Dziewczyny zatraciłam zdolnosć czytania ze ZROZUMIENIEM, wiec PROSZE
POMÓŻCIE!!!Wczoraj mąż kupil mi te ksiązkę, przeczytalam i staram sie wcialać
w zycie...i tu zaczynaja sie problemy

W ciągu dnia moja corcia nie ma jako tako problemow z zasypianiem.Po
karmieniu nosze ja chwilke do odbicia, mowie jej jak ja bardzo kocham itp,
potem klade do lozeczka.Pati troche pogada same ze sobą i w koncu, bez płaczu
zasypia.Wczoraj po raz pierwszy caly dzień przespala w swoim lożeczku!Bez
marudzenie!O godzinie 19.00 byla kapiel.No i sie zaczeło...Juz w trakcie
jedzenia marudzila, poplakiwala, puszczala i wypusczala cycka(zgonie z
zaleceniem karmilam ja w salonie a nie w sypialni).Po jedzonku ponosilam ja
trochę, tak zeby sie uspokoila i polozylam do lozeczka.Czekalam, az zacznie
plakac.Po 10 minutach zaczela plakac.Odczekalam 1min.weszlam wyglosilam mowe
wyszlam.Ryk.odczekalam 3 minuty, weszlam, mowa, wyszlam.Ryk.Odczekalam 5
minut, weszlam , mowa, wyszlam.CISZA.Minelo 5 minut bez PLACZU.I teraz co? Po
cichu zagladam do Pati, widze ze lezy, nie spi, ale powieki ma z olowiu,
wlaczy.Czy wtedy, kiedy ona tak lezy bez placzu, powinnam dalej do niej
przychodzic i co 5 minut wyglaszac mowe?Cy tez powinnam poczekać do momentu
kiey zacznie znowu plakac, odczekac 1, potem 3, potem 5 itd...?
Wydaje mi sie, ze po 5 min bez placzu nie powinnam do niej przychodzic z
mową....Dobrze myśle? Powinnam poczekac, az zacznie plakac, wtedy wejs po 1,
potem po 3, po 5 itp.I tak od poczatku...Jestem półglowkiem...