99
                        do reszty poszukiwan zachecam , wyszukiwarka prawde ci powie, jak rowniez
                        specjalistyczne strony typu The Baby Wearer. oraz niezalezne opinie
                        specjalistow, ktore takze mozna odnalezc w internecie. no ale trzeba sie nieco
                        wysilic...
                        • sueellen Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 14:27
                          taa... na co ty liczysz? ze ja angielskiego nie znam?
                          pierwszy link do artykułu na stronie producenta chust smile))) good try ale gdybys
                          go przeczytala, to bys sie dowiedziala, ze nie ma tam slowa o nosidlach typu bb.
                          Co wiecej autor przyznaje, ze noszenie dziecka moze powodowac bol plecow u rodzica!

                          a drugi sprzed 20 lat co jest zaznaczone juz na wstepie. poza tym, autor rowniez
                          przyznaje ze bol plecow dziecka podczas noszenia w nosidle zaprojektowanym
                          przed 20 laty
                          zdarza sie niezwykle rzadko.


                          Tak jestem betonem, bo uwazam, ze ktos bardzo sprytny znalazl sposob na
                          zarobienie kilkuset zlotych na kawałku materiału i dorabia do tego cala ideologie.
                          • sueellen Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 14:31
                            p.s. babki w afryce pewnie skreci jak sie dowiedza ile te ich chusty w europie
                            kosztuja...
                            • joshima Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 15:35
                              sueellen napisała:

                              > p.s. babki w afryce pewnie skreci jak sie dowiedza ile te ich chusty w europie
                              > kosztuja...
                              Afrykańskie kosztują jeszcze więcej bo są handmade tongue_out
                              • green_naranja Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 15:47
                                kolezanke chyba boli fakt, ze sa osoby chetne wydac na chuste kilkaset
                                zlotych...no jak to mozliwe?
                                ciekawa jestem, czy tak samo mysli o samochodach-po cholewe komus fajne,
                                bezpieczne auto, skoro 20-letnim truposzem bez klimatyzacji i poduszek
                                powietrznych tez mozna smigac? no przeciez tanszy jest, i jezdzi!
                                • joshima Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 16:27
                                  green_naranja napisała:

                                  > kolezanke chyba boli fakt, ze sa osoby chetne wydac na chuste kilkaset
                                  > zlotych...no jak to mozliwe?
                                  Bez przesady. Niektóre mamy wydają na wózki często grubo ponad tysiąc złotych i
                                  nikogo to nie szokuje.

                                  > ciekawa jestem, czy tak samo mysli o samochodach-po cholewe komus fajne,
                                  > bezpieczne auto, skoro 20-letnim truposzem bez klimatyzacji i poduszek
                                  > powietrznych tez mozna smigac? no przeciez tanszy jest, i jezdzi!

                                  To samo pisałam o pralkach już wcześniej smile Po co wydawać tysiąc złotych skoro i
                                  tak jest do dupy bo nie dopierze marchewki ze słoiczka tongue_out
                          • green_naranja Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 15:45
                            wlasnie licze na to, ze jednak angielski znasz, inaczej bym ci nie proponowala.
                            artykul ze strony producenta tylko dlatego, ze MIEDZY INNYMI tam jest
                            umieszczony, wybralam po prostu pierwsza z wielu lokalizacji.

                            artykul drugi wspomina o badaniach sprzed 20 lat, owszem, jednak nie stracily
                            one na aktualnosci, co rowniez jest zaznaczone.\\co do bolu plecow, to przeciez
                            jasne, ze gdy zbyt dlugo sie nosi COKOLWIEK na sobie, plecy (i nie tylko plecy)
                            moga zaczac bolec, nie ma w tym nic odkrywczego, ludzie noszacy dzieci w
                            chustach i nosidlach ergo dobrze o tym wiedzasmile
                            w zalinkowanym artykule jest takze napisane o noszeniu dziecka w pozycji "na
                            zabke" (co jak wiadomo jest niemozliwe w wisiadlach typu bb), ale pewnie ci to
                            umknelo, co?

                            jesli chodzi o "dodawanie ideologii", no coz, wspominalam wczesniej o noszeniu
                            dzieci od setek czy tysiecy lat w innych poza Europa czesciach swiata, i watpie,
                            by bylo to celowym dzialaniem marketingowym.

                            jestes tak zaimpregnowana w swej niecheci ( i niewiedzy!), ze chyba oczekujesz,
                            by sam Bog zstapil z niebios i powiedzial ci, ze noszenie w chuscie jest zle,
                            zas noszenie w wisiadlach jest dobre. mam prosbe-jak juz sie z nim
                            skontaktujesz, popros go, by zrobil cos z glodem i wojnami na swiecie, ok?
                            czasami naprawde mi to nie daje spokojubig_grin

                            p.s. pomijasz milczeniem moja propozycje wyprobowania na sobie wisiadla-widze ze
                            pomeczenie swojego wlasnego krocza i kregoslupa nie odpowiada ci juz tak, jak
                            zrobienie tego swojemu dziecku, co? szczesciarz maly, nie da sie ukryc.

