Od dwóch dni moja Mała ma strupy w nosie. Nie wiem jak to opisać... może obrazowo powiem że na spodzie noska. Nie jest to krew ani "kozy". Wygląda raczej jak zaschnięty płyn surowiczy. Oczywiście nie da sobie niczym noska posmarować...

natłuściłam tylko to co wychodzi z dziurki żeby w miarę bezboleśnie odkleić. Nie wiem co to może być. Raczej jej to nie boli. Zanim się porobiły strupki wsadzała palec do noska kilka razy- teraz już nie. Czy ktoś miał coś takiego ? Czy to może być coś bakteryjnego?