witam serdecznie.
jestem tu nową osóbką i dopiero poznaję forum. ale już na starcie niezmiernie cieszę się, że je znalazłam; już mi zdążyło pomóc.
mamą też jestem od niedawna - minęło już dwa tygodnie, od kiedy kubek przyszedł na świat. ale niestety już od początku mieliśmy problemy z karmieniem.
rodziłam przez cc. być może dlatego na pokarm musiałam czekać trochę dłużej. ale niestety kubkowi trudno to było wytłumaczyć. więc już szpitalne początki to był mega stres.
na dodatek rodzina niezbyt pomocna - wszyscy zgodnie twierdzą, że wszystko robię nie tak no i na koniec "widocznie nie masz mleka; a dziecko głodne!".
problem jest pewnie banalny - kubek to nerwowy mężczyzna. lubi mieć wszystko na teraz. więc budzi się i od razu domaga jedzenia. zanim zdążę do niego dojść, już się rozhisteryzuje na amen. a wtedy wiadomo - ciężej się dossać. poza tym z tym ssaniem też nie tak różowo - leniuch z niego. possie dwa-trzy razy i histeria gotowa.
więc piersi na ogół w grę nie wchodzą, kapturki też nie pomagają.
ściągam, ile się da, ale z dnia na dzień kubek je więcej, a u mnie pokarmu jak było tyle samo, tak jest. z malym wyjątkiem, kiedy to przez dwa dni moglam ściągać po 120ml, teraz jest to ok. 60, max 80 z obu piersi

(
na początku dokarmiałam go tylko raz, w nocy, ale teraz już jest coraz częściej.
staram się odciągać jak najczęściej. ale na przykład w nocy nie mam siły. więc im bardziej jestem zmęczona, tym mniej mleka i tym częściej mały dostaje mm.
mam nadzieję, że to forum jeśli nie pomoże mi "technicznie", to przynajmniej psychicznie mnie podbuduje. siła podświadomości przecież może wiele.