                            mnie sie jednak wydaje, ze
                • ciociacesia moz4 i sratatata 03.03.10, 08:58
                  mnie az skreca jak widze dzeci w nosidłach w innych pozycjach niz zabka, bo mi
                  to tak nienaturalnie wyglada i dziwnie jakos.
                  ale faktycznie chusty tez minusy posiadaja - nie oszkujmy sie. pisałam o tym w
                  watku ktory byl przyszpilony, powtarzac sie nie bede
          • joshima Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 02.03.10, 22:18
            elunia_one napisała:

            > > > a nie polecane i prawie nakazywane
            > > Chmmm. A gdzie to nakazywanie? Chętnie poczytam.
            > Wydaje mi się że właśnie to jest zgubne... Te cytowanie słów
            > (wybranych)i udawadnianie za wszelką cene że tak być nie musi bo u
            > mnie to i to - mozna to odebrac jako nakaz...
            Z całym szacunkiem, ale ja, ani nikt poza Tobą nie odpowiadam za to jak coś
            odbierzesz i co sobie między wierszami wyczytasz. Ja zawsze piszę (czy to o
            chuście czy innym wynalazku) jak to się sprawdza u mnie. Taką mam zasadę, że nie
            generalizuję i nie wmawiam nikomu, że to co mi pasuje musi pasować również jemu.
            Tego samego oczekuje od innych. To znaczy nie wmawiania wszem i wobec, że to co
            jemu nie odpowiada jest be i nie będzie odpowiadać innym. I to wszystko w tym
            temacie.


            > Chyba logiczne jest że wypowiadając się na forum mówi się o
            > wyłącznie swoim przypadku/swojej opinii...
            Nie jest logiczne jeśli się tego nie podkreśli. Niestety niektórzy mają
            zamiłowanie do uogólniania. Coś jest be, bo mi się nie podoba, nie pasuje, nie
            sprawdza się.

            > Rozumiem że to powiedzmy gadżet który fajnie
            U mnie to nie jest kwestia fajności jedynie, ale o tym pisałam niejednokrotnie
            ale jak chcesz to mogę jeszcze raz napisać o tum co u mnie.

            > bo w sumie z jednym dałam radę bez chusty to
            > i z drugim dam.
            To może byc rozumowanie prowadzące na manowce. Czas i dyspozycyjność trzeba
            rodzielić na dwoje. A jak to zrobić jak się ma ręce pełne tego młodszego? Poza
            tym moja mama wychowała troje dzieci bez pralki automatycznej, a moja babcia
            sześcioro bez pralki w ogóle (i nawet bez wózka). Też bym dała radę, bo automat
            to w sumie drogi jest, więc może sobie odpuszczę smile

            > śledziłąm do póki mi cierpliwości starczyło wątek o minusach
            > noszenia w chuście ale on był zdominowany pozytywami.
            No tak, bo o minusach próbowały pisać mamy, które nie używają chust, a nawet
            takie, które nigdy nawet nie spróbowały tongue_out


            > Więc tak z ciekawości się spytam jak bardzo ważna jest ta chusta?
            Jeśli śledziłaś wyżej wspomniany wątek, to ja tam o chuście u nas napisałam
            wszystko co trzeba.

            > Jakbyście miały wybierać(zakładając że to pierwsze dziecko-czytajac
            > opinie z forum, bez doświadczenia praktycznego)czy byście wybrały
            > chuste mimo wszystko?
            A jak myślisz, w jaki sposób dochodzi do decyzji o zakupie chusty? Większość
            matek decydujących się na to nie ma doświadczenia a wiedzę i informację
            zdobywają na forum. Ja dopiero po kilku miesiącach chustonoszenia zdecydowałam
            się na udział w warsztatach, żeby pod okiem profesjonalisty nauczyć się sztuki
            wiązania dziecka na plecach. Jakoś bez wsparcia nie miałam odwagi.

            I pytanie dodatkowe. Jaki wybór miałaś na myśli? Bo ja, podobnie jak wiele matek
            używających chust nie dokonałam wybory między chusta a wózkiem. Mam i jedno i
            drugie. Z różnych powodów. Wbrew temu co niektórzy podejrzewają nie jestem
            fanatyczką.
          • monnap Re: Do mam uparcie zachwalających chusty 03.03.10, 03:40
            Jak masz okazje to najpierw przestuj na dziecku u znajomych czy w
            sklepie, to zadne cudo.Moze byc pomocna, ale nie musi.
    • joshima Mamy noszące w chustach sa normalne 28.02.10, 16:24
      Na ogół. Wiadomo. Jak każda mają swoje za uszami. Zupełnie nie rozumiem tego
      wiecznego posądzania o fanatyzm. Ot jeden ze zwyczajnych wątku na jednym z
      atakowanych tu chustowych forów:

      www.chusty.info/forum/showthread.php?27593-Chusta-zamiast-w%C3%B3zka
    • happy_mama Re: Jeszcze o chuscie 28.02.10, 16:25
      Używam czasami chusty oraz nosidła ergonomicznego.
      Nigdy, ale to nigdy nie odważyłabym się gotować z dzieckiem w chuście. Jest to
      czysta nieodpowiedzialność! Czytając niektóre wypowiedzi aż mnie ciarki przeszły.
      Wystarczy dokładnie przeczytać zalecenia producenta.
      Cytat pierwszej z brzegu "instrukcji":
      "Chusta XXXX może być stosowana od narodzin do 9 kg. Nigdy nie używaj chusty
      XXXX jadąc na rowerze, jadąc konno, pod ubraniem wierzchnim, w samochodzie,
      podczas gotowania czy uprawiania sportu"
      AMEN
    • pagaa Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 09:51
      mój waży teraz jakieś 8kg, z przodu jak dobrze dociągnę to zaczynam go czuć po
      ok 1,5 godz., z tyłu mogę nosić i nosić, na biodrze to samowink a da się i prać i
      uprasować itd.
    • masafiu Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 10:16
      Ja nie lubie chusty.
      Nie potrafie jej wiazac sad Probowalam wiele razy, najpierw na misku
      (jak bylam w ciazy), potem z dzieckiem wg filmikow, wg instrukcji
      zalaczonej z chusta.....ehh tylko sie spocilam i dziecko rozplakalo.

      Raz tylko mi sie to udalo, jak maly byl bardzo senny, ale za luzno
      zawiazalam i tez pod kolanami malemu sie wpijal material. Pozniej
      jeszcze pare razy probowalam ale dziecko sie wscieka niemilosiernie.
      Nawet jak juz go zaplacze i nosze aby sie uspokoil to drze sie jak
      opetany, bo on bardzo nie lubi byc skrepowany. Poza tym teraz ma faze
      na noszenie na rekach przodem do swiata.
      Moj synek sie bardzo poci w chuscie, ja tez i oboje po godzinie
      jestesmy mokrzy.
      Tak wiec dwie chusty, kolkowa i wiazana, leza odlogiem! Mam
      nadzieje,ze jak maly bedzie juz siedzial to chociaz go w kolkowej
      pozniej ponosze na biodrze.
      • joshima Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 12:03
        masafiu napisała:

        > Tak wiec dwie chusty, kolkowa i wiazana, leza odlogiem!
        A jaką masz wiązaną?
        • masafiu Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 18:10
          mam Nati baby chusta-diament-z-bambusem
          kolor zielony, rozmiar L.
          fajna, szkoda,ze nie umiem wiazac
          • joshima Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 18:15
            masafiu napisała:

            > mam Nati baby chusta-diament-z-bambusem
            > kolor zielony, rozmiar L.
            > fajna, szkoda,ze nie umiem wiazac

            A za ile byś odsprzedała?
            • masafiu Re: Jeszcze o chuscie 03.03.10, 07:22
              nie wyjdzie odsprzedanie bo mieszkam na innym kontynencie i sama
              wysylka do PL bedzie pewnie drozsza niz chusta... uncertain

              Ale aby sie chusta nie marnowala to zrobie sobie jeszcze ze dwojke
              dzieci, moze one ja polubia ;-P
              • joshima Re: Jeszcze o chuscie 03.03.10, 09:33
                Aaaaa takie buty.
    • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 12:12
      Pewnie że się nie wszystko w chuście da, ale tego się mozna było
      spodziewać?
    • archeopteryx Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 15:45
      Nabyłam chustę tkaną i nosidło ergonomiczne. W chuście nosiłam będąc
      w domu (właśnie ze względu na to, że miałam problem z końcówkami
      wycierającymi podłogę), ale tylko tak do 7 miesiąca. Później Młoda
      za bardzo się wierciła i nosić ją było mi niewygodnie. Natomiast jak
      była malutka to chusta się naprawdę sprawdzała. Oczywiście, że nie
      da się wszystkiego robić w chuście, ale np. poodkurzać, powiesić czy
      zdjąć pranie, wyskoczyć do pobliskiego sklepu na drobne zakupy jak
      najbardziej. Poza tym córeczka fantastycznie zasypiała w chuście i w
      ten sposób odbywała drzemki, a ja mogłam sobie posurfować po necie
      na przykład. Na zewnątrz używałam nosidła ergonomicznego -
      łatwiejsze w obsłudze. Teraz nadal go używam od czasu do czasu, ale
      muszę przestawić Małą na plecy bo już jest za ciężka żeby nosić ją
      na przodzie.
    • green_naranja Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 17:23
      widac, ze zielonego pojecia o noszeniu w chuscie nie masz, i paplasz niczym
      potrzaskana, mowiac lagodnie.

      -przedluzenie ciazy-no wiekszej bzdury nie slyszalam jak zyje...coz,
      najwyrazniej miliony kobiet noszacych na calym swiecie (Azja, Ameryka Pld,
      Afryka, a teraz i Europa) jest chorych psychicznie i nosi po to, by nie wyjsc z
      ciązy urojonej. toz to epidemia prawdziwa, co wiecej, trwajaca setki, a nawet
      tysiace lat...! gdziez sa Lekarze Bez Granic, niechaj cos zrobia, by uleczyc te
      biedne kobiety !
      -z dzieckiem w chuscie mozna zrobic wszystko-wszystko to, co mozna zrobic z
      dziewckiem w chusciebig_grin mozna: ugotowiac obiad ( dla mnie gotowanie obiadu nie
      oznacza pochylania sie nad parujacym saganem), umyc podloge (mop, to cudowny
      wynalazek), zrobic sobie kanapke czy herbate, ba, mozna uprasowac jesli ktos
      lubi (ja akurat prasuje niezmiernie rzadko). mozna takze umyc naczynia,
      przesadzic rosliny doniczkowe i zrobic cala mase innych rzeczy.
      co do mycia podlogi cilitem bang w lazience-coz, nie uzywam takiej chemii, a
      jesli by mnie naszlo by pasc na kolana i szorowac szczoteczka do zebow fugi
      miedzy kaflami, to zrobilabym to w czasie, kiedy dziecie spi, albo jest czyms
      zajete , albo zabawiane przez inna osobe. no ale skoro dla kogos podloge w
      lazience TRZEBA koniecznie z dzieckiem na reku szorowac...wspolczuje!

      -wiązania-to jak z nauka jazdy na rowerze. ale tego trzeba sprobowac, a nie
      klepac glupoty nie poparte zadnym doswiadczeniem.aha, i z reguly pierwszych
      wiazan uczy sie na zabawce pluszowej albo poduszce, a nie dziecku, ale-jak wyzej.
      -nie wiem komu sie material "czochra", znow musze wrocic do zdania o braku
      bladego pojecia nt wiazania...big_grin
      -zakupy z dzieckiem-jak najbardziej, tam, gdzie nie da sie wtarabanic z wozkiem,
      albo gdy auto zaparkowane na parkingu w centrum handlowym, gdzie czlowiek
      porusza sie z wozkiem na ZAKUPY-zycze wowczas powodzenia w pchaniu dodatkowo
      wozka z dzieckiem.

      i mimo ze-jak twierdzisz-piszesz z dzieckiem w chuscie, osmielam sie ocenic, ze
      mianowicie, NICZEGO nie wiesz o chustonoszeniu.
      gdybys bowiem wiedziala, nie wypisywalabyc oczywistych bzdur.

      istnieje jeszcze inna mozliwosc-ze ten twpj post to prowokacja, co wydaje mi sie
      rownie prawdopodobne...w takim razie dziekuje za dostarczenie rozrywki.
      • green_naranja Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 17:32
        acha, zeby nie byc posądzoną o fanatyzm chustowy-daleko mi do tego, nie uwazam
        chusty za 'lek na cale zlo"big_grin
        chust uzywam zamiennie z nosidlem ergonomicznym i wozkiem-w zaleznosci od
        sytuacji, celu, okolicznosci przyrody. wszystkie maja swoje wady i zalety, ale
        tak to juz w zyciu jest, ze nie ma niczego najzupelniej idealnego. trzeba tylko
        wiedziec, o czym sie mowi...
      • sueellen Re: Jeszcze o chuscie 01.03.10, 18:17
        coz,
        > najwyrazniej miliony kobiet noszacych na calym swiecie (Azja, Ameryka Pld,
        > Afryka, a teraz i Europa) jest chorych psychicznie i nosi po to, by nie wyjsc z
        > ciązy urojonej.

        Nie rozumiesz albo udajesz że nie rozumiesz o czym piszę.

        > -wiązania-to jak z nauka jazdy na rowerze. ale tego trzeba sprobowac,

        dla mnie gotowanie obiadu nie
        > oznacza pochylania sie nad parujacym saganem),

        Gotujesz na zimno?

        Akurat wszelkie wiązania z przodu nie sprawiają mi trudności a całośc zajmuje 30
        sekund i jestem 100% pewna, że wiążę dobrze. A mimo to, czuję się (ja się
        czuję) jakbym znowu byla w ciąży i nikt mi nie wmowi, że dodatkowe kiogramy
        noszone na brzuchu są niezauwazalne. Bo ja je odczuwam i to wyraźnie. Wiazanie
        nie ma nic do rzeczy, bo nawet najlepszy ekspert od wiazań nie sprawi że z
        dzieckiem stane się lżejsza.

        > -nie wiem komu sie material "czochra", znow musze wrocic do zdania o braku
        > bladego pojecia nt wiazania...big_grin

        Faktycznie, nie masz bladego pojęcia. Chetnie zobacze kogokolwiek wiazącego
        długa chustę bez dotykania nią podłogi. Pokaż mi chociaz jeden filmik na you
        tube gdzie ktoś to robi. Nie? Oczywiście, że nie bo człowiek sredniego wzrostu
        nie zawiąze niemal 5-metrowego materiału bez dotknięcia podlogi, chyba ze stoi
        na lożku.
        • green_naranja Re: Jeszcze o chuscie 02.03.10, 17:15
          ...alez rozumiem, mnie sie tylko wydaje, ze TY sama nie rozumiesz, o czym piszeszbig_grin

          ...gotuje "na gorąco", ale potrafie obrac ziemniaki i wstawic je na gaz bez
          chlapania wrzatkiem wokól, potrafie takze przyslowiowe kotlety zrobic i usmazyc
          na wolnym ogniu, bez tryskającego na sciany tluszczu. ale wiem, ze dla wielu
          osob to nadzwyczaj trudna sztuka...
          warzywa na salatke tez potrafie pokroic bez odcinania dziecku palcow, szokujace,
          prawda?

          ..."Faktycznie, nie masz bladego pojęcia. Chetnie zobacze kogokolwiek wiazącego
          > długa chustę bez dotykania nią podłogi. Pokaż mi chociaz jeden filmik na you
          > tube gdzie ktoś to robi. Nie? Oczywiście, że nie bo człowiek sredniego wzrostu
          > nie zawiąze niemal 5-metrowego materiału bez dotknięcia podlogi, chyba ze stoi
          > na lożku."

          ha ha ha! ja mam 175 cm wzrostu, wiec nawet powyzej sredniej, i mimo to moja
          szmata nie wlecze sie za mna po ziemi. cud? nie, po prostu wiąże tak, by ogony
          jednak wisialy w sporej odleglosci od podloza, najczesciej opasam sie powtornie
          tymi ogonami i zatykam je za wiązanie "glowne". ot, sztuczka magiczna, coz, moze
          dlatego, ze uczylam sie wiazac nie na filmikach z youtube, ale na instrukcjach z
          fachowych stron (i tych dolączonych do chust, ktore kupuje). oraz uzylam swych
          wlasnych, osobistych, sprawnie dzialajacych szarych komorek,ktore podpowiedzialy
          mi, ze fachowe wiązania mozna dostosowywac do wlasnych potrzeb.

          doradzam ci te metode (ie, uzywania szarych komorek).

          p.s. mozna zawiazac chuste bez szastania ogonami po ziemi. i bez stawania na
          podwyzszeniu. naprawde!
        • joshima Re: Jeszcze o chuscie 02.03.10, 19:09
          sueellen napisała:

          > Akurat wszelkie wiązania z przodu nie sprawiają mi trudności a całośc zajmuje 30
          > sekund i jestem 100% pewna, że wiążę dobrze.

          No ja bym nie była pewna. Nie wierzę, że ktoś bez doświadczenia i z takim
          nastawieniem, komu się chusta mota po ziemi jest w stanie w 30 sekund poprawnie
          dociągnąć chustę.

          > nawet najlepszy ekspert od wiazań nie sprawi że z
          > dzieckiem stane się lżejsza.
          Lżejsza to nie, ale wygodniejsza z pewnością.

          > Faktycznie, nie masz bladego pojęcia. Chetnie zobacze kogokolwiek wiazącego
          > długa chustę bez dotykania nią podłogi.
          Zapraszam na pokaz. Na YT nie będę się afiszować.
    • pyzateszczescie chusta jest dla ludzi 02.03.10, 22:43
      Dołączam do tych, które "o chustowaniu nie mają pojęcia" smile Dołączam, bo ten
      wątek przeczytają pewnie osoby rozważające zakup chusty.
      Mnie pokonała długość chusty (może miałam za długą) - sama nie byłam w stanie
      jej dociągnąć, choć próbowałam wytrwale. Chustę można nabyć i się w niej nie
      zakochać, nawet po profesjonalnym szkoleniu! Niemniej, podobnie chyba jak
      sueellen uważam, że chustowanie jest fajne. Denerwuje mnie jednak ten kangurzy
      fanatyzm smile Chusta raczej nie jest dla osób mało cierpliwych - jak ja sama.
      Dziecko w chuście nosi się wygodniej niż na rękach, ale zdecydowanie nie ubywa
      mu kilogramów. Ja nosze dużo i często wychodzę z domu na kilka godzin bez wózka.
      Po takich maratonach noszenia jestem jednak bardzo zmęczona. Moim zdaniem
      optymalny czas noszenia dziecka to 2-2,5 h - po tym czasie moja córka musi
      rozprostować kości, a ja odpocząć. Ja po niecałych 3 miesiącach przesadziłam
      dziecko z chusty do nosidła marsupi. (Na te pierwsze 3 miesiące polecałabym
      jednak chustę). Także mi nie jest wygodnie wykonywać prace domowe z dzieckiem na
      brzuchu (na noszenie na plecach jest jeszcze za małe) i już. I po co się
      zaperzać? Dodam tylko, że fajnie jest mieć dziecko takie przytulone do siebie,
      że moje też się w tej chuście uspokajało. Nosidło zabieram w miejsca, gdzie
      trudno dostać się z wózkiem - np. gdy jadę pociągiem do centrum Warszawy -
      europejska stolica a nie ma ani podjazdów, ani wind. Ale niedogodnością jest to,
      że nie mogę wtedy dziecka nigdzie odłożyć, w związku z czym nie udało mi się
      skorzystać z sezonowych wyprzedaży smile
      • green_naranja Re: chusta jest dla ludzi 02.03.10, 22:50
        alez tu nie chodzi o zaperzanie sie,ja podobnie jak joshima, obok chusty uzywam
        tez wozka, jestem takze posiadaczka nosidla ergonomicznego (manduca). wszystkie
        te rzeczy sluza do tego, by ulatwic zycie mi, mojemu mężowi i naszej corce.nie
        wszystkie nadaja sie do kazdej sytuacji i do wszystkich okolicznosci, wszystkie
        maja swe zalety i wady.

        problem w tym, ze zalozycielka watku nie byla w stanie wypisac ANI jednej
        sensownej wady chusty (a mysle ze najwieksza wada chusty jest fakt, ze nie sluzy
        kazdemu i w kazdej sytuacji, ot, taki drobiazg-nie jest to panaceum na kazde
        zlo...nie ma tak dobrzewink. gdyby powiedziala uczciwie, ze sie rozczarowala, ze
        nie tego sie spodziewala, ze nie sluzy jej, ze nie czuje sie komfortowo-ok, to
        byloby zupelnie naturalne i zrozumiale.

        w zamian wyskoczyla ze stekiem takich bzdur, ze w sumie nie wiadomo, czy
        rozesmiac sie serdecznie, czy rozplakac.nie, nie z zalu ze jej chusta nie
        odpowiada, z zupelnie innego powoduwink
        • pyzateszczescie Re: chusta jest dla ludzi 02.03.10, 23:29
          Wydaje mi się, że autorka wątku spotkała się z głębokim niezrozumieniem. Ja
          odczytałam jej wypowiedź tak: w chuście nosi się wygodnie, w pewnych sytuacjach
          jest niezastąpiona, ale nie oczekujcie cudów. Sueellen najwyraźniej nosi swoje
          dziecko w chuście i raczej nie jest nią rozczarowana. Poza tym chyba wszystkie
          we wszystkim się zgadzamy, z tym wyjątkiem, że Tobie np. dziecko w chuście w
          gotowaniu nie przeszkadza, a mi i sueellen tak. Nie jest to oczywiście cecha
          chusty, tylko osobistych preferencji.
          • joshima Re: chusta jest dla ludzi 02.03.10, 23:35
            pyzateszczescie napisała:

            > Wydaje mi się, że autorka wątku spotkała się z głębokim niezrozumieniem.

            Być może. Problem polega na tym, że trzeba pisać tak, żeby się było zrozumiałym smile


            > Nie jest to oczywiście cecha
            > chusty, tylko osobistych preferencji.
            O właśnie...
      • joshima Re: chusta jest dla ludzi 02.03.10, 23:19
        pyzateszczescie napisała:

        > Dołączam do tych, które "o chustowaniu nie mają pojęcia" smile Dołączam, bo ten
        > wątek przeczytają pewnie osoby rozważające zakup chusty.
        > Mnie pokonała długość chusty (może miałam za długą) - sama nie byłam w stanie
        > jej dociągnąć, choć próbowałam wytrwale.
        A z ciekawości zapytam. Jaką miałaś?


        > optymalny czas noszenia dziecka to 2-2,5 h
        Zgadza się. Dziecko trzeba przynajmniej przewinąć a bywa, że i nakarmić po takim
        czasie smile tongue_out


        > Nosidło zabieram w miejsca, gdzie
        > trudno dostać się z wózkiem - np. gdy jadę pociągiem do centrum Warszawy -
        > europejska stolica a nie ma ani podjazdów, ani wind.
        Zgadza się. Na żadnym z przystanków lini średnicowej nie ma nawet pochylni po
        której możnaby wepchać wózek. Dziś myślałam, że skonam ze śmiechu na dworcu W-wa
        Śródmieście. Na centralnym peronie wywalili, pewnie za grubą kasę, WC dla
        niepełnosprawnych. Nikt jednak nie zastanowił się jak ci niepełnosprawni dostaną
        się na ten peron smile Przepraszam za OT, ale nie mogę się pozbyć tego absurdalnego
        widoku.
        • pyzateszczescie Re: chusta jest dla ludzi 03.03.10, 00:16
          Tak naprawdę to chusta nie była moja, tylko pożyczona od przyjaciółki, tkana,
          5,20. Ja mam 1,60 i może chusta po prostu była za długa, jak na moje możliwości
          manualne. Niemniej wiązanie tak długiej chusty było nerwogenne. No i zanim
          zawiązałam dzieciak dostawał histerii. Pewnego dnia rzuciłam chustę w kąt szafy.
          Moja frustracja była tym większa, im mniejszą miałam ochotę na gramolenie się z
          wózkiem po schodach z wysokiego drugiego piętra. W okresie buntu wózkowego,
          kiedy to musiałam targać ją ze spaceru na rękach, w drodze powrotnej (z tegoż
          spaceru) wkładałam dzieciaka czasami w takie miękkie nosidło mothercare'a, a
          potem znalazłam marsupi. Marsupi kocham smile Pomimo wszystko jednak chusta jest
          gadżetem bardzo ułatwiającym życie, nie jest panaceum na wszystkie problemy
          wychowawcze, ale w dobrze dociągniętej chuście dzieci szybko się uspokajają, co
          ma niebagatelne znaczenie w pierwszych trzech miesiącach życia. Najwygodniej w
          chuście nosi się właśnie chyba wtedy. A na pewno jest wygodna, jeżeli trzeba
          zająć się jeszcze jednym dzieckiem.
          • joshima Re: chusta jest dla ludzi 03.03.10, 09:36
            pyzateszczescie napisała:

            > Tak naprawdę to chusta nie była moja, tylko pożyczona od przyjaciółki, tkana,
            > 5,20.

            No to trochę długa jak dla Ciebie to dużo za długa. Tylko szkoda, że nie wiesz
            jaka to była dokładnie. Bo tkanych chust są dziesiątki i one potrafią się bardzo
            od siebie różnić.
    • paul_ina Re: Jeszcze o chuscie 03.03.10, 17:15
      ja mam dziecko ciekawe świata, nie ma mowy o noszeniu jej twarzą do mnie -
      właśnie przymierzam się do zakupu BB w wersji active, potrzebnego nam na krótkie
      dystanse typu restauracja, kino, poczta, sklepik osiedlowy - generalnie
      podjechać gdzieś z dzieckiem i podejść parę kroków - konia z rzędem temu, kto na
      parkingu w centrum miasta będzie sobie motał pięciometrową chustę
      • joshima Re: Jeszcze o chuscie 03.03.10, 21:17
        paul_ina napisała:

        > konia z rzędem temu, kto na
        > parkingu w centrum miasta będzie sobie motał pięciometrową chustę
        >
        A masz tego konia? Jak tak, to staję do zawodów.
        • jagoda0509 Re: Jeszcze o chuscie 03.03.10, 21:28
          joshima ja tak trochę obok tematu ale nie chcę zakładać nowego wątku o chustach
          a chciałabym zapytać Cię o radę,wiem że masz dużą wiedzę na temat chust.mam
          elastyczną,5 metrową chustę polekont,córcia ma 7 mies i trochę sporo waży jednak
          nie odczuwam tego zbytnio gdy ją noszę.problem w tym że intensywnie nosiłam ją
          przez pierwsze 2 mies życia później długa przerwa i niedawno wróciłyśmy do
          obwiązywania się.mała to lubi dla mnie jest ok.nigdy nie przeszłam szkolenia pt
          jak wiązać a z chustą dostałam krótką instrukcję podstawowych wiązań.
          chcę małą wrzucić na plecy ale za cholerę nie wiem jak!szukałam w googlach
          instrukcji ale nie bardzo znalazłam.wielką fanką nie jestem i to pewnie dlatego
          nie wiem gdzie szukać,na chustomanii nie ma nic.niedługo wyjeżdżamy nad morze i
          średnio widzę popylanie z wózkiem po plaży-możesz mi proszę podpowiedzieć gdzie
          szukać łatwo opisanych sposobów wiązania dziecka na plecach,jakiś klarownych
          opisów?dzięki z góry
          • joshima Re: Jeszcze o chuscie 03.03.10, 22:33
            jagoda0509 napisała:

            > nigdy nie przeszłam szkolenia pt
            > jak wiązać a z chustą dostałam krótką instrukcję podstawowych wiązań.

            Oj. Chyba doszło do drobnego nieporozumienia. W zasadzie to jeśli chodzi o
            chustę elastyczną powinno się używać tylko jednego wiązania. Poza tym, moim
            zdaniem chusta elastyczna nie bardzo nadaje się do wiązania na plecach sad No ale
            jeśłi koniecznie chcesz spróbować to proszę bardzo:
            www.chusty.info/forum/showthread.php?31-Instrukcja-do-chusty-wiazanej-tkanej
            www.chusty.info/forum/showthread.php?604-Filmiki-instrukta%C5%BCowe
            • jagoda0509 Re: Jeszcze o chuscie 04.03.10, 08:55
              tego właśnie się obawiałam ale dzięki mimo wszystko
    • krzysiowa_mama Re: Jeszcze o chuscie 04.03.10, 12:03
      A ja bardzo chciałam nosić w chuście. Zresztą - obydwoje z szanownym
      tatą się przymierzaliśmy. Młodzienieć, jednak, zamknął temat
      stanowczym NIE. Jak był malutki, to było mu za gorąco i zdecydowanie
      nie akceptował chustowego "skrępowania". Z domu wyszliśmy w chuście
      dwa razy: do sklepu po bułki i na pocztę, ale tak jak piszę - młody
      głośno się awanturował - o zaśnięci, to mowy nie było. Po kilku
      próbach, z bólem serca, poddaliśmy się.
      Nosidło BB mamy. Używamy go tylko przy odkurzaniu i mopowaniu.
      Dzieciak jest zachwycony, ale musi być koniecznie przodem do
      akcji smile.
      Mój młodzian to zdecydowanie stworzenie wózkowe - od urodzenia
      uwielbiał "rozwalić się" w gondoli i przyciąć kilkugodzinnego komara
      na spacerze. smile Do dzis tak ma.
    • paul_ina Re: Jeszcze o chuscie 06.03.10, 12:37
      może chusty nie mają samych zalet, ale zobaczcie co znalazłam na allegro
      szukając nosidełka, normalnie nóż się w kieszeni otwiera.

      zapuszkowałybyście tak swojego malucha?

      www.allegro.pl/item934778759_nosidelko_bab_neo_odblaski_promocja_super_prezent.html
      www.allegro.pl/item933577300_nosidelko_5_pozycji_3_kolory_super_jakosc.html
    • jagoda0509 nie udało mi się zawiązać buta :) 07.03.10, 21:01
      czytając cały ten spór o wyższość chust nad wózkami i odwrotnie,o wadach i
      zaletach,o braku wad i zalet i tak dalej,zastanawiałam się jakie jest moje
      stanowisko w tej kwestii.dla informacji-mam chustę-używam, wózek-używam często,
      a niedługo też mt i też mam zamiar używać.wszystkie środki transportu mojego
      dziecka mi odpowiadają.
      ale do rzeczy-dzisiaj spacerując z małą w chuście, która już taka mała nie jest
      bo jej się sporo urosło, znalazłam minus!otóż rozwiązał mi się but i za nic w
      świecie nie mogłam poradzić sobie z tymi sznurowadłami,człapałam zatem
      zastanawiając się czy to moje nieudacznictwo w temacie czy jak?oczywiście
      odczucie subiektywne i pewnie są mamy które potrafią zawiązać buty z 10 kg
      słonikiem na brzuchu-ja nie umiałam wink
      • joshima Re: nie udało mi się zawiązać buta :) 07.03.10, 22:58
        jagoda0509 napisała:

        > czytając cały ten spór o wyższość chust nad wózkami
        Przepraszam, ale kto w tym wątku pisał o wyższości chust nad wózkami? Jakoś nie
        zauważyłam.


        > odczucie subiektywne i pewnie są mamy które potrafią zawiązać buty z 10 kg
        > słonikiem na brzuchu-ja nie umiałam wink
        No wiesz. To trochę jak w ciąży. Są ciężarne, co sobie same wiążą buty i takie,
        które nie dają rady. No ale rzeczywiście może być z tym problem smile
        • gyokuro Re: nie udało mi się zawiązać buta :) 08.03.10, 01:05
          Ja staram się oprzeć stopę o coś, tak z lekka z boku - i jak muszę, to zawiążę.

          I jeszcze chciałam dodać, że ja nie odebrałam postu autorki wątku jako krytyki
          chusty, tylko jako opis tego, co akurat jej przeszkadza.
          Mnie też parę rzeczy przeszkadza, ale generalnie lubię chustę i noszenie, i co
          najważniejsze, córka też lubi. A wózek też mamy, i Młoda też lubi w nim jeździć.
          Za to ja nie lubię taskać go po schodach z windy i do windy tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka