moja mama i moj koszmar

22.04.05, 23:16
Dlugo zastanawialam sie, czy napisac i czy to cos pomoze...
Jestem mama cudownej 10-miesiecznej dziewczynki i mam problem z moja mama. Na
szczescie mieszka kawalek od nas...
Dzisiaj juz mi zabraklo sil na rozmowe, po prostu odlozylam sluchawke. Jutro
przyjada rodzice, a ja juz modle sie zeby wyjechali.
Nie wiem jak zaczac. Napisac, ze moja mama jest przewrazliwiona to malo juz;
ze ma problemy sama ze soba to chyba tez.
Narodziny mojej coreczki wspomniam jako koszmar. Niestety. Wszystko przez
mame. Przyjechala zobaczyc wnuczke i zostala dwa miesiace. Dwa miesiace
mojego/naszego koszmaru. Codziennie slyszalam po kilka razy: "przeziebie
piersi", "dziecko sie udlawi jesli zasniesz w nocy przy karmieniu","dziecko
na pewno nie widzi", "dlaczego ona tak przekrzywia glowke", "dlaczego nie
wzywasz lekarza, przeciez zrobila zielona kupe", "ta polozna do niczego, nie
zna sie", "zmien lekarke, bo tej zle z oczu patrzy", "jak ci spadnie na
ziemie, to sie zabije", "uspij psa, bo cos zrobi dziecku".
Chyba juz rozumiecie? Nie zwariowalam, staralam sie rozmawiac; tlumaczylam
sobie, ze mama bardzo kocha moja coreczke i bardzo dlugo czekala na
wnuczke... Ale czulam sie paskudnie. O malo co, a zaczelabym wierzyc, ze
jestem zla matka, ze jestem beznadziejna w tym, co robie. Tylko dzieki pomocy
meza jakos przetrwalismy... Zapytacie, dlaczego nie powiedzielismy, zeby
wyjechala, zeby nam dala spokoj? Mieszkamy niestety w domu rodzicow, oni
kupili sobie drugi i wyprowadzili sie. Mimo naszych sugestii, ze chetnie
pobylibysmy sami... Ale kazdy moj i meza protest konczyl sie obrazeniem
mamy, placzem... bo ona chce dobrze i chce pomoc, bo my nic nie wiemy o
dzieciach i sobie nie poradzimy. Koszmar!!!
Wreszcie wyjechala. To mnie boli najbardziej, ale dopiero wtedy zaczelismy
sie cieszyc z tego, ze mamy dziecko. To byly niesamowite dni!
Niestety, spotkala nas rodzinna tragedia. Zmarla mlodsza siostra mamy. Pomine
to, co dzialo sie podczas tych dni, pogrzebu i tego wszystkiego. Moja mama
bardzo cierpiala, cierpi nadal. Rozumiem ja, stracila jedna z najblizszych
osob... I jest bliska stracenia kolejnych. Ja juz nie daje rady...
Od tego czasu to, co przezywalismy na samym poczatku, gdy urodzila sie moja
corcia, powrocilo ze zdwojona sila. Mama dzwoni do nas codziennie. Codziennie
slysze stek bzdur... ze na pewno dziecko mecze, ze w lezaczku to ona jest na
uwiezi, ze na pewno nasz pies ja zagryzie, ze na pewno nie bylam z nia na
spacerze, ze jest cos nie tak, skoro ona sama nie chodzi jeszcze... Az szkoda
pisac.
Gdy przyjezdza, to ciagle mnie obserwuje. Doslownie nie spuszcza mnie z oka.
Patrzy, pilnuje, ocenia. Czesto powtarza: "ja Ci ja kiedys zabiore, ukradne".
Boze, jak mnie to boli! Niedlugo od tego zwariuje!!!
Dzisiaj przez telefon powiedziala mi, ze napisala mi wszystko na kartce,
skoro nie chce jej sluchac, bo ona widzi, co ja robie z "tym dzieckiem" i az
jej serce peka z bolu nad takim nieszczesciem! Oraz, ze jej sie ciagle sni,
ze moja corka umiera przeze mnie. Az sie boje myslec, co tym razem
wymyslila... W ogole sie boje...
Ja juz nie wiem, co mam zrobic. Proponowalam mamie wizyte u lekarza, pomoc -
zareagowala okropnie. Propnowal moj maz - nie rozmawia z nim. Moj tata nie
widzi od poczatku zadnego problemu! Probowalam z nim kilka razy porozmawiac,
to wiecie, co uslyszalam? - Ze dziecko to nie zabawka! Jakbym slyszala moja
mame...
Moja coreczka bardzo kocha swoja babcie, naprawde uwielbia ja. Mama jest dla
niej cudowna.
Prosze, napiszcie cos, moze wspolnie cos poradzicie. Mama nigdy taka nie
byla. Ja juz naprawde wariuje.
Jestem po prostu bezradna.

    • triss_merigold6 Re: moja mama i moj koszmar 22.04.05, 23:33
      Czy Twoja mama ma życie osobiste? Pracuje? Jest w związku z Twoim ojcem? Tak mi
      przyszło na myśl, że jej patologiczne wręcz skupienie się na wnuczce to reakcja
      na jakieś osobiste niepowodzenia..
      Ciężko mi to pisać, bo swoją mamę straciłam rok temu, ale odizoluj się. Dla
      własnego zdrowia psychicznego, dla dobra Twojego małżeństwa.
      Nie jesteś złą matką. Nie zrobiłaś krzywdy córce przez 10 miesięcy, prawda?

      Płacz to szantaż. Mówienie o snach, śmierci przez Ciebie to wredny szantaż.
      Dzwoni i obraża Ciebie jako matkę, podważa Twoje umiejętności i Twoją dobą
      wolę - odkładasz słuchawkę. Dzwoni za chwilę - wyłączasz telefon.
      Potworne, wiem, ale są ludzie, których można wychować tylko z traktując z buta.
      Inaczej zadręczą.
      Nie miej poczucia winy. Twoja matka niszczy Twoją wiarę w macierzyństwo, dręczy
      Cię psychicznie i poczucia winy nie ma.
      Trzymaj się dziewczyno i bądź twarda nawet jeśli Cię serce boli, że wobec
      własnej matki jesteś chamska.
      • monikaps Re: moja mama i moj koszmar 22.04.05, 23:48
        Współczuję serdecznie. To wygląda na jakąś chorobę psychiczną albo coś. Chyba tylko mogę się podpisać pod tym co napisała Triss, skup się na Twojej rodzinie, a mamie nie wolno Cię tak ranić. Ja może jeszcze spróbowałabym najpierw poważnie z mamą porozmawiać, powiedzieć co czujesz, że bardzo przeżywasz to co mówi, że czujesz się złą matką, może ona tego nie rozumie. A jeśli nie zrozumie po takiej rozmowie, to lepiej faktycznie się odizoluj. No mówienie, że Ci dziecko zabierze, to szczyty! Jak można insynuować, że dziecko umrze przez Ciebie! Ja wiem jakie młoda matka ma lęki (moja Ewa wczoraj skończyła roczek) i nie można jej dokładać jeszcze jakichś urojeń!
        A może masz rodzeństwo, które mogłoby Ci pomóc? Bo jeśli jesteś jedynaczką, to może w tym jest problem, że mama chciała mieć więcej dzieci ale z jakichś względów nie miała i teraz na Twoją córeczkę patrzy jak na swoje dziecko i chce ją mieć tylko dla siebie. Ale to jest chore, to to Twoje dziecko a nie jej, i musi to sobie uświadomić, że jest TYLKO BABCIĄ i nie ona decyduje!
        Trzymaj się i myśl przede wszystkim o córeczce, sobie i mężu
        Powodzenia!
        Monika
        • nokijanka Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 00:01
          Rozmawialam z mama wielokrotnie. Ona wie, ze mnie rani, ale caly czas powtarza,
          ze chce dobrze, ze nie rozumie, jak moge miec do niej zal...
          Prawda jest, ze mama dodaje mi lekow. Mam juz obsesje sprawdzania, czy coreczka
          oddycha. Ale to pewnie polowa matek ma, tak sie pocieszam.
          Nie jestem jedynaczka, mam mlodszego brata.
          Mama nie traktuje mojej coreczki jak swoja corke - nie, nie, nie.
          Ja czuje sie w tym wszystkim zagubiona. Mam nadzieje, ze mnie zrozumiecie.
          Chwilowo nie wiem co myslec.
      • nokijanka Re: moja mama i moj koszmar 22.04.05, 23:57
        Odpowiadam:
        Moja mama pracuje, ale ma luzny zawod od zawsze. Rodzice sa i niemal zawsze
        byli bardzo zgodnym malzenstwem. To ludzie, ktorzy po 25 latach wspolnego zycia
        chodza ze soba za reke, tata kupuje mamie kwiaty, itp.
        Reszte musze przemyslec...
    • alicja0 Re: moja mama i moj koszmar 22.04.05, 23:47
      Pewno Ci za wiele nie poradzę... ale moja mama jest taka sama sad( Długo
      wyczekana wnuczka spowodowała, że mamie odbiło. Obecnie córeczka ma 4,5
      miesiąca i jesteśmy po kilku wielkich awanturach z mamą, gdzie mama obrażała
      się na nas (mnie i męża) zrywając kontakt. Nie powiem, z jednej strony była to
      dla mnie duża ulga, ale z drugiej strony szkoda, że matka z córką nie mogą się
      dogadać, więc starałam się załagodzić sytuację godząc się z mamą.
      Teraz, gdy mama mówi mi, że za lekko ubieram dziecko, że powinnam dokarmiać, bo
      jest "biedulka", że po co ja chodzę do lekarzy (córka ma duże problemy
      neurologiczne), odpowiadam mamie w ten sposób:
      córka nigdy mi nie chorowała, więc nie ubieram jej za lekko;
      pediatra i to nie jeden twierdzi, że waga dziecka jest OK, a nawet w górnej
      granicy normy;
      nie będę dokarmiać, bo nie ma takiej potrzeby (dziecko nabiera na wadze
      prawidłowo), a pierś jest najzdrowsza;
      a do lekarzy będę chodziła, bo tego wymaga jej zdrowie.
      I gdy moja mama powtarza się jak zdarta płyta ze swoimi radami, powołując się
      na zdanie jakiś swoich koleżanek, ja również odpowiadam jak zdarta płyta, że
      póki co, to moja opieka nad dzieckiem zapewniła, że dziecko nie choruje, dobrze
      rośnie, jest uśmiechnięte, więc nie zamierzam nic zmieniać, a zwłaszcza na
      gorsze i nic mnie nie obchodzą opinie jej koleżanek, bo ja również mam
      koleżanki, które robią to samo co ja i mają zdrowe dzieci.
      MOja mama nie może przeboleć, że nie dokarmiam dziecka, bo nie jest w stanie
      zrozumieć, tak też można karmić i dziecko nie umrze z głodu (co innego, gdyby
      faktycznie nie przybierała na wadze).
      Nie wiem, co mogłabym Ci poradzić na sytuację z Twoją mamą. To trudna sytuacja,
      więc na pewno nie znajdzie się rozwiązania na wszystko. Możesz oczywiście
      postawić się i zerwać kontakt z nią, ale pewno tego byś nie chciała.
      Pozostaje chyba tylko częste powtarzanie, że zrobisz tak jak uważasz, tym
      bardziej, że dziecko jak mniemam rozwija się dobrze.
      Na pewno pojawią się jakieś problemy z dzieckiem, ale z tego akurat bym się nie
      zwierzała mamie, bo dasz jej oręż przeciwko Tobie. Niestety, ani Twoja, ani
      moja mama nie będzie dobrą powierniczką i rad na ewentualne problemy z
      dzieckiem szukałabym u kogoś innego.
      A w rozmowach telefonicznych możesz jej powiedzieć, że nie masz zamiaru
      rozmawiać o dziecku z nią, bo już masz dość jej paniki i ciągłego zamartwiania
      się, bo działa to na Ciebie stresująco, a dla dziecka nie możesz być
      zestresowaną mamą..
      Trzymam kciuki o cierpliwość dla Ciebie. Pozdrawiam!
      • alicja0 Re: moja mama i moj koszmar 22.04.05, 23:54
        A może właśnie dobrym rozwiązaniem byłoby to jej pisanie na kartce (jej bóle i
        cierpienia spowodowane Twoim macierzyństwem) - czytać tego nie musisz, a jej da
        upust stresowi, jaki sama sobie funduje.
        Zaproponuj jej to (tym bardziej, że sama już tak zrobiła) - mamo, nie podoba Ci
        się coś, to pisz mi na kartce, o wiele spokojniej to przeczytam, niż gdy mi
        nieustannie jęczysz nad głową. Ona będzie miała pole do popisu, a Ty spokojnie
        kartkę wyrzucisz, a potem powiesz, że jeszcze nie czytałaś, bo masz dużo zajęć.
      • krawczykasia Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 00:01

        Hej no to wam współczuję. Ja też mam panikującą mamę, ale na szczęście tylko przez telefon. Choć mieszka 500 m ode mnie - nie ma czasu do mnie przyjść!!! za to dzwoni co drugi dzień - kochająca babcia. Ale Bóg mi wynagrodził - dał mi wspaniałą teściową i z nią się lepiej dogaduję niż z matką.
        Mama zatruwa ci radość macierzyństwa ( jakby ci było mało własnych wątpliwości i lęków ) i to jest bardzo przykre, bo zerwać kontaktu też nie można. W końcu to matka. Może powiedz jej, żeby nie krakała, bo wykracze. Albo, o samospełniajacej się przepowiedni. U nas tak było z teściem. Mąż był ze starszym synem na zjeżdżalni ( Maciek miał niecałe 2 lata ), przechodził mój teść i zatrzymał się z nimi ( Maciek to jego oczko w głowie ). Mały wchodził na zjeżdżalnie a Stasiu stał i panikował "Spadnie, oj, oj, spadnie, Paweł uważaj bo spadnie!!!!" i wiecie co? Maciek spadł!!! choć nigdy mu sie to nie zdarzyło. Mąż aż się z ojcem pokłócił wtedy i ten poszedł jak niepyszny. Ma teraz zakaz siania paniki.
        Coś w tym jest, bo to nieodsobniony przypadek jaki znam.
        Zyczę Ci duzo wytrwałości w tych niełatwych chwilach. Pozdrawiam
      • nokijanka Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 00:03
        Wlasciwie moglabym napisac to samo, co Ty. Jest niemal identycznie...
    • anek.anek Re: moja mama i moj koszmar 22.04.05, 23:57
      najpierw może spróbuj z mama porozmawiać. w neutralnym miejscu, sam na sam. W
      przypadku zarzutów dot. pielęgnacji dziecka podeprzyj się autorytetem lekarzy,
      badań itd.
      Zachowaj spokój. I .... nie łudź się, że coś to zmienisad
      Wątpię. Ale może przynajmniej mama zrozumie jaki ból ci sprawia i nie będzie
      mówiła tego co myśli, bo myśleć pewnie będzie dalej.

      Jeśli nie pomoże to masz wyjścia następujące: odetnij sięcałkowicie, odtenij
      tylko swój słuch (potakuj albo ignoruj), przekonuj dalej.
      Nie daj się za żadne skarny wpędzić w poczucie jakiejkolwiek winy! Twoja mama
      pewnie chce dobrze, ale nie radzi sobie sama ze sobą. szkoda, że na ojca nie
      możesz liczyć. Może przydałby się jakiś psycholog rodzinny - ale pewnie dla
      ciebie, bo mama za skarby świata do niego nie pójdzie jak znam życie.
      Przede wszystkim odzyskaj poczucie własnej wartości i jako matki i jako
      człowieka. Nie daj się własnym myślom. Mama może mówic swoje, ale Ty rób swoje.
      • nokijanka Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 00:06
        Rozmawialam w wielu neutralnych miejscach, na spokojnie...
        Podsuwam jej ksiazki, gazetki...

        Ja nie chce sie odcinac, chce tylko zeby mama byla taka, jak kiedys i zebysmy
        wszyscy przestali cierpiec.
        • triss_merigold6 Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 00:08
          Tak to się, kochana, nie da. Ty jesteś matką i zmieniły sie relacje między Wami.
          • nokijanka Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 00:13
            Oczywiscie.
            • doros1 Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 10:09
              A może Twoja mama wchodzi w okres klimakterium i stąd takie zmiany w
              osobowości,może spróbuj podłożyć jej jakąś ulotkę o tym, może przeczyta,
              przemyśli i zdecyduje się na wizytę u lekarza , choćby i ginekologa.Wydaje mi
              się ,że mama ma depresję(to naturalna reakcja na stratę bliskiej osoby,i te
              czarnowidztwo, może popytaj ją czy nadal życie ją tak samo cieszy jak
              kiedyś,jak sypia ,czy nadal lubi swoją pracę itp.itd.ale nic nie narzucaj
              (zwłaszcza wizyt u psychiatry). Może po takiej rozmowie mama uzmysłowi
              sobie ,że jednak ma problem i trzeba coś z tym zrobić. Jeśli wszelkie próby
              pomocy spełzną na niczym to ograniczyłabym kontakty z mamą..sad ..niestety.W
              końcu Twoja córka uczy się relacji z Tobą na przykładzie relacji :mama-babcia.
              Pomyślnego rozwiązania problemu smile
              • maja45 Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 10:55
                Myślę , ze powinnaś troche potrzasnac matką i powiedzieć jej, że jeśli nie
                zmieni swojego postępowania w stosunku do Ciebie, to przestaniecie się
                widywać , bo kontakty te wpędzją Cię w nerwicę.O ile matka kocha Ciebie i
                wnuczkę, dostosuje się.
                Tak jak któraś z poprzedniczek myslę,ze Twoja matka wchodzi w okres
                przekwitania, cięzko to znosi i ma problemy emocjonalne.Jesli sma tego nie
                dostrzeże , Ty niestety nic nie poradzisz, bo siłą jej do lekarza nie
                zaciągniesz.Mozesz tylko chronić siebie, wszelkimi mozliwymi sposobami.
                Pzdr.
                M.
              • nokijanka Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 16:45
                Moze? Moze! Zadzwonie w poniedzialek do mojego lekarza i porozmawiam z nim.
                Depresja raczej nie... Przy tym wszystkim, gdy napisze, ze jest wesola, to moze
                dziwnie zabrzmiec, ale naprawde jest dosc pogodna.

                Chcialabym wyraznie zaznaczyc, ze nie zerwe kontaktow z mama. Moze mnie
                stracic, moze inaczej: moze stracic to, co nas laczy. Moze sie odsune.... juz
                to powoli robie. Zawsze bylysmy z mama dosc blisko. To sie zmienia, bo naprawde
                nie mam juz sily. Bardzo tego nie chce.
    • capribb Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 22:32
      Mam 36 lat. Jeszcze niedawno mialam problemy z mama. Myslalam, ze ona sie nie
      zmieni, ze to ja musze w sobie cos zmienic. Mama sie zmienila ale pewnie to
      roznie mozne byc. Jest jaka jest. Pewnie kocha Cie tak, jak potrafi.
      1. Wydaje mi sie, ze warto popatrzec na Wasze malzenstwo i Wasza rodzine (wasza
      trojke). Co jest dla Was dobre? Byla miesiac? Jak to sie stalo, jesli wy tego
      nie chcieliscie? Moze Mama nie uslyszala, ze bardziej Ci pomoze np. pozwolac
      wlaczyc sie bardziej mezowi czy wam wspolnie w opieke.
      Macie prawo byc razem w waszym zwiazku bez mamusi. To na dluzsza mete jest
      dobre i dla was i dla niej.
      2. Radze sluchac porad mamy. Pewnie czasem ma troche racji, czasem nie. Wybieraj
      to co dobre dla Was i stosuj wg. swojego uznania. To Ty odpowiadasz za dziecko
      nie mamusia.
      Byc moze gdybym urodzila dziecko bedac mloda dziewczyna to by bylo podobnie.
      Potrzebowalysmy ja i mama sporo czasu na odpepnienie. To boli obie strony ale
      jest potrzebne.
      Mam nadzieje, ze uda Ci sie znalezdz sposob by mame wspierac i kochac jako
      dotrosla osoba.
      Bardzo Ci wspolczuje takiej sytuacji. Poradzisz sobie! Pozdrawiam.

      • dorotkaf1 Re: moja mama i moj koszmar 23.04.05, 22:50
        a ja CI zazdroszczę...moja kochana mamusia odeszła na zawsze gdy byłam w 6 m-
        cu ciąży
        d
Pełna wersja