Witam, może to i oklepany temat i pewnie dużo powinnam na ten temat wiedzieć, ale moje pytanie brzmi: czy nie przesadzę z żelami czy paracetamolem? Mój synek zaczął 7 miesiąc, zęba jeszcze nie ma, ale idą że hej! Mały ma ostatnio ciężkie przez to momenty więc smaruję mu Dentinoxem nie częściej niż 3x dziennie ale to tak już z ponad miesiąc. Doraźnie daję paracetamol w syropku 2ml, jak już naprawdę widzę że płacze i żel nie działa. Nie wiem właśnie czy to tak można sobie stosować te żele non stop i podawać lek np 2x dziennie dajmy przez tydzień. Bo coś czuję że tu się dopiero zacznie i mały będzie to jeszcze gorzej przechodził. Wcześniej raczej żel wystarczał. Oczywiście daję schłodzone gryzaczki, ale jakoś skutku nie przynoszą. A wiem na pewno że to o zęby chodzi bo on jakby mógł to by całą rękę do buzi wszadził i jęczy wtedy że hoho.
Słyszałam też że można żele zmieniać, miałam wcześniej bobodent, terz dentinox, może spróbować wrócić do tamtego? I jaki będzie dobry jak już parę ząbków wyjdzie? Proszę o rady