Dodaj do ulubionych

dysplazja bioder

IP: *.* 22.05.01, 08:12
Witam!Mój syn Maciej (2 mce) cierpi na dysplazję bioder. Dopiero zaczęliśmy leczenie zakładając stosowny aparat. Czy ktoś z Was ma doświadczenie z tą chorobą? Co zrobić żeby mały tyle nie płakał, zupełnie nie może przyzwyczaić się do aparatu.Paweł
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: dysplazja bioder IP: *.* 22.05.01, 08:29
      Przechodziłam tą samą drogę przez mękę. U mojej Marty dysplazję stwierdzono za późno ,nie mieliśmy szczęścia do ortopedy, i dopiero kiedy zaczęła już pełzać dostała poduszkę frejki, trwało to 3 miesiące, ale mała szybko przyzwyczaiła się do poduchy. Na początku było mi trudno bo ciągle wydawało mi się że mała bardzo się męczy ale teraz z perspektywy wiem ze było warto się męczyć.Te aparaty nosi się tak długo jaki był wiek dziecka na poczatku kuracji.Dla mnie problemem było to że Marta zaczęła się w tej poduszce odparzać ale to też jakoś żeśmy przezwyciężyli tormentiolem, powodzenia :hello:
      • Gość: guest Re: dysplazja bioder IP: *.* 22.05.01, 08:40
        Cześć. Córeczka mojej koleżanki była też w szynie. Jak sobie przypominam, miała wtedy chyba ok 8 m-cy i zaczynała chodzić. Dysplazję u niej również stwierdzono zbyt póżno. Była w tej szynie kilka miesięcy. Teraz ma 9 lat, jest bardzo sprawna fizycznie i ładnie chodzi. Koleżanka mówi, że warto było się pomęczyć, bo po dysplazji nie pozostał nawet ślad.
      • Gość: malinka Re: dysplazja bioder IP: *.* 29.05.01, 21:49
        WitamMpja Anusia miała poduchę Frejki. Nie podobało jej się to, że ma w niej leżeć, ale w końcu się przyzwyczaiła. Teraz mam ten sam problem, moja 3 miesięczna Ola miała być najpierw pieluchowana, potem pielucha uszyta na 20 cm. Jutro idę do kontroli. Sama się boję jak zakończy sie wizytaNo ale głowa do góry. nie jest to takie straszne jakby się wydawało.gusia
    • Gość: guest Re: dysplazja bioder IP: *.* 22.05.01, 23:09
      Moja córeczka miała silną obustronną dysplazję. Od 2 miesiąca miała założoną rozwórkę Koszli, nosiła ją aż do 6 miesiąca. Wolno było ją zdejmować tylko na czas kąpieli. Początkowo też strasznie płakała, 2 pierwsze tygodnie były koszmarne. Nam też było trudno nauczyć się ją przytulać i nosić z tym rynsztunkiem. Ale potem przyzwyczaiła się do tego stopnia, że głośnym rykiem oprotestowała zdjęcie szyny. Chyba jeszcze z miesiąc układała się cały czas w pozycji, jakby nadal ją miała... Dziś po kłopotach ani śladu; biega, wspina się i skacze jak odrzutowiec. Najważniejsze to wytrzymać łzy dziecka i przetrzymać ten pierwszy okres. Nie zdejmować aparatu "na trochę", by mu ulżyć. Ono się przyzwyczai, naprawdę. A skutki braku aparatu mogą być paskudne. I ważne: trzeba chodzić na regularne kontrole, by ortopeda mógł zmieniać ustawienie aparatu wraz ze wzrostem dziecka. Pozdrawiam .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka