Dziewczyny, jestem swieza mama, ktora jeszcze nie opanowala sztuki
rodzicielstwa. Na pewno gdybym miala czas zajrzec do wyszuiwarki, znalazlabym
podobne watki - problem w tym, ze mala jest niespokojna i nie mam mozliwosci
wczytywania sie we wczesniejsze posty. Moze ktoras z Was zechce mi
odpowiedziec i poradzic, co to jest i co powinnam zrobic?
Moja corka ma juz dwa tygodnie, od zeszlego czwartku jestesmy juz w domui
(musialysmy dluzej zostac w szpitalu z powodu infekcji) i uczymy sie siebie.
Od jakis dwoch dni co jakis czas mala (z dla mnie niewiadomych przyczyn)
wlacza syrene na najwyzszych obrotach. Usiluje dojsc przyczyny, ale naprawde
nie wiem, czy to przemeczenie, zniecierpliwienie czy moze bol brzuszka i
gazy. Czytam "jezyk niemowlat" po raz juz kolejny i mimo najszczerszych
checi, nie rozumiem, o co chodzi.
Placz (a raczej wrzask!) pojawia sie nagle i nic nie jest w stanie go ukoic -
ani trzymanie na raczkach, ani kolysanie, ani szumienie do ucha - po prostu
jest nie do uciszenia. Co jakis czas mala sama milknie i wyglada jakby spala,
ale za chwile wrzeszczy rownie dramatycznie jak przed chwila... i tak to trwa
i trwa w nieskonczonosc...
powiedzcie mamy doswiadczone - o co chodzi????
wczoraj ona ryczala a ja trzymalam ja w ramionach i wylam razem z nia

.
przeciez jesli ja jej nie zrozumiem, to kto???