Pytanie o spanie. Śpię z moim synem (5 miesięcy) od urodzenia i czasem mam wrażenie ze jemu to wcale nie służy. Fakt ze jak w takim ciężkim okresie, jak przez ostatnich kilka dni - 90% dnia płacz i marudzenie nawet na rączkach, to w nocy jest mi łatwiej bo jak się przebudzi to nie trzeba nosić usypiać tylko bierze sutka do paszczki i śpi, nawet nie musi ssać - chyba sama obecność piersi jest dla niego uspokajajaca. Natomiast kiedy są zwykłe dni to mam wrażenie że mu przeszkadzam

często było tak, ze leżał obok wiercił się kręcił i jak go zostawiłam i poszłam gdzieś "w nogi" łóżka to momentalnie się uspokajał i spał dalej spokojnie. Czy tak bywa? Ze dzieci jednak wolą spać same?
A druga rzecz, która mnie zastanawia to przyzwyczajenie do piersi. Czy to podsysanie w nocy nie utrudnia dziecku nauczenia się spania? Boję się że np jakby spał sam i bym go brała tylko na karmienie a przy poplakiwaniu czy przebudzeniu chwile ponosiła na rączkach to teraz by się np budzil tylko na karmienie, a tak go przyzwyczajam do rozbudzania bo fajnie tak sobie wziąć pierś do buzi i possać na wpół przytomnie.
?
Nie wiem nad ile z sensem piszę, ale już działam na 30% swojej sprawności