Dodaj do ulubionych

skąd brac siły???

27.07.05, 20:59
mam 3 miesięcznego synka,cudownego beksa lalęsmile)
Zadko kiedy zdarza sie by nie płakał, marudził. Powoli brakuje mi pomysłów na
zagadywanie, zabawianie, noszenie w różnych pozycjach itp. Może wśród was są
mamy których dzieci nie tolerują wóżków i spacerów w nich, pozycji siedzących
mamy nie mówię o leżących.Tylko ręce i ręce a i to niekiedy nie pomaga.Mąż
pracuje do póżna więc jak przychodzi Mały śpi a babcie daleko.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • jezusowa Re: skąd brac siły??? 27.07.05, 21:28
      Oj! Uważaj ,bo kręcisz 'bicz " na siebie.Nie jestem zwolenniczką metody "niech
      dziecko się wypłacze" , ale niech maluch nauczy się zajmować sam sobą.
      Oczywiście gdy jest najedzony i przebrany , wycałowany i wytulony przez mamę.
    • lolcia666 Re: skąd brac siły??? 27.07.05, 22:26

      • zuzaleczka Re: skąd brac siły??? 03.08.05, 13:00
        WITAJ,
        TEŻ TAK MAM


        lolcia666 napisała:

        >
    • lolcia666 Re: skąd brac siły??? 27.07.05, 22:27
      Aha tęż mamy babcie daleko. Trzymaj się
      • jaiza Re: skąd brac siły??? 27.07.05, 22:53
        A może męczą go gazy? Odbijasz go po każdym jedzeniu? Polecam też infacol.
        Zmienił moja bekasa lalę w spokojna i roześmiana dziewczynke.
    • aga55jaga Re: skąd brac siły??? 27.07.05, 22:56
      Powoli brakuje mi pomysłów na
      > zagadywanie, zabawianie, noszenie w różnych pozycjach itp.

      A może synek ma czasami, przepraszam że tak piszę, dość ciebie? Może to ciągłe
      noszenie, zagadywanie i zabawianie go męczy i reaguje na to płaczem? hm? jak
      myślisz. Kiedyś Tracy Hogg (czy jak tam sie pisze), w jednym z odcinków
      omawiała ten problem i to że takie maluszki są poprostu czasami zmęczone
      właśnie nami? jeżeli masz ochotę to mogę ci przesłać jej "Język niemowląt"
      może tam znajdziesz jakieś przydatne porady? Pozdrawiam
    • freudina Re: skąd brac siły??? 28.07.05, 09:43
      sama juz nie wiem czy tak rozbestwiłam swojego synka, czy ma dosyc widoku mamy...
      Co do języka niemowląt to już się zaopatrzyłam tylko czasu brak na czytaniesmile
      mam nadzieję że nie stane sie zgorzkniałą młoda mama..
    • dziugosia Re: skąd brac siły??? 31.07.05, 20:22
      Porady Tracy Hogg wcielam w życie w sposób następujacy:
      karmienie - z reguły brzdącel najada się w ciągu 10 minut i odpada od piersi
      szczerząc dziąsełka
      bekamy dzidziakiem, odkładamy czarujemy przez chwilkę robiąc głupie miny i
      wydając dziewne odgłosy, bekamy raz jeszcze, zmieniamy pielusię, bekamy znowu
      (mała 'niewybekana' ulewa okrutnie)
      zabawiamy tak długo jak mała ma ochotę, w zabawianiu wyręczyć nas może kolorowa
      zabawka, pozytywka, mata, w momencie kiedy brzdącel zaczyna pokrzykiwać robiąc
      smutne miny a po wzięciu na ręce 'wycierać' o mamę nos
      kładziemy bobasa do łóżeczka i pomagamy zasnąć. Pomaganie trwa zwykle 20 minut
      a polega na pilnowaniu żeby smoczek trafił z powrotem do buzi (niunia prosi o
      zapakowanie smoka krzycząć 'eh), czasami niunia pluje smokiem jakbym jej
      podawała muchomora za to przychylnie reaguje na leciutkie bujanie łóżeczkiem)
      Malutka śpi od 20 minut do 4 godzin. Kiedy się obudzi, krzyczy 'eh' i zaczynamy
      zabawę od początku.
      Tak wygląda nasza interpretacja rad Tracy Hogg.
      • hanka13 Re: skąd brac siły??? 31.07.05, 20:34
        Witaj dziugosia,
        wiesz, zazdroszcze Ci..bo to latwo pisac, jak dzidzia odpada od piersi, w
        zabawianiu wyrecza nas mata, pomagamy zasypiac itd..
        A co zrobilabys, gdys miala podobnie jak autorka postu i dawniej ja?
        Opis pobiezny: synek na probe wyjecia z buzi piersi nawet po 40 minutach
        reagowal.rykiem, dopiero smoczek pomogl- moglam nakarmic go w ok. 20
        minut...Owszem, byl w stanie "zabawic sie" sam przez chwile, ale tylko do czasu,
        gdy skonczyl ok. 1,5 m-ca...pozniej- po kilku minutach byl ryk, i pomagaly tylko
        rece....proby "przetrzymywania", aby sie nie "rozbestwil" nie pomogly....
        Gdy skonczyl ok. 4 -4,5 m-ca, nie chcial jezdzic na spacerach w wozku. Przeszlo
        mu, gdy skonczyl pol roczku...
        Zasypianie w lozeczku- mowy nie ma! Uczylismy go z mezem gdy nie mial jeszcze
        miesiaca, synek byl w stanie przelezec w tym lozeczku nawet i 2 godziny, i nie
        zasnac! Oczywiscie, co chwile plakal, przychodzilismy do niego, utulali, synek
        przez 10 minut lezal spokojnie, znowu ryk. itd... w koncu zrezygnowalismy z
        nauki, synek zasypia przy cycusiu....
        Wiesz, co pomoglo? Chyba po prostu wyrosl! Wiele z tych "problemow" pozostalo do
        dzis, ale w natezeniu pozwalajacym nie zalamac sie mlodej mamie, pozbawionej
        pomocy rodziny i zwykle takze meza...
        pozdrawiam
        hanka
        • freudina Re: skąd brac siły??? 31.07.05, 22:12
          to znowu jasmile)) Troche wypoczęta bo tata z nami byl caly dzieńsmile)
          od 3 dni mój syn zasypia w wózku walczy co prawda z nami ale krótko tak mi sie
          wydaje i dopiero wtey go przenosze do łóżeczka.
          Nie jest to pełnia szczęścia ale póki co może do wózka sie przyzwyczai????
          Pozostaje mi próbowac wszystkiego.
          Metoda podnoszenia i kładzenia jakos u mnie skutkuje bo Mały popodniesieniu sie
          uspakaja po po ok 5 minutach, chodząc po domu kolysząc. Nie wiem jak było u was,
          moze ja cos robię żle?
          Pozdrawiam
        • dziugosia Re: skąd brac siły??? 01.08.05, 09:35
          Cześć i czołem Hanka 13,
          Opisałam wzorcową rutynkę nie po to żeby się popisać podręcznikowym brzdąclem.
          Moja maleńka dopiero od 2 tygodni zaczęła pozwalać mi na takie
          traktowanie.Wcześniej były 2 miesiące noszenia na rączkach, 'tańców na
          cycusiu'z pokrzykiwaniem i sypiania w baaardzo krótkich odcinkach. I wyć mi się
          chciało czemu nie mogę się z własnym dzieckiem nijak dogadać.
          Napisałam jak wcielam w życie rady Tracy Hogg, bo może pomoże to choć odrobinkę
          komuś komu maluszek nie pozwala chwilowo na studiowanie książki. Dopiero jak
          sobie przeczytałam Twojego posta to do mnie dotarło, że moje pisanie może
          zirytować kogoś kto już opada z sił. Przepraszam, więcej nie będę.
    • mika_p Re: skąd brac siły??? 31.07.05, 23:41
      Hm... szkoda, że nie możesz mu sprawić starszego rodzeństwa smile U mnie to bardzo
      dobrze skutkuje, Junior czyta Małej na głos to co akurat ma do czytania, albo
      bawi się obok niej i gada - mała zadowolona, Junior nieprzemęczony smile

      A co do nietolerowania siedzacej pozycji mamy - Mała też się do tych zalicza
      czasami. Wtedy kombinuję z pozycjami - albo jest przodem do mnie, albo tyłem,
      albo leży na brzuszku na moim przedramieniu, albo jeszcze inaczej, a do
      noszenia przystepuję, jak już widze, że nic nie pomoże, a dziewczynka jest po
      prostu tak zmęczona, ze nie wie co ze sobą zrobić. Zwykłe miauczenie i
      marudzenie nie podnosi mnie z krzesła i to jest mój wkład w walkę z terroryzmem.

      I jeszcze: Paskuda ma spacczony gust, bo lubi jak jej mama śpiewa. Stały
      repertuar któr juz mi się znudził, ale nowości wolno mi wprowadzać tylko jak
      lala ma dobry humor.
    • freudina Re: skąd brac siły??? 02.08.05, 21:06
      Dziękuję wszystkim mamom za podpowiedziwink)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka