Witam, dziewczyny bardzo prosze o rady...
Mam miesięczne niemowlę, ktore w tydzien po powrocie ze szpitala straciło na wadze, wiec pediatra kazała dokarmiac mm

niestety obecny przy tym był mój maz, ktory wziął sobie ta rade do serca i po kazdym karmieniu kazal podawac dziecku butelke...po tygodniu dziecko przybralo na wadze wiec chcialam ograniczyc butle tak, aby karmic tylko piersia...po paru dniach trafiłam do szpitala z powodu nacięcia ropnia

przez dwa dni dziecko bylo tylko na mm, wiec pieknie tacie spało od karmienia do karmienia...teraz probuje wrócić po raz kolejny do samej piersi, ale wyglada to tak, ze maluch ma piers w buzi non stop i sobie przy niej usypia po 2-3 minutach aktywnego ssania ( nie da się go dobudzic- nawet laktatorka stwierdziła ze jest baaaaaardzo oporny na wybudzanie). Gdy probuje wyciągnąć piers po tym jak zasnie i odlozyc do lozeczka włącza się mu alert i nic nie pomaga jak tylko ponowne podpięcie do piersi.
Maz się denerwuje bo najchętniej dalby mu butelke " bo dziecko glodne" a ja bardzo chce karmic sama piersia. Kupiłam nawet wagę, aby kontrolować przyrosty. Co zrobić jesli jednak dziecko nie bedzie przybierało na wadze? Zostaje mi tylko mm? I czy to normalne ze maluch chce mieć piers w buzi non stop i nie mozna go nigdzie odlozyc?Jak moge go skutecznie rozbudzić aby ssal efektywnie? Przecież po mm spal 3-4 godziny.
Bardzo prosze o pomoc.