Dodaj do ulubionych

Mały terrorysta

14.03.06, 00:53
No cóż mamy takiego małego prawie 4 tygodniowego, który bywa strasznie
chumorzasty, to jest nasze pierwsze dziecko więc w sumie nie do końca wiemy
jak z nim postępować. Tyle że mi się wydaje że te jego chumory to jest
poprostu terror,kolek nie ma- nawet bylismy u pediatry ale spokuj. Czasem jak
płacze wystarczy go wziąsc na ręce i się uspokaja- ale to chyba też zależy od
nastroju. Głównie uwielbia siedzieć przy piersi i to siedzieć bo aż tak dużo
nie je. W sumie nie mam już siły patrzeć na to jak żona jest wycięczona.
Ostatnio przypomniałem sobie jak pare lat temu na kursie przedmałżeńskim
prowadząca stwierdziła że w życiu rodziców w końcu dojdzie do momentu gdy
będą musieli kupić zatyczki do uszu i przez dzień lub kilka ignorować płacz
dziecka- bo często jest on tylko terrorem, wymuszniem na rodzicach
odpowiedniej reakcji. No i tak własnie sie zastanawiam czy ten dzień własnie
już nadszedł. Moja mama twierdzi że tak ale żona ma obiekcje i pomimo tego że
powoli "zdycha" nie chce dzieciaka przetrzymać, co wy o tym sądzicie. Czy
taki 4 tygodniowy malec jest już na tyle cwany by próbować krzykiem
manipulować ludźmi ??.
Pozdraiwam
Mąż i Ojciec
Obserwuj wątek
    • mika_p Maleństwo w trudnym okresie życia 14.03.06, 01:47
      Humorzasty, tak... bo bywa głodny, bo bywa zmęczony, bo coś go boli, bo bywa mu
      smutno, bo chciałby się przytulać i czuć bezpiecznie w tym obcym dla niego
      świecie.

      Człowieku!
      Rusz dupę i weź swoje płaczace dziecko na ręce, przytul je, ponoś, pogłaszcz,
      pokołysz, poszepcz mu czułości do ucha, to jest to, co jest dziecku równie
      niezbędne do życia jak jedzenie, ciepło i sucha pielucha.
      Żona wycieńczona? Widać za mało jej pomagasz.
      Noworodek jest tak skonstruowany, że ssie pierś długo i często. Pokarm matki
      jest lekkostrawny i juz po 3 kwadransach może być w połowie strawiony.
      Siedzenie przy piersi to idealny sposob na zapewnienie sobie tłustego mleka i
      jednoczesnego odpoczynku. Odpoczynku, którego bardzo potrzebuje rozwijający się
      mózg bombardowany masą wrażeń.


      A pani z kursu przedmałżeńskiego życzę, żeby jej też ktoś pozwoił przed kilka
      dni prosić, błagać i płakać, ktoś z zamkniętymi uszami.

      Wiesz co, Egonie-egoisto? Ja rozumiem, jak posty takie jak twój piszą
      młodziutkie matki, wymęczone ciążą, porodem i połogiem, zestresowane
      odpowiedzialnością za nowe życie, zmordowane rutyną dnia codziennego.
      Ale jak takie rzeczy o terroryźmie pisze facet, który sobie swobodnie łazi
      gdzie chce, wychodzi do pracy, wychodzi do kibla, moze posiedzieć w wannie ile
      chce i kiedy chce, to mnie trafia.
      Rusz dupę od komputera, zrób żonie herbatę i kanapki, zajmij się dzieckiem,
      które powołałeś na świat.

      Jeśli je teraz zostawisz płaczące, to mam nadzieję, że ono ci za 40 lat odpłaci
      tym samym - powie, ze tatuś terrorysta i wymusza towarzystwo, opiekę, leczenie.

      A jak uwazasz, ze czterotygodniowe dziecko jest już "cwane" to moze spróbuj
      przekupstwa? Godzina grania na kompie może by go zadowoliła?

      Szlag.
      • clio1979 Re: Maleństwo w trudnym okresie życia 15.03.06, 10:14
        Mika_p jak zwykle dobrze mowi! Popieram!
    • agnieszkas72 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 03:59
      Egonie,jak Twój syn będzie miał 2 lata i rzuci się w sklepie na podłogę z rykiem
      domagając się na przykład batonika,będziesz mógł go wynieść na zewnątrz
      udając,że ignorujesz jego wrzaski.Wtedy zatyczki do uszu będą nawet
      wskazane.Teraz obowiązkiem Twoim i żony jest reagowanie na potrzeby Waszego
      maleńkiego dziecka.Płacz to jedyny sposób w jaki może domagać się bliskości i
      ukojenia.Tak dzieci mają i często bywa trudno.A u większości
      niespokojnych,"kolczastych"dzieci pediatra nie stwierdzi żadnych nieprawidłowości.
      Przypomniałam sobie czas po narodzinach naszych dzieci i po raz kolejny
      pomyślałam,za jakiego świetnego faceta wyszłam za mąż.Mój mąż po powrocie do
      domu przejmował ode mnie wrzeszczące stworzonka ,z czułością i cierpliwością
      nosił,usypiał...Pracował lub uczył się z dzieckiem zwisajacym z ramienia.Nie
      truj żonie o małym terroryście,tylko daj jej od niego trochę odpocząć.
      • guruburu Re: Mały terrorysta 14.03.06, 06:58
        Mika_p - zostaniesz moim idolem wink))
        Egonie - a może Guantanamo?
    • dootchka Re: Mały terrorysta 14.03.06, 06:57
      radziłabym poczytać trochę o rozwoju dziecka i dowiedzieć się czego maleństwu
      potrzeba. nie jest raczej na miejscu nazywanie takiej małej istoty terrorystą,
      który manipuluje i w swojej przebiegłości coś wymusz płaczem. to maleństwo przez
      9 miesięcy było u mamy w brzuchu, gdzie było mu dobrze i bezpiecznie i nagle
      wyrwano je z tego bezpiecznego świata. dziecko potrzebuje czasu, by zapoznać się
      z otoczeniem i zwyczajami. może jest mu zimno, źle, tęskni do mamy, do
      brzuszka?? może ma niezaspokojony odruch ssania i dlatego chce cały czas być
      przy piersi. dziecko pozostawione samo sobie - aby się wypłakało - często nie
      ma poczucia bezpieczństwa i czuje się opuszczone.
      najłatwiej jest myśleć kategoriami dorosłych, że mały cwaniak coś chce wymusić.
      ale to jest okropnie krzywdzące.
      po drugie, nie po to chyba się decydowaliście na dziecko, żeby kupowąć zatyczki
      do uszu?? i nie akcpetować jego płaczu?? są na to inne metody - przytulanie,
      śpiewanie dzieku, itp.
      coś mnie trafia jak czytam takie wypowiedzi.
      pozdrawiam
      • quami Re: Mały terrorysta 14.03.06, 08:11
        gratuluje wypowiedzi mojej przedniczki i w 100% sie z nią zgadzam. Taki 4 tyg,
        maluch na pewno nie jest zadnym terrorystą!!!Boshe,,, ludzi troche luzu, kto
        mówił ze bedzie łatwo początki są trudne, ale spróbuj zrozumieć swojego malucha
        lepiej go przytulić, pogłaskać niż zatykac uszy. O matko!!! Dziceko sie zdaży
        jeszcze naplakać, a takiego maluszka trzeba uspokajać. MOże boli go brzuszek,
        może głowka moze chce cycunia, dziecko przy piersi czuje sie bezpieczne, czuje
        bici eserca matki i si euspokaja dlaego wiekszosc dzieci zapyspia przy niej.
        Czy żona nie może wziąśc dzieckado waszego łózka i położyć się z nim i karmić -
        wtedy zaśnie i mały i ona i razem odpovczną. Ja tak robiłam.
        • quami Brawo Mika_P !!!!!!!!!!!!! 14.03.06, 08:13
    • mamapiotra Re: Mały terrorysta 14.03.06, 08:43
      mika ma rację. pomóż żonie zamiast patrzeć, jak sie wykańcza. Daj jej trochę wytchnienia, zeby zatęskniła za dzieciaczkiem i dziel się z nią jej obowiązkami w domu. 4 tygodniowe dzicko przede wszystkim chce czuć się bezpieczne i kochane, najedzone, przewinięte. dla tego wciąż chce być przytulane. Żona to rozumie, a ty nie. A pomysł na zostawienie malca, zeby się wypłakał jest średnowieczny.
    • faq Re: Mały terrorysta 14.03.06, 10:05
      > Mąż i Ojciec

      po tym co napisales taki podpis do dopiero manipulacja!!
      dojrzej czlowieku, bo to poczatek drogi, wychowanie dziecka to powazna sprawa..

      4 tygodniowe dziecko nie bywa humorzaste, to Ty jakies fochy stroisz do kompletu
      z Twoja matka. Zamiast sypac tak zlotymi radami dajcie odetchnac mlodej mamie.
      Dziecko ma jeden, jedyny sposob na komunikacje ze swiatem, czyli z Wami, to
      wlasnie jest placz, jedyny sroek ekspresji - dociera cos do Ciebie? I ma prawo
      siedziec przy piersi ile chce a Waszym zasr.. obowiazkiem jest mu to umozliwic.
      Do cholery po co powolaliscie go do zycia? Trzeba bylo sobie wystrugac pinokia!!
      • katka7980 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 10:24
        ...ale ci się oberwało!!!ale to częste na tym forum! Dzieciaczek potrzebuje co
        najmniej 6 tyg.żeby sie troche zaklimatyzować w tym świecie..i potrzebuje
        bliskości matki a przy piersi czuje się najbezpieczniej../Ja na początku
        praktycznie nie wychodziłam z łóżka,cały czas Mała leżała przy piersi...i
        mówiliśmy z mążem na nią Talibek..oj dawała popalić,chociarz kolki nie
        miała.Przywyknij lepiej,że skończyło sie dawne życie i teraz wszystko kręci sie
        wokół Bąbelka...Musisz wspierać żone,bo ona tego bardzo potrzebuje...i jak
        najczęściej mów jej że jest wspaniałą matką!
    • jakw Re: Mały terrorysta 14.03.06, 10:39
      egon26 napisał:

      > W sumie nie mam już siły patrzeć na to jak żona jest wycięczona.
      O rety, ale patrzenie może być wyczerpujące. A żona pewnie wycieńczona dlatego,
      że tylko patrzysz.
      Ale może jednak zbierz resztki sił i zajmij się małym. Zona niech w tym czasie
      spokojnie się wykąpie, odpocznie.

      > No i tak własnie sie zastanawiam czy ten dzień własnie
      > już nadszedł.
      Nie - jeszcze ten dzień nie nadszedł. I jak mądrze będziecie wychowywać swoje
      dziecko to pewnie nie nadejdzie.


      > Czy taki 4 tygodniowy malec jest już na tyle cwany by próbować krzykiem
      > manipulować ludźmi ??.
      A taki malec to w jaki sposób ma po powiedzieć:"przytul mnie","głodny
      jestem","zmieńcie mi pieluchę"? Nie potrafi.
      W dodatku przez wiele miesięcy był razem z mamą, słyszał bicie jej serca - więc
      nic dziwnego, że nadal chce być z mamą.

      PS
      No i nie występuj razem ze swoją mamą przeciwko swojej żonie - jeśli chcesz,
      żeby obie panie się chociaż tolerowały i żeby żona nie wypominała ci tego potem.
      • marzec7 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 12:20
        Muszę się zgodzić z przedmówczyniami.

        Od siebie chciałabym Wam, Tobie i żonie, doradzić, abyście szybciutko
        przeczytali książkę "Język niemoląt" Tracy Hogg, myślę że wiele Wam to wyjaśni
        nt. malutkich dzieci. Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • delfinmm Re: Mały terrorysta 14.03.06, 13:01
      wlasciwie co tu dodac...naleza Ci sie baty...jak mozna mowic o dziecku 4 tyg
      terrorysta!!! Moj synek ma 10 tyg,..przerabialismy to samo...ale zostawiajac
      dzieko,zeby sie wyplakalo-tylko pokazujesz mu,ze nie moze na Ciebie liczyc!!!
      Jesli bedziecie tak praktykowac to w przyszlosci bedzie zakompleksione i
      przepraszajace,ze zyje!!! Niestety takie sa uroki...malenstwo calkowicie jest
      od Was zalezne!!! A zonie mozna tylko wspolczuc...bo tak jak Ci ostro napisala
      1sza osoba...POMOZ JEJ!!! Daj jej odetchnac troche, niech ma chwile dla
      siebie...albo po prostu niech sie troche dziewczyna wyspi!!! Nie wiesz dlaczego
      malenstwo placze...moze mu zle...moze jest glodne... Albo po prostu potrzebuje
      bliskosci rodzica...pzez 9 mcy siedzialo w brzuchu..caly czas slyszalo glos
      mamy,caly czas bylo utulone, nakarmione i beztroskie...teraz samo musi sie
      upomniec o wszystko...a Ty chcesz fundowac mu oboz przetrwania!!!! SZOK!!!!
      Zastanow sie razem z madra mamusia!!!! zanim zdolujecie "dobrymi radami" mloda
      mame. Wiecej cierpliwosci i pomocy dla niej i malenstwa!!!!!!
      • quami sorry ale mąż i ojciec to z ciebie do kituuuuuuu.. 14.03.06, 13:05
    • saskiaplus1 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 13:29
      Moim zdaniem ten post to podpucha. Nie wierzę, że istnieją tacy mało bystrzy
      ludzie... wink
      • quami Re: Mały terrorysta 14.03.06, 13:35
        dokladnie
      • tumoi Re: Mały terrorysta 14.03.06, 16:21
        Oj istnieją, niestety. Mój ex miał taką wiedzę na temat dzieci. A obecny coś
        początkowo próbował "być mniej elastyczny" na płacz synka-ale kiedyś przez pól
        dnia nie reagowałam na jego rózne prośby lub z dużym opóźnieniem, mówiąc"nie
        terroryzuj mnie, a popłacz sobie popłacz" - dotarło do niego. Teraz często leci
        do dzidziucha szybciej niż ja!
    • lucerka Re: Mały terrorysta 14.03.06, 17:02
      Moj pediatra mowi, ze krzyk takiego malucha to jedyny sposob komunikacji ze
      swiatem i jezeli nie jest glodny czy zaniedbany, to domaga sie noszenia i
      czulosci. Ale chyba nikt nie jest w stanie dac dziecku 100% czulosci bo podczas
      gdy dziecko ryczy:
      - trzeba sie umyc
      - trzeba zrobic cos do jedzenia
      - trzeba to cos zjesc i tak minimum 5 razy dziennie przy karmienu piersia
      - trzeba tez odespac nieprzespana noc

      Taki maluch to moze nie terrorysta ale on doskonale wie, ze jesli krzyknie to
      mama zaraz sie zjawi i utuli...
      • sineira Re: Mały terrorysta 14.03.06, 20:41
        Lucerka, wreszcie jakiś rozsądny głos w tym wątku!
        Poprzednie wypowiedzi są - no przepraszam - po prostu śmieszne w swej agresji.
        Gdzie jest powiedziane, że założyciel wątku nie pomaga żonie? I czy Wy naprawdę
        jesteście w stanie poświęcić dziecku 24 godziny na dobę? Nie bywacie zmęczone?
        Nie macie czasem dość dziecka? Nie śpicie, nie jecie, nie sikacie? Non stop
        trzymacie na rękach, pędzicie na każde miauknięcie??? Nie wierzę. Przestańcie
        się kreować na Matki Idealne, bo to po prostu śmieszne!
        • dusia_mamusia Re: Mały terrorysta 15.03.06, 12:56
          24 godziny na dobę nie, ale na pewno zdecydowaną większość dnia. Przecież
          dziecko kiedyś śpi (w tym wieku głównie śpi), nie trzeba go wtedy trzymać na
          rękach. Ale nie wolno zostawiać go płaczącego.
    • slodziutka23101 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 17:16
      hej dziecko reaguje placzem jak go cos boli chyba ze jest nauczony noszenia na
      rekach to inna sprawa.ja tem mailam taki problem ale regaowalam na jego kazde
      stekniecie i odrazu bralam na rece.teraz ma 7 miesiecy i nie domaga sie zebym
      go caly czas brala na rece. bardzo przydatny okazal sie lezaczek . kladalam
      dziecko przypinalam pasami bezpieczenstwa i bujalam malego super polecam.
      • saskiaplus1 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 21:06
        Nauczony? Miesięczne dziecko? To chyba geniusz jakiś... Niektóre dzieci tak mają
        - chcą być ciągle przy mamie. Inne niekoniecznie (swoją drogą mają szczęście, że
        urodziły się teraz, a nie wtedy, kiedy nasi przodkowie żyli w lasach i na
        sawannach - wtedy takie miłe dzieci, co to sobie same siedzą, dawno pożarłby lew
        czy inny niedźwiedź...).
    • asia_i_p Re: Mały terrorysta 14.03.06, 21:07
      Dziewczyny, jeżeli ktoś robi takie błędy ortograficzne jak chumorzasty, wziąść,
      itp., a poza tym pisze spójnie i to zdaniami złożonymi, to jest to typowa
      prowokacja, obliczona na wywołanie takich reakcji, jakie wywołała.
      • egon26 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 21:25
        To nie prowokacja tylko dysleksja ale wiele osób uważa że to bzdet wiec
        następnego posta napisałem w Word'zie.
    • egon26 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 21:22
      W sumie to nie do końca wiem czemu wasze odpowiedzi są aż takie ostre- przyznam
      że mi się nie podobają. Jak pisałem jestem jest to nasze pierwsze dziecko, więc
      chce się czegoś dowiedzieć a tu od razu jakiś zmasowany atak na mnie i na moją
      mamę. Większość osób chyba strasznie puściła wodze wyobraźni czytając mojego
      posta, albo sytuacja zaczęła im przypominać coś z własnego „podwórka”.
      Parę wyjaśnień – nie mieszkamy z moją mamą, mamy zapytałem o zdanie bo przecież
      mnie wychowała i okres dzieciństwa wspominam bardzo dobrze, a że jej odpowiedź
      tylko potwierdziła moje domysły, zamiast realizować z uporem nową „taktykę”,
      postanowiłem pytać dalej -widać w złym miejscu. Nie męczę mojej żony tą opinią,
      powiedziałem jej tylko o niej i faktycznie ona czuje to inaczej niż ja wiec
      może też dlatego pytam dalej. Ktoś z was rozśmieszył mnie opowiadając o super
      mężu wracającym z pracy i zajmującym się dzieckiem. Ja wróciłem z pracy ponad 7
      miesięcy temu gdy żona miała krwiaka na łożysku i było zagrożenie poronienia i
      od tamtego czasu do dziś dnia moim miejscem pracy jest pokuj obok naszej
      sypialni – bo wiem że musze tu być i umiem tak wszystko zorganizować że mogę tu
      być. Choć czasem przyznaje chętnie pojechałbym do biura na 8 godzin i może
      nawet został po godzinach by trochę też odpocząć od domu. Czasem trudno jednak
      oderwać d... od komputera bo choćby z tego są pieluszki nie mówiąc już o ratach
      za dom i innych rzeczach.
      Najbardziej wkurzyło mnie to że zadałem wam proste pytanie a wy zamiast mi na
      nie odpowiedzieć postanowiliście mnie osądzić i ocenić. To jak dziecko reaguje
      i jakie ma formy komunikacji ze światem chyba każdy dureń wie. I nie pytałbym
      się o to gdyby wszystkie „wasze” sposoby nie brały w łeb. Nie chwaląc się chyba
      jestem mistrzem w sprawdzaniu suchości pieluchy, bo sprawdzam mu ją za każdym
      razem jak tylko kwiknie. Komuś jest zajebiście łatwo powiedzieć „połóż się w
      łóżku i karm dziecko na leżąco” - nie da się. Żona ma problemy z kręgosłupem
      poza tym ma duże piersi i naprawdę próbowaliśmy już setki razy i nie wyszło.
      Ktoś tu napisał że można zacząć ignorować dziecko jak sie rozpłacze w sklepie
      bo nie dostało zabawki- moim zdaniem jest to już trochę późno, mój brat ma taką
      4 letnia dziewczynkę która właśnie tak reaguje i w cale nie jest tak łatwo to
      potem odkręcić. Na tym forum znalazłem wontek o seksie: „mąż jest zły bo od
      porodu 4 miesiące a ja nie mam ochot”, „mam ochotę ale sił mi brakuje”. My
      sexsu nie uprawialiśmy od czasu krwiaka bo lekaż zabronił i nigdy się nie
      skarżyłem. Paliłem ponad dwie paczki dziennie ale rzuciłem to od ręki gdy żona
      wylądowała w szpitalu – bo chciałem zawrzeć „pakt z Bogiem” by dziecko jednak
      przeżyło. Przez 19 godzin ze wszystkich sił próbowałem pomóc żonie w trakcie
      porodu. Gdy tego potrzebowała byłem przy niej po 14 godzin w szpitalu potem
      wracałem do domu i zajmowałem się pracą by jakoś to wszytko szło dalej. Więc
      proszę nie próbujcie mnie oceniać gdy próbuje znaleźć jakiś sposób na to by
      pomóc żonie i nie wychować dziecko na egoistę. Jak karmicie dzieci w nocy?? U
      nas : Wstaje ja przewijam małego uspokajam go budzę żonę. A bzdety o robieniu
      jedzenia i sprzątaniu bez komentarza – nie mogę karmić dziecka więc robie co
      mogę by odciążyć żonę. Dobra chyba kończę trochę się rozpisałem ale i tak
      waszych charakterów nie pozmieniam. Tych którzy mnie nie atakowali przepraszam
      że nie poświeciłem im uwagi, troszke mnie to wszystko wkurzyło.
      Pozdrawiam
      MĄŻ i OJCIEC
      Ps.
      Durni ludzie idą za tłumem a inteligętni szukają rozwiazać, dziecka samym
      rozpuszczaniem sie nie wychowa i czasem trzeba naprawde kochać dziecko by
      złamać samego siebi i go wychować na człowieka.
      • mika_p Re: Mały terrorysta 14.03.06, 21:39
        Zaspokojenie potzeb dziecka to nie jest rozpuszczanie. Zapewnienie dziecku
        poczucia bezpieczeństwa jest jednym z obowiązków rodziców. Owszem, mozesz
        dziecko złamać i w koncu się nauczy, że nie ma co krzyczeć, ale tylko dziecko,
        które czuje się bezpiecznie, jest w stanie kiedyś oderwac się od kolan matki i
        pójść poznawać świat. Dziecko, które wie, że mama jest zawsze, keidy jest
        potrzebna, nie musi się jej kurczowo trzymać. Dziecko, które nie czuje się
        bezpiecznie, nie wyrosnie na pewnego siebie człowieka.

        Piszesz: "To jak dziecko reaguje i jakie ma formy komunikacji ze światem chyba
        każdy dureń wie", ale siebie masz za super inteligentnego faceta i w związku z
        czym negujesz to, co każdy dureń wie i piszesz o terrorze u noworodka !
        W ogóle piszesz cholernie dużo o sobie, jaki to ty super gość jestes, bo
        palenie rzuciłes i pieluchę dziecku sprawdzasz jak dziecko kwęknie. No a mnie
        się wydawało, ze to normalna sprawa, ze człowiek decydujac się na dziecko wie,
        że dziecko robi kupę często i niespodziewanie i nie traktuje zmiany pieluch w
        kategorii "chwalcie mnie narody", tylko jako jedną z rzeczy będący elementem
        rodzicielstwa.

        Mam ośmioletnie fajne dziecko, grzeczne, inteligentne, sympatyczne. Wychowywane
        poprzez zaspokajanie potrzeb. Karmiłam na siedzaco godzinami, nie umiejąc się
        położyć, nosiłam kiedy trzeba było, nie zostawiałam do wypłakania. Nie
        wychowałam terrorysty.
      • mysunieczka do egon26 14.03.06, 21:44
        daj sobie chlopie spokoj, tu sa same NAJWSPANIALSZE NA SWIECIE MATKI POLKIsmile
        Zadna Ci nie pomoze, a jak sprobuje, to i tak dostana jej sie batysmile Ze zle
        wychowuje swoje dziecko i zle Ci doradzasmile
        Poczytaj sobie jakies watki, na pewno wylapiesz cos, co Ci pomoze.
      • laminja Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:08
        zaczęłabym od sprawdzenia czy dziecko się najada. Kup albo wypożycz laktator
        (najlepiej elektryczny) wypożyczenie w Warszawie kosztuje 5zł za dzień. Niech
        żona ściąga mleko (przez 1-2 dni) co 3 godziny i podaje dziecku sondą (jesli
        nie wiecie jak to robić można zadzwonić do poradni laktacyjnej i zapytać). Moje
        dziecko mając 4 tygodnie zjadało 100-125ml co 3 godziny. Zamiast sondy można
        użyć butelki Habermana (też nie zaburza karmienia piersią). Żona powinna dużo
        pić i jeść bardziej kaloryczne posiłki w drugiej części dnia. Mając pewność, że
        dziecko nie jest głodne (jeśli je nieefektywnie to być może się nie najada, bo
        najpierw leci pokarm mniej kaloryczny) będziecie mogli szukać innej przyczyny
        płaczu Waszego dziecka. Ponieważ u tak małego dziecka nie można mówić o
        terrorze czy manipulacji nie pozostaje Wam nic innego niż cierpliwe szukanie
        przyczyny takiego zachowania. Dzieci w tym wieku raczej nie płaczą bez powodu.
      • faq zastanawiasz sie skad atak? 15.03.06, 12:45
        przeciez bystry z Ciebie chlopak..
        Ano stad, ze Ty przyszedles z gotowym pomyslem na rozwiazanie sprawy i szukales
        tu tylko potwierdzenia swoich i matki jedynych slusznych racji. Nie szukales
        pomocy, wiec czego sie spodziewales? Ostra polemika? Moze, ale nie sprawiales i
        dalej nie sprawiasz wrazenia osobnika, ktory chce sie czegos dowiedziec.

        > (...)jej odpowiedź
        > tylko potwierdziła moje domysły, (...)
        > postanowiłem pytać dalej -widać w złym miejscu.

        bo nie uzyskales potwierdzenia? lepiej zastanow sie dlaczego..

        > zadałem wam proste pytanie a wy zamiast mi na
        > nie odpowiedzieć..
        jakie bylo pytanie?:

        >No i tak własnie sie zastanawiam czy ten dzień własnie
        >już nadszedł. Moja mama twierdzi że tak ale żona ma obiekcje i pomimo tego że
        >powoli "zdycha" nie chce dzieciaka przetrzymać, co wy o tym sądzicie. Czy
        >taki 4 tygodniowy malec jest już na tyle cwany by próbować krzykiem
        >manipulować ludźmi ??.

        chyba sie wycofam z twierdzenia, ze bystry jestes.. uwazasz, ze nie uzyskales
        odpowiedzi? no wiec po prostu w punktach, moze ilosc slow w postach Cie
        przytloczyla:
        1. ten dzien nie nadszedl
        2. mama sie myli
        3. zona ma racje
        4. nie jest na tyle cwany, zeby manipulowac

        czytaj ze zrozumieniem prosze
        > Ktoś tu napisał że można zacząć ignorować dziecko jak sie rozpłacze w sklepie
        > bo nie dostało zabawki

        rzecz sie rozbija o 'zaczac'. Prawda jak jedno slowo zmienia sens? i dalej nie
        widzisz roznicy miedzy kilkulatkiem a kilkutygodniowcem? jest jeszcze troche
        czasu - pomiedzy na wychowanie.

        badz inteligentny i szukaj rozwiazania, ale przyjmij, ze szukanie rozwiazania to
        otwartosc a tego Ci jakos brakuje.
        • falka32 Re: zastanawiasz sie skad atak? 15.03.06, 13:54
          dzięki, faq, dokładnie udało ci się ująć to, co mnie zirytowało w poscie Egona.
    • niewinna Re: Mały terrorysta 14.03.06, 21:49
      Dobrze , ża napisałeś tego posta wyjaśniającego. Choć bez jego czytania
      wiedziłam, , że niektóre zajebiste mamuski poniosło. Ja jestem kobietą , matką a
      nie raz myślałam , że mnie moja mała terroryzuje płaczem. Oczywiście nie miałam
      wyboru i ją nosiłam , tuliłam , karmiłam aż padałam na ryja. Nie powiem z
      czystym sumieniem , że za kazdym razem po nieprzesapnej nocy z bolacym pęcherzem
      ( brak możliwości opróżnienia ) nosiłam płaczące dziecko i przeżywałam stany
      ekstazy jaka ze mnie wspaniała matka. Jasne , że maluch potrzebuje bliskości ale
      niektóre dzieci są tak wrzaskliwe i płaczliwe jak moja , że trudno ją przez cały
      dzien uspokajać i człowiekowi przychodzą własnie myśli o terrorze. Teraz dziecko
      ma 7 mcy i toleruje tylko pozycję na rączkach. Jak tylko usiądę z nią na krześle
      żeby napić się czegoś jest wrzask. Jest ze mną , jest blisko , śpiewam jej a ona
      i tak wrzeszczy bo chce być noszona po domu. Także każdy medal ma dwie strony.
      Trzeba wywarzyć pewne sprawy i wiedzieć mniej więcej kiedy odzwyczajać dziecko
      od ustawicznego noszenia bo będzie problem potem jak u mnie. A najlepiej jakbyś
      sobie cycki wychodował i karmił za żonę bo jak masz jej pomóc w ciągłym
      karmieniu??????????? co sugerują niektóre panie.......Pewnie wiecie , że dziecku
      trzeba zapewnić maksimum czułości ale też wy macie prawo do chwili odpoczynku .
      Dziecko Was nie terrozryzuje ale jak przesadziciez noszonkiem jak ja to
      zaczniewink)))))))))))))))Życzę forumowym mamuśkom trochę więcej wyrozumiałości.
      • marva Re: Niewinna! 15.03.06, 11:40
        czuje sie jakbym słyszała o sobie:o))
        Mój ma juz 10 miesięcy i teraz na odwrót chce byc tylko prowadzany za rączki!!!!
      • dusia_mamusia Re: Mały terrorysta 15.03.06, 13:23
        Bo z noszeniem nie można przesadzić. Jeśli się zacznie nosić dziecko cały czas
        na wszelki wypadek, żeby się nie rozpłakało, to w końcu się do tego przyzwyczai
        i nie będzie chciało inaczej. Trzeba korzystać z chwil, kiedy dziecko usnie i
        wtedy spróbować odłożyć. Na początku będzie się pewnie budziło po kilku
        minutach i płakało. Trzeba je wtedy wziąć na ręce, uspokoić, uśpić i znów
        odłożyć. Na początku to może być bardziej męczące niż ciągłe trzymanie na
        rękach, ale po jakimś czasie spokojny sen będzie coraz dłuższy. Tak było u
        mnie. Teraz mały ma 2,5 m-ca i śpi 4-6 godzin bez przebudzenia. A jak nie śpi
        to też nie trzeba go bez przerwy nosić. Zaczął się już intersować np.
        karuzelką. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też leżaczek, ale jeszcze nie u 4
        tygodniowego malucha.
        Życzę powodzenia.
    • saskiaplus1 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 21:53
      A ja mam dla Ciebie poradę: znajdź sobie gumowy młoteczek (są w sklepach dla
      dzieci) i walnij się nim w głowę. Bo z Twoich postów wynika, że zrobiłeś
      wszystko, co w ludzkiej mocy i nic nie pomaga. Walnięcie się w głowę też nie
      pomoże, ale może rozśmieszyć wycieńczoną żonę i wrzeszczące dziecko.
      • guruburu Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:00
        jeju - dajeci ejuz siana z tym sikaniem - a z dzieckiem na reku do toalety to
        nie mozna isc - to bym sie chyba po dzis dzien nie zalatwila...
      • kanga_roo Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:24
        A ja mam wrażenie, że wielu młodych rodziców (szczególnie facetów) bardzo się
        denerwuje, słysząc płacz dziecka, ponieważ nie ma doświadczenia, czuje się
        bezradna i wydaje im się, ze dziecku musi się dziać jakaś straszna krzywda. No
        ale skoro - obiektywnie patrząc - krzywda się nie dzieje, to znaczy, że dziecko
        sobie pogrywa i próbuje nas ustawić. A na to nie możemy przecież pozwolić, bo
        powinniśmy wychowywać smile Do mojego męża też z trudem docierało, że takie
        niemowlę jest za mało rozwinięte, by histeryzować, wymuszać i sobie pogrywać.
        Oraz być niegrzeczne. Nie ten poziom świadomości (dziecka, rzecz jasna smile.
        Proponuję więc:
        - trochę się odprężyć (parę minut płaczu nie wpłynie nieodwracalnie na psychikę
        dziecka - to zdanie poradników dla rodziców, nie moje)
        - zastanowić się, czy malucha coś nie boli (obstawiam gazy w jelitach), i może
        spróbować zaradzić, nawet troche na wyrost (np. masaż plus gripe water)
        - może nabyć chustę do noszenia, jeśli dziecko koniecznie musi być cały czas
        przy którymś z was. Nie przejmujcie się, staracie sie jak potraficie najlepiej
        i to jest ważne.
        ps. "małe dzieci po to są/ aby kochać je"
    • niewinna Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:06
      fajnie jest tak "sr.." za przeproszeniem z dzieckiem na rękach........Ja wole
      jednak mieć wolne ręce. A jak się wycierasz wtedy? To szczyt akrobatyki ryczące
      dziecię w jednej ręce , urywanie papieru drugą ....Hmmm niech ktoś kto to
      ćwiczył opisze bo ja nie próbowałamsmile))))))))O reeety.....
      • guruburu Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:14
        a od kiedy to pęcherz boli jak się chce 'sr...' jak to ładnie ujęłaś?
        Nie zawsze można spowodować, zeby noworodek/małe dziecko od razu i natychmiast
        przestało płakać ale to nie znaczy, ze trzeba je zostawiać same (no chyba, ze
        na chwile na zasadzie - musze wyjsc z pokoju bo wybuchnę wink) - mieszkam
        niestety na trzech poziomach, toaletę mam dwa poziomy niżej. I tak -
        perwersyjnie ciągam za sobą dziecko np. w foteliku. I na pewo skrzywię mu tym
        psychikę. A wycierać się nie lubię big_grinDD
      • mika_p Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:14
        niewinna napisała:

        > To szczyt akrobatyki (...), urywanie papieru drugą ....Hmmm niech ktoś kto to
        > ćwiczył opisze bo ja nie próbowałamsmile))))))))O reeety.....


        Prosze bardzo.
        Zwijasz palcami kwałek papieru w kulkę, owijasz pasmo wokół palca i
        naddzierasz smile Albo zwijasz papier w kulkę, przytrzymujesz łokciem rolkę i
        odszarpujesz smile)

        Nie trzeba tego ćwiczyć z dzieckiem, wystarczy na przykład toaleta w jakimś
        publicznym przybytku, gdzie jedną ręką trzymasz drzwi smile)
    • falka32 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:11
      "to jest nasze pierwsze dziecko więc w sumie nie do końca wiemy
      jak z nim postępować."

      To teraz już wiesz, że obsługa noworodka to nie jest coś, co każdy dureń wie i
      teraz jest ostatni dzwonek, żeby uzupełnić wiedzę na temat rozwoju psychicznego
      małych dzieci. Zanim chatotycznymi ruchami i pomysłami "każdego durnia" zrobisz
      dziecku krzywdę.


      Tyle że mi się wydaje że te jego chumory to jest
      poprostu terror,kolek nie ma- nawet bylismy u pediatry ale spokuj.

      Kolka nie jest chorobą. Jeżeli dziecko ma gazy i wzdęcia, które są bolesne, to
      pediatra nie stwierdzi u niego "choroby". Dla pediatry dolegliwości żołądkowo -
      jelitowe u noworodka to norma. Dla niego dziecko jest zdrowe. A że płacze z
      powodu bólu brzucha, to kwestia wieku, niedojrzałości układu pokarmowego itp.
      Dodaj do tego jeszcze niedojrzały układ nerwowy, który jest bombardowany
      potworną ilością nowych bodźców i masz wystarczające powody do płaczu przez cały
      dzień.


      "Czasem jak płacze wystarczy go wziąsc na ręce i się uspokaja- ale to chyba też
      zależy od nastroju. Głównie uwielbia siedzieć przy piersi i to siedzieć bo aż
      tak dużo nie je."

      I brawo - macie metodę na przyniesienie dziecku ulgi w jego dolegliwościach i
      ułatwienie mu przeżycia w miarę spokojnie pierwszych najtrudniejszych 3 miesięcy.

      "Ostatnio przypomniałem sobie jak pare lat temu na kursie przedmałżeńskim
      prowadząca stwierdziła że w życiu rodziców w końcu dojdzie do momentu gdy
      będą musieli kupić zatyczki do uszu i przez dzień lub kilka ignorować płacz
      dziecka- bo często jest on tylko terrorem, wymuszniem na rodzicach
      odpowiedniej reakcji."

      Tak, zgadza się. Ten moment rozwojowy w życiu dziecka nawet ma swoją nazwę -
      "bunt dwulatka". Przemyśl tą nazwę.

      No i tak własnie sie zastanawiam czy ten dzień własnie
      > już nadszedł. Moja mama twierdzi że tak ale żona ma obiekcje i pomimo tego że
      > powoli "zdycha" nie chce dzieciaka przetrzymać, co wy o tym sądzicie.

      Twoja żona ma rację, a nie matka. Co to znaczy przetrzymać noworodka? On
      komunikuje głód, samotność albo ból. Możesz dziecko przetrzymać, żeby oduczyło
      się płakać. Są na to dowody, że jeżeli przetrzymasz go tak wystarczająco
      konsekwentnie, rzeczywiście przestanie płakać na długo. Wiesz, jakie są to
      dowody? Dzieci w Domu Dziecka nie płaczą. Tzn po jakimś czasie przestają płakać.
      Tylko będziesz miał problem, jak się zacznie kiwać w łóżeczku, hmmm. Tą samą
      metodą możesz oduczyć go innych rzeczy, które podsuwa mu instynkt przetrwania,
      np. jedzenia możesz go oduczyć, jakbyś chciał... Mam nadzieję, że moja ironia
      jest czytelna. Nie rób tego swojemu dziecku.

      Czy
      > taki 4 tygodniowy malec jest już na tyle cwany by próbować krzykiem
      > manipulować ludźmi ??.

      Tu znowu kłania się podstawowa wiedza na temat rozwoju niemowląt. Czy wiesz,
      kiedy twoje dziecko zaczyna widzieć? Czy wiesz, kiedy zaczyna odróżniać siebie
      od otoczenia? Kiedy zaczyna rozumieć, że on i mama to dwie różne osoby? Czy
      zdajesz sobie sprawę, że on nie wie, że te jasne plamy latające mu przed oczami
      i straszące go, to jego własne rączki? I że nie jest w stanie kontrolować ich
      ruchów, np. celowo przestać nimi machać? Próbowałeś dowiedzieć się czegoś o tym,
      jak noworodek odbiera świat i co z tego świata do niego dociera? Czy tylko
      opierasz się na takich potocznych mądrościach dotyczących chałupniczych prób
      tresury małego bezradnego kłębka wrodzonych instynktów, jakim jest noworodek?
      Twoje dziecko ma już 4 tygodnie, a ty jeszcze tego nie wiesz. Kiedy zamierzasz
      się tego dowiedzieć?
      • mruwa9 Egon, jesli Ty masz dosyc 14.03.06, 22:49
        to jak czuje sie Twoja zona? Pytales? Rozmawiacie o tym? Ona na pewno jest
        znacznie bardziej zmaltretowana, zarowno fizycznie, jak i psychicznie. Co
        zrobic? Zapakuj malego do wozka i zabierz na dwugodzinny spacer. Z reguly takim
        maluchom spacery dobrze robia (nie szkodzi, ze zima, wystarczy opakowac dziecko
        odpowiednio cieplo). Mlody sie wyspi, a Twoja zona niech dostanie choc godzine-
        dwie na zregenerowanie sil, wyjscie do sklepu, sen, kapiel. To, co Ty
        przezywasz jest niczym w porownaniu do zmeczenia Twojej zony, zapewniam Cie.
        A z tym chodzeniem do toalety z dzieckiem na reku bez przesady. Gdy trzeba isc
        do ubikacji, czy chociazby np. zrobic cos pilnego w kuchni- odkladam dziecko do
        lozeczka, kojca. A ze ryczy? Trudno, jak przez minute pokrzyczy, swiat sie nie
        skonczy.
    • niewinna Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:27
      Drogie super mamuśki. Pan Egon nie jest mamuską z wielkim cycem i siedmiorgiem
      dzieci tylko facetem z pierwszym dzieckiem. Wrzućcie na luz. A ile to matek
      pisze posty : Mój syn pierdzi i smierdzi czy jest chory? Wytłumaczcie ale nie
      jedzcie jak po łysej kobyle. Brak klasy wyszedł razem ze słomką.......Niestety .

      mika_p rozbawiłaś mnie do łez.
      • falka32 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:36
        niewinna, a co ma do tego rozmiar biustu?
        Jest rodzicem. To zobowiązuje. Co innego jest pytać o objawy choroby, a co
        innego wykazać się tak tragiczną niewiedzą (lub błędną wiedzą) na temat dziecka,
        które się powołało właśnie na świat. Bo jeżeli się tego nie wie, to można,
        słyszałam o takich pomysłach, spuścić lanie 3miesięcznemu dziecku, bo
        "specjalnie" skopuje kołderkę patrząc bezczelnie w oczy matki i jeszcze się
        głupio uśmiecha - tak się kończy interpretowanie zachowań niemowląt bez
        posiadania elementarnej wiedzy na ich temat, lub słuchanie złotych rad teściowych.
        • jamile Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:45
          falka32 napisała:
          > niewinna, a co ma do tego rozmiar biustu?

          nic, ale skoro sie nie ma nic sensownego do powiedzenia, to sobie czlowiek
          chociaz glupkowato popitoli na forum a co nie wolnowink
          <><><><><>
          Kuka
          mam Cięsmile
    • asfa1 gdzie jest mama_kotula?????????? 14.03.06, 22:30
      Weżcie już nie odpowiadajcie Egonowi na te Jego banialuki, bo albo to
      prowokacja, albo szkoda słów... Naprawdę sporadycznie zabieram głos na tym
      forum, zawsze czytam i dziwię się,że mama_kotula jeszcze nie zrobiła z Egonem
      porządku (bo oprócz spraw merytorycznych miałaby jeszcze zastrzezenia
      ortograficzne!), ale pewnie jej ręce opadły jak to wszystko przeczytała i
      wrzuciła na luz.
      • r.kruger konkretnie bez jadu ani głaskania 14.03.06, 22:42
        myślę że za dwa tygodnie wszystko zacznie wracać do normy, ale będzie to jak
        się spodziewasz nowa norma
        maluch jest bezsprzecznie terrorysta ale moim zdaniem ma do tego jeszcze pełne
        prawo, pierwsze tygodnie nie są łatwe-wiem co piszę- nie da się rozpieścić
        kilku tygodniowego malca, trochę cierpliwości a potem będzie lepiej
        maluch będzie czuł się bezpieczniej, będzie rzadziej jadł.
        Zatyczek nie polecam tak jak i przeczekiwania płaczu, raczej znajdźcie
        własny "złoty środek" już niedługo będziecie wiedzieli czego maluch chce-żąda
        ps: mój właśnie żąda posiłku
        • asia_i_p Re: konkretnie bez jadu ani głaskania 15.03.06, 11:20
          A ja bym zatyczki polecała, jeżeli ktoś je toleruje. Nie po to, żeby nie
          słyszeć i nie reagować, ale żeby się nie irytować nosząc dziecko (czyli włożyć
          je dopiero kiedy dziecko płacze i zabieramy się za uspakajanie). Nie ogłuszą
          całkowicie ale trochę wytłumią, a od tego przybędzie cierpliwości.
      • mama_kotula Re: gdzie jest mama_kotula?????????? 15.03.06, 12:25
        asfa1 napisała:

        > Weżcie już nie odpowiadajcie Egonowi na te Jego banialuki, bo albo to
        > prowokacja, albo szkoda słów... Naprawdę sporadycznie zabieram głos na tym
        > forum, zawsze czytam i dziwię się,że mama_kotula jeszcze nie zrobiła z Egonem
        > porządku (bo oprócz spraw merytorycznych miałaby jeszcze zastrzezenia
        > ortograficzne!), ale pewnie jej ręce opadły jak to wszystko przeczytała i
        > wrzuciła na luz.

        Owszem. Ręce mi opadły. Ale nie z powodu pana Egona (nawet te ortografy jestem
        w stanie wybaczyć, choć ciężko mi przyszło).
        Opadły mi, jak przeczytałam Wasze wypowiedzi.
        Opamiętajcie się, do cholery.

        Primo, przypomnijcie sobie jak WASI mężowie od samego początku zajmowali się
        dzieckiem. Amnezja? Nie wierzę, powtarzam - nie wierzę, aby wszyscy byli tacy
        wyrozumiali i chętni do pomocy. Podobnie jak Egonowi, przewartościował się cały
        świat i też byli w tym zagubieni.

        Secundo: kobieta podchodzi do problemu emocjonalnie. Facet podchodzi do
        problemu na zasadzie "jak to rozwiązać". Jak kobieta mówi "nie daję rady, cały
        czas każe się nosić na rękach", facet odpowiada "kupimy nosidło". Capisco?

        Tertio: Egon SPYTAŁ, czy miesięczne dziecko może manipulować rodzicami.
        Postawił proste pytanie, a Wy, zamiast prosto odpowiedzieć "nie, nie może
        manipulować rodzicami", wyskoczyłyście z japą, cholerne wszystkowiedzące
        mamusie idealne. Powtarzam: 90% facetów nie ma pojęcia, na czym polega opieka
        nad noworodkiem, czego mogą się od takiego dziecka spodziewać. Tak, tak, wiem,
        Wasi mężowie przez całą ciążę się dokształcali, pilnie studiowali w szkole
        rodzenia, czytali poradniki o dzieciach... rotfl. Powtarzam raz jeszcze: 90%
        facetów NIE ma kontaktu z dzieckiem, które jest, za przeproszeniem, wyjącym
        przewodem pokarmowym. 90% facetów będzie podchodzić do takiego dziecka jak do
        problemu, który trzeba rozwiązać, i to NIE oznacza, że nie kochają własnego
        dziecka, tylko że są po prostu normalnymi facetami. Odrobinę psychologii, moje
        panie.
        Aha, większość facetów poza tym NIE znosi domyślać się, o co chodzi żonie. Im
        trzeba wprost powiedzieć: pomóż mi, zrób to, umyj gary, ugotuj obiad, potrzymaj
        małego przez chwilę.

        I teraz odpowiadam na pytanie Egona: nie, miesięczne dziecko nie umie
        manipulować rodzicami. Tak, miesięczne dziecko czasem wisi przy piersi 24h na
        dobę. Zapytaj żonę, czego jej potrzeba i postaraj się spełnić to, o co prosi.
        Pomysł z przetrzymywaniem nie jest trafionym pomysłem, bo płacz u takiego malca
        jest jedynym sposobem komunikacji.
        A Wam, agresorki, przydałby się kubeł zimnej wody na głowę.
        • ewa_mama_jasia Re: gdzie jest mama_kotula?????????? 15.03.06, 14:13
          Brawo, Kotula! Miałam nadzieję, że tak właśnie odpowiesz. Nie brałam udziału w
          tej pyskówce, bo zwyczajnie zrobiło mi się wstyd za nasze koleżanki emamy.
          Ponadto, nie mam takiego autorytetu jak Ty. Ale cieszę się, że zabrałaś głos i
          że Twoja odpwoiedź jest własnie taka. Trochę zimnej wody przyda się niektórym.
          • mama_kotula Re: gdzie jest mama_kotula?????????? 15.03.06, 14:20
            ewa_mama_jasia napisała:

            > Ponadto, nie mam takiego autorytetu jak Ty. Ale cieszę się, że zabrałaś głos
            i że Twoja odpwoiedź jest własnie taka. Trochę zimnej wody przyda się
            niektórym.
            Sądzę, że po mojej wypowiedzi w tym wątku mój "autorytet" się nieco podłamał.
            Jaki autorytet, hehe... przecież mnie tu nie cierpią... bo nie jestem święta
            jak niektórzy... wręcz przeciwnie...
            I ta pani, nie pamiętam nicka, która mnie tu przywołała, chyba mnie źle
            oceniła. Owszem, zdarza mi się postawić do pionu pewne osoby, zwłaszcza gdy
            widzę ewidentną głupotę i bezmyślność. A tu widzę - u Egona - jedynie typowo
            męską logikę...
            • ewa_mama_jasia Re: gdzie jest mama_kotula?????????? 15.03.06, 15:26
              Początkowo też Cię średnio lubiłam. Kiedy zaczęłam bywać na tym forum, na samym
              początku natrafiłam na jakiś Twój post, w sposób bardzo emocjonalny krytykujący
              czyjeś zdanie. Ale z biegiem czasu doszłam do wniosku, że choć czasami
              potrafisz przyłożyć, to przewaznie robisz to - moim zdaniem - w dobrym celu.
              Tak jak napisałaś, piętnowanie czyjejś bezmyślności, krytyka czyichś
              negatywnych i niepotrzebnych emocji itp. Szanuję Cię za to. A że jest grono
              osób, które Cię nie lubią? Znasz powiedzenie "jeszcze się taki nie
              urodził...."?
            • jajofka Re: oby... 15.03.06, 21:43
              ...mamie_kotula woda sodowa do glowy nie uderzyla smile cos ja chyba za
              bardzo "czcicie" Dziewczyny, wiele z Was ma rownie trzezwe i normalne podejscie
              do zycia, moze lepiej ufajcie sobie a nie jej....
              a pyskowki na tym forum gazetowym sa od zawsze, jak mialam depreche w ciazy, to
              wchodzilam i czytalam, zawsze mi sie po tym geba cieszyla haiahiahai
              tu jest duzo "kosmouchow co sie madrza na forumie" wink

              ps. przepraszam ale nie dziala mi polska klawiatura
              • mama_kotula Re: oby... 15.03.06, 22:20
                jajofka napisała:

                > ...mamie_kotula woda sodowa do glowy nie uderzyla smile cos ja chyba za
                > bardzo "czcicie"
                Ale przepraszam, kto tu mnie czci? Bo nie zauważyłam...


                > tu jest duzo "kosmouchow co sie madrza na forumie" wink
                O przepraszam, ja mam na to potwierdzone prawa autorskie, inni to wstrętni
                plagiatorzy ;-PPP

                > ps. przepraszam ale nie dziala mi polska klawiatura
                Wybaczam smile))
    • joasia1234 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:39
      moja córeczka skończyła dzisiaj 3 tyg. Niestety poprzestawiały jej się godziny
      i od porodu nie przespaliśmy z mężem więcej niż 3-4 godziny w nocy (w sumie,
      przerywane). Ale myślę, że to za wcześnie, żeby przeczekać płacz dziecka
      (prznajmniej dla mnie jest to niemożliwe). Na początku potrzeba więcej
      cierpliwości i siły, ja też już ledwo trzymam się na nogach, nie mówiąc o moim
      mężu, który po powrocie z pracy zajmuje się małą, także w nocy. Trzeba jeszczed
      trochę wytrzymać. Pozdrawiam Asia
    • lucy_cu Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:44
      A ja sobie pozwolę na jedną uwagę. Może ten wątek egona to prowokacja, może nie-
      nieważne. To będzie uwaga uniwersalna.

      Bardzo fajnie jest pisać mądre rady, kiedy już przerobiło się wszelkie atrakcje
      z noworodkiem. Z pewnego dystansu, z już nabytym jako takim doświadczeniem,
      bardzo miło się przejechać po nowicjuszach, którzy się przejmują kupką&zupką.

      Sama też się czasem śmieję w duchu z niektórych problemików tu dyskutowanych.
      Tylko, że zaraz sobie przypominam pierwsze tygodnie z moim pierwszym dzieckiem
      i moje własne myśli na temat tegoż dziecka (które, nawiasem mówiąc, było bardzo
      spokojnym i niekłopotliwym niemowlakiem). Bywało, oj, bywało, że nie myślałam
      specjalnie racjonalnie i moje dziecko nie jawiło mi się tylko i wyłącznie jako
      słodki bobasek. Nie raz myślałam o nim jak o niewdzięcznym złośliwcu.
      Jeśli któraś z Was NIGDY takich myśli nie miała- czapki z głów, panie i panowie!
      • falka32 Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:59
        lucy, tutaj też ci odpowiem, a co smile
        owszem, myśli pt. "co za małe złośliwe bydlę, zamknij się w końcu, bachorze, nie
        widzisz, że mam dosyć, zaraz cię wyrzucę przez okno" miewa każdy, kto miał
        przyjemność z noworodkiem. Ale to są tylko mysli, emocje, które przechodzą
        szybko i na "trzeźwo" wiesz, że to nieprawda. Bo tak naprawdę wiesz, że dziecko
        nie robi tego złośliwie, wiesz, że inaczej nie potrafi, wiesz, że musisz mu po
        prostu pomóc. A Egon zdaje się nie wiedzieć tego i rozumować tak zupełnie
        racjonalnie.
    • niewinna Re: Mały terrorysta 14.03.06, 22:48
      No tak wyrodna matk ajestem bo z mała do kibla nie latam. A gdzie podaja taką
      wiedzę. Co do braku elementarnej wiedzy to ja się w ciązy obłożyłam poradnikami
      a jak mała pierwszy raz kolki dostała to ja się poryczałam razem z nią , ręce mi
      zdrętwiały a serce prawie stanęło. Jak nie przespałam 3 nocy z rzędu do klęłam
      na czym świat stoi. I co z tego , że czytałam o tym? Codziennie czytamy o
      wojnach a to olewamy bo nie budzi to naszych emocji. Dziecko to emocje to miłość
      , zmęczenie , radość , wyczerpanie , uniesienie , upadek itd. I czasami wiedza z
      poradników nie wystarcza choć niewątpliwie trzeba ją mieć.
      • mruwa9 Kolki to domena pierworodnych? 14.03.06, 22:52
        gdy niedojrzalosc noworodka naklada sie na stres, nerwy, niepokoj i niepewnosc
        mlodych rodzicow. I w ten sposob mechanizm sie nakreca. Gdy matka jest
        doswiadczona,pewna swoich kompetencji, a dziecko kolejne w rodzinie (wie, ze
        swiat sie wokol niego krecic nie bedzie?), kolki zdarzaja sie sporadycznie lub
        wcale.Tyle obserwacji wlasnych..
        • lucy_cu Re: Kolki to domena pierworodnych? 14.03.06, 22:55
          Bardzo niegłupia teoria.
          U nas kolkował tylko number one. Kolejne sztuki cienia kolki nie miały. smile))
        • faq Re: Kolki to domena pierworodnych? 15.03.06, 09:47
          teoria fajna tyle, ze prosta do obalenia przez empirie smiletylez pierworodnych
          kolkujacych i nie, w moim otoczeniu - nasze bezkolkowe, ale.. tu druga teoria
          moglaby powstac - generalnie spokojni rodzice nie doswiadczaja kolek u swoich
          dzieci smile
      • anetuchap Re: Mały terrorysta 14.03.06, 23:30
        Podzielam Twoje zdanie, niewinna. Ja jestem w szoku tym ryczeniem owiec.
        Nie rozumiem o co chodzi. Czy Wy nie macie nic lepszego do roboty i tylko
        czepiacie się innych, przesadzając w oskarżeniach i wymyślając nieistniejśce
        fakty dla poparcia swej racji.
        Chłop się tylko zapytał, o radę prosił. Czy Wy zawsze musicie pouczać i kazania
        dawać, z PIS-u jesteście? a może zazdrość Was zżera, że on tak się troszczy
        o żonę???? Facet jest empatyczny, opiekuniczny i odpowiedzialny.
        Matce jest łatwiej znosić płacz maleństwa, bo hormony jej w tym pomagają.
        A ojciec potrzebuje czasu, aby dziecko pokochać. Na dzień dzisiejszy, chłop
        bardziej się martwi o żonę. Nie potrafi sie "wczuć" w tego małego człowieczka.
        A skoro matka mu cos takiego zasugerowała, to postanowił popytać dalej.
        Nie wiedział, że tu napadną na niego jak sępy, te idealne mamusie.

        Chłopie, nie przejmuj się tym krakaniem znudzonych bab. To dobrze, że się
        martwisz o żonę i pomagasz jej jak możesz. Mam złe wieści: lepiej
        nie przetrzymywać dziecka w płaczu, synek jest zbyt mały, aby świadomie
        wami manipulować. Musicie cierpliwie to przeczekać, z czasem będzie lepiej.
        A może, niech żona gdzieś wyjdzie na godzinkę, aby odetchnąć, ochłonąć
        i pobyć w ciszy?
        Powiedz swojej mamie, że z tym wypłakaniem się, to zły pomysł.
        Jeśli chce wam pomóc to niech zajmie się trochę małym, posprząta, poprasuje,
        ugotuje obiad. To już choć trochę odciąży Twoją żonę.
        Życzę powodzenia. Pozdrowienia dla małżonki. Fajnego małża masmilesmile
    • egon26 Re: Mały terrorysta 15.03.06, 00:28
      Dobra ostatni post z mojej strony bo awantur nie lubię:
      mika_p – nie chciałem pisać o sobie dlatego nie pisałem o sobie w pierwszym
      poście, chciałem trochę naprostować wasze wyobrażeni o mnie, zresztą nie ważne-
      i tak cię nie przekonam.
      Laminja – dziękuję, zadając pytanie mam nadzieje że ktoś udzieli mi takiej
      odpowiedzi jak ty, powoli już zaczynałem w to wątpić wink
      saskiaplus1 – na szczęście my z żoną i małym nie mamy tak prymitywnego poczucia
      humoru
      kanga_roo – czytasz w moich myślach (powiedz swojemu mężowi że ma skarb w domu-
      bo jak kobieta rozumie mężczyznę to jest super-to samo w drugą stronę wink). Raz
      zabrałem najedzonego małego do mamy w samochodzie zasnoł, w domu zaczoł
      krzyczeć, był najedzony. Postanowiliśmy go z mamą "przetrzymać" 12 min i
      przestał krzyczeć, spokojnie sobie zasnoł- więc chyba coś w tym jest.
      Falka32 – wydaje mi się że wiem wystarczająco dużo o dzieciach, jak czegoś nie
      wiem pytam mamy (pediatra I i II stopień specjalizacji – ponad 25 lat stażu).
      Przyznam się do czegoś ja jak za bardzo dawałem w dupę, zostawiali mnie bym się
      wypłakał, jakoś żyje mi sie dobrze- choć większość tutaj uważa mnie za
      potworawink Faktycznie powinnaś wrzucić na luz, super mamą na pewno nie będę mam
      też inne obowiązki. Tak czytam po kolei posty i ciągle się pojawiasz – nie
      boisz się zostawiać dziecka na tak długo – bo wychodzi na to ze ciągle siedzisz
      przed komputerem. Coś mi się wydaje że jesteś straszna feministką, moja żona
      też nią jest i to u niej kocham, ale u ciebie to chyba łączy się już z
      nienawiścią do mężczyzn, nie obraź sie ale czuje tą nienawiść do mnie w twoich
      tekstach.
      mruwa9 – dzięki rada z wózkiem jest ok, teraz po prostu, jedziemy z nim gdzieś
      samochodem i potem śpi przez parę godzin – wczoraj to odkryliśmy dziś się
      potwierdziło – gorsza sprawa jak płacze w nocy bo wtedy żona mnie na pewno nie
      wypuści z małym. Nie wiem czy ja coś źle napisałem czy wy mnie źle odbieracie –
      CHOLERA CHCIAŁBYM MIEĆ CYCKI – niby trochę mam ale pokarmu – NIC. W moich
      postach nie chodzi o mnie bo ja go mogę nosić i bawić sie z nim ale jemu to nie
      wystarcza, i ciągle chce do piersi. A żona już nie daje rady.
      Asfa1 – chyba się przyznam to musi być prowokacja nie ma nic innego do roboty
      tylko prowokować mamy polki ?!?! - ortografia = dysleksja, brak błędów = word.
      A jeśli któraś mamusia nie wieży w dysleksję – nie życzę by jej dziecko ją
      miało, choć może w tedy by uwierzyła, albo kazała się dziecku uczyć na pamięć
      słownika – i tak nie pomaga.
      mysunieczka, niewinna,r.kuger,joasia1234 – dzięki macie dużo racji wink
      lucy_cu – „niewdzięczny złośliwiec” - fajne wink - skąd ja to znam wink Ale
      faktycznie są mamy które tak są przejęte i święte że nie odważyły by się nawet
      tak pomyśleć o maleństwie. Ich szczęście ze dzieci są spokojne.
      Anetuchap – wielkie dzięki, kolejna nieliczna kobieta która rozumie facetów
      (powiedz mężowie że jesteś skarbem, niech cie pilnuje wink Fakt nabieram dopiero
      miłości do dziecka widze że nie kocham go tak jak moja żona, czułem miłość do
      niego gdy mogło być źle teraz czasem jakoś dopiero to narasta, chciałbym by już
      był większy, by już reagował na mnie (druga bratanica ma 8 miesięcy- coś
      fajnego). Faktycznie ojciec czuje to inaczej ja czasem czyje mu się nie
      potrzebny a nie lubię tego. Z drugiej strony w mojej naturze nie leży czekanie
      aż problem się sam rozwiąże, moja praca właśnie polega na rozwiązywaniu
      problemów, wiec jeśli nie mogę czegoś „naprawić”, „poprawić”- „rozwiązać
      problemu” czuje się źle, źle się czułem jak żona cierpiała przy skurczach – bo
      nie mogłem nic zrobić (ściskałem niby biodra-może trochę pomogło) i źle się
      czuje teraz gdy widzę podpuchnięte oczy i jak musi wstawać w nocy. A z babciami
      to kicha totalna – obie pracują, i na pomoc ciężko liczyć wink.

      Podsumowując: Chyba pierwsza odpowiedź (mika_p) była najgorsza – najwięcej
      fantazji która nakręciła całą lawinę. Duże grono „super mam” (są takie koszulki
      nawet kupiłem żonie,z napisem „Super tata” też są – może któraś mi kupi wink -
      mogę podać adres strony) jest cholernie nie tolerancyjne i to jest smutne. Ale
      czy one są aż tak super skoro wolą spędzać czas pastwiąc się facetem (mną) niż
      spędzić ten czas z dzieckiem ?!?! Ja tego czasu więcej trwonił nie będę.
      Życze wszystkim powodzenia i dużo zdrowia dla bobasków. I dziękuje kilku
      sprawiedliwym wink które broniły mnie przed lwami. wink
      Jednak MĄŻ i OJCIEC
      • anetuchap Re: Mały terrorysta 15.03.06, 01:09
        Dzięki za komplementsmilesmilesmile
        Zapraszam Cię do Klubu Matek Wyrodnych (kilka tatusiów też mamy)
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34708&t=1142380974922

        Najpierw trzeba zapukać do matki założycielki, bo forum jest zamknięte.
        Jak będziesz chciał się przyłączyć to daj znać.Wstawię się za Tobąsmilesmilesmile
        Jak sama nazwa wskazuje, nie ma tam idealnych, chociaż...........ostatni
        coś sie zmrowiły. Ale większość to rozsądne dziewczyny.


        Pozdrowienia
        Aneta
      • izzunia Re: Mały terrorysta 15.03.06, 08:00
        jesli Twoja mama jest pediara i takie bajki opowiada, to mam nadzieje, ze moje
        dziecko NIGDY nie trafi do niej.
        A co do ortografi, dysleksji, itd... Bez urazy, ale na nieuctwo to nawet Word
        nie pomoze (vide "wieżyć"). Mam w domu dysortografa i dyslektyka - nie robi
        bledow, dlaczego?
        1. doskonale zna zasady polskiej pisowni
        2. jak czegos nie jest pewien to sprawdza w slowniku albo pyta
        3. nie twierdzi, ze ma dysortografie i dysleksje, tylko stara sie nie robic bledow.
        • falka32 Re: Mały terrorysta 15.03.06, 08:29
          > jesli Twoja mama jest pediara i takie bajki opowiada, to mam nadzieje, ze moje
          > dziecko NIGDY nie trafi do niej.

          To samo pomyślałam.

          Jeżeli sądzisz, Egonie, że mam problem z niechęcią do mężczyzn, to wrzuć sobie w
          wyszukiwarkę na tym forum słowo "terrorysta" i poczytaj sobie wątki, któe tam
          wyskoczą i moje wypowiedzi. Nie jesteś niestety pierwszy ani ostatni z tym
          problemem. Nienawiść żywię do okreslenia "terrorysta" na noworodka.
          • guruburu Re: Mały terrorysta 15.03.06, 09:17
            falka32 napisała:

            >
            > Nienawiść żywię do okreslenia "terrorysta" na noworodka.
            > Eee tam, przy 'binladenku' i tak wysiada wink))
          • adamari1 Re: Mały terrorysta 15.03.06, 09:29
            a falka i izzunia nadal nie dają za wygraną :p
            Wredota az wychodzi uszami, drogie Panie.
        • arletapp Re: Mały terrorysta 15.03.06, 09:27
          izzunia:
          sa dwa podobne slowa w jezyku polskim: wieza i wiara, odmieniona forma: wiezy
          albo wierzy moze pochodzic od obu i word tego nie rozpozna. Poza tym: mam
          bardzo dobra kolezanke, ktora ma dysleksje, i wiem, ze gdy pisze w pospiechu to
          nawet word nie pomoze w stu procentach, bo czerwono podkreslone czesto zostaja
          po prostu przeoczone. Czasami maile od niej sa po prostu ciezkie do
          zrozumienia, pod wzgledem ortograficznym i stylistycznym; mimo to dziewczyna
          jest bardzo dobra studentka, zna zasady, ale musi sie na tym koncentrowac.
          Poza tym nie kazdy ma ambicje bycia perfekcyjnym tej dziedzinie, przynajmniej
          nie w kazdej sytuacji. Kazdy jest inny i kazdy inaczej (lepiej lub gorzej)
          radzi sobie ze swoimi slabosciami. Jeden dysortograf i dyslektyt nie jest
          przykladem na zachowanie ogolu.
          I troche tolerancji i zrozumienia nikomu nie zaszkodzi, nie sadzisz?
          • falka32 Re: Mały terrorysta 15.03.06, 09:35
            arletapp, wiem, że to dygresja, ale zgodzę się z tobą. Ciągłe wytykanie
            literówek i błędów ludziom strasznie mnie nuży, trudno jest znaleźć dyskusję,
            gdzie wątek nie poszedłby w las z powodu walki o czystość języka. to tak, jakby
            w autobusie i na ulicy zwracać bezustannie obcym ludziom uwagę, że są źle ubrani
            albo mają nieprawidłową postawę. W dodatku najpopularniejszy argument o ortach
            jako wyrazie braku szacunku dla innych czytaczy przypomina mi wierszyk o kurze,
            która "zaprosiła gości by nauczyć ich grzeczności" i kończy się pytaniem "czy ta
            kura, proszę pana, była dobrze wychowana?"
      • laminja Re: Mały terrorysta 15.03.06, 09:33
        niestety do tak małego dziecka potrzebny jest dobry neonatolog. Trudno
        stwierdzić, że dziecko jest faktycznie najedzone dopóki się tego nie sprawdzi w
        sposób, który Ci opisałam. A skoro mama jest pediatrą, pewnie będzie wiedziała
        jak się karmi noworodki sondą. Daj znac co u Was.
        • falka32 Re: Mały terrorysta 15.03.06, 09:44
          laminja, jestes pewna, ze to jest konieczne? Mam wrazenie, ze takie cyrki mają
          sens, kiedy dziecko nie przybiera na wadze. A jezeli przybiera normalnie, to po
          co męczyc dzieciaka sondą, matkę laktatorem, który i tak nie ściągnie tyle co
          przyssane dziecko i mały moze rzeczywiscie sie wtedy nie najadac a matka
          stresowac, ze ma rzekomo za mało mleka. A laktacja w międzyczasie jej padnie od
          tego ściągania i stresu. Z takich kombinacji bez uzasadnionego wskazania moze
          byc wiecej szkody niz pozytku.
          • laminja Re: Mały terrorysta 15.03.06, 09:58
            gdybym nie uważała, że to może pomóc to bym nie zaproponowała takiego
            rozwiązania. Laktacja przez dwa dni odciągania nie padnie. Karmiłam sondą przez
            pierwszy miesiąc życia naszego dziecka i nie był to żaden stres. Raz na 3
            godziny trzeba posiedzieć z laktatorem przez 10-15 minut, kiedy dajesz dziecku
            mleko strzykawką doskonale wiesz ile zjada. Dzięki temu jeden z problemów
            (dziecko płacze, bo jest głodne) zostaje wyeliminowany i można szukać dalej.
            Dzieci, które spędzają dużo czas przy piersi często jedzą znacznie mniej niż
            dzieci, które jedzą raz na kilka godzin, ale efektywnie. Jedząc często małe
            porcje dziecko nie dociera do wysokokalorycznego mleka.

            Nie mają nic do stracenia sprawdzenie czy dziecko się najada nie jest tak
            trudne, czemu tego nie zrobić. Sonda nie jest dla dziecka szczególnie
            uciążliwa, dobry laktator ściąga tyle ile dziecko, a do tego róznomiernie, więc
            można też wyregulować laktację.

            Może w Twojej ocenie to cyrk. Dla mnie to dobra forma szukania powodów takiego
            zachowania. Napisałam co myślę, Egon i jego żona zdecydują co robić.
      • agatkaros Re: Mały terrorysta 15.03.06, 14:16
        Rety!!!!!!!!111 Już nie mogę tego czytać. Nie podoba mi się to i nie rozumiem,
        jak dorosły facet może tak bardzo trzymać się matczynej spódnicy???????????????
        No i co z tego, że twoja matka jest pediatrą? Przeceiż Ty nie poruszyłes sprawy
        zdrowotnej, tylko zupełnie inną, tu chodzi raczej o sposób wychowywania
        dziecka.
        Dla mnie "przetrzymywanie" dziecka, zeby się wykrzyczało, to jest dopiero
        terror!!!!
        Czy Ty, kiedy chcesz się przytulić do żony musisz czekać 12 minut? A może
        jesteś tak chłodny, że nie potrzebujesz się przytulać, wspominałeś, że matka
        zostawiałą Cię, żebyś się wypłakał...
        Zastanów się i zrozum, że dziecko też człowiek i potrzebuje czułości, może w
        większym stopniu niż Ty.
        Pozdrawiam
    • smoczek5 Egonie miły... 15.03.06, 10:02
      Może trochę niefortunnie użyłeś słowa terrorysta (jak widzisz bardzo na tym
      forum nielubianego). Nie denerwuj się na Mikę_p. Czasami ostro coś napisze,
      ale uwierz to właśnie jej post wyciągnął mnie z czarnej dziury w której się
      znalazłam po urodzeniu długo wyczekiwanej córeczki. Wydawało mi się, że jestem
      na to przygotowana i taka mądra (po licznej lekturze), a tu porażka. Lena
      wisiała na mnie przez 1 miesiąc 24h na dobę. Byłam u kresu wytrzymałości.
      Ryczałam w poduszkę, a mąż pytał o co mi chodzi, przecież mamy taką piękną,
      zdrową córcię. Dzień w którym zassała się na smoczka (po regularnej walce) był
      jednym z najpiękniejszych dni w moim życiu.
      Egon, TO MINIE!!!!!!!!!!! Jeszcze troszkę. Ja teraz z nostalgią wspominam
      tamte chwile (teraz karmienie trwa kilka minut), ale pamiętam dobrze tą niemoc
      i potworne zmęczenie. Dacie radę i będziecie się z tego śmiać.
      Uściskaj żonę i powiedz, że ma fajnego męża, który szuka rozwiązań (ale
      kobietki czasami zamiast tego rozwiązania oczekują trochę czułości i obgadania
      sprawy wink
      • smoczek5 P.S. 15.03.06, 10:35
        Chłopak walczy o swoje, chce przeżyć, bo tak go stworzyła natura. Szkoda, że
        ten trudny moment przypada na czas połogu.
        • efka42 Re: P.S. 15.03.06, 11:05
          Popieram Mike! moze ostro napisala, ale tak i ja czuje! Jak 4 tygodniowe dziecko
          moze cokolwiek wymuszac?Komunikuje sie tak jak potrafi czyli placzem.Potrzebuje
          ciepla i bezpieczenstwa, a najlepiej mu przy mamusi i przy cycusiu.To wcale tak
          dlugo nie potrwa, ja trzymalam moja mala przy piersi tyle ile potrzebowala.To
          naprawde minie.Moja coreczka ma teraz 6 mies., przy piersi spedza kilka minut, a
          reszte czasu poznaje swiat.
          • efka42 Re: P.S. 15.03.06, 11:11
            Przeczytalam wlasnie Twojego posta, w ktorym piszesz, ze zona ma duze piersi i
            trudno jej kermic na lezaco.Rozumiem to bardzo dobrze- ja znalazlam na to
            rade.Jest taki sposob karmienia spod pachy.Kladlam mala obok siebie na poduszce-
            najlepiej takiej ktora sie nie zapada. Sama siadalam na kanapie wygodnie oparta,
            ona obok mnie, cycus na wierzch do malego dzioba i moglam tak tyle ile mala
            chciala. Ja w tym czasie mialam wolne obie rece i moglam poczytac czy poogladac
            telewizje, polecam.
      • maretina Re: Egonie miły... 15.03.06, 11:23
        smoczek5 napisała:

        > Może trochę niefortunnie użyłeś słowa terrorysta ...
        terroryste akceptuje. mam ciarki jak ktos pisze moja dzidzi.
        ja na swojego syna czasami mowie terrorysta, bo mial termina na 11 wrzesnia.
        boze swiety, ale jestem wyrodna....
        • smoczek5 no no 15.03.06, 11:46
          nie pochlebiaj sobie z tą wyrodnością wink
          Tak jak napisałam to słowo jest tu na forum mało akceptowane. Mnie tam też
          szczególnie nie kłuje w uszy.
          Od dzidzi gorsza jest fasolka.
    • djenne Re: Mały terrorysta 15.03.06, 11:23
      nie chciałabym mieć takiego męża. chyba nawet psa nigdy nie miałeś.
      • mama_kotula Re: Mały terrorysta 15.03.06, 14:06
        djenne napisała:

        > nie chciałabym mieć takiego męża. chyba nawet psa nigdy nie miałeś.

        Hm, niewątpliwie wiele wnoszący głos w dyskusji... błeeee...
        No to jak, Egon, miałeś psa, czy nie? wink Wiesz, od tego prawdopodobnie zależy
        dalszy bieg sporu smile))
        • maretina Re: Mały terrorysta 15.03.06, 14:10
          mama_kotula napisała:

          > djenne napisała:
          >
          > > nie chciałabym mieć takiego męża. chyba nawet psa nigdy nie miałeś.
          >
          > Hm, niewątpliwie wiele wnoszący głos w dyskusji... błeeee...
          > No to jak, Egon, miałeś psa, czy nie? wink Wiesz, od tego prawdopodobnie
          zależy
          > dalszy bieg sporu smile))

          ooo moj maz i ja mamy stara suke.kundla. moze sie komus ta wiedza przydasmile
          • mama_kotula Re: Mały terrorysta 15.03.06, 14:14
            maretina napisała:

            > ooo moj maz i ja mamy stara suke.kundla. moze sie komus ta wiedza przydasmile

            Z pewnością się przyda, teraz wiadomo, dlaczego taka wredna jesteś ;-PPP
            To przez tego kundla, w dodatku sukę. Rasowiec musi być, najlepiej ratlerek,
            posiadanie ratlerka sprzyja Egzaltacji i Idealności.
            A co mnie jeszcze zastanawia, odnośnie dyskusji, czy jakby mika_p nie wyskoczła
            jako pierwsza z napastliwym postem, czy to całe stado baranów, razem z ich
            owczym pędem, wypowiadało by się tak samo...
            • maretina Re: Mały terrorysta 15.03.06, 14:16
              kotulo... buziaki. z gardla mi wyjelas te slowa. owczy ped.
              zapamietam o tym ratlerku...smile
            • mika_p Hipoteza 16.03.06, 00:33
              mama_kotula napisała:

              > A co mnie jeszcze zastanawia, odnośnie dyskusji, czy jakby mika_p nie
              > wyskoczła jako pierwsza z napastliwym postem, czy to całe stado baranów,
              > razem z ich owczym pędem, wypowiadało by się tak samo...


              Tak. Parę tygodni temu była taka jedna, tweety_bird, też pisała o terroryście,
              tylko sześciotygodniowym. Też dostała parę ostrych słow od forumowiczek, a ja
              tam popiskiwałam cichutko i w miarę życzliwie.

              A skoro już wypowiadam się po raz kolejny w tym wątku, to odpowiadając na ataki
              personalne ku mnie zacytuję fragment z pierwszego postu Egona, obrany z waty:

              "No cóż mamy takiego małego prawie 4 tygodniowego, który bywa strasznie
              chumorzasty, (...). Tyle że mi się wydaje że te jego chumory to jest poprostu
              terror,kolek nie ma(...). Czasem jak płacze wystarczy go wziąsc na ręce i się
              uspokaja- ale to chyba też zależy od nastroju."

              Kolek nie ma, więc jedyna przyczyna nieuzasadnionego płaczu to terror. Nie na
              100%, więc ten post. Innych hipotez brak.
              Babcia dziecka jest pediatrą z ćwierćwiecznym stażem, facet z nią rozmwiał i
              jedyny wniosek jaki mu się nasunął, skoro kolek nie ma, to terror. U dziecka,
              które dopiero od 3 tygodni jest w domu.

              To, co mnie tak cholernie zdumiewa to fakt, że odrzucone zostały wszelkie
              naturalne rozwiazania problemu, może głodne, moze coś boli (a nie, nie boli,
              kolek brak), może mu zimno, tylko od razu założenie, ze niespełna
              czterotygodniowe dziecko mogłoby być zdolne do tak wyrafinowanych sztuczek jak
              terrror - czyli zaplanowane działanie mające na celu uprzykrzenie komuś życia.
              A zresztą, Falka napisała spokojnie i z sensem to, co ja bym napisała gdyby
              mnie szlag nie trafił.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka