Do tej pory mały (3m) spał w nocy bardzo ładnie. Na pierś budził sie ok 3-4 a później ok 5-6 i spał jeszcze do 7.00 już ze mną (o tej 5-6 zabieram go do siebie bo jakbym go zostawiła w łóżeczku to już nie zaśnie a ze mną jeszcze pośpi).Tak wiec wg mnie super. Jednak od kilku dni mały w nocy popłakuje i strasznie sie wierci. Myślałam,ze może jest mu ciepło (spał w pajacyku z cienkiej bawełny) wiec ubrałam mu body z kr rękawem i przykryłam cieniutkim kocykiem ale nic to nie zmieniło. Może powinnam uchylić drzwi balkonowe (okna nie mamy)? Tylko,że łóżeczko stoi zaraz koło drzwi balkonowych bo w innym miejscu nie da sie go postawić

.Mąż mówi,zeby nie uchylać na noc drzwi balkonowych bo małemu będzie za zimno.Hmmmm...sama nie wiem. No ale może jemu wcale nie jest za ciepło a źle śpi z innego powodu.Tylko z jakiego? W ciągu dnia jest bardzo pogodny wiec raczej nic mu nie dolega...Czy mogę coś zrobić? Myślałam czy nie dać mu troszke melisy przed snem.Jak moje pierwsze dziecko ząbkowało to lekarka kazała dawać mu 1 łyżeczke normalnej melisy przed snem,żeby lepiej spał. Tych kilka nocy prawie wogóle nie spałam bo budziłam sie nawet jak mały sie wiercił. Jestem niewyspana przez co i bardziej nerwowa.To podenerwowanie potem odbija sie na moim starszym synku bo mam mniej cierpliwości i wybucham z byle powodu

.