Dodaj do ulubionych

Helpunku bo zwariuje! :(

29.04.11, 14:37
Mam ostatnio ciężkie dni.
Od 5 lat siedze w domu tzn nie pracuje.
Przez 2 lata w ciagu tych 5 jeszcze studiowalam.
Mam 4 letnia coreczkę i 8 miesiecznego synka.
Coreczka nie chodzi do przedszkola od wrzesnia zacznie.
Mąż pracuje i dojezdza codzien 60 km wyjezdza o 6 rano wraca o 17 ale ostatnie dni bywa ze wraca nawet kolo 23 mają akurat w pracy straszny zapierdziel.
Dodatkowo od kilku la mąż konczys tudia teraz mgr dojezdzal w weekendy jakies 250km na studia,teraz pisze mgr ale idzie mu bardzo topornie.
Ja jestem w domu na mojej glowie jest caly dom opieka nad dziecmi,zakupy,wizyty lekarskie,oplaty,ubranie co sezon dzieci itd.
Generalnie niby jak jest wdomu zajmuje sie dziecmi ale jest to 2-max 3 h na dzien iw yglada to tak że no córka bawi sie z nim ale synek co chwila chce do mnie.
Ja wtym czasie nie to że odpoczywam tylko np.robie obiad mężowi( my z corka jemy wczesniej),prasuję,czy np.karmie malego.
Generalnie ja u nas piore,prasuje ,sprzatam gotuje,dbam o zakupy ,on nie wlaczy sobie sam pralki bo nie widzi potrzeby,bo wie ze jak przyjdzie czas ja to zrbie.
Poprasowac nie poprasuje bo nie umie,mama mu to zawsze robila.
Gotowac umie tylko wode w czajnikusmile
O zaopatrzeniu lodowki i potrzebnch biezacych zakupach dla domu czy dzieci raczej nie ma pojecia.
Ja podczas jego nieobecnosci to wszystko ogarnia,robie to no bo wydaje mi sie ze skoro on nas utrzymuje i po tyle godzin pracuje to i tak nie ma na to czasu.
Ostatnie dni maly zaczal stawac,musze za nim krok wkrok chodzic bo dzis np.juz sie uderzyl.
W domu mam jeszcze 4latke ktora akurat teraz natychmiast chce jesc a ja proboje od 30min uspic malego ktory marudzi bo chce mu sie spac iw wychodza mu zęby.
Coraz bardziej wariuje psychicznie nim zrobie to co nalezy do moejgo obowiazku wychodzze z nimi na 2-3 h wracam i pote przygotowanie obiadu bo maz wraca plus kapanie dzieci( kapiemy razem tzn ja i mąż) wieczorem jeszcze dochodzi przygotwanie obiadu na drugi dzien plus poprasowanie.
Małego karmie piersia wiec usypia przy piersi,w nocy jeszcze sie budzi i je cyca.
czesto nie mam nawet czasu sie wykapac bo jak maly zasnie to ide praswac,gotowac cos na jutro zeby bylo szybciej a jak sie rozbudzi musze biec szybko dacpiers,maz nie uspokoi i uspi go.
Generalnie ostatnie dni mam strasznie dosc,jestem na skraju zalamania nerwowego.
Wyprowadzona jestem z rownowagi o byle co.
Nie stac mnie na nianie,nie mam zadnej babci tu blisko a i tak te co sa to pracuja jeszcze.
starsza corka przechodzi chyba jakis bunt nie slucha sie,robi na zlosc ,wpada w histerie potrafi drzec sie ze 30min o to ze jej czegos nie dalam albo nie pozwolilam.
Niewiem czego oczekuje po tym poscie,moze wystarczy poprostu to ze go napisalam i wyzucilam troche z siebie.
Obserwuj wątek
    • aleksandra1357 Re: Helpunku bo zwariuje! :( 29.04.11, 14:58
      Rozumiem Cię, choć mam trochę łatwiej, ale podobnie. Założyłam niedawno podobny wątek i dostałam mnóstwo dobrych rad, poczytaj:

      forum.gazeta.pl/forum/w,34708,120132970,120132970,Nie_radze_sobie_czyli_deprecha.html
    • semi-dolce Re: Helpunku bo zwariuje! :( 29.04.11, 15:07
      Po pierwsze nie prasuj, po drugie zatrudnij kogoś do pomocy - albo nianie do dzieci albo panią do sprzątania i prowadzenia domu, nawet 1 czy 2 razy w tygodniu, koszt niewielki a pomoc ogromna. Jedzenie gotuj raz na dwa-trzy dni, korzystaj z gotowców i jedzenia dowożonego do domu. Opłaty załatw stałym zleceniem na koncie. Zaangazuj męża w prace w domu, nie tłumacz go, że biedactwo nie umie uprasowac, ugotować czy zrobic zakupów - nawet szympansa da się tych rzeczy nauczyc, więc i twojemu męzowi pójdzie łatwo. Nie tłumacz tez, że skoro on zarabia to nic robic nie musi - ty z domem i dwójka dzieci masz na głowie 2 etaty a i dom i dzieci sa wasze wspólne. Albo uswiadomisz mężowi, że on tez ma obowiązki wobec dzieci i domu albo będziesz nadal miała troje dzieci do obslugi i żadnej pomocy.
    • rudazmija Re: Helpunku bo zwariuje! :( 29.04.11, 15:12
      smile nie ma co ,post jak z pola bitwy.Nie przejmuj się,dasz rade.Kazdy kto ma więcej niż jedno dziecko ma taką zabawę hehe ze wszystkim (ja tez).Odsapniesz trochęjak mała pojdzie do przeszkola,jeden wrzaskun na parę godzin mniej.Ja też często sama,M czeste delegacje tygodniowe.Starsza poszła do przedszkola i jakoś ogarniam rozgardiasz.Ułóż jakiś ramowy plan i się z grubsza trzymaj.Jedzenie,spanie,teraz wychodzimy i taki tam ogolne.Ja pierwsze "zaspokajalam " starszą-3,5 roku a potem młodszą (10 mcy) karmilam czy tam kladlam spać.Starszej po prostu niepedagogicznie włączałam bajkę na 15 min bo inaczej darla się pod drzwiami małej i nie szło ruszyć.Gotuje na 2 dni,czasem coś mroże i jest. Pomyśl o innych kobitach,które mają więcej dzieci i żyją jeszcze hehe.Baw się z dzieciakami i ciesz malymi bo niedługo już sie nie będą chcieć przytulać hehe.No i nie musisz obiadów z 5 dań warzyć codziennie hehe,chyba ze twój M taki wymagajacy hehe.Ja też i gotuje,i prasuję z grubsza,i dom ogarnięty no i nawet mam wychodne tongue_out czasem w sobotę.Tak że nie miaucz tylko się ciesz tongue_out tym co masz,pozdrawiam.
    • mruwa9 Re: Helpunku bo zwariuje! :( 29.04.11, 19:42
      zarezerwuj sobie co najmniej kilka dni tylko dla siebie. gdy maz jest w domu- wyjdz sama, bez dzieci, na zakupy, do kolezanki, na basen, spacer, do kina, gdziekolwiek. Taki twoj wlasny czas, od ktorego innym wara. Komorke mozesz wylaczyc. Dziecmi niech zajmie sie tata, a Ty musisz zlapac oddech i nie pozwol innym wzbudzac w Tobie z tego powodu wyrzutow sumienia. Zweryfikuj liste prac, ustal priorytety: na przyklad zrezygnuj z prasowania. Jak maz potrzebuje cos uprasowanego, niech prasuje sam albo zalozy ciuch niewyprasowany, swiat sie nie skonczy. Intensywnie pracuj nad mezem, zeby laskawie nauczyl sie gotowac, sprzatac i zajmowac dziecmi, nie musi robic wykwintnych posilkow z 3 daniami, niech ugotuje kasze lub ryz, zrobi jajecznice albo zagrzeje parowki, zrobi kanapki i herbate.
      • mruwa9 Re: Helpunku bo zwariuje! :( 29.04.11, 19:43
        tfu, nie kilka dni, ale kilka godzin raz-dwa razy w tygodniu.
    • malunia_pl Re: Helpunku bo zwariuje! :( 29.04.11, 19:51
      Jeju, współczuję Ci crying. Niedawno jeszcze ja też sama się wkręciłam w taki kierat że głowa boli, a mąż nawet nie wiedział że mi źle bo i skąd -w domu jest gościem a ja mu w mankiet nie płakałam.
      Zacznij od drobnych zmian - zrezygnuj z codziennych zakupów. Odejdzie Ci dzwiganie, stanie z dziećmi w sklepie i codzienne rozpakowywanie duperelek. Niech kupuje mąż - napisz mu dokładnie jakie masło, jaki jogurt i jakie mydło - i kupi. Albo w niedzielę jak każe tradycja jedźcie na większe zakupy, a codziennie dokupisz tylko pieczywo.
      Obiady - jak robisz kotlety - zrób kilka więcej i zamroź, tak samo z gulaszem, farszem do krokietów, resztkami rosołu. Przy okazji polecam wątek z "oszczedzamy" o tym jak się w kuchni nic nie marnuje - oszczędość pieniędzy i nierzadko też i czasu. No i korzystaj z mrożonek ,mrożona włoszczyzna w paskach jako baza do zupy, czy całkowicie gotowa mrożona zupina wink, albo gotowy sos z torebki - bez przesady, moze i niezdrowe i stale "na jedno kopyto" ale szybko i skutecznie. I wiesz co, nie zawsze musi być obiad - czasem jak zjecie jajecznicę to też się nic nie stanie.
      Prasuj tylko to co konieczne. Ja nauczyłam się tak prać i wieszać że mało co prasuję.
      Sprzątanie - w biedronce czy innych sieciówkach są chusteczki nawilżane do mebli i sanitariatów. Te robione dla sieci nie są drogie a pozwalają szybko nabłyszczyć mieszkanie wink
      Co do Maleństwa - nie będę Cię zachęcać do wprowadzania np. kaszek z butelki (choć przekonalam się na moim drugim dziecku że nie szkodzą) ale pocieszę Cię, że im dziecko starsze tym łatwiej - dasz w łapkę bułeczkę, jabłuszko i masz chwilę dla drugiego dziecka.
      Zobaczysz, dasz radę. Nie musisz być super sprzątaczką prasowaczką kucharką itp. Po prostu dasz radę wink
    • atrapcia Re: Helpunku bo zwariuje! :( 29.04.11, 22:42
      Mam podobnie, z tą różnicą, że córka ma 1,5 roku a zamiast 4-latki mam teściową po rozwodzie, z którą mieszkamy. Mój partner pracuje 8h + 2h dojazdu, w domu palcem nie kiwnie - nawet nie wykąpie córki. Nikt poza mną w domu nie sprząta i nawet nie ogarną po sobie - nie wyniosą naczyń do kuchni, nie zdejmą z suszarki i nie poskładają swoich ubrań - teściowej rzucam na fotel i tak leżą tydzień, czasem upycham jej takie skołtunione w szafce żeby dać subtelny znak, że pora na porządki wink Zmywam naczynia, piorę (2 x dziennie przez 3-4 dni i mam spokój na tydzień bo kosz na pranie jest wtedy pusty), sprzątam, prasuję tylko jak coś mi potrzebne na wyjście i raz na 2 tygodnie córce - ma dużo rzeczy więc wystarczy raz na jakiś czas. Narzeczonemu prawie nie prasuję - ma głównie niegniotące się rzeczy wink Zakupy robię codziennie - co drugi dzień, bywa że zajmuje mi to 2h dziennie bo pieszo śmigam po sklepach - pieluchy, chusteczki, mleko, chemia z Biedronki, nabiał z Lidla, warzywa i owoce z pawilonów - sporo się nabiegam bo porozrzucane są te sklepy (mówię na to dyskont bermudzki). smile
      Od prawie 3 lat siedzę w domu, na dodatek zaszłam w ciążę tuż po przeprowadzce do narzeczonego - ze Szczecina do Gdańska. Nie mam tu znajomych, koleżanek, rodziny, z którymi mogłabym się spotkać na kawkę i odchamić trochę wink
      Ale jest już lepiej, mam więcej czasu po odstawieniu córki od piersi, lepiej dzięki temu śpi, więc i ja się wysypiam, nie woła co chwilę o "cycy"...Od kilku miesięcy staram się o żłobek i we wrześniu powinna się dostać, więc mam nadzieję, że jak pójdę do pracy to trochę odpocznę big_grin
      Zobaczysz, będzie ci dużo lżej jak córka pójdzie do przedszkola a synek podrośnie i zajmie się zabawkami wink Poza tym odpuść sobie to prasowanie co chwilę, kup czasem rodzinie obiad w jakimś barze, albo ugotuj makaron z gotowym sosem, czy przemęcz się w jeden dzień i narób gołąbków - możesz je zamrozić a jedzenia na tydzień, itp... Zrób cokolwiek żeby następnego dnia mieć mniej roboty i wtedy odsapnij - na zasadzie "co masz zrobić jutro, zrób dziś". smile Ja już wpadłam w taki rytm, że mnie to wszystko nie męczy tak bardzo, bo wiem, że jak dziś przemęczę się godzinkę więcej, to jutro 2 godziny będą moje wink A czterolatkę możesz też zaprzęgnąć do roboty - niech ci pomoże przy bracie, albo powyciera kurze - moja 1,5-roczna już ze mną wyciera stół ze swoich bazgrołów ołówkowych, więc można wink
      Będzie lepiej, trzymaj się smile
      • ylunia78 Re: Helpunku bo zwariuje! :( 29.04.11, 23:09
        No jak jak widzisz po suwaku mam podobnie z wiekiem dzieciwink
        Ale...Jakoś nie narzekam.Zdarza się,że mąż wraca późno,od połowy marca do połowy kwietnia wracał ok 23ej no i w sumie,gdyby nie mój niegrzeczny 4latek nie narzekała bym na nicwink
        Ja jakos ze wszystkim się wyrabiam.Wstajemy rano,ja czasami sprzątam po kolacji z dnia poprzedniego.Pyk,pyk i po wszystkim.Robię sobie kawę,przewijam małego,starszy ubiera się sam.Sprzątnę pobierznie mieszkanie,wstawię i wywieszę pranie,jakieś porządki i takie tam.Teraz w te ładne dni,wychodzę już o 11tej z domu.Robię zakupy.I też:latam"od jednego sklepu do drugiegowinkAle nie tylko ze wzgl.na oszczędności tylko jak mały śpi,to wózek musi być w ruchu.smile
        Wracam ok 13tej robię obiad,o 15tej znowu wychodzę na dwór,tym razem na plac zabaw.Młody śpi,starszy się bawi.Ok 17tej wracam do domu,wraca mąż ok 18-19 zjada obiad i kapiemy dzieci,potem mąż idzie ich usypiać.
        Prasuję jak mam czas i ochotę.Czyli np najczęściej w piatek,bo week mąż ma wolne i wiem,że dlużej ze mną posiedzi.Dzisiaj tez prasowałam,teraz mam czas wolnywink
        Jakoś daję radę,nie narzekam.Nie wiem po co się stresować i robić wszystko.Wiele rzeczy z domowych"obowiązków"jest potrzebne od czasu do czasu.Prasowanie "jak potrzeba",zmywanie,jak sie uzbiera.Ja nie lecę za kazdym brudnym kubkiem od kawy do zlewu,żeby go umyć.Myślę o wypozyczeniu kolejnej książki,która będę czytac na placu zabawwink
        Aaaaa,moj młody też KP.
        Potem
      • mruwa9 Re: Helpunku bo zwariuje! :( 30.04.11, 10:37
        atrapcia napisała:

        > Mam podobnie, . Mój partner pracuje 8h + 2h dojazdu, w domu p
        > alcem nie kiwnie - nawet nie wykąpie córki. Nikt poza mną w domu nie sprząta i
        > nawet nie ogarną po sobie - nie wyniosą naczyń do kuchni, nie zdejmą z suszarki
        > i nie poskładają swoich ubrań -


        Rob tak dalej, az pewnego dnia obudzisz sie z reka w nocniku, wsciekla, sfrustrowana i zdzwiona, ze rodzina bedzie oczekiwac, ze ich obsluzysz i wszystko podsuniesz pod nos, nawet, gdybys byla w stanie agonalnym, Matko-Polko.
        • atrapcia Re: Helpunku bo zwariuje! :( 02.05.11, 10:24
          Ja zamierzam to zmienić jak pójdę do pracy - czyli mam nadzieję już we wrześniu wink
          Aż tak tragicznie nie jest, czasem coś tam zrobią - jak właśnie w tym agonalnym stanie jestem, ale to na palcach jednej ręki mogę zliczyć takie akcje... Na razie się nie dopominam, bo dla mnie to nie problem w tej chwili - jestem jedyną niepracującą, więc dla mnie jest oczywiste, że mam się zająć domem - tak zostałam wychowana. Mogłabym nic nie robić bo nikt mnie do tego nie zmusza, ale niestety nie lubię mieszkać w chlewie wink Ale dostaną ultimatum jak już będę pracować i wiem, że to zadziała - wtedy będzie podział obowiązków.
          • mruwa9 Re: Helpunku bo zwariuje! :( 02.05.11, 10:32
            ale jak malymi kroczkami nie zaczniesz wprowadzac zmian juz teraz, to nie licz, ze pozniejsza rewolucja zostanie cieplo przyjeta przez domownikow. Nie chodzi, zeby gonic do kieratu faceta po 10 godzinach poza domem, ale aby uswiadomic, ze kazdy z domownikow ponosi taka sama odpowiedzialnosc za to, jak dom funkcjonuje, a Ty nie jestes cyborgiem nie do zdarcia. Zreszta oczekiwanie, ze kazdy posprzata przynajmniej po sobie nie jest IMHO wymaganiem ponad mozliwosci przecietnego czlowieka w wieku powyzej 4 lat. To jest absolutne minimum. Jesli nie sprzataja, niech przynajmniej sami nie dokladaja sie do robienia balaganu.
            • atrapcia Re: Helpunku bo zwariuje! :( 02.05.11, 20:03
              Powiem ci w tajemnicy, że od kilku dni robię właśnie tak jak piszesz. wink
              Wczoraj wzięłam co prawda teściową na litość i powiedziałam jej wprost, że nienawidzę weekendów, bo wszyscy są w domu, nikt nic nie robi, tylko syfią a ja mam w poniedziałek więcej do roboty... I wzięła się za łazienkę - no zawsze coś wink
              A faceta dziś z wyra wywaliłam znienacka żeby schował po sobie tą cholerną frytkownicę, której używał wczoraj (i obiecywał 5 razy, że schowa) i potulnie wstał i to zrobił wink
              Od kilku dni wprowadzam powolutku trochę zasad, choć na razie nie egzekwuję aż tak drastycznie - niech mają czas na oswojenie się z nową sytuacją smile
              Jednej nowej zasady przestrzegam za to ściśle od ponad tygodnia - rano ja wstaję razem z córką, ale ona idzie do babki a ja mam swoje 40 minut na kawkę i odpoczynek, później ja się nią zajmuję i wieczorem jak chcę to też nie mam dziecka na głowie wink
              No bo jak to? Babka na spacery nie zabiera, to niech chociaż posiedzi z nią big_grin

              No ale do większych zmian jeszcze daleko niestety, ale myślę, że zrozumieli co im wyłożyłam ostatnio - że nie będę harować na 3 etaty praca/dziecko/dom i niech się szykują na podział obowiązków jak wrócę do pracy. smile
        • pancia-jancia Re: Helpunku bo zwariuje! :( 03.05.11, 15:13
          Nie rozumiem tej ochrony mężów bo pracują. Praca w domu to też praca - często o wiele cięższa. U mnie równy podział obowiązków był za nim wróciłam do pracy i jest teraz. Do pracy wróciłam 2 miesiące temu i stwierdzam, że praca może i bardziej stresująca jest mniej męcząca niż siedzenie w domu i obowiązki domowe.
          • atrapcia Re: Helpunku bo zwariuje! :( 04.05.11, 13:24
            Wiesz, praca jak praca - mój jest spawaczem i pracuje w stoczni, gdzie niestety trzeba dźwigać i pracować w bardzo wysokich lub bardzo niskich temperaturach... Ja uważam, że nie mam tak ciężkiej pracy siedząc w ciepłym domku i robiąc kilka rzeczy (dbam o dom na bieżąco więc nie mam dużo pracy) w porównaniu do niego. smile Dlaczego on harując w pracy ma jeszcze mi pomagać w domu przy praniu czy zmywaniu skoro ja to robię w kilka minut a on zasuwa tam przez 8h? suspicious
    • illegal.alien Re: Helpunku bo zwariuje! :( 29.04.11, 23:16
      Nie znam sie na opiece nad dwojka dzieci, bo mamy taki zestaw bardzo rzadko, ale przy jednym dziecku moj dzien wyglada tak:
      wstajemy kolo 7 rano, wstawiamy pranie (albo moj W wstawia wychodzac do szkoly, wiec ja tylko czekam az skonczy i rozwieszam), ja jem owsianke po moim W (ktory gotuje ja sobie codziennie, wiec na mnie czeka porcja), ubieramy sie (ja i mala), kolo 8-9 mala sie robi senna, wiec ja usypiam. Rano mala spi maks. godzinke, wiec w tym czasie robie cos w domu (pakuje/rozpakowuje zmywarke, cos posprzatam) albo biore prysznic. Kolo 10 wychodzimy na spacer, wracamy kolo 15-16, mala znowu zasypia, ja rozpakowuje male zakupy, ktore czasem robimy, albo zaczynam robic obiad. Kolo 18 wraca moj W, ktory albo bierze mala, albo cos gotuje. Zakupy (duze) robi W wracajac ze szkoly, prasuje on (ale to wymaga gonienia go), duze sprzatanie robimy raz na tydzien, w ciagu tygodnia wole siedziec z mala na dworze niz sprzatac - nie ukrywam, jak sprzatamy, to juz widac, ze jest co sprzatac, ale przynajmniej nie robie tego codziennie.
      Mala zasypia o 20, wtedy mam czas dla siebie - zazwyczaj czytam cos zwiazanego z moim wyksztalceniem, albo sie odmozdzam, a W po calodziennej edukacji lata na zelazku (po moim wczesniejszym truciu smile).
      Generalnie u nas jest tak, ze to ja mam schize na punkcie sprzatania i ciezko mi wyluzowac jak widze zakurzona polke czy gore prania - ale trzeba sie nauczyc, ze lepiej spedzic czas z dzieckiem niz przy garach czy ze szmata - i mi sie standardy troche obnizyly tongue_out
      • olgaaa1 Re: Helpunku bo zwariuje! :( 30.04.11, 08:05
        Wiesz co mi się rzuciło w oczy jak czytałamm twój post:
        On nas utrzymuje... Dziewczyno a Ty co robisz? Jakaś pomoc domowa za połowe tego co ty robisz wzieła by z 2000zł, więc nie bądź taka dobra. Niech chociaż się zakupami zajmie, zrób mu karteczke i i niech dyma do sklepu.
        Niestety jak się przyzwyczaisz kogoś do wygody, to ciężko jest od tego odzwyczaić
    • klubgogo Re: Helpunku bo zwariuje! :( 30.04.11, 08:04
      Współczuję i nie, bo sama sobie tak męża wychowałaś. Na pewno ulży Ci, gdy córka pójdzie do przedszkola i odstawisz drugie dziecko od piersi. A gdy córka pójdzie do przedszkola, drugie będzie miało koło roku, zacznie chodzić, będzie Ci o wiele łatwiej. Może mogłabyś oddawać go do klubu malucha na 2-3 godziny.
      A na zakupy i do sprzątania zagoń męża. Mój pracuje od 7 do 19, ale nie zapomina, że w domu też ma obowiązki.
      • yvona73pol Re: Helpunku bo zwariuje! :( 30.04.11, 14:33
        Sporo dobrych rad juz padlo, ja tylko powiem - nie prasuj, po co? Jedynie to co musisz naprawde i tez niekoniecznie teraz zaraz smile
        • tuczepi Re: Helpunku bo zwariuje! :( 30.04.11, 22:10
          może powiem cos nie miłego ale to nie jest złośliwie
          -jak sama go tego nauczyłaś, to teraz masz
          Ja przez pewien czas po urodzeniu pierwszego dziecka siedząc na macierzyńskim miałam podobnie. Nazywam to zkwoczeniem się. Niestety wróciłam do pracy i to do pracy na zmiany albo na 7rano albo do 21 wieczorem. Bardzo ciężko to przeszliśmy bo małż oczywiście myślał że bedzie tak jak dawniej czyli obiadek, kapcie i gazetka. Niestety a raczej stety skończyło się u nas poradami u psychologa. Pomogło, teraz małż prasuje robi czasem zakupy (chociaż wolę sama je robić) no i dużo mi pomaga przy starszaku. Słuchaj rad dziewczyn mądrze piszą.
    • jerzozwierza Re: Helpunku bo zwariuje! :( 03.05.11, 12:30
      Proponuję wcale nie prasować - mąż niech się nauczy, jedna koszula dziennie go nie złamie. Zakupy- jak tu ktoś radził- zrzucić na męża- generalne. Jak przydźwiga raz w tygodniu sto kilo, to, podejrzewam, będzie nawet dumny, że tak pomaga w domu- a Tobie odpadnie wiele wycieczek do sklepów. Zostanie Ci chleb i mleko- raczej ulga, nie? Sprzątanie realizuj, gdy mąż jest w domu- będzie się musiał zająć albo sprzątaniem albo dziećmi. Nigdy, przenigdy nie sprzątaj, nie gotuj, nie prasuj jak dzieci pójdą spać- to jest Twój czas na odpoczynek, sen, wyjście z domu, co chcesz. Mąż wraca o 17? Genialnie- masz dwie godziny na sprzątanie i gotowanie- a on, widząc, że jesteś zajęta, zajmie się dziećmi, bo co będzie miał robićsmile Będzie szczęśliwszy, mając po 20.00 żonę tylko dla siebie, a nie umęczoną kucharę, zobaczyszsmile
    • titerlitury Kobiety! Co wy najlepszego wyprawiacie?! 04.05.11, 18:55
      Opieka nad dziećmi i prowadzenie domu to nie jest rozrywka tylko ciężka harówa! Niech ci mężusiowie zostaną sami na 2-3 godz dwójką w domu i najlepiej z prostym zadaniem do wykonania (np włożenie naczyń do zmywarki). Od razu zmienią zdanie. Podstawiając wszystkim wszystko pod nos szkodzicie całej rodzinie: sobie - wypalając się i doprowadzając do depresji, dzieciom - pokazując złe wzorce rodzinnego podziału obowiązków, swoim facetom - bo związek z sfrustrowaną, pełną goryczy kobieta jest trudny.
      Otrząśnijcie się, nie jesteście niewolnicami!
      • pali-kotka Re: Kobiety! Co wy najlepszego wyprawiacie?! 04.05.11, 20:39
        Po pierwsze bez przesady z tą ciężką pracą w domu, owszem jak rodzina siedzi cały dzień w domu to jest wiecej sprzatania, ale utrzymanie porządku to kwestia przyzwyczajeń - należy odkładać rzeczy na miejsce i nie syfić w koło siebie, uczyć tego dzieci, ostatecznie zmienić nieco standardy. Podobnie z zakupami i obiadem, wcale nie musi być codziennie nagotowane świeże jedzenie i dwa dania, mozna robić, gotowac i mrozić, przygotowywac wiecej jednego dania, robić półprodukty i porcjować, założe się, ze nikt nei zauwazy że mielone sa sprzed 2 tygodni z zamrażalnika. Do pomagania nalezy angażować dzieci - jedno przypięte pasami w foteliku an blacie, drugie na podescie, 2,5 latkowi można dac nóż stołowy do reki zeby smarował kanapki. Jest to okazja do rozmów z dzieciakami.
        Miałam na stanie 3,5 latka i noworodka, chatę do ogarniecia, gotowanie i pracę codziennie przez min godzinę od powrotu ze szpitala, i nudziłam się jak pies. Oczywiscie mąż po prtzyjściu z pracy poczuwał sie do zajmowania dziećmi czy do zakupów i innych prac jesli trzeba było.
        W ogóle za siedzenie w domu z dziećmi niezależnie od płci należy się medal i emerytura.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka