Dodaj do ulubionych

Macierzynstwo 60-70 lat temu

11.08.10, 21:32
Interesowalo was kiedys, jak to dawniej bywalo? Pewnie, dzieci sie
rodzily tak jak i teraz i problemy byly podobne, ale rozwiazania juz
niekoniecznie... wink Rozmawialyscie kiedys o tym z
babciami/ciotkami/matkami/tesciowymi?

Ja sporo podpytuje moja babcie i dowiedzialam sie mnostwa ciekawych
dla mnie rzeczy. Babcia podarowala mi tez poradnik dla rodzicow z
1948 roku. Kopalnia wiedzy o tamtych czasach.

Zapraszam do dyskusji (tylko wolalabym, zeby dyskusja nie zjechala w
kierunku zalet karmienia piersia, szkodliwosci ferberyzacji dziecka
albo zabobonow... wink bo to juz jest walkowane az do znudzenia w
innych watkach).
Obserwuj wątek
    • agulalula Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 21:55
      do mnie nie dociera jak to sie stało ze społeczenstwo zyje a nie
      było sterylizatorów, wózków z parasolkami, pampersów,wi t D , K i
      takie tam! ja mam pietra zeby dać dziecku pić z niewyparzonej butli
      a dawniej dzieci lezały owinięte w szmatki na polu w słońcu! i kurde
      przezyły! smilei zdaje sie mamy nie tarzały się z bobasami na podłodze
      umilając czas, dając do rączki 1500 zabawkę bo każda poprzednia
      beee smile)))a no i krzesełko do karmienia z pasami ( tak mi przyszło
      do głowy) gdzie te dzieci jadły ? smile)))))))))))
      Prawda jest taka, ze my ,,mlode" mamy gdyby wysłać nas do tamtych
      czasów po pierwszym dniu byśmy padly! - tak tez mowia opiekunki na
      moim osiedlu, podsłuchałam kiedyś smile
      • syswia Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 22:11
        No wiesz, od wit D to bylo slonce i swieze powietrze - dzieci sie
        wystawialo w wozkach albo w kojcach na dwor i juz wink

        Poradnik babci sugeruje podanie soku cytrynowego, pomaranczowego lub
        pomidorowego niemowletom w celu uzupelnienia ewentualnych niedoborow
        wit C (moge sprawdzic od ktorego miesiaca, jesli to kogos
        interesuje).

        O podlodze nic nie wiem, ale babcia wspomniala, ze po narodzinach
        pierwszego dziecka kazala obstalowac u stolarza drewniany kojec. Na
        spod kladlo sie materac od lozka albo gruby koc.

        Krzeselka byly, ale bez pasow wink Ja tam nie wiem, moj siedzi
        spokojnie jak je. Nie przetrzymuje go tam godzinami. Moglby nie miec
        tych pasow.

        Sterylizatorow nie bylo, ale byl garnek z wrzatkiem wink
      • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 22:17
        agulalula napisała:

        > a dawniej dzieci lezały owinięte w szmatki na polu w słońcu! i kurde
        > przezyły! smile
        Przypuszczam, że całkiem spora ilość jednak nie.
        • truscaveczka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 07:34
          No własnie - to złudzenie, ze skoro kiedyś tak robiono, to jest to
          dobre a dzieciom służy... Fakt, wit. D od słońca to oczywistość,
          ale ilość zgonów niemowląt i małych dzieci była przerażająca, o
          czym zdaje sie nie pamiętać sporo osób przytaczających "ludowe
          mądrości".

          Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, ze ten wątek ma być na wesoło i
          na luzie, ale trzeba pamiętać, że często kobieta rodziła 7-8 razy a
          do dorosłości dożywało 2-3 jej dzieci.
        • ciociacesia Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 08:14
          > > a dawniej dzieci lezały owinięte w szmatki na polu w słońcu! i kurde
          > > przezyły! smile
          > Przypuszczam, że całkiem spora ilość jednak nie.

          moj dziadek mial 13cioro rodzenstwa. tylko 2 siostry dozyly doroslosci
    • jeza_bell Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 21:58
      Bardzo ciekawy wątek

      Babcia mojego męża mówiła, że:

      - jak niemowlak marudził, dostawał cukier zawinięty w ściereczkę i sobie ssał błogo zadowolony
      - opiekunki usypiały niespokojne dzieci nad gazem
      - niemowlę miało dużo i głośno krzyczeć co było oznaką jego dobrej kondycji
      - 3 latek już mógł pasać gęsi oddalając się na pół dnia z domu
      - ogólnie nikt się zbytnio dziećmi nie przejmował

      Tyle mi się nasunęło na myśl.

      Ależ te nasze dzieci to mają błogie dzieciństwo...
      • paulina.e Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 22:08
        Zazwyczaj do 6 miesiąca dziecko leżało ciasno zawinięte w becie i martwiono się
        czy ma asymetrię,jakie napięcie mięśniowe czy skazę białkową. No i zapewne nie
        chodziły z dziećmi na rehabilitację. A teraz to jak nie podniesie głowy w
        odpowiednim czasie albo za późno zacznie siadać no to bach rehabilitacja
        • syswia Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 22:17
          Dzisiaj wlasnie babcia mi powiedziala, ze przeprowadzala sie do
          nowego domu, kiedy moja matka miala 3 miesiace. Polozyla ja po
          przyjezdzie w becie na parapecie (niski parter) i poszla dyrygowac
          dziadkiem w kwestii ustawiania mebli.
          Kobieta po studiach polonistycznych i pedagogice.
          Zapytalam sie, czy nie bala sie jej tak zostawic, to mi
          powiedziala: "nie, czemu? w becie lezala, parapet byl szeroki"
          Moj syn przewracal sie w wieku 3 miesiecy na brzuch. Fakt, nie w
          becie.
          • metodiw Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 09:31
            syswia napisała:
            Polozyla ja po przyjezdzie w becie na parapecie

            Mnie opowiadała kuzynka, że dwa razy urodziła wcześniaki w ósmym miesiącu ciąży. Urodziły się żywe. Synek zmarł przy niej na łóżku, a córeczkę po porodzie, płaczącą, zawiniętą w pieluchę odłożyli na parapet, nawet nie próbując się nią zająć - i tam zmarła sad
            To było jakichś 60 lat temu w Poznaniu.
            • gosiasprezynka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 13:39
              Boże, makabra jakaś sad crying
              • momlet Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 14:00
                Jezu, metodiw ale to to już pod jakiś paragraf podchodzi...
                • metodiw Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 14:14
                  Kuzynka żyje, ma ponad 80 lat, sprawna umysłowo i fizycznie. Opowiadała mi to
                  niedawno, kiedy moja córka była w ciąży. Oprócz tych wcześniaków urodziła dwóch
                  synów.
                  Do tej pory serce jej się kraje na myśl o tamtych dzieciach, pochowała je na
                  cmentarzu, synowie odwiedzają groby.
                  Mówi, że nic nie mogła zrobić, była słaba po porodzie i z rozpaczą patrzyła na
                  umierającego synka sad
                  A przy córeczce, podobno słyszała jej płacz po urodzeniu, a kiedy oprzytomniała
                  i zaczęła o nią pytać, któraś pielęgniarka odpowiedziała: "A leżała tu gdzieś na
                  parapecie". Dziecko już nie żyło.
                  Inkubatorów w szpitalu nie było, ale sądzę, że przede wszystkim widocznie
                  tamtejsi lekarze nie nastawiali się na ratowanie wcześniaków.
                  • jowitka345 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 15:07
                    Aż mi sie włosy zjeżyły na głowie
              • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 22:36
                A może depresja o której w tamtych czasach właściwie nie wiedziano? Poza tym
                zdrowe dziecko nie zmarłoby w tak krótkim czasie.
                • memphis90 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 22:59
                  Zdrowe nie, ale wcześniak z zaburzeniami oddychania...
              • enamerele Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 10:22
                No makabra...mój ojciec opowiadał mi, że jak się urodził (65 lat temu), to był
                tak słaby, że nie dawali mu szans na przeżycie. Odłożyli go gołego do kołyski i
                zostawili. Na szczęście w końcu ktoś się zlitował, dał mu szansę i przeżył. Ale
                potem stosunki z rodzicami nie były szczególnie silne.
      • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 23:39
        3 latek już mógł pasać gęsi oddalając się na pół dnia z domu

        dzieki za to, juz mi lzy leca i nie moge przestac sie smiac, dobre,
        juz sobie wyobrazilam mojego trzylatka...hahaha

        Przypominajac sobie mojej babci opowiesci to tak bylo.
    • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 22:15
      No cóż. Z babcią to ja sobie nie pogadam. Mama też była najmłodsza w rodzinie
      więc doświadczenia w opiece nad młodszym rodzeństwem nie ma. Mogę tylko sobie z
      mamą pogadać, jak to ona z nami postępowała. Chociaż w sumie to nigdy jej nie
      pytałam, czego ona dowiedziała się od swojej matki. A może warto by zapytać.
    • enamerele Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 22:23
      Babcia mojego męża opowiadała mi, że dzieciom na wsi przed wojną jako jedzenie
      dawano rozcieńczane mleko krowie z tzw. zasmażką, jako pieluchy stosowano np.
      stare ubrania. Wtedy już znano chusty - w pole chodzono z niemowlakami w
      przepaskach.
      Dzieci szczelnie owijano, tak, aby miały wyprostowane nogi (ciekawe, że jakoś to
      pokolenie nie ma nagminnie problemów z biodrami).
      Najbardziej powalił mnie zwyczaj, że noworodka zaraz po urodzeniu kładziono na
      kożuchu, żeby miał kręcone włosysmile)
      • ciociacesia Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 08:23
        > Dzieci szczelnie owijano, tak, aby miały wyprostowane nogi (ciekawe, że jakoś t
        > o
        > pokolenie nie ma nagminnie problemów z biodrami).
        moja mama opowiadala o jednej cioci dla ktorej skonczylo sie to trwalym kalectwem
      • memphis90 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 09:58
        > Dzieci szczelnie owijano, tak, aby miały wyprostowane nogi (ciekawe, że jakoś t
        > o
        > pokolenie nie ma nagminnie problemów z biodrami).
        Pokolenie naszych dziadków nagminnie ma operacje wszczepiania endoprotez
        bioder... Więc może jednak jest coś na rzeczy.
        • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:53
          Pokolenie naszych babc i dziadkow ma juz 60-80 lat wiec chyba problemy z
          biodrami nie sa az tak dziwne i nie dotycza tylko Polakow czy Europejczykow, a
          swoja droga znalam sporo osob z okresu kiedy bylam mala dziewczynka dozywajacych
          calkiem poznej starosci 80-90 lat i wiecej bez wszczepiania endoprotez i
          bedacych w niezlej formie prawie do smierci.

          Nie jestem zwolenniczka sztywnego zawijania dzieci, choc ludzie z wielu krajow
          nadal tak robia, spotkalam sie z tym niejednokrotnie.
        • enamerele Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:50
          Pytanie tylko na ile to zasługa becików, a na ile efekt osteoporozy i nadwagi.
          • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 12:27
            enamerele napisała:

            > Pytanie tylko na ile to zasługa becików, a na ile efekt osteoporozy i nadwagi.


            Wlasnie, ja nie znam sie na tym ale chetnie zapoznalabym sie z wiedza poparta
            badaniami na ten temat.
            • enamerele Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 12:47
              > Wlasnie, ja nie znam sie na tym ale chetnie zapoznalabym sie z wiedza poparta
              > badaniami na ten temat.

              To chyba dopiero za pewien czas, gdy możliwe będzie porównanie stanu zdrowia,
              żywienia i odżywiania się ludzi urodzonych wtedy z nami, kiedy będziemy starsi.
              Poza tym chyba jest za dużo zmieniających się czynników, aby precyzyjnie
              określić, co jest powodem np. problemów z biodrami.
              Całkiem możliwe, że za kolejne 50 lat naukowcy stwierdzą, że najlepiej jest np.
              podkurczać i wiązać nogi noworodkomsmile
              • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 12:52
                enamerele napisała:

                > > Wlasnie, ja nie znam sie na tym ale chetnie zapoznalabym sie z wiedza pop
                > arta
                > > badaniami na ten temat.
                >
                > To chyba dopiero za pewien czas, gdy możliwe będzie porównanie stanu zdrowia,
                > żywienia i odżywiania się ludzi urodzonych wtedy z nami, kiedy będziemy starsi.
                > Poza tym chyba jest za dużo zmieniających się czynników, aby precyzyjnie
                > określić, co jest powodem np. problemów z biodrami.
                > Całkiem możliwe, że za kolejne 50 lat naukowcy stwierdzą, że najlepiej jest np.
                > podkurczać i wiązać nogi noworodkomsmile

                Kto wie?smile


                • memphis90 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 23:01
                  No właśnie- tego jeszcze nie wiemy... Kiedyś problemów z biodrami nie było, tak
                  jak nie było menopauzy- mało kto dożywał sędziwego wieku. Nasze wypieszczone
                  pokolenie rzuci pewnie trochę światła- na ile uszkodzenie bioder to naturalna
                  kolej rzeczy wynikająca z wieku, na ile to prostowanie nóżek, a na ile inne
                  czynniki.
      • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:50
        w sumie pamiętam (z opowiadań), że ciotka mojej półrocznej kuzynce (urodzonej w
        73r) dawała mannę na mleku prosto od krowy i do tego dwie łychy masła (robionego
        też)...
        • wilma.flintstone Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 21:56
          fasol-inka napisała:

          > w sumie pamiętam (z opowiadań), że ciotka mojej półrocznej kuzynce
          >cryingurodzonej w 73r) dawała mannę na mleku prosto od krowy i do tego
          >dwie łychy masła (robionego też)...

          A, jako osoba urodzona wlasnie w 73r., zapewniam Cie, ze wiekszosc z
          nas mimo wszytsko jeszcze zyje i ma sie dobrze big_grin
    • froszka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 22:33
      No moja mama rodziła mnie, nie 60 lat temu, ale 30, więc nie wiem czy to wątek
      dla mnie wink A może chodzi Ci o macierzyństwo w latach 60 i 70?
      O zaletach karmienia piersią się wtedy raczej nie mówiło, dziecko cały czas było
      w czapeczce (na dwór zakładało się drugą), do chrzcin nie wychodziło się z
      dzieckiem na dwór, nie obcinało się włosów do ukończenia przez nich roku, na
      nocniku sadzało się dzieci bardzo szybko (ze względu na tetrowe pieluchy) itd.
      Moja mama wzbudzała kontrowersje, bo karmiła mnie piersią długo (czyli sześć
      miesięcy), latem ubierała nas tylko w pieluchę i przykrywała tetrą.
      • falka32 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 23:33
        Zapytałabym chętnie babć (moje już nie żyją, więc swoich nie mogę) czy one
        czuły, że są zarąbane opieką nad dziećmi tak, jak współczesne matki, wyposażone
        w każdy sprzęt bojowy. Tak mi się skojarzyło z tym położeniem na parapecie. Mam
        luźne wrażenie, że w tych czasach ważne było, żeby dziecko było odkarmione i
        czyste i to definiowało dobrą matkę, zaś resztą się nie przejmowano a już na
        pewno nie robiono z tego greckiej tragedii. Matka i ojciec mieli mieć spokój i
        czas, bo byli zajęci zajęciami dorosłych, takimi jak zarabianie na życie,
        zdobywanie jedzenia czy pranie bynajmniej nie w pralce, nikt się nie bawił z
        niemowlakiem, niemowlak był przechowywany i karmiony a trzylatek szedł pasać
        gęsi i miał wrócić ze wszystkimi, jak napisano wyżej. Nie było czasu na
        wynajdywanie sobie problemów czy dodatkowych zajęć. Trochę taka szkoła
        przetrwania. Pytanie, na ile to było złe, a na ile dobre.
        • ciociacesia Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 08:34
          > gęsi i miał wrócić ze wszystkimi, jak napisano wyżej. Nie było czasu na
          > wynajdywanie sobie problemów czy dodatkowych zajęć. Trochę taka szkoła
          > przetrwania. Pytanie, na ile to było złe, a na ile dobre.
          odpowiedz jest chyba w zachwytach i zdzwiewniu starszych osób ze taka mała a juz
          taka rozumna. mówi i odpowiada i w ogóle, jak te dziewci teraz sie fajnie rozwijaja
        • wilma.flintstone Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 21:57
          falka32 napisała:

          > Pytanie, na ile to było złe, a na ile dobre.

          Sadzac po stanie umyslu i psychiki co niektorych mamus z tego i
          pokrewnych forow, mialo to wszystko takze i swoje dobre strony...
      • malusiamamusia Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 23:36
        Jakiś czas temu czytałam artykuł na temat tego jak się zmieniły kobiety, jak
        teraz postrzegają macierzyństwo.Kiedyś rodziło się dużo dzieci, bardzo dużo
        umierało więc, ówcześni ludzie tak się do dzieci nie przywiązywali.
        Moja prababcia, miała propozycje sprzedaży dziecka (mojej babci,nie pamiętam
        komu), także nawet takie rzeczy były na porządku dziennym.
        Moja teściowa, do dziś nie zna prawdziwej daty swoich urodzin (ma 60 lat), bo
        gdy się urodziła to akurat żniwa były i nikt nie miał czasu iść jej zapisać smile
      • woi.mi Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 13:55
        Może mieszkałaś na wsi. Mój syn ma własnie 30 lat. Biodra były już sprawdzane
        każdemu dziecku, w razie potrzeby robiono zdjęcie rtg, lekarze zalecali też
        szerokie pieluchowanie, były już też rozwórki- siostrzenica nosiła. Druga
        siostrzenica miała alergię, miała robione testy skórne i w W-wie testy z krwi. W
        moim mieście kładli już dziecko po porodzie na brzuchu matki, mówiło się, że to
        korzystne. Fakt, że sztuczne żywienie to niebieskie mleko, potem zagęszczane
        nawet mąką, kluski lane, kasza manna, wcześniej surowe soki. Nie smarowałam
        tylko kremami z filtrem, o tym się nie mówiło. Żadnych czapek bez potrzeby nie
        nakładałam, kapelusik na słońce. Becika nie miałam, chrzczony był nawet w
        spodenkach i bluzeczce. Jak miał 1,5 roku nie nosił pieluch i to widać na
        wszystkich zdjęciach. Dwulatek w pieluchach był wyraźnie opóźniony. Mam wszystko
        opisane w albumie syna, więc nie mogę się zasłaniać sklerozą. Na jakiejś biednej
        wsi to i teraz jest inaczej. Nie widziałyście opatulonych grubo dzieci w upale?
        • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 14:53
          woi.mi napisała:
          > Na jakiejś biednej
          > wsi to i teraz jest inaczej. Nie widziałyście opatulonych grubo dzieci w upale?

          na wsi? na młodych osiedlach w stolicy takich pełno big_grin
    • ruda_henryka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 11.08.10, 23:31
      ja jestem z lat 70. moja mam ostatnio opowiadała mi ze dziecko do
      pół roku leżało zawinięte w beciku i nikt nie myślał o napięciu
      mięśniowym, asymertii, dodatkowych szczepieniach itp. dziecku dawało
      się mleko krowie ok pół roku, a ja sama była karmiona sztucznym od
      początku, bo po cesarce w ogole zniechęcano do karmienia piersią. do
      dziś jestem okazem zdrowia smile
      nie było alergii, a co do kolek to mówiono, że jak dziecko dużo
      płacze to żywotne.
      dzieci nocnikowano jak tylko zaczynały dobrze siedziec, czyli ok 10
      mies.
      nikt nie miał pojęcia o rehabilitacji i wspomaganiu rozwoju, ja np
      nie raczkowałam a od razu chodziłam i też uszczerbku na zdrowiu nie
      mam ( psychicznym i fizycznym ).
      nie było steryzlizacji i prasowania ubranek i prania w proszkach dla
      dzieci. dla dzieci ponad pół roku dawało się normalne rzeczy do
      jedzenia jak dla dorosłych.
      dodam na koniec, że czasy mamy inne i teraz ilość alergii mnie nie
      dziwi patrząc na nasze środowisko, ale z drugiej strony nie daję się
      zwariować. moje dziecko je tak jak ja, dodaje sól i cukier i trochę
      zwykłego mleka... nie szczepie na wszelkie pneumo... nie
      sterylizuję...
      tak na prawdę skoro my przeżyliśmy to nasze dzieci czemu nie?
      • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 01:40
        ruda_henryka napisała:

        > nie było steryzlizacji i prasowania ubranek i prania w proszkach dla
        > dzieci.

        Mijasz się z prawdą. Przynajmniej częściowo. Też jestem z tychlat. Było pranie w
        płatkach mydlanych dla dzieci i prasowanie ubranek, które były z takich
        płócienek, że niewyprasowane wyglądały tragicznie. No przynajmniej moja mama
        prasowała. Było też gotowanie pieluch tetrowych bo bez tego zaczynały
        przypominać szmaty do podłogi. Zapewne miało to też znaczenie higieniczne.


        > dla dzieci ponad pół roku dawało się normalne rzeczy do
        > jedzenia jak dla dorosłych.
        To tez gruba przesada.

        > tak na prawdę skoro my przeżyliśmy to nasze dzieci czemu nie?
        Bo mają gorzej na starcie. Bardziej zasyfione środowisko, i gorsza pulę genów
        niestety. Również gorszej jakości żywność. Czasy się zmieniają, trzeba się
        dostosować tongue_out Nie mówię tu o popadaniu w skrajności, ale trzeba czasem wziąć pod
        uwagę, że nie wszystko jest jak dawniej i nie wszystkie współczesne wymysły są
        bez sensu.
        • nowi-jka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 17:15
          moja siostra miała skazei jadła kleik z ryzu albo kilkakrotnie
          przegotowane mleko od krowy - niby tak miało mniej bialka
          • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 22:41
            No i to nie prawda, że dzieci dawniej świetnie tolerowały mleko od krowy. Wtedy
            po prostu czerwone policzki brano za oznakę zdrowia i nie wiązano z uczuleniem
            na nabiał.
            • memphis90 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 23:02
              A w niektórych krajach do dziś pasożyty są oznaką zdrowia człowiekasmile
      • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:19
        ja też z lat 70. (co prawda późnych)
        ale - były płatki mydlane do prania ubranek, moja mama prasowała wszystkie
        ubranka (ja dla odmiany nie prasuję niczego), jakieś zaczątki rehabilitacji też
        były (pediatra jednak oglądał bioderka, chociaż dalece niedoskonałe jeszcze były
        to metody), było mm (ja z różnych przyczyn przejechałam na takim całe
        niemowlęctwo), wspomaganie było jak najbardziej - moi rodzice mocno nade mną i
        moim bratem pracowali (ale fakt - pedagodzy oboje i coś tam na studiach z
        zakresu niemowlaków mieli)
        a alergikiem byłam i ja i mój brat - co prawda nie na jedzenie, ale jednak
        i mój mąż i szwagierka - też lata 70. - również alergicy (też nie pokarmowi)
        • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:17
          fasol-inka napisała:


          > były (pediatra jednak oglądał bioderka, chociaż dalece niedoskonałe jeszcze
          był y to metody),


          Palpacyjne badanie bioderek bylo jak najbardziej doskonale, do dzis stosuje sie
          to metode w wielu rozwinietych krajach jako podstawowa, a w razie zastrzezen
          kieruje sie na dodatkowe badania jakim jest USG.
          • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:28
            to może wiedza jeszcze była nie do końca rozpowszechniona u lekarzy - mój
            pediatra zalecił mojej mamie szerokie pieluchowanie mnie, nawet jakąś rozpórkę
            miałam przez chwilę
            potem orzekł, że już jest ok
            w wieku 25 lat przez przypadek wyryto u mnie dysplazję...
            • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:36
              fasol-inka napisała:

              > to może wiedza jeszcze była nie do końca rozpowszechniona u lekarzy - mój
              > pediatra zalecił mojej mamie szerokie pieluchowanie mnie, nawet jakąś rozpórkę
              > miałam przez chwilę
              > potem orzekł, że już jest ok
              > w wieku 25 lat przez przypadek wyryto u mnie dysplazję...

              Moze, a moze metody leczenia nie ok. a moze szerokie pieluchowanie i rozporka
              byly na wyrost i zaszkodzily? Tak sie tez zdarza. Tego sie juz nie dowiesz.
              • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:39
                pewnie że tak - może zwyczajnie ten akurat pediatra nie do końca się znał
                • malazabka.de Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 14.08.10, 08:20
                  moj szwagier ur. na poczatku lat 70tych mial operowane bioderka
                  (mial tzw. zwichniecie stawu biodrowego), operacja sie powiodla i
                  chodzi do dzisiaj prosty, wiec jednak cos tam robiono...
                  • wilma.flintstone Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 22:04

                    Ja sie urodzilam z dysplazja tez w I pol. lat 70-tych i bez zadnych
                    badan USG skorygowano mi to szerokim pieluchowaniem, w zwiazku z
                    czym jestem teraz wyjatkowo urodna big_grin
        • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 22:42
          fasol-inka napisała:

          > ja też z lat 70. (co prawda późnych)
          > ale - były płatki mydlane do prania ubranek, moja mama prasowała wszystkie
          > ubranka (ja dla odmiany nie prasuję niczego), jakieś zaczątki rehabilitacji też
          > były (pediatra jednak oglądał bioderka, chociaż dalece niedoskonałe jeszcze był
          > y
          > to metody),
          Czasem pakowano dzieci w gips, ale to trochę poniewczasie.
        • enamerele Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 10:35
          Ja też z 70. Podejście do karmienia piersią rzeczywiście było wtedy inne, nawet
          najmniejsza infekcja powodowała odstawienie dziecka od piersi. Dlatego karmiona
          byłam tylko tydzień, potem przeszłam właśnie na mleko "niebieskie". Ale karmiona
          byłam na żądanie, żadne tam co trzy godziny.
          Słoiczki były wtedy nieznane albo rzadko spotykane, kuzynka miała przysyłane z
          RFN, ale nikt w rodzinie nie miał do nich zaufaniasmile
          Mam w domu książkę "Małe dziecko" z lat chyba właśnie 60-70, czytam ją aby się
          rozweselić, choć czasem włos mi się na głowie jeży....
        • gato.domestico Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 13:48
          bioderka badalo sie na podst symetrii faldek na nozkach.
      • woi.mi Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 14:02
        ruda_henryka napisała:
        > nie było steryzlizacji i prasowania ubranek i prania w proszkach dla
        > dzieci. dla dzieci ponad pół roku dawało się normalne rzeczy do
        > jedzenia jak dla dorosłych.

        30 lat temu prasowało się ciuszki i pieluchy tetrowe, były płatki mydlane
        specjalnie dla dzieci. Był program żywienia niemowląt do roku rozpisany na
        konkretne posiłki- dawali broszurkę w szpitalu po porodzie.
    • hanadoma Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 06:46
      moja babcia ma 87 lat, urodziła w domu 5 dzieci, pierwsze w wieku 18
      lat, nigdy nie była u ginekologa, żadnego porodu lekarz nie odebrał,
      do dziś nie wie jaką ma grupę krwi. Nie miała pojęcia o niczym a
      jednak wszystkie dzieci sa zdrowe i maja się świetnie.
      - dziecko do 6 mca lezało obwinięte w bet lyb w poduszkę!, ..zeby mu
      krzywdy nie zrobic, bo takie wiotkie,
      - szmatka z cukrem to widze, że juz klasyka,
      - rozszerzanie diety...hmm no cóz praktycznie każde z jej dzieci
      było do 2 r.ż. na piersi bo jadło z nimi to co oni i tyle ile
      zdołało, a że posiłki głównie rano i wieczorem (praca w polu) to
      reszta stanowiła piers.
      - pieluszki to pocięte przescieradło,
      - w roku 1950 kiedy na swiat przyszła pierwsza córka, mieszkali
      jeszcze w domu z gliniana podłogą...więc możecie sobie wyobrazic jak
      wyglądały spiochy raczkującego dziecka, albo samo dziecko jak się
      woda rozlaławink
      - szczepionki?...jakie szczepionki?

      a moja prababcia opowiadała jak to dawno, dawno temu zaparzyła swoim
      synom "słomę makową" żeby dłużej spali!!!wink...podobno dwa dni był z
      nimi spokójsmile...żyja ,mają się dobrze do dziśsmile
      • lapwing123 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 07:25
        Moja babcia już nie żyje. Teraz z chęcią bym z nią o wychowywaniu/pielęgnacji
        porozmawiała.

        Ale pamiętam jak opowiadała, że jak szli w pole na żniwa to właśnie dawało się
        dzieciom zaparzonej makowiny i spały cały dzień a nawet i noc. Taki to miało
        wpływ uspakajającysmile

        Miała 3 córki- wszystkie w domu akuszerki rodziła.

        • truscaveczka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 07:50
          Jeszcze o maku zmielonym zawiniętym w szmatkę w charakterze gryzaka
          gdzieś czytałam.
    • truscaveczka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 07:46
      Moja babcia urodziła moją mamę i szybko wróciła do pracy,
      niemowlęciem opiekowała się jej mama i ciotka oraz mój dziadzio,
      który miał nieco lepsze godziny pracy, wcześniej kończył zajęcia
      biurowe. Mama była karmiona piersią i trzymana w beciku i czapeczce
      wink Ale to ostatnie to do dzisiaj pokutuje.
      Pieluchy się gotowało, mleko z proszku było trudne do rozpuszczenia
      a zagęszczało się je mąką. Istniała nawet mączka tucząca dla
      dzieci, mąka z cukrem i czymś tam jeszcze, którą dodawało się do
      mleka w proszku dla zagęszczenia i zwiększenia kaloryczności.

      Na wakacje babcia brała urlop i wyjeżdżała z maluchami (mama ma
      brata 3 lata młodszego) do leśnej osady w pobliżu miasta, taka
      agroturystyka. Dziadzio miał przeważnie problemy z dłuższym
      urlopem, więc dojeżdżał popołudniami i na weekendy, dowożąc motorem
      prowiant.

      Moja babcia urodziła się w domu, z akuszerką, w domu mieszkało
      sporo kobiet z rodziny i służąca, więc opieka nad dzieckiem nie
      była problemem, zwłaszcza że babcia miała 2 starsze siostry - 11 i
      13 lat różnicy. Wtedy jeszcze nie wynaleziono cudów typu sztuczne
      mieszanki dla dzieci i tuczące mączki, prababcia wykarmiła córki
      piersią. Pranie w szarym mydle i gotowanie pieluch, prasowanie
      wszystkiego, co jest dla dziecka - to były oczywistości.

      Generalnie oprócz nieistnienia pampersów spektakularnych różnic nie
      widzę.
      • fajnykotek Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 08:51
        Ja też z lat 70. Moja mama zawsze mi zazdrości dwóch rzeczy, które jej zatruwały
        życie, kiedy ja i moja siostra byłyśmy małe - pampersów i mm+gotowa
        kaszka/kleik. Pieluchy się gotowało w wielkim garze i mieszało drewnianym
        poagajem, a było tych pieluch przy niemowlęciu do 50 dziennie (chyba przesada,
        ale moja matka tak twierdzi)! Potem się te wszystkie pieluchy prasowało, bo
        inaczej miałyśmy wysypkę na pupie. Wyobrażacie sobie ile czasu to zabierało? A
        grysik dla dziecka gotowało się godzinę, oczywiście na zwykłym krowim mleku ze
        szklanej butelki stojącej sobie w upale przed drzwiami smile. To się przypalało co
        chwilę, więc trzeba było mieszać i robiły się grudki, więc trzeba było mieszać -smile.
        Natomiast moja, już nieżyjąca, babcia zawsze dziwiła się mojej mamie, że przy
        dziecku jest taka zmęczona. Aż jej dziadek przypomniał, że ona miała do mojego
        taty mamkę (do karmienia) oraz nianię i widywała niemowlę, jak jej się
        zachciało, a w nocy sypiała błogo, bo dzieckiem zajmował się kto inny.
        • matylda07_2007 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 09:26
          Babcia mego męża ma jakieś 94 lata. Pierwszego syna urodziła jeszcze we wojnę, albo ciut po. Mieszkali w zawalonym w połowie domu, bez dachu. Woda w zimie, w nocy zamarzała. W sumie ma 3 synów, wszystkich karmiła jakiś rok, później odstawiała i dzieciaki piły, jadły potrawy z krowim mlekiem. Karmiła dosyć regularnie - ustalone pory. Opowiadała: "w nocy były dwa karmienia", ale to była mowa już o starszym dzieciaku.
          Kobiety wówczas również nie miewały pokarmu, wtedy gotowało się mleko krowie, rozcieńczone i bodajże z mąką (blee). Dzieciaki nosiło się w chuście, ale nie tej długiej, jaka teraz jest popularna, tylko w zbliżonej do kwadrata i złożonej w trójkąt. Szło się z maluchami w pole i nie było przeproś. Jak dzieci ciut podrosły (na wsi), to kończyło się dzieciństwo i zaczynała się praca.
          Oprócz hektarów babcia z dziadkiem posiadali gospodarę. Babcia jeszcze uprawiała ogród z kwiatami... Ja nie wiem jak to wszystko się robiło. Znaczenie też miał fakt, że chłopcy rodzili się co 2 lata i później pewnie zajmowali się sobą.
          Tato znów opowiadał, jak niemowlaki sobie podjadały. Oczywiście, nie było krzesełka z pasami. Dzieciaka sadzało się na stole i podawano to, co było na stole. Takie starodawne BLW tongue_out Nie wiem, czy to stanowiło główny posiłek. Pewnie nie, bo czytałam o okresie średniowiecza, gdzie dzieciom podawano potrawy w formie papek. Lub przeżute.
          • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 09:41
            z tym na wsi i dzieciństwem to nadal tak jest...
            • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 12:20
              fasol-inka napisała:

              > z tym na wsi i dzieciństwem to nadal tak jest...
              Bardziej pasuje określenie 'bywa'. Teraz wsie są różne.
        • metodiw Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 09:49
          fajnykotek napisała:

          > Ja też z lat 70. Moja mama zawsze mi zazdrości dwóch rzeczy, które jej zatruwały życie, kiedy ja i moja siostra byłyśmy małe - pampersów i mm+gotowa kaszka/kleik. Pieluchy się gotowało w wielkim garze i mieszało drewnianym poagajem, a było tych pieluch przy niemowlęciu do 50 dziennie (chyba przesada, ale moja matka tak twierdzi)! Potem się te wszystkie pieluchy prasowało, bo inaczej miałyśmy wysypkę na pupie. Wyobrażacie sobie ile czasu to zabierało? A grysik dla dziecka gotowało się godzinę, oczywiście na zwykłym krowim mleku ze szklanej butelki stojącej sobie w upale przed drzwiami smile. To się przypalało co..


          Ja urodziłam dwójkę w latach siedemdziesiątych. Prawie wszystko, co piszesz, się zgadza. Pieluch dziennie szło ok. 40 i niestety, prałam we Frani, bo dopiero potem dorobiliśmy się automatu. Nie gotowałam, bo mi się nie chciało sad Mnie, kiedy byłam niemowlęciem, podobno gotowano. Natomiast prasowałam długo, zwłaszcza młodszej, bo wiecznie się odparzała.
          Ale co do mleka, to nieprawda - było specjalne mleko w proszku dla niemowląt w niebieskim pudełku, jeżeli ktoś dawał zwykłe, to zwyczajnie, nie przestrzegał zaleceń. I faktycznie tak się gotowało te nieszczęsne kaszki i kleiki, a butelki sterylizowało w garnku.
          Było też doskonale wiadomo, że dziecko nie powinno być ciasno zawijane w bet ze względu na stawy biodrowe ani przegrzewane. Tylko tak jak teraz - jedni przestrzegają najnowszych zaleceń, inni nie.
        • green_hill Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 12:19
          Moja mama tez mowi, ze pranie pieluch tetrowych to byla chyba najwieksza udreka poczatkow macierzynstwa. Przy mnie szlo dziennie 40 tetrowek (Twoja mama nie przesadza nic a nic wink ). Pranie we Frani, a potem prasowanie. Sznurki przez cala kuchnie i pokoj, slalom miedzy pieluchami.

          Moja mama stracila pokarm po kilku tygodniach. Karmila mnie slynnym mlekiem z niebieskim paskiem. Dla alergikow sprowadzalo sie sojowe mleko Prosebee na recepte.

          Innym durnym zaleceniem oprocz karmienia dzieci co 3 godziny bylo odciaganie mleka z piersi po kazdym karmieniu, tak aby piersi byly puste (?). Mleka sie oczywiscie nie przechowywalo, tylko wylewalo.
          • katriel Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 01:33
            > Mleka sie oczy
            > wiscie nie przechowywalo, tylko wylewalo.

            Nie zawsze - szpitale brały dla wcześniaków: jeździła karetka
            i zbierała po domach od matek, które zgłosiły, że mają nadmiar
            (Wrocław, lata 70-te).
      • falka32 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:06
        Zastanawiam się nad tymi tuczącymi mieszankami, o co chodziło. Czy dobrze
        kombinuję, że o to, aby niemowlę szybko szło w masę, wtedy będzie miało większe
        szanse na przeżycie w razie czego?
        • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:15
          to pewnie też, ale po takiej mieszance dziecko na pewno dobrze spało a mama
          miała czas na wygotowanie i uprasowanie tych wszystkich pieluch, ugotowanie
          obiadu dla pozostałych 5 osób w rodzinie i posprzątanie po całym rejwachu
        • truscaveczka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:16
          No właśnie nie wiem - ja mówię o dzieciach z inteligencji,
          chowanych w dobrych warunkach, więc tam kwestia masy chyba nie była
          tak ważna. Za to fałdki obowiązkowe wink
          Kiedyś na jakiś jubileusz Twojego dziecka był fajowy artykuł
          przypominający te wynalazki z dawnych lat.
    • 18_lipcowa1 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 09:44
      ja tylko wiem, że mój dziadek był karmiony piersią do 3 roku zycia,
      heh
      • carmita80 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:58
        Mojej mamy brat byl karmiony piersia do 6-go roku zycia, a moja mama do 5-go heh.
        • wilma.flintstone Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 22:13
          carmita80 napisała:

          > Mojej mamy brat byl karmiony piersia do 6-go roku zycia, a moja
          >mama do 5-go

          To samo rodzenstwo mojej matki, aczkolwiek 60-70 lat temu nie bylo
          mm, a stale karmienie gromady dzieci sluzylo za antykoncepcje...
        • thegimel Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 16.08.10, 22:12
          Dziadek koleżanki był karmiony do 6-go roku życia, odstawili go, bo miał iść do
          szkoły. A że wybuchła wojna i był głód, to dawali dzieciom palić papierosy, żeby
          głód stłumić. Tak więc dzieciak przeszedł z mleka matki na fajki.
          • thegimel Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 16.08.10, 22:13
            Był karmiony piersią miałam na myśli oczywiściesmile
    • memphis90 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:02
      Cóż, z tego, co wiem- to sterylizacja butelek i smoczków była (ale w garze z
      wrzątkiem, nie w sterylizatorachwink), podobnie jak 5 min gotowanie wody. Głównie
      dlatego, że woda była ze studni, więc potencjalnie zanieczyszczona np.
      bakteriami kałowymi. Mam podręcznik dr. Spocka z lat 70, tam IMiDz zalecał
      wprowadzanie przecierów warzywnych w 3tyg życia smile Ale ten sam dr. Spock już
      wtedy zalecał dla dzieci miękkie buciki, a nie sztywne, ortopedyczne, za kostkę.
      • metodiw Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 12:16
        Jaka woda ze studni? Jakie chodzenie w pole?

        Dajcie spokój, bo tak to sobie można pisać...
        Kilkadziesiąt lat temu, kiedy ja się urodziłam, a także w latach siedemdziesiątych, kiedy urodziłam moje dzieci, była kolosalna różnica pomiędzy miastem a wsią i chyba nadal jest...
        Moje babcie siedziały w domu i wychowywały dzieci, a dziadkowie pracowali. A już mnie, moich kuzynów i kuzynki chowano w zgodzie z higieną i bez zabobonów!
        I to, co tam któraś przytacza, to jakaś bzdura - fakt, zalecano karmienie co trzy godziny, a nie na żądanie, ale dzieci się przytulało, bujało, niańczyło i kochało tak samo.
        Więcej było obojga pracujących rodziców, więc może niemowlę częściej leżało w łóżeczku bądź w kojcu, bo jakoś dom musiał egzystować, ale babcie też przychodziły poniańczyć.

        Jedyna różnica, to przypuszczam, że teraz u mojej córki wykryliby wcześnie, czy to była celiaklia czy jakaś inna nietolerancja i zaleciliby stosowną mieszankę, a nie gotowałabym miesiącami kleików ryżowych. Nie mówiąc o tym, że spotkałam mądrego lekarza pracującego w klinice wojewódzkiej, bo możliwe, że nie byłabym ani podwójną matką, ani babcią sad
        • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 12:48
          metodiw napisała:

          > Jaka woda ze studni? Jakie chodzenie w pole?
          >
          > Dajcie spokój, bo tak to sobie można pisać...
          > Kilkadziesiąt lat temu, kiedy ja się urodziłam, a także w latach siedemdziesiąt
          > ych, kiedy urodziłam moje dzieci, była kolosalna różnica pomiędzy miastem a wsi
          > ą i chyba nadal jest...

          Roznice sa nadal choc dzis juz nie tak kolosalne ale sa naturalne bo to zupelnie
          inny styl zycia i pracy, bardziej zalezny od natury, (siew, pielegnacja, zbior)
          wszystko to trzeba robic w odpowiednim czasie.
          Co do wody to jak najbardziej byla to ze studni i to bynajmniej nie glebinowej,
          wodociagow to i niektore wsie w PL w dzisiejszych czasach nie maja, uzdatnianie
          wody nie istnialo i nadal nie jest z tym najlepiej, no chyba ze gotowanie jej
          przez 5 minut. Mieszkam za granica i tu wode nieprzegotowana z kranu mozna
          spokojnie pic, zalecenia HV i nawet podawac dzieciom, w PL chyba niewielu tak robi.

          > Moje babcie siedziały w domu i wychowywały dzieci, a dziadkowie pracowali.

          To chyba mialy szczescie, bo wiele kobiet pracowalo w miastach, a na wsi w polu
          i zagrodzie, zwlaszcza, ze mechanizacji nie bylo w takim stopniu jak dzis, a
          krowy/kozy wydoic ktos musial i zazwyczaj kobieta to robila.

          A ju
          > ż mnie, moich kuzynów i kuzynki chowano w zgodzie z higieną i bez zabobonów!
          > I to, co tam któraś przytacza, to jakaś bzdura - fakt, zalecano karmienie co tr
          > zy godziny, a nie na żądanie, ale dzieci się przytulało, bujało, niańczyło i ko
          > chało tak samo.
          >

          Pewnie, ze kochalo, tylko czasu bylo mniej i to jest fakt, i to co dziewczyny
          przytaczaja to nie takie bzdury, pod wplywem tego watku zaczelam sobie
          przypominac co mowila babcia, a z mama bede jutro rozmawiac to sie zapytam
          (babci juz niestety nie moge).
          • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 12:28
            Metodiw jak zwykle chciałaby mieć monopol na jedyną słuszną prawdę. A niestety
            rozmija się z prawdą. Jak kogoś było stac na parobka albo nawet kilku to matka
            mogła sobie siedzieć w domu i sie zajmowac dziećmi i gotowaniem. Niestety to
            były nieliczne bogatsze rodziny. Reszta tak dobrze nie miała. A bywało, że poza
            obrobieniem swojego jeszcze trzeba było pańszczyznę u dziedzica obskoczyć.

            To jeszcze ja pamiętam, a nie taka stara jestem, że jak u mojej babci był sezon
            na truskawki, to jedna z jej córek lub synowych siedziała na łączce i próbowała
            ogarnąć te wszystkie maluchy a reszta siedziała w truskawkach. Tylko co rusz się
            któraś podrywała i robiła sobie przerwę jak "niania" nie dawała sobie rady z jej
            latoroślą. I tak całymi dniami.
            • metodiw Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 13:41
              Joshima napisała:

              > Metodiw jak zwykle chciałaby mieć monopol na jedyną słuszną prawdę.. A niestety rozmija się z prawdą. Jak kogoś było stac na parobka albo nawet kilku to ...

              Napisałam wyraźnie - była i nadal jest kolosalna różnica pomiędzy miastem a wsią albo raczej - między rodzinami inteligenckimi a robotniczymi czy chłopskimi. I nie tylko ja o tym tu napisałam.
              Jedna ma wspomnienia z ubogiej chaty we wsi, gdzie żyło się w prymitywnych warunkach, wśród ciemnoty i zabobonów, a inna ma wspomnienia szlacheckiego dworku lub mieszczańskiej kamienicy, gdzie już przed wojną był prąd i kanalizacja, niemowlęta niańczyły mamki, nianie, pokoje sprzątały służące, przesądów było mniej niż w chłpskiej chacie, a czystości więcej.
              Czasy PRLu już dawno minęły i nie muszę chyba udawać, że mój pradziadek był parobkiem w polu, bo nie był tongue_out
              • wilma.flintstone Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 22:22
                metodiw napisała:

                >była i nadal jest kolosalna różnica pomiędzy miastem a wsią albo
                >raczej - między rodzinami inteligenckimi a robotniczymi

                I to ostatnie rozroznienie jest najwazniejsze. Moi rodzice sa niemal
                rownolatkami (ur. 1949 i 1950) i oboje urodzili sie w miastach.
                Jakkolwiek jednak moj ojciec mial nianke, a jego matka pania do
                towarzystwa, to moja mama i jej rodzenstwo byli wycierani koszula
                (coby ich nikt nie zauroczyl) oraz chronieni przed silami
                nieczystymi...
        • memphis90 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 23:08
          70 lat temu mieliśmy lata '40. Bieżąca woda była luksusem nawet w miastach. Co
          więcej- do dziś w niektórych rejonach polski zdarzają się mieszkania bez
          bieżącej wody, wychodek na podwórku (mam na myśli duże miasta, w tym Kraków na
          przykład). I, wbrew temu, co najwyraźniej myślisz, większość ludzi nie mieszka
          jednak w stolicy, tylko w miasteczkach, mieścinkach i na wsi właśnie.
          • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 12:30
            Nawet w stolicy jest osiedle bez kanalizacji i bieżącej wody. Prąd chyba już im
            podłączono.
    • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:14
      ostatnio w TVP2 był dwuodcinkowy miniserial "Jak wychowywać malucha" czy jakoś tak
      między innymi pokazana na przykładzie była metoda wychowywania noworodka z lat
      50. "rutyna, rutyna, rutyna"
      i tak:
      Główny temat przewodni: dziecko ma się całkowicie dostosować do rodziców i im
      nie przeszkadzać
      Jak to osiągnąć?
      - dziecko je co 3 godziny z zegarkiem w ręku
      - karmi się tylko butelką, trzymając je jak najdalej od siebie (niepotrzebny
      kontakt fizyczny)
      - nie utrzymujemy kontaktu wzrokowego z dzieckiem, nie uśmiechamy się, nie
      całujemy, nie przytulamy - wszystko to całkiem zbędne farmazony
      - jeśli dziecko na nas patrzy w czasie jedzenia - kręcimy butelką, żeby się
      skupiło na jedzeniu
      - po jedzeniu szybkie odbeknięcie i na 3 godziny do wózka i na dwór
      - na dworze dziecko jest całkiem samo, nie zaglądamy do niego, nie reagujemy na
      płacz - ma wdychać powietrze i się zajmować samo sobą
      - najpóźniej o 19 dziecko jest w łóżeczku w swoim (i tylko swoim) pokoju - i
      spędza tam czas do 7 rano
      - jeśli płacze - nie reagujemy, ono "tylko" się stara zwrócić na nas swoją
      uwagę, która jest całkowicie zbędna
      - dziecko ciasno w rulon zawijamy na noc, żeby nie miało zbyt wiele możliwości
      ruchu, bo to je rozprasza

      po pierwszych 10 minutach tego filmu miałam ochotę udusić panią uczącą parę tej
      metody (ich zresztą też), po następnych 10 minutach płakałam z bezsilności nad
      tym małym dzieciakiem

      były też dwie inne metody - m.in. wspomnianego już wyżej dr. Spocka (też był już
      bardziej ludzki, rzekłabym, że w sumie najbliższy dzisiejszemu naszemu podejściu
      do malucha)
      • truscaveczka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:21
        Szkoda tylko, że jego metody były albo czysto teoretyczne, albo
        kiepskie, bo jego syn popełnił samobójstwo.
        • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:24
          w jakim wieku?
          • truscaveczka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 10:30
            Ups, to był jego wnuk. Jako dorosły skoczył z dachu sad
            • falka32 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 16:15
              > Ups, to był jego wnuk. Jako dorosły skoczył z dachu sad

              Skłonności samobójcze są twoim zdaniem bezpośrednim i wyłącznym wynikiem działań
              wychowawczych we wczesnym dzieciństwie? <wielkie oczy>
              • truscaveczka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 07:25
                Bezpośrednim - tak. Wyłącznym - nie.
                Nie chcę o tym mówić, zbyt osobistych wynurzeń musiałabym dokonywać.
                • memphis90 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 23:11
                  Sorry, ale pleciesz bzdury. Nie wiesz czemu nastoletni wnuk dr. Spocka skoczył z
                  dachu i jaki to miało bezpośredni związek z wychowywaniem w okresie wczesnego
                  dzieciństwa. Mógł chorować na depresję lub dwubiegunówkę, schizofrenię, mógł
                  przeżyć zawód miłosny, mógł się naćpać albo upić. Twoje osobiste doświadczenia
                  nie stanowią przecież wytłumaczenia...
                  • truscaveczka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 14.08.10, 08:23
                    A depresja to jest idiopatyczna czy fizjologiczna? A może bierze się
                    stąd, że ma się kochających, mądrych i rozsądnych opiekunów i
                    nieustające poczucie bezpieczeństwa?
                    • wilma.flintstone Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 22:32
                      truscaveczka napisała:

                      > A depresja to jest idiopatyczna czy fizjologiczna? A może bierze
                      >się stąd, że ma się kochających, mądrych i rozsądnych opiekunów i
                      > nieustające poczucie bezpieczeństwa?


                      Sa rozne rodzaje depresji, rowniez takie ktore nie maja wyraznych
                      zewnetrznych przyczyn, a wiaza sie z zaburzeniemi w funkcjonowaniu
                      mozgu. Lub przyczyna sa traumatyczne przezycia nie majace nic
                      wspolnego z poczuciem bezpieczenstwa w przeszlosci.

                      Osobiscie uwazam, iz to jakze modne ostatnio myslenie ze rodzic
                      moze/powinien uchronic dziecko przed wsztskimi mozliwymi
                      nieszczesciami jest bardzo szkodliwe. Grozi depresja - u rodzicow
                      wlasnie.
      • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:10
        Fasol-inka trzeba jednak pamietac, ze to byly inne czasy, ludzie pracowali
        wiecej i dluzej, mieli tez najczesciej kilkoro a nie jedno czy dwoje dzieci.
        Wprowadzano rutyne po to aby mozna bylo pogodzic inne obowiazki domowe i
        najczesciej prace zawodowa.

        Ja tez bylam karmiona butla, mlekiem od krowy rozcienczonym woda, wystawiana na
        dwor w wozku na wieksza czesc dnia z kotem spiacym razem ze mna, bo rodzice
        pracowali (wtedy we wszystkie soboty) a babcia miala na glowie caly dom i prace
        chalupnicza, tata czesto pracowal dluzej niz 8 godzin, a mama przynosila prace
        do domu. Urlop macierzynski niecale 3 m-ce. Jak pomysle o mamie czy babci
        pioracej we ''frani'', suszacej na piecu, pozniej kaloryferach, myjacych gary
        wlasnorecznie, bo zmywarek nie bylo itd. stojacych w kolejkach kilometrowych po
        najzwyklejsze produkty to nie dziwie sie.
        • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:32
          ależ ja dokładnie to samo napisałam w innym poście w tym wątku big_grin
          niemniej jednak wprowadzanie tego typu metod tylko po to, żeby tatuś i mamusia
          mogli urządzić imprezę na 50 osób (bo taki był przykład w tym serialu) i napić
          się wina wydaje mi się barbarzyński
          i jak można nie przytulać dziecka? i unikać w ogóle z nim kontaktu fizycznego?
          • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:40
            fasol-inka napisała:

            > ależ ja dokładnie to samo napisałam w innym poście w tym wątku big_grin
            > niemniej jednak wprowadzanie tego typu metod tylko po to, żeby tatuś i mamusia
            > mogli urządzić imprezę na 50 osób (bo taki był przykład w tym serialu) i napić
            > się wina wydaje mi się barbarzyński
            > i jak można nie przytulać dziecka? i unikać w ogóle z nim kontaktu fizycznego?

            Wiem, ja twoj post przeczytalam pozniej. Oczywiscie, ze stosowanie takich metod
            po to aby miec spokoj na imprezie sa barbarzynskie, ale nie byl to glowny powod
            stosowania ich w koncu imprez nie robi sie zbyt czesto, a w filmie byc moze
            troche przejaskrawiono i pokazano naszych rodzicow czy dziadkow jako nieczule
            istoty. Tak do konca zle chyba nie bylo z tym calowaniem.smile
            • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:50
              idea filmu była taka: znaleziono 6 rodzin (w dzisiejszych czasach - film miał
              może ze 3 lata), którym zaproponowano 3 metody wychowywania:
              - rutyna
              - Spock
              - nazwy nie pomnę, ale chodziło o to, że przez 6 miesięcy dziecko jest stale
              przy rodzicach: noszone w chuście non stop, w nocy z rodzicami w łóżku itede
              Jako wyznaczniki skuteczności obrano:
              - jak szybko dziecko przesypia noc
              - kiedy rodzice mogą urządzić imprezę w domu
              - kiedy rodzice mogą się zająć sobą nawzajem (niemożliwe, jest 19 a my pijemy
              wino! półtorej godziny później - och to takie trudne, my tu wino pijemy, a tam
              dziecko płacze takie samotne)
              - kiedy rodzice wracają do regularnego uprawiania seksu
              - wi w sumie dość po macoszemu: kiedy matka może wrócić do pracy (tylko jedna
              musiała bardzo szybko do niej wrócić)
              Generalnie obie pary, które wybrały rutynę chciały jak najszybciej wrócić do
              swojego życia sprzed dziecka/dzieci (jedna para miała bliźniaki). Rzecz się
              odbyła w UK.
              • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 11:51
                przepraszam za literówki - piszę jedną ręką, do tego lewą, bo mi dzieć śpi na
                brzuchu wink
                • najma78 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 12:32
                  fasol-inka napisała:

                  > przepraszam za literówki - piszę jedną ręką, do tego lewą, bo mi dzieć śpi na
                  > brzuchu wink


                  Hmm, moze przypomnialabys sobie tytul, albo chociaz jakies haslo, no cos, to
                  poszukalabym sobie. Mam jednego faceta w pracy, ktory moze by sobie przypomnial,
                  zapytam go.smile Ja z UK.
                  • ciociacesia Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 15:05
                    Bringing Up Baby
                    tu gdzies jest torrent: www.demonoid.com
                  • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 15:59
                    tv.wp.pl/name,Jak-wychowywac-malucha,prid,23520643605,opis.html?ticaid=1ab0f&_ticrsn=3
              • falka32 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 16:18
                - nazwy nie pomnę, ale chodziło o to, że przez 6 miesięcy dziecko jest stale
                > przy rodzicach: noszone w chuście non stop, w nocy z rodzicami w łóżku itede

                Attachment parenting big_grin
                • deela Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 20:40
                  w tym serialu mówili na to jakoś metoda ciągłości czy coś, jakoś dziwacznie mówili
                  mi metoda dr Spocka najbardziej odpowiadała i podobną stosuję
                  • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 21:18
                    dokładnie - kontinuum czy jakoś tak
                    • deela Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 21:52
                      o kontinuum, teraz mi lampeczka zaświeciła
                      obejrzałam pierwszy odcinek przypadkiem, a drugi wręcz pożarłam (tym samym
                      stosując faszystowską metodę wobec własnych dzieci z lat 50tych czyli - dajcie
                      mi spokój bo oglądam!!!!)
                      myślałam, że to dłuższy serial będzie, czekałam na następny odcinek a tu d_pa indifferent
        • joshima Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 15:04
          najma78 napisała:

          > Jak pomysle o mamie czy babci
          > pioracej we ''frani''
          To pomyśl sobie o babci piorącej w balii za pomocą tary smile Moja mama "Franię"
          uważała za ósmy cud świata, bo w dzieciństwie pomagała swojej mamie prać ręcznie.
      • syswia Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 02:38
        Hmm...

        To ja rzuce pare cytatow z tego poradnika z 1948 r, ktory mam:

        "Dziecko to jest maly czlowiek, dlatego trzeba je traktowac jak
        czlowieka, a nie jak przedmioty czy zabawke."

        "Gdyby mezczyzni wiecej interesowali sie i zajmowali swymi dzecmi,
        gdyby je lepiej znali i wiecej wkladali staran w ich wychowanie i
        pielegnowanie - byloby z pewnoscia mniej zaniedbanych i opuszczonych
        przez ojcow rodzin, mniej ojco alkoholikow. Dziecko majacego dobrego
        ojca jest podwojnie szczesliwe, ma dwoje prawdziwych przyjaciol i
        opiekunow, a nie jednego, otacza je troskliwosc i milosc, w razie
        nieszczescia i smierci matki nie pozostanie ono samo i bez kierunku.
        Korzysta ono podwojnie i rozwija sie lepiej i predzej pod
        wplywemobojga rodzicow. Ojciec wnosi duzo nowych i ciekawych pojec i
        pomyslow. Dzieci lubia sie bawic z ojcem, a szczegolnie, jesli matka
        jest stale z dziecmi, a ojciec pracuje poza domem = zajecie z ojcem,
        rozmowa, zabawa z nim jest prawdziwym swietem."

        "Najlepszym pokarmem jest dla niemowlecia pokarm matki.... Czynnosc
        ssania wplywa na szybszy powrot do normy organizmu matki po
        porodzie, jest wazna rowniez dla niemowlecia. Po urodzeniu znajduje
        sie ono w nowym zupelnie swiecie, musi sie wielu rzeczy nauczyc i do
        wielu nowych zjawisk przyzwyczaic, latwiej mu to przyjdzie i
        przyjemniej, gdy bedzie sie czulo wygoddnie, bezpiecznie w ramionach
        matki - gdy bedzi eczulo ich cieple kochajace dotkniecie."

        kartke z informacjami jak karmic butelka mam niestety wyrwana, ale
        jest taki kawalek: "kiedy niemowle pije z butelki i samo trzyma
        butelke, trzeba byc przy tym, nie nalezy zostawiac dziecka samego z
        butelka."

        "Niemowle, ktorym rodzice sie zajmuja, z ktorym sie bawia i
        rozmawiaja, wyrosnie z pewnoscia na pogodnego i towarzyskiego
        czlowieka. W niemowleciu, do ktorego osoba pielegnujaca przychodzi
        tylko na jego krzyk, zeby mu zmienic pieluszki, lub nakarmic, moze
        rozwinac sie egoizm, bedzi eona sie straalo zwracac na siebie uwage
        krzykiem, bedzi ewymagalo usypiania itd."

        "Nie trzeba niemowlecia nosic po karmieniu, hustac, usypiac,
        kolysac. Natomiast , jezeli przy okazji karmienia, kapieli,
        przewijania "porozmawiamy" z nim, jesli nie w czasie pory snu
        pobawimy sie z nim lagodnie i spokojnie, bedzi eto rowniez momentem
        wychowawczym. Niemowle powinno odczuwac, ze jest czlonkiem rodziny,
        niemowle i otaczajacy powinni byc z siebie nawzajem zadowoleni.."

        "Rzadko jednak bywaja dzieci "niedobre", przewaznie staja sie one
        kaprysne i trudne skutkiem nieodpowiedniego wychowania."

        "Jezeli nalegamy na regularne karmienie, to nie tylko dlatego, ze
        jest to konieczne dla normalnego trawienia, ale takze dlatego, ze w
        dziecku powstaje i rozwija sie przyzwyczajenie do systematycznosci i
        porzadku."

        "Spokojne lagodne ruchy przy ubieraniu i przewijaniu, serdeczny
        sposob przemawiania do malenstwa, unikanie halasow, podniesionego
        glosu, stwarzanie atmosfery pogodnej to wychowanie pogodnego,
        opanowanego w przyszlosci czlowieka."

        "Dziecko musi miec zaufanie do rodzicow, otaczajacy powinni miec
        uczciwy stosunek do dziecka, wiec np. nie mozna mowic, chcac dac
        niesmaczne lekarstwo "otworz buzie, dam ci cos smacznego" albo chcac
        zostawic dziecko samo wymykac sie z pokoju tak, aby tego nie
        zauwazylo. Postepowanie wobec dziecka powinno byc otwarte i
        prostolinijne, bez oszukiwania nawet w drobnych sprawach."

        Autorka ksiazeczki jest dr Maria Rudolf - Skokowska.
        • kepucha Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 22:40
          Przeczytałam niektóre posty i chyba trafiłam na te złe - same straszne rzeczy
          robiono z dziećmi dawno temu...

          Co do fragmentów poradnika - supersmile, mniej więcej to samo, co teraz, z tą
          tylko różnicą, że teraz prawie wszyscy umieją czytać...prawie...

          Moja mama jest pielęgniarką środowiskową, chodzi na patronaże do rodzin z
          maluchami. To, co czasem opowiada świadczy o tym, że i dziś nie wszyscy umieją
          czytać...Niestety...

          Ale miało być na wesoło, więc tak trochę przez łzy - niemowlę to silny typ i
          wiele zniesie, w końcu nadal żyjemy wink.
    • 18_lipcowa1 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 12:20
      babcia mi mowila ze karmiło sie z takiej zwyklej szklanej butli na
      ktorą nakładalo sie smoczek
      mleko oczywiscie krowie
      no i dzieci sie zawijało w bety
      • lukrecja34 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 13:01
        szklane butle z nakładanym gumowym smoczkiem doskonale pamiętam smile mój brat był
        tak karmiony na przełomie lat 70 i 80.i to wygotowywanie ich w garze,gotowanie
        pieluch w saganie i mieszanie kijem..
        niestety moje babcie już nie żyją więc nie bardzo mam kogo podpytać ale moja
        mama twierdzi,że najgorszą zmorą były pieluchy tetrowe.opowiadała mi kiedyś,że
        jak moja starsza siostra była jeszcze malutka to pakowali się z ojcem we trójkę
        na motor i jechali na wieś w swoje rodzinne strony-z maleństwem na kolanach,100
        km,na motorze..no i właśnie te pieluchy,których był cały tobół i zajmowały masę
        miejsca były najbardziej kłopotliwe
      • falcon_eye Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 14:13
        Takie butle i smoczki funkcjonują jeszcze na przykład w szpitalu, w którym
        rodziłam cztery miesiące temu. Wyglądały właśnie tak, jakby były w użyciu od
        momentu powstania szpitala ileśtamdziesiąt lat temu. A panie pielęgniarki
        ochoczo z nich korzystały w celu zapychania maluchów, które leżały na obserwacji
        lub miały problemy z przyssaniem się do piersi.
    • hydrazine Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 14:02
      Pamiętam opowieści mojej babci o życiu przed II wojną światową. Miała dziewięcioro rodzeństwa. Domem zajmowały się jej mama i babcia (czyli moja prababcia i praprababcia), ojciec (mój pradziadek) utrzymywał rodzinę.
      -wszystkie dzieci urodziły się w domu, nawet bliźniaki, większość porodów odbyła się bez położnej, bo ta zwyczajnie nie potrafiła zdążyć na czas - prababcia rodziła ekspresowo smile (jak się okazuje, chyba odziedziczyłam to po niej, he he)
      - wszystkie ubrania dla noworodków i niemowlaków szyło się samemu - kaftaniki itp., wszystko z cienkiego płótna, pieluchy też z pociętych starych prześcieradeł, brzegi obszywało się ręcznie), czapki, skarpety, rękawiczki - wszystko dziergane na drutach (nieźle się trzeba było namachać drutami, żeby całą 10-tkę zaopatrzyć w ciepłe skarpety na zimę)
      - na uspokojenie szmatka z cukrem albo wywar z maku
      - dzieci karmiło się krowim mlekiem, moi pradziadkowie mieli własną krowę, która zaspokajała potrzeby całej gromadki
      - powszechnym zwyczajem było to, że jak ktoś miał dużo dzieci, to oddawał jedno lub dwoje na wychowanie komuś innemu. Moją babcię upodobała sobie bezdzietna ciotka, jednak prababcia nie zgodziła się jej oddać
      - wszystkie dzieciaki w wieku kilku lat już pracowały w obejściu, a po skończeniu 7 klas podstawówki chodziły do normalnej pracy (np. moja babcia pracowała w kuchni u jakiegoś arystokraty)
      • lucky80 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 16:13
        Moja mama i tata pochodzą ze wsi i trochę mi babcia opowiadała o
        wycowywaniu dziecka w latach 50 i 60 - mniej więcej wszystko już
        napisałyście n ten temat; mimo że jakieś tam ksiązki o wychowaniu
        dzieci były, to wszystko zależało od rodziców - jak normalni byli i
        dobrzy ludzie, kochali dzieci tak samo albo i bardziej niż my
        teraz..Bo więcej ich było i faktycznie mieli zdecydowanie
        trudniejsze warunki.
        Ale jedna z was wspomniała o sprzedawniu dzieci, mój ojciec do dziś
        pamięta (spotkał na nk ostatnio jakiegoś kolegę z dzieciństwa, z tej
        samem wsi i ten też o tym pamięta) że u nich we wsi (PGR-owskiej
        głównie) jedno małżeństwo sprzedało swoje, ósme ponoć już, dziecko
        drugiemu małżeństwu za -uwaga!- pół świniaka...Tamci nie mogli miec
        dzieci a ci mieli aż nadto...
        • morelee Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 09:09
          Mój tata miał 11 rodzeństwa. Jedną z dziewczynek - miała ona akurat bliźniacza
          siostrę - oddano dalekim krewnym na drugim końcu polski.
    • zaz-u Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 18:47
      Myslę,że jest kilka rzeczy, których mogłybyśmy się nauczyć od naszch
      babć w tym temacie, ale jednak cywilizacja się rozwija i my mamy
      znacznie łatwiej.Niektóre stereotypy jednak pozostały do dziś: mnie
      zszokowało ostatnio jak moja babcia powiedziała,że 6 miesięczne
      niemowle mósi samo siedzieć , a roczniak chodzić???? Ale po co ???
      Każdy z nas nabywa wszystkie umiejętności w swoim tempie, tak?!
      Dodała, że sadzano dzieci wcześnie żeby miały szerokie biodra i
      kródkie nogi, po co, nie wiem , ale przy najbliższej okazji zapytam.
      Aaa i jeszcze karmienie dzieci ( rocznych ) słoniną, ciekawe czy
      dlatego moja mama ma całe życie ma problemy z nadwagą, wszak podobno
      nawyki żywieniowe kształtuje się do 3 roku życia.
      • zaz-u Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 18:49
        musi, musi, musi 100 razy i sory za literówki
    • oti_z1 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 12.08.10, 22:58
      1. moja ciocia opowiadała, że żeby zdobyć pieluchy tetrowe w głębokim PRL-u
      trzeba się było ostro nagimnastykować smile
      2. latem wywieszało się pieluchy na słońcu, co miało właściwości bakteriobójcze,
      wybielające i zmiękaczające (dwie ostatnie napewno są prawdziwewink)
      3. dużo osób wspominało mi o instytucji "mamki", która za opłatą karmiła piersią
      dzieci matek, które miały problemy z karmieniem
      4. moja mama (dzieci w latach 70-tych) mówi, że w "jej czasach" nie zwracało się
      uwagi na karmienie piersią i akurat ona nie znała wtedy nikogo, kto karmiłby
      dłużej niż 3 miesiące

      reszta opowieści się powtarza, ale może sobie jeszcze coś przypomnę
    • camel_3d Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 08:16
      wiesz..roznica polega na tym, ze kiedys ludzie mieli 3-4 dzieci, kz ktorych np 2
      umierala. Zalezy w jakich warunkach zyli..nie bylo opieki medycznej, szczepien
      obowiazkowych..a zapalenia oskrzeli bywalo smieretlne... itd... moja babcia
      miala 6 rodzenstwa ..w sumie tylko 3 przezyly. Przezywaly tylko najsilniejsze
      jednostki...i te, ktor emiale dobre warunki.
      Jasne, ze wiele mm teraz na prawde przegina z ostroznoscia i moglyby czasem
      odposcic i dac dzeicku troche swobody..no ale takie czasy.
      A za xxx lat dzieci beda wychowywaly sie w komorach powietrznych, bo powietrze
      na zawnatrz ma bakterie i moze dziecku zaszkodzic. babcie i dzeidkowie beda
      mogli bawic sie z dzeickiem tylko po owczesnej sterelizacji i po przebraniu w
      higieniczne kombinezony. W domak beda urzadzenia zabijajace 100% bakterii.... i
      takietam....
      • metodiw Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 10:44
        camel_3d napisał:

        > wiesz..roznica polega na tym, ze kiedys ludzie mieli 3-4 dzieci, kz ktorych np 2 umierala. Zalezy w jakich warunkach zyli..nie bylo opieki medycznej, szczepien

        Jedna moja babcia urodziła siedmioro dzieci, odchowało się pięcioro, z czego trzy ciotki umierały w wieku 90-94 lata...
        Druga babcia urodziła najpierw dwóch synów - obaj jej zmarli w tym samym roku, jeden na tyfus, drugi na zapalenie opon. To było w czasie pierwszej wojny światowej. Dopiero potem, w roku 20. i 24., urodziły się ciotka i moja mama. Ciotka jeszcze żyje.
        To było pokolenie - kto nie umarł w dzieciństwie, ten miał krzepę i zdrowie...
        • fasol-inka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 10:48
          selekcja naturalna...
    • echziuta Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 08:36
      Babcia mi opowiadała, że zostawiała mojego tatę samego w domu i szli w pole na
      cały dzień. Tato miał wtedy 3 latka. A i jeszcze ze skurczami porodowymi
      wywoziła taczkami obornik sad.
      Super wątek smile, pozdrawiam.
    • hinduska Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 11:35
      Ja rocznik 79, troche z mama rozmawiałam o tym, no ale to nie 60 lat temu.
      Wkazdym razie piersią wtedy mało kto karmił, bo panowąło przekonanie, żejak
      dziecko płacze to głodne, a skoro głodne to znaczy mleko chude i mało mleka i
      jak piersi małe to wogóle poprazka. Takze ja karmiona mm, a takie czasy, że to
      wogóle dostac, to trzeba bylo sie troche nachodzicsad dziwne... tetrowe pieluchy
      tato wypomina mi do dzis, jak wracal po nocce z pracy, czekala cala sterta,
      ktora musial wyprac. poza tym chodziki,ja taki mialam i poki co nei mam
      problemow z biodrami.
      Mójbrat urodził sie 5 lat po mnie. Dalej sredniowiecze w polsce. razem z tatą
      pojechaliśmy do szpitala, jak sie urodzil, oczywiscie nie bylo czegos takiego
      jak porod rodzinny, i mama nam go pokazywala przez okno,bo nie mozna bylo wejsc
      na porodowke. Potem oczywisice lecial na butli, mama ostatnio nawet mowila,ze
      jadl zupe z butli. Acha,smoczki byly takie nakladane na butelki, wiec jak
      wsrzasalo sie butelka trzeb abylo uwazac bo moglo wszytsko wyleciec. Poza tym mm
      sie gotowalo, robily sie kluchy i mozn abylo przytpalicsad Ale juz w czasach
      mojego brata byla milupa!
      Za to jak ja mialam 6 lat urodzil sie syn mojej mamy siostry i wtedy z mama
      pojechalysmy do nich, doo Niemiec. Moja mama sie poplakala, jak zobaczyla jak to
      tam wyglada, jak wyglada sala w szpitalu, osobny pokoik, dziecko przy lozku,
      nikt ci go nei zabiera, mozna miec NORMALNA pizame, a nei taka spzitalna, ledwo
      za tylek, gdzie w polsce bez majtek sie chodzilo, sciskaja podpaske miedzy
      nogamisad Siostra mojej mamy karmila troche piersia a potem mm, ktore robilo sie
      tak jak teraz czyli wystarczylo wymieszac z woda.No ii byly pampersy!
      A i moi rodzice sie nei moga nadziwic jakie te ubranka dla dzieci sa teraz, bo
      wtedy byly koszmarne,spiochy wiszace miedzy nogami, ta terta i wogole dziecko
      wygladalo jak ulegałek jakis, a teraz jak mowi tato jak maly czlowiek, ubrany w
      normalne ciuchy.
      takze to zopowiadac co bylo 30 lat temu, a 60 lat temu pewnei bylo 100 razy
      bardziej hardkorowo. takze ja chyle czola naszym babciom.
      • malusiamamusia Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 14:36
        Te butelki z naciąganymi smoczkami były cool smile
        Ja do dziś pamiętam jak młodszej siostrze codziennie rano musiałam dać kasze
        (mama chodziła do pracy,a ja musiałam młodsze rodzeństwo odprowadzić do
        opiekunki i przedszkola) Jaka dla mnie to była katorga z tym smoczkiem, nigdy
        mi to sprawnie nie poszło smile Miałam wtedy zaledwie 10 lat, a teraz nie wyobrażam
        sobie zostawić niemowlaka z takim dzieckiem, nawet na chwilę smile Pozdrawiam.
    • joxanna 40 lat temu 13.08.10, 21:38
      To ja jeszcze dodam do tych wątków jeszcze jedną sprawę. Mój brat na początku
      lat 70, zanim skończył 4 lata zaliczył szpital i sanatorium. Bez rodziców. Jak
      usłyszałam, że 3letnie dziecko poszło do szpitala, do sanatorium na parę tygodni
      i widywało rodziców co 3 dni to strasznie mi się smutno zrobiło...
      • hydrazine Re: 40 lat temu 15.08.10, 07:28
        Mama opowiadała mi, że w tamtych czasach dzieciom, które z jakiegoś powodu musiały przebywać w szpitalu, podawano środki uspokajające. Leżały takie biedne, oszołomione, odwiedziny rodziców raz dziennie po pół godziny... Koszmar.
        • metodiw Re: 40 lat temu 15.08.10, 12:06
          hydrazine napisała:
          które z jakiegoś powodu musi
          > ały przebywać w szpitalu, podawano środki uspokajające. Leżały takie biedne, os
          > zołomione, odwiedziny rodziców raz dziennie po pół godziny... Koszmar.


          Taa...?
          Niestety! Kiedy ja leżałam w szpitalu z zapaleniem płuc jako powikłaniem przy szkarlatynie (miałam jakieś 5 lat) nie było ŻADNYCH odwiedzin! Zapłakiwałam się, a niektóre dzieci się ze mnie śmiały i wykradały mi pomarańcze z szafki...
          Moja córka leżała dwa razy w szpitalu. Miała wtedy 1,5 roku i potem ok. dwóch - odwodniona, po zatruciu. ABSOLUTNIE nie było odwiedzin. Dostałam z powrotem dziecko zachrypnięte od płaczu, wystraszone... Długo trwało, zanim doszło do formy.
          • hydrazine Re: 40 lat temu 15.08.10, 19:24
            Widocznie to zależało od zwyczajów panujących w danym szpitalu. Dla mnie tak czy inaczej rzecz niewyobrażalna. Gdy moje dziecko miało zapalenie płuc (wiosną tego roku) po prostu przyjęli mnie na oddział razem z nią, dostałam swoje łóżko, była osobna kuchnia i łazienka dla rodziców... Byłyśmy razem cały czas, podczas badań też. Mimo tych udogodnień ciężko to wszystko przeżyłam, a córka jakiś czas dochodziła do siebie, bo mimo mojej obecności była zestresowana, miała problemy ze snem... Nawet nie chcę sobie wyobrażać,co bym czuła, gdyby nadal panowały tamte zasady sad
          • ginag Re: 40 lat temu 17.08.10, 12:37
            Moja kolezanka tez przezyla taka traume-przelom lat 80/90. Jako
            3latka miala salomnelle. Szpital zakazny kilka tygodni, bez
            odwiedzin, rodzicow widywala przez szybke w drzwiachuncertain Wrocila z
            moczeniem nocnymuncertain
    • zona_gabaja Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 22:56
      moja babcia (obecnie 77l.) urodzila 4 dzieci, z tego co opowiadla to tak
      naprawde chodzilo o to zeby bylo dziecko nakarmione i w miare czyste. poza tym z
      ciekawych faktów:
      1. do 6 m-ca dziecko obowiazkowo w beciku,ciasno owiniete.
      2. babcia miala duzo pracy(wies) wiec maluch lezal na lozku, a ona dolia krowy,
      pasla kozy,robila cos tam w polu,przychodzila co 3 godziny nakarmic i
      przewinac.jak bylo starsze i chcialo sie bawic to dawala pokrywke od garnka i
      lyzke drewniana
      3. karmione mlekiem krowim rozcienczanym i tzw. rozkiem,tzn starta bulka z mlekiem
      4. jak bylo starsze rodzenstwo to ono sie zajmowalo mlodymi
      5.czesto w uzyciu byla tzw. habinka (cienka galazka) oczywiscie dla starszych i
      niegrzecznych dziecismile
      6. no tak,oczywiscie zawiniete w kulke troche cukru do possania to morma
      7.ubranek nie bylo-dziecko zawiniete w jakies szmaty,dopiero dla takich
      starszych mozna bylo cos znalezc,ew.uszyc
      8.babcia uzywala chusty do noszenia dzieci do pola
      9.placz=glod lub kolka

      ogolnie to bylo ciezko, teraz babcia mowi ze jej sie w glowie nie miesci jak
      matka moze tylko caly dzien sie dzieckiem zajmowac i jeszcze narzekac... troche
      chyba ma racji
      • muszka_dodomu Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 14.08.10, 23:15
        > ogolnie to bylo ciezko, teraz babcia mowi ze jej sie w glowie nie
        miesci jak
        > matka moze tylko caly dzien sie dzieckiem zajmowac i jeszcze
        narzekac... troche
        > chyba ma racji

        ZAJMOWANIE SIE dzieckiem jest wyczerpujace, nawet bardziej niz praca
        fizyczna. kocham moje brzdace, ale czasami dla przyjemnosci
        wyskoczylabym w pole cos zaorac....
        Nie wiem jak Twoja babcia mogla tak postepowac...
    • memphis90 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 13.08.10, 23:17
      A mój dziadek wspominał parę razy, jak dla mojej mamy przynosił ze szpitala
      mleko od innej kobiety- bo babcia "niewydolna" mlecznie była. Czyżby już wtedy
      funkcjonowały "banki mleka kobiecego"? Hmmm...?
      • truscaveczka Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 14.08.10, 08:21
        Wtedy funkcjonowały mamki. Babcia męża wykarmiła 8 dzieci w sumie -
        z czego 3 własnych smile
    • enixx Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 08:44
      Niestety nie mam juz mozliwosci zapytac babci, ale mama zawsze
      powtarza, ze zazdrosci mi dwoch rzeczy: pampersow i karmienia piersia
      (co dziwne, nie potrafi podac powodu, dla ktorego nie karmila, po
      prostu nie karmilo sie i juz).
      • woi.mi Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 14:19
        enixx napisała:

        > Niestety nie mam juz mozliwosci zapytac babci, ale mama zawsze
        > powtarza, ze zazdrosci mi dwoch rzeczy: pampersow i karmienia piersia
        > (co dziwne, nie potrafi podac powodu, dla ktorego nie karmila, po
        > prostu nie karmilo sie i juz).

        Kto chciał to karmił. Karmiło się.
    • mimim12 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 15.08.10, 13:08
      tato ostatnio opowiadal mi ze jego mama a moja Babcia podawala o
      zgrozo cukier zawiniety w szmatke w formie a'la smoczek.dziecko
      sobie ssalo i bylo happy wink
      • matylda07_2007 Re: Macierzynstwo 60-70 lat temu 17.08.10, 09:29
        O zgrozo, to była norma wtedy wink Mój tato to samo mi opowiadał. I kilka dziewczyn w tym wątku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka