jasde
09.02.06, 12:34
Czy słyszałyście o najnowszym trendzie, że dziecko powinno kąpać się w samej
wodzie (nie używając mydła, ew. do pupy, ani żadnych kosmetyków po kąpieli).
Jeszcze raz - sama woda i nic przed, w trakcie, ani po (jedynie maść tylko
natłuszczająca na pupę).
W Niemczech podobno to już normalka, także to, że dziecko kąpie się co drugi
dzień.
Mój kuzyn, którego żona urodziła niedawno córkę w Szwecji opowiadał, że tam
nie dość, że można wyjść ze szpitala z dzieckiem, które w ogóle nie było
kąpane (tak, tak! ciągle w mazi), to jeszcze powszechnie matki mają w zapasie
jakąś tam maść na otarcia czy odparzenia i gdy to się zdarzy trochę posmarują
i to wszystko. Ich córka ma teraz 3 miesiące i do tej pory kąpana jest tylko
w wodzie. No i zgadnijcie jaki jest efekt? ZERO problemów ze skórą - mała i
wszystkie inne dzieci znajomych Szwedów kuzyna.
Czy nie uważacie,że właśnie wysypki, przesuszenia (!)i inne cuda wianki biorą
się z nadmiernej pielęgnacji, a właściwie z nadmiernego użycia kosmetyków?
Sama mam takie doświadczenie. Do szóstego miesiąca myłam synowi tyłek mydłem
i używałam tylko linomagu na pupę pod pieluszkę oraz mąkę ziemniaczaną na
zgięcia, po czym pediatra znalazła dwie suche plamki na ciele małego i
poprosiła, by smarować dziecko oliwką. Od momentu, gdy się zastosowałam
zaczęło się. Skóra sucha jak pergamin, zaczerwieniona szyja, wysypka. Po
jaką cholerę zastosowałam się do rady lekarki, do tej pory nie wiem. Może
warto korzystać z doświadczeń w tym przypadku mądrzejszych...