Dodaj do ulubionych

Bezstresowe wychowanie.

    • godeliva Re: Bezstresowe wychowanie. 09.07.11, 22:42
      Mysle, ze wszystkim , ktorzy zabrali glos na tym forum, zalezy na dobrym wychowaniu dzieci. Niektorzy z nich polecaja nawet innym ksiazki o wychowaniu. Problem polega na tym , ze kazdy z nich inaczej kojarzy klapsa. Jako dziecko dostawalam klapsy, ale teraz z perspektywy osoby, ktora ma juz odchowwane dzieci, nie przypominam sobie jak czesto, ale chyba niezbyt, bo nie pozostawily zadnej traumy. Zdarzalo mi sie tez dac klapsa swoim dzieciom, ale nie zaluje, bo nie bylo to znecanie sie , a najwyzej przygana np. w sytuacji gdy po kolejnym i kolejnym tlumaczeniu dziecko puszczalo moja reke i wyrywalo bezmyslnie na ulice. Tym wszystkim, ktorzy sa przeciwni takiej karze, powiem tylko, ze jesli sa wrazliwi na niedole dziecka, beda potrafili , chyba "osmym zmyslem" wyczuc, kiedy maja do czynienia z maltretowaniem dziecka, a kiedy , wedlug mnie , ze zdrowym klapsem. Swoje dzieci niech wychowuja wedlug wlasnych regul, lub z ksiazek, ale slabo mi sie robi na mysl o poprawnosci politycznej w wychowaniu dzieci. Takie podejscie prowadzi do paranoi, czego bylam swiadkiem , mieszkajac latami poza granicami kraju. Mysle, ze we wszystkim nalezy zachowac zdrowy umiar. Dzieci nie powinny widziec zestresowanych czy pokloconych rodzicow, czy nalezy nakazac rodzicom, aby nigdy nie pojawili sie w obecnosci dziecka ze zmarnowana mina? Zycze powodzenia i radosci w wychowywaniu dzieci: z klapsem , czy bez klapsa!.
      • 1mzeta Jaka jest różnica ? 09.07.11, 23:26
        Napiszę tak- dostałam klapsa 3 razy w życiu i pamiętam za co- nigdy więcej się to nie powtórzyło- mam na myśli rzecz, którą zrobiłam. Potem miałam tylko ostrzeżenia, że mogę dostać klapsa i to wystarczyło. Klapsy, które dostałam nie pozostawiły na moim ciele fizycznych śladów ani żadnej traumy psychicznej.

        Koleżanka mieszkająca dwa domy dalej nie dostawała klapsów- za drobne występki pokroju moich trzech była lana i to za każdym razem- czym popadnie- pasem, kablem od prodiża, przedłużaczem. Pamiętam zwłaszcza latem jak się bawiłyśmy jakie miała ślady na wysokości ud. I to jest bicie dzieci.

        To trzeba nauczyć się rozróżniać- kontrolowany klaps ( bo taki ktoś kto daje klapsa robi to w ostateczności i jest w stanie kontrolować siłę jakiej używa no i przede wszystkim ocenić sytuację czy dziecko na klapsa zasłużyło)- nawet jak dziecko go dostanie dwa razy w życiu. Bicie dzieci to lanie notoryczne- bez kontrolowania sytuacji i siły jakiej się używa.

        Owszem gdybym wiedziała, że ktoś bije-leje dziecko to na pewno bym to zgłosiła gdzie trzeba.
        • memphis90 Re: Jaka jest różnica ? 11.07.11, 23:41
          >
          > To trzeba nauczyć się rozróżniać- kontrolowany klaps ( bo taki ktoś kto daje kl
          > apsa robi to w ostateczności i jest w stanie kontrolować siłę jakiej używa no i
          > przede wszystkim ocenić sytuację czy dziecko na klapsa zasłużyło)- nawet
          Och, tak, oczywiście, matka, która właśnie wyrwała dziecko spod kół tir'a w pełni kontroluje siłę klapsa... Robi to wręcz na zimno... Analizując wagę przewinienia.
          • 1mzeta Re: Jaka jest różnica ? 12.07.11, 13:16
            No to jak masz problem z kontrolowaniem swoich emocji to musisz udać się do odpowiedniego lekarza.
    • antrejka Re: Bezstresowe wychowanie. 09.07.11, 23:40
      Mój syn w wieku lat 2 i więcej, po otrzymaniu klapsa (lekkie uderzenie w pupę, kiedy moja cierpliwość się wyczerpała; już wcześniej mu tłumaczyłam, o co chodzi) wpadał w szloch i tekst: "mamo, dlaczego bijesz swoje jedyne dziecko" (wcześnie zaczął mówić, ale u 2-latka brzmiało to inaczej - kontekst ten sam - moje poczucie winy: fizycznie on tego klapsa nie poczuł, ale psychicznie bardzo; a na dodatek to ja nie zapanowałam nad emocjami...) Teraz ma lat 20 i mamy fajny kontakt ze sobą
    • coppermind Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 00:07
      przemoc fizyczna to objaw niemocy intelektualnej.

      jeśli zmuszamy albo zabraniamy bez odpowiedniego opisu dlaczego to jesteśmy zwykłymi
      debilkami-terrorystkami a nie rodzicami.
      Wystarczy odpowiednio opisać cierpienie ze złamanej ręki, żeby dziecko ostrożnie brykało
      bez zbędnego ryzyka.
      Dzieci są zwykle sporo inteligentniejsze od matek, więc wszystko pojmą - problem jest wyłącznie w naturze samic - chciałyby rządzić i rozkazywać - a dzieci się od tego buntują i potem bezradne (i bezmyślne) samice są zmuszone do bicia swojego potomstwa. Biedactwa.
      • vitmik coś się komuś w głowach poprzewracało 10.07.11, 00:33
        jakby mnie matka raz w tygodniu za jakąś moja głupotę porządnie nie opierd..liła i w pysk nie strzeliła to bym teraz siedział "we więźniu" albo kwiatki od spodu wąchał

        czasem trzeba takiego delikwenta do pionu doprowadzić i z racji doświadczenia wiem, że najlepszym sposobem jest porządny wpierd.ol a nie jakieś tam tłumaczenia

        życie to ciągła walka o bycie lepszym, wszelkimi sposobami, twardy charakter wyniesiony z lat dzieciństwa pozwala na szybsze i łatwiejsze dostosowanie się do panujących reguł rynkowych, zarówno w pracy jak i w towarzystwie

        bezstresowo wychowywane pazie i księżniczki skończą jako zwykłe biurwy i niemoty bo każda forma krytyki spowoduje u nich rozwarcie zwieraczy, depresje i strach przed otoczeniem

        • coppermind Re: coś się komuś w głowach poprzewracało 10.07.11, 00:44
          jesteś głupi bo mamusia biła Cie po głowie.
          nie pojmujesz swojej głupoty więc lepiej udaj się do specjalisty.
          przemoc to objaw głupoty - a Ty chcesz promować głupotę i przemoc
          u i tak agresywnych i głupich polskich niewiast ?!
      • big.ot Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 02:09
        coppermind napisał:

        > przemoc fizyczna to objaw niemocy intelektualnej.
        >
        > jeśli zmuszamy albo zabraniamy bez odpowiedniego opisu dlaczego to jesteśmy zwy
        > kłymi
        > debilkami-terrorystkami a nie rodzicami.

        Jeżeli nie rozumie się, że do dziecka kilkuletniego czasem może nie dotrzeć, że uporządkowany ruch elektronów może zabić, albo woda w temperaturze 100 stopni ma inny wpływ na ciało niż ta w temperaturze 30 stopni.

        Zapomniał wół jak dziecięciem był? Ja bardzo dobrze pamiętam, że dziecięciem będąc pchałem się tam gdzie mi tłumaczono, że nie można po to żeby właśnie sprawdzić dlaczego nie można.
        • coppermind Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 22:33
          mam dwoje dzieci i nie miałem problemu z przekazem, że prąd jest dobrym i złym smokiem zarazem. Trzeba być partnerem dziecka a nie mentorem, żeby rozmowa była przyjemnością a nie tłuczeniem własnych egoizmów i imperatywów do głowy dziecka.

          to łatwe - wystarczy tylko wyłączyć jajniki a włączyć mózg - co automatycznie wyłącza egoizm
          i agresję emocjonalną a włącza współpracę z dzieckiem na dowolnym poziomie abstrakcji.
    • rabin_zec Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 01:32
      Bezstresowe wychowanie? Wielka bzdura! Dziecko musi znać granice i jakie będą konsekwencje tego co zrobi. Nie koniecznie musi być to klaps, da się bez tego.
      Jak moje chłopaki nie pozbierają wieczorem zabawek, muszą się liczyć z tym że nie będzie np. bajki przed snem, to jeden z przykładów, działa skutecznie. Nie muszę dzieciom wymierzać klapsa, są jednak sytuacje kiedy nie ma czasu na tłumaczenie bo akurat za chwilę może dojść do wypadku, no cóż klaps albo krzyk, co prawda po jakimś czasie przytulam i tłumaczę dlaczego, dzięki temu dziecko nie czuje się odrzucone.
    • kerkopithekion nie biję słabszych 10.07.11, 05:13
      nie biję bezbronnych
      nie biję kogoś, kto jest całkowicie zależny ode mnie
      nie biję kogoś, kto nie ma dokąd uciec
      nigdy nikogo nie uderzyłam i nie uderzę, nie zniżę się do takiego prostactwa

      przez całe dzieciństwo nie dostałam ani jednego klapsa, moja mama tego nie uznawała a gosposia miała surowy zakaz
      nie zaszkodził mi jakoś ten brak przemocy fizycznej, po z górą 50 latach mogę to spokojnie stwierdzić i nawet udowodnić
      tak samo, w klimacie nie tylko miłości, ale - a to bardzo ważne - przyjaźni, wychowałam własną córkę: zero bicia, zero średniowiecznych kar typu stanie w kącie
      z tego co do tej pory widać, córce też to nie zaszkodziło

      i powtórzę jeszcze to, co często się przewija w tym wątku: wychowanie bezstresowe to zupełnie co innego
      ale - wcale nie jest takie złe jak wam się wydaje
      wychowanie bezstresowe polega między innymi na jasnym i precyzyjnym określeniu stałych zasad
      nic nie powoduje większego stresu niż brak albo ciągłe zmienianie tych zasad - czyżby nie pisano o tym w podręcznikach...? (ja tego nie czytywałam - wierzyłam we własny instynkt, dziwię się, że teraz tak dużo matek wątpi w siebie, pewnie to przez ten nadmiar podręczników big_grin )

      matka z postu autorki wątku mogła zwyczajnie pofatygować się i zdjąć dziecko z kolejnego mebla, zanim spadło i złamało rękę
      cóż, widać nie chciało się jej ruszyć zadka z fotela
      moja diagnoza - brak wyobraźni
      i tyle
      • 1mzeta Re: nie biję słabszych 10.07.11, 11:38
        Klaps to nie bicie- rozumiem,że dla ciebie stłuczka na drodze to poważny wypadek z ofiarami śmiertelnymi.......

        Dostałam klapsa 3 razy w życiu i za każdym razem wiem za co- nic mi nie zaszkodziły, nie mam traumy psychicznej, po fakcie nie miałam nawet śladów na ciele, a relacje z rodzicami mam takie, że nie jeden by mi pozazdrościł.

        "matka z postu autorki wątku mogła zwyczajnie pofatygować się i zdjąć dziecko z kolejnego mebla, zanim spadło i złamało rękę cóż, widać nie chciało się jej ruszyć zadka z fotela
        > moja diagnoza - brak wyobraźni i tyle"

        Moja diagnoza- z głową masz coś nie tak- bo my jako matki wyrodne oczywiście nic nie robimy oprócz siedzenia na fotelach i oczywiście nie chce nam się do dzieci wstawać jak już coś nie tak robią. Wiesz każda z nas nawet dużego 7-mio latka ciągnie ze sobą do łazienki jak się idzie wysr... bo nie daj boże nie zrozumie monotonnego tłumaczenia po raz setny, że na meble się wspinać nie wolno.

        A i tak o złamaniu ręki- przypomniało mi się jak mojej koleżanki córka też miała manię skakania po meblach- co się jej natłumaczyli- tylko tłumaczyli- dziecko 7 lat właśnie- wieczór, położona do łóżka, światło zgaszone ma spać- co z reguły zawsze robiła. Matka w kuchni zmywa gary po całym dniu, ojciec sprząta salon i nagle po 15 minutach od położenia dziecka spać huk jak diabli- no tym razem mała przegięła i chciała pohuśtać się na drzwiach od pawlacza na szafie- pech chciał,że za ciężka była i też rękę złamała bo cały pawlacz na nią spadł. Szpital to mało- ile mieli przejść przez to- łącznie z policją- o to czy dziecko nie jest maltretowane no bo ręka złamana i taka historia z huśtaniem się na drzwiach od pawlacza.
        Klaps by jej się przydał wcześniej to by ręki złamanej nie było i tylu nieprzyjemności.

        Ale wg ciebie przecież jedno z rodziców powinno w nocy warte trzymać..........
        • kerkopithekion Re: nie biję słabszych 10.07.11, 13:19
          klaps to nie bicie...? aha
          a od ilu "klapsów" zaczyna się bicie, może mi to wyjaśnisz
          dla mnie każde uderzenie to przemoc fizyczna, więc pojedynczy klaps również
          a jeśli rodzice nie potrafią przekonać dziecka bez bicia, że czegoś nie należy/nie wolno robić, to niech później nie biadolą
          aha, skakanie po meblach raczej słychać... chyba że mówimy o lokalu 200-300 m2, ale w takich lokalach zwykle jest również służba pilnująca dzieci
          • 1mzeta Re: nie biję słabszych 10.07.11, 18:25
            Stłuczka to poważny wypadek ze skutkiem śmiertelnym.

            "a od ilu "klapsów" zaczyna się bicie, może mi to wyjaśnisz "
            Owszem mogę- klaps to klaps, a bicie to bicie. Dostałam w życiu trzy klapsy i nikt mnie nie bił-lał.
            Rusz głową i rozróżnij pojęcia, a nie stosuj "poprawność polityczną".

            "skakanie po meblach raczej słychać... chyba że mówimy o lokalu 200-300 m2,
            > ale w takich lokalach zwykle jest również służba pilnująca dzieci"

            No popatrz, nie wiem w jakiej pakamerze ty się wychowałaś ale u nas właśnie takie chaty mamy wypasione i to kilkupoziomowe i jakoś nikt służby nie ma.
            Huśtania na drzwiach od pawlacza raczej nie usłyszysz- skakanie bieganie może- jak będziesz siedzieć cicho jak mysz pod miotłą i się wsłuchiwać.
            • kerkopithekion Re: nie biję słabszych 10.07.11, 21:03
              cóż, słabo ci wyszła ta riposta
              więc się ulituję
              ale dla uściślenia - klaps, czyli zalecany przez ciebie środek wychowawczy, to pojedyncze uderzenie, tak?
              a dwa uderzenia jedno po drugim to dwa klapsy, czyli się nie sumują...?
              więc ponawiam pytanie: ile pojedynczych uderzeń wymierzanych jedno po drugim traktujesz ciągle jako x klapsów, a nie jako bicie? dziesięć, dwadzieścia...?

              chata 200 metrów bez służby to katorga, ja bym wolała 100 metrów i służącą, żeby matka-polka nie musiała wieczorami zmywać garów a tatuś sprzątać salonu

              co do skrzypienia zawiasów w drzwiach pawlacza - bo chyba tam są jakieś zawiasy? - to nie wiem jak to jest ponieważ nigdy w życiu nie miałam w domu pawlacza
              wiem natomiast, że trzeba baaardzo głośno zmywać/sprzątać czy whatever, żeby nie usłyszeć przemieszczania się po meblach siedmioletniego dziecka (BTW, siedmiolatka odmacza takie numery rodzicom? oj, coś tam bardzo jest nie tak w tej rodzinie)

              swoją drogą ciekawe, że moja córka chowana bez "klapsów" (pojedynczych czy mnogich) nigdy nie czuła potrzeby demonstrowania małpiej złośliwości (bo przecież o to chodzi, zakazują, więc spróbujemy, może się upiecze)
              • 1mzeta Re: nie biję słabszych 12.07.11, 13:19
                "klaps, czyli zalecany przez ciebie środek wychowawczy, to
                > pojedyncze uderzenie, tak? "

                To teraz dla lepszego uściślenia pokaż mi gdzie zalecam klaps jako metodę wychowawczą bo jak na razie to masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.

                "chata 200 metrów bez służby to katorga, ja bym wolała 100 metrów i służącą, żeb
                > y matka-polka nie musiała wieczorami zmywać garów a tatuś sprzątać salonu "

                No patrzcie, patrzcie jaka "burżuazja" na forum zbłądziła...........
            • mamaly 1mzeta - przykład z 7-mio latką na pawlaczu 10.07.11, 22:23
              Sorry, ale co robili rodzice tego dziecka przez ostatnie 7 lat !!!!!!
              Jeżeli 7 mio latka nie wie, że na pawlaczu nie wolno się bujać i nie wie jakie mogą być skutki takiego zachowania tzn., że rodzice wykazali się bardzo dużym zaniedbaniem w zakresie wychowania !!!!!
              Pomijam już , że meble powinny być przymocowane do ściany , ale widać rodzice na to też nie znaleźli czasu przez ostatnie 7 lat !!!!

              A może przez ostatnie 7 lat dawali dziecku klapsy, żeby zastraszyć na wszelki wypadek ???? zamiast wytłumaczyć co wolno, a czego nie i jakie mogą być skutki ???


              A.

              Ps. Kiedy byłam dzieckiem dostałam wiele razy od ojca, a mimo to spadłam z krzesła i złamałam nogę (bardzo przekonujący kontrargument do przykładu autorki wątku big_grin )
              • 1mzeta Re: 1mzeta - przykład z 7-mio latką na pawlaczu 12.07.11, 13:21
                Wolne żarty..............
                Popatrz- dorośli wiedzą do czego prowadzi zbyt częste picie alkoholu i nadal go piją- popadają w nałóg- często zaczynają jako nastolatkowie- gdzie byli rodzice się pytam ? Przecież na pewno tłumaczyli,że nie wolno i to jest złe.............
                • mamaly Re: 1mzeta - przykład z 7-mio latką na pawlaczu 13.07.11, 09:31
                  Ludzie dorośli, którzy nadużywają alkoholu robią to najczęściej , bo są zagubieni, niezaradni, niezdecydowani, słabi psychicznie!!!!!!

                  Prawdopodobnie gdyby rodzice poświęcili im odpowiednio dużo czasu w dzieciństwie, wychowując na wartościowych i nielękliwych ludzi, zdolnych do podejmowania działania, mających hobby, zainteresowania, ceniących życie to nie nadużywali by alkoholu, bo nie byłoby ku temu powodu.

                  Zdecydowanie jestem zdania, że alkoholikom czegoś w wychowaniu/zainteresowaniu/wykształceniu własnago JA, zabrakło. Nie sądzę, żeby był to właśnie klaps. Kiedyś wszyscy dostawali w tyłek po równo , bo takie były metody wychowawcze a alkoholizm też był i nadal jest.

                  Poza tym, tak jak jestem sobie w stanie wyobrazić jak maluch dostaje "klapsa" w tyłek, tak zupełnie nie wiem jak wygląda taki "klaps" u nastolatka , który zaczyna pić ??????? Chyba, że wystarczy w dzieciństwie klepnąć przez pieluchę i uchroni to moje dzieci od alkoholizmu. Hmmmm, może klepnę jedną i drugą na wszelki wypadek, tylko one już nie takie małe, więc może już za późno.

                  A.





        • memphis90 Re: nie biję słabszych 11.07.11, 23:45
          > Klaps to nie bicie- rozumiem,że dla ciebie stłuczka na drodze to poważny wypade
          > k z ofiarami śmiertelnymi.......
          Przypominam głośną sprawę, w której małżeństwo chciało wymusić odszkodowanie "na stłuczkę", a ostatecznie kobieta się w tym "lekko stukniętym" aucie spaliła. Druga sprawa, że taka drobna stłuczka, ale z pieszym też może mieć dla niego konsekwencje śmiertelne.
        • memphis90 Re: nie biję słabszych 11.07.11, 23:47
          > Klaps by jej się przydał wcześniej to by ręki złamanej nie było i tylu nieprzyj
          > emności.
          Guzik prawda. Mój mąż był bity w domu i nigdy wizja nawet lania pasem nie przeszkodziła mu w zrobieniu tego, co sobie zaplanował. Gdyby klapsy były takie skuteczne, to po jednym czerwonym pasku na d... kolejny byłby już na świadectwie... A jednak pas mało kogo motywował do nauki i stąd póxniej dowcipy "jeszcze tylko lanie i wakacje"...
          • 1mzeta Re: nie biję słabszych 12.07.11, 13:24
            No widzisz- ty nadal nie rozróżniasz klapsa od bicia.

            "Guzik prawda. Mój mąż był bity w domu i nigdy wizja nawet lania pasem nie przes
            > zkodziła mu w zrobieniu tego, co sobie zaplanował."
            Widocznie albo był głupim dzieckiem albo miał głupich rodziców- może go tylko lali bez wytłumaczenia za co więc wychodził z założenie,że i tak może robić co mu się podoba bo i tak dostanie wpiernicz.

            A teraz czekam na argument,że po albo po laniu jakie dostawa zawsze miał tłumaczone za co..........
    • marrbo Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 10:20
      Syn w wieku przedszkolnym skutecznie oduczyl mnie bicia dzieci cwierc wieku temu. Wtedy bylo rzecza oczywista, ze jest to powszechnie stosowana metoda wychowawcza.
      Mnie rodzice nie bili, ja swoich nie bilam.
      Ale Syn zrobil cos, co zagrazalo jego bezpieczenstwu, ja bardzo chcialam, zeby zapamietal, ze tego nie wolno.
      Bylo to dla mnie trudne doswiadczenie, zbic dziecko.
      Jak stres opadl, postanowilam porozmawiac, zeby utrwalic dzialanie.
      Pytam sie, Synu, wiesz za co dostales lanie??
      A on bawiac sie samochodzikiem: "BO SIE ZDENERWOWALAS"
      Zatkalo mnie.
      Syn spojrzal, widac zobaczyl wzburzenie na twarzy i dodal: "ALE NIE MARTW SIE, JUZ MNIE NIE BOLI"
      I co Wy na to?????
      • 1mzeta Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 11:41
        A my na to,że dzieci się nie leje- mogłaś dać klapsa.

        "Pytam sie, Synu, wiesz za co dostales lanie??
        > A on bawiac sie samochodzikiem: "BO SIE ZDENERWOWALAS"
        > Zatkalo mnie."

        Trzeba było dziecku wytłumaczyć za co zostało zlane, a nie zatykać się- nie było sensu go lać- trzeba było dać klapsa i powiedzieć dokładnie za co, a nie pozwolić dziecku myśleć,że go matka znowu zleje jak będzie zdenerwowana np. na kogoś obcego na ulicy..........
        • marrbo Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 12:10
          Zanim dostal te pare klapsow dokladnie mu wytlumaczylam.
          Rozmowa pozniej, miala utrwalic efekt.
          Bezsensem jest bicie dzieci.
          Wyrosl na bardzo kreatywnego, samodzielnego, mlodego czlowieka, ktory realizuje swoje marzenia.
          • 1mzeta Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 18:27
            Tak, tak- teraz to sobie możesz zmieniać wypowiedź próbując udowodnić swoją rację- jak napisałaś- dałaś parę klapsów- czyli jeden za drugim, a to już bicie-lanie.
            My piszemy tu o klapsie 1 szt- nie klapsach jeden za drugim.
    • natalinek.j Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 22:03
      Zauważyłam, że niektórym osobom myli się pojęcie "wychowania bezstresowego".
      Piszą o bezstresowym wychowaniu i rozmowie o zasadach, o wyznaczaniu zasad i granic.....
      przecież ten typ wychowania to właśnie wychowanie bez granic, bez nakazów i zakazów.
      Np. na tej stronie:
      strefamamy.pl/wychowanie/wychowanie-bezstresowe-czy-ucieczka-od-odpowiedzialnosci/
      mamy dość dokładny opis, pozwolę sobie zacytować:

      "Zwolennicy wychowania bezstresowego uważają, że jest nim pozwalanie dziecku na wszystko czego w danym momencie ma ochotę i wyłączenie z procesu wychowania wszelkich zakazów, nakazów, ograniczeń i dyscypliny. Czyli, według nich dobrem dziecka jest to wszystko czego ono chce.

      Głównym więc założeniem wychowania bezstresowego jest to, że dziecku do prawidłowego rozwoju potrzebne jest wyłącznie zaspokojenie potrzeb biologicznych i danie mu maksymalnej swobody. Dzięki temu wychowa się ono samo metodą prób i błędów. I co najważniejsze bez zakazów i nakazów będzie szczęśliwe i radosne, a któż nie chce szczęścia swego dziecka? Tylko czy aby na pewno tak się stanie? "

      A tutaj definicja z Wikipedii:
      pl.wikipedia.org/wiki/Bezstresowe_wychowanie
      Więc jak ktoś pisze, że jego dziecko ma wyznaczone zasady i granice to nie wychowuje go bezstresowo.
    • coppermind Re: Bezstresowe wychowanie. 10.07.11, 22:38
      upokarzane dzieci młodo umierają.
      właśnie umiera na raka 43 letnia córka znajomej, która
      całe życie była dominującą matką.

      Ja w takich razach powiadam, że koorwom dzieci umierają,
      albo, że koorwy same nie wiedzą że mordują swoje dzieci.
      A ta głupia ci.pa dzisiaj stwierdziła, że te leki ją tak drogo kosztują sad

      głupota niektórych matek jest nieskończona. Ale takie właśnie samoświadome są
      samice homo sapiens. Nie potrafią pojąć, że zagryzają własne dzieci.

    • memphis90 Re: Bezstresowe wychowanie. 11.07.11, 23:01
      Genialne! A jak g...ra nie posłucha, to może jej koleżanka i rękę ponownie złamać! Niech się bachor nauczy, że jak się rodziców nie słucha, to rodzice są źli i będzie bolało, bo kara musi być!

      A tak na poważnie- to koleżanka, ktora musi bić dziecko, żeby wymusić na nim nieskakanie po meblach jest nieudolna wychowawczo. Podobnie jak każda inna osoba, ktora musi swój autorytet budować na przemocy. Rozumiem, że czasem pojawia się podniesiony ton, bo ten jest objawem emocji i trudno, żeby osoba, która jest zła, mowiła spokojnie i z uśmiechem. Tak samo jak szczęśliwa też nie siedzi z buzią w ciup. Ale bicie, wyzywanie, obrażanie- NIE!
    • 1mzeta O tu macie 12.07.11, 18:57
      wyborcza.pl/1,75477,9930964,Wielka_Brytania_walczy_z_przemoca_w_szkole.html
      Jeszcze troszkę i w Pl tak samo będzie.
      • tygryskowalady Re: O tu macie 12.07.11, 21:41
        1mzeta napisała:

        > wyborcza.pl/1,75477,9930964,Wielka_Brytania_walczy_z_przemoca_w_szkole.html
        > Jeszcze troszkę i w Pl tak samo będzie.

        otóż to... "Mamo zobacz palę trawkę!!! Synku tak nie wolno..."
        Nie narażajcie na stres waszego dziecka... Bo przecież jak nie pozwalacie teraz 8mio miesięcznikowi jeść ziemi z kwiatków to jak możecie zabronić później brania narkotyków!? Przecież to będzie dla niego trauma na całe życie, gorsza niż klaps bo dziecko sobie nie użyje...Nie zaszpanuje przed kolegami!
        • my-alena Re: O tu macie 13.07.11, 09:18
          > otóż to... "Mamo zobacz palę trawkę!!! Synku tak nie wolno..."
          > Nie narażajcie na stres waszego dziecka... Bo przecież jak nie pozwalacie teraz
          > 8mio miesięcznikowi jeść ziemi z kwiatków to jak możecie zabronić później bran
          > ia narkotyków!? Przecież to będzie dla niego trauma na całe życie, gorsza niż k
          > laps bo dziecko sobie nie użyje...Nie zaszpanuje przed kolegami!

          A ja podziwiam Wasze (rodziców bijących ) dobre samopoczucie i wiarę , że klapsem (lekkim pacnięciem przez pieluchę ) uratujecie polskie placówki oświatowe przed przemocą.

          Życzę powodzenia i dobrych relacji z dziećmi

          Alena
          • olgaaa1 Re: O tu macie 13.07.11, 17:20
            Moi rodzice nigdy mnie uderzyli, nawet mini klapsa, szturchnięcia nic, krzyczeć też na mnie nie krzyczeli, pamiętam, że jak byłam mała to otorzyłam podczas jazdy drzwi w samochodzie, nie było wówczas fotelików, ani pasów z tyłu smile mój tata był przerażony, nie dała mi klapsa abym ZAPAMIETAŁA, tylko wytłumaczył i uwaga zrozumiałam, a miałam może 4 lata. jakoś bez bicia udło im się wychować mnie na dorego człowieka, mam szacunek dla ludzi, zwłaszcza strszych, jestem bardzo pewna siebie i zawsze w szkole miałam wzorowe zachwanie big_grin w taki sam sposób zamierzam wychować swoją córkę. Nie wyobrażam sobie jak moglabym ją uderzyć, ona jest taka maleńka, ufa mi bezgranicznie i co ja miałbym ją uderzyć... w życiu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka