Dodaj do ulubionych

I znowu tesciowa:/

20.06.06, 11:38
Sorry ze znowu zaczynam oklepany temat,ale musze,po prostu musze sie
wygadac!!!Wyszlam za mąż rok temu.Byl to slub z powodu ciąży
przyspieszony,ale i tak planowalismy malzenstwo.Mąż mieszkal 200km ode mnie i
mial tam prace wiec chcac nie chcac musialam sie tam przeprowadzic.Mieszkamy
blisko tesciow(jakies1,5km)w malym miasteczku.Corcie urodzilam w swoim
miescie i przez miesiac bylam u rodzicow ktorzy pomagali mi w opiece nad
dzieckiem.Po miesiacu pojechalam w koncu do swojego mieszkania.Dodam ze przez
czas kiedy bylam u rodzicow tescie nie widzieli wnuczki,bo ani razu nie
przyjechali.Gdy pojechalam do swojego nowego domu,tesciowa przyszla zobaczyc
wnuczke,ale mala byla marudna wiec szybko sobie poszla.Przez kolejnych kilka
tygodni corcia czesto cierpiala na kolki,wiec jak tesciowie przyszli i
widzieli ze cos jest nie tak,to od razu w tyl zwrot i do domu.Na spacerze
tesciowa przez pierwsze 4 miesiace zycia corki byla moze z 4 razy.Ok,to nie
jest takie zle,bo cieszylam sie ze tak rzadko przychodzila.Najgorsze jest
to,ze wszystkim swoim znajomym naopowiadala jak to bardzo mi pomaga,jak mi
mowi co mam robic itp.Taka wspaniala babcia i tesciowa.To jest male
miasteczko,wiec wszyscy naokolo mysla,ze tesciowa pomagala mi calymi
dniami,podczas gdy z mężem sami wszystko robilismy.Poza tym,jak szlam do
lekarza to ona zawsze ze mna,bo w przychodni pracuja jej kolezanki.Wiec jak
tylko tam wchodzilysmy,to ona cap za dziecko i biegiem do gabinetu,a ja szlam
za nia jak piate kolo u wozu.Czy dziecko plakalo czy nie to ona za kazdym
razem latala z nia po calej przychodni i chwalila sie wnuczka.Ona pracuje w
jedynym szpitalu w miescie wiec zna cala sluzbe zdrowia.Ostatnio jak zrobilo
sie cieplo i mala jest starsza(ma pol roczku)to tesciowa chce ją zabierac na
spacerki i pokazywac kolezankom.Ok,nie mialabym nic przeciwko temu,ale ona mi
zamęcza dziecko.Ja mowie ze mala jest zmeczona i za pol godziny ma isc
spac,tesciowa do mnie"dobra,dobra"a pozniej ja sie dowiaduje ze ona latala z
nia po kolezankach i dziecko wcale nie spalo.Nic wiec dziwnego ze jak mi ja
przyprowadza po takim spacerze to mala placze ze zmeczenia.Mozna by pomyslec
ze ona tak strasznie kocha wnuczke ze chce sie nia pochwalic.Ok,ale skoro
jest taka kochajaca babcia,to dlaczego jak mala miala zapalenie ucha,to przez
tydzien nawet nie zadzwonila zapytac jak sie mala czuje?(wiedziala ze jest
chora),a po tygodniu przyszla i zabrala ja juz zdrowa na spacer pochwalic sie
kolezankom.Jak jej daje juz uspane dziecko i mowie ze dopiero zasnela,to "ok
ok,nie bede budzi".A pozniej okazuje sie ze za pierwszym zakretem zbudzila
dziecko bo spotkala kolezanke i chciala sie pochwalc.....Poza tym corka jest
jeszcze za lama na jedzenie niektorych rzeczy.Mowie tesciowej"Nie wolno jej
dawac biszkoptow,lepiej chrupki kukurydziane",odbieram mala ze spaceru,a ona
co trzyma w reku?Oczywiscie biszkopcika od babci.Mowie tesciowej"Jak mama
idzie na spacer,to prosze jej nie zabierac do domu,niech pooddycha swiezym
powietrzem",a pozniej kolezanka mi mowi ze tesciowa zabrala ja do domu i
trzymala tam przez caly okres mniemanego "spaceru"(kolezanka mieszka
naprzeciwko tesciowej).Jest jeszcze b wiele takich sytuacji.Ale
prosze,powiedzcie mi,co ja mam zrobic?????
Obserwuj wątek
    • justylka Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 11:56
      nie wiem, co Ci poradzićsad mogę tylko serdecznie współczuć... wiem, że
      cokolwiek byś jej nie mówiła, nie tłumaczyła, ona i tak zrobi po swojemusad też
      mam taką teściową i nie dociera do niej nic ani dobrym słowem, ani prośbą, ani
      kłótnią... ona i tak wie najlepiej i wtrąca się do wszystkiego; na szczęscie
      uciekliśmy od niej daleko (ok. 260 km), bo inaczej chyba bym zwariowała; Sama
      widzisz, że tłumaczenie i zwykła rozmowa nie działają, a jak jej nagadasz
      porządnie, wygarniesz, to się obrazi i całe miasteczko będzie wiedziało, jaką
      to ma złą synową, a rezultatu żadnego i tak nie będzie; może niech Twój mąż z
      nią porozmawia i jej spróbuje wytłumaczyc, zawsze to inaczej usłyszeć kilka
      słów prawdy od syna... trzymaj się cieplutko i duuużo cierpliwości życzę
      • astrid22 Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 16:18
        no nic tylko wspolczuc nadgorliwosci mamuski !!! sad
        A moze bys tak meza zaangazowala zeby mamuske troche do pionu przywrocil ??
        pozdrawiam i wytrzymalosci zycze
      • bramborek11 matka jest jak przysłowiowa teściowa :( 22.06.06, 14:29
        a ja mam widac mało spotykany problem; otóż z własną matka nie mogę się dogadać-
        to właśnie ona zachowuje sie jak ta przysłowiowa zła teściowa-robi co chce i
        jak chce z moim dzieckiem i ciągle zrzędzi narzeka, wtrąca sie do nas i próbuje
        ustawiać. Ostatnio atmosfera była tak napięta, że niedało się wytrzymać dłużej.
        Znalazłam właśnie nianię na wakacje, a od wrzesnia spróbuję ze żłobkiem.
        Za to teściowa jest jak niebo, a ziemia. Niestety nie moge obciązac ją
        wnuczkiem na stałe, bo mieszka zbyt daleko.
        Dlatego jeśli macie teściowe w porządku to szanujcie je i nie przesadzajcie z
        oczekiwaniami.
    • peresia Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 11:57
      Witaj!
      Na Twoim miejscu nie dałabym więcej dziecka teściowej.
      Powiedz teściowej, że wszystko wiesz, co ona robi z dzieckiem, i że Tobie to
      nie odpowiada.

      Doskonale Cię rozumiem, bo też mam niefajną teściową, wprawdzie mieszka 50 km
      od nas, ale każda wizyta u niej doprowadza mnie do szału.
      W niedzielę u niej byliśmy i niestety znowu się nasłuchałam teorii o
      dobroczynnym działaniu czekolady, która moje półtoraroczne dziecko powinno
      dostawać codziennie i to całą tabliczkę!
      Oberwało mi się też za moje zadbane i pomalowane paznokcie, bo wg. niej DOBRA
      MATKA dba o dziecko, a nie o paznokcie.
      Przez całą wizytę mówi tylko o swoich pieniądzach, a raczej o ich braku, tak
      jakbym ja tylko czekała na jej pieniądze. Na koniec wizyty wyjęła 20 zł i
      chciała mi je dać, ale powiedziałam tylko "nie trzeba mamo, przecież mama ma
      mało pieniędzy", więc teściowa z szerokim uśmiechem na twarzy schowała
      pieniądze do swojego portfela.
      Za żadne skarby nie dałabym jej dziecka w opiekę!
      Uffffff, też się wkrzyczałam....

      Pozdrawiam!
      • muuunia Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 15:48
        całkowicie się z Tobą zgadzam. u mnie wyglądąłoby to jeszcze gorzej gdybym się
        na to zgodziła. Trudno jest się nie godzić bo to przeciez teściowa a w kazym
        razie matka twoego partnera i myslisz sobie, ze gdyby on zwaracał twojej matce
        uwage to nie byłoby ci miło. przemgłam się potym jak wciągnęła sąsiadkę idącą
        po schodach do domu żeby się pokazać i babsko mi obudziało dziecko (wtedy miał
        chyba ze 2 miesiące) po czym już całkiem otwarcie od jakiegoś czasu pyta kiedy
        dostanie na dłużej wnuka, żeby się mogła pochwalić (tez mała miejscowość) a ja
        się po prostu uśmiecham szeroko i mówię - jak będzie chciał to przyjedzie. na
        to słyszę - no ale ile on będzie miał lat zanim sam będzie decydował. mój
        usmiech się poszerza.... znam teksty o braku pieniędzy a później molestowanie -
        no to co kupic małem. kiedy mówię - skarpetki, bo są potrzebne, do dostaję
        chodzik. później jest tylko problem, bo trzeba go zwracać do sklepu itd....
        ostatnio mój facet wyjechał na ponad miesiąc za granicę. jestem sama z
        dzieckiem, pracuję zawodowo, wykańczam dom, walczę z "fachowcami" i sklepami.
        czasem płaczę ze zmęczenia, czasem mam zawroty głowy. nikt z jego rodziny nie
        zadzwonił nawet zapytać czy jesteśmy zdrowi, czy wszystko w porządku, czy (nie
        daj Boże) pomóc. Czekam tylko, kiedy usłyszę, że powinniśmy tam pojechac bo
        dziadkowie tęsknią .......
        • peresia Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 17:14
          Oooo, zwłaszcza te prezenty dobijają, z tym że moja córka dostała kiedyś od
          teściowej starą, brudną i zakurzoną lalkę - w życiu by mi nie przyszło do głowy
          dać komuś coś brudnego. Ale ten typ tak ma, niestety.
    • czarna_maruda Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 11:59
      Może zapytać:"Dlaczego mama ignoruje moje prośby i wskazówki?"
    • patrysia55 Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 12:04
      czytam i bardzo duzo wspólnego mają nasze teściowe....moja to jeszcze zaraziła
      Otylkę (przylazła chora) Otylka miała 2 miesiące, miała wtedy potworny
      katar.Wiecie co znaczy katar u takiego malucha.Koszmar.Inhalacje,
      oklepywania ...ale mało tego! Jak mąż zadzwonił ją opier....że przylazła chora
      to się obraziła!!!!!!!!!!!!!!!!! z miesiąc jej nie było w ogóle widac (
      mieszka bliziutko) Taka jest mądra!!! W ogóle nie szanuje mojego zdania jako
      matki.Mówię jedno-ona i tak robi po swojemu.Wie, że czegos nie wolno dac -a
      daje-po kryjomu-żebym nie widziała."A co jej sie stanie????"-stara śpiewka
      Wiesz, ja mysle że skoro Twoja teściowa równiez nie szanuje Twojego zdania i
      tego co mówisz, to po prostu nie dawaj jej małej.Powiedz, że własnie sama z nia
      jedziesz do koleżanki.Ja wiem, że teściowe to babcie, że bardzo często
      przelewają na wnuki więcej miości niz na własne dzieci, ale to nie daje im
      prawa do wychowywania ich i do postepowania wbrew nam-czyli mamom.Mam teściową
      od prawie 10 lat.Nauczyłam się juz odpuszczać-po prostu olewać.Ale wierze, że
      Tobie-jako młodej mamie jest ciążko.A co na to Twój mąż? Mówiłas mu że nie
      podoba Ci się zachowanie teściowej? Jak znam życie-to powie, że się wczuwasz za
      mocno i nie ma o co robić dymu.....synkowie, kurde...
      Masz dwa wyjścia-albo to olać - i sie nie denerwowac( będziesz zdrowsza)albo
      wprost powiedziec teściowej co Cie boli ( choc to pewnie strata czasu) a może
      jej samo minie...jesli to pierwsza wnuczka to może dlatego tak szaleje...
      generalnie nie ma się co wczuwać- mała czuje twoje zdenerwowanie, a głową muru
      nie przebijesz. Choc spróbowac możesz.Pozdrawiam Cię ! I pamietaj-to tylko
      teściowa, najważniejsza jest twoja rodzina czyli Ty, mąż i wasza dzidzia.
    • kayah73 Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 12:11

      Wyprowadzic sie do innego miasta. Wiem, ze latwo powiedziec, trudniej zrobic,
      ale jak sie czlowiek uprze...
    • asia.asz Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 12:58
      hej
      znam ten bol, ale u mnie jest jeszcze gorzej. wrocilam do pracy jak maly mial 3 miesiace i zeby uniknac opiekunki to stwierdzilismy ze sprowadzimy babcie na kilka miesiecy (mame mojego meza). wiec teraz ona sie nim opiekuje...
      z jednej strony to dobrze, bo widac ze kocha dziecko i chce dla niego dobrze, z drugiej ... wlasnie
      mamy jednak sporo odmiennych opini na pewne tematy. ja staram sie podsuwac pewne propozycje ale kto wie czy sie stosuje jak jestem w pracy(???)
      ostatni wyczyn: poszla na spacer, niedaleko pracujemy wiec nas odprowadzila i zostala w parku. wrocila sciezka przez strumien ktora my nawet nie chodzimy bo stroma. jej slowa: jak weszla to juz nie miala jak zawrocic. nie wiedzialam czy smiac sie czy plakac. szczescie nic sie nie stalo, tylko kaczka piszczaca wpadla do strumienia a nie dziecko!!!
      to tyle bo wiadomo ze jest tego wiecej ale po tym to zarowno moj maz jak i ja zaniemowilismy na dluzszy okres!
    • semida Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 13:02
      Dzieki dziewczyny,teraz mam namacalny dowod ze nie jestem sama.Hmm,wasze rady
      są mądre,tylko ze aby je zrealizowac potrzeba wsparcia męża.A tutaj niestety za
      bardzo go nie mam.Jak mu mowie ze nie bede tesciowej dawac corki,to jest krzyk
      ze nie bede ograniczac kontaktow dziecka z babcią.No wiec chcialam z nia
      chodzic na te spacery,ale ona zawsze cos wymysli.A to zebym sobie obiad
      zrobila,a to zebym sobie cos tam w domu zrobila.Niestety jest tak,ze zawsze
      jest cos do zrobienia,bo corcia jest bardzo zajmujacym dzieckiem,musze
      poswiecac jej max czasu i czasami sie nie wyrabiam ze wszystkim w domu,wiec nie
      moge jej powiedziec ze mam wszystko porobione.Fakt,to jest jej pierwsza
      wnuczka,ale skoro tak bardzo za nia szaleje to niech sie nia zainteresuje
      rowniez jak jest chora,a nie tylko wtedy jak sie mozna nia pochwalic.Poza tym z
      tym zabieraniem jej do domu,to jest tak.Mąż mowi ze ona zabiera wnuczke do domu
      bo my b rzadko odwiedzamy tesciow,ale szkopul w tym ze my zawsze ich odwiedzamy
      jak nas zaprosza,a zapraszaja nas b rzadko(przez ostatnie pol roku 2
      razy).Czasami chce do nich pojsc ot tak sobie a wtedy mąż mowi"a po co?nie chce
      mi sie".Jest jeszcze jeden problem.Siostra męza i ja drzemy ze soba koty od
      poczatku.Gdy ona sie dowiedziala ze jestem w ciąży to wszystkim opowiadala ze
      ja jej braciszka zlapalam na dziecko,ze jestem taka i owaka i strasznie plakala
      ze to dziecko ma sie urodzic.Wszystkim naokolo naopowiadala rowniez ze moj mąż
      wpadl w depresje jak sie dopiedzial ze bedzie mial ze mna dziecko.(dodam,ze mąż
      na poczatku byl w szoku,ale to bardziej ja bylam zalamana i on mnie pocieszal
      ze wszystko bedzie ok.A do slubu to on mnie namowil,bo jak sie dowiedzialam ze
      bedzie dziecko to chcialam oddalic termin zeby wlasnie ludzie nie opowiadali ze
      zlapalam sobie męża).No wiec ta jego suiostra chodzila wszedzie i obrabiala mi
      dupe.Jak sie mąż o tym dowiedzial to przeprowadzil z nia powazna rozmowe.Ona
      mimo wszystko dalej chodzila i opowiadala glupoty,wiec przestal sie z nia
      kontaktowac.I ja teraz nie chce zeby ona miala kontakt z moim dzieckiem.Tyle ze
      ona jest taka sama jak mamusia i przy wszystkich chce sie chwalic bratanica,bo
      nagle sie zaczela cieszyc ze jej brat ma dziecko.Powiedzialam jej ze ma sie nie
      zblizac do mojej corki,odpowiedziala ze ok,a jak sie dowiedzialam tesciowa po
      kryjomu daje jej moja corke na spacerki.to byl maly problem bo ona studiuje w
      innym miescie,ale teraz sa wakacje i boje sie co to bedzie przez te 3
      miesiace.Ja naprawde nie chce zeby moja corka miala kontakt z tym falszywym
      dziewuszyskiem.Natomiast wracajac do tesciowej to jest jeszcze taka sprawa,ze
      podostawala ciuszki dla dziecka od kolezanek,pokazala mi je,schowala do szafy,i
      powiedziala ze"bedzie ubierac wnusie jak bedzie do niej przychodzila".Czy to
      oznacza ze ja ubiore corke tak jak chce a ona pojdzie do domu i ją przebierze
      po swojemu?Bardzo mozliwe.Zobatrzcie,taka kochajaca babcia,a jestem teraz juz
      tydzien u rodzicow,a ona ani razu nie zadzwonila sie zapytac jak sie dziecko
      czuje itp.Co do powiedzenia jej wszystkiego w twarz.....Nie chce zeby sobie
      pomyslala ze chce odsunac cala ich rodzine od dziecka,bo przeciez siostrze męża
      juz zabronilam kontaktow z dzieckiem.....
      • daisy Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 16:51
        Semida, smutna ta Twoja historia, serdecznie współczuję, bo pewnie czujesz się w
        tym wszystkim bezradna i osamotniona. Ale chyba jedyne wyjście to spokojna
        asertywność wobec teściowej, a przede wszystkim wobec siebie samej. Za każdym
        razem, gdy dzieje się coś, co wydaje Ci się nie w porządku, zastanów się, czy
        jesteś przekonana, że tego nie chcesz i dlaczego. I najlepiej postępuj zgodnie z
        tym przekonaniem, uparcie, spokojnie i konsekwentnie - bo naprawdę nie ma
        ŻADNEGO powodu, dla którego z Twoim własnym, ukochanym dzieckiem miałoby się
        dziać coś, czego nie akceptujesz. NIE MUSISZ NA NIC TAKIEGO POZWALAĆ. Zdobądź
        się na odwagę mówienia "nie" i uświadom sobie, że przed nikim nie musisz się
        tłumaczyć.
        Wsparcie męża przydałoby się na pewno, ale może rozsądną rozmową dasz radę go
        przekonać do swoich racji (ale raczej dopiero w sytuacji, gdyby teściowa zaczęła
        mu się skarżyć).
        Powodzenia. Myślę, że po jakimś czasie takiego postępowania z Twojej strony
        teściowa opamięta się i zacznie bardziej respektować Ciebie jako matkę. Chociaż,
        bez obrazy, z Twojej relacji wygąda, że to bardzo głupia kobieta jest...
      • amagda80 Re:zbuntuj się wreszcie!! 20.06.06, 17:52
        jak tak czytam to az mnie krew zalewa ze zlosci ze istnieje nadal instytucja
        tesciowej!! moze by je tak odstrzelac zanim zaczna macic w zyciu dzieci?? smile
        a tak powaznie- wydaje mi sie ze rodzina twojego meza jest- przepraszam za
        okreslenie- prostacka i nie do konca normalna.siostra kretynka, "tesciowa
        wszystkowiedzaca najlepiej"; mysle, ze musisz zebrac sie na odwage i pomyslec,
        ze dla dobra dziecka i swojego trzeba wreszcie to uporzadkowac- ja bym wiecej
        tesciowej dziecka na spacer nie dawala (teraz sa upaly i mozesz sklamac ze mala
        wychodzi tylko z rana z toba bo potem za goraco) a przy pierwszej lepszej
        okazji powiedziala jej wszystko co ci lezy na sercu- i albo zrozumie ze to
        TWOJE dziecko albo niech zjezdza!!
        wiem ze latwo sie mowi, ale uwierz, ja tez walcze z tesciami i troche juz udalo
        mie sie ich "wychowac" wiec gra jest warta swieczki.
        szkoda tylko ze na wsparcie meza nie mozesz liczyc bo to by bylo najlepsze...
        zycze wytrwalosci i odwagi!!!
      • klnga Re: I znowu tesciowa:/ 22.06.06, 00:11
        Do mnie nie przemawia argument teściowej, że nie możesz isc z nimi na spacer bo
        trzeba jeszcze to i owo zrobić w domu. To Ty jesteś Matką i Twoim podstawowym
        obowiązkiem jest opieka nad dzieckiem. To bardzo dobrze o Tobie świadczy, że
        poświęcasz dużo czasu dziecku, dzięki temu się lepiej ona rozwija. W takiej
        sytuacji i tak wybierasz więc spacer a w innych rzeczach własnie mogłaby pomóc
        tobie teściowa. Jeśli ona nie ma na to ochoty to jej sprawa.

        Poza tym możesz tak dobrać godziny spaceru żeby były niewygodne dla niej. Potem
        zaś nie pozwolic jej wyprowadzać samej bo : dziecko było juz na spacerze, bo
        słońce za ciepłe, bo wiatr za duży, bo smog itp itd.

        Co do używanych ciuszków to możesz powiedzieć, że śliczne ale się nie nadają dla
        maleństwa bo: mają zatrzaski w niewłaściwym miejscu, tkanina niezdrowa, pachną
        proszkiem i mołgby uczulić dziecko, stroczki stwarzają niebezpieczeństwo
        uduszenia itp itd Wszak jako MAMA masz dbac o bezpieczeństwo dziecka. Mozna tez
        wypróbowac sposób na przechowanie - dac jej worek wypchany nieużywanymi juz
        ubrankami i wtłumaczyć że nie masz miejsca gdzie ich trzymać - może ona znajdzie
        miejsce w swoim mieszkaniu.

        Co do meża to możesz mu kiedyś wspomniec, że z pewnością byłoby mu przykro gdyby
        się dowiedział, że w dzieciństwie zajmowała sie nim bardziej babcia niż własna
        matka. I dla Dziecka jest lepiej jeśli odpowiednie proporcje w opiece zostaną
        zachowane.
        • semida Re: I znowu tesciowa:/ 22.06.06, 16:31
          Droga kingo!
          Powyzsze radt sa bardzo przydatne,ale ta o wychowywaniu przez babcie nie
          przejdzie,bo mojego meza przez pierwsze 3 lata zycia wychowywala babcia bo jego
          matka pracowala,i odwiedzala go tylko w weekendy.Jemu to podobno nie przeszkadza
    • czaga3 Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 15:50
      chodzić z nią na te spacery. Zawsze mozesz powiedzieć że też masz ochotę sie
      przejść bo tak ślicznie na dworze... Wiem że spacer z teściową to nie jest
      ulubiony sposób spędzania wolnego czasu, ale przynajmniej nie będzie chodzić po
      znajomych i wybudzać śpiącego dziecka.
      • czaga3 Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 15:52
        przepraszam, nie doczytałam że próbowałaś z nią już spacerować... sad((
    • brunette23 Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 16:04
      powiem szczerze, ja Ciebie nie rozumiem... przecież to jest Twoje dziecko a
      przede wszystkim Twoje życie... sprawa podstawowa, co Twoją teściową obchodzi
      czy Ty masz posprzątane w domu i ugotowany obiad, przecież to nie jej sprawa,
      nie musisz się przed nią tłumaczyć, chcesz uczestniczyć w spacerze to idziesz
      razem z nią albo mówisz że jak jej się to nie podoba to nie pójdzie wcale...
      nikt Ci wtedy nie może zarzucić że ograniczasz jej kontakty z wnuczką, ma
      wyjście, jeśli nie pasują jej zasady to jej wybór, sama decyduje a Ty masz
      argument że nikomu niczego nie zabraniałaś... poza tym jeśli już po kilku
      wspólnych wyjściach puścisz ją samą z dzieckiem to mówisz że jeśli dowiesz się
      że zamist na spacerze dziecko przesiadywało w jakimś domu to już więcej ona z
      tym dzieckiem na spacer nie wyjdzie, później tylko musisz być konsekwentna...
      jeśli mimo ze jej zapowiedzialas czym grozi nie dostosowanie sie do tych zasad
      ona zrobila swoje a Ty ulegniesz i znowu dasz jej dziecko do niczego nie
      dojdziesz, sama bedziesz podkopywala swoj autorytet... zanim po raz kolejny
      dasz jej dziecko po tym jak Cie nie poslucha musi minac sporo czasu, zeby
      zrozumiala... powiem Ci jak jest ze mna, rodzilam w szpitalu niedaleko mojego
      rodzinnego domu i domu rodzicow mojego chlopaka, po porodzie pojechalam z
      dzieckiem 100km prosto do miasta w ktorym mieszkam bo tam studiuje i bylam do
      ostatnich chwil przed porodem, protestowali wszyscy, rodzice mojego chlopaka
      wmawiali mi z sobie nie poradzimy, namawiali jeszcze jak sie mala urodzila w
      szpitalu zebysmy pojechali do nich chociaz na kilka dni, ludzi bez wyobrazni, w
      poznaniu czekalo na dziecko lozeczko i wszystko inne a ja mialam jechac do
      nich, za to zawracanie glowy mialam zamiar wyrzucic ich z tego szpitala i
      powiedziec zeby mi glowy nie zawracali swoimi durnymi pomyslami... jak do nich
      pojechalismy gdy mala miala miesiac oczywiscie musieli wyjsc z wozkiem na
      spacer, my szlismy przed nimi, w ktorym momencie oni do nas doszli i mowia: to
      wy sobie idzcie w prawo a my jeszcze kawalek pojdziemy prosto i pozniej
      przyjdziemy do domu... myslalam ze mnie szlag trafi... moje dziecko, moj wozek,
      wystarczy ze to oni jako pierwsi sie z nim pokazali w rodzinnej miejscowosci
      mojego chlopaka, jeszcze beda mi sie tu rządzić gdzie ja mam iść i kiedy...
      odkąd się dowiedzieli że jak jeszcze raz wywiną mi taki numer to dziecka nie
      zobacza to zaraz sie uspokoili... no ale ja mam paskudny charakter... ;p i moze
      wlasnie dlatego mam swiety spokoj bo w porownaniu do Twoich problemow moje to
      nic nie znaczace blahostki... nas odwiedzic nie przyjada ale chce zebysmy
      przyjechali do nich... acha, niedoczekanie, nie mam zamiaru w takim upał męczyć
      dziecka w samochodzie i ponosić konsekwencji ich braku wyobraźni... zastanów
      się czy chcesz żeby ktos Ci sie caly czas wpieprzal w zycie, jeszcze w tak
      perfidny sposob, zapewniam Cie ze im szybciej to ukrócisz tym lepiej dla
      wszystkich... no a to ze bedzie ubierala dziecko u siebie w domu w inne ciuszki
      niz Ty je ubralas, coz, ja bym na pewno przez kolejne 10 lat nie dala jej
      dziecka nawet na 5 sekund... pozdrawiamy! smile
    • kakot Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 16:54
      jedzenie: jesli sa powody do niepokoju (alergia, nietolerancja) - zabronic podawania jedzenia bez konsultacji z toba, podeprzec sie opinia lekarza. w razie zlamania zakazu - zadnych spotkan z dzieckiem bez twojego nadzoru. niech gada co chce, zdrowie wazniejsze. jesli dziecko zdrowe - troche odpuscic.
      ogolnie - coz, ja bym proponowala "wydawac" dziecko tesciowej tylko wtedy, kiedy zdecydowanie musisz sie go na chwile pozbyc - pilna praca, wyjatkowe zmeczenie itp. wtedy zysk przewaza nad strata wink (tzn twoj zysk z wolnego od dziecka nad strata z tytulu spaceru bez spaceru czy biszkopta zamiast chrupki)
    • semida Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 20:34
      Dziekuje dziewczyny za rady.Chyba faktycznie musze sie za to sama wziąć bo jak
      powiedzialam mojemu mężowi ze szukam rady na necie to sie oburzyl ze obgaduje
      jego mame i kazdy moze sobie poczytac.Smutne ale prawdziwe.....
      • anaesthes Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 22:35
        Nie daj sobą pomiatać! No bo skoro "mamusia" nie zważa na Twoje zdanie to Cię
        nie szanuje i tyle. Uszy do góry, wszystkie trzymamy za Ciebie kciuki.
    • benita30 Re: I znowu tesciowa:/ 20.06.06, 22:59
      To wasze dziecko i wy a wlaściwie ty-matka decudujesz kto się nia zajmuje i
      jak. Dla delikatnego pocieszenia powiem że moja tesciowa była podobna. Ale jak
      zobaczyłam że niemowle od niej się wyrywa to jej nie dawałam. Nawet do
      potrzymania. Oczywiście zyskałam opinie wyrodnej synowei i matki która zagarnia
      dziecko dla siebie. Ale to moje dziecko i mojego męża.
      Jeżeli teściowa ignoruje twoje prośby ty zignoruj ją. Nie dawaj dziecka. To nie
      okaz do pokazywania. Mężowi wytlumacz jak to naprawdę jest. I nie dawaj sobie
      dziecka z rąk wyrywać!!!!!!!!!!!!
    • boruffka Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 08:29
      U mojego teścia widzę te same symptomy, co u Twojej teściowej. Gdy kilka dni
      temu przyjechali teściowie do nas (na szczęśćie mieszkają 200 km stąd), było
      późne popołudnie, mała w dobrym humorze, a oni wpadli jak huragan, zacząli coś
      tam gaworzyć baaardzo głośno, wyrywać mi dziecko, podrzucać do góry... Mała się
      od razu rozbeczała, a oni zdziwienie dlaczego płacze czy chora czy przemęczona.
      Nie docierało gdy mówiłam, że trzeba powoli, spokojnym głosem, aby się
      przyzwyczaiła. Gdzie tam! Gdy tylko teść łapał ją w swoje łapska, od razu
      zaczynała wyć. I jakoś w ogóle nie zwracał uwagi na to, że wyje tylko gdy on
      chce się nią pozajmować i zupełnie nie brał tego do siebie... Takie zachowanie
      to chyba wyłacznie kwestia egoizmu tych ludzi - traktują dziecko jak zabawkę
      dla siebie.
    • 1sara Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 10:32
      Moge Ciebie pocieszyc moja historia. Moja tesciowa natomiast bardzo malo
      interesuje sie wnuczka ( pierwszy wogole wnuk)i mieszkamy ok5 km od siebie. Jak
      do niej przyjezdzalismy albo ona do nas, to zawsze znajdowala sobie inne
      zajecie, inne tematy do rozmowy. Np na dzialce podlewala sobie kwiatki, a ja z
      mala bawilysmy sie na kocu!. Zawsze byl problem, bo coreczka nie chciala isc do
      niej,a ona nic nie robila aby to zmienic. Zawsze byla mowa ze z wiekiem jej to
      przejdzie. Teraz coreczka ma 11 miesiecy, i sa do mnie pretensje, ze ja izoluje
      dziecko od ludzi, bo ona reaguje placzem na dziadkow( na tescia mniej bo czesto
      w pracy urywa sie aby chociaz na 15 mim przyjechac i pobawic sie z mala). A to
      nie prawda. Moich rodzicow, znajomych nawet innych obcych ludzi np mamy z
      dziecmi w piaskownicy nie boi sie, usmiecha sie bawi. Czesto wychodzimy nawet 2
      razy dziennie, wiec o izolacji nie ma mowy.Wiec jak ja mam jej wytlumaczyc ten
      fakt, ze to jej wina!! Na spacer raz ja zabrali jak miala 2-3 miesiace, i na
      tym sie skonczylo. I raz przypilnowali jej juz wieczorem jak spala, abysmy
      poszli sobie do kina. I to cale jej kontakty z ukochana wnuczkasad Tylko te
      pretensje do mnie ze to moja winasad
    • wolszamt Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 10:50
      Hejka!!
      Jak milo że nie jestem sama z moją teściową.
      Jestem drugą żoną mojego męża wink w poprzednim związku nie mial dzieci. Za to
      ja mam córkę z pierwszego związku. 10 miesięcy temu urodzila się
      nasza "wspólna" córeczka. Moja teściowa oszalala. Oczywiście w pozytywnym tego
      slowa znaczeniu (tak mi się wtedy wydawalo). NA wstępie obdarowala mnie
      wielkimi torbami ciuchów...... używanych w latach 70 i 80 tych. Z przekonaniem
      że są śliczne i napewno się jeszcze przydadzą. Znalazlam tam nawet śpiochy
      mojego męża..... a jest rocznikiem 71!!!!!!!!!!! No i oczywiście caly czas pyta
      dlaczego malą w to nie ubieram !! Śmiech na sali.
      Jak ją odwiedziliśmy w święta wielkanocne przeszla samą siebie. Nagle
      dowiedzialam się że źle noszę, ubieram, karmię itd. Mala zagorączkowala do 38,
      więc dostala nurofen i czekalam co się z tego wykluje. Mamuśka dostala szalu
      dlaczego sama na wlasną rękę leczę dziecko, przecież nie mam o tym zielonego
      pojęcia!!!! Mąż sprowadzil ją na ziemię.
      Na zakończenie wizyty moja teściowa wręczyla mlodszej córce 50 zl a starszej
      20. I tu nie wytrzymalam. Oddalam jej pieniądze i powiedzialam, że ma traktować
      moje dzieci równo.
      Dużo by jeszcze pisać na jej temat.... szkoda moich nerwów.
      Ale jest jedna OGROMNA zaleta mojej
      teściowej................................................ mieszka 700
      kilometrów odemnie!!!!!!!
      Pozdrawiam i życzę sil w obronie swoich dzieci i swojego zdania.
    • kubanka_77 Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 11:34
      wspólczyję ci.
      Ja nie mam teściowej, ale za to teściu nadrabia za przysłowiową teściowa. Jest
      nawet gorszy. Mam to szczeście, ze mieszka 200km od nas, ale jak juz u nas jest
      to nie pozwala Małemu spac tylko żeby się z nim bawił, bo przeciez tak rzadzko
      go widzi. I najgorzej ze rozne glupoty o mnie mu opowiada, bo on oczywiscie
      jest najmadrzejszy na świecie. Dobrze ża Mały jeszcze nie rozumie znaczenia
      słó, ale co będzie kiedy zacznie...
      Trzymaj sie i nie daj się teściowej.
    • olushia Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 12:48
      Bardzo mnie to pociesza,że nie tylko ja mam takie problemy z teściami. Moja
      teściowa mało nie zatruła mojego syna papierosami już w 5 m-cu ciąży( mam
      uczulenie na papierosy jak czuje dym przestaje oddychać, sinieje robi mi sie
      duszno , a na drugi dzień wymioty)i dobrze o tym wiedząc narażała na to moje
      dziecko ( cud,że nie miał jakiegoś niedotlenienia), później również usiłowała
      przy nim palić nawet jak miał miesiąc, teraz wychodzi na balkon , ale co z tego
      skoro zaraz bierze małego i mu dmucha w twarz na nic moje uwagi cały czas tylko
      by pouczała bo przecież ona wychowała 5 dzieci , a gdy na przykład mówie , aby
      podtrzymywała dziecku główke bo tak kazał rehabilitant(mały miał asymetrie). to
      to olewa ona przecież wie lepiej no i co tu robić, a i jeszcze te papierosy to
      my mamy im sponsorować, bo co przyjdzie to chce od nas pieniędzy niby pożyczyć,
      ale na wieczne oddanie.Z teściem już jestem poklócona, bo gdy raz u nich byłam
      to zaczęli kopcić więc poprosiłam , aby wyszedł palić na balkon, to
      usłyszałam ,że mam sie odp...lić bo on jest u siebie i będzie robić co chce(
      nie wspomne już o obrażaniu mnie na każdym kroku gdy tylko męża przy mnie nie
      było). Później sie dziwili dlaczego ich nie odwiedzam.Powiedziałam mu co o nim
      myśle i teraz mam spokoj.Mój syn Dawid ma 5 m-cy , a dziadek nawet go nie
      widział i dobrze. Teraz jesteśmy obgadywani po całej rodzinie jaka to jestem
      wredna jacy my jesteśmy skąpi( wolimy wydać pieniądze na dziecko niż na alkohol
      dla nich lub papierosy).Przyzwyczaili sie bo mąż gdy był kawalerem to ich
      utrzymywał przez prawie 15 lat , bo teściowi sie nie chciało pracować nadal nie
      ma pracy bo po co ma szukać skoro żona na alkohol i papierosy da bo sama
      potrzebuje.Potrafili młodszą siostre mojego męża puszczać w zime do szkoły i na
      podwórko w tenisówkach bo nie ma na buty, ale przecież Grześ (mój mąż kupi). A
      gdy przychodzili do nas do domu to wiecznie coś wychciewali, a to siostrze męża
      spodobał sie mój rower, bo jej ukradli ,a to drugiej maszyna do szycia i tak
      cały czas, a nam na ślub nie kupili nawet obrusa czy firan.Ufff wyżaliłam sie
      troche mi lepiej.Ostatnio teściowa sie zapytała kiedy im dam do domu wnuka nic
      nie odpowiedziałam, ale nie dam na pewno, a wy dałybyście??? Tym bardziej,że
      pamiętam ,że gdy starsza siostra mojego męża miała małe dziecko to bez oporów
      przy nim palili wszyscy czworo szwagierka i jej mąż też . Pozdrawiam serdecznie
      wszystkie mamy i nie dajcie sie
      teściom



      • nanadomi Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 13:46
        Och,widzę ,że nie jestem sama z problemem teściowej. Ja męczyłam się z nią przez
        2,5 roku. Bylismy z mężem zmuszeni po slubie zostac u nich w domu.Koszmar jaki
        przeszłam przez ten czas nie da się tak poprostu opisać. jestem jej drugą synową
        i ta pierwsza jest ukochana bo na odległość a ja jestem wredna zołzą, która
        ciągle obgaduje itp. przez 2,5 roku z teściową pod jednym dachem zamieniłam z 20
        zdań. i to wszystko, nie odzywałam się do niej , bo jak się dowiadywałam za
        moimi plecami jaka to ja jestem to aż mi ludzie współczuli takiej teściowej. jak
        mówią ,mili ludzie powiedzą wszystko. do dziecka nie wtracała mi się, piętro
        niżej mieszka moja mama ,więc u niej spedzałam wiekszość dnia, gdy mała się
        przeziębiła to wielce się odezwała ,że biegam z nia na dół i temu się
        przeziębiła. gdy pilnowała wnuczki były ochy achy co to dziecko nie potrafi,ile
        wypije ,ile zje, no mówie wam wyszło ,że mam małego głodomorka, poza tym
        teściowa nie ma pojęcia o małych dzieciach,jak jej załozyła ciuszki,gdy mnie z
        mężem nie było w domu o mały włos mała się nie ugotowała w nich,na spacerze z
        małą nie była wcale, a jak spała była obabulona po same czołe,bo małej jest
        zimno.no wybaczcie,ale jak może 3 miesięczne dziecko powiedzieć ukochanej babci
        ,że jest mu zimnosad. po jakimś wyczynie (nie pamietam już dokładnie o co poszło
        ) nie dawałam teściowej małej do pilnowania ani na minute.zaczęliśmy małą brac
        razem z nami albo do mojej mamy. wspomnę jeszcze ,że gdy mieliśmy wyjazd to mąż
        latał do niej i mówił jej te słowa. ja sie nie odzywałam .gdy zaszłam znowu w
        ciąże teściowa dowiedziała się o tym dopiero w 6 miesiącu mojej ciąży, wspólnie
        z mężem uzgodniliśmy,żeby jej nie mówić bo wówczas by się znęcała nademną
        psychicznie. na początku mąż był po jej stronie a póżniej odsunęły mu się klapki
        na oczach i spojrzał inaczej na swoją mamusie .cisnęliśmy się z nią i teściem
        przez 2,5 roku. w maju 2005teściowa wyjechała na zarobek do Grecji(siedzi tam
        cały czas)w styczniu tego roku ściągnęła do siebie teścia i mamy w końcu błogi
        spokój.
        dodam jeszcze ,że gdy na początku przyjeżdżała na podpis do urzedu, była w
        polsce przez 2 tygodnie, och jaka była miła jaka kochana, mówiła ,że nam ludzie
        zazdroszczą takich stosunków, myslałam ,że zwymiotuję z tej jej miłości. a gdy
        dowiedziała ,się ,że kupiliśmy nowy automat a jej wyrzuciliśmy bo się popsuł
        stary złom to płakała mi przez tydzien, bo to nasz a nie jej.teściu po jej
        wyjeżdzie by ł ok. gdy przyjechała ostatnio w listopadzie nawymyslała pierdoł co
        to ja nie mówię mojej mamie , moja mama sąsiadce ,jak sie zeszłyśmy wszystkie 4
        na schodach biedna teściowa nie wiedziała gdzie głowe schowac. moment była
        spakowana do grecji i zapowiedziała,że teścia bierze ze sobą , teść się doczekał
        i w styczniu pojechał.a my teraz sobie zyjemy u nich w domku (a póżniej w niby
        naszym)jak pączek w masle. ciśniemy się tylko w jednym pokoju, a ich pokój stoi
        pusty,kryształy teściowej schowałam do kartona, kupiłam środki na mole, i
        zamknęłam pokój na klucz. dzwoni tylko do roberta, mojego męża. gdy słyszy mnie
        w słuchawce to ją odkłada. juz kazała nam sprzedac z kuchni zamrazarkę i lodówke
        ich bo im nie będą potrzebne, samochód również sprzedac bo stoi bezużyteczny,my
        sie dorobilismy na szczęście swojego. zaplanowałam sobie,że kupimy nową
        kuchnie.chyba mnie zamorduje ,że wyrzucimy jej starąsadsadsad


        A więc tak : z teściową było okropnie, niewiem czy 2 raz bym zniosła takie
        traktowanie w domu. ale co to bedzie jak wrócą za kilka lat. mam nadzieję ,że
        będą bogaci i kupią sobie własne M.A tu przyjada tylko po swoje rzeczy...
        • bgwd14 Jestem teściową synowej 21.06.06, 14:47
          i dlatego bardzo lubię czytać posty synowych o swoich wrednych teściach, a
          naczęściej teściowej. I dochodzę często do wniosku, że ja chyba jakiś ideał
          jestem, bo niektóre zachowania, które opisujecie, są mi całkowicie obce albo
          moja synowa jakaś innasmileAle... dochodzę też do innego smutnego wniosku, że
          wszystkie dziewczyny użalające się na teściowe są idealne. Dlaczego zatem jest
          to smutny wniosek? Bo nie ma idealnych ludzi, niestety. Pewnie niektóre z Was
          mają dużo racji, bo różni są wszyscy ludzie, więc i teściowe potrafią być nie
          do wytrzymania. I ja to rozumiem. Zachodzę jednak w głowę, jak to się dzieje,
          że z takich fajnych, gnębionych, prześladowanych przez teściowe matek, jak się
          przedstawiają, później przeobrażają się w te okropne, znienawidzone przez
          synowe teściowe. No, bo jak świat światem, zawsze teściowe są beznadziejne w
          oczach synowych. Oczywiście są wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę. Was
          to nie dziwi? Mnie tak. Oczekiwania synowych, jakie zdarzało mi się czytać są
          naprawdę tak różne, że zastanawiam się, kto mógłby im sprostać. A to nie
          interesuje się wnukami, a to interesuje za bardzo i rozpieszcza. Raz ubiera za
          lekko, raz za ciepło. Pali się do opieki nad wnukiem, to znów nie chce, choć w
          ocenie synowej powinna, bo nie ma nic innego do roboty. Jednej przeszkadza, że
          lubi chwalić się wnukiem, innej, że nie. Ta za dużo całuje, inna wcale. Jedna
          zabiega o kontakt, spacery, inna jest zbyt obojętna. Ta nic nie kupuje, inna za
          dużo, w dodatku brzydkie i niemodne. Jezu, toż to zwariować można. Oczywiście
          własna mama jest ok. Pewnie, jak nawet zrobi coś nie tak, jakbyście chciały, to
          przecież można jej wybaczyć, bo jest NASZA. I chyba tu jest problem. I nawet
          Was rozumiem. Z matką ma się kontakt szczególny, niepowtarzalny, pewnie z
          własnymi dziećmi też byście taki chciały stworzyć. Ale wiele z Was ma synów i
          kiedyś też będziecie synowymi. Jeśli myślicie, że Wy będziecie inne, dobre, są
          to tylko Wasze życzenia, bo to, co w Waszej ocenie będzie zachowanie ok.
          niekoniecznie już takim będzie w ocenie synowej. I one za ileś tam lat będą
          wypisywać w inernecie,jak nie znoszą teściowej.
          Można nie kochać teściowej, ale przez szacunek dla męża, należy się jej również
          jakiś szacunek. Nie oznacza to, że nie można mieć własnego zdania, nawet
          trzeba, ale bardzo ważna jest forma zwrócenia uwagi. A już zupełnie nie
          rozumiem narzekań i pisania w stylu: jesteśmy na nią skazani, bo nie mamy
          własnego mieszkania lub ze względów finansowych nie stać nas na opiekunkę, więc
          robi to teściowa, a dalej wiadomo: zła, podła itp. Jak można mieszkać pod
          jednym dachem (zwykle teściowej) i traktować ją jak powietrze, nie zamieniając
          słowa. Wasze oczekiwania są naprawdę ogromne, ale ile Wy dajecie z siebie? Czy
          potraficie zaakceptować, że teściowa jest normalnym człowiekiem ze swoimi
          zaletami, wadami, przyzyczajeniami, które też należy wziąć pod uwagę? Poza
          naprawdę drastycznymi wyjątkami, teściowe wiele rzeczy nie robi, by Wam
          zaszkodzić, ale w/g jej oceny chce dobrze. Przykro się czyta posty, w których
          jad i nienawiść rozlewa się szerokim strumieniem. To niesmaczne i świadczy
          także o kulturze człowieka, który tak się wyraża. Nie mam nadziei, że mój post
          coś zmieni w tej kwestii, ale chcę wyrazić też swoje zdanie.
          • muuunia Re: Jestem teściową synowej 21.06.06, 15:20
            bardzo się ciesze, że głos w dyskusji zabrała teściowa. oczywiście, w wielu
            przypadkach ma Pani rację, ale ja tak naprawdę widze tu jeden generalny problem
            przejawiający się na bardzo wiele sposobów. tu nie chodzi o to, że jedna synowa
            chce to a inna tamto więc nie urodziła się jeszcze taka tesciowa, która by temu
            sprostała, tu chodzi o to, że bez względu na to jakie są oczekiwania synowej,
            teściowa nie liczy się z jej zdaniem, ignoruje. pisze Pani o szcunku,
            zrozumieniu, etc... moim zdaniem to właśnie szacunek jest tu powodem frustracji
            bo gdyby go nie było to każda z nas wywaliłaby wszystko co jej leży na sercu i
            miała gdzieś czy to dobrze czy nie, czy dotrze czy nie dotrze. my
            (nieusatysfakcjonowane synowe) jednak bardzo często kierujemy się stereotypem w
            jakim nas wychowano - osobie starszej, matce naszego męża nie zwrócimy uwgagi
            choćby zczerniały nam zęby. NASZEJ matce możemy tę uwagę zwrócić, nie dlatego
            że to NASZA matka, ale dlatego, że w większości przypadków ona to uszanuje.
            Uszanuje to, że chcemy po NASZEMU wychowywać własne dzieci, uzna nasze prawo do
            popełniania błędów i do swobody podejowania decyzji. Zawsze i wszędzie są
            odstępstwa od reguły. W tym przypadku też i tak jak zdażają się cudowne
            teściowe, tak i bywają okrutne i bezduszne NASZE matki. ja też jestem matką
            syna i modlę się, aby nigdy w życiu żadna kobieta nie pomyślała o mnie tego, co
            ja czasem myślę o mojej teściowej. paradokasalnie przed poajwianiem się wnuka
            nasze relacje były naprawdę dobre. za ich popsucie zapewne winę ponosimy obie -
            ona, bo nie słucha i nie szanuje moich poglądów i potrzeb mojego dziecka a ja,
            bo nie potrafię przełamać stereotypu i powiedzieć szczerze i wprost oraz nie
            chce zranić człowieka, którego kocham
            podsumowując: szacunek powinien obowiązywać obie strony.
            • boruffka Re: Jestem teściową synowej 21.06.06, 15:45
              święta racja - myślę, że dotknęłaś muuunia problemu idealnie. Przykład z mojego
              własnego podwórka: moi rodzice tylko pytają kiedy jakie wprowadzam pokarmy
              córci, rozmawiamy jak to się kiedyś robiło i jakie są teraz różnice. I co? I
              nic, nigdy nie kwestionują mojego zdania. Mój teść z kolei stwierdził, że on
              nie wierzy w żadne tam wprowadzanie po ukończonych 4 czy 6 miesiącach, gdy
              podczas obiadu dyskutowaliśmy o wprowadzaniu pokarmów (córa ma 4,5 mies),
              chciał mi na siłe udowodnić swoje racje i nakarmić małą zupą (na wołowinie, z
              fasolą). Gdy zabroniłam i spytałam czy wiedząc, że ja zabraniam takich rzeczy
              robić, nakarmiłby tak małą pod moją nieobecność, powiedział - UWAGA -
              oczywiście że tak. Czy to trzeba komentować?
          • daisy Re: Jestem teściową synowej 21.06.06, 17:25
            To tylko tak wygląda, że wszystkie synowe są niezadowolone z teściowych - po
            prostu te zadowolone nie piszą na forum. Ja jestem w bardzo dobrych układach z
            teściową, która jest taktowna i szanuje moje zdanie. Nie trzeba być do tego
            ideałem, ona wcale nie jest, chodzi właśnie o to, żeby w istotnych kwestiach
            umieć się zachować. Więc chyba nie można usprawiediwiać niektórych teściowych w
            sposób "nikt nie jet ideałem". Bo akurat tego nikt przy zdrowych zmysłach nie
            wymaga.
        • muuunia Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 16:29
          przepraszam, ale chyba trochę przesadziłaś - po pierwsze rozumiem, ze za złe
          traktowanie można się wściekać, nie odzywać, itd... ale nie rozumiem jak można
          wyrzucać cudze rzeczy bez uzgodnienia tego z właścicielem (szczególnie jeśli
          jest się z nim w konflikcie - to zakrawa na złośliwość z premedytacją) ani jak
          można oczekiwać zajmując czyjeś mieszkanie, że właściciel kupi sobie nowe.
          • nanadomi Do Muuunii 21.06.06, 22:19
            Nie znasz sytuacji,więc nie pisz takich głupot, po slubie uzgodnilismy z
            teściami,że oni się wyprowadzaja i kupują sobie nowe-po to w końcu
            wyjechali.Mieszkanie od wrzesnia jest prawnie pod naszą opieką.Po co mam wnikać
            w szczegóły bo mądrzy i tak nic nie zrozumieją, a co do kuchni ,to nie wierze w
            to iz chciałabys mieszkać w takiej kuchni,która ma 30 lat,gdzie zawiasów już nie
            ma,i płyty odchodzą jedna od drugiej.

