Dodaj do ulubionych

pytanie o tatusiów...

28.12.06, 11:37
Witam
czy Wasi mężowie się angażują do opieki nad dzidzią??????
jeśli tak to w jakim stopniu?
jesteście zadowolone, czy dajecie im spokój, bo on "pracuje i zarabia" a
Wy "siedzicie w domu z dzieckiem"????

bylam ostatnio świadkiem kłutni między młodymi rodzicami... każde miało
pretensje i żal, o czas poświęcony ich dziecku i włożoną pracę... myślę, że
jedno i drugie przegina, bo dzieciak to aniołek. ale ich negatywne emocje a w
środku tego dziecko prawie 2 letnie, to było dla mnie przygnębiające uczucie.
czy i ja bede miała pretensje do męża, że tylko ja dbam o nakarmienie,
przewijanie, ubieranie... sad

a może teraz ustalić jakieś reguły? ale kompletnie nie wiem od czego zacząć...
Jak to jest u Was????????
(jestem w ciąży z pierwszym dzieckiem - 27 tc)
Obserwuj wątek
    • olera24 Re: pytanie o tatusiów... 28.12.06, 11:46
      sa pewne obowiązki które wykonuje ja np z racji posiadania piersi karmię, ale są
      takie obowiazki które wykonuje mąż i właściwie tylko on, np kąpiel czy usypianie
      dziecka na noc. W zasadzie od poczatku jakos tak naturalnie ustalilismy sobie
      zakres czynności wykonywanych przy małej, ale musze przyznac ze mój Ł. nie miga
      sie od opieki pomimo, że ciezko pracuje. Co do innych czynności jak np noszenie
      do odbicia, przewijanie, zabawa, spacer róznie to bywa, jak mówię "odbij" to
      idzie i odbija, jak on mówi "przewiń" to idę i przewijam.
      Ale dam ci radę, z chłopem to jest tak, ze jemu jednak trudniej idzie nauczenie
      sie wszystkiego, badź wiec cierpliwa i gdy zobaczysz, że nieporadnie przewija
      bobasa to nie lec od razu i nie wyręczaj, albo nie krytykuj przypadkiem tylko
      daj mu się nauczyc, bo sie zniecheci i wszystko spadnie na twoja głowę.
      • ulaa4 do olera24 28.12.06, 12:27
        dzięki za radę!!!! bede musiała się trochę pilnować bo mam takie zapędy sad
        może tez wysyłać jasne komunikaty, a nie czekać az się domyśli. ponoć z
        facetami tak najepiej...
        • olera24 Re: do olera24 28.12.06, 12:55
          tak, jasne komunikaty to podstawa, dobrze jest też dac alternatywę "posiedzisz z
          małym czy pozmywasz?", no jeszcze jedno, byc może zabrzmi to banalnie, ale jest
          to baaardzoo ważne. Okazuj mu czułośc, po tym jak wycałujesz poraz kolejny
          bobasa, podejdź i wycałuj męża, i chwal Go przed innymi, jak dobrym ojce jest,
          ale tak by to słyszał.
          • ulaa4 Re: do olera24 28.12.06, 14:26
            kurcze postaram się. mam nadzieje, że dam radę!!!!!! dzięki Kochana!!!!!
            słyszałam o tym, że tatusiowie bywają zazdrośni o małe dziecko, kto wie jak mój
            się poczuje wink
            • tuniatunia Re: do olera24 29.12.06, 11:48
              podpisuje sie obiema rekami pod tym, co napisala olera24 i zreszta inne
              dziweczyny tez. Moze nie mam duzo doswiadczenia, bo moja malenka skonczy 1
              stycznia dopiero 8 tyg, ale juz sie przetoczylismy z mezem przez "te sprawy".
              Pozwole sobie wiec tu to wszystko podsumowac, bo rzeczywiscie:

              1. nie wyreczac faceta i dac mu czas na nauczenie sie wszystkiego w jego tempie.
              Bedzie nieporadny, oczywiscie, ale sie w koncu nauczy. Pomagaj mu w tym
              delikatnie, ale nie krytykujac przy tym, co tylko moze zabic wszelkie jego checi;

              2. jak chcesz, zeby cos zrobil, to mu powiedz, bo faceci sa niestety malo
              domyslni i latwo sie przyzwyczajaja, ze jak im sie nie pokaze palcem, co maja
              zrobic, to znaczy, ze nie musza robic nic. wlaczanie w obowiazki wobec dziecka
              powinno przy tym nastapic jak najwczesniej - ja zaczelam juz w szpitalu: jak maz
              przychodzil dawalam mu mala do przewijania czy ululania;

              3. alternatywa - tez dobra rzecz. U nas szczegolnie sprawdza sie alternatywa na
              zasadzie - albo zrobisz to czy tamto przy malej, albo to czy tamto z zakresu
              prac domowych;

              4. w przypadku, gdy facet wyraznie nie docenia matczynego wysilku - zostawienie
              sam na sam z dzieckiem dziala cuda. Gdy ja pierwszy raz to zrobilam (od razu na
              7 godzin bo mialam wyklady, mala miala wtedy bodajze 5 tyg.) po powrocie do domu
              maz byl WYCZERPANY. Heh. A wieczorem powiedzial mi, ze sobie nie zdawal sprawy,
              ze to moze byc TAK meczace. No i dobrze ze juz wie.

              5. bardzo istotne - nie zapominac o tym, ze oprocz tego, ze jest sie teraz mama,
              jest sie nadal zona i - kochanka (oczywiscie gdy tylko to sie stanie z przyczyn
              fizjologicznych mozliwe). Widzialam autentyczna wdziecznosc w oczach meza, gdy
              pytalam co u niego w pracy czy przytulalam go mocno i calowalam. Chodzi o to,
              zeby sie nie poczul odrzucony, bo gdy tak sie stanie, moze sie to niestety
              przelozyc do pewnego stopnia na jego kontakty z dzieckiem, a na bank - na jego
              kontakty z Toba.

              Od siebie dodam, ze warto w pewnych sprawach od razu bardzo jasno wytyczyc
              reguly - u nas dotyczylo to przede wszystkim wstawania w nocy. Oczywiscie te
              ustalenia nastapily dopiero gdy zaczelismy karmic butla (u nas bardzo wczesnie -
              po 3 tyg.) i wygladalo to tak, ze: wstajemy na zmiane, raz ja, raz on. Jak on ma
              na rano, to zajmuje sie mala do 24, potem ja. Gdy mala ma wyjatkowo ciezka noc i
              duzo placze, bierze ja maz a ja spie, natomiast za dnia on odsypia, a ja sie
              zajmuje mala. To oczywiscie tylko przyklad.

              i jeszcze jedna wazna rzecz - dajcie sobie taki margines na niepowodzenia. Ja
              tego niestety nie zrobilam i potem jak cos sie zaczelo "kruszyc" to bardzo to
              przezywalam. Poniewaz bardzo oczekiwalismy tego dziecka, zalozylam podswiadomi,
              ze wszystko bedzie pieknie i z dzieciatkiem i miedzy nami. Mysle ze przez to tak
              zle przeszlam moja wersje depresji poporodowej i te zgrzyty miedzy mna a mezem,
              ktore mialy miejsce. A scysje sa nieuniknione gdy oboje bedziecie zmeczeni i
              niewyspani i pod ciagla presja, stresem... Dobrze wziac to pod uwage jeszcze
              przed porodem i przyjac to za cos normalnego, przez co trzeba przejsc i co przy
              odrobinie dobrych checi minie.

              Pozdrawiam serdecznie

              Tunia
    • zona_mi Re: pytanie o tatusiów... 28.12.06, 11:48
      Możesz zajrzeć na forum etata - może znajdziesz coś na ten temat "okiem ojca":
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=568
      • mmala6 Re: pytanie o tatusiów... 28.12.06, 12:01
        sposob jest bardzo prosty, wystarczy takiego tatusia ktory uwaza, ze 'TYLKO
        siedzisz z dzieckiem w domu', zostawic z tym dzieckiem na pol dnia albo lepiej
        na caly.Natychmiast zmieni swoj swiatopogladwink
        Ja na swojego meza nie narzekam ale reguly musza byc WSPOLNIE ustalone a
        komunikaty jasno wypowiadane aby druga strona nie miala watpliwosci co masz na
        mysli.Czyli np 'wolisz malego wykapac czy usypiac' albo 'wolisz wyjsc z nim na
        spacer czy posprzatac w domu?'.Tak naprawde poza karmieniem piersia tatus moze
        robic dokladnie to samo co mama.
        Ja natomiast liczylam sie tez z potrzebami i uczuciami mojego meza.Czyli jak
        przychodzil zmeczony z pracy, to nie gonilam go po zakupy czy do kapania
        dziecka.Dawalam mu za to mlodego w objecia i sobie razem drzemali.Teraz jak moj
        syn ma 2 latka to wszystko wyglada inaczej, Mlody sam sobie wybiera z kim sie
        chce bawic i nie ma ze boli, na kogo wypadnie na tego becwink
        Poza tym ja juz 1. nie karmie piersia 2. pracuje.
        • phantomka Re: pytanie o tatusiów... 28.12.06, 12:36
          Wiesz, to ze Tobie sie wydaje, ze dziecko jest aniolem, to nie oznacza, ze nic
          przy nim nie trzeba robic - zwykle cudze dzieci dla gosci sa grzeczne i
          niewymagajacesmile
          Poczekaj, jak juz bedziesz miala swoje dziecko i nie daj Bog, maz nie bedzie
          dostatecznie Ci pomagal, to takie pretensje pewnie tez bedziesz wypowiadac.
          Podstawowy blad kobiet, to strach, ze ojciec zrobi krzywde noworodkowi albo ze
          nie bedzie umial czegos zrobic - ale w koncu my sie tez uczymy przewijania,
          karmienia i zabawy z dzieckiem.
          Ja zwalniam partnera z jego obowiazkow wobec dziecka wtedy, kiedy widze, ze
          jest oblozony praca. W innych sytuacjach, on sam bez zadnych przymuszen zajmuje
          sie dzieckiem.
          • ulaa4 Re: pytanie o tatusiów... 28.12.06, 14:29
            wiem, ze może głupio to zabrzmiało, że jest aniołkiem, bo tu chodzi o uczucia
            rodziców wobec siebie i zal, ale w tym sensie to napisałam, że to dziecko
            naprawdę bardzo duzo rozumie i żal tez dziecka mi było a nie tylko ich...
            jakoś tak sprzeczali się jemu nad głową i to w bardzo wrogiej atmosferze... sad
            niemalże krzyku...
    • kathee Re: pytanie o tatusiów... 28.12.06, 14:40
      Najlepiej od pierwszego dnia zaciągnąć do pomocysmile
      I być anielsko cierpliwą, mąż na początku miał opory przed robieniem
      czegokolwiek przy dziecku, opróczy przytulania i wspólnych zdjęć
      okazało sie że sie wstydzi przewijać przy mojej mamie, bo nie potrafi. Jak mama
      wychodziła ze drzwi-tatuś uczył się przewijać, przebierac , kąpać itp - ja
      odwracałam się bo bym mówiła że coś zle robismile a wtedy na bank by się zaciął i
      nic nie chciał robićtongue_out
      i tak z czasem doszedł do perfekcjismile)
      A zupełnie się wkręcił jak wróciłam po macierzyńskim do pracy - zosrtawał z
      małym nawet po kilka godzin sam.
      Potem oduczyłam dzieciak nocnego cyckania i wtedy mąż mógł też wstawać do
      dzieciaka w nocy. Obecnie dzieciak praktycznie przesypia całe noce, ale jak
      wstanie to zawsze ja budze sie pierwsza..i jeżeli jestem strasznie padnieta, to
      daje chłopu kuksańca i on idzie do dzieciak, a jak wiem ze chłop zmeczony,
      niewyspany, ja wstaje.

      Ale doskonale pamiętam te wzajemne pretensje, gdy ja juz pracowałam, dzieciak
      zaczął częściej jeść w nocy, a chłop miał dużo pracy i nauki-mały sajgon [rzez
      2-3 mce, wtedy dobrze miec kogoś do pomocy i oddać dzieciak na jakiś 2-3
      godzinki.
      Czasem spali w dwoch, odsypiali nocki, a ja musiałam iść do roboty..nie byłam
      szczęśliwa, ale na szczęście to szybko mija...

      A faceci to w wiekszości leniesmile) jak nie trzeba czegoś koniecznie zrobić, to
      nie ruszą paluszkiem.
      Moj też jest takim leniuszkiem przy pomocy w obowiazkach domowych-robi coś
      dopiero jak sie go poprosi, ale do zabawy z dzieciakiem zawsze jest chetny i do
      opieki gdy mamuska idzie na babski wieczór. Bardzo dużo pomaga przy dziecku i
      angażuje się w jego wychowanie - tylko na początku musiałam troche o to
      powalczyćsmile
      • ulaa4 do kathee 29.12.06, 11:16
        mnie chyba te wzajemne pretensje teraz najbardziej przerażają... jakoś tak nam
        dobrze razem!!!! ja więcej robię w domu, ale co tu z nudów robić...
        boję się, że możemy zepsuć to co teraz jest między nami - czyli jakiś szczunek,
        ciepło, zrozumienie itd...
        • mmala6 Re: do kathee 29.12.06, 11:19
          jak sie oboje bedziecie starac, to nie zepsujecie.Dziecko tylko umocni Wasza
          wiez i miloscsmilenie martw sie na zapas!
          • ulaa4 do mmala6 29.12.06, 11:47
            dzięki!!!!!
            rozumiesz to przerażenie przed nieznanym kobiety w ciąży... smile smile
            myslę sobie jak to bedzie z dzidzią, z mężem, a tych dwoje mnie sprowadziło na
            ziemię w te święta, kłucąc się przy mnie i przy babci...
    • beatazet Re: pytanie o tatusiów... 28.12.06, 14:40
      Witam.
      Zawsze chętnie zajmował się Magdą. Tyle, że jak była maleńka ja miałam dużo
      więcej czasu , bo nie pracowałam , a Ona o wiele częściej potrzebowała mamy (bo
      cycek, bo łatwiej zasnąć - tata musiał nauczyć się ja usypiać, przy mnie
      zasypiała naturalnie choć czasem dość długo). Im była starsza tym łatwiej
      zajmować się nią tatusiowi. Mała Go uwielbia, to on jest do rozrabiania i
      wygłupów, do długich spacerów i tłumaczenia świata. Spędza z Nia ranki kiedy
      mama wygrzewa się w pieleszach. Wstaje do niej w nocy.
      Były rózne dyskusje miedzy nami, ze za mało się nia zajmuje, ale było to raczej
      moje subiektywne odczucie. 24 h z małą, lub w jej zasiegu, duzo godzin
      spędzałam sama w domu gdy M był w pracy. I to sie tak zbiera.
      • ala1110 Re: pytanie o tatusiów... 29.12.06, 11:42
        My z mężem ustaliliśmy „zasady” opieki nad małą jak przywieźliśmy ją ze
        szpitala. W dzień ja się nią zajmuję, a kiedy on przychodzi z pracy wtedy ja
        mam czas dla siebie. On też małą kąpie, przebiera po kąpieli, karmi butelką i
        wstaję do niej, jeśli to koniecznie do północy. Po północy to się ja ją
        zajmuję, gdyż M. wstaje wcześnie do pracy. Jakoś nie pamiętam, abyśmy się
        kłócili o opieką nad małą, która teraz ma już 5 miesięcy, przesypia całe noce i
        prześlicznie się uśmiecha na widok M. kiedy wraca z pracy, bo wie, że zabawa z
        tatą to najfajniejsza rzecz na świecie. W weekendy mam sporo luzu dla siebie,
        bo nawet ranne karmienie wykona M. przyzwyczajony do wczesnego wstawania i ja
        mogę się wyspać. Często też słyszę od niego, że wie, jak zajmująca i ciężka
        jest praca przy małej, i choć on pracuje 12h to siedząc przy komputerze ma czas
        na odpoczynek, pogaduchy z kolegami, a ja cały czas czujna, czy aby z małą jest
        wszystko ok. Wspiera mnie nie tylko fizycznie ale i psychicznie, a kiedy
        opiekuje się małą to jest dla mnie wtedy najcudowniejszym facetem na świecie.
        Pozdrawiam
        • ulaa4 Re: pytanie o tatusiów... 29.12.06, 11:50
          kurcze naprawdę super smile smile smile
    • mruu1 Re: pytanie o tatusiów... 29.12.06, 12:06
      Mój mąż zajmuje się dzieckiem tylko kiedy go o to poproszę (ale wtedy zawsze,
      chętnie i bez problemów), albo kiedy mała płacze, a ja nie mogę do niej
      podejść, bo np. jestem pod prysznicem. Opiekował się córką przez tydzień w
      czasie urlopu (ja w pracy) i przez następny miesiąc chwalił się
      swoim "wyczynem" wśród znajomych i rodziny hihi.
      To co dla mnie wydaje się oczywiste nie jest oczywistym dla mojego męża. Faceci
      (z moich doświadczeń)nie domyślają się pewnych rzeczy. Trzeba im dokładnie
      powiedzieć czego się oczekuje. Nigdy nie udzielałam rad, jak ma zrobić coś
      przy dziecku, nie krytykowałam. Radził sobie sam, albo pytał. Daję mu też
      odczuć, że jego pomoc przy dziecku jest dla mnie ważna.
      • tatko66 Re: pytanie o tatusiów... 29.12.06, 14:20
        Witajcie drogie mamy,

        My z żoną też przechodziliśmy przez trudne chwile, ale z innych powodów -
        chodziło raczej o nas a nie o to, kto ma wstać w nocy lub coś zrobić. Chociaż
        pamiętam, że dopiero, kiedy żona wróciła do pracy, to zrozumiała,dlaczego po
        moim powrocie z biura i obiadku, ja zamiast zabawiać dziecko, po prostu przy
        nim zapadałem w drzemkę!

        Natomiast nie miałem problemów z zajęciem się córką. Nie miałem trudności z
        przewijaniem, kąpaniem, uspokajaniem. Kąpiel i wieczorne usypianie to były od
        początku moje zajęcia. Teraz przy drugim dziecku śmieję się do swojej żony, że
        może ona by wreszcie wykąpała niemowlaka, bo córkę pierwszy raz wzięła do
        kąpieli, jak miała chyba już z rok, albo i później. Wieczorne czytanie i
        usypianie, to był bardzo cenny czas, kiedy byliśmy z córką tylko we dwoje.
        Mogliśmy się poprzytulać (to ojcom też jest potrzebne), mogłem do niej
        pomonologować itp. Dzięki temu czuję się jako równoprawny rodzic, który tak
        samo jak żona-matka uczestniczy b'czynnie w opiece i wychowaniu dzieci. Jeżdzę
        z córką do lekarzy, chodzę na zwolnienia itp. Traktuję to jako rzecz oczywistą,
        nie jako powód do przechwałek. Chociaż ze strony osób trzecich, częstsze jest
        założenie,że to matka wszystko robi przy dzieciach. I to trochę smutne, że tak
        mało osób traktuje opiekę ojca nad dzieckiem na serio i potrafi to docenić.

        Drogie mamy,nie zwalniajcie ojców z opieki nad dziećmi myśląc (nawet
        podświadomie), że Wy zrobicie to najlepiej i jesteście niezastąpione!! Z
        drugiej strony włączajcie ich w zadania i chwalcie - wtedy poczują się ważni w
        nowej roli, a nie jak piąte koło u wozu, co to nie urodziło, nie karmi - i
        właściwie niewiele ma w domu do roboty....
    • senja Re: pytanie o tatusiów... 29.12.06, 15:27
      Witam!
      Ja się czasami śmieję, że to ja pomagam mężowi przy dziecku a nie on mi. Robi
      wszystko - od nakarmienia do czopka w pupkę. Przede wszystkim sam tego zawsze
      chciał - w ciąży już mówił, jak bedzie się nim zajmował, czytał poradniki,
      wszelkiego rodzaju publikacje, fora itp.. Nie musiałam do niczego go namawiać.
      Nie wszedzie tak jest - wiadomo, u mojej przyjaciółki, która ma roczne dziecię,
      mąż nie przebral pieluszki ani razu, mówi, że nie potrafi, boi się itp. w sumie
      skonczyło się, że on jest on zabawy a ona on wszystkich spraw pielęgnacyjnych.
      Wydaje mi się, że potrzebna jest rozmowa, jeśli mąż nic nie wspominał do tej
      pory, jednak i tak wszystko wychodzi w "praniu" często mężczyźni mówią, że sie
      boją, ale kto się nie boi?!.
      Od początku wszystko robić wspólnie, nawzajem się wspierając - a nie , że jeden
      tylko robi a drugi tylko patrzy.
      Pozdrawiam mocno smile
    • iskierka40 Re: pytanie o tatusiów... 29.12.06, 16:48
      mój angażyje sie zawsze jak jest w domu,nie mam z tym problemu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka