Dodaj do ulubionych

Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie?

02.05.12, 11:38
Jestem już prawie na mecie...poród lada chwila...różne uczucia mi towarzyszą, obawa, niecierpliwość, ciekawość, podniecenie...raz płaczę, raz się śmieję, istna huśtawka emocji...i zaczęłam zastanawiać się jak to będzie jak już malec pojawi się w swoim domku...jego pierwszy dzień...jak to będzie wyglądało...jak jak będę się z tym czuła...jak po wylądowaniu małego kosmity zapewne! Jak u Was to wyglądało? smile Dodam, że to moje pierwsze dziecko. Na co się nastawić? na co przygotować? Dajcie dobre rady smile
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 11:43
      Nie wpuszczaj teściowej za próg.
      Ani nikogo innego najlepiej.
      • lalalab Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 12:00
        A tą radę już dostałam od kilku mam smile))
        • mfab83.hg Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 22:00
          Droga przyszła Mamo - nie chcę straszyć, ale przygotuj się na wszystkosmile)))) a tak na serio - będzie oki, tylko dużo spokoju, odpoczynku w miarę możliwości i nie stresować się na zapas
        • kriss_1 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 04.05.12, 12:49
          Mamy tez nie wpuszczaj!
          Nie słuchaj rad typu- nie nos bo sie przyzwyczai, to co zainwestujesz teraz , zaprocentuje tylko za jakiś czas.
          Polecam portal- dzieci są ważne.pl- artykuły dotyczące bliskości na tym portalu.
          • panizalewska Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 05.05.12, 08:23
            Myślę, że ja będę miała z tym problem ech. Mama lekarz, do tego dość autorytarny charakter=wie lepiej. A siostrze już się zdarza wygłosić takie komentarze nt wychowania / karmienia (nie ma dzieci, chyba nie zamierza mieć) że już się boję wink
            No i moi dziadkowie mieszkają w tej samej klatce w bloku, nawet na tym samym piętrze, a że są niesubordynowanymi emerytami, kurcze wszystko może się zdarzyć big_grin
            • kriss_1 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 05.05.12, 21:33
              Tym bardziej nie słuchaj matki, bo na pewno usłyszymy teksty w stylu - nie nos, nie przytulaj, nie spij z dzieckiem. Najlepiej nie wpuszczajsmile to ty masz sie dobrze czuć a nie ona. U nas z treściami prawie obraza majestatu była, ale jakoś przelkneli. I było super jak byliśmy sami. Dasz radę.
            • auszrine Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 05.05.12, 22:10
              panizalewska napisała:

              > No i moi dziadkowie mieszkają w tej samej klatce w bloku, nawet na tym samym pi
              > ętrze,

              Bardzo dobrze! niech gotują obiady i zostawiają na wycieraczce pod drzwiami o umówionej wcześniej godzinie big_grin
              • panizalewska Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 06.05.12, 07:30
                big_grin dooobre!
                Ale na serio - staruszki mają po 90 lat i już cienko ze sprawnością. Serce mnie się kraje na czworo jak babcia stoi przy garach a potem dostaje palpetacji i pół dnia w łóżku leży. No i upały będą pewnie, więc chyba im odpuszczę wink
                Jak większość dziewczyn pisała - chyba pogotuję i pomrożę sama, bo i lubię smile
                Zobaczymy jak z mamą będzie. Teściowa daleeeeko, ale wbrew pozorom super kobita i pewnie by się nie narzucała, nawet, jakby mieszkała 2 bloki dalej wink
                Wczoraj kupiliśmy z Małżem pierwsze ciuchy dla małej, jeeeej jakie one są maleńkie! smile
                Pozdrawiam z rana, bosssska pogoda, miłej kawy niedzielnej!! smile
                • kriss_1 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 06.05.12, 14:52
                  Dziadkowie nie mogą, ale jak mama taka chętna do pomocy to skieruj te pomoc na inne tory- czyli właśnie na robienie obiadów. Nie wiem jaka jest twoja mama , ale wiem, za autorytarna pomoc przy dziecku zwłaszcza na początku drogi, wyłącznie szkodzi. Niech mama narobi obiadów, posprząta, okna przed porodem umyje, naprawdę warto zaryzykować relacje z matka -chwiloow oczywiscie, przeciez jak sie obrazi to nie na zasze-dla świętego spokoju po porodzie.
    • groszek221 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 12:11
      Moja mała urodziła sie 5 tygodni temu i z perspektywy czasu uwazam, okres ciazy za lekki (mimo cukrzycy ciazowej, mdłosci, itd.) w stosunku do tego z czyms sie zetknełam po urodzeniu. Nie chce Cie straszyć, ale ja akurat popełniłam wiele błedów, które potem dały sie we znaki. Mianowicie zostając sama z dzieckiem, nie miałam czasu nawet czegokolwiek sobie zrobic do jedzenia a wczesniej nie przyszło mi do głowy zeby pomrozić sobie jakies zapasy. Inna rzecz to prawie do konca pracowałam i potem byłam mega zmeczona i niewyspana. Zrezygnowalam też z wielu zakupów typu (butelki, laktator, podgrzewacz, sterylizator) bo stwierdzilam ze potem czas zweryfikuje czy beda potrzebne, a jednak były i wtedy na szybko maz jezdzil kupowal i wszystko na wariata. Co do ubranek to tez sie okazalo, że te słodkie rzeczy które pokupowałam albo były juz za male albo nie praktyczne. W naszym przypadku sprawdzily sie pajacyki, spioszki rozpinane albo na suwaczek zeby szczegolnie na poczatku nie majac wprawy nie miec klopotu przy przewijaniu. Generalnie na poczatku wielkie przerażenie, żeby nie zrobic malej krzywdy, żeby dobrze ja przewinac, wykapac itd. Początki były bardzo trudne dla naszej całej trójki, ale z dnia na dzien jest lepiej. Bedziecie musieli nauczyc sie samych siebiesmile Ja na poczatku ryczalam z bezsilnosci, zmeczenia i przerazenia, że nie podołam ale po jakis 2,3 tygodniach minełosmile Zatem moja rada zrób zapasy w lodówce, kupuj praktyczne rzeczy, jesli masz taka mozliwosc w poczatkowym okresie zatrudnij jakas babcie do pomocy smile I przede wszystkim wypoczywaj teraz jak najwiecej i zbieraj sily smile
      • monikaa13 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 12:36
        Ja też ryczałam z bezsilności, jak nie wiedziałam czemu dziecko płacze, a karmię już 3 godzinę smile ze zmęczenia jak nie spałam całe noce, z nerwów, bo ja bardzo nerwowa jestem itd. Ogólnie nie za wesoło ale najważniejsze, by na początku był mąż w domu. Niech nie idzie do pracy tylko wolne weźmie, samej sobie nie wyobrażam. Mój miał 2 tygodnie akurat.

        Co do jedzenie to mrożenie wydaje się dość dobrym pomysłem. Ja nic nie mroziłam ale często robiła nam obiady moja mama, samej możesz nie mieć czasu.

        Jak dziecko śpi ty też śpij.

        Jak radzą inne mamy nie wpuszczaj za dużo osób do domu, przynajmniej na początku. Wszystkim się wydaje, że wszystko wiedzą lepiej, a ty na pewno coś robisz źle. Takie różne rady mogą dobić.

        Kąpielą, przewijaniem, ubieraniem bym się nie martwiła, to nie jest jakieś bardzo skomplikowane. U mnie gorszym problemem było karmienie piersią. Ogromny stres, dziecko ciągle płaczące, do tego nie przybierające na wadze. Skończyło się butlą po drugim miesiącu walki.

        Wszystko to uspokoiło się po 4 miesiącu odkąd córka zaczęła przesypiać całe noce.

        Więc głowa do góry, będzie dobrze smile Najważniejsze, żeby zdrowe było. Powodzenia.
      • baba-baba Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 03.05.12, 10:00
        Najważniejsze:
        miec przygotowane coś do jedzenia wcześniej(pomrożone obiady)
        kogoś pod ręką kto Ci pomoże (czytaj:poda ten obiad,ogarnie chałupę,nie zamęczy radami,będziesz mogła wziasc spokojnie prysznic itd.)
        wszystko przygotowane dla dziecka (i tak zawsze się okazuje,że nagle coś innego potrzebne np.u mnie laktator i znowu ktoś potrzebny)
        nie wariowac ze sterylnością,nie bac się,że dziecku coś zrobimy
        spokój,spokój,spokój
        nie wpuszczac gości
        olac wszystkie inne sprawy
        spac jak dziecko śpi
        u mnie "pierwsze dni" trwały dwa tygodnie i dopiero wtedy jakoś wszystko ogarnęłam
      • lemonna Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 06.05.12, 15:37
        boze w ogole nie wiem o czym piszecie? dlaczego ryk i placz? nie rozumiem w ogole tego. moje dziecko spalo 2-3 godziny, godzina aktywnosci, i tak dalek dzien i noc, w sumie ok 4-5 godzin aktywnosci w ciagu dnia a reszta dla siebie. teraz dopiero gdy niunia ma 9 mcy jestem zmeczona, a po porodzie - luz blus - komputer, gotowanie w spokoju, spacerki, ksiazki, karmienie - piersia oczywiscie po przebudzeniu ale i na zadanie - teraz caly czas may ktos placze mi sie pod nogami, a wczesniej - dziecko w lezaczku w kuchni sobie na mnie patrzylo.
    • mikams75 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 12:30
      nastaw sie (i meza tez) na jeszcze wieksza hustawke emocji - hormony szaleja i dochodzi niewyspanie.
      Nie wpuszczaj wszelkich doradzaczy (babc czy kogo tam masz w okolicy), bo beda cie tylko do szalu doprowadzac. Ja najlepiej dochodzilam do siebie w samotnosci (tzn. z dzieckiem u cyca wink.
      Najlepiej zeby ci nikt w droge nie wchodzil, maz sie ograniczyl do roli chlopca na posylki.
    • budzik11 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 12:55
      Nic szczególnego się nie działo. Leżałam sobie na kanapie z maluchem, dziecko spało, ja oglądałam tv, karmiłam, jak zdarzyła się dłuższa drzemka - zrobiłam jakiś szybki obiad. Ale generalnie byczyłam się na kanapie z przerwami na karmienie, przewijanie smile
      • merci77 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 13:12
        to chyba zalezy od dziecka, jesli bedzie spac i jesc to ciezko nie bedzie,moja jadla i spala, i tak co 4h, po miesiacu przesypiala cale noce,ostatnie karmienie o 23 a potem 5 rano i dalej lulu do 9, wstawanie nocne nie sprawialo mi klopotu, po prostu wstawalam i szlam do pokoju dziecka i tam karmilam, nie spalam z dzieckiem, ale ja karmilam tylko na siedzaco, bo inaczej nie umialamsmile nie bylo mi zle z tym.
        Pierwsze zdziwienie gdy mała na cycku 3h maz mi herbate przez slomke podawal i kanapke od razu do ust, obiady robilam albo ja albo maz-bo potrafismile
        w dzien mała tez tylko spala i jadla, rzadko plakala, wiec jak zasnela na 3-4h to ja szybkie ograniecie chaty, pranie,poprasowanie i drzemka.
        Nie boj sie wszytsko sobie wypracujesz i zoragnizujesz, a gosci nie wpuszczaj przez pierwsze 2 tyg, niech dadza Ci odpoczac, chociaz do mnie wpadla kolezanka po 8 dniach..

      • ponponka1 ja tez :) 02.05.12, 14:11
        to co wtedy przeczytalam i obejrzalam...ech.... Teraz to dopiero bieganina (trzy lata). I tak do 18 - bo to trening (nie teraz, za kilka lat) to urodziny, to spotkanie organizacyjne itd.

        Autorko, ciesz sie tymi spokojnymi (wbrew pozorom) chwialami smile
    • groszek221 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 13:11
      Zgadzam sie w 100% z Monika13 co do gosci i karmienia. Ja od razu przy problemach z karmieniem pojechalam do poradni laktacyjnej i to pomoglo. Nauczylam sie przystawiac do piersi jednak na poczatku mialam za malo pokarmu i mala tez spadala na wadze i teraz oprocz piersi dokarmiam sztucznym. Co do gosci to wszystkim sie wydaje, ze jak sie jest juz 2 tydzien w domu to moga zaczac nas odwiedzac. Mala po wizycie 3 osob wyla potem przez pol dnia byla niespokojna bo to inne bodzce i zapachy. A i dla mnie wazna rzecz to odwiedzajacym kaz myc rece, bo jak zaczna dotykac raczki malenstwa to wiadomo, że potem moze je wlozyc do buzi a tam wiadomo pełno zarazków.Ja tez za bardzo nie pozwalam nosic bo kazdy traktuje takie male jak zabawke a potem wychodzi i my musimy sie potem borykac z problemem bo mala domaga sie tylko noszenia i nie chce lezec w lozeczku. Moze jestem przewrazliwiona i mnie tu inni beda krytykowac, ale tak juz mam smile
    • aagnes Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 13:47
      Poszykuj sobie przynajmniej z grubsza jakies obiady w zamrazalniku. Kup czy pozycz (lepiej pozyczyc jak sie da) wszelkie gadzety zwiazane z karmieniem butelka. nigdy nic nie wiadomo, i czasem trzeba butle zapodac (ja sie wyglupilam piramidalnie, dla mnie bylo tak oczywiste, ze dziecko male zjada cyca, ze nie mialam kompletnie NIC do karmienia butelka, a okazalo sie, ze jednak szybko potrzebowalam mm). ogolnie nie nastawiaj sie na nic, ja bylam nastawiona na najgorsze, a moja corka od razu przesypiala w nocy 6-7 godzin, cala reszta byla do ogarniecia. Ciesz sie, ze dziecko urodzi sie na wiosne, czeka cie kilka ekstra miesiecy - spacerki, byczenie sie, karmienie i w ogole niczym sie nie przejmuj - to czas twoj i dziecka - tylko i wylacznie, ciesz sie nim, mija blyskawicznie.
      • mruwa9 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 13:57
        Nieposiadanie akcesoriow do karmienia buteka nie stanowi zadnego problemu- lyzeczka znajdzie sie w kazdym domu, takoz ewentulnie kieliszek (plastikowy) do lekow , zamiast butelek mozna kupic kilka strzykawek w aptece. Jesli naprawde zachodzi koniecznosc dokarmiania, to przy zamiarze karmienia piersia i tak najlepiej dokarmiac bezsmoczkowo. Odciagac pokarm mozna recznie do wyparzonej filizanki ktora tez sie znajdzie w kazdym domu.
        Tanio i skutecznie
        • ponponka1 no wlsanie po co te wszytskie akcesoria? 02.05.12, 14:13
          Potrzeba matka wynalazkow - tanich i pod reka. Ale jak ktos woli sie pochwalic na forum ile to nakupila gadzetow - to i sie chwali smile
    • 1mzeta Praktyczna rada. 02.05.12, 13:53
      Nie czytałam poprzednich postów więc napiszę od siebie. Zanim dziecko się urodzi i w ogóle pojedziesz do szpitala zorganizuj sobie wszystko w domu na zapas- tak, że w razie czego ojciec dziecka bez problemu ci pomoże jeśli jesteście zdani sami na siebie.
      Posprzątaj sobie- żebyś po powrocie ze szpitala o tym nie myślała. Pokaż partnerowi rzeczy dziecka- co, gdzie i jak- żeby nie był zielony jak przyjdzie co do czego. I chyba najważniejsze- ugotuj sobie trochę jedzenia na te kilka dni "po" i wrzuć do zamrażarki - będzie jak znalazł bo jeść trzeba, a po porodzie nie zawsze jest siła i ochota na ślęczenie w kuchni.

      Ja jak wróciłam ze szpitala to padłam ze zmęczenia jak zabita- wyszłam w drugiej dobie po ponad 30-to godzinnym porodzie. Spałam i spałam. Mój mąż się małym zajmował, prał, prasował, gotował. Kilka osób z rodziny wpadło z ugotowanym jedzeniem i chwała bogu- bo wtedy nie wpadłam na pomysł mrożenia, mimo, że mąż gotował to i tak to była duża pomoc bo ja padnięta, mąż z dzieckiem i jak tu gotować w spokoju wink Pierwszy miesiąc był ok, bo mąż był cały czas w domu z nami- miałam czas na leżenie i prawie nic nie robienie.
      • ponponka1 czemu przyszla matka ma sprzatac i gotowac? 02.05.12, 14:17
        Na zapas?
        A gdzie w tym wszytskim tatus dzieciecia? Jak teraz, w ciazy,go nie przygotujecie do jego nowej roli (ze on tez MOZE posprzatac, MOZE ugotowac) to co bedzie po? Czekanie na cud lub czytanie z oczu? A potaem dramatyczne posty ze dziecko, ze trzeba posprzatac, ze brak czasu dla siebie a maz dlugo w pracy......
        • wuika Re: czemu przyszla matka ma sprzatac i gotowac? 02.05.12, 20:37
          Nie wiem, ja nie wpadłam na taki absurdalny pomysł. Ledwo na nogach mogłam się utrzymać z gigantycznym brzuchem, musiałoby mi zjeść mózg do reszty, żeby jeszcze stać przy garach, albo sprzątać. Przez dużą część ciąży obiad składał się albo z zupy naprędce sklecanej z mrożonek (typu: do garnka wrzucić, zalać wodą / bulionem i doprawić), albo z tego, co zrobił mąż po powrocie z pracy. Sprzątanie to samo - organizował to mąż, jak i po porodzie.
          • 1mzeta Re: czemu przyszla matka ma sprzatac i gotowac? 02.05.12, 23:30
            Nie wszystkie są takie rozczulone i przeczulone na własnym punkcie jak ty i ponponka- chcesz to się od razu po dwóch kreskach na teście kładź i leż 9 miesięcy brzuchem do góry. Tylko potem nie marudź, że poród długi i trudny.

            Znam dziewczyny co lubią sprzątać i je to relaksuje- bez względu na zaawansowaną ciążę nawet. Sprzątanie to nie jest odkurzanie sufitów i mycie okien- 5 minut przed wyjściem na porodówkę.
            • ponponka1 spokojnie 03.05.12, 13:01
              ja pracowalam do porodu. Ale tez nie robilam z siebie takiej co wszytsko moze. Bo mezczyzna tez moze. Uklad pratnerski.

              Jednak na tym forum raz w miesiacu jest ze: sprzatam, gotuje, siedze z dzieckiem a maz w dlugo w pracy....i na nic czasu. Skad sie to bierze? Ten maz to jakis noclegowicz czy co? Nawet jak dlugo pracuje to tez moze cos w domu zrobic. Ale tego on sie musi uczyc od pocztaku wspolnego zycia a nie kiedy matka jego dzieci jest na granicy zameczenia.
            • wuika Re: czemu przyszla matka ma sprzatac i gotowac? 04.05.12, 12:06
              Poród miałam lekki i krótki, cesarka, typowa dla ciąży bliźniaczej. Natomiast przez niecałe 9 miesięcy albo leżałam, albo na siebie uważałam, gdyż co chwilę było mi coś. Gdybym do rozejścia spojenia łonowego, skurczy i innych atrakcji dorzucała sprzątanie i gotowanie obiadków, bo pan mąż weźmie i umrze z głodu, to chyba bym miała wcześniaki z 30 tygodnia, a nie donoszone panny z 39.
        • 1mzeta Nie świruj. 02.05.12, 23:27
          jw.
      • ponponka1 Re: Praktyczna rada. 02.05.12, 14:20
        1mzeta napisała:

        chwała bogu- bo wtedy nie wpadłam na pomysł mrożenia, mimo, że mąż goto
        > wał to i tak to była duża pomoc bo ja padnięta, mąż z dzieckiem i jak tu gotowa
        > ć w spokoju wink


        i rozumiem najlepsza rada jest ugotowanie na zapas, zeby maz nie padl obok zony wink

        Dajesz dziwne rady smile I jednoczesnie im zaprzeczasz smile
        • 1mzeta Re: Praktyczna rada. 02.05.12, 23:31
          Ty chyba nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
          O twoich niektórych radach to w ogóle się nie wypowiem.
    • ayleene Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 14:20
      Było całkiem spokojnie, bo oboje z synkiem odsypialiśmy szpital. Wybudzał się jedynie na jedzenie i z powrotem zasypiał. Dopiero pare dni potem zaczeły sie jakies kolki, popłakiwania. Ale to nic strasznego- z pewnościa sobie poradzisz, tylko nie dawaj za długo trzymac nikomu innemu dziecka. A w szczególnosci mamie i teściowej. Wkurzy cie to tylko bo one obie patrza z wyrzutem jak dziecko płacze a ty nie umiesz natychmiast go uciszyc. To przyjdzie z czasem. Nie ucz dziecka kołysania przed snem, czule całuj czółko, głaskaj po buzi, otulaj becikiem co jakis czas. Zapewnij dziecku spokój, muzykę w tle, przygaszone światełko, temperaturę 19-21 oC , i wszystko bedzie ekstra. Wyprawke pewnie masz ale sprawdz czy masz kaftaniki, wiazane bluzeczki rozm62 (body ciezko sie zakłada i pępek musi sie zagoić),śpiochy na szelkach, ciepłe skarpeteczki i cienkie czapki. Smoczek, butle w razie czego i mleko modyf w razie problemu z karmieniem (nie wszystkie maluchy daja sie nakarmic piersią w pierwszych dniach)wanienka , kosmetyki, pieluchy. Powodzenia !
      w razie niepokojow i pytań pisz gg12170005.
    • magdalenas9 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 14:42
      hej, u nas było w miarę spokojnie...z malutką, bo ona ciągle spała. My natomiast ciągle do niej zaglądaliśmy i stresowaliśmy się, że za długo śpi, że trzeba wybudzać, itd. W szpitalu była niespokojna, w domu aniołek. smile Istne przeobrażenie.
      Rada? Może niemożliwa w realizacji: ale uspokoić się, wyciszyć, wyluzować i odpoczywać, kiedy dziecko śpi. Nie musicie czuwać i nastawiać ucha. jak się obudzi, usłyszycie - gwarantuje smile
      Powodzenia i szczęśliwego rozwiązania
    • jehanette Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 15:38
      w domu? dopadł mnie mega baby-blues, weszlismy do sypialni, postawilismy nosidełko na łóżku a ja rozryczałam się, ze nie mam pokarmu, ze głodze dziecko, ze nic nie wiem. mama z mezem zagonili mnie pod prysznic i do łóżka, bo byłam strasznie zmeczona po szpitalu. przygotujcie sobie zamrozone obiady a najlepiej sprawdzona osobe umówcie, która wam dom ogarnie i gar zupy ugotuje - wychodzic na poród bedziecie w pospiechu i nerwach i zostawicie pieprznik totalnysmile
      -
      https://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgzzj6qhk3.png
      • lalalab Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 17:51
        duuużo rad smile bardzo za nie dziękuję smile Zapasy w lodówce i porządek to jest coś o czym nie pomyślałam! Butelki, smoczki już mam, kupię jeszcze jakieś mleko w proszku, na wszelki wypadek...w zasadzie to nie nastawiam się na nic...w końcu jaki będzie mój dzidziuś, okaże się w praniu. Na szczęście jestem osobą, która nie potrzebuje dużo snu...więc tego się nie boję. Bardziej tego kontaktu, tych pierwszych przewijań, ubierań, kąpieli...możliwe niestety że będę często sama, bo facet mój ma pracę sezonową, wyjazdową i nie da się tego odwołać niestety, więc to mnie przygnębia, ale może niepotrzebnie. Od kilku znajomych usłyszałam, że najlepiej łapało im się kontakt i ogarniało dzieciaka jak były z nim zupełnie same. Nikt nie obserwował, nie oceniał, nie stresował dodatkowo... No to czekam sobie spokojnie co dalej smile Rzecz jasna, najważniejsze żeby mały był zdrowy i dzielnie przeszedł poród razem ze mną.
        • konwalia30 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 20:22
          pierwszy dzień jak i następne były i są cudowne. Kwestia dziecka, psychiki mamy i wiary że będzie dobrze i dasz radę. Gotowanie i zrobienie zapasów jeśli o obiady chodzi świetny pomysł i też tak zrobiłam. Na pewno przyda się laktator, nie kupowałabym dużo kosmetyków, kremów na odparzenia itp. Moja nie miała żadnych odparzeń, kolek, ulewania (było ale nie wielkie).
          Kończy mi się siedzenie w domu, córci rozpoczyna się 8 miesiąc i wracam za parę dni do pracy. Okres ciąży to był super czas-u mnie akuratnie dobre samopoczucie, zdążyłam się obronić, pracowałam do 8 miesiąca tak samo jak urlop macierzyński był to piękny czas, nie boję się wracając do pracy bo wiem że dam sobie radę i uwierz że Ty równieżsmile
        • kawka74 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 20:23
          Dodam jedną rzecz - dla mnie okazała się być szalenie ważna.
          Jeśli będziesz miała jakiekolwiek wątpliwości co do karmienia dziecka, łap szpitalnego doradcę laktacyjnego czy położną i poproś o sprawdzenie, czy dziecko jest prawidłowo przystawione. To tylko chwila, a sprawa dość istotna.
          • kawka74 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 20:25
            A, jeszcze coś - dostałam tę radę od znajomej, a ona jeszcze od kogoś i tak dalej: pierwsze ubranko dla dziecka spakuj w osobną torebkę, spakuj wszystko, łącznie z pieluszką. Unikniesz w ten sposób pośpiesznego poszukiwania i wybierania ciuszków przez tatusia, który, jak większość tatusiów, może mieć swoje własne, niebanalne pomysły.
        • ponponka1 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 03.05.12, 13:16
          lalalab napisała:

          > duuużo rad smile bardzo za nie dziękuję smile Zapasy w lodówce i porządek to jest coś
          > o czym nie pomyślałam!

          i bardzo dobrez z enie pomyslalas. Bo o tym powinien pomyslec tatus - przygotowac dom na powrot mamy i nowego domownika!!!
    • starobrno Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 20:22
      Najlepsza rada jaka dostalam byla od kolezanki, ktora stwierdzila, zeby samej przygotowac ubrania na wyjscie ze szpitala - dla siebie i dla dziecka. Jak mi opisywala, co jej facet przywiozl, to mi lzy ze smiechu lecialy. Aha, po porodzie brzuch jeszcze jakisz czas jest okragly, wiec lepiej przygotowac ubrania ciazowe, w swoje spodnie malo ktora sie miesci.
    • wuika Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 20:33
      Pierwszy dzień wyglądał tak, że miałam ochotę mordować. Mam bliźniaczki, jedna miała żółtaczkę i ostatnią noc w szpitalu spędziła na lampach, więc do ok. 12-13 nie wiadomo było, czy wychodzimy, czekaliśmy na decyzję, czy możemy iść. Potem pakowanie, potem przebieranie dziewczyn, potem jeszcze jedzenie i znowu przebieranie, bo wszystko obrzygały. Zbieraliśmy się 3 godziny, padałam z nóg, potem jeszcze latanie za lekarzem, żeby mi wypisano receptę, w domy byliśmy po 17. Dzieci spały, ja zaczęłam się rozpakowywać, przygotowaliśmy do końca łóżeczko. A potem się zaczęło. Przyjechała cała rodzina, ja miałam mega doła, a dziewczyny zaczęły płakać. W pewnym momencie było w małym mieszkaniu 10 dorosłych osób i dwa noworodki, a ja wyłam w łazience, ponieważ asertywność schowała się w okolicach porodu i nie pokazała nosa jeszcze przez dłuższy czas. Na siłę mnie karmiono i robiono ze mnie niepełnosprawną, której trzeba kanapki do ust podawać. Jednym słowem - masakra. Wynieśli się wieczorem, na kąpiel dziewczynek zostali tylko moi rodzice, zaraz potem się wynieśli. Z perspektywy czasu wiem, że kategorycznym zakazem odwiedzin powinnyśmy objąć każdego i po prostu nie otwierać drzwi, nawet kochanym rodzicom i rodzeństwu. Przy ew. następnym dziecku zacznę przyjmować jakiekolwiek odwiedziny, jak uznam, że hormony i totalnie nie ogarnianie rzeczywistości nie będą już mną tak rządziły.
      • poniwa Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 22:04
        Dużo jednak od faceta zależy...
        Mój obiecywał, że weźmie tydzień wolnego jak wrócimy do domu, i g.... W efekcie siedziałam sama - obolała, po transfuzji, karmiłam i odciągałam na przemian, bo mleka było mało, ryczałam, bo mała ryczała non stop... Po pracy niby coś tam gotował, obiad był o 20, do 20 siedziałam głodna, bo nie było czasu na robienie jedzenia. Do tej pory ten głód pamiętam. Tak więc kiedy bez pytania zwaliła mi się na głowę baba z rodziny, stanęła w kuchni, ugotowała mi rosół i jakieś drugie danie, to byłam skłonna śpiewać z wdzięczności.
        Ogólnie koszmarnie wspominam ten czas, właśnie z powodu braku pomocy - najgorsze to nie czuć oparcia w takiej sytuacji.
        • wuika Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 04.05.12, 12:10
          Mój na szczęście w domu był przez trzy tygodnie, zaplanowane było więcej, ale okazało się, że już się ogarnęłam i jakoś daję radę, więc wrócił do pracy, żeby urlop nazbierać na później. Mógł wziąć go chyba z 6 tygodni, ale nie było sensu. Ale jakby zaraz po moim powrocie z domu musiał wybyć do pracy, to bym chyba koczowała w szpitalu, aż dojdę do ładu z sobą i dziećmi, bo bym nie dała rady i umarła z głodu.
    • mynia_pynia Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 21:37
      Zostałam sama, bo nie chciałam mieć nikogo z rodziny w domu do pomocy a mąż ma własną działalność i musiał jechać do pracy.
      Podczas przewijania dziecko mi zasiniało na twarzy i myślałam że zejdę na zawał, jak już doprowadziłam dziecko i siebie do stanu używalności to siadłam na łóżku i zaczęłam beczeć równocześnie mając 1000 myśli co zrobić.
      Zaczęłam od telefonu do położnej, później rozmawiałam z pediatrą, później z mężem, później zadzwoniłam po kolegę żeby odwiózł mnie do szpitala.
      Okazało się że wypuścili nas z zapaleniem płuc i obustronnym uszu i dodatkowo ujawniła się żółtaczka.
      Ale po 2 tygodniach jak już z powrotem trafiliśmy do domu to miałam doła i mega huśtawkę nastrojów do 4 miesiąca ...
      A jak w końcu po 2 tygodniach siostra przyjechała na kilka dni to myślałam że umrę ze szczęścia.
      Ogólnie byłam w tak kiepskim stanie, że mąż pracował w domu, nie potrzebowałam nikogo do zajmowania się dzieckiem czy też sobą, bo dawałam radę ale nie mogłam pogodzić się z ogromną odpowiedzialnością za drugą osobę której wcześniej nie znałam.
      • mynia_pynia Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 21:41
        Nie znałam uczucia odpowiedzialności wink ... znaczy się.
        • lalalab Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 22:00
          ech...no tak...właśnie takich sytuacji się boję...bezsilności, bezradności i niewiedzy...nie mam żadnej położnej 'na telefon'. Wybrałam szpital intuicyjnie, nie znam tam nikogo, oprócz położnych, z którymi przechodziłam szkołę rodzenia...no ale nic to. Trzeba być optymistą! Będzie pięknie, dobrze, zdrowo! Musi być!
    • romasubrosa Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 23:08
      opisze swoja sytuacje: cesarka w piatek wypis w niedziele, powrot do doomu: bol po cc, na glowie mialam tesciowa (z ktora mieszkam) siostre meza ( uzgodnilismy zeby zostala aby pomoc nam przy 1 kapieli), 4 letniego siostreznca meza ktory non stop wpadal dp pokoiku i przeszkadzal, dziecko glodne plakalo trzeba bylo pojechac po mleko bo o tym nie pomyslelismy wczesniej, (ja dostalam pokarm po 5 dniach od cc) wiec bylam w takim kolowrotku placzu niemowlaka, bolu podbrzusza, 1000 rad co mam robic a ja marzylam tylko o tym zeby wszyscy poszli i zeby polozyc sie spac
      • romasubrosa Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 02.05.12, 23:10
        no i wielka po moc meza przez 1 miesiac podczas ktorego przygotowywal jedzenie jak trzeba to i przynosil, kapal mala, robil mleko w nocy itd
    • kkasia.c Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 03.05.12, 13:18
      Ja z kolei ogromnie się cieszyłam że już mogę wyjść ze szpitala (miałam problemy po porodzie i mnie dość długo trzymali). Pierwszy dzień nie był takim zwyczajnym dniem w domu bo musieliśmy wrócić do szpitala na badania i upłynął nam tam cały dzień.

      I tak przejrzałam rady i stwierdzam że każde dziecko jest inne. Moja mała już od 5 dnia życia skazana była na jazdy ze mną do szpitala więc i spacer i sklep też zaliczaliśmy. Mała zniosła to świetnie. Dla mnie ważne było aby mieć w domu przygotowane łóżeczko, wanienkę, pieluszki, ubranka, kosmetyki dla maluszka. Bo akurat u mnie wyjście ze szpitala nastąpiło nagle i nawet łóżeczko nie było przygotowane. Wykończeni rozkładaliśmy je na szybko. Co powodowało napięcie między mną a mężem (zmęczenie i szpitalny stres zrobiły swoje). Więc przygotuj sobie wszystko wcześniej. Co do gości to u nas przychodzili od pierwszego dnia mojego powrotu do domu. Jakoś mi to nie przeszkadzało bo tylko na chwilkę wpadali więc nie wiem dlaczego niektórzy są tak antygościowo nastawieni.
      Co do obiadów to ja nie robiłam nic na zapas. Mąż uzupełnił zakupy i przez pierwsze 2 dni on gotował (bo mnie bolała rana) a teraz po tygodniu sama ogarniam obiady. Malutka moja dużo śpi więc nie mam problemu z czasem dla siebie czy na obowiązki pozadzieciowe (więc też zależy od dziecka)
      Co jeszcze? u mnie ubranka wszystkie okazały się za duże. Wszystkie słodkie malutkie jeansy czy sweterki są niepraktyczne do zakładania (ja nie mam wprawy bo to moje pierwsze dziecko) i najlepiej mi się ubiera małą w pajace bawełniane lub welurowe rozpinane na środku po całej długości.
      Co do kąpieli to moja uwielbia się pluskać a jak kąpać uczyli mnie w szpitalu więc to tez można szybko ogarnąć. Ale kąpiemy we dwoje - sama bym się chyba bała.
      No i nastaw się że dzidziuś może płakać a ty nie będziesz wiedziała czemu. Wtedy tylko cierpliwość działa. Moja akurat płacze jedynie jak jest głodna (poznaję bo rusza buzią), ma brudną pieluchę (czasem jak tylko podglądałam bokiem to myślałam że jest czysta ale dopiero po zdjęciu dokładnie widać więc czasem nie wiedziałam o co małej chodzi).
      No i przygotuj sobie rzeczy dla siebie. U mnie akurat np. nie zrobiłam zapasu podpasek i potem musiałam męża wysyłać i zdać się na jego wybór. Więc podpaski, tantum rosa, jakieś maści na obolałe sutki (jak zamierzasz karmić piersią).
      A i dla dziecka też nie mieliśmy smoczka a moja bardzo lubi ssać. Jak zauważyłam że zaczęła pakować sobie rączkę do buzi to na gwałt pognaliśmy po smoczek bo jednak chyba lepiej aby ssała smoka niż paluszki (bo smoka da się wyrzucić a jak zacznie ssać palce to oduczenie łatwe nie będzie)
      I zdaj się na instynkt. Ja pierwszy raz mam do czynienia z takim maluszkiem. Ale jakoś sobie radzę (całkiem dobrze chyba). Pierwszy raz jak miałam sama zmienić pampersa w szpitalu to robiłam to 15 min tak się stresowałam. Z dnia na dzień wszystko przychodzi łatwiej.
      Głowa do góry. Będzie dobrze kiss
      • panizalewska Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 03.05.12, 16:50
        Hej Kkasiu.c
        Czytałam tutaj w różnych wątkach, że dziecko, kiedy wkłada rączki do buzi to jest po prostu głodne=chce pierś. A oprócz ssania mleka pierś daje poczucie bliskości, wytwarza się więź itp itd, a podawanie dziecku smoczka sprzyja butelce i odpiersiowieniu. Więc dlaczego dajecie małej smoczek? Pytam naprawdę nieretorycznie, niezłośliwie i w ogóle, chciałabym poznać Wasze powody. Bo trochę nie ogarniam uspokajania takiego malucha kawałkiem gumy, jeżeli chce jeść, albo się poprzytulać do mamy. A, jak cytowała niżej jedna forumowiczka, dziecię ma mikrusi żołądek, więc raczej naturalne, że chce jeść często, znacznie częściej niż co "ustawowe" 2 godziny.
        ??
        Pozdrawiam smile
    • jusiakr Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 03.05.12, 15:56
      Na początku pokazaliśmy Młodemu dom. Potem wszyscy leżeliśmy na łóżku w sypialni i patrzyliśmy z niedowierzaniem na Dziecia. Potem przyjechał facet montować lampy (bo to był nie tylko Młodego pierwszy dzień w domu, mój też). Potem przyjechała moja mama a mąż musiał wracać do pracy...
      Z tych pierwszych dni pamiętam nieocenioną pomoc mojej mamy, która jednocześnie się nie wtrącała, ale dostarczała jedzenie i pozwalała mi spać. Mężowi niestety odwołali urlop.
    • budzik11 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 03.05.12, 16:10
      Jeszcze dwie rzeczy:
      Nie wierz w historie o braku mleka po porodzie. Jeśli chcesz karmić piersią, to koniecznie przeczytaj to:
      CytatNajciekawsze jest, że piersi już wytwarzają pierwszy pokarm (czyli siarę) od
      około połowy ciąży (przygotowując się do tego jeszcze wcześniej), co wcale nie
      znaczy, że ma ona wypływać na zewnątrz (raczej rzadko tak się dzieje). Np.
      rodząc wcześniaka też się ma dla niego w piersiach pokarm tylko z większą
      ilością białek, ciał odpornościowych, żelaza itp (a więc dostosowany do jego
      potrzeb i możliwości).
      Według mnie, bardzo źle się dzieje, że siara jest tak bardzo niedoceniana,
      niestety również przez położne. Przez to o wiele za często dzieci są
      dokarmiane, co może zakłócić laktację już u samego początku. A rzeczywiście
      średnio publikacje podają, że w pierwszej dobie dziecko ma żołądek pojemności
      około 5 mililitrów (tyle co mała łyżeczka), co zwiększa się stopniowo i
      indywidualnie. To że leci stopniowo i po kropelce dosłownie jest dostosowane do
      możliwości dziecka: ono musi mieć czas nauczyć się bardzo trudnej rzeczy-
      łączenia połykania z oddychaniem i ze ssaniem. Dlaczego chciałybyście karmić
      dziecko od razu wielkimi porcjami: to dla niego niebezpieczne (ryzyko
      zachłyśnięcia, dziecko może nawet zsinieć, zakłócić to może jego akcję serca).
      Najlepsze sztuczne mleko nie pomoże się też dziecku uodpornić (a wiadomo, że
      wyszło z mniej więcej jałowego środowiska), a siara zawiera baaardzo dużo ciał
      odpornościowych (jakich rzadne inne mleko nie będzie zawierać w takim
      stężeniu), a więc pomaga przystosować się do tego środowiska, do kontaktu z
      różnymi zarazkami, który jest nieunikniony. Pod tym m.in. względem jest jak
      koncentrat: w małęj ilości zawiera się ogromna jakość. Późniejsze mleka:
      przejściowe i dojrzałe są o wiele bardziej "wodniste" pod tym względem.
      Ponadto siara do tego ułatwi pozbycie się smółki, co jest bardzo ważne. Ma
      jeszcze wiele innych funkcji, których nie spełni żaden roztwór glukozy ani
      sztuczna mieszanka.
      Nawał pokarmu (a więc za duże jego ilości w stosunku do potrzeb dziecka)
      zazwyczaj pojawia się od drugiej do szóstej doby (nawet siódmej), a czasami
      nawet w siódmej. Niektóre kobiety przechodzą też z powodzeniem przez laktację
      bez nawału. Z moich obserwacji częściej nawet niż w trzeciej dobie, nawał może
      występować w czwartej dobie. A więc warto być cierpliwym. Zresztą dziecko ma w
      tych pierwszych dniach tak wiele rzeczy do nauczenia, że akurat przybieranie na
      wadze nie jest takie istotne, a raczej normalana jest utrata wagi, jeśli nie
      przekracza 10%. Zresztą dziecko jest do tego przystosowane, bo ma w wątrobie i
      mięśniach odłożony zapas glikogenu (złożonego cukru).
      Bardzo subiektywne (i najczęściej błędne) jest przekonanie niektórych mam czy
      położnych, że "nie ma pokarmu". Siara wcale nie musi wypływać ani z piersi ani
      z buzi dziecka. Próby odciągania przez osobę z zewnątrz (np. położną) mogą być
      nieefektywne, bo kobieta to nie maszyna. Za wypływ pokarmu jest odpowiedzialny
      hormon oksytocyna. A jeśli kobieta się zepnie wewnętrznie (bo czuje się
      sprawdzana), to pokarm mimo że jest w piersiach nie musi wypływać (bo działa
      przeciwnik oksytocyny: hormon stresu adrenalina). Same sobie kobiety często
      próbują wyduszać z piersi siarę w celu sprawdzenia się bardzo nieefektywnie (po
      prostu nie umieją tego robić). Zresztą płacz wcale nie musi oznaczać akurat
      głodu: dzieci zazwyczaj są spokojne, jeśli mają nieograniczony dostęp do
      piersi, to ich najbardziej uspokaja, zaspokajają swój głód bardzo często,
      niemal cały czas ssąc. Ale z drugiej strony mają też wiele innych powodów do
      płaczu: one wszystkiego muszą się nauczyć (oddychania, wydalania, utrzymywania
      temperatury, odbijania itd.) i nie wszystko musi im wychodzić z łatwością.
      Rzeczywiście istnieje ryzyko odwodnienia w tych pierwszych dniach, zwłaszcza
      jeśli dziecko przesypia je, nie budzi się na karmienie (no i tu rola mamy i
      personelu med., czy będzie trwać w samozadowoleniu, że jej dziecko śpi całą
      dobę czy będzie próbować z pomocą i bez zachęcić malucha do karmienia, a jak
      się nie uda, to odciągać dla niego siarę i dać mu np. kroplomierzem). Dla
      takiego malucha co 1,5 -2 godziny w dzień i co 3-4 godziny w nocy efektywnego
      ssania, to i tak stosunkowo rzadko. W okresie ciąży matka za pomocą pępowiny
      karmi dziecko 24 godziny na dobę, a więc po porodzie te kilka czy nawet
      kilkanaście godzin karmienia na dobę to może być i tak wielki postęp.

      to z wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,570,44686136,44819287,Re_Czym_karmic_po_porodzie_.html , post napisany przez doradczynię laktacyjną. I to też przeczytaj:
      www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/74/index.php?lang=pl
      i to:
      www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/33/index.php?lang=pl
      I druga rzecz: nie bierz tak bardzo serio tych wszystkich rad o przygotowaniach jak przed wojną czy trzęsieniem ziemi, dobrze, że nie radzą kupić zapasu świeczek i wody pitnej! Dziecko to nie kataklizm, nie zostaniesz nagle odcięta od WSZYSTKIEGO, pozbawiona sił i życia. Noworodek większość czasu śpi, nie trzeba mrozić zapasów na miesiąc do przodu żeby z głowy nie umrzeć, czas na ugotowanie zupy czy głupich ziemniaków z kawałkiem jakiegoś mięsa mozna spokojnie znaleźć.
    • memphis90 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 03.05.12, 19:08
      Po pierwszym dziecku przyjechaliśmy do domu, położyliśmy młodą do łóżeczka (spała) i... nie wiedzieliśmy co dalej... Oglądać film? Czytać książkę? Gotować? Sprzątać? Kurczę, było tak zwyczajnie smile Potem spokój i byczenie się. Karmienie, przewijanie , spacerek, zakupy. Spokojnie, bez nerwów. Mąż pracował w domu, więc był pod ręką, ale generalnie dzieckiem zajmowałam się ja.

      Po drugim dziecku zostałam w domu z dzieciakami już w 4 czy 5 dobie po porodzie, bo mąż wracał do pracy. Nie było więc jakiegoś polegiwania, tylko zabawa, karmienie, spacer, pielucha, obiadek, karmienie, zabawa i tak do wieczora. Ok. 18 wieczorem miałam kryzys, kiedy trochę popłakałam (baby blues, hormony plus zmęczenie), trwało to chyba z miesiąc. Po jakichś 6-8 tygodniach zaczęłam wieczorami czytać książki i oglądać filmy, zamiast padać o siódmej do łóżkasmile Po 8 tyg przestałam przewijać młodego w nocy i wzięłam go na dobre do naszego łóżka. I było naprawdę super, bo zaczęłam się wysypiać. Tak więc- pierwsze dziecko to pikuś, przy dwójce zaczyna się robota wink
    • bakis1 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 03.05.12, 21:44
      Po tygodniowym pobycie w szpitalu pierwszy dzień w domu to była po pierwsze wielka radość, że już jesteśmy na miejscusmile Gości nie było.Mama przyjechała po kilku dniach i przywiozła nieco jedzenia. Co do opieki nad Córeczką to po pobycie w szpitalu byłam już wprawiona w przewijaniu, kąpaliśmy Małą razem z Mężem (miał dwa tygodnie wolnego,kapał oczywiście o wiele dłużej). To czego się nie spodziewałam i nie mogłam się na to przygotować to jakaś kilkudniowa, ale ciężka depresja...spowodowana komplikacjami okołoporodowymi i moimi mega wyolbrzymionymi obawami związanymi z ewentualnymi skutkami tychże. Dosłownie chodziłam po domu i płakałam - dobrze, że Mała wtedy dużo spała i chyba po prostu dochodziła do siebie po przyjściu na świat. Pomogła wizyta doświadczonego pediatry, który wytłumaczył wszystkie zawiłości z książeczki zdrowia. Dodam tylko, że Córcia oczywiście zdrowa jak rydzsmile


      lalalab napisała:

      > Jestem już prawie na mecie...poród lada chwila...różne uczucia mi towarzyszą, o
      > bawa, niecierpliwość, ciekawość, podniecenie...raz płaczę, raz się śmieję, istn
      > a huśtawka emocji...i zaczęłam zastanawiać się jak to będzie jak już malec poja
      > wi się w swoim domku...jego pierwszy dzień...jak to będzie wyglądało...jak jak
      > będę się z tym czuła...jak po wylądowaniu małego kosmity zapewne! Jak u Was to
      > wyglądało? smile Dodam, że to moje pierwsze dziecko. Na co się nastawić? na co pr
      > zygotować? Dajcie dobre rady smile
      • lalalab Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 06.05.12, 09:09
        Ile kobiet, tyle doświadczeń...w sumie trzeba być gotowym na wszystko. A najpierw przejść poród...ufff...nerw mnie łapie co raz większy bo to już terminowo za 9 dni...póki co mały się ostro rozpycha w brzuchu a to ponoć wcale nie zwiastuje szybkiego porodu. Łóżeczko już czeka....torba też... dużo czasu spędzam sama, więc mam święty spokój smile i czekam smile
        • mruwa9 Re: Wasz pierwszy dzień w domu po porodzie? 06.05.12, 12:07
          a spakowalas torbe dla siebie na wyjscie ze szpitala?
          raczej ciazowe spodnie na wyjscie. I buty smile
          Jesli pakowanie ciuchow dla ciebie zostawisz partnerowi, mozesz sie zdziwic.. big_grin
          ja po prostu przygotowalam w domu fotelik samochodowy dla dziecka, na foteliku torba z rzeczami dla dziecka i dla mnie na wyjscie (bo te, w ktorych przyszlam do szpitala, maz zabieral do domu), czyli: bielizna, podpaski, spodnie, bluzka, jakas kurtka, bo to zimne pory roku byly, dla dziecka kilka pieluch , ciuszki, kocyk. I na gore kartka z drukowanym napisem: zabrac do szpitala, gdy po nas pojedziesz, wszystko, tak jak stoi!
          Bylam swiadkiem sytuacji, gdy maz odbierajacy zone przywiozl dla noworodka wielki wor ..z ciuszkami dla lalek (autentyk), za to nie przywiozl zonie skarpetek ani butow, wracala do domu na bosaka, jedynie w klapkach,a to sniezny styczen byl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka