Dodaj do ulubionych

brak kontaktu

04.06.04, 15:42
Gnębi mnie to już od jakiegoś czasu, cały czas mam nadzieję, że nastąpi jakas
zmiana ... Moja córeczka ma 6 tyg. Wszędzie czytam, że to czas, gdy dziecko
zaczyna dość czynnie reagować na obecność rodziców, tzn. nawiązuje kontakt
wzrokowy, uśmiecha się (a nawet śmieje!). Moja córeczka najbardziej
zainteresowana jest misiami na ochraniaczu łóżeczka. Nie zwraca na nas
zbytniej uwagi. Owszem, czasem się nam przygląda ale to jest raczej taka
bierna obserwacja, trudno utrzymać jej zainteresowanie. Przyznam, że chodzą
mi po głowie okropne myśli, że to oznaka jakichś poważnych zaburzeń. Nie mogę
przestać o tym myśleć. CZy ktoś miał podobne rozterki?
Obserwuj wątek
    • miszel21 Re: brak kontaktu 04.06.04, 16:38
      Cześc .Nie martw się to jeszcze za wcześnie na typowy kontakt dzidzi z
      Wami .Poczekaj jeszcze trochę ,wszystko bedzie dobrze Kazde dziecko jest inne,a
      6 tyg. to jeszcze malenstwo
    • sylwija Re: brak kontaktu 04.06.04, 16:39
      Wydaje mi sie, ze nia ma zupelnie powodow do niepokoju. Wazne jest, ze skupia
      wzrok na czymkolwiek, a zainteresowanie rodzocami przyjdzie z czasem.
    • osmag Re: brak kontaktu 04.06.04, 17:00
      Niby to prawda ,ale pirwszą rzeczą na której maleństwo skupia wzrok jest
      właśnie twarz i to najczęściej rodzica. W tym wieku skupienie wzroku na
      przedmiocie to czas do ok. 1 min.
    • magdalenax Re: brak kontaktu 04.06.04, 17:06
      Witam! Napisalam do Ciebie na priv.

      Pozdrawiam,
      Magda
    • kasia.tycz Re: brak kontaktu 04.06.04, 19:20
      Jak chcesz sprawdic, czy dziecko na Was (rodzicow) reaguje i czy sie cieszy, to
      mozesz z samego rana jak sie obudzi i jest wypoczety, ma dobry humor i ochote
      na zabawe, nakarmisz go, przewiniesz i wezcie go do siebie do lozka, pobawcie
      sie z nim, niech maz polozy go u siebie na brzuchu tak zeby dziecko moglo
      patrzec mu w oczy, zeby go widzialo. Ty tez sie poloz z boku, robcie smieszne
      miny, mowcie do niego, napewno zareaguje. Dziecko potrzebuje troche bodzcow i
      stumulacji. Napewno jest wszystko dobrze.
      Pozdrawiam,
    • mamadwojga Re: brak kontaktu 04.06.04, 21:09
      Oj jakbym siebie sprzed roku czytała. Mój syn też nie zwracał uwagi na nic,
      źle ssał, całe dnie przesypiał, był absolutnie niekontaktowy gdzieś do 8 czy
      nawet 9 tygodnia.
      W okolicy 6 tygodnia miałam depresję poporodową, ubzdurałam sobie że mały ma
      autyzm i wczytywałam się w opisy tej choroby odnajdując oczywiście wszystkie
      cechy chorobowe u mojego niemowlaczka. Doszło do tego że nie spałam po nocach,
      nie było ze mną kontaktu i mąż wywiózł mnie terapeutycznie do rodziny bo się o
      mnie bał. A myśli miałam różne sad((Nie chciałam go karmić piersią, nie
      chciałam go dotykać, nie chciałam z nim wychodzić na dwór. Wszyscy ludzie
      mówili że to takie piękne dziecko a dla mnie był obrzydliwy.
      Byłam tak przekonująca że rodzina zaczęła się ze mną zgadzać, odwiedziliśmy
      neurologa i okazało się ża Maksiu jest najnormalniej w świecie rozwijającym się
      niemowlakiem. Nie uwierzyłam i jeszcze potem przez jakiś czas latałam po
      lekarzach. Każdy mówił mi to samo. Jedna mądra starsza pani doktor odbyła ze
      mną spokojną i długą rozmowę na temat rozwoju dzieci, rozwiała moje obawy i
      bezwzględnie kazała wyrzucić poradnik według którego chciałam by rozwijał się
      Maksiu. Nie kazała też słuchać innych rodziców bo KAŻDE dziecko rozwija się
      INDYWIDUALNIE.
      Długo dochodziłam do siebie i cały czas podejrzliwie traktowałam synka. Teraz
      się tego wstydzę ale przez jakiś czas chciałam żeby umarł. Taka ze mnie matka.
      Na szczęście wyszłam z tego okropnego "doła" psychicznego. Szalejące poporodowe
      depresje zniknęły. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez Maksia. I wiem że
      kochałabym go tak samo nawet gdyby rzeczywiście było z nim coś nie tak.
      Wszystko z nim w porządku, rozwija się doskonale, roczek skończy za dwa
      tygodnie a już umie chodzić i nawet trochę "gada". Jest niemożliwie kontaktowy,
      zawsze pogodny i uśmiechnięty.
      Nigdy jednak nie zapomnę tego okresu. Ja miałam na szczęście wsparcie w
      rodzinie, która obiecywała pomoc "w razie czego", która przytulała i starała
      się mi pomóc. Mam też taką cechę charakteru która nie pozwala mi "dusić" swoich
      dużych problemów wewnątrz. Wiedzą o tym moi bliżsi i dalsi przyjaciele których
      zamęczam swoimi kłopotami. Jest to wbrew pozorom dobra, zdrowa cecha. Pozwala z
      pewnością na uniknięcie tragedii typu popełnienie w rozpaczy samobójstwa.
      Pozwala na inne spojrzenie na sprawę, na nabranie dystansu. Pozwala na to by
      przyjaciele mogli zaoferować wsparcie, choćby tylko psychiczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka