adita7
11.09.06, 10:14
Moja coraczka (2 miesiace) chce byc noszona prawie caly czas jak nie spi,
domaga sie tego placzem. Czasami lezy sobie sama, troszke gaworzy, smieje sie
ale to krociotko, zaraz zaczyna sapac, krzyczec i znowu na raczki. Jak ja
wezme do gory (zawsze chce byc w pionie, nie lubi pozycji kolyski) to sie
momentalnie uspokaja. No wiec nosze ja tylko od tego noszenia czesto bola
mnie plecy i kregoslup. Moja mama i reszta rodziny od poczatku zwracali mi
uwage,ze dziecko sie przyzwyczaja, ze je tak nauczylam itp. A ja nie jestem w
stanie zostawic je takie placzace, w mysl metodzie "a niech sie wyplacze". W
ogole nie przemawiaja do mnie jakos takie metody, nie brac na rece bo sie
przyzwyczai, wydaje mi sie,ze taki maluszek potrzebuje bardzo duzo czulosci.
Tylko te bole plecow ... Co o tym sadzicie? Nosicie swoje dzieci czy nie?