            No sory,Muuunia ale nie ubliżaj jak niewiesz jaka jest naprawde sytuacja.
            Poniekąt wszystkie Mamcie piszą w skrócie to co się dzieje u nich. Jesli chcesz
            to mogę ci opisać tą całą gehennę z teściową....
            • muuunia Re: Do Muuunii 21.06.06, 22:32
              jestem bardzo daleko od ubliżania. zresztą w moim wykonaniu brzmi to zupełnie
              inaczej. a Ciebie proszę o to, byś nie wywalała na mnie swojej frustracji.
              ludzie mają prawo zmieniac zdanie albo żałować swojej decyzj szczególnie jeśli,
              ze znanych tylko im powodów, nagle uznają, że osoba nie była tego warta (UWAGA!
              nie twierdze, że Twoja rodzina nie jest warta tego mieszkania, tylko o tym, że w
              swoich czynach ludzie są często nieprzewidywalni - szczególnie teściowe
              nielubiące swoich synowych)tym bardziej, że to mieszkanie i wszystkie w nim
              przedmioty to zapewne dorobek ich życia. pomyśl sobie teraz (obiektywnie - jeśli
              to możliwe) że w Twoim mieszkaniu/ domu zagościła obca (bądź co bądź) osoba i
              pod Twoją nieobecność, bez Twojej wiedzy wywala dorobek Twojego życia. Ja bym
              nie chciała bez względu na to jakie łączyłyby mnie z nią stosunki i bez względu
              na to, co wcześniej bym jej obiecała. i wcale nie musisz być od razu agresywna
              • nanadomi Re: Do Muuunii 21.06.06, 22:45
                Ok,nie jestem agresywna. ale złości mnie ktoś twojego przekroju,uważając ,że
                wyrzucam ten cały dorobek ich życia, a jesli tesściowa mówi nam ,że go nam
                zostawi a sobie kupi nowe,o nas nie stac. to co nie mam prawa zmieniac
                wszystkiego po swojemu,jeśli mnie na to stac. to co powinnam twoim zdaniem
                zrobić:pozostawić to wszystko przez kolejne 15 lat ,bo wtedy kobiecinie bedzie
                miło....
                • muuunia Re: Do Muuunii 21.06.06, 22:55
                  nie. ale najpierw piszesz, że domek będzie później wasz - czyli jeszcze nie
                  jest, a za chwilę, że za wywalenie kuchni chyba Cię zabije - więc zasady nie sa
                  do końca określone. ja wiem, że pewnie trudno się z nią dogadać, ale może warto
                  byłoby chociaż wspomnieć (jeśli z Tobą nie chce gadać to może Twój mąż), że
                  skoro mieszkanie ma być lub jest już wasze to urządzicie je sobie po swojemu.
                  unikniesz kolejnego powodu do konfliktu i potencjalnego pretekstu do obgadania
                  Ciebie i rozpowiadania jak to wyrzucałaś ją po kawałku z jej domu podczas jej
                  nieobecności. ona na peweno nie wspomni, że coś komuś kiedyś obiecała ...
                • muuunia Re: Do Muuunii/ PS 21.06.06, 22:59
                  i bez względu na to jakiego pokroju osobą jestem, ja tez mam "problem" z tesciową.
                  • nanadomi Re: Do Muuunii/ PS 21.06.06, 23:05
                    byś musiała ją poznać, wówczas twoja teściówka w porównaniu z moja byłaby aniołkiem.
                    co do tej kuchni , obojetnie co zrobimy bedzie zle, gdy kupiliśmy nowe łóżko nie
                    odzywała sie przez 2 tygodnie do nas. co ty na to?
                    • muuunia Re: Do Muuunii/ PS 21.06.06, 23:22
                      nie chcę się licytować i nie napisze tego słowa, które mi się ciśnie na usta
                      ilekroć czytam o takich zachowaniach. powiem Ci tak: moje dziecko ma silną
                      alergię m.inn na zwierzęta a babcia ma psa. wiedząc o alergii mojego dziecka
                      zamiast izolować zwiarzę od wnuka to wsadzała go na psa albo zmuszała do
                      głaskania. nie reagowano na moje prośby, groźby, krzyki. w ich domu to ja jestem
                      ta obca, przewrażliwiona (no bo kto kiedy słyszał o jakiejś tam alergii)
                      oczywiście najlepszą zabawą było łapanie przez psa zabawek dziecka do pyska a
                      później podtykanie tych samych zabawek dziecku, które natychmiast pchało je
                      sobie do buzi. efekt po wizycie?: 3 tyg. zapalenie oskrzeli spowodowane alergią
                      (antybiotyk) 1,5 miesiąca infekcja jamy ustnej (antybiotyk). to ja (zresztą w
                      obecności męża) usłyszałm że wychowuję dziecko w niehigienicznych warunkach bo
                      kto to kiedy słyszał, żeby tyle leczyć infekcję jamy ustnej i że jestem
                      nieodpowiedzialna bo mając alergika jadę do domu, w którym jest pies. ale dla
                      babci to nie jest ważne. ważne, że ona kocha wnuka pod warunkiem dosatwy pod nos
                      na jej warunkach i mam go jej przywozić. przecież nie musimy wchodzic nawet do
                      nich do domu, możemy cały dzień szwędac się po mieście (i oczywiście pokazywać
                      sąsiadkom) a dziecko przewijać i karmić mam chyba w parku albo w samochodzie. do
                      nas nie przyjedzie bo kto wyprowadzi psa podczas jej nieobecności. wolałabym
                      chyba żeby sie na mnie obraziła za łózko czy kuchnię
                      • nanadomi Re: Do Muuunii/ PS 21.06.06, 23:36
                        no niestety wiem coś o tym. moja niusia gdy była mała też miała zapalenie
                        oskrzeli, moja tesciowa miała i siebie psa dobermana, ,tak samo było u mnie,
                        wyzywałam męża ,że matka pozwala na takie coś, po ataku zapalenia w końcu
                        przeniesli psa do piwnicy, i co się okazało po 3 latach, alergii na psa niusia
                        nie ma tylko na kurz,który był u nich w pokoju, bo ja sprzątamczęsto, a tesciowa
                        sprzątala od wielkiego iwta, i dlatego miedzy innymi zamkęłam jej pokój na klucz
                        by moja mała nie miała ataków psikania i kiqachania.pozdrawiam .ide do moich
                        milusinskichsmile
                        • muuunia Re: Do Muuunii/ PS 21.06.06, 23:38
                          trzymajmy się jakoś smile
                          • nanadomi Re: Do Muuunii/ PS 21.06.06, 23:41
                            dz, miejmy nadzieję,a jakby co nie pozwólmy sobą pomiatac, własna matka nami nie
                            pomiata to już cudza napewnosmile
    • semida Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 18:19
      Przeczytalam post Pani tesciowej i przyznam racje w niektorych kwestiach.W moim
      wypadku jednak ja naprawde mam problem.Nic do kobiety nie dociera.Przedstawie
      jeszcze 2 sytuacje podobne do dziewczyn przede mna.Ide sobie ostatnio z mężem i
      corką na spacerek,a tu nagle dzwoni tesciowa.Pyta czy jestesmy w domu.Mąż na to
      ze nie,bo spacerujemy.No to ona sie pyta gdzie jestesmy to przyjdzie(jak
      pisalam wczesniej-male miasteczko).No i kobieta przyszla,wyrwala mężowi wozek z
      ręki i powiedziala zebysmy sobie poszli gdzie chcemy bo ona idzie z
      dzieckiem.....Tak mnie zatkalo ze nic nie powiedzialam a ona sie oddalila
      spokojnym krokiem.....Druga sytuacja:Corka dopiero niedawno przyzwyczaila sie
      siedziec w wozku bez placzu.Ja sie ciesze jak murzyn blaszką ze nie musze jej
      nosic,a tesciowa co ją zobaczy to hop na rączki(nawet jak dziecko siedzi b
      spokojnie)i pozniej przez kilkanascie minut mam klopot.Na spacerkach tez chodzi
      z babcią na rączkach.Jak prosze zeby jej nie nosila,to mi wkręca ze nie nosi,bo
      przeciez ona nie ma sily zeby nosic,co najwyzej potrzyyma.Bez
      komentarza.Hmm,przypomnial mi sie jeszcze jeden motyw.Mialam isc z corka do
      lekarza.Tesciowa sie o tym dowiedziala to stwierdzila ze oczywiscie idzie ze
      mna bo to doskonala okazja zeby sie pochwalic znajomym(tego nie dodala).No wiec
      ok,niech idzie ze mną.Przyszla o ustalonej godzinie,ubralam dziecko(ona
      oczywiscie mi pomagala jakbym po pol roku nie potrafila ubrac swojego dziecka)
      co dluzej zeszlo.Pozniej ona wziela małą i powiedziala ze poczeka na dole z
      nią.Ja musialam jeszcze na polpiętro zejsc po wozek bo trzymamy go w takim
      schowku.Gdy wyszlam z tym wozkiem,ani tesciowej,ani mojego dziecka nigdzie nie
      bylo.Zaczelam leciec i z rozwiana spodnica i pustym wozkiem dogonilam ją z moją
      corką na rękach w polowie drogi do lekarza.Wiec prosze mi powiedziec Droga Pani
      Tesciowo,czy to jest normalne?????
    • 1muchomorek Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 19:05
      moim zadaniem kazdy czlowiek powinien szczerze rozmawiac z drugim bo wtedy moze
      powiedziec (w sposob lagodny i kulturalny)co mu lezy na sercu, bo takie
      tłamszenie wlasnych odczuc powoduje ze staje sie coraz bardziej sfrustrowany
      i "agresja" pogłebia sie coraz bardziej.ja obecnie jestem matka 3 mies.
      coreczki.moja tesciowa na czas przed porodem i 16 dni po porodzie przyjechala
      do nas do anglii by mi pomoc i pokazac co i jak,bo jest to moje pierwsze
      dziecko i nigdy nie opiekowalam sie dziecmi (jestem jedynaczka)i zabardzo nie
      mialam z nimi stycznosci. jeszcze gdy bylam w ciazy to powiedziala mi ze ona
      nie wyobraza sobie ze tesciowa miala by jej pomagac w wychowaniu dzieci (ma
      troje dzieci)bo sama dawala sobie rade (choc corce pomagala wychowac corke).po
      porodzie coreczka nie chciala jesc z piersi, na co ona wiem ze nie chciala mi
      zrobic przykrosc, powiedziala ze jest to dla niej dziwne bo jej dzieci to sie
      garnely do piersi (ja bym tego niemowila bo wiedziala ze bardzo sie martwie tym
      ze mala nie ssie).po wyjezdzie "mamy" mialam mala depresje.sztrasznie sie balam
      swojego dziecka a dokladnie to balam sie o swoje dziecko ze przez to ze nie mam
      doswiadczenia moge niechcaco zrobic mu krzywde,ze zle zareaguje jak mu sie cos
      zacznie dziac np.zachłysnie sie- bo strasznie ulewala, kazdy jej nowy dzwiek
      powodowal ze stawalo mi serce, ze cos sie jej dzieje(zostawalam sama z
      dzieckiem bo maz szedl do pracy i nie bylo go 10 godz.)plakalam zalilam sie
      mezowi i blagalam go by przyjechal jego mama spowrotem.do niej tez dzwonilam i
      mowiłam ze chcialabym by wrociła i poprostu była obok a ja sama bede sie
      zajmowac mala (czulabym sie psychicznie lepiej i pewniej ze w razie czego ktos
      jest)jednak tesciowa nie przyjechala bo maz nie byl za tym a bardziej liczylo
      sie jego zdanie(ze wzgledu na koszty i uwazal ze dam sobie rade no bo przy nim
      spisywalam sie dobrze)choc czasem sie juz wahal bo mial dosc mojego
      placzu.kiedy ja juz ostatni raz zadzwonilam w tej sprawie, to "mama"
      powiedziala ze to beda dla nas duze koszty na co ja powiedzialam ze pojde do
      pracy choc na kilka godzin w tyg.by odrobic wlozone w ten wyjazd pieniadze a
      ona stwierdzila -ze wole isc do pracy niz zajmowac sie swoim dzieckiem.zrobilo
      mi sie przykro.pracujac chcialm ponies konsekwenje swojego "pomyslu".wiem ze
      jesli bylaby to jej corka to wszystko bylo by normalne- ale to by byla jej
      corka i w tym tkwi sednosad- mam uraz bo bardzo potrzebowalam pomocy a nie
      mialam sie do kogo zwrocic (moi rodzice nie zyja).obecnie jestem bardziej pewna
      matka.mala urosla i juz jest calkiem innym dzieckiem a ja cudownie czuje sie w
      roli matki.w tym tygodniu wybieramy si do polski na 2 mies.zobacze co to
      bedzie.nie wydaje mi sie zeby kwestionowala moje zdanie co do wychowywania
      corki, bo badz co badz jest dobra "mama",choc tak naprawde zawsze bedzie po
      stronie meza i bedzie sie bardziej liczyc tylko z nim (sama mi powiedziala ze
      potrafilaby "zabic" jesli ktos bedzie krzywdzic jej dziecko).a mi moze czasem
      niechcaco zrobi przykrosc swoimi slowami. jednak wiem jedno ze najwazniesza
      jest moja rodzina - maz i dziecko.mam tylko ich. kocham ich i dla dobra meza
      bede sie starac byc wyrozumiala dla jego mamy.jednak niech tylko uczyni cos co
      bedzie zle dla mojego dziecka............smile
      p.s.
      pamietajcie mozemy choc nie musimy liczyc sie ze zdaniem mam mezow i zawsze
      powinnysmy robic wszystko zgodnie ze swoim rozumem i sumieniemsmile
    • agata781 Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 19:12
      Ja jestem troszke w podobnej sytuacji ale jednak innej."Prawdziwą synową"zostanę
      za kilka tygodni,ale nasz związek trwa juz 10 lat.Pech sprawił że straszy
      brat(ma jeszcze trzy siostry)mojego lubego rozstał się z własną żoną(nie mają
      rozwodu),główną przyczyną bylo"niemoralne prowadzenie się"(o Boże jak to
      brzmi!)żony.Szwagier sam wychowuje 13-letniego syna,jednak ja jeszcze przed
      ślubem padłam ofiarą stereotypu synowej(bratowej)-dziwki.W tej chwili po 10
      latach związku i po podjętej decyzji że sie pobieramy wszystko znacznie sie
      uspokoiło,potrafimy ze sobą rozmawiać,śmiać sie ale jak sobie przypomnę te
      wszystkie jazdy to nie potrafię być niezdystansowana.Cały czas mam wrażenie że
      jestem brana przez pryzmat pierwszej synowej(i to nie tylko przez teściów)
      • bgwd14 Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 19:36
        semida napisała:
        "Tesciowo,czy to jest normalne?????"

        Nie, nie jest to normalne i daleka byłam pisząc tamten post od generalizowania,
        że wszystkie synowe są be, a teściowe cacy. Zdaje sobie sprawę, jak już
        pisałam, że ludzie są różni i na pewno wiele synowych ma rację. Do napisania
        poprzedniego postu skłonił mnie fakt, że śledząc od pewnego czasu wątki o złych
        teściowych, zauważyłam, że niektóre synowe mają , oczywiście moim zdaniem,
        pretensje nieuzasadnione, a co więcej wyrażane w takiej formie, że mi wstyd
        byłoby je tak formułować. W takich postach uderza mnie postawa ogromnie
        roszczeniowa i obarczanie winą tylko jednej strony. Zresztą, wiele z Was
        również to zauważa, choćby wątek o tym, że synowa rozżalona, bo teściowa nie
        chce być niańką wnuka codziennie przez wiele godzin. Większość dziewczyn nie
        popierała takiej postawy. Albo to, co już przewinęło się w tym wątku:
        mieszkanie teściowej, ale wyrzuci się jej stare klamoty, a ona niech kupi sobie
        nowe mieszkanie i spada. No, przepraszam, jakoś ciężko w takiej sytuacji
        wykrzesać mi nutkę sympatii dla takiej synowej.
        Szacunek dla teściowej nie oznacza, jak napisała wcześniej jakaś dziewczyna, że
        nawet jak nam się coś nie podoba, to milczymy. Ja tak nie uważam. Tylko
        szczera, ale spokojna rozmowa, czy zwrócenie uwagi, pozwoli wyjaśnić i zażegnać
        konflikt. Jeśli zaś synowa daje ironicznie do zrozumienia, że teściowa stara,
        to się nie zna lub burczy z gniewem, to porozumienia na pewno nie będzie.
        Chyba nie jestem taka straszna, skoro moja synowa i syn z czteromiesięcznym
        wnusiem, nienagabywani chętnie bywają u nas w prawie każdą niedzielę. Tematów
        do rozmów sporo. Uważam, że szanując teściową, okazuje się też szacunek
        własnemu męzowi, bo to w końcu jego matka, urodziła go, wychowała i chce dla
        jego całej rodziny najlepiej.
        Mam jeszcze nastoletnią córkę i nie chciałabym, by ona kiedyś tak wyrażała się
        i nie szanowała swojej teściowej. Byłoby mi bardzo przykro, że tak ją
        wychowałam.
        • muuunia Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 21:55
          ja naprawde coraz bardziej zazdroszcze Pani synwej. Chciałabym tylko zwrócić
          uwagę jak często w skargach przejawia się "małe miasteczko". Obawiam się, że w
          mentalności osób z małych miasteczek (oczywiście nie chcę nikogo urazić)
          szacunek przejawia się w bezkrytycznym poddaństwie wobec osoby wszechwiedzącej -
          "starszyzny rodu" czyli niestety najczęściej kobiety czyli teściowej w naszym
          przypadku. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ani się wymądrzać bo nie mam monopolu
          na wiedzę, ale z moich obserwacji wynika, że - po pierwsze różńica pokoleń już
          powoduje pewne różnice zdań - bo kiedyś `zycie kobiety było całkowicie
          poświęcone dziecku a szczególnie w małych misteczkach. bardzo często nawet jeśli
          kobieta pracowała zawodowo to brała urlop wychowawczy bo niedopomyślenia było
          zostawić je pod czyjąś opieką do czasu wyprawienie malca do przedszkola. Tak
          przynajmniej było i chyba nadal jest w małym miasteczku mojej teściowej. Dla
          takich teściowych nasz powrót do pracy często oznacza pozucenie dziecka co
          automatycznie dyskwalifikuje nas jako matki w jej oczach. Jeśli jeszcze jesteśmy
          jakąś obcą dziweuchą, która ukochanego synusia złapała na ... wiadomo co ... to
          już z całą pewnością należy się zająć nami i naszymi dziećmi - oczywiście
          wszystko dla dobra synka. Ja niestety jestem wielkomiejską paniusią, która
          zgodnie ze znanymi mi zasadami szacunku podejmowała liczne i niestety
          bezskuteczne próby kulturalnej wymiany poglądów. Ponieważ jednak nasze pojęcie i
          rozumienie szacunku jest diametralnie różne to pozostała mi niestety jedynie
          frustracja, bo choć chciałabym dac upust to nie robię tego z miłości i szacunku
          do mojego męża - bo choć być może po jego matce by to spłynęło, to jego na pewno
          by to zabolał. Ja wiem, że one (te teściowe) często robią to dla "naszego dobra"
          ale "dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane". Prawde mówiąc w tej chwili nie
          wyobrażam sobie jakiejkolwiek szczerej z nia rozmowy i nie wyobrażam sobie
          bezkrytycznego podporządkowania a zatem być może mój związek jest zagrożony.
          Tylko, że jeśli się rozpadnie winna będę ja, bo się nie potrafiłam dostosować.
          znowu myślę, że racja leży po obu stronach. Tylko po tylu złach, bezsennych
          nocach, strachu o zdrowie dziecka i wielotygodniowym leczeniu po kolejnej
          wizycie ja już nie chcę być "tą mądrzejszą, która wyciągnie rękę albo przymknie
          oczy" bo to nie chodzi o mnie. ja to przetrwam. moje dziecko może mieć z tym problem
          • bgwd14 Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 22:57
            Niestety, nie mogę zaprzeczyć, jeśli chodzi o spostrzeżenia, dotyczące małych
            miasteczek, gdyż rzeczywiście mieszkam w dużym mieście. Poza tym, być może na
            moją postawę ma wpływ nie taki znowu poważny wieksmile Niektóre mamy decydujące
            się na urodzenie dziecka są ode mnie niewiele młodszesmile
            Bardzo współczuję trudnej teściowej, bo wiem, że takie naprawdę istnieją.
            Bardzo wielu z Was przyznaję rację, czytając "wyczyny" teściowej. Zabrałam głos
            w tym wątku, bo zdarza mi się również czytać ewidentnie absurdalne posty, a
            słów, jakie w nich padają, nie powstydziłby się przysłowiowy pan spod budki z
            piwem.
            Serdecznie pozdrawiam
            • bgwd14 Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 23:02
              mój poprzedni post kierowałam do muuuni.
              Nanadomi, wiesz, jakoś z Twojej postawy nawet w tym wątku, cięzko mi uwierzyć,
              że jesteś taką biedną, pokrzywdzoną synową. Zwykłe słowa do innych ludzi bardzo
              wiele mówią o człowieku.
              • monikar26 Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 23:27
                a mi się wydaje, że problemy owszem, są, ale na forum trochę bardziej widoczne. Dziewczyny, Wy się po prostu nakręcacie nawzajem , która ma gorszą teściową! Teraz powiecie, że ja mam idealną - wcale tak nie jest.
                Myślę, że dużo problemów wynika z tego, że w każdej rodzinie panują inne zwyczaje i to co dla nas jest dziwne, dla kogoś innego jak najbardziej normalne. Nie zmienisz starszego człowieka, już łatwiej pogodzić się z tym niż ciągle walczyć - to najczęściej walka z wiatrakami. Mignęła mi informacja, że mąż nie chce odwiedzać sam rodziców - to może napomknąć przy okazji teściom, że chciałaś przyjść, ale mąż nie chciał?
                • muuunia Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 23:33
                  czyli podkopywać relacje męża z rodziną? dobre ... nie wzięłaś jednego pod uwagę
                  on zawsze będzie ich synem a robiąc tak wystawiasz sobie świadectwo (w ich
                  mniemaniu) jestem pod absolutnym wrażeniem jak moja teściowa racvjonalizuje
                  sobie potencjalnie złe informacje, które zaburzyłyby wizerunej jej idealnego
                  synka. przykład: Tesciowa- pomaga ci troche przy dziecku i w domu? ja: robię
                  głupią minę żeby nie kłamać ze tak skoro nie, tesciowa: bo jego ojciec to mi
                  wcale nie pomagał , i .... tu nastepuje wymienianie wszystkiego złego co teść
                  robił żebym tylko pomyślała że w porównaniu z własnym ojcem to mąż jest po
                  prostu niańką i dla mnie i dla dziecka
            • muuunia Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 23:25
              ja również pozdrawiam i szczerze mam nadzieje, że nigdy nie będę jak moja
              teściowa manipulować, ignorować uczucia innych, nie szanować ich poglądów i
              uważać swoje za najważniejsze. życzę tego wszystkim mamom, przyszłym teściowym smile
    • klnga Re: I znowu tesciowa:/ 21.06.06, 23:49
      Ja bym w sparawie podawania tych biszkopcików powiedziała wprost, że jeśli
      zamierza je kupowac i podawac malcowi dalej, to owszem może ale w komplecie z
      wizytami u dentysty.

      A potem długi wywód o tym jak potrzebne jest lakierowanie zębów, specjalne pasty
      i że to kosztuje ale ona skoro ma tyle zanajomych w służbie zdrowia to pewnie wiewink

      Stac ją na ciasteczka to i na dentystę.
      Wszak ty podając zdrowe produkty nie narażasz się na wydatki to ona Cię naraża i
      musi ponosić tego konsekwencje.

      Ja tę metodę "na finanse" stosuję w odniesieniu do wścibskiej ciocibig_grin


    • ggosiek Re: I znowu tesciowa:/ 22.06.06, 10:04
      Zgadzam się w 100 % z przedstawicielką teściowych na tym forum. Ja sama mam
      teściową o ktorej można tylko pomarzyć. Bardzo kobietę sznuję i ona również
      mnie. Oczywiście zdarzają się zgrzyty kwestii wychowania Marty, ale głównie
      związane z wynikającymi różnicami sposobu wychowywania kiedyś a dziś.
      mieszkam z meżem i dzieckiem właśnie u teściów i nie wyobrażam sobie abym nie
      miala się do niej odzywać cały dzień. Poza tym właśnie dzięki teściom mogłam
      wrócić do pracy. Moja teściowa sama pracuje w systemi zmianowym, czaami jest
      tak że przyjdzie z pracy o 6 rano pośpi 4 godzinki i zajmuje się niunią i w
      cale mi tego nie wypomina. Ona czerpie dużą radość z opieki nad wnuczką a co
      najważniejsze nie dostała chopla na punkcie swojej wnusi (w porównaniu do
      teścia, który całkowicie zbzikował, ale do tego można sie przyzwyczaić).
      Przestrzega rytmu spania, jedzenia, chodzi z mała na spacerki, pokazuje świat,
      ciągle do niej mówi (dlatego mała strasznie nie lubi samotnośći). A do tego
      potrafi w czasie opieki nad MArtą, uprac, ugotować, zrobić zakupy. Jak
      przyjeżdżam z pracy to opowiada mi co Martusia zrobiła, co zbroiła, czego sie
      nauczyła gdzie była itp. rzeczy. Poza tym oczywiście chwali się znajomym sowją
      wnusią, ale wcale nie opowiada, jak ona pomaga i w ogóle. Mała ją uwielbia, aż
      piszczy jak ją zobaczy.
      I jeszcze jedna zaleta mojej teściowej pomimo tego że ma synka jedynaka (oprócz
      córki) nie staje za nim murem, jak się pokłócimy. Zazwyczaj stoi po mojej
      stronie. Dlaczego? Bo mnie szanuje przez 7 lat poznała mnie i wie że jeśli mam
      do jej syna jakieś pretensje to uzasadnione. Traktuję ją jak drugą mamę,
      potrafi precyzyjnie wyczuć kiedy coś mnie gnębi.
      Moi teściowie badzo szanują moja rodzinę, często spotykaja sie z moimi
      rodzicami, moim rodzeństwem, potrafimy robić wspólne fajne imprezki, przy mojej
      teściwej nie mogę powiedzieć złego spowa o swoich rodzicach, bo według niej
      trzeba rodziców szanować. A moja mama teściową traktuje jak najlepszą
      psiapsiółkę, bez siebie nie mogą żyć (a wcześniej się nie znały, dopiero od
      jakiś 4 lat)
      Jeśli chodzi o kwestię, że zazwyczaj takie rzeczy zdarzają się w małych
      miasteczkach, to zaznaczę tylko że mieszkam w takim, gdzie mieszka tylko ok.
      3000 osób.
      Według mnie mit o wzajemnej antypatiI (żeby nie napisać nienawiści) pomiędzy
      synową a teściową jest mocno zakorzeniony w naszej kulturze. Dlaczego? ponieważ
      jak wasze teściowe same miały teściowe (albo jeszcze mają) też prowadziły
      pomiędzy sobą wzajemną potajemna rywalizację. One też miały pretensję do swoich
      teściowych że się wtrącają do ich życia, że to czy tamto. Ale same nie
      zauważyły kiedy rozpoczęly rywalizację ze swoimi synowymi.
      Nie wiadomo czy przedstawicielki tego forum za kilka lat nie bedą tak ,,
      objeżdżane" przez swoje synowe. Taka jest prawda.
      CZasami czytając tego typu posty nie wiem co myśleć, czasami wydaje mi sie że
      niektóre z was z dobrej osoby robią wści..ką babę. Nie twierdzę że nie istnieją
      wredne teściowe, bo zdaję sobie sprawę że jednak są i w imie miłości do synka
      potrafią uprzykrzyć życie swojej synowej (przykład mama mojej mamy, zawsze
      swoją synową (żonę brata mamy)traktowała z pogardą, wszystko co robiła było i
      tak źle).
      Dobre stosunki z teściową mogą istnieć tylko jeśli zostana spełnione
      następujące warunki:
      1. Będą się wzajemnie szanowały, liczyły sie ze swoim zdaniem.
      2. Teściowa sobie uświadomi że syn założył swoją rodzinę i związku z tym
      powinna się usunąć na bok,
      3 Synowa natomiast nie bedzie ślepo ufała mitowi o sporze teściowej z synową i
      nie uprzedzi sie do niej zanim ją faktycznie pozna.
      • semida Re: I znowu tesciowa:/ 22.06.06, 10:52
        No niestety,ja juz chyba nic nie jestem w stanie zrobic oprocz zaczecia walki o
        wlasne szczescie i mniej nerwowsad
    • semida Re: I znowu tesciowa:/ 22.06.06, 10:07
      Hmm,zazdroszcze Tesciowych ktore szanuja swoje synowe.U mnie byla jeszcze taka
      sytuacja:do męża czasami przychdzi jeszcze poczta na adres jego rodzicow.I
      ostatnio tesciowa przyniosla nam otwarta koperte z urzedu zaadresowana do
      męża,bo powiedziala ze otworzyla bo chciala sprawdzic czy to cos waznego.Mąż
      nic jej nie powiedzial,a ja co mialam mowic skoro to adresowane do niego?
    • semida Re: I znowu tesciowa:/ 22.06.06, 10:19
      No i chcialam jeszcze dodac,ze nie bylam do nich uprzedzona od poczatku.To
      wszystko sie stalo dopiero jak mialam podstawy.W listopadzie kupilismy z mężem
      mieszkanie.Ja mialam rodzic pod koniec listopada wiec trzeba bylo zrobic szybki
      remont.No i...ja z wielkim brzuchem malowalam z mężem mieszkanie bo tesciu,mimo
      ze pracuje 5 godzin dziennie,nie przyszedl nam pomoc.Gdy moj tata sie o tym
      dowiedzial,tak sie wkurzyl,ze mimo ze mieszka 200km od nas,wzial urlop i przez
      tydzien z mężem zrobili remont.Pozniej moi rodzice wydali pieniadze ktore
      zbierali na zmiane samochodu z benzyny na gaz,aby mieli taniej jak beda do nas
      jezdzic,dali nam zebysmy kupili sobie meble,i ogolnie pokupywali nam mnostwo
      rzeczy do domu.A tesciowie..kupili wozek dla dziecka,na ktory chcieli sie
      jeszcze skladac na pol z moimi rodzicami mimo ze wiedzieli ze oni wszystka kase
      wydali zeby nam pomoc.....Ok,niech nam nie pomagaja,ale teraz wszyscy w
      miasteczku wiedza ze oni nam kupili wozek...wow...KUPILI WOZEK DZIADKOWIE i
      wszyscy o tym wiedza jacy to oni są wspaniali
      • ggosiek Re: I znowu tesciowa:/ 22.06.06, 10:42
        Semida, żle zrozumiałaś moje końcowe sugestie. Chodziło mi o to że aby panowała
        zgoda i szacunek muszą tego chcieć zarówno synowa jak i teściowa. Co z tego że
        ty będziesz skakała wokół swojej teściowej jak ona i tak będzie zamknięta na
        twoje starania? Ty podjęlaś inicjatywę zaprzyjaźnienia się ona nie, ty zrobilaś
        wszystko co w twojej mocy by ocieplić wasze stosunki, jesteś w porzxądu woec
        siebie, swojego męża i dziecka. Może więc jednak masz na nieszczęscie typową,
        przysłowiową teściową.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka