Moja tesciowa przyjezdza do nas codziennie, co doprowadza mnie do szalu
Czlowiek nawet nie moze pobyc z wlasnym dzieckiem (coreczka ma 6mcy)sam we
wlasnych czterech scianach, sprzatac kiedy chce, gotowac kiedy chce, nawet
snuc sie po domu kiedy chce, jesli sie ma na to ochote

Jest to dla mnie
duzy problem

Moj mąż stoi miedzy mlotem a kowadlem, nie chce urazic
wlasnej matki a z drugiej strony chce dla nas jak najlepiej. Najlepiej mysle
tu o tym, ze zamierzam w niedalekiej przyszlosci pojsc do pracy i wtedy
tesciowa bedzie potrzebna.
Wszystko byloby w najlepszym porzadku gdyby przyjezdzala do nas tak co 2-3
dni.Kazdy musi odpoczac, nawet ja od jej obecnosci, tym bardziej ze czuje sie
we wlasnym domu jak zaszczuty pies, sprzatam jakby mial prezydent przyjechac-
a nie wtedy kiedy mam na to CZAS i ochote (mam wrazenie ze jak ona przyjezdza
to robi inspekcje kazdego kata-ostatnio nawet powiedziala mi, ze mam kibel
umyc bo jest "brudnawy"

() Nikt mi przeciez nie musi mowic co mam robic tym
bardziej ze jest to NASZ dom a nie JEJ !!!!!!!
Juz nie wiem co mam robic - jak mam jej powiedziec, tak zeby sie nie
obrazila, zeby dala sobie spokoj z codziennymi wizytacjami??????? Na pomoc
meza raczej nie moge liczyc

(( Mowilam mu, zeby porpozmawial z nia
delikatnie, ale .... jakos nie moge sie doczekac rezultatu

((
Przepraszam, ale musialam sie komus wyzalic

(
HOPSIA