do mam doszukujących się chorób:-)

30.05.06, 10:12
chciałabym podzielić sie z mamami wnioskami z wczorajszej wizyty u pediatry..
poszliśmy, bo kolki, ulewania, krostki, czasem zielone kupki, dziecko
marudne, ani szczęśliwe ani nieszczęśliwe... a pan doktor zbadał małego,
pochwalil,że ładnie rośnie i powiedział "wy się odczepcie od tego faceta, bo
zdrowego macie!" a krostki? - miną, za nic w świecie nie polecał maści
aptecznych, zielone kupki? - nie tylko skaza. mogłam równie dobrze zjeść w
zupie kawałek spleśniałego ziemniaczka... i tak dalej...i tak dalej...
oczywiście nie chcę powiedzieć, że nie tzreba sie martwić, konsultowac w
razie choroby... ale bez paniki, zachowując zdrowy rozsądek. szczególnie, gdy
dziecko przybiera na wadze i jest żywe
    • pyskulec Re: do mam doszukujących się chorób:-) 30.05.06, 10:16
      na mnie tez kiedys nakrzyczal pediatra: czego ty chcesz od tego dziecka?" teraz
      jak jest przeziebiona to ja smaruje daje herbatke i syropek i nie latam do
      pediatry co i rusz
      • czarna_maruda Re: do mam doszukujących się chorób:-) 30.05.06, 10:26
        Hie hie
        kiedyś jak córka spała zmierzyliśmy jej temperaturę bo mi jak zwykle wydawała
        się za ciepłą, a mieliśmy taki termometr do ucha. Przeraziłam się bo miała
        temperaturę 35 stopni. Zadzwoniliśmy do naszej lekarki smile. Kazała nam sobie
        zmierzyć temperaturę smile czy nie mamy gorączki bo tak bredzimy
        • jagooarek Re: do mam doszukujących się chorób:-) 30.05.06, 13:35
          miałam dokładnie to samo, nie podnosi główki - obniżone napięcie mięśniowe, ma
          suchą skórkę - AZS, itd., mąż się wkurzył i powiedział, że popali mi te
          wszystkie "mądre" gazety, poszliśmy na szczepienie - Jaś jest zdrowy,pięknie
          się rozwija i nic mu nie dolega, a pediatra z mężem oczywiście się ze mnie
          śmialiwink)
          • hanciora Re: do mam doszukujących się chorób:-) 30.05.06, 14:35
            ja z innej mańki.Lena często chrypiła, czasem kaslala i charczała.Pierwsza
            diagnoza:wiotkość krtani. Przedłużało jej sie to do 3 mieesiaca.Druga
            diagnoza:moża lekkie przeziebienie,przepisdano eurespal i kazano spac
            spokojnie.W połowie 3 miesiaca poszlam na płatne usg płuc bo juz nie
            wytzrymalam.okazalo sie ze lena ma zapalenie płuc...........
            • joanna_poz Re: do mam doszukujących się chorób:-) 30.05.06, 15:05
              ja też niestety z innej..
              daleka była od siana paniki do 8 miesiąca. Synek był zdrowy, nic się działo,
              nie biegałam z byle objawami do lekarza. I poszlismy na zwykłą kontrolna
              wizyte - wazenie, mierzenie itp. Lekarka dopatrzyła sie kilku mikroskopijnych
              kropeczek na ciele - kazała zrobić morfologię, podejrzewając niski poziom
              płytek krwi. Wyniki wyszły dramatyczne - wylądowałam ze zdrowo wygladajacym i
              zachowującym się dzieckiem w szpitalu, gdzie po 2 dniach roznych badac odkryto
              dopiero na rtg bezobjaowe zapalenie płuc... a dodatkowo, żeby wyeliminowac
              białaczke zalecono pobranie szpiku do badania.. Historia zakonczyła się happy
              endem - ale od tej pory jestem czujna na nawet niepozorne objawy.
              • jdylag75 Re: do mam doszukujących się chorób:-) 30.05.06, 16:21
                Uważam, że nalezy być czujnym, też wylądowaliśmy w szpitalu ze zdrowo
                wyglądającym dzieckiem, które ulewało i chlustało pod koniec 2 miesiąca życia -
                z jednego szpitala mały został wypisany po dobie - ponieważ dużo dzieci ulewa i
                wymiotuje jak nam wytłumaczono, oczywiście zgłosiliśmy się do szpitala w
                momencie, kiedy sama wykluczyłam już wszystkie możliwe przyczyny, nie chcąc siać
                paniki. Po 2 dniach jednak pojechaliśmy do szpitala dziecięcego i tam lekarze
                zdiagnozowali zwężenie odźwiernika, poprostu zagłodzilibyśmy dziecko.
              • bursztyn3 Re: do mam doszukujących się chorób:-) 30.05.06, 23:54
                Kontunuując wątek Poprzedniczki: ale strachu się dziś najadłam....Już 2 tyg.
                temu zauważyłam u Synka wybroczynki na buzi...Wystraszyłam się (bo wiem, co to
                oznacza), ale na zasadzie logicznego rozumowania wykluczyłam plamicę
                małopłytkową, bo tylko na buzi...to nie charakterystyczne m-sce. Poza tym nie
                chciałam panikować, bo robię to często (coż, skrzywienie zawodowe). Przypomniał
                mi się jedakże wynik (obarczony błędę, co było wyraźnie napisane) sprzed 1,5
                morfologii, gdzie płytki 50 tys. Morfologię, owszem, postanowiłam powtórzyć,
                ale na spokojnie, żeby też specjalnie nie stresowac tak często zbynia. Dziś
                (nie ukrywam, że zainspirował mmnie post powyżej a także kolejne wybroczynki na
                buzi) postanowiłam dokładnie obejrzec ciałko Synka. O zgrozo: wybroczynkę
                znalazłam też:na kl. piersiowej, rączce, paluszku i kilka na szyi!!! Tego było
                za wiele! Natychmiast udałam się do laboratorium (oczywiście wcześniej nasiałam
                paniki, czym dobilam rodzinę) i zrobilam pełną morfologię...Płytki w normie!!!!
                Ufff! Emocje opadły, a ja jestem wykończona. A miałam już nie panikować
                zawczasusmile))))))).
                • joanna_poz Re: do mam doszukujących się chorób:-) 31.05.06, 09:04
                  oj mnie też hasło wybroczynki stawia na nogi...
    • anek.anek Re: do mam doszukujących się chorób:-) 31.05.06, 00:28
      przede wszystkim zachowaćzdrowy rozsądek i zdawać się na własną intuicję. Nie
      czytać zadużo książek i nie czytać forum "zdrowie dziecka"smile
      Ale być czujnym. ja mam to szczęście, że mamy pediatrę, która jest oazą spokoju.
      Mogę zadzwonić do niej o każej porze dnia i nocy. Korzystam z tego rzadko. Już
      przy pierwszej wizycie w punktach wypisała kiedy biec do lekarza, jak reagować,
      czym si niepokić. Sprawdza się w 100 %.
      Jednak nie wolno też bagatelizowąć. I czasem lepiej zadzwonić do lekarza niż np.
      słuchać babci. My tak mieliśmy: synowi z dnia na dzień delikatnie sparaliżowało
      połowę twarzy. Na początku widać to było tylko kiedy płakał albo szeroko
      otwierał usta: robił to po prostu bardzo nierównomiernie. Pech chciał, że nasza
      pediatra była akurat za granicą na wakacjach, a wszystkie babcie, i opiekunka
      zapewniały "zawiało go", to normalne (był listopad), przykładaj ciepłe okłady,
      minie. Nawet mąz to zbagatelizował. Zamiast posłuchać się swojej intuicji i od
      razu pobiec do lekarza dałam się uspokoić. Po kilku dniach asymetria była coraz
      większa i umówiłam się już na wizytę do przychodni. Tego samego dnia udało nam
      się skontaktować z naszą pediatrą, ona natychmiast kazała do neurologa. A
      neurolog z miejsca skierowanie do szpitala. To była neuroborelioza. Porażenie
      nerwów twarzy przez paskudne kleszczesad Skończyło się trzema tygodniami w
      szpitalu, końską dawką antybiotyków, dożylnymi sterydami i dłuuugą
      rehabilitacją. Każdy dzień dłużej bez leków to mniejsza szansa na rozruszanie
      tych mięśni i nerwów. Synowi została asymetria do dzisiaj, ale na szczęście tak
      mała, że obcy tego nie zauważy.
      generalnie: bez paniki, ale czujnie.
      • malgolkab Re: do mam doszukujących się chorób:-) 31.05.06, 08:20
        najgorsze, ze ciezko podejsc rozsadkowo. ja tez z malym czesto odwiedzam
        lekarza, bo caly czas mi cos nie pasuje. najgorsze jest to, ze nawet jesli
        lekarka powie, ze wszystko ok, to ja czytajac forum lub gazete trafie na post,
        gdzie opisana jest sytuacja, w ktorej dziecko mialo podobne objawy i okazalo
        sie to jakas choroba i zaraz zaczynam kombinowac, ze moze lekarz cos przeoczyl,
        a moze nie zauwazyl, a moze jednak isc do innego itp. dodam, ze wczesniej nie
        moglam zrozumiec jak ktos moze sie sugerowac opiniami na forum czy w tv zamiast
        zdaniem lekarza.
        maly ma niecale 4 miesiace, rozwija sie super, ladnie przybiera i nigdy nie
        bylo z nim powazniejszych problemow, ale ja i tak srednio co 3 dni wpadam w
        panike (ostatnio z powodu wysypki, ktora pojawia mu sie co jakis czas- lekarka
        wykluczyla skaze i kazala spokojnie obserwowac, a dla mnie pare krostek
        przybiera rozmiar ogromnego uczulenia)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja