kobietka_29
07.11.11, 12:56
powtarzam watek z innego forum.
wczoraj wieczorem corka ( 6-ty tydzien, karmiona co 3,5-4 godziny po 100-135 ml mleka ) miala straszny atak kolikow. musialam ja znow usypiac w lozku. o dziwo po tym, jak polozylam ja do lozeczka mala spala az do 4.00 (karmiona o 22.00). jakbym jej nie obudzila, to by dalej spala. dalam jej butelke- 100ml mleka. wypila moze nie zbyt szybko, ale tez nie calkiem wolno (czasem potrafi meczyc 40 min.). potem znow zasnela. dzwine tez, ze cala noc nawet nie chrzaknela, a normalnie to przewala sie non-stop. o 7.00 obudzila sie z krzykiem. dalam jej butelke. pila jakies pol godziny i caly czas przy tym plakala. myslalam, ze moze probuje robic kupke, jak zawsze, bo taka czerwona sie robila, wyginala i napinala brzuszek. ale nic nie zrobila. po jedzeniu nosilam ja jeszcze 2 godziny, bo niby zasypiala, ale jak ja polozylam do lozeczka, to od razu sie budzila i glosno plakala i dalej sie prezyla. 10.15 kolejne karmienie, bo juz glosno krzyczala i obracala sie na strony. ale gdy tylko dostala flaszke do buzi, zamykala oczy, zeby chwile pozniej obudzic sie z krzykiem i prezyc. przemeczylam sie tak do 11.00. wypila moze 20 ml. mleko i tak juz niedobre. odlozylam mala na kanape i tAK spala ze 20 min. od czasu do czasu otworzyla oczy, zeby krzyknac i dalej spala. o 12.00 znow krzyczala za jedzeniem. zrobilam jej znow butelke i powtorka z rozrywki. dostaje butelke do buzi, pociagnie jeden raz i nie chce. ubylo 20 ml, z czego polowa poleciala jej po szyi, bo wypluwa. dalej sie prezy. goraczki nie ma. kupke wczoraj zrobila dwa razy. ostatni raz o 20.00, wiec zatwardzenia chyba nie ma. mleka jej od wczoraj nie zmienilam. i tak caly czas daje dwa rozne rodzaje i do tej pory nie robilo jej to roznicy. kolki to to nie sa, bo kolki ma popoludniu i juz znam ten krzyk. teraz krzyczy troche slabiej, ale nie podoba mi sie to mimo wszystko i to, ze nie chce jesc jest dziwne.