Dodaj do ulubionych

przespane noce za 30 zeta

30.03.11, 15:13
bo tyle kosztowała mnie książka "każde dziecko może nauczyć sie spać".

kupiłam po nocy z 7 pobudkami, kiedy już ewidentnie miałam dość.

początkowo czytałam z zapartym tchem. dziecko ma 3 godzinną fazę snu głębokiego, potem 7 godzinną płytkiego (gdzie budzi sie niemal co godzine) a potem znów głębokiego - nad samym ranem.

w fazie płytkiego snu budzi się każde niemowlę tak jak i dorosły, ale dorośli potrafią w niej błyskawicznie zasypiać. faza wykorzystana jest aby się obrócić, nakryć itd. niemowlę robi podobnie - przewróci się na boczek, brzuch albo otworzy na chwile oczy i śpi dalej. Jeśli potrafi robić to jak dorosły.

Bo jak nie potrafi to wstaje tak jak mój - co godzinę. a rozbudza się bo nie potrafi sam zasnąć. bo przyzwyczaił sie że da sie zasypiać tylko "ze wspomaganiem" - z mamą która głaska po głowie, nosi, lula, opowiada albo daje smoczek albo butelkę z mlekiem. I bez tego czuje pustkę i nie wie co jest grane więc wpada w płacz. wniosek - nauczyć zasypiać samemu bo jak dziecko samo zasypia to i zachowa się w nocy jak dorosły - czyli mimo że jego mózg wychodzi z fazy snu - będzie potrafił szybko do niej wrócić.

a jak to zrobić? tu poczułam lęk. bo początkowo te pomysły wydawały mi się nie do zrealizowania:

- pół godziny po posiłku położyć spać - aby dziecko nie kojarzyło zasypiania z jedzeniem
- nie dawać smoczka i w ogóle go odstawić - bo dziecko które nie potrafi go sobie samo znaleźć i wsadzic do buzi będzie płakać aby ktoś przyszedł i mu go podał
- położyć rozbudzone - aby dziecko świadomie usnęło a nie było kładzione na wpół przytomne - bo kiedy budzi się nie wie co ma robić bo inaczej zapamietało ostatni moment przed snem
- nie lulać, nie nosić tylko dać do łóżeczka a więc pokazać że zasypia sie w łóżku a nie na rękach
- być blisko i reagować po 3 minutach kiedy dziecko płacze - aby pokazać mu że jest sie obok, blisko i nic sie złego nie dzieje. dziecko musi czuć sie bezpiecznie czyli rozumieć że sam w łóżeczku to to samo co w pobliżu mamy.

byłam w szoku. mój syn, który całe życie cycka smoczka, był noszony a zasypia półprzytomny przy butelce ma coś takiego znieść? na wszelki wypadek wywaliłam smoczki (jakby mnie kusiło) , zaparzyłam sobie kawy, wzięłam urlop na drugi dzień i przekonana że bedzie sajgon przygotowałam sie do misji pt. przesypianie nocy.

Pół godziny po wieczornej kąpieli i jedzeniu, położyłam do łóżeczka, dałam buzi, pogłaskałam po policzku a moje dziecko zdezorientowane zrobiło oczy jak 5zł i otworzyło paszczę jak karp w sklepowej wannie, oczekując że dostanie smoczka smile a tu nic. 3 minuty marudził, w 4 sie rozpłakał. Przyszłam, pogłaskałam, wyszłam. Kątem oka widzę jak pakuje do buzi koc, fragment piżamki, w końcu odkrywa że ma kciuk, ale jakby mógł wsadziłby sobie rękę do buzi aż po łokieć. Nie jest to jednak smoczek, więc jest wybitnie wkurzony ale jest to złość a nie czarna rozpacz. Po minucie (o dziwo! ) zasypia. Po trzech godzinach słyszę że sie budzi ale nie płącze tylko coś tam gada. Wchodzę - śpi. Aż nie mogłam uwierzyć. O 2 w nocy kolejna pobudka ale nie idę tylko słyszę że coś znów marudzi, jednak po 2 minutach ucicha. Zaglądam - śpi. Rano wstaje wypoczęty, gorzej ze mną bo po kawie spać nie mogłam smile Dwie dziennie drzemki - zasypia od razu, kolejna noc - cała przespana. Choć kilka razy słyszłam że się zbudził, sam usnął.

Od kilku dni smoczek zniknął z jego życia a on jest o wiele spokojniejszy. Na czuwaniu również. Inne dziecko. A nocki - rewelacja.
Początkowo wydawała się to totalna abstrakcja a okazało sie że to mozliwe. Nie wiem czy na każde dziecko zadziała ale ja odzwyskałam noce i jeśli to komuś pomoże - spróbujcie, warto wink

teraz wiem, że smoczek w wielu sytuacjach był zbawienny ale on bezpośrednio stał się przyczyną tych problemów. a teraz nie dość że dziecko śpi w nocy, to jeszcze w dzień jest zupełnie inne, choć nie wiem jak to wytłumaczyć. ale kojarzę wiele sytuacji gdzie zaczynał w określonym momencie marudzić bo był to moment kiedy dawałam smoczka a teraz po prostu przestał to robić.


Obserwuj wątek
    • aleksandra1357 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 15:57
      Dzięki za ten opis smile Gratuluję sukcesu. Mi się to wydaje kosmosem, tak jak Tobie i to po prostu nie do wiary, że Twój syn tak szybko załapał. Ja pamiętam, jak uczyłam zasypiać półtoraroczniaka we własnym łóżku, ze smoczkiem - po tygodniu wycia do rana! odpuściłam (siedziałam całe noce przy łóżeczku, głaskałam, trzymałam za rączkę - nie zasypiał, wył). Od 3 lat nie przespałam ani jednej nocy.
      Dziś odstawiam mojemu 3-latkowi smoczek. Nastawiam się na tydzień zarwanych nocy i traumę na całe życie. A wszystko dlatego, że robię to 2 lata za późno.
      • 22monisia Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 19:53
        Moja córeczka ma dopiero 7 tyg. i zasypia sama w łóżeczku bez problemu . Tylko pierwsze 3 tyg. chodziłam z nią na rękach, kołysałam, spała przy piersi, miała przy tym problemy ze spaniem , budziła się co godzinę , aż któregoś dnia już nic nie pomagało mała była coraz bardziej marudna i..... położyłam ją po prostu do łóżeczka, po chwili zasnęła i od tamtej pory zasypia tylko w swoim łóżeczku.
        • czekolada85 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 21:17
          Nie łudź się że tak jej zostanie wink

          ----
          https://www.suwaczki.com/tickers/3i49cwa1h7x20mxv.png
          • perd-ido dokladnie:) 30.03.11, 22:20
            Moj tez ladnie zasypial (choc od poczatku przyzwyczajony do lozeczka) a teraz?...w nocy ladnie spi...ale zeby zasnal..o raany!
          • bzibulinka Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 22:48
            Mojej tak zostało a więc warto być dobrej myśliwink
            https://www.suwaczki.com/tickers/rolog7rf9bx31fs7.png
        • atrapcia Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 22:59
          Moja tak spała przez 3 tygodnie, później jej się odmieniło na pozostałe 14 miesięcy wink
    • syswia Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 16:47
      gratuluje zdrowego rozsadku
      mnie to kosztowalo $15 - tyle wyniosla mnie konsultacja z zawodowa niania, kiedy moj maly mial 4 mies
      • czekolada85 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 16:57
        Wiesz co, myślę że po prostu Ci się udało wink
        • syswia Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 22:15
          Co to znaczy "udalo sie"? Przedtem usypianie trwalo od 9 do polnocy w nosidle, bujanie itd itd. Po uswiadomieniu pracowalismy nad zasypianiem przez tydzien. Po tygodniu nie bylo juz takich cyrkow.
        • monnap Re: przespane noce za 30 zeta 08.04.11, 18:48
          A czemu mialoby sie jej nie udac? Dla mnie jest oczywiste, ze dzieci powinny spac w swoich lozeczkach i niebyc naianczone pol nocy a cycek nie jest zamiennikiem smoczka. Ja mam trojke i nigdy nie doswiadczylam zadnych problemow z zasypianiem. Na poczatku niemowle je w nocy, ale juz 4ro miesieczniaki moga spokojnie przesypiac noce. PO prostu nie nalezy dzieci przyzwyczajac do rak i usypiania w ten sposob i oczywiste bedzie dla nich ze lozeczko jest miejscem do spania. Prawda jest czesto taka, ze to matki same sobie szkodza przyzwyczajajac dzieci nieswiadomie do nianczenia przed snem, gdy dzieci moglyby sme zasnac polozone w lozeczku.
    • nikka.1983 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 17:09
      No dobra... Czyli jak mi dziecko zaśnie w trakcie jedzenia po kąpieli, to mam je budzić i się z nim bawić pół godziny, żeby potem mogło samo zasnąć?
      • kaja7 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 17:28
        Nanaa26 ile ma miesiecy twoje dziecko? Kiedy ksiazka sugerowala uczyc spania. znaczy od kiedy zaczac?
        • kasiakropkak Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 17:59
          A no właśnie, ile msc ma Twoje dziecko?? Bo mój synek położony do łóżeczka, gdy jest rozbudzony, błyskawicznie podciąga się i staje. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby sam z siebie się położyłtongue_out I przyłączam się do pytania wyżej - Tomek zasypia przy piersi, więc mam rozbudzać i po przysłowiowej pół godzinie kłaść do łóżeczka ? Aj, nierealne się to wszystko wydajebig_grin W każdym razie, życzę Ci aby Twój sukces trwał i trwał...smile) pozdrawiamsmile
          • dagmara-k Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 19:38
            gratuluje. u nas to nie do zrobienia. moje dziecko tej ksiazki nie zna i nie wie ze pierwsze 3h to jakis tam sen gleboki. a wkladane do lozeczka staje na rowne nogi i wola nie nie nie! gdy bylo mlodsze wrzeszczalo rozpaczliwie. wiec nie meczylam.
    • 18_lipcowa1 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 20:05

      3 minutach


      to dlugo
      ja bym nie dala corce plakac 3 min
      • bzibulinka Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 22:53
        MAtka-Teresa-Lipcowa z Kalkuty hehehe, dniami i nocami nosi dzidzie na rekach, zamiast kąpać w manience wylizuje bejbikona od stóp do głów powiedzmy, że jak wilczyca heh. Słodka jesteśwink
        https://www.suwaczki.com/tickers/rolog7rf9bx31fs7.png
      • q_fla Re: Zawsze? 31.03.11, 09:47
        Bo jak np siedzisz na kiblu i masz sraczkę i w tym samym czasie dzieciak zaczyna swoją jazdę, rozumiem że w imię tego co napisałaś powyżej wstajesz z kibla "w trakcie" i na łeb na szyję lecisz do dziecia, co by traumy nie przeżyło...big_grin
        • justysialek Re: Zawsze? 06.04.11, 23:36
          Jak siedzę na kiblu to musi płakać... ale żeby stać z zegarkiem w ręku przy płaczącym dziecku i odliczać minuty zanim się je pocieszy, to trzeba być chorym człowiekiem...
    • gavagai1 recenzja tegoż "dzieła"... 30.03.11, 20:16
      z którą zgadzam się w 100%
      • mbkbab Re: recenzja tegoż "dzieła"... 30.03.11, 20:46
        echh pozazdrościć,że się udało.Ja od roku (a tyle ma moja dziecina droga) przespałam może z 3 noce.Reszta to ciągle coś jak nie ząbkowanie to poprostu chęc odlotu małej przy butli z mlesiem.Logopedka powiedziała , żeby odstawić mleko i jak mała się budzi dawać wode.I poźniej stopniowo odstawiać butle ,dawać kubek ( jeżeli już) potem nic i w następnej kolejności walczyć żeby mała nie spała z dydkiem.Póki co z wodą nie wyszło tzn.ja się poddałam bo mała wykręcała się na wszystkie możliwe strony.Teraz jest metoda na rozcieńczanie mleka i poprostu co noc dodaję mniej do wody.Nie wiem czy to przynosi jakiś efekt bo mała marudzi ostatnio paskudnie w dzień więc chyba kolejny potwór ZĄB nadchodzi bo dziąsło spuchnięte i ślinka kapie.Nie wiem już co robić.Jestem totalnie wyczerpana tym wstawaniem w nocy.Czekam aż mąż wróci bo wyjechał i mamy razem działać znów z tą wodą...może się uda bo sama już nie mam siły.
        I nie wyobrażam sobie jak mam po jedzeniu małą jeszcze yrzymać pół godziny?? Ona dostaje mleko w łóżeczku i przy nim odlatuje i śpi to co wtedy??budzić?? no nie widzę tego jakoś...

        <a href="https://www.suwaczki.com/"><img src="www.suwaczki.com/tickers/gyxwjw4zhs3l3ab5.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/></a>
    • mbkbab Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 20:49
      a i jeszcze jedno.. moja tak samo położona do wyrka sama po szczebelkach się podciąga i skacze w tym łóżeczku jak opętana i nie ma opcji ,że się sama położy .Zaczyna jej się nudzić i wtedy jest koncert życzeń na całą pare.... uncertain heh

      https://www.suwaczki.com/tickers/gyxwjw4zhs3l3ab5.png
    • naana26 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 21:11
      dziewczyny mały ma 7 miesięcy. dzisiaj w sumie drzemki dzienne dalej bez problemu, o 20 zasnął też jakoś po 3-4 minutach takiego marudzenia (bo płaczem bym tego nie nazwała). zanika mu też odruch ssania, tj nie szuka tak tego smoczka jak na początku. całość zasypiania trwała więc może z 10 -15 minut, bo widziałam że po tym marudzeniu oczka miał otwarte, ale tym lepiej, bo usnął sam.

      wcześniej zasypiał z butelką w ustach i go przenosiłam dumna, że śpi. no i w sumie nie dziwie się że się budził i nie potrafił zasnąć. ostatnie co pamiętał to mnie, mleko w buzi, butlę/smoczka - a budzi się sam w łóżeczku, w całkiem odmiennej "scenerii" więc w sumie nie ma się co dziwić że płacze. a tak to powoli kapuje, że to miejsce gdzie zasypia, pokój z nocną lampką i mój głos gdzieś w tle domu to jest też bezpieczna i naturalna sytuacja podobnie jak brak smoczka w ustach albo jedzenia.

      w książce pisało że jeśli dziecko po dwóch tygodniach nie wykazuje żadnej "poprawy" to nie jest gotowe i należy dać mu spokój i spróbować za jakiś czas.

      mój malutki śpi w wózku ale go nie bujam. musi być niestety przypięty szeleczkami, bo w nocy wstawał przy barierkach na równe nogi a że nie potrafi ustać to z hukiem upadał. nawet jak barierki są opatulone kocami to i tak był wystraszony i z poobijaną głową. ma fazę na tym punkcie więc niestety w trosce o jego bezpieczeństwo muszę przeczekać aż nauczy się nie tylko stać ale i upadać albo wracać do pozycji wyjściowej.z nami też nie śpi bo raz się wymknął, przepełzał i zleciał z łóżka jak spalismy. niemowlęce adhd smile
      • dagmara-k Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 21:18
        not o moja niegotowa, znaczy sie. probowalam dwa razy ale 3-4 wieczory i koniec i nie dokladnie taka metoda, ale na bazie inspiracjiwink za pierwszym razem udawalo sie nam ze byla wreszcie spokojna w lozeczku, ale i tak usypiala przy piersi, ledwo ledwo spiaca odkladana rozgladala sie dookola i padala. pobudka po 1,5 godziny uncertain
        za drugim razem efekt byl jeszcze mniejszy - dziecko wstawalo i gryzlo szczebelki, wolalo mame, plakalo - wiec zabieralam ja z lozka, jesli misie nie potrafily jej przekonac zeby usiadla (polozyla nie ma mowy).
    • nikka.1983 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 21:11
      Zastanawia mnie jeszcze jedna kwestia: co z nocnymi karmieniami? Mój syn 2 razy w nocy budzi się, bo jest głodny (za każdym razem je minimum 10min). Za każdym razem mam go "przetrzymywać" pół godziny, zamiast śpiącego odłożyć do łóżeczka? Hehe, dobre...
      • naana26 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 21:20
        wiesz co nie wiem, no autorzy twierdzą, że 6 miesięczniak w nocy już jeść nie musi. Ale to dla mnie taka kwestia raczej niepewna, bo moja koleżanka ma 30 lat i o 4 pałaszuje zawartość lodówki smile i to codziennie, niezmiennie i budzi ją w nocy głod wink ja nie jestem zwolennikiem nie-karmienia jesli dziecko potebuje bo to barbarzyństwo. Ale mój nie budził się 7 razy bo był głodny i stąd ta próba. Jakby się budził na dwa karmienia nie byłoby problemu. Ale jak się budzi na dwa karmienia a 5 razy po prostu to już bywa to męczące, bo to jest niemal co godzinę -dwie całą noc sad
        • czarownica1234567 Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 21:39
          dzieki za podpowiedz smile tez zaczne odzwyczajac od smoczka- uzywamy go tylko NIESTETY do zasypiania w ciagu dnia jest bezsmoczkowy. Wiec wg tej ksiazki to kardynalny blad...
          Faktycznie pierwsze 3h spi jak kamien ...potem zaczynaja sie schody.
      • syswia Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 22:20
        Karm przez sen uprzedzajac obudzenie sie dziecka. Ja mojego karmilam o 7, spac szedl okolo 7.30 - 8, a potem karmilam na spiocha o 10. Nie budzi/l sie do rana (7 rano). W dzien karmilam piersia prawie 11 miesiecy, to nocne karmienie o 10 - butelka z mm.
        • naana26 Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 09:08
          o, to też ciekawy pomysł. zawsze mnie zastanawiało czy dziecko np. o 3 budzi głód czy przyzwyczajenie. tj czy jak mu np o 2 przez sen da się jeść to czy o tej 3 się nie wybudzi...
          • syswia Re: przespane noce za 30 zeta 01.04.11, 19:43
            mysle, ze przed pierwsze kilka miesiecy - glod, a potem albo przyzwyczajenie/nieumiejetnosc zasniecia i glod albo tylko przyzwyczajenie (o ile dziecko chce jesc w dzien, bo zdarzaja sie takie egzemplarze, ktore w pewnym okresie sa tak ciekawskie, ze nie chca "marnowac" czasu przy piersi/butelce w dzien, kiedy tyle ciekawych rzeczy dookola)
            • kaetchen Nie kilka miesięcy... 04.04.11, 21:03
              Nie kilka miesięcy, a 3-4 dni. Mózg dziecka bardzo szybko uczy się nowych schematów. A kilka miesięcy trwa utrwalanie schematu. I im dziecko starsze i im dłużej powtarzany schemat - tym więcej czasu trzeba na jego 'wyplenienie' - znaczy się odzwyczajenie dziecka od dobrze utrwalonego przyzwyczajenia. O ile 2-3 miesięczne dziecko jest się w stanie odzwyczaić od złych nawyków w 2-3 dni, o tyle dla dziecka mającego np 7-8 miesięcy - potrzeba tygodnia, dwóch i bardzo często zdarza się, że pierwsze 3-4 dni jest ok, później następuje próba powrotu do starych przyzwyczajeń i jeśli ulegniemy w takiej chwili - to kolejna próba stworzenia nowego nawyku i zastąpienia nim starego - legnie w gruzach. Jeśli się przetrwa - to w zasadzie próba trwa 1-2 dni i mamy problem z głowy. Dokładnie to samo jest z dorosłymi i ich nałogami - im dłuższy nałóg (np palenie papierosów), tym trudniej jest rzucić i tu nawet nie chodzi o głód nikotynowy, ale o sam fakt wykonywania tej czynności. Często ludzie bardzo szybko wracają, bo nie wiedzą co innego mogą zrobić z rękoma, które do tej pory podawały papierosa do ust kilkadziesiąt, albo i kilkaset razy dziennie.

              I to dlatego mówi się o tym, żeby od początku wypracowywać dobre nawyki (siadania, jedzenia, mówienia, chodzenia, uczenia, etc), bo później ciężko jest usunąć nawyk...
              • syswia Re: Nie kilka miesięcy... 08.04.11, 19:05
                Zgadzam sie z Toba co do joty, ale wydaje mi sie, ze pytanie bylo nie o to jak dlugo trwa "odzwyczajanie" dziecka od zlych/ nieporzadanych wzorcow, tylko jak dlugo dziecko budzi sie w nocy z glodu - mysle, ze w zaleznosci od dziecka roznie tp trwa, ale nie ma co oczekiwac od dwu-trzy miesieczniaka, ze "nauczy" sie spac w nocy bez budzenia na mleko, bo on jeszcze tego mleka potrzebuje w nocy. Tyle.
      • mbkbab Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 22:21
        dodam ,że ostatnio od logopedki usłyszałam ,że roczne dziecko już na pewno nie potrzebuje jedzenia w nocy.Maluch nie budzi się bo jest głodny tylko po to bo chce sobie "pociamkać" butelkowego dyducha no czy cycusia smile mimo tego ,że np.śpi ze smoczkiem to woli tego z butli. Mimo ,że posiadam taką wiedze to trudno mi tą moją małą mysze odzwyczaić od nocnego jedzenia i tak wstaje do niej ledwo żywa i klękam przed tym łóżeczkiem ech....

        https://www.suwaczki.com/tickers/gyxwjw4zhs3l3ab5.png
    • deela Re: przespane noce za 30 zeta 30.03.11, 21:34
      z grubsza rzecz biorąc robiłam podobnie, a nie znam owego dzieła
      - nie usypiałam przy butli/cycku, bo to sadyzm dziecku fundować taki stres, jakbym ja się obudziła w innym miejscu niż zasnęłam to bym zawału dostała, nie ma zasypiania przy jedzeniu i basta, łaskotałam pod brodą, w stopę, lekko dmuchałam, HALO kolego, ALBO jedzenie ALBO spanie
      - smoczka uzywałam bo uwielbiam ten gumowy wynalazek big_grin
      - nie lulałam, nie nosiłam, nie kołysałam, nie tarmosiłam w wózku, jak któryś płakał po odłożeniu do łóżeczka, brałam na ręce uspokajałam i odkładałam, i tak w kółko, ale to tylko kilka nocy trwało
      - dzieci jak w nocy zaczynały kwękać (moje to nigdy chyba sie nie budziły z syrena alarmową na ustach, tylko najpierw kręcenie się, pojękiwanie a dopiero potem płacz) to ja od razu sie nie rzucałam na ślepo do nich tylko gadałam, "no ci, jestem blisko, śpij żabo, mama jest koło ciebie", czasami się upiekło a czasami nie big_grin
      jak przesikana pielucha albo głód to musiałam zwlec zwłoki, ale jak nie to i nie tamto to zazwyczaj zasypiały
    • marta715 Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 08:47
      Ja miałam dokladnie to samo - spanie 3 godz i potem 5-6 pobudek co godzinę. Przeczytałam książkę dokładnie, zaczęłam stosować jakis miesiąc temu z czwartku na piatek, a noc z poniedziałku na wtorek przespaliśmy juz calutką. Z tym, że ja zrezygnowałam juz z nocnego karmienia (mały ma obecnie 10,5 m-ca). Książkę polecam. Po lekturze już wiem, że krytykują ją w większości te mamy, które po prostu książki nie czytały.
    • lapwing123 Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 14:30
      Dla mnie to wsypywanie wszystkich dzieci do jednego wora jak leci. Nieważne, że dzieci są różne.

      Nie czytałam książki, ale po Twojej recenzji mam kilka pytań.

      > - położyć rozbudzone - aby dziecko świadomie usnęło a nie było kładzione na wpó
      > ł przytomne - bo kiedy budzi się nie wie co ma robić bo inaczej zapamietało ost
      > atni moment przed snem
      To chyba jakiś żart. Moja położona rozbudzona wstaje z uśmiechem. i co mam ją na siłę kłaść?

      > - nie lulać, nie nosić tylko dać do łóżeczka a więc pokazać że zasypia sie w łó
      > żku a nie na rękach
      Nigdy? rety- to moje pierwsze dziecko i w imię czego mam jej nie nosić? Bo każe mi to jakiś "naukowiec". Mój instynkt mówi: noś, przytulaj, lulaj, kochaj.

      > - być blisko i reagować po 3 minutach kiedy dziecko płacze - aby pokazać mu że
      > jest sie obok, blisko i nic sie złego nie dzieje.
      Kolejny żart? Mam 3 (słownie: TRZY) minuty stać i patrzeć na krzyczące dziecko, wołające o pomoc? Przecież dla niego to wieczność. Ono nie rozumie czemu mama stoi i patrzy jak on cierpi i nie chce mu ulżyć.

      >dziecko musi czuć sie bezpiec
      > znie czyli rozumieć że sam w łóżeczku to to samo co w pobliżu mamy.

      Sam= mama jest z Tobą? Co za brednie.I wtedy niby czuje się bezpiecznie? Aha.

      Morał- każda taka "metoda" to dla mnie tresowanie dziecka. I każda zawiera element wypłakiwania się. Tylko może ubrane jest to w inne bardziej do przyjęcia słowa. Więc ja dziękuję serdecznie za fundowanie czegoś takiego MOJEMU dziecku. A inni niech robią jak uważają.

      Polecam lekturę "mądrzy rodzice"- świetnie opisane co dzieje się w mózgu dziecka, gdy mamuśka funduje mu taki seans płaczu. Ależ owszem, po pewnym czasie zrozumie, że płakać to sobie może przestać, bo pomoc nie nadejdzie.
      • ponponka1 Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 14:39
        Zgadzam sie smile

        Tresowanie kilkumiesieczniaka za 30PLN lub za 15 dolcow swiadczy o tym jak ich rodzice tanio cenia swoje dzieci.....i jak latwo im wcisnac pseudonauke a la super niania....

        Szkoda mi tych dzieci....
      • ponponka1 Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 14:47
        lapwing123 napisała:
        > Polecam lekturę "mądrzy rodzice"- świetnie opisane co dzieje się w mózgu dzieck
        > a, gdy mamuśka funduje mu taki seans płaczu. Ależ owszem, po pewnym czasie zroz
        > umie, że płakać to sobie może przestać, bo pomoc nie nadejdzie.
        >

        Te motody super nani i z ksiazek a la ta podana w watku, to sa metody z sierocincow i przytulkow. Szybko zauwacono tam, ze dzieci przedzej czy pozniej przestaja plakac i zasypiaja......bo tam nikt nie ma czasu przytulania dziecka do spania....


        Gratuluje autorce i innym mamom wyboru wzorca....
        • olafowamama Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 20:22
          Mocne, ale zdaje się prawdziwe uncertain
          • dagmara-k Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 20:57
            kolezanka kupila te ksiazke w styczniu. po pierwszych probach zrezygnowala i wymyslila na jej bazie swoj sposob - bez plakania dziecka i bez odliczania czasu jego jeczenia i zawodzenia. u nich sie udalo i dziecko poza okresem choroby spi samo w tym lozeczku pieknie cala noc. nam mimo ich wskazowek nie wyszlo. widac moje dziecko choc miesiac starsze nie gotowe tak jak jej.
          • naana26 Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 21:04
            jasne, a wy czytacie tylko to co chcecie czytać i jeszcze zrobicie z człowieka potwora, które traktuje dziecko jak w sierocińcu.

            mój syn nie budził się w nocy z tęsknoty czy chęci przytulenia, ponieważ jedynym czego chciał był smoczek. i za tym smoczkiem płakał. i tego smoczka, zgodnie z radami z książki postanowiłam mu zabrać. plus kłaść rozbudzonego, aby świadomie zasypiał. dla dziecka mniejszym stresem jest budzić się kiedy pamieta że zasnął sam, niż kiedy pamiętal że zasnął przy mamie której nagle nie ma.

            rozumiem, że według was lepiej ulegać w nieskończoność? ja uważam że nie. i myślę że półroczne dziecko łatwiej zniesie rozłąkę ze smoczkiem niż starsze. mój syn nie płakał (tylko marudził - a to jest różnica) i chciał smoczka którego nie dostał. dzisiaj po raz kolejny polozyłam rozbudzonego i bez smoczka. rozumiem że wasze dzieci nigdy nie płaczą 3 minut? bo mój płakał nie raz, jak wszystkie dzieci. jedne ryczą jak się je ubiera, drugie jak siedzą w aucie, trzecie przy kąpieli, inne przy ubieraniu. sytuacji można mnożyć. i wcale obecność mamy nie sprawia że dziecko nie płacze albo nagle pokocha ubieranie czy wsadzenie do nosidełka. a wy teraz z siebie robicie te co nie dopuszczają do ani jednej łzy... ciekawe jak to wygląda w praktyce. bo mnie się wydaje że wiele z was po prostu na taki płacz nie reaguje i jak 6 miesięczniak się zanosi bo ubiera mu się body a on tego z całego serca nienawidzi to po prostu robicie szybko co trzeba mimo płaczu, i trudno. i tak samo radza książki w przypadku płaczu - z wymuszenia/niezadowolenia - a nie z powodu jakiejś traumy i smutku, bo to jest w ogóle coś innego.

            godzinę temu jak kładłam małego, moje dziecko popatrzalo na mnie, uśmiechnęło się od ucha do ucha, przymknęło oczka, odwórciło sobie głowę na swój ulubiony bok i tak zostalo, śpi sobie teraz słodko. to jest efekt tej książki, w który do teraz mi trudno uwierzyć. pierwszy raz mój syn pożegnał mnie uśmiechem na dobranoc i zasnął bez potrzeby ssania czegokolwiek. i jeszcze trwało to 20 sekund.

            sądzę że nie jest to sytuacja jak z przytułku.
            • illegal.alien Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 21:31
              Moje dziecko za smoczkiem nie placze, bo go nie dostaje. Zasypia kolo mamy i budzi sie kolo mamy, wiec nie ma problemu.
              Nie placze przy ubieraniu, rozbieraniu, w samochodzie, w kapieli czy w innych takich sytuacjach. A jezeli zaczyna marudzic, to staram sie ja pocieszyc, albo biore na rece.
              Nie wierze w to, ze polroczne dziecko moze cos 'wymuszac'. Jak placze, to jest jej zle, czesc piesni. Moim zadaniem jest zrobienie tak, zeby jej bylo dobrze smile
            • lapwing123 Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 21:33
              ale czemu się oburzasz?

              Jeżeli Twoje dziecko chętnie tak zasypia to brawo. Udało się bez płaczu- brawo. Tylko się cieszyć. Jesteś świeżo po lekturze więc bardzo tym przesiąkłaś. Jednak dzieci są różne. Moja nigdy by tak nie usnęłasmile bo jak jest rozbudzona to znaczy, ze bryka i wariuje. Idzie spać jak trze oczka i się pokładasmile

              No ja nie stoję i nie patrzę jak moje dziecko płacze. NIGDY. Owszem, jest z tych co nienawidzą jeździć samochodem i moja w tym głowa, że muszę się JA namęczyć i napocić aby ją zabawić, ale jeśli zaczyna płakać to ją wyjmuję. NIGDY świadomie nie pozwalam na płacz. Bo dla mnie to barbarzyństwo jeśli mogę zaradzić a nie robię nic tylko odliczam czas, bo ktoś tak napisał.
              • duzeq Re: przespane noce za 30 zeta 02.04.11, 13:39
                Owszem, jest z tyc
                > h co nienawidzą jeździć samochodem i moja w tym głowa, że muszę się JA namęczyć
                > i napocić aby ją zabawić, ale jeśli zaczyna płakać to ją wyjmuję.

                W czasie jazdy?
                • lapwing123 Re: przespane noce za 30 zeta 02.04.11, 16:02
                  Szukasz zaczepki?

                  Nie, nie w czasie jazdy. Zatrzymuję się i ją wyjmuję.
            • olafowamama Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 21:42
              Moje starsze dziecko wyło na okrągło przez pierwsze 9 m-cy jego życia- wyło jak wstawało, wyło jak zasypiało, spało tylko u mnie na ręku, a na każdą próbę odłożenia znowu wyło. Wiem, ciężko w to uwierzyć, ale takie dzieci tez się zdarzają. Do tego wszystkiego nie jeździł w wózku, więc spacery to był hardcore- jedną ręką pchałam wózek a drugą niosłam dziecko. W dzień spał max 2x 15 minut i to UWAGA! na ręku. Ba! W nocy tez spał tylko jeśli trzymałam go na swoim brzuchu. I mimo maksymalnego zmęczenia, złości i chwil, w których miałam ochotę cofnąć czas i nigdy nie mieć dzieci nosiłam, lulałam, przytulałam i wiem, że było mu to potrzebne, bo pomimo tego, że dziś ma 5 lat jest bardzo wrażliwy i nadal potrzebuje mojej bliskości. Podaj mi choć 1 powód, dla którego miałabym mu tego nie dać.
            • kaetchen Re: przespane noce za 30 zeta 04.04.11, 21:35
              Naana, dokładnie tę samą książkę przeczytałam, i też w ciągu jednego wieczora udało się zasnąć Małej bez kwękania, stękania przechodzącego najczęściej w histeryczny płacz, kiedy już było przemęczone tysiącem sposobów na spanie. Okazało się, że moja córcia zwyczajnie potrzebowała wreszcie dostać chwili spokoju, żeby móc zasnąć. Książkę przeczytałam chyba 1,5 miesiąca temu - i od tamtego czasu mam spokój. Ani razu jeszcze Mała nie płakała, no chyba, że przeszkadzało coś w brzuszku, a ja nie pomogłam Jej odbić się. Ale to może raz, czy dwa razy w ciągu tego czasu się zdarzyło.
              I dokładnie tak, jak Twój syn, moja córcia uśmiecha się do mnie, jak ją odkładam do jej łóżeczka, powygina się, poprzekręca, coś tam do mnie pogada i .. idzie w kimkęsmile
              Co zauważyłam jeszcze - aby mogła usnąć, muszę zgasić wszystkie światła. Ze światłem ten numer nie przechodziwink Nawet takie leciutko świecące - jest super rozpraszaczem i nie ma szans na spaniesmile
              Jeśli idzie o usypianie na cycu - czasem Mała potrafi zasnąć tak mocno, że nie jestem w stanie jej obudzić (zdąży zapaść w głęboki sen), więc ją wtedy normalnie odkładam i wykonuję rytuał tak jak każdego wieczora, a ona i tak ladnie śpi i nie budzi się - bo już jest nauczona samej usypiać, jeśli obudzi się w nocy. Jeśli zaś płytko uśnie - to i tak budzi się, kiedy ją biorę na odbeknięcie, po czym ją zanoszę do łóżeczka i ona ładnie wtedy zasypiasmile

              Niech dziewczyny nie wierzą w to, co napisałaś. Niektóre z nich nawet nie pofatygowały się, żeby sprawdzić jak ten patent działa, a już oceniają. Inne próbowały, ale zapomniały o konsekwentnym stosowaniu tej metody (o czym chyba nawet w książce jest napisane - nie przeczytałam do końca, bo sprawdziłam patent, zanim przeszłam do bodajże 3-4 rozdziałuwink ), a jeszcze inne uważać będą, że jeśli dziecko się kręci, wierci i miauczy w trakcie zasypiania, to już oznacza że metoda nie działa i trzeba wrócić do starych przyzwyczajeń.. ale nie koniecznie dobrze działających - i diabli biorą sposób, bo dziecko drugi raz się na to nie nabierze. Dla jeszcze innych - po prostu wygodniej jest spać z dzieckiem. Tylko wtedy, kiedy to już przestanie być wygodne - będą strasznie się dziwiły i mówiły, że ich dzieci są niegrzeczne, bo nie chcą spać w swoim łóżeczku, a zupełnie nie zwrócą uwagi na fakt, że same na własne życzenie doprowadziły do takiej sytuacji. Ale oczywiście to nie przeszkadza ocenić i osądzić, że sposób jest z sierocińca, etc...

              Niech każdy sobie wychowuje swoje dziecko jak chce. A kto będzie chciał/będzie zmuszony do zmian po kilku miesiącach walki z dzieckiem - skorzysta z metody, a kto nie - nie skorzysta.
              • ponponka1 Re: przespane noce za 30 zeta 05.04.11, 09:56
                kaetchen napisała:

                Inne próbowa
                > ły, ale zapomniały o konsekwentnym stosowaniu tej metody (o czym chyba nawet w
                > książce jest napisane - nie przeczytałam do końca, bo sprawdziłam patent, zanim
                > przeszłam do bodajże 3-4 rozdziałuwink ),


                W sierocincach od wiekow byli konsekwetni.....i jak widac ty poszlas ich sladem ...gratuluje....

                ps. tlumaczy sie winny....a takie dlugie tlumacznei swiadczy o ...... wink
                • kaetchen Re: przespane noce za 30 zeta 06.04.11, 19:16

                  > W sierocincach od wiekow byli konsekwetni.....i jak widac ty poszlas ich sladem
                  > ...gratuluje....
                  >
                  > ps. tlumaczy sie winny....a takie dlugie tlumacznei swiadczy o ...... wink

                  Hmm.. Tyle, że konsekwencja w wychowywaniu jeszcze żadnemu dziecku nie zaszkodziła, a jej brak doprowadził niejednego do takich sytuacji, gdzie to dziecko w domu rządzi, a nie rodzice. Z takiego braku konsekwencji się wychowują tak zwane 'rozpieszczone bachory'.
                  No ale - nie ja będę miała później problemy z wrzeszczącym i bijącym Ciebie dzieckiem, tylko dlatego, że nie dostało tego, czego chciało.. Albo dzieckiem, które w szkole wkłada kosz na śmieci na głowę nauczycielowi.. smile

                  Ad Ps. Co ma piernik do wiatraka???
                  • naana26 Re: przespane noce za 30 zeta 06.04.11, 20:11
                    Kaetchen, fajnie że u ciebie tez zadziałało. U mojego syna metoda sprawdziła się do stopnia, w jaki bym nie uwierzyła. Zawsze myślałam że niemowlę trzeba oszukać - bo takie usypianie na 100 sposobów to takie własnie "niewinne oszustwo" plu sodkładanie po tajniacku, milimetr za milimetrem aby się nie obudził i wychodzenie cichaczem z pokoju a okazało się że dla dziecka tak małego zasypianie może być świadomym procesem i do tego przyjemnym. Dzisiaj jak kładłam - mój mały się śmiał w głos i miał oczy jak 5zł. Po chwili uśmiechniety zaczął zamykać oczy - odwrócił łepek i zasnął.

                    Argument o sierocińcu to idiotyzm. Dobry teraz jak dziecko ma kilka miesięcy, ale ciekawe czy autorka tego postu to samo powie jak jej dwulatek urządzi w sklepie histerię z rzucaniem się na podłogę, bo będzie chcial autko/lalkę. Tez mu kupi bo konsekwencja i brak reakcji na chwilowy płacz to metoda z sierocińca?
                    • ponponka1 Re: przespane noce za 30 zeta 07.04.11, 11:36
                      naana26 napisała:
                      >
                      > Argument o sierocińcu to idiotyzm.

                      Nie - to fakt, metoda na zostawianie placzacego dziecka w lozeczku jest wzieta z sirocincow

                      ciekawe czy autorka tego postu to samo powie jak jej dwulatek urządzi w skle
                      > pie histerię z rzucaniem się na podłogę, bo będzie chcial autko/lalkę.

                      Jak masz takie problemy ze swoim dzieckiem to twoj problem i ni probuj wciskac go innym wink

                      Tez mu k
                      > upi bo konsekwencja i brak reakcji na chwilowy płacz to metoda z sierocińca?

                      Nic nie kupie bo nie chodze z dzieckiem do sklepu poza sytuacja kiedy musze przymierzyc buty czy kombinezon. Sklep to nie miejsce dla dzieci.

                      Co ma piernik do wiatraka (placz porzuconego dziecka i placz "wymuszajacy")? Mozesz mi to polaczyc? Bo chyba twoje mysli pedza bezmyslnie....
                  • ponponka1 Re: przespane noce za 30 zeta 07.04.11, 11:29
                    Uderz w stol ...hehehehehehee i chor sie odezwal

                    No ale - nie ja (ponponka1) będę miała później problemy z wrzeszczącym i bijącym Ciebie dzieckiem, tylko dlatego, że nie dostało tego, czego chciało.. Bo to Twoje dziecko nie dostalo twojej bliskosci jak zasypialo....Hehehehhehe

                    Szkoda mi Ciebie, bo w wieku szkolnym Twoje wychowane do samodzielnego spania dziecko, stanie sie
                    dzieckiem, któ
                    > re w szkole wkłada kosz na śmieci na głowę nauczycielowi.. smile

                    wink Jak widzisz sama sobie nasikalas na nogawke wink
                  • loki-an Re: przespane noce za 30 zeta 07.04.11, 11:49

                    kaetchen czy ty jestes normalna?
      • iw1978 Re: przespane noce za 30 zeta 31.03.11, 22:01
        Dieci bywają różne. Nawet z jednych rodziców. Starszy na noc szybko dostawał mm - usypiał przy butli (wiem niezdrowo) a potem go odkładaliśmy, po jakimś czasie usypiał przy butli w łożeczku, a jak butlę wciągał juz zbyt szybko, żeby przy niej zasnąć, to usypiał trzymając za palec (mamy, taty, babci, byle dorosłej zaufanej osoby), także w dzień.
        Póki był karmiony piersią, to nocna pobudka oznaczała przenosiny do naszego łożka, karmienie na śpiocha i spanie z nami. Jak go odstawiłam, to najpierw budził sie na jedzenie pomiędzy 4-6, wtedy kasza i dosypianie z nami. Około roku zaczął spać do 7-8 rano.
        Jak miał rok i 9 m-cy, pewnego dnia zamiast wieczorem poprosić o palec wygonił mnie z pokoju i powiedział - sam śpam smile No to go zostawiałm i faktycznie od tamtej pory zaczął zasypiać sam. Zostawialiśmy mu na czas zasypiania lekko zapalone światło (półmrok miał w pokoju), przekładał chwilę maskotki i odpływał.
        Drugi egzemplarz jest zupełnie inny. Początkowo sypiał pięknie, trafiały się nawet przespane noce. Karmiony piersią, przy piersi usypiał. Stwierdziłam, że pewnie jak starszak kiedyś zmieni sposób zasypiania. Zmienił - trzeba go było lulać na rękach. Naiwnie sądziłam, że dziecko spokojniejsze i mniej absorbujące w dzień, także w nocy będzie aniołkiem a tu zonk sad
        Lulanie stopniowo stawało się coraz dłuższe, a czasm niemożnością było go odłożyć, sen w nocy coraz płytszy, pobudki częstsze. Zbiegło się to z zębami ale miałam i tak dość.
        Pierwsza poddała się niania. Raz został z nią po wieczornym karmieniu, nie dała rady lulać, zostawiła samego w łóżeczku, w końcu usnął. Ja odważyłam się trzy dni później. Efekt? Pół minuty płaczu, cztery pojedyncze zawodzenia i dziecko zasnęło. Od ponad miesiąca tak zasypia. W nocy nadal biorę go do siebie, ale nie budzę się co chwilę, a najwyżej raz albo dwa. Tak to mogę jeszcze długo smile
    • pola.cocci Re: przespane noce za 30 zeta 02.04.11, 10:03
      ale super, gratuluje
      moj ma prawie 6 miesiecy i tez probuje przespac cala noc, ale troche zle do tego podchodze, bo o ile od zawsze zasypia sam, to potem kiedy sie przebudzi wyjmuje z lozeczka i usypiam na rekach, albo daje wode, ale to tylko go przyzwyczaja do zlego zasypiania

      od dzis sprobuje tak jak napisalas, tylko boje sie tego zasypiania bez smoka, ale zobaczymy, sprobuje

      a ksiazke chetnie bym przeczytala, ale u mnie jej nie ma niestety, moze na necie mozna gdzies znalezc ebooka, ja jakos nie potrafie - jesli ktos ma to bede b. wdzieczna
      • naana26 Re: przespane noce za 30 zeta 03.04.11, 20:43
        minął niecały tydzień.

        co było:

        noce po kilka (do kilkunastu) pobudek plus dwóch na jedzenie,
        zasypianie dziecka przez usypianie go na 100 rożnych sposobów
        czeste ssanie smoczka


        co jest:

        przespane noce, ciurkiem 12 godzin (od 20 do 8 rano)
        brak pobudek na jedzenie
        brak problemów z zasypianiem, co więcej dziecko gaworzy sobie przed snem, jest wesołe, dostaje buzi na dobranoc i samo usypia bez żadnego marudzenia - wręcz przeciwnie, dzisiaj w szampańskim nastroju
        potrafi samo zasnąć - wczoraj obudził się w nocy, bo słyszałam że "gada" po chwili usnął sam
        zapomniał co to smoczek

        i to wszystko w akompaniamencie kilkumitowego marudzenia, za które dostalam po głowie (plus oskarżenia o tresurę i metody przytułkowe), straszne naprawde, bo dziecko chwile pomarudziło że nie ma smoczka a matka to olała.

        oczywiście nie twierdzę że pomoże wszystkim, ale napisałam to aby potwierdzić, że się czasem sprawdza. może to komuś pomoże. ja uważam że 90% sukcesu tkwiło w odstawieniu smoczka i zaprzestaniu usypiania. dziwnym trafem samo poszło za tym odstawienie nocnego jedzenia. nagle dziecko nie jest głodne? także jeszcze raz polecam książkę. tydzień temu nie uwierzyłabym że mój syn zaśnie sam, gaworzący i uśmiechnięty a do teg oprześpi ciurkiem pół doby bez jedzenia i pobudek. a jednak - udało się, właśnie za te "30 zeta".

        • pola.cocci Re: przespane noce za 30 zeta 03.04.11, 21:24
          super,
          ja wczoraj zastosowalam sie po raz pierwszy do twoich wskazowek, a przy okazji przeprowadzilam syna do jego pokoju i bylo super (tylko, ze u nas zawsze zasypial sam, tylko w nocy ze 2-3 razy budzil sie, a ja albo go tulilam, albo dawalam jesc - glownie z lenistwa, bo ja wiem, ze on nie jadl z glodu tylko z przyzwyczajenia) no i tej nocy obylo sie bez jedzenia, ani nawet wyjmowania z lozeczka - obudzil sie o 24, 2.30 i 5 - na kilka minut, nie plakal, tylko marudzil i zasypial - jedna rzecz, ktorej nie mam jeszcze sumienia mu zabrac to smoczek - bo rozpacza mocno bez niego...
          wiem, ze chodzi o to zeby sie bez niego obywal do zasypiania, ale jakos nie mam sumienia sad
          poczekam, az podrosnie, albo zobacze jak sie bedzie sytuacja nocna rozwijala
          a ebooka znalazlam smile

          a ile twoj synek ma miesiecy, moj ma rowne 6
          pozdrawiam
          • naana26 Re: przespane noce za 30 zeta 04.04.11, 10:33
            mój ma 7.

            cieszę się że ci się udalo smile

            wiesz co z tym smoczkiem, to u mojego przechodziło w coraz większe uzależnienie. Ja sobie to wytłumaczyłam w ten sposób, że smoczek nie jest taki dobry, bo to taka trochę zatyczka. Przecież problem płaczącego czy marudzącego dziecka nie znika, a odruch ssania jest na tyle silny i uspokajający, że pozwala dziecku go przeczekac, na chwilkę zapomnieć - ale czy go likwiduje? Ja bez tego smoczka chyba lepiej rozumiem dziecko. Wiem że jak marudzi to coś mu jest, kiedyś dałabym smoczek, dziś szukam przyczyny. Jeśli początkowo odstawi się w dzień a np. po tygodniu w nocy dziecko przez tą rozłąkę przejdzie lekko. I pewnie tak czy owak znajdzie sobie zastępnik w postaci palca. Więc jak będzie mu bardzo brakować smoczka to sobie possie kciuk, ale z biegiem dni nawet rękę zostawi w spokoju. powodzenia smile
            • pola.cocci Re: przespane noce za 30 zeta 04.04.11, 21:39
              Hej,
              moj synek nie jest uzalezniony od smoka w dzien, w zasadzie wcale go nie uzywa, ale za to do usypiania jest mu niezbedny sad niestety, bo dzis w nocy budzil sie tez ze 3 razy i po podaniu smoka zasypial natychmiast... ale ciesze sie, ze przestal sie objadac w nocy smile Moze z czasem bedzie lepiej, jak bedzie troche starszy. Slyszalam, ze kolo 9-10 miesiaca potrzeba ssania sie zmniejsza, wiec moze wtedy odstawimy... bo narazie synek b. placze, a ja nie chce zeby plakal dluzej nie te 3 minuty, ktore i tak sa ciezkie do przetrzymania.
              No nic, bede jeszcze przez pare miesiecy wstawac w nocy, ale przynajmniej juz nie karmie i nie nosze... zawsze to cos.
              Jakos nie pamietam jak bylo ze starszym, bo on mial smoka do 21 miesiecy, ale nie pamietam jak bylo w nocy... musialo nie byc najgorzej skoro nie pamietam. No nic, mlodszy kolejny wieczor zasnal momentalnie, sam we wlasnym lozeczku i wlasnym pokoju, tyle ze ze smokiem wink
              • kaetchen Re: przespane noce za 30 zeta 04.04.11, 22:02
                Początki nauki usypiania samodzielnego, zanim książka wpadła mi w ręce - to było właśnie usypianie ze smokiem. Ale zauważyłam, że moja córcia possała chwilę, wypluwała (nie potrafila utrzymać smoka, bo miała coś kolo 2 mcy) i żeby mogła się uspokoić - musiałam tego smoka przytrzymywać. A u takiego dziecka - potrzeba ssania bardzo silna przecież jest. Niestety trzymanie smoka przeciągało się w godzinne usypianie, czasem trwało ono pół godziny i to już był sukces. Jak książkę dorwałam, to postanowiłam, że nie będę się bawiła w trzymanie smoka i zwyczajnie nie podałam go, a zamiast tego - dałam Małej pieluszkę do przytulenia się i do ssania. No i .. to okazało się sukcesemsmile Do dziś kładę jej pieluszkę na główkę i ona się do niej przytula, albo ją 'zjada', a smok jest 'na wszelki wypadek' - choć w zasadzie może z 3 razy od tamtego czasu użyłyśmy (w ogóle - w dzień, czy w nocy) wink

                A co do potrzeby ssania, to ta zanika w .. 4-5 miesiącu. Więc jeśli Twój Maluch ssie smoka, to nie dlatego, że potrzeba ssania, a dlatego, że przyzwyczajenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka