Dodaj do ulubionych

metoda voyty- jak sobie radzić?????

14.12.05, 09:54
Cześć dziewczyny
Wczoraj byłam z maluszkiem (4,5 m-ca) na pierwszej rehabilitacji metodą
volty. Wiedziałam, że może być ciężko, ale nie przypuszczałam, że aż tak. Ta
metoda jest OKRUTNA!!!!! Nie mam pojęcia jak ćwiczyć to w domu. Technicznie
wiem co robić, ale kajtek tak płacze, że nie serce mi pęka. Nie dam rady, z
drugiej strony wiem, że muszę i ze to dla jego dobra. Jak wy sobie z tym
radziłyście?????
pozdrawiam
agata
Obserwuj wątek
    • tadziewczyna Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 10:20
      Metoda rzeczywiscie jest ciezka. Jakie sa powody, ze masz cwiczyc z dzieckiem?
      Napisz prosze
    • dominikapoziomka Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 10:40
      Rechabilitowałam tą metodą moje bliźniaczki. Obie miały, na skutek
      niedotlenienia, zmiany w mózgu w obszarze odpowiedzialnym za rozwój ruchowy.
      Było ciężko, szczególnie, że miałam wrażenie, że je krzywdzę. Często dosłownie
      płakałam razem z nimi. Na szczęście po pewnym czasie wykonywałam ćwiczenia
      pewniej, spokojniej i małe też trochę przyzwyczaiły się, jednak płakały zawsze.
      Metoda wydaje się okrutna, ale u nas przyniosła rezultaty. Teraz panny mają pięć
      lat i nie odstają od rówieśników, są bardzo dobrze rozwinięte i ruchowo i
      umysłowo. Warto, życzę siły i wytrwałości. Masz tylko kilka miesięcy ćwiczeń, a
      rechabilitacja starszych dzieci nie jest już tak skuteczna.
      Pamiętaj tylko, żeby pza ćwiczeniami dużo przytulać maleństwo, masować i
      głaskać, żeby dotyk mamy nie kojarzył się tylko żle. Ja robiłam 4 razy dziennie
      ćwiczenia i co najmniej 2 masaż relaksacyjny, same przyjemne rzeczy.Trudno tylko
      było zorganizować dzień, bo ciągle te ćwiczenia.
      Dasz radę!
      pozdrawiam Magda
      • ade1 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 11:06
        o matko u mnie to samo, w piatek mala skonczyla 6 m-cy i dostala vojte,
        przychodzi do mnie do domu raz w tygodniu pani rehabilitantka- po piatkowej
        wizycie bylam zalamana, staralam sie cwiczyc z nia przez weekend i ryczalam
        razem z nia, nie wierzylam ze bede umiala to zrobic + swiadomosc ze zadaje
        dziecku bol, okropny byl ten weekend, wcozraj byla znowu pani wprowadzila nowe
        cwiczenie, cwiczymy 3 razy dziennie- nie wiem jak mala ale ja jakos znosze to
        juz lepiej, mala ma slabe napiecie miesniowe, ponoc nie jest bardzo zle, ale
        cwiczyc trzeba.cwicze wiec o 7 rano przed praca, pozniej po 16 jak przyjde z
        pracy i o 19 przed spaniem-tak mi szkoda mojej coreczki ale mam nadzieje ze to
        jej pomoze i tylko dlatego to robie. dodatkowo dodam ze na pomoc meza nie moge
        liczyc bo stwierdzil ze on nie moz sluchac jej krzyku i wogole ze jeszcze by ja
        zlamal. no tak najwygodniej- szkoda ze ja tak nie moge powiedziec. czy wy tez
        macie wrazenie ze faceci sa beznadziejni?
    • 1g181 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 11:19
      Ja też ze swoją cwiczyła. Poki była strefa piersiowa to jeszcze ok., ale dalej
      tragedia. Moja mała zachorowała więc musiałam przerwać rehabilitacje , a potem
      przeszłam na bobath jest dużo łagodniejsza. Z tym że u nas zdania neurologów
      były podzielone czay wogóle córcia powinna być rehabilitowana. Mam pytanie skad
      wiadomo ze Mała jest niedotleniona? USG? czy diagnoza neurologa? A wogóle na
      USG takie sprawy wychodzą? Pozdrawiam
      • ade1 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 11:22
        a czy bobath tez sie cwiczy samemu w domu? czy widzisz efekty po tych
        cwiczeniach
    • 1g181 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 12:51
      Trudne pytanie, czy widzę efekty? Mała siedzi samodzielnie, przekreca się na
      brzuszek, pełza do tyłu i wokół własnej osi, wstaje w łózeczku, zaczeła stawiac
      kroczki - ale np. nie raczkuje (to w sumie nie jest konieczne) i siada tylko z
      podwyższenia. Mała ma 9 miesięc. Ja w sumie do dzisiaj nie wiem czy ta
      rehabilitacja jest konieczna. Nie napisałam dlaczego ją wogóle rehabilitowałam.
      Ola miała asymetrię i kręcz szyjny, chociaz ja myślę ze była też trochę
      niedotleniona (pod koniec ciązy zaczeło jej spadać tętno z nieustalonych
      przyczyn). A co do bobath, to ćwiczeń nie wykonuje się w domku, tylko w ośrodku
      rehabilitacji. Pozdrawiam
      • ade1 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 13:03
        czyli jak na 9 m-cy to chyba robi wszystko co powinna tak?
    • martucha1 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 13:22
      Polecam prywante forum rehabilitacja. Na pewno dostaniesz tam wsparcie.
      Marta
      • sasza71 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 13:35
        Własnie, zajrzyj na Rehabilitacje dzieci,
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20939
        Poczytałam tam troche o efektach cwiczen wg Vojty,zaparlam sie i od dwoch
        tygodni cwiczymy.Bywa roznie,ale im ja jestem spokojniejsza, tym i mój Filip
        dzielniej znosi cwiczenia(asymetria, zaburzone napiecie miesniowe).Metoda NDT
        jest takze bardzo skuteczna-pod warunkiem,cytuje naszego rehabilitanta,który
        jest licencjonowanym teraputa i Vojty i NDT Bobath,ze cdziecko cwiczy po 50
        min co najmniej 5 dni w tygodniu(pod okiem rehabilitanta).
        POzdrawiam,powodzenia.
        • ade1 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 13:47
          jak to 50 minut, nasza babka tez licencjonowana terapeutka , zaleca nam
          cwiczenia 3 razy dzien,4 uciski po 20 sekund, czyli 3 razy dziennie po 2
          minuty?, no i przeicez wiadomo ze wszyscy rodzice cwicza sami z dziecmi , w
          innym przypadku rehabilitant musialby z nami zamieszkac. nic juz nei wiem
          • sasza71 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 13:52
            ade1 napisała:

            > jak to 50 minut, nasza babka tez licencjonowana terapeutka , zaleca nam
            > cwiczenia 3 razy dzien,4 uciski po 20 sekund, czyli 3 razy dziennie po 2
            > minuty?
            jak najbardziej- to Vojta!

            5 razy w tyg po 50min- to NDT!!!

            pozdrowienia
            • ade1 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 14:30
              cholera chyba mam jakies zacmienie co to znaczy NDT
              • sasza71 Re: metoda voyty- jak sobie radzić????? 14.12.05, 15:08
                NDT Bobaht- metoda rehabilitacji,jedna z wielu,czesto postrzegana jako
                alternatywna dla metody Vojty
        • majan2 50 minut? 30.12.05, 19:56
          Ja ciwcze z Zuzia juz miesica ta metoda, ale dlaczego 50 minut dziennie? My
          cwiczymy 3X4 minuty co daje 12 minut +lezenie na brzuchu. Fozykoterapeuta
          powiedzial, ze to dziecka nie boli jedyne co to to czuje sie zmuszone do czegos
          otraz dzieci nie lubia jak sie im cos robi wokol glowki. JA spiewam Zuzi w czsie
          cwiczen.
    • mamaaga78 dzięki za odpowiedzi, ale... 15.12.05, 17:35
      ...nie mam pewności czy moje dziecko musi być rehabilitowane. owszem nie obraca
      się z plecków na brzuszek ( odwrotnie owszem, a ma 4,5 m-ca), ale może nie ma
      ochoty bo z brzuszka lepiej widać. a i wymyślili ze ma słabe mięśnia przy
      łopatkach i może się garbić w przyszłości ale to chyba nie jest wystarczający
      powód aby tak męczyć dziecko. tymbardziej że maluszek jest dość nerwowy i ta
      rehebilitacja tylko te nerwy powiększa. sama nie wiem co robić. podabnie było z
      przepuklinką pępkową, była malutka a lekarz: "ZAKLEJAĆ ZAKLEJAĆ!!!!!" zakleiłam
      raz, mały płakał, zrobiła się ranka. potem nie zaklejałam i samo się wciągnęło
      bez mączenia dziecka. Szkoda mi maluszka i nie wiem czy nie zaszkodzę mu
      bardziej tymi ćwiczeniami. Co prawda mogłabym pokazać dziecko innemu
      neurologawi, ale byłam u dobrego lekarza -dr Dołyk. muszę to jeszcze przemyśleć
      pozdrawiam
      agata
      • mania25 Re: dzięki za odpowiedzi, ale... 15.12.05, 19:15
        moja córcia ma 4 miesiące-cwixczylam pzrz 2 tygodnie voita,ale sobie nie
        radzilam z wyginaniek corki,krzykiem i jescze wiekszym napieciem.Trafilismy
        pozniej do specjalisty od NDT-i teraz jezdzimy do rehabilitanki-cwiczenie w
        formie zabawy(o wiele lagodniejsza metoda)-nie ma takih wrzaskow.Hm.Zobacymy na
        ile jest skuteczna.Mam nadzije ze pomoze.pozrawiam
        • mamaula1 do mamaaga78.. 29.12.05, 13:09
          czesc..jestes moze z Wrocławia?Jesli tak to polece Ci najlepsza specjalistke od
          Vojty..sprawdzona przez setki ludzi...dosłownie...
          • mamaaga78 do mamaula1 29.12.05, 16:31
            jestem z wrocławia i będę BAAARDZO wdzięczna za te namiary
            pozdrawiam
            agata
          • chelis Re: do mamaaga78.. 29.12.05, 17:32
            A czy ja też mogłabym prosić o namiary do tej specjalistki - berato@wp.pl lub
            gg 4113161 ? Mam iść po Nowym Roku z córeczką na pierwsze ćwiczenia z
            rehabilitantką, ale chciałabym jeszcze mieć kogoś "w zapasie" do skonsultowania
            się.
            Tak naprawdę to mam obawy czy rehabilitacja metodą vojty aby bardziej nie
            zaszkodzi niz pomoze, bo Mala ma lekka asymetrię, która już właściwie się sama
            wyrównuje stopniowo, a widzę jak wielkie stresy dla niej oznaczają wszelkie
            wizyty u lekarzy, np. po badaniu u neurologa nie chciała jeść przez 2 godz.
            mimo że wcześniej też już nie jadła od 3 godz. - po prostu tak się
            zestresowała, krzyczała i nic nie było w stanie jej uspokoić, a normalnie jest
            bardzo pogodnym dzieckiem i większość dni to nawet ani razu nie zapłacze...
            Dlatego mam obawy i nie wierzę, że "rehabilitacja nie zaszkodzi, nawet jak nie
            pomoże". Nie chciałabym męczyć córeczki na zapas... Ech... tylko skąd to
            wiedzieć, czy jest to potrzebne, czy niekoniecznie...
          • pchliczek Re: do mamaaga78.. 30.12.05, 13:48
            Mamaula1 a możesz napisać na forum która to rehabilitantka bo jestem ciekawa
            czy do tej samej chodzimy wink
            Co do samej metody vojty i efektów...
            Na początku było mi bardzo bardzo ciężko ćwiczyć, niby tłumaczyłam sobie, że
            mały płacze nie dlatego, że boli ale dlatego, że jest wściekły że zmusza się go
            do wysiłku, do robienia czegoś czego nie chce ale i tak było ciężko. Robiłam
            wszystko by zrzucić ćwiczenia na męża w efekcie zamiast trzy, cztery razy
            dziennie mały był ćwiczony raz dziennie. Przyszedł jednak moment, gdy Pitulek
            siadł i zobaczyłam jak koszmarnie krzywy ma kręgosłup, bo przedtem to tylko
            słyszałam, że jest w fatalnym stanie ale jakoś tego nie widziałam. Jak
            zobaczyłam to już nie było zmiłuj się, zabrałam się regularnie za ćwiczenia,
            zaangażowałam się i wreszcie miałam motywację by chcieć jak najlepiej je
            wykonywać. Ćwiczymy od paru miesięcy, mały wyszedł z asymetrii a plecki
            naprawdę się wyrównały co najmniej o połowę! Zobaczyłam efekty bardzo wyraźnie
            i to dodało mi siły by dalej ćwiczyć, teraz wiem, że jak będziemy regularnie
            ćwiczyć to wyprowadzimy synka na prostą, wierzę, że vojta naprawdę bardzo dużo
            może pomóc tylko trzeba się zawziąść i ćwiczyć regularnie.
            Miałam szczęście trafić na naprawdę bardzo mądrą i cudowną rehabilitantkę,
            która nie tylko poprowadziła ćwiczenia ale zwróciła mi uwagę na wiele rzeczy,
            których dziwnie nie zauważyła pediatra, dzięki niej trafiliśmy do logopedy, ona
            pokazała nam jak masować wędzidełko języka po podcięciu, ona się zainteresowała
            czy mały aby dobrze przybiera na wadze itp.
            Jeżli Wasze dzieci mają zalecenie ćwiczenia vojtą to najpierw uwierzcie, że
            potraficie dobrze ćwiczyć, potem uwierzcie, że to naprawdę bardzo pomoże
            dziecku a dzięki temu łatwiej będzie Wam regularnie ćwiczyć. Ja długo się
            migałam aż się zawziełam i teraz widzę, że są efekty i że trzeba wytrwać do
            końca aż mały będzie miał dobrze ukształtowany kręgosłup.
            Między ćwiczeniem z jednej strony a z drugiej zwykle robię małą przerwę by
            przytulić synka z całej siły i szepnąć mu do uszka, że bardzo go kocham i że
            robię to dla jego dobra, całuję go, zaciskam zęby i spokojnie układam do
            ćwiczenia z drugiej strony. Zaraz po ćwiczeniach zwykle się bawimy i mały zaraz
            się śmieje. Myślę, że gdyby naprawdę go bolało to nie byłoby tak łatwo go od
            razu rozśmieszyć. A po ćwiczeniach płacz mija momentalnie.
            p.
      • kayah73 Re: dzięki za odpowiedzi, ale... 29.12.05, 15:38
        mamaaga78 napisała:

        > ...nie mam pewności czy moje dziecko musi być rehabilitowane. owszem nie
        > obraca się z plecków na brzuszek ( odwrotnie owszem, a ma 4,5 m-ca), ale może
        > nie ma ochoty bo z brzuszka lepiej widać.

        To jest przyczyna rehabilitacji..?
        Moja mloda ma 6 mies, obraca sie tylko w jedna strone (z plecow na brzuch) i wg
        lekarzy jest to ok.
        • mamaula1 do mamaaga78 30.12.05, 12:51
          napisz adres...wysle ci namiary albo gg.
          • mamaaga78 do mamaula1 30.12.05, 13:28
            mamaaga78@gazeta.pl
            dzięki
            agata
            • ade1 Re: do mamaula1 30.12.05, 13:35
              my bylismy u dr dołyk, dalej mala cwicze vojta ale to jest okropne, mala ma 6 m-
              cy i 3 tygodnie ale obraca sie tylko na boczki
              • mamaaga78 do ade1 30.12.05, 13:38
                ja też byłam u dr dołyk, ale ona podobno nawet u zdrowego dziecka coś znajdzie,
                na wszelki wypadek w styczniu idziemy do innego neurologa. polecono man dr
                jakuszko. prawdopodobnie świetna- zobaczymy co powie
                • pchliczek Re: do ade1 30.12.05, 13:51
                  > ja też byłam u dr dołyk, ale ona podobno nawet u zdrowego dziecka coś znajdzie
                  Myślę, że to nie do końca tak. Ona przede wszystkim bardzo dokładnie i
                  rzetelnie bada dziecko. Jest naprawdę dobrym neurologiem a byłam nie tylko u
                  niej więc mam porównanie.
                  p.
                  • mamaaga78 Re: do ade1 30.12.05, 14:06
                    ja nie twierdze że dołyk jest zła, wrecz przeciwnie, to jest jedną z lepszych
                    we wrocławiu, ale czasami zaleca voytę tak na wszelki wypadek i jak by nie było
                    chyba lepiej skonsultować się z innym lekarzem, tak dla własnego spokoju, ja
                    tak przynajmniej myślę.
                    agata
                    • pchliczek Re: do ade1 30.12.05, 14:48
                      Masz rację! Tylko jest jeden wyjątek smile) nie warto na wszelki wypadek iść
                      jeszcze do Ujmy bo tam prawie każda mama usłyszy "z dzieckiem wszystko ok,
                      tylko lekki kręcz szyi" lub "z dzieckiem wszystko jest dobrze" bez względu na
                      to jak faktycznie jest. Po prostu przestrzegam bo baaardzo się przejechałam i
                      nie tylko ja. U nas kolejność była odwrotna - najpierw Ujma i zmarnowane dwa
                      miesiące bez rehabilitacji (dwa miesiące to dla takiego maluszka wieczność!
                      poutrwalały się wszystkie nieprawidłowości sad )a potem dopiero Dołykowa i
                      prawidłowa diagnoza i rehabilitanka naprawdę wspaniała. Miałam ogromne
                      szczęście trafić na osobę, która skierowała mnie w dobre ręce. Po prostu widzę
                      jak mały wychodzi na prostą mimo strasznych problemów z kręgosłupem.
                      A Ujma? brrrrrr ileż mniej pracy byśmy mieli gdyby mały od razu został dobrze
                      zdiagnozowany sad
                      p.
                      • chelis Re: do ade1 30.12.05, 15:07
                        A można wiedzieć gdzie przyjmują te lekarki?
                        Dziękuję z góry,
                        Chelis
                        • pchliczek Re: do ade1 30.12.05, 15:15
                          Powiem Ci gdzie przyjmuje Dołykowa bo Ujmie nie zamierzam za nic na świecie
                          robić reklamy a przy okazji krzywdy jakiemuś dziecku.
                          Dołyk przyjmuje w Pulsantisie na Ostrowskiego.
                          p.
                • tadziewczyna Re: do ade1 30.12.05, 13:52
                  Moj pierwszy synek byl rehabilitowany Vojta. Mial wzm i asymetrie. We wrzesniu
                  urodzilam corke. Po tamtym doswiadczeniu poszlam do rehabilitantki tak
                  dla "swietego spokoju". I wiecie co mi powiedziala? Ze na wzm i asymetrie
                  wystarczy metoda NDT. Oczywiscie to tez zalezy od dziecka, i jego stanu.
                  Radzilabym pojsc jeszcze do innego lekarza. Ja niestety piec lat temu nie
                  mialam takich mozliwosci. W ogole dla mnie to, ze musze malego rehabilitowac
                  bylo koszmarem. Wplynela na to ta metoda. Z tego co sie pozniej dowiadywalam,
                  to sa opinie, ze jest ona wspaniala dla dzieci z porazeniem mozgowym. Wowczas
                  daje wspaniale rezultaty. A czy dla dzieci z asymetria jest konieczna? Wydaje
                  mi sie, ze sa inne, lagodniejsze metody.
                  • mamaula1 do mamaaga78 30.12.05, 19:43
                    widze Agatko ze juz nie musze Ci pisac...wlasnie doktor Jakuszko jest
                    specjalista ktorego chcialam Ci polecic...odwiedz koniecznie ją!
                    • mamaaga78 do mamaula1 30.12.05, 21:32
                      :}
                      tylko że dr jakuszko już nie przyjmuje w puchatku i nie wiem gdzie ją teraz
                      łapać
                      jak masz namiary to podaj proszę na
                      mamaaga78@gazeta.pl
                      pozdrawiam
                      agata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka