Dodaj do ulubionych

Trochę z innej beczki...

18.08.04, 20:55
Byliśmy ostatnio z mężem w kościele by ustalić, kiedy będzie można ochrzcić
naszego synka.Ksiądz powiedział, aby rodzice chrzestni przynieśli
zaświadczenia ze swojej parafii, że są osobami wierzącymi i umówił się z nami
na następny tydzień na próbę przed chrztem.Dał nam również karteczki byśmy
sie wyspowiadali i przynieśli mu z podpisem. Przekazałam chrzestnym co mają
przynieść i mieliśmy spotkać się za tydzień.
Po tygodniu poszliśmy na tą próbę.Ksiadz po skończeniu przemówienia prosił by
kolejno do niego podchodzić.Stał przy ołtarzu z wielką księgą w której
wszystko notował.Przyszła kolej na nas.Ksiądz poprosił nas o kartki ze
spowiedzi i zaświadczenia od chrzestnych.Chrzestnej udało sie zdobyć owe
zaświadczenie.Chrzestny natomiast go nie miał.Tłumaczył to tym, iż biskup z
jego parafii dał mu tylko podpis na kartce od spowiedzi, bo nie wiedział o
jakie zaświadczenie chodzi.I wtedy sie zaczeło.Ksiadz zaczął krzyczeć na nas
tak jak byśmy byli dziećmi z podstawówki.Nawet nie przypuszczałam, że ksiądz
może w ten sposób sie odzywać.Odzywki typu: "CO WY ZE MNIE JELENIA ROBICIE"
nie powinny płynąć z ust duchownego.Najbardziej jednak wstrząsneły mną
słowa: "CZY MACIE JUŻ UREGULOWANĄ OPŁATĘ?!!!"Mąż powiedział, że jeszcze nie,
a ksiądz kazał mu ją uregulować.Mąż wyciągnał przygotowaną kopertę i wręczył
mu ją.On ją wziął i zapisał na niej nasze dane.To był dla mnie szok!!!Jak on
mógł przyjąć od nas ofiare niczym jakąś łapówkę na ołtarzu w kościele.Tam
gdzie ludzie sie modlą, tam gdzie ksiądz łamie opłatek!!! Dopiero po
wzięciu "koperty" trochę sie uspokoił i powiedził:"SPRÓBUJ NA JUTRO ZAŁATWIĆ
TO ZAŚWIADCZENIE, A JAK NIE ZAŁATWISZ TO POMYŚLIMY..."
Być może myslał już o drugiej kopercie!A co Wy o tym myślicie?Bo ja coraz
bardziej zrażam sie do księży!
Obserwuj wątek
    • ministrowa Re: Trochę z innej beczki... 18.08.04, 21:40
      Wiesz co to jest po prostu skandal.Właśnie tacy beznadziejni księża i ich chore
      podejście do chrztu sprawiaja, że zamiast przyjemnej ceremonii powstaje coś co
      musimy odbębnić.Ja mam troche niewyparzony język i napewno zrobiłabym awanturę w
      takiej sytuacji.
      My tez jesteśmy w trakcie załatwiania chrztu i jak narazie jest OK
      tzn.ustalilismy juz termin ale nie wiem właśnie czy nie dostanę jakiejś
      popieprzonej kartki na spowiedź - o matko co to za sprawdzanie czy sie
      wyspowiadałam czy nie.To jest wszystko jakieś beznadziejne dla mnie.Z jednej
      strony widzi mi sie mały kościółek, moja córeczka na biało w wianku, rodzice
      chrzestni, miło sympatycznie, bez zbędnej moim zdaniem imprezy, a z drugiej
      strony wiem że będzie inaczej...
      Nie wiem czy nie zaczną w tej naszej parafii krzywo patrzeć jak przyniesiemy ten
      formularz z danymi bo pomimo iż mamy ślub kościelny nawet w tej właśnie parafii
      to mąż jest ateistą - no cóż pożyjemy zobaczymysmile)
    • kajka_997 Re: Trochę z innej beczki... 18.08.04, 22:23
      Chrzcilismy w kwietniu.Na ustalaniu terminu uroczystosci nie mielismy
      pieniedzy,ale zapytalismy,ile taka przyjemnosc jest warta?
      Ksiadz spojrzal w papiery(oboje pracujemy w budzetowce)i z ojcowska troska
      zapytal-a czy wogole mozecie cos dac?Usmiechnelismy sie i powiedzielismyze na
      troszke nas stac.Rzekl,ze zaplacimy bezposrednio przed ceremonia.
      Gdy przybylismy pod kosciol okazalo sie,ze musimy zlozyc podpisy u pani
      siedzacej na dziedzincu.Podekscytowani podpisalismy i odeszlismy.Slyszymy
      wrzask-Halo,panie(tu padlo nasze nazwisko)nie zaplacil pan za chrzest!!!
      Wydawalo nam sie,ze kazdy sie na nas patrzy,maz wrocil i dal koperte.Pani
      otworzyla,pokrecila glowa,zapisala na niej nasze nazwisko i odlozyla ja na bok
      bez slowa.A gdyby nas na prawde nie bylo stac?
      Pocieszam sie,ze przede mna jeszcze tylko Komunia i koniec tych
      przyjemnosci.Reszta bedzie zalezec wylacznie od mojego Dziecka.
      Zycze powodzenia i pozdrawiam
      • ministrowa Re: Trochę z innej beczki... 18.08.04, 22:34
        Myśmy z mężem już dawno postanowili - KOMUNII NIE BĘDZIE.
        • driadea Re: Trochę z innej beczki... 18.08.04, 22:40
          Właśnie dlatego nie jestem katolikiem...
          • jess Re: Trochę z innej beczki... 15.09.04, 14:40
            a ja jestem katoliczką pomimo tego...
    • martelia Re: Trochę z innej beczki... 18.08.04, 23:53
      Ja byłam dowiedzieć się w mojej parafii o warunki udzielenia chrztu i okazało
      się,że najważniejszym we wszystkim był brak kartoteki,którą zakłada się podczas
      kolędy, ktorej nie przyjmowaliśmy ze względu na wyjazdy.Ksiądz był
      oschły,ironiczny i nie chciał ułatwić sprawy(w sensie informacyjnym).Po
      opowiedzeniu mężowi całej rozmowy, ten stwierdził,że to moja wina,bo
      potraktowałam księdza jak urzędnika. Szkoda tylko,że sam nie zechciał wziąć
      sprawy we własne ręce. Ale wracając do tematu : księża w niektórych przypadkach
      sami proszą się o takie traktowanie :najważniejsze koperty-opłaty,kartki do
      spowiedzi i zaświadczenia.U nas ojcem chrzestnym będzie osoba mieszkająca w
      Niemczech, to co może ma przywieźć zaświadczenie potwierdzone przez tłumacza
      przysięgłego ?! Jutro idę na kolejne rozmowy i pertraktacje. Ponieważ zależy mi
      na sobocie,to tu kolejny problem. Zaczynam się zastanawiać czy nie chodzi tu o
      grubość koperty.
    • sacreble Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 08:06
      Bede ostra, ale od wielu wielu lat jestem jak najgoszego zdania o całym tym
      bajzlu pt. koscioł katol. i takie kwiatki jakie spotykaja olgę50 i miliony
      innych osob wierzacych tylko utwierdzaja mnie w przekonaniu ze KK to jedno
      wielkie skrzywienie.
      Jestem ateistka z wyboru i przekonania.
      Żadnych chrztów i innych "ceremonii" u nas nie bedzie.
      • eklon Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 08:34
        Jak czytam Wasze posty, to włos się na głowie jeży!
        Nasza parafia jest chyba wyjątkiem od reguły pod hasłem KK.
        Jak braliśmy ślub wiadomym było, że trzeba mieć nauki, wygłoszone zapowiedzi i
        zaświadczenie ze spowiedzi. Nie oponowaliśmy, bo akurat wcale nam to nie
        przeszkadzało. Jak zapytaliśmy ile kosztuje udzielenie ślubu, ksiądz
        powiedział, że każda kwota będzie odpowiednia, ale najważniejsze jest żebyśmy
        się na tej uroczystości pojawili smile
        Przed samą ceremonią podpisywaliśmy jakieś dokumenty w zachrystii. Brat męża,
        który był świadkiem z wrażenia zapomniał wręczyć przysłowiową kopertę, ale mimo
        tego uroczystość była przeprowadzona z całym namaszczeniem. Kazanie wygłoszone
        specjalnie pod nas (mąż Hubert - więc było o polowaniu... o zgrozo na kobiety,
        ale w pozytywnym kontekście, ja - Ewa, więc o pierwszej matce itp., wszyscy
        goście byli zadowoleni i wyszli z kościoła wręcz rozbawieni). Mąż poszedł z
        kopertą dopiero w poniedziałek.
        Z chrztem było podobnie. Tzn. u nas chrzty są w 1 i 3-cią sobotę miesiąca, tak
        jest od początku istnienia parafii, więc można od razu sobie zaplanować
        imprezę. Nie wiem jak jest w przypadku, gdy chce się zmienić termin, ale pewnie
        nie ma problemu.
        Chrzczonych było ośmioro niemowlaków, znowu podpisywaliśmy jakieś dokumenty w
        zachrystii. Ksiądz zbierał niepodpisane koperty i odkładał do koszyczka na
        ofiarę. Podchodziliśmy przypadkowo, więc nie wiedział kto ile dał. A
        uroczystość wyglądała podobnie jak ślub. Moja rodzina była wniebowzięta, bo
        większość z nich ma do czynienia niestety z księżmi opisanymi przez Was.
        Faktem jest, że nasza parafia służy jako wzór w naszym mieście, ale niektórzy i
        tak wolą parafię oo. Paulinów, którzy są bardziej rygorystyczni. Wszystko
        kwestia gustu, a ja uważam, że wiara to indywidualna sprawa każdego z nas i nie
        trzeba jej udowadniać poprzez chodzenie do kościoła.
        A tak nawiasem mówiąc czytałyście "Kod Leonarda da Vinci"?
        • babicha Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 09:28
          Witam!
          Niezle mnie przestraszylyscie waszymi wypowiedziami.
          My planujemy chrzest w jakis dzien tygodnia bez mszy tylko sami chrzestni i
          nasi rodzice, ale wiem ze nas ksiadz jest tez w tych sprawach przekupny.
          Nasz synek ma juz 7 miesiecy i jest strasznym wiecipieta i nie wytrzymuje na
          niedzielnej mszy.Pozatym nie mamy koscielnego slubu wiec do tego na pewno sie
          doczepi.
          A co myslicie zeby polaczyc chszciny z roczkiem?
    • yoyo11 Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 09:32
      No cóż

      A potem taki ksiądz idzie poleżeć krzyżem przed ołtarzem, wyspowiada się i
      czuje się rozgrzeszony. To jest właśnie zaleta naszej religii - wygodnictwo -
      grzeszymy i rozgrzeszamy się. W kółko Macieju


      Swoją drogą to bym chyba przed obliczem mordę otworzyła i na pewno nie
      ochrzciłabym dziecka w tym kościele, u tego księdza.
    • judytak Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 09:50
      już troje dzieci chrzciliśmy w tym samym kościele w Warszawie
      wszystkie papiery podpisuje się w kancelarii, gdzie wchodzi się pojedynczo (nie
      ma "publiczności")
      owszem ksiądz mówi o zaświadczeniach dla chrzestnych, ale:
      • anka1 Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 10:01
        ja chrzcilam Synka poza parafia, ksiadz byl super, mimo ze nie jestesmy
        malzenstwem nie uslyszalam zadnych komentarzy. a potem sobie posluchalam jak
        inny ksiadz ( zeby bylo smieszniej spowinowacony z nami ), postawil swoim innym
        kuzynom warunek : albo slub i chrzciny albo won ! i przez takich urzedasow, bo
        trudno nazwac ich ksiezmi, coraz bardziej zrazam do katolicyzmu.
        p.s. czytalam gdzies takie stwierdzenie : < gdyby mezczyzni rodzili dzieci
        aborcja bylaby sakramentem >
        • jess Re: Trochę z innej beczki... 15.09.04, 14:46
          moi znajomi mieli identyczny problem - proboszcz (znany skądinąd ze swojego
          łakommstwa na pieniądze) odmówił chrztu, bo rodzice mieli tylko ślub cywilny.
          Powiedzieli mu, że chętnie wezmą ślub kościelny, bo od dłuższego czasu planują,
          ale nie mogą bo ich po prostu nie stać! Odmówił im mimo wszystko i chrztu i
          ślubu. Zadzwonili więc do biskupa i ten (trochę bardziej orientujący sie w
          prawie kanonicznym) przysłał upomnienie dla proboszcza i kazał mu udzielić
          chrztu, bo SAKRAMENTU CHRZTU według prawa kanonicznego SIĘ NIE ODMAWIA!
    • szpiczak Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 09:56
      no nie!!! ale chamstwo!! ja nie zaplacilam nic za chrzest bo nikt sie niczego
      nie domagal a u nas w domu sie nie przelewa i nie bede wyskakiwac z kasa
      sama.niestety coraz wiecej slysze ze ksieza to chamy i tylko chca forsy.niestety
    • gosiash Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 10:19
      A ja mam takie szczescie, ze zawsze na super proboszczy trafiam, a mieszkalam
      juz w trzech parafiach. Zrezta ksieza to tez ludzie i nie mozna na ich
      zachowaniu swojej wiary budowac. a co do kartek i zaswiadczen, to niestety
      trzeba jakos udowodnic, ze sie jest praktykujacym. W koncu chrzest to
      sakrament, a nie imprezka z polewniem glowy. Jak cos zalatwiacie w urzedzie to
      tez musicie pokazac dowod tozsamosci.
    • jaworka Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 10:31
      Witam!
      Dziewczyny to jest nie do pomyślenia1 WŁos mi się jezy na głowie. Posłuchajcie
      jak było i będzie u nas.
      Byłam w kancelarii u księdza 16 sierpnia. Mówię, że planujemy chrciny 22 i już
      byłam wypytywać się o szczegóły u proboszcza.. Wziął metrykę Alberta i zaczął
      spisywać jgoa dane. Potem moje i męża. Podałam chrzestną, którą jest moja
      siostra, na szczęscie z tej samej parafii. A ksiądz mówi; OPj podpadła mi
      BArbara, podpadła. A ja milczę, żeby nie wdać się w dyskusję. Pewnie je dawno
      nie widział w kościel. Mnie i męza ostatnio widział chyba na ślubnej. Pyta o
      chrzestnego, jest nim brat mojego męż. On jest z tej samej parafii, ale mieszka
      w centrum, więc musiał iść tam. Poszedł do tego księdza- a ten, że go nie widzi
      w kościele. Krzywił się i stroszył, w końcu Darek położył kopertę i ksiądz dał
      mu zaświadczenie. Załamałam się tym, w naszych czasach za piniądze można
      wszystko.
      Teraz rozumiem mojego męża, który mówił, że nie chce chrztu, bo nie chce się
      użerać z klerem. Mąż jest buddystą (przynajmniej głęboko tkwi w doktrynach
      buddyzmu zen) i dla niego cała ta szopka jest horrorem.
      To wszystko wyglądało by lepiej, ale księża burzą cała radość. A czytając coraz
      więcej postów na ten temat, tylko utwierdzam sie w tym przekonaniu.
      Gorąco pozdrawiam.
      Ania
    • bizu Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 10:45
      Ja, podobnie jak eklon mam szczęście do normalnych księży i proboszcza. Tak się
      złożyło, że w ubiegłym roku mieliśmy ślub i chrzciny i nie mogę absolutnie nic
      złego powiedzieć choć w naszym przypadku wszystko było inaczej niż powinno być.
      Ślub braliśmy w innym kościele, niż nasza parafia - nikt nie robił problemu,
      musieliśmy tylko zaliczyć nauki. W naszej parafi chrzciny są w drugą niedzielę
      miesiąca, my chrziciliśmy w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia i też nie
      było problemu. Ksiądz tylko zapytal, czy moglibyśmy przełożyć ceremonię na
      drugi dzień Świąt, bo był inny chrzest, ale nam nie pasowało. Nie
      potrzebowaliśmy żadnych karteczek ani zaświadczeń. U nas chrzest to ceremonia
      po mszy i dopiero wtedy można przyjść do kościoła. Tak więc było bardzo
      nastrojowo- pusty kościół, ksiądz i my, i dwa Dzieciątka (obok była Stajenka).
      Przy obu uroczystościach ani razu nie było mowy o pieniądzach. Owszem, daliśmy
      koperty, ale dopiero po ślubie, chrzcie. I jeszcze jedno, załatwienie
      czegokolwiek w kancelarii parafialnej jest oczywiście bezpłatne. Ale podobno
      tak jest na opolszczyźnie. Mąż pochodzi z okolic Rybnika i tam na wejściu
      trzeba przeczytać CENNIK - każda sprawa jest dokładnie wyceniona. Bez kasy
      niczego nie załatwisz. Widocznie każda diecezja ma swoje "prawa". Pozdrawiam
    • mada_br Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 11:09
      Ja chrzciłam małego w tygodniu, we wtorek, akurat były rekolekcje. Nie byliśmy
      na mszy bo dziecko było po chorobie i nikt nie robił problemu. U nas są stałe
      opłaty. Za wpis do ksiąg płaci się 100 złotych, przyjmuje te pieniądze
      organista (nie wierzę że nic z tego nie ma), o dodatkowo płaci się 50 złotych
      kościelnemu - (nie wiem za co). Pozytywne jest to że mimo że mamy tylko ślub
      cywilny nikt nie robił problemów z chrztem, tylko organista się głupio spojrzał
      jak zapytał w którym roku braliśmy ślub kościelny a my odpowiedzieliśmy że nie
      mamy smile.
      A od chrzestnych nikt nic nie żądał, żadnych karteczek.
    • gumitex Re: Trochę z innej beczki... 19.08.04, 23:37
      U nas ksiądz był ok. Obśmiał się trochę, że nie wiedziałam, kto jest księdzem
      (był po cywilnemu) i spytałam się, gdzie możemy znaleźć księdza. Nie wymagał
      kartek ze spowiedzi - podszedł nas psychologicznie i powiedział, że możemy to
      chyba zrobić dla naszego dziecka. Zaświadczenia od chrzestnych z parafii chciał
      w dniu chrztu. Jak byśmy nie dostarczyli, chyba by też ochrzcił. Na nasze
      pytanie o opłatę, powiedział, że to najmniej ważne. Koperty nie opisywał.
      Powiedział tylko, żebyśmy pojawili się czasem w niedzielę.

      A podczas chrztu wzywał św. Marlenę (chyba Dietrich, bo innej nie znam), by
      modliła się za dziewczynkę ochrzczoną tym imieniem. Myślałam, że się popłaczę
      ze śmiechu. A może jest święta Marlena, czy ktoś wie?
      • eklon Re: Trochę z innej beczki... 20.08.04, 13:11
        Hej,
        wprawdzie nie ma świętej o takim imieniu, ale imię to jest skrótem od Marii
        Magdaleny lub Marii Heleny jak również jest holenderską pochodną imienia
        Magdalena - Marleene, (sprawdziłam na www.imiona.net.pl/pokaz.php?
        id=503&litera=M&jacy=all) więc idąc tym tropem może modlił się do nich smile
    • cody2 Re: Trochę z innej beczki... 20.08.04, 12:53
      Ja sobie myśle, żepowinniście poszukać innego księdza. Czasami trafiaja się
      normalni, z którymi mozna porozmawiać nawet (wcześniej nie bardzo w to
      wierzyłam )
    • arras-k Re: Trochę z innej beczki... 22.08.04, 10:59
      Ja jak bylam załatwiać chrzzest, to księdza interesowało przede wszystkim czy
      przyjmowałam kolęde.Mówił, że nie ma mnie zapisanej , ze
      przyjmowałam.Powiedziałam mu że na pewno przyjmowałam.Później rozmawiałam o tym
      z mężem i on zażartował sobie , że na kolędę daliśmy tylko 20 zł, a moze księża
      zapisują kolędę od 30 !!!
      • diara Re: Trochę z innej beczki... 22.08.04, 12:53
        To co się dzieje jest naprawde straszne! Ja miałam niefajne zajście ze ślubem.
        Ślub braliśmy w innej parafii nie w naszym mieście. Na jakieś 2 miesiące przed
        ślubem pojechaliśmy do tamtego proboszcza zapisać termin. Wszystko było ok,
        ksiądz się zgodził. Wszystkie formalności załatwialiśmy u nas, w naszej parafii
        a tam miały być przesłane papiery.
        I jakiś tydzień przed wyznaczoną datą pojechaliśmy tam z kasą i wiecie co się
        okazało? Że na ten termin i tą samą godzinę jest już zapisana INNA PARA!!!!!!
        SZOK!!!
        Nie wiem jak to możliwe, przecież nas zapisywał wcześniej!
        Ale doszlismy do wnosku, że to stało się dlatego że nie daliśmy kasy od razu.
        Smutne. Ale prawdziwe.
        Całe szczęście była wolna godzina później. Aż strach pomyśleć co by było, jakby
        w tym dniu wszystkie godziny były zajęte!
        Musieliśmy tydzien przed ślubem informować wszystkich gości o zmianie godziny!
        Nic takiego śię nie stało, ale niesmak pozostał. Jak można było tak zrobić?
    • aga_piet Re: Trochę z innej beczki... 22.08.04, 15:41
      Ponieważ mam pozytywne doświadczenia, czuję się w obowiązku o nich napisać. W
      mojej parafii (Tczew) mieszkamy już 6 lat, przeżyliśmy: ślub, pierwszą komunię
      i chrzciny trojga dzieci. ANI RAZU NIE WYMUSZANO NA MNIE ŻADNEJ KASY. Wprawdzie
      są oficjalne stawki (np. za chrzest 30 zł) ale zawsze jest powiedziane, że
      jesli kogoś nie stać to nie musi dawać.
      Podobnie na kolędzie – ofiarę daję zawsze z własnej woli i nie wyobrażam sobie
      aby ktoś zaglądał do koperty ile w niej jest.
      Wszystko zależy od proboszcza i księży. My np. w ogóle nie chodziliśmy do
      kościoła, a proboszcz trafiwszy do nas na kolędę - po chyba godzinnej rozmowie
      zachęcił nas do kościoła. I od tego czasu jesteśmy poprawnymi katolami.
      Ale smutne jest to, że tak łatwo można się zrazić do kościoła przez kontakt z
      nieodpowiednimi osobami na nieodpowiednich miejscach.
      Na szczęście czasem bywa też odwrotnie smile jak w naszym przypadku.
      Pozdrawiam
      Aga
    • iza_luiza Re: Trochę z innej beczki... 22.08.04, 20:32
      To ja na świeżo bo dzisiaj chrzcilismy synka smile))
      Chrzest odbywał się w parafii teściowej, ja nie chodzę do kościoła z wielu
      względów więc nie chciałam szukać na miejscu. Wysłałam chrzestną (moją siostrę)
      po zaświadczenie, poszła do swojej parafii a tam ksiądz zajrzał do kartoteki i
      powiedział, że nie przyjmowali księdza na kolędę, że ma wpisane że to
      świadkowie Jehowy (;-D) i że nasza Mama nie będzie miała mszy żałobnej po
      śmierci jeśli tego nie wyjaśni !!! Wyobrażacie sobie coś takiego ??
      Ksiądz odmówił mojej siostrze zaświadczenia, kazał sobie przynieść świadectwo
      ukończenia nauki religii i bierzmowania.
      Na szczęście okazało się, że zaświadczenia nie są potrzebne, w parafii
      teściowej podpisaliśmy się tylko, teściowa płaciła za chrzest więc nie wiem
      ile, wszystko odbyło się bardzo miło, bez ćwiczeń itp.
      Ale jak pomyslę o tamtym księdzu...
      No cóz, tak jak są ludzie i LUDZIE tak są księża i KSIĘŻA smile))
    • kaja5 Re: Trochę z innej beczki... 15.09.04, 13:37
      To prawda, ze zachowanie księży pozostawia wiele do życzenia.Ja jednak chodzę
      do kościoła nie dla księży a dla Boga
      • moonicaa Re: Trochę z innej beczki... 15.09.04, 15:09
        Ja mialam wesolo przed naszym slubem rok temu. Kiedy przyszlismy z mężem na
        spisanie protokolu, Proboszcz, swiatobliwy czlowiek powiedzial, jak możemy
        sie "wpierdzielac" na ostatnią chwile, kiedy on ma tyle zajęć!! A jak mąż byl
        zglosic Coreczke do chrztu w tym roku, to proboszcz na to" Anita, co to za
        imie?? Nie moze byc Ania?? Lepiej zmiencie!! " Tak jaby on mial decydowac o tym
        jak ma sie moje dziecko nazywac!!! SZkoda ze mnie tam nie bylo, to bym mu
        powiedziala, ze gdyby urodzil za mnie to moglby wybrac dla niej imiesad
        Normalnie szok, co sie z tymi książmi dziejesad(
    • anik801 Re: Trochę z innej beczki... 15.09.04, 21:56
      jestem w szoku!Zaświadczenia,kartki?Ja tydzień temu zostałam chrzestną i nikt
      nie pytał mnie o jakieś zaświadczenia i kartki od spowiedzi,ale widać że co
      kościół to inaczej.
    • misiamama Re: Trochę z innej beczki... 15.09.04, 22:38
      Hej
      U nas nie było problemu, chrzty są w niedziele (wyznaczone) my chcieliśmy w
      sobotę i OK. Spowiedzi nie dokumentowaliśmy, bo to było 1 maja i
      powiedzieliśmy, że przecież byliśmy u spowiedzi wielkanocnej. Ale żaswiadczenia
      chrzestni dostarczyli. Co do "koperty", zapytaliśmy ile, a ksiądz zajrzał
      w "kartotekę" i rzekł (cyt.) " no chociaż stówkę daj". Ale juz sam chrzest był
      przesympatyczną uroczystością, bylismy tylko my z dzieckiem i rodzice
      chrzestni, msza za całą naszą rodzinkę, kazanie bardzo osobiste i miłe.
      Czy jest święta Marlena to wie tylko Bóg, ja myślę że pewnie jest.
      Aga
      • lawia Re: Trochę z innej beczki... 16.09.04, 09:02
        Ja chrzciłam swoją córcię w zeszłą sobotę i oczywiście była opłata tzn.
        "co łaska ale nie mniej niż 50 zł"
        To mnie jeszcze nie zbulwersowało bo już dowiadywałam się od koleżanek że tak
        jest ale wkurzyłam się jak zobaczyłam przez przypadek swoją kartotekę z
        tzw "odwiedzin duszpasterskich" było tam napisane ile się daje na ofiarę na
        takich odwiedzinach.
        • arras-k Re: Trochę z innej beczki... 16.09.04, 10:32
          lawia napisała:
          wkurzyłam się jak zobaczyłam przez przypadek swoją kartotekę z
          > tzw "odwiedzin duszpasterskich" było tam napisane ile się daje na ofiarę na
          > takich odwiedzinach

          Te odwiedziny duszpasterskie to po prostu kolęda?A ile się daje na ofiarę.Ja
          daje zawsze ok.20 zł. i chciałabym wiedzieć czy nie za mało.
          • lawia Re: do przedmówcy 16.09.04, 10:40
            Podobno ofiary te są dobrowolne i według mnie powinno się dawać tyle na ile
            człowieka stać lub też tyle na ile się ma ochotę można też nie dać nic.
            Ja osobiście również daję 20 zł ale zastanawia mnie to w jakim celu jest to
            zapisane w kartotece. Czy kartoteka tego króry da np 100 zł jest włożona do
            jakiejś wyższej półki bo jak nie to nie wiem czemu mają służyć takie zapisy.
    • merlott takie to smutne... 16.09.04, 12:16
      mamy piekna religie i czesto tak nieodpowiednich kaplanow...

      tyle ludzi odchodzi przez to z Kosciola...

      smutne...

      -----------------------------------
      tak mi dobrze, ze mam kogo kochac...
      -----------------------------------
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka