ehhhhhhh........ kochane, własnie wróciliśmy ze szpitala... zaniepokoiło nas
to, że mała nie chce za bardzo ssać i poszliśmy do lekarza pierwszego
kontaktu. Okazało się, że sara traci na wadze! niezbyt dużo, ale jednak.
bardzo to zaniepokoiło pediatrę, zajrzała więc do uszu i stwierdziła, że to
zpalenie własnie ucha. Od razu skierowała nas na oddział. Tam po kolejnym
badaniu stwierdzono, że żadnego zapalenia nie ma, ale zostawili nas w
szpitalu, zaaplikowali antybiotyk + kroplówka z glukozą... Boże - byłam
przerazona - taka mała istotka z wenflonem w żyle na głowie! Wszystko
brzmiało tak poważnie!!!podcza spobierania jej krwi nie widziałam kto
głośniej płacze - ona, czy ja na korytarzu. i wiecie co? po 4 dniach pobytu w
tym szpitalu - okazał się - że NIC JEJ NIE JEST!!!! wszystkie wyniki były ok.
zwyczajnie mialysmy problem z dostosowaniem sie do siebie - chodzi o
karmienie. Pewna pani pediatra powiedziała mi na koniec, że byłyśmy w
szpitalu troche bez sensu - wśród chorych dzieci... Od początku miałam takie
przeczucie, ale przecież nie będę na wasną odpowiedzialno0śc wypisywać się!
Nie zaryzykowałabym zdrowia mojej małej córeczki. jak widzicie jednak - z
lekarzami trzeba bardzo ostroznie, nie wolno dać się zastraszyć - najlepiej
skonsultować opinię jednego lekarza z opinią innego. i pomyśleć, że przez
niekompetencję jakiegoś konowała, moja malutka większość swojego życia
spędziła jak na razie w szpitalu... była niepotrzebnie kłuta itd... Teraz
razem z myszą poznajemy się na nowo

))) Tylko martwi mnie to, że wciąż
kryczy pzerażliwie - najintensywniej między 18:00 a 24:00 - ciężko ją wtedy
uspokoić... czy to już kolki? a może coś ją strasznie boli? jutro kończy dwa
tygodnie a ja kocham ją coraz bardziej

))))))))