Mieszkam w bloku na najwyższym piętrze i mam do pokonania (pomimo windy)
sporo schodów. A wózek niestety jest ciężki, a mąż pracuje a z sąsiadami też
bywa różnie

W związku z tym przyznaję się ze skruchą że nie za często
chodze na spacery. Zwłaszcza teraz, jak zrobiło się zimno.
Weranduje natomiast małego codziennie, ale wiem że to nie to samo. Napiszcie
mi proszę jak to jest z tym u was, bo mam ogromne wyrzuty sumnienia. Odpukać
mały jest zdrowy jak ryba, ale czy nie robię mu jednak krzywdy?