Dodaj do ulubionych

kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-(((

27.06.13, 12:50
Kochane Mamy...mam ciagłe kryzysy laktacyjne...mimo,że piję jak smok, nie mam stresów...no może jestem zmęczona ale jak tu być wypoczętym..wink Problem w tym, że mój już prawie 4 miesieczny synek nie chce żadnego mleka zastepczego...wscieka sie na kazda butelke...a nawet jak posciagałam swoje mleko wlasnie siedze i z nim walcze-zeby z butli wypil chociaz troche. Jak widac...nie chodzi tu o bunt na mleko zastepcze ale o forme podania...i co tu robic?? Mały jest tak uparty na piers...ze woli prawie nic nie jesc....po kropelce niz dostac ciepla...pełna butlesad NO I PORADZCIE...co robic zeby w koncu bylo troche spokojnego karminia/....pije bardzo duzo, karmie w dzien co 2.5h, w nocy co max 3-3.5, Synek chetnie i sporo je... a tu ciagle takie wahania....sad co wyjdziemy na prosta...po kilku dniach...czasami 1-2 tyg i od poczatku bryndzasadjest jakis ratunek????
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 12:54
      Zdefiniuj tę "prostą", bo może w ogóle nie ma żadnego problemu, tylko ty masz złe spojrzenie.
      Pytania pomocnicze:
      - czy ta "nieprosta" oznacza miękkie piersi? Jesli tak, to to jest objaw pozytywny i właściwy, unormowanej laktacji, czyli piersi wiedzą, ile dziecku trzeba, i produkują na bieżąco
      - czy ta "nieprosta" oznacza, że dziecko je nieregularnie, raz co chwila, raz rzadziej? To też normalne
      • losiowo Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 13:40
        Miękkie...są ok, ale te są miekko puste. Widzę po tym ile mały czasu je. Zaczyna ciumkac...za chwilę przychodzi taki nawał-czyli jak sciągałam to z ciekawości patrzyłam,że to tak ok 20-30 ml, powoli robi się mniej mleczkai po 1/2 min ciągnie a tam po kropelce. To moje drugie dziecie wiec z 1szym już przerobiłam kryzys laktacyjny, który skończył się w połowie 3go miesiaca dokarmianiem butlą. Tylko że starszy od 1szej chwili ukochał butlę i miałam spokojną głowę, że w razie czego zawsze mogę go ciut dokarmić...a to nasze maleństwo jest tak zakochane w cycusiu, że woli te marne 30 ml niż butle. Matwię się bo on taki drobniutki...no a nie moze być chyba, żeby dziecko, które tak duzo teraz rośnie jadło po 2-3 dni 1/5 tego co powinnouncertain/
        • mika_p Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 15:02
          Laktator nie służy do sprawdzania, ile mleka wypływa z piersi.
          Laktator działa zupełnie inną techniką niż dziecko (podciśnienie vs masaż), do tego dziecko kochasz, a laktatora nie.
          Laktatorem odciągniesz mniej mleka, niż wyssie dziecko.

          I zamiast sprawdzać i marnować czas na odciąganie, po prostu przystawiaj syna do piersi.
          Jesli się martwisz, że słabo przybiera, to proponuj pierś ciut wcześniej, zanim się zacznie domagać - jesli z kilku karmień każde przesuniesz o kwadrans, to bez problemu wstawisz w ciągu doby jeszcze jedno czy dwa.

          Owszem, na wyrzucie oksytocynowym mleko leci szybko, ale to późniejsze, płynące powoli, też jest cenne, bo im dłużej trwa seans, tym tłustsze. I nieważne, że po kropelce, kropla to całkiem sporo (0,1-0,2 ml) i w kilka minut robią się konkretne mililitry.

          Twój problem tkwi w twojej głowie, i w braku dokładnej wiedzy o fizjologii laktacji - martwisz się, bo operujesz na błędnych danych.

          Aha, choroba w domu może być przyczyną gorszego przyrostu, nawet jeśli niemowlę nie zachorowało - więc przy następnym ważeniu weź to pod uwagę.
    • ilianna Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 13:40
      Mądre dziecko, po co ma pić z gumy, jak może pić prosto z piersi smile.
      Na czym dokładnie polegają te kryzysy? Co jest nie tak? Bo wszystko co opisujesz jest najzupełniej normalne.
      • losiowo Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 14:00
        Sama sie zastanawiam co się dzieje i dlaczego. No więc ta moja laktacja wygląda tak...albo jest nawał i piersi az mi pękaja, od czasu do czasu piersi miekkie i jest tyle co dziecko potrzebuje ale czesto jest taka mizerota, że spada mi wszystko do 30-40 ml z obu piersi razem zebraneuncertain Wiem, że może powinnam więcej odsypiac...ale nie mam jak-mam 2gie dziecko, ktore tez potrzebuje uwagi. Staram sie bardzo pilnowac z piciem...ale wystarczy 1 dzien gdzie wyrwe sie z dzieciakami po wieksze zakupy i przeciagne z posilkiem...jest np.goraco i wypieje tyle co w normalne dni a nie wiecej...i juz na 2gi dzien mam zjazd ze 150 ml w 1 piersi do max 30. Strasznie mi to tak faluje...mimo,ze staram sie wszystko utrzymywac tak samo. Malutki je mniej jak jest goraco ale jak tak jest to sciagam...i mimo wszystko mam takie doly laktacyjneuncertain
        Fajk,że mieliśmy ostatnio maraton chorobowy a przy opiece nad niemowlakiem...dodatkowe wstawanie najpierw do starszego-biedronki wysypanej przez ospe...a po 2 tyg biedak był tak osłabiony,że złapał wirusowe zapalenie oskrzeli, które zeszło do płuc...i tydzień siedzielismy na zmiane przy min bo mial ciagle ponad 39...tez mi sie dało we znaki...ale teraz juz 2 tydzien jest normalnie a ja mam 2 dolekuncertain
      • losiowo Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 14:03
        A tym,że nie chce pic z butli tez mnie rozczula...bo faktycznie-wie co dobre...wink Tylko martwie sie ze on ma tak malo...sad Niby karmienie nie jest dziedziczne-chociaz moja mama tez miala takie same problemy i ciagle walczyla z utrzymaniem laktacji jak teraz ja...
        • rulsanka Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 14:13
          Sika? Kupy robi? Przybiera? Rozwija się?
          To znaczy, że ssie!
          Dziecko ssie inaczej niż laktator i to ile odciągasz nie jest żadną miarą tego ile wypija dziecko. Wyluzuj i karm, bo najgorszym wrogiem karmienia jest stres (i niewiedza). Problem nie jest z piersiami, tylko z głową.
          • losiowo Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 14:19
            Masz rację...że może za bardzo się przejmuję...ale co idziemy na ważenie to krecą nosem babki,że on tak na granicy tabelki. Wiem,że nie każdy musi iść zgodnie z tym co "tabelka" pokazuje. Moj 1szy też był drobny a teraz wszystko jest ok...tatus-tez miał wieczną niedowagę do prawie końca studiów i wyglądał jak by go wypuścili z planu filmowego o Oświęcimiuwink no ale męczące są ciągłe takie skoki...raz w jedną raz w drugą...albo jest za dużo albo za mało...
            • hanusina_mama Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 14:53
              A co to znaczy: "na granicy tabelki"? Jak wygląda w centylach?
              • murwa.kac hanusina_mama 28.06.13, 08:27
                po raz kolejny zwracam uwagę na sygnaturkę.

                Bardzo proszę o zmniejszenie sygnaturki do regulaminowych 4 linijek tekstu.
                Możesz się ograniczyć do jednego suwaczka, albo postarać się je ułożyć obok siebie w jednej linii.

                forum.gazeta.pl/forum/0,62499,2451881.html
                • hanusina_mama Re: hanusina_mama 28.06.13, 13:24
                  Przepraszam, już się poprawiam.
                  • murwa.kac Re: hanusina_mama 28.06.13, 13:27

                    dziękować smile
              • losiowo Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 28.06.13, 15:09
                No tak ok 10 centyla....poczatkowo po 6 tyg byl 25, pozniej 10 i tak krecimy sie w tej granicy. Dok powiedziala,ze to tak na granicy i moglby wiecej. zlecila badania moczu og. i na posiew-sa ok...oraz krew-troche mamy lekkie wahania albo do gory albo w dol kilka czynnikow-we wt kontrola i wazenie. Tylko ze moj 1szy tez byl szczuplak...my jestesmy szupli oboje...wiec dziecko skad ma byc bardziej puvhatewink
                • hanusina_mama Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 28.06.13, 16:58
                  Czyli masz całkiem normalne dziecko o nie ma potrzeby tuczenia go.
                  Tak na poprawienie nastroju - moja starsza na 6 tyg przekroczyła 10 centyl, a potem pomalutku spadła poniżej 3 i tak już się trzyma do dziś. Podstawowe badania zrobione, obejrzana przez wszystkie oddziałowe pediatrzyce, zatwierdzona do bycia filigranową kobietką.
        • kura28 op 01.07.13, 08:18
          Ja miałabym ciężką schizę, gdyby moje dzieko w ogóle nie chciało pić z butelki, choćby mojego pokarmu. U mnie z butelki pił chętnie, ale początkowo mieliśmy problem z dobraniem mleka modyfikowanego, które by przyswajał. I oczywiście miałam od razu czarne wizje, ze jeśli np. poważnie zachoruje albo będę miała wypadek i znajdę sie w szpitalu, to dziecka nie będzie czym nakarmić. Bardzo źle psychicznie znosiłam poczucie, ze jestem jedynym źródłem pożywienia dla synka. Ja wreszcie zaczął jeść słoiczki i znaleźliśmy odpowiednie dla niego MM, to odetchnęłam.
          • murwa.kac Re: op 01.07.13, 08:51

            podobnie u mnie. moje dziecko w ogole nie tknelo butelki ani smoczka. zadnego.

            chociaz po prawdzie - jezeli nawet bysmy wyladowaly w tym szpitalu, spokojnie, ojciec dziecka dalby rade bez problemu nakarmic butla wlasnie.

            niemniej dykomfort pozostal.
        • marsylvik Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 01.07.13, 13:27
          > Niby karmienie nie jest dziedzicz
          > ne-chociaz moja mama tez miala takie same problemy i ciagle walczyla z utrzyman
          > iem laktacji jak teraz ja...

          Wiesz, chyba znalazłam sedno problemu: przekonania na temat laktacji odziedziczone po matce tongue_out

          Cieszę się, że wyluzowałaś trochę i mam nadzieję, że już będzie z górki smile

          Jeśli dziecko prawidłowo przybiera na wadze (prawidłowo to znaczy w normie, choćby i w dolnej granicy normy) to znaczy, że z laktacją jest OK. Różne upierdliwości typu nawał, mięknące piersi albo wolno lecące mleko to coś, co się ukształtowało przez miliony lat ewolucji. Jak nie będziesz naturze przeszkadzać (na przykład odciągając, dokarmiając, przepajając czy podając smoczek) to te upierdliwości mają najprawdopodobniej swój sens, nawet jeśli go nie znasz i prawdziwych problemów narobić nie powinny. A forum to o tyle fajna sprawa, że zawsze można się tu dopytać, czy inni też tak mają, czy rzeczywiście coś nietypowego i trza problem obadać.

          Dla przykładu: wieczorem piersi są miękkie i wolniej leci mleko. Wolniej, a więc tłustsze, mniej słodkie. Więc choć dziecię marudzi wieczorem, że się musi napracować, żeby się najeść, to takie ciężko wypracowane jedzenie starcza w nocy na dłużej i nie powoduje wzdęć, bo przecież bączków ciężko się w nocnym bezruchu pozbyć.
          Ile zatroskanych mamuś na ten mechanizm narzeka, widząc w tym wielki problem i "ratując dziecko" przed nim butelką? A ile jest jeszcze takich mechanizmów, które nie tak łatwo zrozumieć? Najlepiej jest zaufać naturze i jej nie "poprawiać", o ile tylko waga nie pokazuje, że naprawdę jest coś nie tak.
      • evkato Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 14:39
        Wysztsko jest ok! Teraz są upały to dziecko tez częsciej moze chciec pic, wiec prosi o piers... Swoją córeczke karmiłam tylko 4 miesiące, bo pozniej zachorowałam i 3 miesiace bylam na lekach... ale przez te 4 miesiace mialam i zapalenie piersi i popekane brodawki, ze gdy mała zaczynała jesc to ja z bólu płakałam ale sie nie poddałam i wszystko sie unormowało smile gdy laktacja sie ustabilizowała piersi zroviły się mniejsze, miekkie, ale dziecko sie najadało.. Był taki okres ze musiałam karmic co 1,5 h przez kilka dni, pozniej wrocilo do normy i karmilam co 2-3 godziny... Czasami dzieciątko częsciej ssie ponieważ moze jest w fazie wzrostu(?) nie pamietam jak to fachowo sie nazywa, ale u maluchow czesto jest tak ze potrzebują czesciej jesc poniewaz rosną... moim zdaniem powinnas sie cieszyc ze karmisz i mozesz karmic piersią no i, ze MASZ pokarm!!! smile
    • alinalen Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 14:23
      ja nie widzę tu problemu skoro karmisz co 2-3h to sie najada, inaczej by wisiał cały czas-to jest kryzys laktacyjny. a poza tym czemu porównujesz ilości ściągnięte laktatorem-dzieciak znacznie lepiej sobie radzi niż ty z odciąganiem. mozesz zawsze zacząć rozszerzać dietę po 4 mies. i dawać łyżeczką.
      • losiowo Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 14:24
        Normalnie jak jest ok to tak karmie...wiec dlatego dziwie sie ze tak z dnia na dzien potradi mi spasc...ze karmie co max 15-30 min.
    • murwa.kac Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 15:19
      wszystko jest w najlepszym porzadku i przebiega prawidlowo.

      miekkie piersi sa objawem stabilizacji laktacji. piersi nie sa magazynem mleka, jedynie jego transporterem. mleko tworzy sie w trakcie ssania piersi, nie na zapas.
      wiec nie masz opcji takiej, ze masz malo mleka. masz go w odpowiedniej ilosci i zawsze kiedy Twoje dziecko ssie piers - zawsze to mleko bedzie.
      dziecko ssac piers zamawia sobie okreslona ilosc mleka.
      podajac do ssania butelke, dziecko w tym czasie nie stymuluje piersi i tym samym wyciszasz laktacje. ergo - faktycznie masz mniej mleka

      3 - 4 miesiace to okres kryzysu laktacyjnego, ktory mija. dziecko rosnie, zoladek rosnie, zwiekszaja sie jego potrzeby zywieniowe, wiec musi sobie mleka domowic. stad tez czeste ssanie. przystawiaj do piersi na zadanie, tak czesto jak chce, nawet co 15 min. za chwile to sie unormuje, jak podaz dorowna popytowi.

      na dodatek upaly, goraco, dziecku chce sie pic i moze nie miec ochoty na jedzenie. a dla dziecka takim piciem jest mleko I fazy. jezeli chce pic, a nie jesc - w momencie mleka II fazy - odmawia piersi. zeby za chwile znow wolac.

      i jeszcze kolejna sprawa jest to, ze moze trafil Ci sie okresowy ssak - przylepiec. moj syn taka faze mial przez pierwsze 3 miesiace. karmilam raz dziennie. przez 23 h. Twoj moze ma akurat teraz taka faze?

      to minie.
      jezeli chcesz karmic piersia, utrzymac laktacje, olej butle (bo ona Ci ja wyhamuje), podawaj piers ilekroc zazada i po prostu przetrwaj.
      kontroluj wage (ale nie codziennie! co dwa tyg wystarczy w zupelnosci), pilnuj czy brudzi pieluchy (zarowno sikami jak i kupa), a wszystko bedzie dobrze i wszystko sie unormuje predzej czy pozniej.
      • losiowo Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 15:42
        Wiesz co...dziękuję bardzo za takiego wyciszającego postawink Może za bardzo panikujęwink Wiecie...u mnie w rodzinie z "babci prababci" wszystkie mamy zapędy do karmienia w rodziniewink sama w domu mam 2 lodówki-na co mąż początkowo robił wielkie oczywink Ja ZAWSZE mam zapasy we wszystkim...i dlatego może za bardzo czasami napędzam ta laktację herbatkami,żeby mieć jak najwięcej...a później normowanie traktuję jako braki. Chociaż teraz mam taki zjazd,że faktycznie to jest może to o czym pisałaś czyli ten kryzys 3/4 m-cawink DZIĘKUJĘ WAM BARDZO DZIEWCZYNY...juz nie będę męczyć mojego Stasieńka butelkąwink Swoją drogą...jest niesamowity-że nie zaskoczyłwink i wybrał to co jest lepsze....wink
      • marsylvik Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 22:43
        > 3 - 4 miesiace to okres kryzysu laktacyjnego, ktory mija. dziecko rosnie, zolad
        > ek rosnie, zwiekszaja sie jego potrzeby zywieniowe, wiec musi sobie mleka do
        > mowic.
        stad tez czeste ssanie. przystawiaj do piersi na zadanie, tak czesto
        > jak chce, nawet co 15 min. za chwile to sie unormuje, jak podaz dorowna popyto
        > wi.

        Wsio dobrze opisałaś, tylko ja mam jeden postulat wink

        Wprowadźmy może małą korektę w nazewnictwo... Nie używajmy określenia "kryzys laktacyjny" bo sugeruje ono, że to coś nie tak z laktacją. I doprowadza do takich właśnie przemyśleń, jakie nam tu zaprezentowała autorka wątku. I do dokarmiania, a co za tym idzie początku końca karmienia piersią w okolicy 3 i 4 miesiąca. Tak było z moim starszym dzieckiem, tak było ze starszym dzieckiem autorki i o niewiele brakuje, żeby tak się stało z jej kolejnym dzieckiem.

        Proponuję mówić o skoku wzrostowym, bo lepiej oddaje istotę "problemu". A określenie "kryzys laktacyjny" najlepiej zacznijmy gremialnie wyśmiewać i zawsze pisać go w cudzysłowiu wink
        • monocle Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 22:59
          marsylvik, nic dodać, nic ująć.
          Zdecydowanie żaden kryzys laktacyjny, ten co najwyżej rodzi się w głowie mamy wink
        • murwa.kac Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 28.06.13, 11:49
          racja, nazewnictwo niezbyt trafione, ale takie wlasnie powszechnie funkcjonuje w odniesieniu do tego zjawiska.
          zawracac wisle kijem teraz, zeby nazewnictwo zmienic? nie sadze smile

          samo zjawisko kryzysu jest na tyle powszechne, ze ciezko bedzie cos na tym polu zmienic.
    • monocle Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 27.06.13, 22:01
      Najgorsze to uwierzyć, że coś takiego jak kryzys laktacyjny istnieje smile
      Przyznam jednocześnie, że gdybym nie poznała fizjologii laktacji i karmienia piersią, to sama uwierzyłabym w istnienie kryzysów, których de facto w ogóle nie miałam.
      Poza tym, jeżeli wydaje Ci się, że masz "mało" mleka, to najlepszym sposobem jest przystawianie malucha do piersi, a nie podawanie butelki. Butelka działa odwrotnie.
    • losiowo Re: kryzysy laktacyjne...a nie chce butelki:-((( 30.06.13, 14:00
      Dziewczyny...przystawialiśmy się często...butla schowana daleko...wszystko wraca do normywink Właściwie...jest dużo lepiej-po Waszych postach "głowa" mi wyluzowała i o to chyba najbardziej chodziłowink Bardzo Wam dziękuję.....postaram się już nie wariowaćwink Mam jeszcze jedno pytanie dot. kupek...ale założę już nowy temat...wink BARDZO Wam dziękuję za wsparciewink nawet nie myślałam, że można poczuć się o tyle lepiej dzięki wsparciu z takiego forumwink Chyba zagoszczę tu na dłużejwink BUZIAKI!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka