Zatwardzenie u noworodka

05.04.04, 10:41
Hej! Moja dziesięciodniowa córeczka robi żółte ale twardsze kupki (karmię
wyłącznie piersią). Mam wrażenie, że wypróżnianie ją męczy, bo robi kupkę ze
znacznym wysiłkiem. Nie jadłam nic powodującego zaparcia ani wzdymającego. Na
herbatkę koperkową jest jeszcze za wcześnie. Może któraś z mam miała podobny
kłopot z takim maleństwem?
    • kama30 Re: Zatwardzenie u noworodka 05.04.04, 10:54
      Takie małe dzieci często mają problemy z oddawaniem gazów czy zrobieniem kupki.
      Po prostu układ pokarmowy jest jeszcze niedojrzały. Moja córka też tak miała i
      przeszło jak skończyła 3 miesiące. Ja jadłam płatki owsiane (łyżę do jogurtu)i
      miałam wrażenie,że trochę pomagało.Nie wiem natomiast co oznacza u Ciebie
      twardsza kupka.Kupki przy karmieniu piersią są zazwyczaj mniej lub bardziej
      półpłynne.
      • beata-ww-22 Re: Zatwardzenie u noworodka 05.04.04, 11:31
        Zamiast kupki półpłynnej pojawia się od kilku dni coś w rodzaju placuszków,
        takich kleistych niewielkich bryłek. Już doprawdy nie wiem co jeść a czego nie.
        • kasia.tycz Re: Zatwardzenie u noworodka 05.04.04, 14:38
          Kupki u noworodkow karmionych wylacznie melkiem matki sa konsystencji
          musztardy, zolte z takimi jakby ziarenkami wielkosci ziaren gorczycy. Sa
          bardziej lub mnie kleiste, ciagnace, w zaleznosci od tego jak sie odzywia mama.
          Nie ma co panikowac, jezlei wyproznia sie regularnie i nie ma zadnych innych
          objawow chorobowych. To ze dzieci sie mecza przy robieniu kupki to najzupelniej
          normalne zjawisko. Wszystkie sie nadymaja, sa bardziej lub mniej skupione,
          czasami robia sie czerwone. Powod, to kosztuje ich bardzo duzo wysilku. Maja
          jeszcze bardzo slabe miesnie brzuszka. Musza przeciez przec, i dlatego to tak
          wyglada. Grunt to spokuj. Moj synek ma 6-sc miesiecy, i do tej pory czasami
          widac jak sie musi koncentrowac na zrobieniu normalnej kupki. Pozdrawiam. Pa,

          Mama Oliverka i Gabrysia.
        • kasia.tycz Re: Zatwardzenie u noworodka 05.04.04, 14:44
          Ostre biegunki i zaparcia u niemowląt i małych dzieci

          Wielokrotnie rodzice się borykają z poważnymi kłopotami, które stanowi zbyt
          częste oddawanie stolca przez dziecko lub przeciwnie – niemożność wypróżnienia.
          Poniżej przedstawiamy wskazówki, jak postępować w takich sytuacjach.

          W zgodzie z prawami natury

          Wydalanie z organizmu niestrawionych i niewchłoniętych resztek pokarmu jest
          procesem naturalnym, który rozpoczyna się już w pierwszych 48 godzinach po
          przyjściu dziecka na świat. Najpierw stolec, zwany smółką, ma barwę
          zielonkawoczarną. Wraz z upływem dni jego barwa zmienia się z zielonkawoczarnej
          na zielonkawożółtą, a później kał staje się żółtawy.

          Oddawanie stolca stanowi zatem normę, od której niestety zdarzają się
          nieprzyjemne wyjątki. Są to nadmiernie częste wypróżnienia, czyli biegunki, lub
          problemy z oddawaniem stolca, zwane zaparciami.

          Kiedy dziecko ma ostrą biegunkę...

          Przedstawiciele środowiska medycznego dzielą biegunki na ostre, które trwają
          krócej niż dwa tygodnie, oraz przewlekłe, dłuższe niż dwutygodniowe. Ostra
          biegunka jest określana jako częste oddawanie wodnistego lub bardzo luźnego
          stolca. Co to jednak znaczy „częste”? U niemowląt karmionych sztucznie i małych
          dzieci, do ukończenia przez nie drugiego roku życia, liczba wypróżnień nie
          powinna być większa niż 3 w ciągu 24 godzin. Natomiast niemowlęta, otrzymujące
          pokarm matki, mogą oddawać stolce tak często jak są karmione lub raz na kilka
          dni. Dlatego też w wypadku maleństw karmionych piersią, a także dzieci
          starszych niż dwulatki, o biegunce możemy mówić wtedy, gdy wypróżnienia
          następują znacznie częściej niż zazwyczaj. Za ostrą biegunkę uznajemy również
          oddawanie kału tylko raz dziennie, ale za to zawierającego krew, śluz lub ropę.

          Przyczyny dolegliwości bywają bardzo różne. Mogą je wywoływać między innymi
          wirusy (zwłaszcza rotawirusy), bakterie (np. salmonella, zawarta w jajach, lub
          shigella, bakteria ze skażonej wody, powodująca czerwonkę) i pasożyty. Dla
          dzieci do trzeciego roku życia każda biegunka jest bardzo niebezpieczna, gdyż
          stwarza ryzyko odwodnienia organizmu – szczególnie kiedy wraz z wypróżnieniami
          występują wymioty. Dlatego też jeśli biegunka u niemowlęcia trwa dłużej niż
          jeden dzień, a u małego dziecka dłużej niż dwa dni oraz bez względu na czas
          trwania, jeżeli dziecko nie chce pić – trzeba zasięgnąć porady lekarskiej.

          Zalecana metoda leczenia

          Pediatra lub lekarz pierwszego kontaktu, do którego zgłaszają się rodzice z
          cierpiącym dzieckiem, przede wszystkim ocenia stopień odwodnienia organizmu
          maleństwa. U dziecka spokojnego, mającego wilgotną jamę ustną oraz język i
          pijącego normalnie doktor stwierdza łagodny przebieg biegunki. Terapia
          rozpoczyna się od podawania przez 4 godziny wyłącznie specjalnych doustnych
          płynów nawadniających.

          Jeżeli leczenie przebiega pomyślnie, po upływie tego czasu dziecko powinno
          zacząć przyjmować takie same pokarmy jak przed wystąpieniem dolegliwości.
          Oznacza to powrót do karmienia piersią lub, u niemowląt karmionych sztucznie,
          do żywienia dokładnie takiego samego jak przed wystąpieniem biegunki, w tym do
          stosowania tych samych mlek modyfikowanych. Także dzieci powyżej 1. roku życia
          wracają do swojej codziennej diety. Jednak aż do całkowitego ustąpienia
          biegunki trzeba stosować doustne płyny nawadniające, zgodnie ze wskazówkami
          lekarza.

          To prawda, że doustne płyny nawadniające mają nie najlepszy smak, że nie hamują
          od razu biegunki. Ale zdecydowaną zaletą tego sposobu leczenia jest bardzo duża
          skuteczność w przywracaniu w organizmie równowagi płynów oraz elektrolitów,
          odpowiadających np. za prawidłowe działanie nerwów i mięśni. Także wczesne,
          czyli po 4 godzinach wyłącznego nawadniania, wprowadzenie na co dzień
          spożywanych posiłków daje wiele korzyści. Sprawia, że dziecko jest mniej
          narażone na wystąpienie biegunki przewlekłej. Maleństwo nie traci tak bardzo na
          wadze, a jego jelita szybciej zaczynają normalnie pracować.

          Nie zawsze jednak biegunka ma przebieg łagodny. Niekiedy zdarza się nawet, że
          dziecko jest niemal nieprzytomne, jego jama ustna i język stają się bardzo
          suche, a masa ciała znacząco spada (np. niemowlę ważące wcześniej 8 kilogramów
          chudnie o więcej niż 0,8 kilograma). Wtedy konieczne jest leczenie w szpitalu,
          połączone z podawaniem płynów dożylnie, czyli tzw. kroplówki.

          Oddawanie kału też może stanowić problem...

          Przeciwieństwem biegunek są zaparcia, określane jako utrudnione, wymagające
          wysiłku oddawanie stolca lub wypróżnienia rzadziej niż typowo dla danego wieku.
          I znów pojawia się pytanie, co rozumiemy pod pojęciem „typowo”. Dla niemowląt
          karmionych sztucznie oznacza to trzy wypróżnienia dziennie, a dla małych dzieci
          (do ukończenia przez nie 3 lat) – jedno lub dwa wypróżnienia na dobę.
          Niemowlęta karmione wyłącznie piersią, o czym wspomniano wcześniej, mogą
          oddawać stolec nawet raz na dziesięć dni (pod warunkiem, że dobrze przybywają
          na wadze!). Zaparcia u dotychczas regularnie wypróżniających się dzieci bywają
          spowodowane zbyt małym spożyciem płynów (szczególnie podczas letnich upałów lub
          kiedy maleństwo ma gorączkę) oraz stosowaniem diety zawierającej zbyt mało
          błonnika. Inną przyczyną są trudne lub istotne dla dziecka zmiany w życiu, np.
          rozpoczęcie uczęszczania do żłobka. Niekiedy zaparcia mają podłoże psychiczne.
          Dziecko, nawet nie do końca świadomie, powstrzymuje się od oddawania stolca z
          obawy przed bólem. Ma to miejsce np. w sytuacji, gdy wokół odbytu maleństwa
          pęka skóra lub występuje stan zapalny.

          Problemy z oddawaniem kału mogą również stanowić objaw tak poważnych chorób jak
          niedrożność jelit czy zapalenie wyrostka robaczkowego. Zatrzymaniu oddawania
          stolca towarzyszy wtedy pogarszanie się samopoczucia maleństwa, bóle i wysoka
          temperatura.

          Niezależnie od przyczyn dziecięcych kłopotów z wypróżnieniem, istnieje bardzo
          ważna zasada: w żadnym wypadku nie wolno samodzielnie podawać maleństwu środków
          przeczyszczających lub lewatyw. Taką decyzję (i to w sytuacji, gdy naturalne
          metody przezwyciężenia dolegliwości zawiodą) podejmuje wyłącznie lekarz.

          Jak zatem radzić sobie z zaparciami? Lekarze w początkowym okresie leczenia
          zalecają zwykle wprowadzenie soków owocowych zawierających sorbitol, w tym – w
          zależności od wieku dziecka – jabłkowych, gruszkowych. Dobre efekty przynosi
          spożywanie suszonych śliwek czy moreli.

          U dzieci powyżej 12. miesiąca życia – jeśli problem jest chwilowy i nie ma
          innych niepokojących objawów, np. gorączki lub zmian skórnych wokół odbytu –
          można zastosować jeden z domowych sposobów. Podajemy zatem maleństwu na pół
          godziny przed śniadaniem szklankę przegotowanej wody z miodem (napój o
          temperaturze pokojowej). Wypróżnianie ułatwia również wypicie szklanki ciepłego
          soku z buraków.

          Kiedy jednak kłopoty z oddawaniem kału się przedłużają, należy skontaktować się
          z lekarzem opiekującym się dzieckiem. Jeśli zaparcia u dziecka są spowodowane
          niewłaściwym żywieniem, specjalista zaleci stosowanie tak zwanej diety
          bogatoresztkowej (z wysoką ilością błonnika), zawierającej odpowiednie ilości:

          produktów zbożowych – np. gruboziarnistych kasz (gryczanej, jaglanej),
          brązowego ryżu, otrębów, płatków owsianych i kukurydzianych, a także pieczywa
          (z pełnego ziarna, razowego, grahama lub chleba z dodatkiem otrąb),

          warzyw i owoców w różnych postaciach – świeżych i suszonych.

          Równie ważne jest ograniczenie spożywania produktów, które sprzyjają
          występowaniu zaparć, czyli np. jasnego pieczywa lub czekolady.

          Zdarza się, że leczenie dietetyczne nie jest skuteczne i wtedy konieczne jest
          leczenie farmakologiczne, ale zawsze powinno się ono odbywać w porozumieniu z
          lekarzem.

          Zapewnić spokój...

          Ostre biegunki lub zaparcia nie zawsze są objawem poważnych schorzeń. Zazwyczaj
          jednak stają się źródłe
        • kasia.tycz Re: Zatwardzenie u noworodka 05.04.04, 15:25
          beata-ww-22 napisała:

          > Zamiast kupki półpłynnej pojawia się od kilku dni coś w rodzaju placuszków,
          > takich kleistych niewielkich bryłek. Już doprawdy nie wiem co jeść a czego
          nie.

          Gazeta.pl > eDziecko > Karmienie piersią Poniedziałek, 5 kwietnia 2004




          Jeść czy nie jeść




          Beata CIEPŁOWSKA-KOWALCZYK, Monika STASZEWSKA, konsultant laktacyjny 24-03-
          2003, ostatnia aktualizacja 24-03-2003 15:36

          Oto kilka obiegowych przekonań na temat diety karmiącej matki. Nie wszystkie są
          prawdziwe.

          Wcale nie musisz pochłaniać ogromnych ilości napojów. W zupełności wystarczy,
          jeśli wypijesz ok. półtora litra dziennie (tyle potrzebuje nasz organizm, żeby
          nerki dobrze funkcjonowały). Zważywszy że wliczamy w to także zupy i bardziej
          wodniste owoce (np. arbuzy, truskawki), nie jest to wcale dużo.

          Zresztą twój organizm reguluje to sam, po prostu częściej odczuwasz pragnienie.
          Najlepiej pij niegazowaną wodę mineralną, soki owocowe i warzywne, herbatki
          owocowe. Oczywiście godne polecenia jest także mleko (o ile ani ty, ani maluch
          nie jesteście na nie uczuleni). Natomiast lepiej unikać kawy i herbaty.
          Zawierają one bowiem kofeinę, która może być przyczyną kolki lub niepokoju
          niemowlęcia. Nie popadaj jednak w przesadę. Jeśli od czasu do czasu wypijesz
          filiżankę niezbyt mocnej kawy czy herbaty, maluchowi z pewnością to nie
          zaszkodzi.

          Jeśli matka nie pije mleka, jej pokarm jest bez wartości.

          Wcale nie musisz wlewać w siebie hektolitrów mleka. Twój organizm nie wytwarza
          pokarmu z mleka krowiego, ale z wszystkiego, co jesz. Mleko jest oczywiście
          bardzo zdrowe (zawiera mnóstwo niezbędnego dla organizmu wapnia), ale jeżeli go
          naprawdę nie lubisz, nie zmuszaj się. Zastąp je jogurtem, kefirem, twarożkiem,
          żółtym serem. Produkty te mają wszystkie zalety mleka, ale inny smak.

          Może się zdarzyć, że będziesz musiała na pewien czas całkowicie wyeliminować
          mleko i jego przetwory ze swojej diety. Mleko jest bowiem silnym alergenem i u
          niektórych niemowląt wywołuje uczulenie. Jeśli przytrafi wam się coś takiego,
          zamiast się denerwować, postaraj się dostarczyć organizmowi wapń w innej
          postaci. Jedz sardynki z ościami, łososia, soję, zielone warzywa (jarmuż,
          brokuły), fasolę, różnego rodzaju kasze, ziarno sezamowe. Pogryzaj migdały,
          orzechy brazylijskie, ziemne i włoskie, a także pestki słonecznika i dyni.

          W czasie laktacji trzeba dużo jeść, bo inaczej pokarm zanika.

          Nie ma powodu, byś jadła o wiele więcej niż zwykle. W czasie ciąży
          nagromadziłaś tyle tłuszczu, że na czas karmienia powinno ci go wystarczyć.

          Jeśli zaraz po porodzie straciłaś zbędne kilogramy (rzadko komu udaje się to
          tak szybko), potrzebujesz ok. 500 kalorii dziennie więcej, a to oznacza
          najwyżej jeden mały dodatkowy posiłek dziennie. Jeżeli będziesz jadła więcej,
          po prostu przytyjesz. A tymczasem karmienie piersią to doskonała okazja, by
          schudnąć.

          Jeśli matka je tłuste potrawy, jej mleko staje się tłuste.

          Tłustych potraw należy unikać ze względu na dużą zawartość cholesterolu, a nie
          na ich wpływ na pokarm. Nawet gdybyś codziennie pochłaniała talerz rosołu, twój
          pokarm nie będzie ani odrobinę bardziej tłusty. Tyle że prawdopodobnie
          przytyjesz i zacznie ci dokuczać wątroba. Proporcje składników mleka kobiecego
          zmieniają się w zależności od potrzeb dziecka, ale zawsze są takie, jak trzeba.
          Twoje mleko nigdy nie będzie więc ani za chude, ani za tłuste.

          Trzeba jeść co najmniej jeden ciepły posiłek dziennie.

          Nie ma żadnych dowodów na to, że ciepłe jedzenie jest zdrowsze niż zimne. To
          jedynie sprawa smaku i naszych przyzwyczajeń. Jeśli nie masz czasu ani ochoty
          na codzienne gotowanie obiadu, daj sobie z tym spokój. Możesz przecież zjeść
          większą kanapkę czy duży jogurt. Oczywiście musisz tylko do tego przekonać
          swojego męża.

          Lepiej unikać cebuli i czosnku, bo mleko po nich śmierdzi i dzieci nie chcą go
          pić.

          Nawet gdybyś zjadła całą główkę czosnku czy pęczek szczypiorku, twoje mleko z
          pewnością nie przejdzie ich zapachem. Ale... ty tak. Niektórym maluchom takie
          intensywne zapachy rzeczywiście nie odpowiadają (potrafią wtedy pościć nawet
          przez kilka godzin), innym wcale to nie przeszkadza.

          Trzeba unikać owoców cytrusowych, a także truskawek i poziomek, bo maluch może
          dostać uczulenia.

          Bez przesady. Jeżeli w twojej rodzinie jest ktoś ze skłonnością do alergii,
          wprowadzaj te owoce do diety stopniowo. Jedz przez kilka dni po kilka truskawek
          i poczekaj na efekty. Jeśli dziecko nie ma żadnych objawów uczulenia (wysypka,
          kolka, zielona kupa), jedz na zdrowie. Naprawdę warto - zarówno cytrusy, jak
          truskawki i poziomki zawierają dużo witaminy C potrzebnej tobie i maluchowi
          (zawartość witaminy C w pokarmie zależy od twojej diety). No i są pyszne.

          Nie wolno jeść owoców pestkowych, bo dziecko może dostać po nich kolki.

          To oczywiście jest możliwe, ale... mało prawdopodobne. A owoce pestkowe
          zawierają dużo witamin. Wiśnie są bogate w witaminę C, morele i brzoskwinie - w
          A, śliwki - w witaminy z grupy B, a przecież twój organizm potrzebuje ich
          wszystkich, szczególnie że karmisz piersią. Gdyby się jednak okazało, że
          maluchowi szkodzą owoce pestkowe, zrezygnuj z nich. W końcu witaminę C
          znajdziesz równie dobrze w porzeczkach, jagodach, truskawkach, papryce,
          zielonej sałacie, zielonym groszku, a nawet w ziemniakach ugotowanych w
          mundurkach. Witaminy A może dostarczyć ci zwykła marchewka, papryka i pomidory,
          B zaś np. fasolka, kasza, a także pełnoziarniste pieczywo, zielone warzywa i
          orzeszki ziemne.

          Karmiąca matka nie powinna jeść kapusty, kalafiora ani grochu, bo maluch będzie
          miał kolkę.

          Warzywa te mają właściwości wzdymające. Teoretycznie więc mogą powodować kolkę
          u malucha (choć bywają i inne przyczyny kolki). Z drugiej strony warzywa te
          zawierają dużo witamin, soli mineralnych i większości dzieci wcale nie szkodzą.
          Nie warto więc z góry z nich rezygnować. Jeżeli jednak zauważysz, że po
          zjedzeniu któregoś z nich maluch płacze, jakby bolał go brzuszek, wyeliminuj je
          ze swojej diety.

          Nie wolno pić coli ani innych napojów gazowanych.

          Teoretycznie możesz je pić, ale po co? Tego rodzaju napoje zawierają zwykle
          dużo cukru, a ich wartości odżywcze są bliskie zeru. To tylko mnóstwo pustych
          kalorii. Poza tym obecne w napojach bąbelki mogą być przyczyną kolki u
          maleństwa.

          Nie wolno pić alkoholu.

          Alkohol jest szkodliwy zarówno dla matki, jak i dziecka. Wódka i inne
          wysokoprocentowe napitki są więc absolutnie zakazane. Ale kieliszek wina czy
          mała szklanka piwa od czasu do czasu wam nie zaszkodzą. Przeciwnie, mogą
          sprawić, że poczujesz się bardziej zrelaksowana, a przez to spokojniejsza.
          Warto wiedzieć, że nic tak fatalnie nie wpływa na nastrój dziecka, jak
          przemęczenie i napięcie mamy.
Pełna wersja