Dodaj do ulubionych

Słoiczku odkryj się

03.11.10, 21:55
Autor artykułu nie odniósł się do ewentualnej zawartości konserwantów w słoiczkach dla niemowląt. Na wszystkich jest informacja, że "nie zawierają konserwantów", ale na dole etykiety, drobnym drukiem, jest dopisek "* w granicach prawa". Coś mnie tknęło, gdy kupiłam jogurt dla niemowląt, który stał w sklepie na półce, a nie w lodowce, miał półroczny termin ważności i posiadał podobne zapisy odnośnie zawartości knserwantów.
Czy to oznacza, że jest jakaś norma, która określa maksymalną zawartość konserwantów w gotowych potrawach dla niemowląt? Czy producent, jeżeli nie przekracza tej zawartości, może pisać, że produkt nie zawiera konserwantów? Proszę autora artykułu i czytelników o odniesienie się do tego - może ktoś wie coś na ten temat? Prasa "dziecięca" nic o tym nie wspomina, zachwala jedynie jakość gotowych produktów dla niemowlaków - wszak ich producenci są reklamodawcami, a odkrywanie prawdy o konserwantach byłoby podcinaniem przez redaktorów czasopism o tematyce okołodziecięcej gałęzi, na której sami siedzą...
Obserwuj wątek
    • ktozajalzyzyrafe Re: Słoiczku odkryj się 03.11.10, 22:10
      Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego
    • 3miastoorg Re: Słoiczku odkryj się 03.11.10, 22:48
      >Prasa "dziecięca" nic o tym nie wspomina, zachwala jedynie jakość gotowych produktów dla niemowlaków

      Prasa "dziecięca" o tym nie wspomina, podobnie jak ten artykuł, bo nie chce przestraszyć swoich reklamodawców.
      Nie chcę popadać w paranoje, ale ten system gospodarczy to największy totalitaryzm jaki udało się wymyślić ludzkości. Społeczeństwo dla niego to zbiór konsumentów, których można urobić reklamą, zbadać potrzeby badaniami rynkowymi i wcisnąć każdy ładnie zapakowany kit. Ja wiem, że nie ma czasu żeby zrobić dziecku jedzenie i kupowanie żarełka korporacyjnego, udającego przyjazne, zdrowe i pełnowartościowe jedzenie, jest wygodne. Ale zastanówcie się, czemu dziś problem alergii dopadających już nawet najmniejsze dzieci jest tak powszedni jak nigdy dotąd - to głownie zasługa tego co podajemy dzieciom i tego co sami jemy.
      Dzisiejsze jedzenie to nie pokarm, to towar który należy wcisnąć konsumentowi, który należy opakować ładnie odpowiednią marką, "mitologią" i przekonać konsumenta na tyle, by go do siebie przywiązać. To proces który nie kończy się, oni ciągle udoskonalają metody urabiania klientów i wciskają nam coraz gorszy kit.
      • californian1 Do 3miastoorg 04.11.10, 00:00
        Napisales : "Ale zastanówcie się, czemu dziś problem alergii dopadających już nawet najmniejsze dzieci jest tak powszedni jak nigdy dotąd - to głownie zasługa tego co podajemy dzieciom i tego co sami jemy."

        Mysle ze sie mylisz. Winna tu jest ( a teraz musze powiedziec cos baaaaardzo politycznie niepoprawnego) bardzo dobra opieka zdrowotna. Dlaczego? Kiedys ten problem nie dotykal i nadal niedotyka np. indian w glebokiej Amazoni czy papuasow w Nowej Gwineii czy tez murzynow w afrykanskich wioskach. Bo osoba tak umierala w wieku dzieciecym. I tyle. I dlatego tez kobiety rodzily co roku lub co drugi rok i mialy po 6,8 10 i wiecej dzieci. Bynajmniej nie z braku swiadomosci seksualnej tylko po to by byla szansa zeby dwojka czy trojka mogla przezyc i kontynuowac ciaglosc roku. Okrotne? Moze.
        • tajlerdarden Hm, nie widzę związku... 04.11.10, 07:44
          ...między umieralnością dzieci w Afryce a alergią, może jeszcze "za rano"...

          A co jedzenia dla niemowląt, to pytanie "Która marka?" jest żałosne i świadczy o totalnej tępocie.
          Co to k..wa za różnica jaka marka, WAŻNY JEST SKŁAD, wasze dziecko ma np. 3 miesiące, co go interesuje z jakiej firmy dostaje pokarm. A jak wiadomo, skład pożywienia staje się coraz coraz gorszy, coraz mniej mięsa w mięsie, cukru w cukrze + zastępowanie chemią (bo taniej) czego tylko się da. To nie jest produkcja żywności, to poważny biznes, tu nikt nie patrzy żeby smakowało i zdrowo było tylko żeby było tanio i "w granicach norm".
      • pani_kasia Re: Słoiczku odkryj się 04.11.10, 08:08
        3miastoorg napisał:


        > Ja wiem, że nie ma czasu żeby zrobić dziecku je
        > dzenie i kupowanie żarełka korporacyjnego, udającego przyjazne, zdrowe i pełnow
        > artościowe jedzenie, jest wygodne.

        Taaa... a gotowanie przecierów, zupek itp na warzywach z supermarketu jest zdrowsze??
    • sueellen Re: Słoiczku odkryj się 04.11.10, 00:41
      zasada jest taka:
      im prostrze dania tym mniej chemii.
      natknelam sie już na "kostki rosolowe dla niemowląt" czy ekstrakt drożdżowy - zwłaszcza Heinz sie w tym specjalizuje. Nie kupuje nic tej firmy (nie wiem czy dostępne sa jej produkty w Polsce)

      Heinz 10 Month Mums Own Vegetable Hotpot With Chicken 250G

      Water,Vegetables (38%) (Carrots, Potatoes, Peas, Onions) ,Chicken (8%) ,Cornflour ,Vegetable Oil ,Yeast Extract ,Natural Flavourings ,Iron Sulphate

      czesto tez dodaja sól i cukier.

    • mania805 Słoiczku odkryj się 04.11.10, 09:18
      Dla mnie kolejne naciąganie i nabijanie w butelkę. Oczywiście jak komuś wygodnie to niech kupuje i karmi swoje dziecko jedzeniem słoiczkowym. Nie oszukujmy się jednak, że nie ma tam chemii. Zresztą co za witaminy moga być w takim jedzeniu jeżeli ma terminy ważności do roku czy więcej. Oczywiście w jedzeniu domowej roboty też je tracimy przy gotowaniu czy pieczeniu. Produkty do przygotowania posiłków można dla takiego malucha kupować w sklepie eko i nie są to jakieś straszne kwoty w porownaniu do ceny słoiczka.
    • gh83 Re: Słoiczku odkryj się 04.11.10, 10:16
      Nasza córka (19 mies.) od momentu wprowadzania innych posiłków, niż butla, je wyłącznie rzeczy gotowane przez nas - najpierw dynia, marchewka, ziemniaczki, potem owoce, różnego rodzaju zupki pomidorowe, ogórkowe, krupniczki przygotowane w większych ilościach i pomrożone. Zero przypraw, same smaki warzyw. Roboty z tym niedużo, cenowo bez porównania, a jeśli chodzi o smak... Gdy mała miała nieco ponad roczek, zdarzyło się, że ostatnia zamrożona zupka się stłukła, nowe były jeszcze gorące, więc podaliśmy jej Gerbera, który dotarł do nas z którąś z reklamowych paczek Nestle (od porodu przysłali nam takie 3 lub 4). Pluła tym po ścianach, a gdy sam skosztowałem, przestałem się dziwić - zużyty papier toaletowy i kupa przypraw. Nawet pies tego nie chciał, a jest to cholerny wszystkożerny labrador. Zjadł w swym życiu różne rzeczy, nawet ludzkie gówna na spacerze po parku, ale tego czegoś tknąć nie chciał.

      Mała nie przyzwyczajona do ostrych i mocnych smaków (dopiero od niedawna wprowadzamy jej sól i pieprz do niektórych posiłków), wciąga wszystko, co jej damy - kalafior, brokuły, szpinak, szparagi, fasolka, gotowane na parze i podane w czystej postaci, bez okraszania czy przyprawiania. Bratanek, od małego chowany na doprawianych słoiczkach, od warzyw odwraca się z pogardą, bo są dla niego bez smaku - gotowe dania przywyczaiły go, że smak powinień być mocny i wyraźny. Niestety, producenci dobrze wiedzą, że jeśli dobrze ukształtują preferencje smakowe naszych maluchów, będą w nich miały klientów na lata - dzieciak odrzuci nie tylko dania domowe, lecz również inaczej doprawione produkty konkurencji.

      Podobnie zresztą jest z dosładzanymi przekąskami, po których maluchy oczekując coraz większych dawek cukru w posiłach, ale to temat na osobny wątek.
      • chemicznyswiat_pl Re: Słoiczku odkryj się 04.11.10, 10:57
        Zgadzam się z tym, że im prostszy skład, tym lepiej świadczy o posiłku.
        A jeśli chodzi o to, czy dziecko słoiczkowe nie będzie lubiło prawdziwych warzyw, to znam bardzo dobrze przypadek, w którym dziecko było karmione słoiczkami, różnych marek oczywiście, a i tak bardzo lubi prawdziwe dania - brokuły, kalafiory, wszelkie zupki warzywne, właściwie nie wybrzydza na nic. Moim zdaniem słoiczki to mimo wszystko lepsze rozwiązanie niż warzywa niewiadomego pochodzenia z hipermarketu lub z bazarku (ktore jak wiadomo najczęściej są mocno posypywane chemią zwiększającą szybkość wzrostu i masę) - szczególnie dla malutkich dzieci, u których może objawić się alergia pokarmowa (i wtedy nie wiadomo, czy to na marchewkę, czy może na tę całą chemię, która w tej marchewce siedzi). Niewiele osób ma warzywa z własnej działki, uprawiane tradycyjnie, bez Roundup'u, bez nawozów chemicznych - więc chyba lepiej w takiej sytuacji kupić słoiczek niż anonimową marchewkę, za którą nikt nie odpowiada?
        @gh83: Słoiczki nie są mocno przyprawiane, bardzo często nie są posolone - dlatego dorosłym własnie wcale nie smakują, bo to nasze dorosłe zmysły sa przyzwyczajone do bardzo dużych ilości soli, glutaminianu sodu etc. Co do niesolenia i nieslodzenia dziecku posiłków zgadzam się z Tobą. I uważam że masz rację jeśli chodzi o wychowywanie sobie przez producentów żywności klientów na następne lata.
    • mala.mimim Re: Słoiczku odkryj się 04.11.10, 11:30
      na słoiku hipp bio nie znalazlam takiej informacji.
    • krolik_po_berlinsku Słoiczku odkryj się 04.11.10, 11:38
      @ sueellen słoiczki bobovita zawierają ekstrakt drożdżowy

      poza tym kaszki bobovita zawierają mnóstwo cukru (średnio 15%), te z sokami owocowymi jeszcze więcej. są oczywiście kaszki bez cukru, ale nie są przeznaczone na rynek polski. nawet dla dorosłych te kaszki są za słodkie.

      cóż jeszcze dodać- jak trzeba było to z przyczyn "politycznych" przedłuzano ważność surowców nie użytych wcześniej ze względów jakościowych o kilka tygodni; wypuszczano na rynek partie towaru wyprodukowane omyłkowo z surowca, który nie powiniem być użyty, kombinowano, co zrobić z mąką z robakami itp. Ale to się zdaża pewnie we wszystkich takich firmach.
      Chyba lepiej gotować samemu, niekoniecznie będzie lepiej, ale na pewno taniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka