Dodaj do ulubionych

Upadek dziecka...

02.12.04, 17:41
bawiac sie z Mala zsunela sie nagle i wyladowala na podlodze........ zadnego
placzu ani jekniecia.... Pediatra powiedziala zeby ja obserwowac, tj. czy nie
ma zadnedo wysieku z noska ani z uszu, zawrotow, nie jest nagle senna... Nie
jestem pewna czy to jest wysterczajace... Malenka ma 3 miesiace i niby cos
takiego zdarza sie nawet w "najlepszych domach". A ja mam totalne wyrzuty
sumienia... Czy ktores z waszych malenstw mialo podobna "przygode"??
Obserwuj wątek
    • monika_5 Re: Upadek dziecka... 02.12.04, 17:44
      z jakiej wysokości ?
    • csylwia Re: Upadek dziecka... 02.12.04, 17:52
      Mniejwiecej z 40 cm, a wlasciwie zeslizgnela sie...
      • monika_5 Re: Upadek dziecka... 02.12.04, 17:57
        no to się nie przejmuj, obserwuj moje dziecko nie raz spadło z tapczanu, np.we
        śnie, lub innym razem ja spałam a dziecko w nogach(?) i zaraz na dywanie.
        Pozdrawiam
        • csylwia Re: Upadek dziecka... 02.12.04, 18:02
          Dzieki bo mam totalne wyrzuty sumienia... wiesz pierwsze dziecko i chuchamy i
          dmuchamy a ty bec...Pozdrawiam!
    • olunia231 Re: Upadek dziecka... 02.12.04, 18:57
      Witam!
      sporo już na ten temat zostało napisane,wejdź w wyszukiwarkę tego forum i wpisz:
      przeczytajcie proszę ku przestrodze
      pozdrawiam
    • aga1309 Re: Upadek dziecka... 02.12.04, 21:56
      Moja mała też dzisiaj wylądowała na podłodze. Niby niewysoko i nic się jej nie
      stało ale strachu najadłyśmy się co nie miara.Tez mam niesamowite wyrzuty
      sumienia choć odwróciłam się tylko po pieluszkę. Przynajmniej mam nauczkę na
      przyszłość żeby nie spuszczać oka ze szkraba ani na sekundę.Obserwuj córcię, na
      pewno wszystko będzie w porządku. pozdrawiam
    • ania175 Re: Upadek dziecka... 03.12.04, 08:44
      Mój Leonek (miał wtedy jakieś 7-8 m-cy) tak uśpił tatusia, ze zladował z łózka
      na parkiet i uderzył główką. Było dużo płaczu, tatuś stanął na równe nogi, ja
      się prawie popłakałam. Na szczęście skończyło sie dobrze. Obserwowaliśmy jak
      sie zachowuje, czy nie leci krew z noska. Bardzo sie przestraszyliśmy. Długo
      dręczyły mnie myśli, ze jesteśmy nieodpowiedzialni i nie poświecamy małemu tyle
      uwagi na ile zasługuje i ile wymaga tak malutkie dziecko, ale takiego brzdąca
      nie sposób czasami upilnować.
    • renag Re: Upadek dziecka... 03.12.04, 09:34
      Nie pamietam ile msc mial moj synus gdy pierwszy raz przewrocil sie z pleckow
      na brzuszek, no i wyladowal z tapczanu na podlodze - parkiet bez dywanika,
      krzyczal okropnie, bylam sama z nim w domu, wybieglam tak jak stalismy,
      taksowka i do szpitala. Mały w samochodzie sie uspokoil i zaczal zasypiac a ja
      sie balam ze nie daj Boze cos zlego, juz wolałam jak płakał. Lekarz zrobil usg
      przezciemiaczkowe - było Ok. Kazal obserwowac. Nic zlego na szczescie sie nie
      dzialo, od tego czasu jestem chyba troche przewrazliwiona mama.
      Teraz mamy dwojke dzieci 7 i 2 lata (trzecie w drodze), Mała patrzy w brata jak
      w obrazek i chce robic dokladnie to samo, a ten trenuje na niej chwyty - konczy
      sie placzem nie raz, dostaja oboje bure, ale starcza na krotko.
      Ostatnio jechalismy z mala tez na dyzur bo krzyczala, ze boli ja reka w
      nadgarstku, przeswietlenia OK, dostala czopek, na drugi dzien bylo lepiej, na
      trzeci prawie zapomniala - chyba to bylo jakies naciagniecie.
      Tlumaczenie podzialalo na dzieciaki na jakies dwa dni ...
      Strach o dzieci jest juz wpisany, przynajmnie u mnie, w ryzyko zawodowe.
      Pozdrawiam R.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka