arya82 07.06.13, 22:07 Tez was tak boli widok swiezynki pare chwil po urodzeniu, zakorkowanej smoczkiem? Jakos strasznie mi zal tych dzieci. Jak w fabryce plastiku, wyskakuje mlode i hop, zatyczka do kompletu... O co chodzi, po co to? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
lala-111 Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:11 głupi wątek zachowaj sobie przemyslenia dla siebie !!!! naprawde Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:14 Głupi to jest rodzic, który zatyka dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
lala-111 Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:16 walniete to forum jest naprawde jak nieraz ktos szczeli watek to az sie plakac chce jakie te matki są pow...... Odpowiedz Link Zgłoś
audrey2 Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:23 Nie boli, ale tez zastanawia.kiedy moj synek byl malenki, a my zbyt niedoswiadczeni, zeby miec wlasne zdanie, tez kupilismy smoczek.taki byl przykaz naszej poloznej. Ale malemu smoczek nie podszedl, nie uspokajal sie I dalismy sobie luz.takze chowa sie malizna bez smoka I chyba mu go nie brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiamalpa Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:30 pewnie zaraz sie zacznie.... zwolenniczki i przeciwniczki smoków... jeden da,drugi nie,ale każdy bedzie uważać to za dobry wybór dla swojego dziecka . jak z kp VS mm Odpowiedz Link Zgłoś
frijka Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:32 Ja nie chciałam smoczka, ale mąż, teściowa... w efekcie mały używa smoczka, nie nosi go cały dzień tylko właśnie jak bardzo płacze czy do snu... nie wiem jak go oduczyć, teraz chyba na to za wcześnie (4m). No bo jak zacznie baaardzo płakać to jak uspokoić inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
audrey2 Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:37 Zalezy chyba, jak sie male do smoka przyssalo I czy faktycznie sie uspokaja tylko przy smoku.bardzo placzace dziecko bez smoka tez da sid uspokoic.moj synek rzadko placze, ale w razie akcji wystarczala chusta, a teraz normalnie na rece I przytulam. A to serio jest kolejna dyskusja o wyzszosci Wielkiejnocy nad Bozym Narodzeniem? Odpowiedz Link Zgłoś
rulsanka Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 10:37 No bo jak zacznie baaardzo płakać to jak uspokoić inaczej? jezeli karmisz piersia to dajesz piers i tyle a jak butla to chyba bez smoczka trudno Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:46 Wrzuc na luz kobieto, moze possij sobie kawalek gumy podobno pomaga! Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenas9 Re: Zasmoczkowane... 14.06.13, 21:21 dzieci maja smoczki, bo czesto maja bardzo silny instynkt ssania i po prostu inaczej sie nie da. ocenianie tego uwazam za mało uczciwe... Odpowiedz Link Zgłoś
devilyn Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 18:41 Głupi jest rodzic gdy dziecko z silnym odruchem ssania (najedzone) nie zatyka dziecka... Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:31 nie boli, generalnie mi zwisa. ja ubolewalam, ze syn antysmoczkowy, bo czesto gestp by sie przydal. trzymanie dziecka 23 h na dobe przy piersi to zaden fun Odpowiedz Link Zgłoś
olga_1983 Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:34 Mnie boli a jeszcze bardziej gdy widze 3-4 latka ze smokiem. Ja nie chciałam dawać i nie dałam i o zgrozo można bez tego żyć Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 07.06.13, 22:57 3-4 latki tez nie fajny widok. Na fejsie, jedna taka zarzuca setkami zdjec. Nie wiem tak naprawde jak dziecko w calosci wyglada, bo bez smoka go nie widuje. Ale generalnie te maluchy zaraz po urodzeniu, to dla mnie taki najbardziej nienaturalny widok. Malenka buzka do polowy przeslonieta przez plastik...I tak sobie mysle, ze to napewno nie jest pierwsza rzecz o ktorej "marzy" i potrzebuje taki noworodek. Jak kiedys ludzie zyli bez tego? A i zeby nie bylo, moj syncio zostal przez ojca rodzonego z cumelem zaznajomiony w wieku 4 miesiecy, nie odrzucil, ale tez na szczescie nie pokochal. Nie lubilam jak ssal, ale przyznam, ze byly momenty ze sie przydal. Przy nastepnym dziecku jednak nie planuje miec takiej opcji w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 10:18 arya82 napisała: > Malenka buzka do polowy przeslonieta przez plastik...I tak sobi > e mysle, ze to napewno nie jest pierwsza rzecz o ktorej "marzy" i potrzebuje ta > ki noworodek. Jak kiedys ludzie zyli bez tego? A wiesz, że wtedy ludzie żyli tez bez samochodów i prądu....i... To może zacznij chodzić wszędzie piechotą i koniecznie wyrzuć wszystkie żarówki! Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:38 > A wiesz, że wtedy ludzie żyli tez bez samochodów i prądu....i... > > To może zacznij chodzić wszędzie piechotą i koniecznie wyrzuć wszystkie żarówki Idiotyczna analogia. Dzieci tez zyly bez przepajania glukoza i bez danonkow. Smok to przydatny i spoko wynalazek, dla tych co umieja podac go dziecku z glowa. Mnie sie nie podoba to, ze dziecko zatyka sie z definicji bo jest dzieckiem i "napewno" bez tego sie nie obejdzie, wiec zanim jeszcze zdazy zaplakac w szpitalu to guma w dziub i zaczynamy tresure. Odpowiedz Link Zgłoś
motylanoga71 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 14:35 mozemy wrocic do pojenia herbatka z maku, dawaniem do ssania rozka materialowego napelnionego cukrem ewentualnie umoczonego w piwie. Jak to drzewiej bywalo. Ale smoczki precz. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Zasmoczkowane... 11.06.13, 07:56 Serio myslisz ze jak ktos smoka nie daje to poi makiem? Zabawne. Odpowiedz Link Zgłoś
dominikanj1 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 10:38 3-4 latek, grubasek, w spacerówce, ciemne okulary, smoczek to dopiero widok Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenas9 Re: Zasmoczkowane... 14.06.13, 21:22 racja, zgadzam się. miałam tak z pierwszą córką,z drugą nie popełnię tego błędu i smoczek będzie! Odpowiedz Link Zgłoś
giba116 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 09:05 Moim zdaniem nie ma co demonizować smoka. Owszem, zatykanie noworodka na wstępie, bo a nóż widelec zacznie płakać to lekka przesada ale generalnie przy niektórych dzieciach to wybawienie. Na swoim przykładzie... przed porodem zapierałam się, że nigdy przenigdy smoka dziecku nie dam. A skończyło się tak, że modliłam się aby w końcu jakikolwiek smok córka załapała, a z desperacji zakupiłam ich 6, bo żadnego nie chciała. Wydaje mi się, że większość osób zawzięcie demonizujących smoki to rodzice ze spokojnymi dzieciakami. Ja wymiękłam kiedy Mała zaczęła się drzeć nawet w samochodzie, na spacer nie dało się wyjść, a w domu przy usypianiu masakra... Niektóre dzieci są marudne z natury i tu smok jest bardzo pomocny. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 09:15 Wiesz... One tak nerwowo pyszczkiem ruszaja... Zupelnie jakby cos sobie possac chcialy ))) Ostatnio ogladalam filmy noworodkowe i az mi sie strasznie smutno zrobily jak go zobaczylam jak desperacko ssie smoka... Glupia bylam dzieciak madry szybko lateks odrzucil... Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 09:25 ale spotkalam sie z terrorem smoczanym. Zwlaszcza ze strony obcych ludzi w metrze/autobusie oraz ze strony lekarzy :p no i oczywiscie rodzicow moich... Tesciowe nie bo ta niechec (nienawisc obecnie) to po tacie. Czasem smok sie przydaje... Czasem mi sie marzylo zeby sie przyssal i uspokoil... A niektore smoki bardzo sa piekne... -- Od ukradka dzieci puchly i umieraly. Odpowiedz Link Zgłoś
kura28 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 09:17 Nie, nie "boli" mnie ten widok. Jakieś dziwne masz skojarzenia. Żadna krzywda się tym dzieciom nie dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
taka-sobie-mysz Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 10:09 tak, mnie tez boli ten widok.. a w ogóle to nie podoba mi sie widok dziecka ze smoczkiem.a ajuz takie większe, kilku letnie, to ze smoczkiem wygląda - dla mnie - wstrętnie Odpowiedz Link Zgłoś
agncwy Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 10:18 A czy jest coś co Cię nie boli jak patrzysz na rodziców,którzy maja odmienne poglądy na temat wychowania,pielęgnacji czy opieki nad dzieckiem niż Ty? Albo smoczek Ci przeszkadza,albo za grubo ubrane,albo za lekko ubrane...itd... A jak sobie radzono kiedyś bez smoczków? Z opowieści mojej babci to dawano dziecku trochę cukru zawiniętego w szmatkę i to sobie ssało Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 10:23 O, ooo cukier w szmatce! I jeszcze był też mak w użyciu, też do ssania w szmatce, bo wtedy dzieciaki lepiej spały. No i piwo, bo po tym też się dobrze maluszkom spało i był święty spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:17 > A jak sobie radzono kiedyś bez smoczków? Z opowieści mojej babci to dawano dzie > cku trochę cukru zawiniętego w szmatkę i to sobie ssało I na szczescie juz sie tych szmatek nie praktykuje, ludzie poszli po rozum do glowy. Ze smoczkami jest podobnie w obecnych czasach, przynajmniej tu gdzie mieszkam. Jedno dziecko na 100 widze ze smokiem. Widac sie da. No ale, rzeczywiscie w Polsce to jednak zupelnie inny widok, wprost przeciwny (od razu, zeby nie bylo nie krytykuje ze w Pl gorzej, taka obserwacja poprostu). Odpowiedz Link Zgłoś
koteck Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 10:35 Czy mnie to boli? Jest gorzej. Jak jakaś matka wkłada noworodkowi smoka do buzi to gdzieś na świecie płacze panda. Odpowiedz Link Zgłoś
rulsanka Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 10:43 starszak dostawał smoczek, tak ze stresu, niewiedzy? On też przy piersi się nie uspokajał, ssał tylko do najedzenia się, kilka minut od początku. Smoczka też nie za bardzo lubił i szybko wypluwał. Młodszemu próbowałam dać smoczek na czkawkę, jak nie chciał piersi, albo w samochodzie, żeby nie płakał, ale zawsze wypluwał, więc temat z głowy. Uspokaja się tylko przy piersi albo noszony Odpowiedz Link Zgłoś
paul_ina Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 11:18 "Boli" to mnie czytanie takich wątków. Odstosunkuj się kobieto od cudzych dzieci, skup się na własnym. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 11:29 Co sie czepiasz? Sa pewne granice... Czas do MOPSu dzwonic Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 11:48 Bardzo lubię widok dzieci ze smoczkami. Teraz smoczki są bardzo ładnymi przedmiotami. Moja córka smoczkowa co bardzo sobie chwalę (córka jeszcze nie miała szansy się wypowiedzieć). Lubie jej wybierać smoczki. Mało tego dobieram jej kolor smoczka i zawieszki do koloru ciuchów. Smoczek potrzebny jest jej bardzo rzadko bo jest bardzo pogodnym dzieckiem i szybko sie uspokaja. Ale mamy go zwykle przy sobie jako ładny i zabawny gadżecik. Jak spotykam matkę która oświadcza że wychowuje dziecko bez smoczka to uśmiecham się ładnie i jej gratuluje. Skoro miała taka potrzebę niech chowa bez smoczka. Ja wole z. . Odpowiedz Link Zgłoś
ellenai1 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 12:49 Wg mnie lepiej dać dziecku smoczek, niż nim potrząsnąć z nerwów czy zostawić samo płaczące godzinami Ja nieraz przeklinałam i wysiadałam nerwowo, bo mój smoczka nie akceptował... Był bardzo płaczliwy okaz i nie do zadowolenia przez około rok, a sama z mężem jestem, zero pomocy (moja mama raz na pol roku na tydzien przyjedzie....). Dlaczego smoka chciałam? - szłam do pracy po 3 miesiacach na kilka godzin tygodniowo... dziecko bez smoczka nie zaakceptowalo zadnej butelki ;/ Nie umialo ssac butli... nad lyzka ryczalo... - na spacerze potrafil sie obudzic i ryczec.... w zimie musialam wozkiem do domu biegac... raz wyjelam by uspokoic i do szpitala trafil z chorobstwem... - w nocy budzil sie okolo 10-15 razy... czesto piersi nie chcial, trzeba bylo nosic i kolysac... -ma problemy z zasypianiem... nie potrafi sie wyciszyc, kolysany tez nie lubil byc... nie zawsze przy piersi usypial.. czesto wypuszczla i ryczal dalej. -mysle, ze tacie latwiej uspic dziecko ze smoczkiem niz bez.. Moze mam idealistyczne wyobrazenie smoczkow, ale moze chociaz polowe z tych problemow by nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:21 > Wg mnie lepiej dać dziecku smoczek, niż nim potrząsnąć z nerwów czy zostawić s > amo płaczące godzinami Jasne, ja nie neguje calkowicie i absolutnie smokow. Czasem to bywa life saver jak nie da sie inaczej poradzic (choc pewnie sie da, tylko kazdy ma swoje granice wytrzymalosci, i nic zlego jest ). Dla mnie niesmakiem jest z automatu zatykanie nowo narodzonego dziecka, ktore nie ma wyboru, zatkaja cie guma profilaktycznie i koniec twojej komunikacji ze swiatem, ssij dziecie i siedz cicho. Co innego kilkumiesieczniak, ktory moze sam stwierdzic czy mu sie taki proceder podoba czy nie, wypluje,wyjmie raczka, wlozy sam kiedy ma ochote i generalnie zna zycie bez smoczka. Odpowiedz Link Zgłoś
18lipcowa3 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 14:04 Tak boli. Ja ze smokiem specjalnie czekałam do ok 6-8 tyg u młodszej, starsza to w ogóle dostała jak miała ponad 4 miesiące i skończyła przed rokiem jeszcze. Ale takie maluszki zupełnie to uważam że biedne zatkane smokami, ja tam dawałam pierś na żądanie, tym bardziej że bałam się że ssanie zaburzy. Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 14:06 Dziecko rodzi się z wykształconym odruchem ssania, czasami odruch ten jest tak silny że ssanie piersi/butelki podczas jedzenia nie wystarcza a smoczek jest jedynym sposobem na uspokojenie. Najbardziej piszczą matki , którym przytrafiło się w miarę spokojne niemowlę (pewnie ayra82 do takich nalezy). Ile masz dzieci? Pewnie jedno. Więc jeśli trafi ci się egzemplarz, którego NICZYM nie będziesz mogła ukoić to zmienisz zdanie. Ale trzeba mieć trochę wyobraźni by móc pomysleć wielopłaszczyznowo i wyobrazić sobie inne sytuacje niż swoja Odpowiedz Link Zgłoś
olga_1983 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 22:28 Nie zgodzę się z Tobą. Mojej siostry syn był wyjątkowo niespokojny, budził sie w nocy po 10 razy, ale od początku postanowiła że smoka nie da i nie dała. Więc naprawdę smok nie jest niezbędny Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_beauty Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 00:00 olga, biedne to dziecko Twojej siostry, Szczycić się na ma czym. Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 09:29 więc co robiła w nocy? 24h nosiła?? nie wierzę w takie niezwykłe historie. Duzo matek szczyci się tym że ich dzieci nie płaczą, bo płacz jest oznaką nieudolności matki (wg takich matek), a 4 ścianach odbywają się niezłe cyrki. Śmieszne. ja nie będę kłamać, a mogłabym bo jestem anonimowa gdy SOBIE NIE RADZIŁAM, pierś nie wystarczała, noszenie i tulenie nic nie dawało a w wózku dziecko dostawało spazmów - DAWAŁAM SMOCZEK. Podziwiam jakis taki dziwny upór i zasady dla zasad; Dziecko w swoim czasie smoka odstawiło i po sprawie. Nie rozumiem takich postów. jakaś tania prowokacja Odpowiedz Link Zgłoś
olga_1983 Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 09:37 Poste- dawala piers. Nie, nie szczycila sie niczym, a nawet miala mega dola bo ciagle byla nieprzytomna. Dopiero kilka lat później okazalo sie co Malemu było. Ale nigdy nie próbowała ratowac sie smokiem. Tak samo jak i ja, bo dla mnie smoki, tak samo zreszta jak karmienie mm ( poza sytuacjami ze matka faktycznie nie moze) to po prostu porażka Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 10:00 olga_1983 napisała: Cytat Tak samo jak i ja, bo dla mnie smoki, tak samo zreszta jak karmienie mm ( poza sytuacjami ze matka faktycznie nie moze) to po prostu porażka idz do szafki z narzedziami, wez mlotek i puknij sie nim w glowke. MOZE to cos da. Odpowiedz Link Zgłoś
olga_1983 Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 10:11 Sama się puknij skoro nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Napisałam DLA MNIE !!! Ty możesz mieć odmienne zdanie, ale przecież wszyscy na tym forum wiemy ze wg. Ciebie każdy kto ma inne zdanie niz Twoje jest w błędzie... Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 10:19 Napisałaś DLA MNIE - więc po co teksty - "Sama jesteś biedna skoro nie potrafisz poradzić sobie z dzieckiem w inny sposób niż zatkac je smokiem" Rzeczywiście dla CIEBIE? Z wypowiedzi wynika, że oceniasz. Odpowiedz Link Zgłoś
olga_1983 Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 10:25 W odpowiedzi na Twoje o biednym dziecku mojej siostry Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_beauty Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 00:05 Dopiero kilka lat później okazalo sie co Malemu było. Oj, to szybko siostra zorientowała się, że mały płacze, bo mu coś jest. Pogratuluj siostrze tego, że w końcu doszła do tego, że dziecko płacze z jakiegoś powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
olga_1983 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 09:04 Pomyśl następnym razem zanim coś tak głupiego napiszesz. Dopiero po kilku latach lekarze odkryli co dolega dziecku. Wczesniej nie potrafili na to wpaść, bo tak małemu dziecku nie robi sie specjalistycznych badań Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_beauty Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:45 Olga, a o jakich badaniach piszesz i co w końcu lekarze ustalili? Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 09:28 Rany, jak taka pierdoła jak smoczek albo butelka to od razu porażka to jak dziecku nie wyjdzie coś naprawdę ważnego pozostanie Ci tylko samobójstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
olga_1983 Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 09:29 Uwierz ze mam!!! To cudowne dziecko któremu nie stała się żadna krzywda z powodu braku smoka. No i jako jeden z nielicznych nie miał żadnej wady wymowy. Sama jesteś biedna skoro nie potrafisz poradzić sobie z dzieckiem w inny sposób niż zatkac je smokiem Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 09:58 no własnie tego mozna było sie spodziewać. "mam cudowne dziecko" - super, więc nigdy nie zrozumiesz położenia innej matki, która ma mniej cudowne dziecko jesli chodzi o płacz. Ale niestety, trzeba mieć więcej empatii i wyobraźni by takie rzeczy pojąć. nie potrafisz poradzić sobie z dzieckiem w inny sposób ni > ż zatkac je smokiem NO WŁAŚNIE - inteligencja polega też na uzyciu wyobraźni. Ale cóż... TAK zatykałam moje dziecko smokiem, straszne, nie będziesz dizś jeśc obiadu z tego powodu? Zatykałam smokiem, zamykałam drzwi i leżałam przed TV. lepiej ci? Odpowiedz Link Zgłoś
olga_1983 Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 10:07 A czy ja gdzieś napisałam ze mam cudowne dziecko ??? A to że zatykalas dziecko smokiem nie wpłynie na moje życie bo mam to głęboko gdzieś, to Twoje dziecko i Twoja sprawa. Ja napisałam ze sama nie dawalam bo mi sie to nie podoba Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 10:15 Poszła ci uszczelka pod deklem. Game Over. Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:27 Nie, moj syn nie byl w miare spokojnym noworodkiem, byl plakulecem nieziemskim. I bez gumy jednak udawalo mi sie go inaczej uspokajac, tylko to wymagalo sporo czasu i mojej uwagi. Potrzebe ssania mial duza, dostawal piers i wszystkim bylo milo. Wieczorami bywalo ze nic nie pomagalo, smok tez z pewnoscia by nie pomogl na kolki. Ale przynajmniej moje dziecko moglo sie komunikowac ze mna, a nie bylo zakneblowane od pierwszych chwil zycia... Cumla poznal dopiero w wieku 4 mcy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 15:29 nie boli-a czemu ma boleć? korkowałam, potem odkorkowałam, same zyski żadnych strat Odpowiedz Link Zgłoś
alutka314 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 16:38 Ja zawsze mówiłam że nigdy nie dam smoka a tu LIPA moja smokowa kobita jest. W samochodzie i do spania musi być, a nawet na spacerze niekiedy jak się jej nudzi w wózku. A odp na pytanie: nie nie ubolewam nad tym i już. Największe dyskuje to są zawsze nad tym smoczek- czy nie, Butla - czy pierś, słoiczki czy gotowe obiadki, szczepić czy nie szczepić. Każdy ma swoje zdanie na ten temat A mnie z kolei najbardziej denerwuję jak mamuśki karmią cycem swoje dzieci w miejscu publicznym (a widziałam takie rzeczy nawet w kościele) Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 17:25 Jak masz dziecko niesmoczane to nie bardzo masz wyjscie moj tak wyl w komunikacji miejskiej ze pewnego razu szczerze rozwazalam szybkie dokarmienie. W koncu co takiego strasznego jest w jedzeniu? Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_beauty Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 19:20 alutka, a co Cię tak denerwuje? Dziecko musi jeść. Faktycznie w kościele, to przesada. Można z koscioła wyjść i nakarmić. Wracając do tematu, to nie, nie denerwuje mnie to. Odpowiedz Link Zgłoś
siven1987 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 21:34 A nie razi Cie ze dziecko publicznie ciągnie mleko z butli??? Czym jest gorsze piersiowe ze nie moze zjeść kiedy jest głodne? Jak to komuś przeszkadza to niech nie patrzy i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
alutka314 Re: Zasmoczkowane... 08.06.13, 21:47 no mnie to razi jak ide do kościoła ludu a ludu ciasno że szpilki nie możną wcisnąć a obok mnie kobieta wywala cyca i karmi dziecko (prawie 2 letnie), no to sorki ale chyba bym wolała żeby wywaliła butle i nakarmiła bo jak już mam zamiar zabrać dziecko do kościoła to idę w takich godz że nie wypada pora karmienia Jednych drażnią smoki w buźkach a mnie cyc a innych jeszcze coś innego i ooooo..... Każdy człowiek jest inny i już. Moja babcia powtarzała zawsze, że jeszcze się taki nie urodził żeby wszystkim dogodził Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_beauty Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 00:03 Dla mnie małe dzieci w kościele, to jest w ogóle porażka. Odpowiedz Link Zgłoś
siven1987 Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 02:23 Akutka i stokrotka>>>> niema to jak prawdziwa i szczera wiara katolicka.... Odpowiedz Link Zgłoś
panizalewska dzieci w kościele 09.06.13, 06:43 O to ja podbiję złośliwie off topic Mam dziecię, które już nie usiedzi na pielusze 5 min. Chcę chodzić do kościoła, ba! nawet UCZESTNICZYĆ w Mszy św. I co? Ja ze swoim dzieckiem nie umiem. Bo to jęczy w wózku, chce wszędzie łazić, jak łazi to trzeba wypatrywać potencjalnych zagrożeń albo właśnie i nakarmić. I potem ni chu chu nie pamiętam, o czym było kazanie, Ewangelia, nic, pustka, no może jakieś pojedyncze zdania. Mamy w kościele wydzieloną kaplicę dla dzieci - "małpiarnię" Tam to mała dopiero rusza w tany jak widzi inne dzieci. To już w ogóle ani słowa nie pamiętam I tak, zdarzyło mi się tam nakarmić, próbować przynajmniej. Ale nie na oczach emerytek i rencistek, tylko wśród rodziców z dziećmi. Zupełnie mi nie przeszkadzają śpiące niemowlaki, jak zawyją czasem itp. Ale jak już jest ryk na całego, to jednak coś trzeba z tym zrobić POZA kościołem. Ale generalnie uważam, że kościół to NIE jest miejsce dla tak małych dzieci, które jeszcze nie kumają, że to nie plac zabaw i pole szalonej eksploracji Dzieci błogosławić, a dorosłych nauczać - taki Pan to kiedyś powiedział, gdzieś to w Książce jest Za Jego czasów małe piszczące pokemony nie miały żadnego dostępu do zgromadzeń dorosłych. Dopiero w wieku nastu lat, jak już trochę się wyszalały i ogarniały. I moim zdaniem bardzo dobrze, też w kontekście I Komunii św. dla małych dzieci. A w temacie. Nie tyle boli mnie to, co doznaję zaburzenia poznawczego. Widzę człowieka bez ust. A to jednak ważna część twarzy w komunikacji międzyludzkiej. Głos, mimika - bez tego sorry bardzo, ale zero komunikacji. Nawet się bobas nie uśmiechnie, nie pogada. Po prostu bez sensu. A smoczek do zasypiania, uspakajania - ciężko powiedzieć, bo nie używamy. Zawsze stosujemy jakieś inne metody, nie zawsze skuteczne. Ale staramy się po prostu nie dopuszczać do ryków (np w samochodzie), więc "głodnego nakarmić, spragnionego napoić", niemowlaka ponosić, potańczyć, pobawić, jeździć w porach drzemki po zatankowaniu mlekiem do pełna. Sie da. Odpowiedz Link Zgłoś
siven1987 Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 06:51 Jak dla mnie to mogliby te budynki przerobić na place zabaw dla dzieci albo hale sportowe. Odpowiedz Link Zgłoś
zonajana Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 00:24 Mam dwojakie doswiadczenia. Corka, obecnie 3 lata, uzywala smoczka, nie non stop, ale byl np przy zasypianiu. Odebranie smoczka niestety zwiazalo sie z nieprzespanymi nocami, plus zaniechaniem drzemki dziennej. Synek prawie rok, bezsmoczkowy, zasypia tak samo i zachowuje sie tak samo, jak corka w jego wieku, ze smokiem. Jak dla mnie zero plusow, wielki minus z odsmoczkowaniem. Oboje dzieci na mleku odciaganym, potem mm, wiec zero cycania. Niby wlasnie powinny miec braki, a jakos synek nie zglaszal. Po tych doswiadczeniach, uwazam, ze w moim przypadku, smoczek byl zbedny i zaluje, ze dalam go corce, bo odsmoczkowanie bylo mega dlugie i przykre, mimo, ze smoczek byl uzywany raptem 2 razy dziennie, zadnego tam lazenia po ulicy ze smokiem nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 09:32 jesteście dobre. Mnie g.. obchodzi jak widzę dziecko ze smoczkiem. Nie zastanawiam sie nad tym i nie dorabiam teorii, wielka debata, o samo co z kp i mm. haha i nagle jakas matka zmieni zdanie i wyrzuci smoka do kosza, a co tam, na forum tak PISZE Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 10:09 nie wiem jak przy normalnych porodach, u mnie byly problemy wiec starsza ostala i butle ismoczek bo ja ''sobie'' lezalam na OIOMie , mlodsza wywiezione do innego szpitala wiec tez poznala smak smoczka i butli. pozniej problemow z kp nie bylo Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 11:21 Watek histeryczny sklonil mnie do refleksji. Moj synek jak pisalam jest wielkim wrogiem smoka ( do tego stopnia ze raz zeby go uspic wepchnelam mu smoka on wpadl w szal a jak zabralam byl juz tak zmeczony histeria ze zasnal przytulony cicho szlochajac - tak wiem ze jestem potworem ale to byl ciezki dzien) ale ja mu specjalnie tego smoka dalam zeby mial sie czym bawic. Na poczatku ssal jak w zegarku co 3h zjadl i koniec. ssaka towarzyskiego nigdy nie uprawial. Gdy chcialo mu sie nieglodnemu piers podac robil zacisniety dziobek i pyszczkiem uciekal. I tu mi sie smok przydal bo on chcial sobie ssac ale jesc nie. Potem przestawil sie na jedzenie w systemi mniej a czesciej i smoka odrzucil... Co komu szkodzi ze dziecko sobie ssaczy? Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 11:27 Największy paradoks polega na tym, że smoczek przeszkadza wyłącznie tym, które go nie dają. Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 18:43 Bo one nie dają i mają wyrzuty sumienia, że nie dają, więc krytykują te co dają, żeby się podbudować psychicznie i utwierdzić w przekonaniu, że są takie nowoczesne i takie mądre. Potrzebują tego podbudowywania i potwierdzania, bo nie są wcale pewne, czy rzeczywiście tak jest, jak myślą, że jest. Trzeba im wybaczyć..., to przecież nie ich wina, że są takie... Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:34 e-kasia27 napisała: > Bo one nie dają i mają wyrzuty sumienia, że nie dają, więc krytykują te co dają > , żeby się podbudować psychicznie i utwierdzić w przekonaniu, że są takie nowo > czesne i takie mądre. > Potrzebują tego podbudowywania i potwierdzania, bo nie są wcale pewne, czy rzec > zywiście tak jest, jak myślą, że jest. > > Trzeba im wybaczyć..., to przecież nie ich wina, że są takie... Ja kwestionuje wylacznie wtykanie smoka swiezo urodzonemu noworodkowi, bo co? bo matka ma takie zyczenie? bo chce sobie wytresowac PROFILAKTYCZNIE? a nawet nie ma pojecia czy dziecko by tego smoka potrzebowalo pozniej, moze swietnie radziloby sobie bez, sa dzieci mega spokojne, choc jako noworodki placza mega duzo i dlugo, ale to predko mija, czasem juz po kilki dniach. Dla mnie TEN proceder jest obrzydliwy i bezsensowny. Najmlodsze dzieci komunikuja sie wylacznie placzem, czasem smok je w tym zupelnie hamuje. Nie mam nic przeciwko (oprocz wzgledow estetycznych, dawania gumy starszemu dziecku, co kto lubi i czego potrzebuje) ale zakladanie z gory, ze noworodek z definicji MUSI byc zasmoczkowany to debilizm. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Zasmoczkowane... 11.06.13, 08:01 Mimo ze wielokrotnie myslalam sobie ze najlepszy smok to bylby taki zaczepiany na uszy niestety do tej pory jeszcze takiego nie widzialam. Jak sie dziecku smok nie podoba to naprawde nie ma problemu zeby go jezorkiem wypchnac. Moj jak mial dosyc to wypychal w zyciu go to nipowstrsymalo przed komunikacja wrzaskiem. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 20:56 bo zazdrosza ze dziecko ze smoczkiem jest spokojniejsze zwlaszcza te ktore cycka nie uznaje za smoczka Odpowiedz Link Zgłoś
aniaurszula Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 20:55 starsza nie nauczyla sie ssac smoczka wolala kciuka, ja naiwna jej na to pozwolilam bo wg ''madrych'' rad szybciej dziecko mozna oduczyc niestety zycie pisze swoje scenariusze i ssala kilka lat czyli 4 a i teraz potrafi jeszcze zaciagnac w pewnych sytuacjach choc ma 8 lat. mlodsza tez lubila sobie possac ale nie piers ktora uwazala tylko do jedzenia i nauczylam jej smoczka ktory sprawdzal sie w podrozy a jezdzilismy sporo ze wzgledow zdrowotnych. odrzucila smoczka majac 22 mce tak po prostu z dnia na dzien. wiec roznica jest spora miedzy smoczkiem a kciukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
monocle Re: Zasmoczkowane... 09.06.13, 23:28 Nie boli mnie widok niemowlęcia ze smoczkiem, natomiast roczniaka zatkanego nim w sytuacjach codziennych typu spacer itp. czyli w moim odczuciu nie wymagających smoczka, wzbudza duży niesmak. A że mam syna niesmoczkowego, to doskonale wiem jakie to trudne chować dziecko bez tego. Pierś na ABSOLUTNIE każde zawołanie, między 7 a 10 mż miałam chwile załamki i szczerze żałowałam, że nie nauczyłam ssania smoczka A teraz mam satysfakcję, że się udało szczególnie, że moje piersiowe dziecko przesypia praktycznie całe noce. Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 09:58 monocle napisała: > Nie boli mnie widok niemowlęcia ze smoczkiem, natomiast roczniaka zatkanego nim > w sytuacjach codziennych typu spacer itp. czyli w moim odczuciu nie wymagający > ch smoczka, wzbudza duży niesmak. TO IDZ I SIĘ ZWYMIOTUJ Z TEGO NIESMAKU Moje dziecko miało koło 2 lat i w sytuacjach krytycznych lubiło smoczka, nie ma żadnych wad wymowy etc. Potwierdza się - największy problem ze smokiem maja te które go nie uzywają. Nie rozumiem tylko tej pseudo-troski o inne dzieci???? > A że mam syna niesmoczkowego, to doskonale wiem jakie to trudne chować dziecko > bez tego. Pierś na ABSOLUTNIE każde zawołanie, między 7 a 10 mż miałam chwile z > ałamki i szczerze żałowałam, że nie nauczyłam ssania smoczka > A teraz mam satysfakcję, że się udało szczególnie, że moje piersiowe dziecko pr > zesypia praktycznie całe noce. Odpowiedz Link Zgłoś
monocle Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:17 > TO IDZ I SIĘ ZWYMIOTUJ Z TEGO NIESMAKU A po co mam wymiotować? Nie czuję obrzydzenia, bym miała wymiotować. > Moje dziecko miało koło 2 lat i w sytuacjach krytycznych lubiło smoczka, nie ma > żadnych wad wymowy etc. Potwierdza się - największy problem ze smokiem maja te > które go nie uzywają. Nie rozumiem tylko tej pseudo-troski o inne dzieci???? Widać jednak to Ty masz z tym ogromny problem, stąd agresywna reakcja. Niestety nic nie poradzisz na to, że zakorkowany dwulatek u każdego kto nie nadużywał smoczka będzie budził negatywne odczucia do matki, która doprowadziła do aż takiego uzależnienia dziecka, że nie daje rady ze smoczkiem rozstać się w stosownym wieku I nie dopowiadaj sobie, że ja gdzieś wykazałam jakąkolwiek troskę o zatkane dzieci. Wszystko stosowane z umiarem jest okay. Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:35 > nic nie poradzisz na to, że zakorkowany dwulatek u każdego kto nie nadużywał s > moczka będzie budził negatywne odczucia do matki, która doprowadziła do aż taki > ego uzależnienia dziecka, że nie daje rady ze smoczkiem rozstać się w stosownym > wieku a to Twój problem? Odpowiedz Link Zgłoś
monocle Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:38 > a to Twój problem? A w którym momencie wywnioskowałaś, że to jest mój problem? To raczej Twój problem, tylko i wyłącznie. Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:44 No właśnie to ja daję smoka i to mój "problem", więc po co mamy niesmoczkowe, które nie maja z tym przecież problemu, się tu udzielają?? Odpowiedz Link Zgłoś
monocle Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:51 florecistka.best napisał(a): > No właśnie to ja daję smoka i to mój "problem", więc po co mamy niesmoczkowe, k > tóre nie maja z tym przecież problemu, się tu udzielają?? Bo poproszone o zdanie wyrażają swoją opinię na ten temat Przeczytaj sobie pierwszy post założycielki tematu, to może dotrze do Ciebie, że bezpodstawnie się rzucasz. Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:58 Dokladnie. Florecistka, dalas dziecku smoka zaraz na porodowce? Uwazsz to za cos ok? (tak wiem, niepotrzebie pytam, bo Ciebie nie obchodzi co inni robia) O tym jest watek a nie o tym, czy wogole dawac smoka czy nie. Bardziej jesli juz to kiedy? Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 11:11 zaczełam dawać w domu. na porodówce? po co jak cyc robił za smoka No ale dziewczyny spójrzcie prawdzie w oczy największy problem ze smokiem mają te z was, które go wcale nie dają, dlatego nadal nie rozumiem drązenia tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 11:35 No wlasnie, po co? A nawet jak matka nie kp to dziecko niemoze, no nie moze zaplakac wiec smok? czy o co chodzi? Ja jeszcze raz podkreslam, ze smokiem sie znamy, i tak wciaz jestem zdania, ze jest przez niektore mamy naduzywany. Stal sie wrecz nieodzownym dodatkiem/czescia coponiektorych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 11:37 A jeszcze co do tego odruchu ssania, z ktorym czlowiek sie rodzi. Tak, prawda. Ale nie rodzi sie z odruchem ssania gumy, nie mamy w genach zakodowanego zapotrzebowania na jakies sztuczne czesci. Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 11:42 Kurde...za przeproszeniem ayra82 - TY masz chyba jakiegos powaznego problema, by nie powiedzieć dosadniej Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 11:55 Oj tak, powaznego problema (zwlaszcza z ludzmi twojego pokroju )! Na szczescie to nie twoja sprawa, bo "g...no Cie inni obchodza" (choc zawsze masz waty do wszystkiego i wszystkich hipokrytko) Haha EOT Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 12:07 A jednak poszła ci uszczelka pod deklem. Game over Jarzysz? Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 13:14 florecistka.best napisał(a): > A jednak poszła ci uszczelka pod deklem. Game over Jarzysz? Alez sie podniecilas, spokojnie kobieto, spokojnie. A to gramy w jakies gierki? Potrzeba Ci w zyciu postawic na swoim, dowartosciowac sie, i szukasz szczescia na forum, czy jak? A to masz, pouzywaj sobie, mnie to nie szkodzi. Tylko co to!? inwencji tworczej zabraklo, powtarzasz sie wacpanna, zieeeew... Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 12:17 Arya, a odwal sie od mojej psychofanki i znajdz se swoja Odpowiedz Link Zgłoś
florecistka.best Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 12:20 wow moja góru przemówiła Góru, nikt cię nie przebije ayra nie dorasta ci do pient Buźka Odpowiedz Link Zgłoś
arya82 Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 13:17 murwa.kac napisała: > Arya, a odwal sie od mojej psychofanki i znajdz se swoja Murwa, swinia jestes, tyle Ci powiem Wiesz jak ciezko o porzadna psychofanke? Wprawdzie ta tu musi jeszcze sporo nad soba popracowac, ale jest potencjal na przyszlosc Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 19:29 arya82 napisała: Cytat Wiesz jak ciezko o porzadna psychofanke? wiem! dlatego swojej bronie jak lwica mlode Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Zasmoczkowane... 11.06.13, 08:08 Kolejna refleksja - sa ludzie ktorym wszystko przeszkadza. Np ja jestem wielkim fanem crocsow bo sa lekkie latwo wlozyc gumowe kolorowe i super lekkie i piekne. I czesto sie spotykam z jazdami typu jak ty mozesz w rym chodzic okropienstwo najgorsze buty swiata szkodliwe etc. co to kogo obchodzi ze sobie obca babka popyla w crocsach czy cudzy bachor z cumelem? A reklamy na miesci nie przeszkadzaja? Woda w kranie w kolorze blota? Glod w Afryce? Jak ktos ma duzo zbednj energii to moze by ja jakos pozytecznie ukierunkowal? Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Zasmoczkowane... 11.06.13, 08:42 uhhhhh, dostalam zjebke za crocsy, ze swojemu malemu dziecku do chodzenia kupilam, zamiast PORZADNYCH butow, ze sztywnym zapietkiem i porzadnie twarda podeszwa Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Zasmoczkowane... 11.06.13, 10:49 Tez kupilam :p jedyne buty ktore nie deformuja mi stopy. Nie wiem moze tylko ja na swiecie mam taka pletwe jak kaczka. Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Zasmoczkowane... 11.06.13, 11:00 ja mam klasyczne kajaczki wiec tez wybor mocno ograniczony Odpowiedz Link Zgłoś
kindddzia Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 10:30 a ja wam powiem, ze jestem na etapie celowego uzalezniania mojej corki 10,5m od smoczka, po to by wytepic uzaleznienie od ssania kciuka. Jak byla mala smok nie przechodzil, miala bole brzucha ogromne i ten kciuk jej bardzo pomagal psychicznie, wyciszal. No i sie uzaleznila. Na tym etapie wyciagania palca nic nie da, wiem, ze sa jakies zele gorzkie, ale jakos mi sie to brutalne wydaje, sprobujemy napierw ze smoczkiem - idzie opornie, ale idzie. Bo smoczka latwiej bedzie mi potem oduczyc, jesli, mam nadzieje, zapomni o kciuku Odpowiedz Link Zgłoś
chocolatemonster Re: Zasmoczkowane... 10.06.13, 21:47 Moja Malutka smoczka (podobnie jak i mm) wypluła i...musiałam sobie poradzić i bez mm (choć tu ok bo chciałam kp) i bez smoczka. Dajemy radę (trochę jestem zmęczona gdy w nocy budzi się co godzinę a muszę wstać o 4:30 żeby dać jej pierś i na 5:50 biec do pracy) ale wiem,że gdyby moje dziecko wyło przez dwie noce a pierś by nie zadziałała dałabym jej tysiąc smoczków. Teorie teoriami ale jak maluch wyje,matka ojciec i babcia nie wyrabiaja to wszystko idzie w kąt. Nie jesteśmy humanoidami działającymi na baterie duracell tylko istotami,które potrzebują (nawet minimum) snu i ciszy. Odpowiedz Link Zgłoś
kluska77 Re: Zasmoczkowane... 11.06.13, 15:54 Oj tam fabryce plastiku. Co kto lubi. Łatwiej odzwyczaić od smoczka niż od kciuka, to raz. Czasami dzieci same się odstawiają stopniowo od smoczka, czasami w ogóle nie chcą. U nas smoczek okazał się genialny po odstawieniu cycka, po prostu zamiennik do usypiania. Teraz mała coraz starsza i smoczka używa ledwo parę razy w ciągu dnia. Głównie do zasypiania właśnie, potem przez sen wypluwa i śpi bez. W naszym życiu jest tyle tworzyw sztucznych, że jeden smoczek w tę czy we w tę nie zrobi różnicy. Klu teraz ząbkuje i smoczek jest najmniej sztuczną rzeczą, jaką wkłada do buzi. Chyba tylko polakierowanych nóg od stołu nie obgryza, ale kto wie czy nie zacznie Odpowiedz Link Zgłoś
mamatin Re: Zasmoczkowane... 15.06.13, 23:06 > Tez was tak boli widok swiezynki pare chwil po urodzeniu, zakorkowanej smoczkie > m? > Jakos strasznie mi zal tych dzieci. Jak w fabryce plastiku, wyskakuje mlode i > hop, zatyczka do kompletu... O co chodzi, po co to? Mnie nie boli, nie pracuję na oddziale noworodkowym i nie mam okazji okazji ogladac dzieci ze smoczkiem,czy bez tuz po urodzeniu. Bardziej bolałby mnie płacz dziecka, bo mamusia nie chciała mieć młodego z zatyczką. Płacz mojego dziecka bez zatyczki bardzo mnie bolał, ale w koncu udało mi się zatkaći nasze zycie stało się piekniejsze. I boli mnie widok szesciolatka z rozmemłanym kciukiem w buzi. Odpowiedz Link Zgłoś