Jak poznajecie, ze juz czas położyć dziecko spac? Bo ja wciaz mam z tum problem, dlatego stosowałam cc, ale ostatnio nie działają

córka ma 4 i pol miesiąca. Najłatwiej było mi poznać kiedy jest senna rano, bo jak tylko ziewnela albo potarla oko to do chusty i spac. Zazwyczaj było to 1 godz. po pobudce. Nawet udało mi sie 6-8 razy włożyć w śpiworek, do łóżeczka, szum i zasnęła bez problemu. Niestety od tygodnia bunt i ryk w łóżeczku. Wydaje mi sie, ze za pozno ja klade, choc wciaz robie to koło godziny po wstaniu. Czasem jest tak, ze nie widze żadnych objawów sennosci aż tu nagle robi sie jak sowa po espresso: oczy duże, rozbiegane spojrzenie i energiczne ruchy jakby gdzieś biegła - wtedy według wszelakiej literatury ( w ktorej wyczytałam, ze dziecko gdy jest gotowe na sen zwalnia, przestaje reagować na otoczenie) i mojego doświadczenia jest juz za pozno: położenie skutkuje rykiem przy usypianiu i krótkim snem. Dzis np. spala 18.20-5.20. O 6.00 widze ziew, ale sobie myśle, ze chyba jeszcze za wczesnie. 6.10 włącza sie tryb sowy i juz wiem, ze sama nie zasnie, wkładam wchuste i ryk

rano to jeszcze, ale zwłaszcza w ciagu dnia nie dostrzegam tego momentu. Leży spokojnie przez około godzine a potem jest sowa... a ja nie potrafie wyłapać tego momentu pośredniego

plus myśle sobie, ze przecież godzina aktywności w jej wieku to mało...wczoraj np. Miała drzemke trwająca 1.5 godz., potem 1 godz. Około 10 min po tym hak wstała z tej drugiej drzemki tarla oczy i ziewała... I co ja mam o tym myślec? Nie dospała? Znowu chustowac? Zeby nie było, jak sie budzi w chuście to ja jeszcze jakiś czas chodze, zeby sie upewnić, czy nie dośpiewasz jeszcze i wyjmuje dopiero jak zaczyna sie wyrywac. Ech, albo kiepski ze mnie obserwator albo komunikacja miedzy mna a córka siada... A jak to jest u was? Moze wasze doświadczenie rozjasni mi na co jeszcze zwracać uwage.