olga50
18.08.04, 20:55
Byliśmy ostatnio z mężem w kościele by ustalić, kiedy będzie można ochrzcić
naszego synka.Ksiądz powiedział, aby rodzice chrzestni przynieśli
zaświadczenia ze swojej parafii, że są osobami wierzącymi i umówił się z nami
na następny tydzień na próbę przed chrztem.Dał nam również karteczki byśmy
sie wyspowiadali i przynieśli mu z podpisem. Przekazałam chrzestnym co mają
przynieść i mieliśmy spotkać się za tydzień.
Po tygodniu poszliśmy na tą próbę.Ksiadz po skończeniu przemówienia prosił by
kolejno do niego podchodzić.Stał przy ołtarzu z wielką księgą w której
wszystko notował.Przyszła kolej na nas.Ksiądz poprosił nas o kartki ze
spowiedzi i zaświadczenia od chrzestnych.Chrzestnej udało sie zdobyć owe
zaświadczenie.Chrzestny natomiast go nie miał.Tłumaczył to tym, iż biskup z
jego parafii dał mu tylko podpis na kartce od spowiedzi, bo nie wiedział o
jakie zaświadczenie chodzi.I wtedy sie zaczeło.Ksiadz zaczął krzyczeć na nas
tak jak byśmy byli dziećmi z podstawówki.Nawet nie przypuszczałam, że ksiądz
może w ten sposób sie odzywać.Odzywki typu: "CO WY ZE MNIE JELENIA ROBICIE"
nie powinny płynąć z ust duchownego.Najbardziej jednak wstrząsneły mną
słowa: "CZY MACIE JUŻ UREGULOWANĄ OPŁATĘ?!!!"Mąż powiedział, że jeszcze nie,
a ksiądz kazał mu ją uregulować.Mąż wyciągnał przygotowaną kopertę i wręczył
mu ją.On ją wziął i zapisał na niej nasze dane.To był dla mnie szok!!!Jak on
mógł przyjąć od nas ofiare niczym jakąś łapówkę na ołtarzu w kościele.Tam
gdzie ludzie sie modlą, tam gdzie ksiądz łamie opłatek!!! Dopiero po
wzięciu "koperty" trochę sie uspokoił i powiedził:"SPRÓBUJ NA JUTRO ZAŁATWIĆ
TO ZAŚWIADCZENIE, A JAK NIE ZAŁATWISZ TO POMYŚLIMY..."
Być może myslał już o drugiej kopercie!A co Wy o tym myślicie?Bo ja coraz
bardziej zrażam sie do księży!