Dodaj do ulubionych

smutna historia z morałem-noworodek w szpitalu:(

04.06.04, 17:11
ehhhhhhh........ kochane, własnie wróciliśmy ze szpitala... zaniepokoiło nas
to, że mała nie chce za bardzo ssać i poszliśmy do lekarza pierwszego
kontaktu. Okazało się, że sara traci na wadze! niezbyt dużo, ale jednak.
bardzo to zaniepokoiło pediatrę, zajrzała więc do uszu i stwierdziła, że to
zpalenie własnie ucha. Od razu skierowała nas na oddział. Tam po kolejnym
badaniu stwierdzono, że żadnego zapalenia nie ma, ale zostawili nas w
szpitalu, zaaplikowali antybiotyk + kroplówka z glukozą... Boże - byłam
przerazona - taka mała istotka z wenflonem w żyle na głowie! Wszystko
brzmiało tak poważnie!!!podcza spobierania jej krwi nie widziałam kto
głośniej płacze - ona, czy ja na korytarzu. i wiecie co? po 4 dniach pobytu w
tym szpitalu - okazał się - że NIC JEJ NIE JEST!!!! wszystkie wyniki były ok.
zwyczajnie mialysmy problem z dostosowaniem sie do siebie - chodzi o
karmienie. Pewna pani pediatra powiedziała mi na koniec, że byłyśmy w
szpitalu troche bez sensu - wśród chorych dzieci... Od początku miałam takie
przeczucie, ale przecież nie będę na wasną odpowiedzialno0śc wypisywać się!
Nie zaryzykowałabym zdrowia mojej małej córeczki. jak widzicie jednak - z
lekarzami trzeba bardzo ostroznie, nie wolno dać się zastraszyć - najlepiej
skonsultować opinię jednego lekarza z opinią innego. i pomyśleć, że przez
niekompetencję jakiegoś konowała, moja malutka większość swojego życia
spędziła jak na razie w szpitalu... była niepotrzebnie kłuta itd... Teraz
razem z myszą poznajemy się na nowosmile))) Tylko martwi mnie to, że wciąż
kryczy pzerażliwie - najintensywniej między 18:00 a 24:00 - ciężko ją wtedy
uspokoić... czy to już kolki? a może coś ją strasznie boli? jutro kończy dwa
tygodnie a ja kocham ją coraz bardziejsmile))))))))
Obserwuj wątek
    • bpong Re: smutna historia z morałem-noworodek w szpital 04.06.04, 17:30
      Kochane malenstwo. Przykre doswiadczenie. Sama omal nie mdleje kiedy moj skarb
      Adas dostaje szczepionke. Moze to byc kolka, mysle ze teraz wazna jest Twoja
      dieta. Byl watek o kolce na forum.
      pozdrawiam
      mama 3-miesiecznego Adasia i 2,5 Davidka
    • dobrydzien Re: smutna historia z morałem-noworodek w szpital 04.06.04, 20:49

      kurcze ten lekarz to kretyn ! tak mi przykro ,

      wiesz na początku kontaktu z dzidzią jesteśmy zawsze nadwrazliwi,
      osobiście nie popieram wczesniejszego ważenia noworodka niz po 1 miesiącu,
      przez ten pierwszy miesiąc daje się czas na dostrojenie układu matka dziecko,

      a cóż jeśli zjawisz się w szpitalu z noworodkiem zwykle zatrzymają cię dal
      zwykłej ostrożnosci, tez się boją, tylko taki wszelki wypadek nie jest
      przyjemny ani dla ciebie ani dla dziecka

      zyczę wszytkiego dobrego
      • yvette4 Re: smutna historia z morałem-noworodek w szpital 04.06.04, 21:07
        Balbinko cale szczescie ,ze z corcia juz wszystko w porzadku!!!
        My mielismy podobna historie z moja malenka i tez okazalo sie ,ze nic u niej
        lekarze nie znalezli ,ale...no wlasnie nie wiedzielivysmy tego gdybysmy zostali
        wtedy w domu ...no coz tylko dziekowac Bogu ze malenstwa sa zdrowe i miec
        nadzieje, ze wicej tam nie trafia,prawda ?.
        Moja malenka miala niecale 5 tygodni jak dostala wysokiej teperatury (nic poza
        tym) i tutaj w stanach jest taka procedura ,ze jesli dziecko ma mniej niz 8 tyg
        i dostaje temperture powyzej 101 F to trzeba zglosic sie na ostry dyzur....
        Co my przezylismy!!!! To byl koszmar dla mnie, meza, malenstwa i 3 letniego
        synka w domu...malenka miala pobierany fluit z kregoslupa by wykluczyc
        zapalenia i choroby mozgu, do tego pobierana krew, mocz, kroplowki ...caly ten
        koszmar trwal 3 dni i po tym moj skarb w domu takze stanal sie nie spokojny,
        nasilily sie kolki itp....
        Nic nie wykryli(tak jak u Twojej corci), wyniki wyszly bardzo dobre, z fluidu
        nic nie wyrolo , ... podejrzewali wirusa.
        Pozdrwaiam serdecznie i zycze wszystkim maluszkom duzo zdrowia- Viola
    • edit31 Re: smutna historia z morałem-noworodek w szpital 05.06.04, 13:50
      Mialam podobna historie - moj synek przytyl dopiero cokolwiek w 4 tygodniu,
      lekarki tez mnie straszyly i kazaly sprawdzac wage w poradni. Pewnie przez to
      straszenie mialam po prostu mniej pokarmu. A teraz ma rok i jest tlusciutki, bo
      wazy prawie 13kg. Najwazniejsze ze jestescie juz w domu, a lekarza to chyba bym
      zmienila. Pozdr Edyta
    • mama007 Re: smutna historia z morałem-noworodek w szpital 05.06.04, 21:59
      balbinko!!! tak mi przykro, ze Was cos takiego wstretnego spotkalo sad((
      najwazniejsze, ze jestescie juz w domciu i wszystko w porzadku!! pomysl sobie,
      ze juz niedlugo bedzie baardzo cieplutko, i bedziemy sobie chodzily we cztery z
      naszymi corciami na spacerki brzegiem Wisly! smile)) ja caly czas o Was pamietam,
      od Joli slyszalam, ze masz coreczke
      pozdrawiam cieplutko i bardzo mocno sciskam!
      papa
      • balbinka01 Re: smutna historia z morałem-noworodek w szpital 05.06.04, 22:58
        a dzisiaj to nawet własnie spacerek nic nie pomógłsad((( mała płakała cały czas!
        Juz nie wiem, co mam robić - próbujemy różnych metod uspokajania dzicka, ale na
        dłuższą metę nic nie działa... maksymalnie na kilka minut... Rozpacza od samego
        rana... na razie szukam porady w internecie, ale jesli to nie poskutkuje, chyba
        znpwu pójdziemy do lekarza. Nie wydaje mi się normanlnym, aby noworodek płakał
        cały dzień - przecież Sara dzisiaj prawie w ogóle nie spała!!!! co się
        dzieje????!!! i pomyśleć, że w szpitalu wszscy lekarze ignorowali moje
        narzekania na jej wieczną rozpacz (" a co - chciałaby mieć pani całkowicie
        ciche dziecko?") Nienawidze lekarzy - mam wrażenie, że koncentrują się nie na
        tym, na czym powinni... Ignorują intuicję matki... tak mi jej strasznie żal...
        nwet teraz, gdy to piszę, ona wydaje rozddzierające serce krzyki - tatuś ją
        tuli i próbuje uśpić, ale... na nic się to zdaje...

        Agnieszko! a spacerki - czekam na nie z utęsknieniem!
        • gosia_d Re: smutna historia z morałem-noworodek w szpital 06.06.04, 07:52
          Balbinko!
          Niestety tak bywa...Oczywiście zdaj się na intuicje, jeżeli uważasz że coś jest
          nie tak, przebadaj małą. Moja zaliczyła parę wizyt u kilku pediatrów, usg
          brzuszka, badanie moczu i krwi. Wszystko ok. A płakała... Boże ileż ona
          przepłakała przez 2 i 3 miesiąc życia. Koszmarnie! I ja też razem z nią, sama
          po kilkanaście godzin na dobę. Już nerwowo nie wyrabiałam. A teraz tydzień temu
          skończyła 4 miesiące i jest całkiem wink pogodnym zdrowym dzieckiem. Oczywiście
          jak jej co nie pasuje to ryknie jak syrena ale naprawdę rzadko. U nas winne
          były bardzo bardzo silne kolki, gazy w brzuszku straszne. Raz wezwaliśmy
          pogotowie, bo krzyk był przeraźliwy... i panika w jej oczętach straszna. Pomógł
          trochę lek niemiecki sab simplex i po prostu... czas. Dorosła i uspokoiły się
          kolki. Jeżeli to kolki - wytrzymaj, ulga jest cudowna smile)
          pozdrawiam
          Gosia
        • mama007 do balbinki 07.06.04, 11:45
          Balbinko! moze wyda ci sie to glupie, ale skup sie na niekonwencjonalnych
          metodach uspokajania - Aśkę przez pierwsze dwa miesiace zycia uspokajal jedynie
          cycek albo ... suszarka do wlosow smile probujcie wszystkich metod w granicach
          rozsadku - i przede wszystkim Wasz spokoj - to pierwszy krok do
          znalezienia "wyłącznika" u malenstwa smile
          pozdrawiam raz jeszcze i trzymam kciuki - wszystko bedzie w porzadku, juz
          niedlugo nasze dziewczyny beda razem biegac smile
    • flimoni Re: smutna historia z morałem-noworodek w szpital 07.06.04, 13:31
      Balbinko, Jezeli nie wiesz dlaczego mala placze i podejrzewsz kolki, to radze
      podaj jej na probe dwie kropelki ESPUTICON podczas karmienia (ostatniego przed
      18:00). SA calkowicie bezpieczne. Podaja je na oddziale polozniczym w szpitalu
      SW Zofii dzieciam z problemami buszkowymi. Ja podawalam malej juz w pierwszym
      tygodniu. Jak zauwazylam ze pomagaja ale tylko troszke to zaczelam szukac
      przyczyny gdzie indziej, ale wtedy bedziesz mogal juz wykluczyc kolki.
      Jak mala placze, probowalas ja dostawiac do piersi. Dzieci zwykle sie wtedy
      uspokajaja- moze ma tak duza potrzebe ssania, ze musi czuc cycusia w buzi- u
      mnie tak bylo. Sprawdz tez czy leci ci pokarm- moze mala sie denerwuje i
      irytuje bo ciagnie a tu nic smile
      • balbinka01 Re: smutna historia z morałem-noworodek w szpital 07.06.04, 14:24
        dziękuję Wam za rady!!! a suszarke i cycusia to oczywiście już mamy
        wypróbowane. cycuś - owszem - dobry na wszystko, ale często tylko na chwilę -
        tak samo suszarka - rewelacja, ale też tylko doraźnie...pokarm na 100% mam -
        choć oczywiście nie wiem, czy wystarczającą ilość. Dziś dość łatwo odciągnęłam
        50 ml z jednej piersi.

        Wczoraj natomiast byliśmy na usg brzuszka i okazało się, że mała jest
        baaaaaaaardzo "zagazowana" - łyka zbyt dużo powietrza. (faktycznie - bardzo
        łapczywie je...) Lekarz zalecił WODĘ koperkową, enterol a znajoma lekarka
        viburcol. i wiecie co? chyba działa! choć na razie podaliśmy jej tylko tę wodę
        i czopek w dupcię (jedną trzecią) to niesamowite, ale Sara dzisiaj śpi
        strasznie słodko i póki co - nie ma takiego rozdzierającego serce krzyku! Może
        w jej brzuchu trochę się uspokoiło? byłabym baaaaaaardzo szczęśliwa....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka