arya82
08.01.13, 12:24
Zaczal mi potomek siedziec swietnie jakis miesiac temu (5,5 mca wtedy). Od dwoch tygodni lapie sie wszystkiego i staje na rowne nogi, stoi i stoi i wyglasza plomienne monologi o radosci stania. Najchetniej stalby chyba caly dzien, proba usadzenia konczy sie sztywnieniem nog, wypinaniem bioderek do przodu i w najlepszym wypadku kicaniem. Widocznie siedzenie jest dla mieczakow

O lezeniu chwilowo zapomnialby wogole (mam nadzieje ze chwilowo), bardzo go boli, a przedtem uwielbial sie turlac, uczyl sie raczkowac i bawil sie tak godzinami. Jeszcze jakos udaje sie go zajac na siedzaco, ale ile tak mozna pozwalac mu siedziec w tym wieku? Moze sie tak bawic wiekszosc dnia? Jak jest z tym stawaniem? Ograniczac go, czy skoro sam stanal, to pozwalac ile chce? Jak bylo/jest u Was?