Dodaj do ulubionych

Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-)

30.12.06, 19:43
Kochane mamy,

moja córcia to Żywczyk, kto czytał Tracy Hogg ten wie - znecierpliwiony
czekaniem na cokolwiek maluszek - daje BARDZO DOBITNIE krzykiem (nawet nie
placzem, ale krzyczącym gniewnym krzykiem) znac, gdy cos mu się nie podoba,
gdy musi czekac zbyt długo na podanie piersi, gdy za wcześnie obudzą, gdy za
późno położą, gdy nie tak wykąpią, gdy lekarz nie ten, gdy wycieraja za
wolno, gdy guzdrzą się przy ubieraniu, gdy nosza w pionie, a ma byc w
poziomie, gdy bujają, a mją nie bujać, generalnie, nerwus taki i mała
terrorystka smile

Piszę to z _przymrużeniem oka_, bo wiem, że przecież 7-tygodniowy maluszek
nijak terroryzowac nas nie może, ale pewne cechy temperamentalne chyba już
widać.

Uff, po tym przydługawym wstepie (jak zwykle smile) dochodzę do pytania -
- Czy żywczykowość Żywczyków utrzymuje sie w miarę dorastania niemowlaczka,
czy eskaluje, czy sie wycisza? Czy Wasze dzieciaczki na swoją własną
niemowlęcą miarę uczyły się czekać, czy na swój niemowlęcy sposób dorastały
do bycia bardziej cierpliwymi??
Czy tez może potrzebowały ćwiczeń w tym?

W tej chwili oczywiście w niczym małej nie ćwiczę, staram się najsprawniej
wykonywac wszystko, co trzeba, nie przeciagać czsu miedzy pobudką a
karmieniem, staram się nie frustrować jej w żaden sposób - teraz mieszka
przecież w Karinie Szczęśliwości, gdzie wszystko jest dla NIEJ smile)

Tylko kiedy z tej Krainy nalezy zacząć powoli wprowadzać ją w Prawdziwy
Świat, w którym nie zawsze wszystko jest OD RAZU?

To jest własnie moje pytanie.

Pozdrawiam
Natalia
Obserwuj wątek
    • joanna.gr Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 30.12.06, 21:28
      Moj ma 3,5 miesiaca i nadal jest taki.."temperamentny".Pokrzykuje na nas,zlosci
      sie,niecierpliwi i jest mega absorbujacy.Ale tez duzo i pieknie sie
      smieje,"gada",szybko sie uczy,uwaznie wszystko obserwuje.Nie wydaje mi sie,zeby
      temperament sie zmienil,choc w pewnym momencie trzeba bedzie go troche
      przytemperowac,bo ma tendencje do "terroryzowania" rodzicow.
      • belisima1979 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 04.01.07, 18:23
        jakbym czytala opis mojej 3,5 m-cznej Oliwki. Identycznie!
    • gosika78 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 30.12.06, 21:31
      Jeszcze wszystko się zmieni 1000 razy wink Niektóre cechy pozostają ale to stwierdzisz dopiero za parę miesięcy. Z żywczykami da się dogadać smile
      • nat.wroclaw Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 30.12.06, 21:39
        Mówisz?
        No jasne, że się da, am wielka nadzieję, że dialog z córą nawiążę juz niebawem
        skuteczniesmile

        Zastanawiam się raczej własnie nad tym ile z tego zostaje, a ile, jak piszesz
        własnie - zmieni się wiele razy.

        No i kiedy zacząć uczyć dziecko, że czasem na coś trzeba chwilę zaczekać
        (wyprowadzenie wózka do windy), że wkładanie body przez głowę trwa tylko
        sekundę i to nie jest koniec swiata, że przecierając jej oko nie usmiercam jej
        tym samym (na razie wnerwia sie strasznie przy tych czynnościach).

        Bo wiesz, trochę z niepokojem patrze w przyszłość, gdy moja 20-letnia pannica
        stoi w sklepie i wrzaskiem domaga "wreszcie tych 20 deko sera, do jasnej
        cholery!!!" smile)))

        smile Nat
        • an_ni Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 30.12.06, 22:02
          na pewno nie zaczynaj juz tej nauki czekania bo ... spowoduje to jeszcze
          wiekszy ryk
          wiem po swojej corce big_grin
          teraz ma rok i nadal taka jest, ale juz duzo rozumie i coraz rzadziej jest
          wielki ryk o cos co natychmiast chce, ale jak juz jest to na maxa
          a w przyszlosci pewnie bedzie nerwowa ale przynajmniej asertywna wink
          traktuj to z przymruzeniem oka!
          • kgbx2 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 30.12.06, 23:15
            Mój Żywczyk ma 6 lat i nadal daje nam popalić swoją żywotnością ,
            niecierpliwością i zaborczością ale na zmianę z takim zachwowaniem jest też
            super mądrą, grzeczną dziewczynką a w przedszkolu Aniołek w dodatku b.
            pracowity i ambitny i panie nie wierzą że dom potrafi roznieść i awantury
            robić .. te cechy żywczykowe nasilają się jak jest zmęczona i tak jest od
            samego urodzenia jak nie wyczuję momentu na spanie lub chociaż wyciszenie to
            potem apogeum.
            • nat.wroclaw Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 30.12.06, 23:34
              > cechy żywczykowe nasilają się jak jest zmęczona i tak jest od
              > samego urodzenia jak nie wyczuję momentu na spanie lub chociaż wyciszenie to
              > potem apogeum.

              O to, to, to! Jakbym tam była! Widać sześc lat, sześć tygodni - bez różnicy.

              Notoście mnie pocieszyły. Dlaczego nie ma jakichś kursów dla rodziców? smile)

              Nat
    • mama.dawida Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 30.12.06, 23:16
      Mój Dawid ma 9 mcy i jest coraz gorzejsmile - wszystko chce widzieć, wiedzieć,
      dotknąć a najlepiej ściągnąć i schrupać! Jak jeszcze nie siedział to widać
      było, że mu pozycja leżąca nie odpowiada bo mało widać, teraz jak siedzi to
      zauważył, że świat z wysoka jest ciekawszy więc albo już chce chodzić albo na
      ręce i wio po pokojach! Aż się boję co będzie jak zacznie chodzić -
      przynajmniej garb mi się wyprostuje bo przez ciągłe noszenie mam plecy wygięte
      do tyłu a jak zacznie dreptać to garb pójdzie w drugą stronęsmile
    • mooh Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 30.12.06, 23:34
      Według typologii Tracy Hogg moja córka to mieszanka aniołka i żywczyka w
      proporcjach pół na pół. Apogeum niecierpliwstwa przypadło na czas, gdy miała
      około 2-3 miesiące. Spacery to był koszmar, bo już za progiem włączała syrenę.
      Z czasem się utemperowała, bez jakichś szczególnych zabiegów z mojej strony.
      Teraz to już półtoraroczna dziewczynka, więc nie ma sensu porównywać z
      niemowlakiem, ale już od dość długiego czasu potrafi spokojnie czekać na
      śniadanie. Ja potrafię czasem godzinę siedzieć w łazience, a potem trochę się
      guzdrać z przygotowaniem śniadania, a mała spokojnie w tym czasie przegląda
      książeczki i drze gazety w swoim łóżeczku.
      Wiesz, myślę że czas sam przyniesie rozwiązania. Najważniejsze to utwierdzić
      dziecko w przekonaniu, że jego potrzeby są i będą zaspakajane, że gdy trochę
      zgłodnieje nie musi się od razu drzeć jak opętane.
    • jj555 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 31.12.06, 09:33
      Mój żywczyk ani trochę się nie zmienił. Córka ma teraz 10 m-cy i drze się nadal
      wniebogłosy tlko może powody do darcia jej się zmieniły nieco.

      Np. jak zaczęła przekręcać się na brzuszek to po przekręceniu w ryk. Teraz
      zaczyna stawać i jak jej się uda i stoi to w ryk.

      Jest bardzo niecierpliwa, choć do niektórych czynności pielęgnacyjnych się
      przyzwyczaiła lub też ja nauczyłam je się tak wykonywać, żeby nie było ryków.

      Wszelkie próby oduczania krzyków które ostatnio ciągle podejmuję kończą się tym,
      że dziecko przez większość dnia wyje, tak że ostatnio non stop ma podkrążone
      oczy. Ale przeczytałam gdzieś że nie można dziecku stwarzać warunków idealnych
      tzn. tak żeby nie było frustracji i uznałam że czas najwyższy.
      Oczywiście staram się nie przeginać, wszystko z umiarem,

      ale z zazdrością patrzę na drugą dziewczynkę w rodzinie i mam wrażenie, i każda
      wizyta u teściów (u moich rodziców zresztą też) jest dużym stresem, bo to
      wygląda tak jakbym sobie z dzieckiem kompletnie nie radziła, a u brata męża
      dziecko zupełnie inne. No i ten krzyk mojego dziecka ogólnie jest nie do
      wytrzymania - ja bardzo źle to znoszę i mam wrażenie że jak mała się drze to mi
      wrzody na żołądku rosną. A wiem że przecież nic złego jej się nie dzieje.

      Jak się budzi to od razu "woła" mamę z tym że teraz już na stojąco.

      Cóż, jeśli to rzeczywiście żywczyk to życzę cierpliwości.
    • 1kamysia1 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 31.12.06, 11:22
      Moj kubus ma obecie 6 miesiecy i jest bardzo zywym i niecierpliwym
      dzieckiem.Tak bylo od urodzenia i nie zmienilo sie to z wiekiem. Manifestuje
      swoja osobowosc zly humor glod glosnym krzykiem i nerwami.Taki juz jest jego
      urok i przyzwyczailam sie do tego nie wyobrazam sobie zeby Kubus byl inny.
    • kobylaa2 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 31.12.06, 11:31
      Dołączam do klubu Żywczyków!
      Mój syn , 6- lat jak wyjęty z Waszych opisów( uśmiałam sie setnie smile)
      Mała 8 tygodniowa Iga zaczyna podobnie....
      A ja chciałam mieć żywiołowe dzieci......
      Ale podobno takie dzieci są mądrzejsze, bo wszystkiego dotkną, sprawdzą( w
      kazdym bądź razie bardziej doświadczone)
      Byle tylko nie ADHD wink
    • nat.wroclaw Drogie Mamy Żywczykowe !!! 31.12.06, 12:33
      Dzięki za wpisy.

      Piszecie, że temperament jak był, tak zostaje. I niechaj będzie, sama jestem
      żywiołowym niecierpliwym sangwinikiem i jakoś żyję smile

      Ale napiszcie prosze, jakie macie pomysły jak ten nieoszlifowany klejnot
      zamienić w produktywny diamencik, żeby nasze Żwczyki nie wyrosły na potworki
      domagające się tego, czego chcą teraz, tu i natychmiast!! Żeby umiały być w
      grupie, gdzie z szacunkiem trzeba czsem poczekać albo sie podzielić.

      Maluszki do mniej więcej wieku dwóch - trzech lat jeszcze nie bawią się w
      grupach, ale warto je już do grupowej bytności przyuczać.

      Więc jak jak?

      Jedyne co mi przychodzi do głowy - ale to już pomysły dla starszych dzieci, to
      obcowanie ze zwierzętami (które mnie nauczyło cierpliwości, wyciszyło i
      zorientowało na potrzeby innych nie tylko swoje).

      Jeśli coś Wam zagrało i zadziałało - piszcie, piszcie, podzielcie sie
      doświadczeniem smile
      • miloiwo Re: Drogie Mamy Żywczykowe !!! 31.12.06, 13:03
        Hej.
        Żywczyk potrzebuje zadad. Wiem że to nic oryginalnego, ale utzrymać zasady jest
        trudno - a zywczyk potrzebuje ich jak żadne inne dziecko.
        Klarowne zasady, rozmowa. Diament musi pozostać diamentem więc trzeba też dbać
        by w świecie zasad nie zmatowić go zamiast oszlifować smile
        Z doświadczenia w mojej rodzinie: mama umiała wprowadzić zasady, dziadkowie i
        ciotki nie (a był z nimi b. często) - NO I JEST ZYWCZYK TERRORYSTA, "układany"
        wciąż na nowo...
        No i myślę że trzeba dawać mu tego czego chce smile Jak my nie chcemy by to miał
        trzeba dać coś ciekawszego a nie ciągle mówić NIE - słowa którego okrutnie nie
        lubia.
        Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy, ciekawa rad.
        Iwona
        • nat.wroclaw Mój mąż mówi.. 31.12.06, 17:30
          ... na cierpliwość najlepsze wędkowanie!

          Heh, a mnie przypomniało się jeszcze własnie a/propos tego, co mówisz, że ta
          samo podpowiadała Dorota Zawadzka - żeby tam, gdziemmożna dawac alternatywy,
          zamiast nieustannych zakazów.

          Czylie nie mówić "Nie wchodx do kałuzy" tylko "Idź tędy".
          • oliwka26 Re: Mój mąż mówi.. 31.12.06, 18:51
            Moja mała ma 5 miesięcy i juz od drugiego tygodnia zycia pokazała charakterek.
            Teraz jest żywcem wyjęta z waszych opisów. Najgorsze ze jest zmęczona a nie
            może się wyciszyć i zasnąć. Ale moje drogie, dzieci przecież widzą siebie w
            oczach rodziców. Takie dzieci potrzebują więcej uwagi, cierpliwości, musimy to
            wszystko dziecku dać nie możemy "pękać". Dziecko musi czuć ze jest kochane
            miłoscią bezwarunkową. Czytałam, że z takich dzieci wyrastają bardzo mądrzy
            ludzie bo mózg dziecka rozwija się najszybciej do 1 roku życia. Ja wiem że moja
            mała się "wyciszy" i robię wszystko żeby rozpoznawać jej potrzeby. Pamiętajcie,
            że charakter dziecka kształtuje się do 3 roku życia i tak naprawdę to my swoją
            postawą go kształtujemy
            • nat.wroclaw Oliwka ... 31.12.06, 19:25
              Piękne słowa. Prawde piszesz i cos mi mówi, że mamy żywczyków i w ogóle
              wszystkie mamy dobrze o tym wiedzą. "Nie pękać" to podstawa! smile

              A masz jakieśkonkretne sposoby, pomysły na kształtowanie charakteru? Rozumiem,
              że przykładem własnym, no to oczywiste, ale nie pamiętam raczej incydentu gdy
              mój mąż lub ja rzucalibysmy się na ziemię w jakowymś miejscu publicznym
              domagając na przykład natychmiastowego obsłużenia przez panią na poczcie smile

              Może masz w głowie konkretne sytuacje z zycia własnego lub zasłszane, gdy
              żywczyk - w miłości i dobrej wierze był oszlifowywany?
              • oliwka26 Re: Oliwka ... 31.12.06, 20:01
                Nie mam niestety przykładu oszlifowania żywczyka. Znam natomiast bardzo dobrze
                przykład niepoświecania dosyć duzej uwagi zbyt zywemu dziecku. Teraz jest to
                dziewczyna mająca 15 lat. Ma poważne problemy z poczuciem własnej osobowości,
                wszystkiego się boi.Czytałam ze prowadzono badania i jednak ADHD nie można
                nabyć w okresie okołoporodowym. Są to emocje dziecka od czasu niemowlectwa.
                Nasze dzieci poprostu takie są-żywe. Uważam ze z dzieckiem trzeba bardzo duzo
                rozmawiac nawet jak ono nie rozumie, a ja czasem mam wrazenie ze moja mala
                rozumie wszystko. Jak mowie do niej czule, szepce jej do ucha czasem sie
                uspokaja. Ale to dopiero poczatek. Podstawa to nie denerwowac sie przy dziecku
                bo ono to czuje. Trzeba wierzyc ze jest kochane i jedyne i ono wtedy takie
                bedzie. Jesli bedziemy myslec ze jest nadpobudliwe ono sie takie stanie.
                Dziecko rodzi sie z zalazkiem charakteru , a my go kształtujemy.
                Kochajmy je takimi jakie sa. Sa naszymi skarbami
                • oda100 Re: Oliwka ... 31.12.06, 20:11
                  moj syn ma 1,5 roku, troche sie ostatnio wyciszyl, moze zrobic wiecej sam, wiec
                  jest mniej sfrustrowany. Jak cos chce miec/zrobic czego nie mozna, wybucha, ale
                  szybko mozna odwrocic jego uwage. Nie oczekuje, ze stanie sie flegmatyczny i
                  cierpliwy. Kiedys nie moglam zrobic zakupow, bo krzyczal, teraz uciekja mi ze
                  sklepu. Przyzwyczailam sie do jego temeperamentu i staram sie raczej unikac
                  sytuacji uciazliwych dla malego.
                  Swoja droga jak widze na poczcie kolejke, nawet w niej nie stoje; jestem bardzo
                  niecierpliwa i przekazalam ja malemu w genachsmile
    • kobylaa2 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 02.01.07, 09:12
      ja staram się nauczyć syna wyładowywania złości w sposób nieszkodliwy(
      gniecenie papieru, darcie, gryzmolenie, walenie w poduszkę, podskoki)- nie
      zwasze wychodzi, ale cóż....
      i staram się przeprosić i porozmawiać jak mnie poniesie
    • jovi78 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 02.01.07, 09:40
      Moja 3,5 roczna siostrzenica była i jest nadal żywczykiem. Choć nadal jest
      niecierpliwa i czasem naprawdę "nieznośna", wyrosła na bardzo wesołego i
      towarzyskiego przedszkolaka. Sprawdzają się metody "supernianii".
      • nat.wroclaw Superniania ... 02.01.07, 09:57
        to już najczęściej interwencja. Mam taka cichą naiwną nadzieję, że pozostanę na
        poziomie prewencji smile)
        • jovi78 Re: Superniania ... 02.01.07, 10:01
          Myślę, że wystarczy trzymać się od początku pewnych zasad, których ona przecież
          nie wymyśliła smilea tylko zwraca na nie uwagę. Powodzenia smile
          • nat.wroclaw Początki dyscypliny 02.01.07, 10:38
            > Myślę, że wystarczy trzymać się od początku pewnych zasad

            I tu powraca pytanie - gdzie jest ten początek? Do kiedy maluszek mieszka w
            Krainie Szczęśliwosci, w której wszystko jest dla niego, zawsze i natychmiast?

            To jest w zasadzie pytanie o dojrzewanie umysłu, rozwijanie się pamięci,
            dostrzeganie przyczyny i skutku, rozwoju komunikacji. W książce "Pierwszy rok
            zycia dziecka" przyjmuje się 10 miesiąc jako ten, gdy można juz wprowadzać
            poczatki dyscypliny (nie kar oczywiście, ale uczenia zasad).

            Ciekawa jestem jak to u Was -(wszystkich mam, bo Ty Jovi, chyba masz niewiele
            starszego maluszka od Hani smile - wyglądało w praktyce.

            Pozdr
            Nat
            Nat
            • jovi78 Re: Początki dyscypliny 02.01.07, 11:14
              Masz rację...Natalka w sobotę skończy 3 miesiące...jest dość spokojnym i
              cierlpiwym dzieckiem, to w zasadzie ona pokazała mi, jaki ma tryb dnia, ja się
              staram dostosować... Dziś przespała pierwszą noc...a kiedy początek??? nie ma co
              na siłę uświadamiać niemowlaka, bo to bez sensu...myslę, ze Hania pokaże Ci,
              kiedy jest ten początek... pozdrawiam
    • gosika78 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 02.01.07, 12:00
      Wiesz co, moja córka też musi od zawsze wszystko mieć od razu. Teraz ma trochę ponad 7 mies. Ubieranie - makabra, podgrzewanie zupki - wrzask, zbyt "opieszałe" wyjmowanie piersi do rozdziawionego dzioba - wrzask, nudy - wrzask bez wcześniejszego marudzenia, wychodzenie z domu - wrzask. Tak to jest po prostu... Nie uczę jej dyscypliny, tylko po prostu znajduję coraz to nowe sposoby (najczęściej zajęcie jej czymś) a czasem chwilę sobie wrzeszczy po prostu bo nie jestem w stanie zapewnić jej tego, czego chce w tej właśnie sekundzie smile Kiedyś chyba się zorientuje, że nie lepiej czekać bez wrzasku, niż z wrzaskiem smile
      • nat.wroclaw dotknęłaś chyba sedna .. 02.01.07, 12:32
        >>Kiedyś chyba się zorientuje, że lepiej czekać bez wrzasku, niż z wrzaskiem smile

        Otóż to. Niektóre wpisy w tym wątku a także moje zwykłe doswiadzcenie z ludźmi
        (zwłaszcza z przedswiątecznych kolejek w sklepach) pokazuje, że bywają dzieci,
        którym ta orientacja nie jet dana i tak im juz potem zostaje.

        Podobnie jak Jovi, która pisze, że to maluszk pokaże w swoim czasie kiedy jest
        gotowy na uczenie go zasad życia w świecie - zakładasz, że dzieciak wykona
        pierwszy ruch.

        Ja chyba przychylam się do zdania Doroty Zawadzkiej, która powiedziała kiedyś,
        że wychowanie jest zawsze. Że nie mozna nagle zacząć byc rodzicem - w reakcji
        na coś, co juz się stało. To chyba do nas - wychowawców nalezy pierwszy krok.
        Może jest nim własny przykład? Gigantyczny spokój i cierpliwość, niejako w
        przeciwwadze do żywczykowatości naszych dzieci?

        W tym watku nie szukam gotowych rozwiązań. Zgadzam się, że przyjda one wraz z
        dorastaniem Hanki i w tym sensie - zgadzm się z wami, że sama bede musiała
        sobie metody wychowawcze wypracować w oparciu o indywidualne usposobienie
        córki.

        Ciekawią mnie jednak bardzo doświadczenia innych mam. Echh, szkoda, że nie
        mozna się z Wami wszystkimi o prostu umówić na jakąś kawę i pogadać smile
        • gosika78 Re: dotknęłaś chyba sedna .. 02.01.07, 13:01

          > Ciekawią mnie jednak bardzo doświadczenia innych mam. Echh, szkoda, że nie
          > mozna się z Wami wszystkimi o prostu umówić na jakąś kawę i pogadać smile

          Ciesz się, że można chociaż przez net smile
        • jovi78 miałam na myśli... :) 02.01.07, 14:44
          Miałam na myśli raczej to, że dziecko samo pokaże, że pojmuje, co jest słuszne a
          co nie, co jest dobre a co złe...itp
        • zona_mi Re: dotknęłaś chyba sedna .. 06.01.07, 17:56
          > Echh, szkoda, że nie mozna się z Wami wszystkimi o prostu umówić na jakąś
          kawę i pogadać smile

          Awykonalne to nie jest wink
    • martarb Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 02.01.07, 22:33
      wiem , że to strasznie zabrzmi , ale jak czytam ten cały wątek "niecierpliwców"
      jestem szczęśliwa , że nie tylko ja mam taki problem ( bałam się , że moje
      dziecko jest wyjątkiem , na około wszystkie dziecia są grzeczne i spokojne ).
      Mój Szymuś jutro zaczyna 9 m-c, są dni kiedy daje mi tak popalić, że padam
      wieczorem jak kafka. Mój synuś nie znosi ubierania, przebierania, a kombinezon
      to tragedia, nie lubi zmiany pieluchy, nie lubi jeżdzić w wózku, najczęściej
      chciałby na rączkach ale często i to Mu nie pasuje, nie poleży na kocyku, w
      łóżeczku, lub macie 3 minut,nienawidzi leżeć na brzuszku w związku z czym nie
      siedzi jeszcze samodzielnie ( najlepiej jak Mama podtrzymuje ) nie bardzo
      interesują Go zabawki najwyżej 2 minuty i koniec, szybko się nudzi, często
      bardzo marudzi, jak staram się nie reagować przechodzi to w płacz, ryk itd,
      śmieje się i za chwilę krzyczy i wierzga nogami i rączkami,złości się okropnie
      z byle powodu, do tego jest strasznym niejadkiem i próby nakarmienia są
      tragedią ( nie lubi żadnych zupek, nie przepada za mleczkiem itd) Od małego nie
      mógł uleżeć w spokoju, kręcił się wiercił,usypiał na chwilę i zaraz się budził
      ( jedynie noce były ok ), idealnie pasuje do Niego powiedzenie Szymonek
      ancymonek, to mały terrorysta, też zadaje sobie pytanie, kiedy to się skończy,
      czy minie, co robić , jak oduczyć i szczerze , już sama nie wiem co robić ,
      myślałam , że tylko ja mam taki problem i podobnie jak ktoś wyżej napisał , aż
      mi głupio na spotakaniach rodzinnych, na spacerach, u lekarza itp, czasami też
      myślę czy to nie rozpieszczenie - tak mi niektórzy sugerują , pozdrawiam mocno
      • nat.wroclaw Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 02.01.07, 23:54
        Marta, no to tak, jakbys moja Hanulkę cudnej urody opisała, mius zupki, jako,
        że tygodni ma siedem i jeden dzionek. Jeszcze mnie to śmieszy i bez irytacji
        przyjmuję jej napady złości gdy guzdrzę sie przy zatrzaskach w śpioszkach albo
        gdy w nocy po ciemku nie moge trafić cyckiem do jej paszczy.

        Dzis na spacerze wysiliłam jednak niewyspany umysł w kierunku rozłożenia
        problemu na czynniki tak zwane pierwsze. Wiedzy z zaresu psychologii dziecka,
        rozwoju poznawczego, społecznego, emocjonalnego i motorycznego nie mam zbyt
        głebokiej, ale coś mi się tam w głowie pokołatało.

        Wydaje mi się że jaky nie kręcił nie można przypisywać kilkumiesięcznemu
        dziecku gamy emocjonalnej na miarę człowieka dorosłego. Marna być może, ale
        zawsze jednach pocieszająca jest myśl, że dzieciaczki nasze nie robią nic "na
        złość" "specjalnie", nie "złoszczą się" - pałając gniewem w konkretnym kierunku
        sprawcy dyskomfortu.

        No więc przyszło mi do głowy, że ryki i wrzaski niecierpliwców w odpowiedzi na
        _dyskomfort_ (zła pozycja, nielubiane czynności, złe pojazdy) to pewnie tzw
        niski próg reaktywności. Pozornieneytralny dla nas bodziec - dla nich jest
        bardzo silny. Trudno to przyjąć "na umysł", gdy sie tego nie czuje. Wnaszym
        rozumieniu reakcja jest niewspółmierna do bodźca, bu subiektywnie dla nas ten
        bodziec jest zupełnie nijaki. Dzieciaczek jednakowoż byc może taką sesję:
        pielucha, rajtuzy, kombinezon, wózek traktuje jako koniec swiata, że juz dłużej
        nie wytrzyma i ...!!!

        Ale to nie wszystko, żywczyki mają podwójnie przerabane, bo poza zwiększoną
        wrażliwościa na bodźce temperament maja raczej z tych energiczniejszych, a że
        jest to cecha wrodzona to pozamiatane juz od urodzenia. Gorący temperament =
        upodobanie do zmian i gwałtownych zachowań, musi być szybko, głosno, kolorowo,
        dużo, zaraz.

        Po trzecie, jakby tego było mało, gorzej znoszą żywczyki tak zwaną deprywację
        nagrody (uoho ho, madre słowo, przypomnialo mi się ze studiów smile) albo
        odsunięcie nagrody w czasie. Taka troche osobowość człowieka uzależnionego,
        który nie potrafi czekać na przyjemność i musi chęć zaspokoić od razu.
        Sądzę, że umiejętność oczekiwania na nagrodę jest bardzo trudna do
        wykształcenia i wielu dorosłych ma z tym problem (sama mam), ale jak się ma 9 m-
        cy i strasznie chce sie do mamy na rece, a mama mówi na przykład: poczekaj
        Szymuś 5 minut albo "najpierw zjedz zupkę" czy cokolwiek, to w ogóle jest jakaś
        masakra dla dzieciaczka. A jeśli ma jeszcze niski próg reaktywności to sie
        zaraz pobudzi a gdy ma do tego pobudliy temperament, to do nakręcenia się jeden
        krok.

        Repertuar okazywanych emocji u kilkumiesięczniaka jest dość ograniczony, wiec
        skoro ma do dyspozycji powiedzmy 4 rodzaje reakcji: śmiech, płacz wrzask i
        furię, to te dwie ostatnie wydają się z jego punktu widzenia najbardziej
        adekwatne do wyrazenia / rozładowania napiecia w które sam się zamotał.

        Czy to wszystko? Ależ NIE! Bo przeciez taki maluszek ma bardzo krótka pamięć.
        Można mu powtarzać setki razy a on owszem zrozumie, ale nie zawsze zapamieta.
        Dodajmy do tego jeszcze przemoża potrzebę eksplorowania swiata (co bedzie jesli
        wysypie garnki z szafki? Czy drzwiczki trzasna tak samo za drugim razem, czy
        kolejny garnek spadnie z takim samym hukiem? Czy da sie to powtorzyc?

        Szybka nudliwość, że sie tak wyrażę, albo raptowna zmiana nastroju (od śmiechu
        do płaczu) tez chyba jest związana z labilnościa układu nerwowego, bardzo
        ograniczonym czasem koncentracji i nadreaktywnoscią. Z jednej strony byle
        bodziec pobudza i nakreca malucha, z drugiej strony jego temperament domaga sie
        bodźców, zmian, nowosci. Troche taka kołomyja się z tego robi, a Żywczykowi
        pozostaje w tym zamotaniu powierzgać nogami, bo juz biedak nie może.

        Po tej przydługawej, pseudonaukowej analizie mozna by machnąć reką stwierdzając
        po prostu: cóż, ten typ tak ma. Ale coś mi mówi, że byłoby to wyrządzeniem
        Żywczykowi okrutnej krzywdy. Zostawienie go na pastwę ludzi, którzy kiedys w
        dorosłym życiu odsuna się od niego, od jego braku kontroli nad własnymi
        emocjami i reakcjami.
        Taki dzieciaczek wymaga giga pracy, uwagi, pracy, uwagi i mądrosci, jak nie
        wiem co.

        No i przemyslawszy i napisawszy to wszystko jestem ciagle tam gdzie zaczęłam.
        Bez pomysłu, KIEDY i JAK szlifować zywczykowaty diamencik. Chociaz nie, nie do
        konca. Przyszla mi do glowy złota zasada ze szkolenia psów:

        1. zachowanie nagrodzone będzie powtórzone

        i jeszcze

        2. Jak się nie da dużym krokiem, to trzeba małymi kroczkami.

        Zawadzka zwróciła kiedyś uwagę na to, żeby chwalić dzieci nieustannie za te
        zwykłe, małe rzeczy, które robia dobrze. Zeby nie słyszaly tylko
        nieustannie "Nie wolno, niedobry, zostaw, nie rusz, nie rób".

        A małe kroczki być może pozwolą maluszkowi osiagnac malutkie sukcesy. A sukces
        wiadomo co. Wybacz, Marta, że tak czepie sie Twojego Szymka, bo może to pomysły
        kula wpłot, ale na przykład zamiast leżeć na brzuszku iles minut, to mogłby
        wpełznąć pod stołek alo cos po zabawkę albo włożenie jednej nogi do kombinezona
        bez krzyku to w ogóle wielka radośc chwalenie, nagroda, nie wiem no, cos w te
        mańkę.


        No i na koniec - trudno i sobie wyobrazic rozpieszczenie 9miesiecznego dziecka.
        Odpowiadanie na jego potrzeby, well, a co masz go nie karmić, nie pokazywac
        swiata, nie przytulac? Mysle, że chwalenia za dobre rzeczy to chyba pomysł w
        dziesiątkę przy żywczykach. I dawanie szans na sukcesy.

        Uff, zamiast iść spać jak człowiek, ja tu popycham analizy.

        Serdeczności smile
        Nat
        • martarb Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 03.01.07, 10:35
          Dzięki za mądre słowa i wsparcie, masz rację praca z dzidzią żywczykiem to
          ciężkie, mozolne , wymagające ogromnej cierpliwosci zadanie ( z tą
          cierpliwością to u mnie coraz gorzej niestety ) , ale jaka radość jak coś się
          uda !!!
          Wiesz , co jest "najlepsze" w tym wszystkim , zasięgałam porady dwóch lekarzy ,
          jak postępować z Szymusiem , jeden powiedział robić wszystko by dziecko nie
          płakało, rozpieszczać, nosić itp, natomiast drugi - wychowywać męską ręką ,
          popłacze i przestanie, położyć i koniec, bo inaczej wejdzie pani na głowę , no
          i bądź tu człowieku mądry, pozdrawiam ciepło Marta
        • mamazuczka2006 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 04.01.07, 10:37
          Super wątek i super analiza - dzięki smile)
          Też jestem mamą 4,5-miesięcznego Żywczyka. Nie jest lekko, ale faktycznie "ten
          typ tak ma" i trzeba się nauczyć z tym żyć, fajnie jest wiedzieć, że nie jest w
          swej żywczykowatości zupełnie odosobniony wink) Ale za to jak się śmieje to robi
          to też z takim zaangażowaniem, że człowiek natychmiast zapomina jak się chwilę
          wcześniej awanturował wink))
          • nat.wroclaw hej Mamo Żuczka 04.01.07, 11:20
            >Ale za to jak się śmieje to robi to też z takim zaangażowaniem, że człowiek
            natychmiast zapomina jak się chwilę wcześniej awanturował wink))

            To się nazywa rozmiękanie serca - znam to, znam smile Gdy serducho rozpada się na
            miliard kawałków z miłości do tego usmiechu. I cos mi w środku mówi, że choć
            mądre głowy twierdzą, że maluch do 6-mca nie potrafi manipulować
            rzeczywistością i długo jeszcze nie bedzie dostrzegał przyczyny i skutku - to
            on doskonale wie, co tym usmiechem z nami robi smile

            Strasznie jestem ciekawa jakie nasze żywczyki będą za 10-15-20 lat.
            • mamazuczka2006 Re: hej Mamo Żuczka 04.01.07, 15:09
              Hehe, no tak właśnie jest smile Cwaniaczek jest nie w ciemię bity i generalnie wie
              co jest grane i jak walczyć o swoje wink
              Ale też tak sobie myślę, że często te jego reakcje emocjonalne są od niego
              zupełnie niezależne, np. w takiej sytuacji: (jest karmiony systemem mieszanym)
              kończy ssać pierś, ja idę po butlę (mam do pokonania jakieś 1,5 m od łóżka do
              podgrzewacza, gdzie już oczywiście butla czeka gotowa), a ten włącza syrenę i to
              taką jakby był obdzierany ze skóry i standardowo po kilku sekundach jest cały
              siny od płaczu. Gdyby pomyślał swoim małym rozumkiem, to by wiedział, że za 5
              sekund dostanie butlę, bo butla jest ZAWSZE i że nikt go tu nie chce zagłodzić
              na śmierć. Ale najwidoczniej te emocje i rozpacz głodowa są silniejsze. No
              chyba, że sobie obmyślił, że będzie wył na wypadek gdybym jednak się rozmyśliła
              pokonując te 1,5 m w kierunku podgrzewacza i z powrotem i wpadła na pomysł z
              głodzeniem wink))
              • nat.wroclaw Re: hej Mamo Żuczka 04.01.07, 17:44
                Mam to samo przy wyjmowaniu / wkładaiu do wózka albo choćby wyjmowaniu piersi w
                nocy z biustonosza, 5 milimetrów od paszczy Hani smile

                Natomiast sprawa jest jakby jasna - maluszek nie wybiega niestety lotną myślą w
                przyszłosć. Zukunft nicht da! Nie wie, że coś bedzie zaraz. Tzn, ucząc się -
                powinien zapamiętywać powolutku ciąg czynności, ale myslę, że akurat jeśli
                chodzi o jedzenie krzyk jest instynktowny - instynkt samozachowawczy. Natura
                chyba własnie dlatego woposazyła niemowlęta w umiejętność tak przeraźliwego
                krzyku, którego nikt długo nie wytrzyma, bo tylko tak maleństwo może jakkolwiek
                zawalczyc o przetrwanie - zmuszając dorosłych do aktywności i TO SZYBKO!

                smile
                • olciablue Re: hej Mamo Żuczka 04.01.07, 19:02
                  Hej
                  a ja czytam wasze opisy, i jakbym o wlasnej coreczce czytala. Nie mowiac juz o
                  tym, ze opisy bardzo zabawne, i smieje sie tutaj w glos a Martusi w to grajsmile
                  Ciesze sie bardzo, ze powstal taki watek, i bede do niego zagladac, choc
                  sposobow na okielznanie zywczykow nie znam, bo nie wiem czemu spodziewalam sie
                  ze moje dziecko bedzie cichutkie i spokojne, i niesmiale - jak mamasmile\
                  pozdrawiam seredecznie!!!!

                  Ola
                  • mamazuczka2006 Re: hej Mamo Żuczka 04.01.07, 20:19
                    Hehe, no my z mężem ciągle zachodzimy po rozum do głowy po kim nasz Żywczyk tak
                    ma, bo my tacy stateczni wink)
    • malgosiek2 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 06.01.07, 15:57
      Mój 8 letni Olaf teraz jest żywczykiem.Lubi sie ruszać,skakać,biegaćjeździć na
      rowerze etc.Charakterek madosć trudny,gdyż jest strasznie obrażalski i trudno
      cokolwiek wytłumaczyć,bo nie chce wtedy nas słuchać.
      Należy również do małych buntowników i łatwo się nie poddaje.Swoją złość
      pokazuje krzycząc czy np.tupiąc nogami czy nieraz czymś rzucić np.poduszką.
      Jako kilkumiesięczne niemowlę był bardzo spokojnym dzieckiem.
      Szybko przesypiał całe noce nie budząc się,był ciągle uśmiechniętym
      dzieckiem,sam czasami potrafił bawić się przez dłuższy czas i wymyślała sobie
      zabawy.
      Ale jest strasznie powolny w wielu czynnościach jak np.ubieranie się,jedzenie
      czy chodzenie.
      Ciągle w przedszkolu i szkole ostatni wychodzi iż koledzy.
      Dla odmiany jego prawie 11 mies.brat do tej pory budzi się w nocy po kilka razy
      i na nic zdaje się oszukiwanie go piciem czy wodą,wzbudza to tylko u niego
      jeszcze większy płacz i protest.Musi to być kaszka i już.
      Ogólnie jest bardziej żywym dzieckiem w tej chwili.Ciągle "czepia"się mamy
      znacznie mniej taty czy brata.Szybko nudzi się podczas zabaw i co rusz szuka
      czegoś nowego.
      Strasznie nie lubi się ubierać i tu bunt jest wyraźny łącznie z krzykiem i
      wyrywaniem się.
      Mimo iż jest dość uśmiechniętym malcem jest bardziej płaczliwy.
      Także w domu mam dwa totalnie odmienne charakterysmile
      Pzdr.Gosia
    • ato8 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 07.01.07, 01:05
      Moja była na początku spokojnA, a teraz ma 7,5miesiąca i jest coraz bardziej
      żywa.Temperament się niestety nie zmienia.Nie jest lekko, bo młoda krzyczy,
      złości się prawie o wszystko,ale ona taka jest.Staram się być bardzo
      cierpliwa,choc z natury jestem raczej żywa i nerwowa.Nie lizyłabym na cud, ze
      nagle stanie się spokojnym flegmatykiem.Musisz się chyba z tym pogodzić.
      • nat.wroclaw ato8 - błąd w założeniach :)) 07.01.07, 19:35
        >>Musisz się chyba z tym pogodzić.

        Na Jowisza, żywczykowatość mojego Żywczyka nie jest żadną miarą czymś, z czym z
        trudem usiłuję się na wieki pogodzić. Zupełnie nie. Przyjmuję jej temperament z
        dobrodziejstwem inwentarza, radością i milionem ton miłości.

        Ten wątek ma charakter nie tyle poradnikowy, co dyskusyjny. Zachecam w nim do
        dzielenia się doświadczeniami jak rodzicom udawało się uczyć swoje starsze
        dzieciaczki - Żwczyki trudnej sztuki czekania, stosowania norm, szanowania
        pewnych ograniczeń.

        Pozdr
        Nat
    • bm78 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 07.01.07, 15:14
      Witaj z Wrocka wink. Mój maluch jako niemowle był chyba jeszcze "lepszy" niż Twój. Mam wrażenie, że cały (prawie) okres niemowlęcy składał się głównie z krzyku, płaczu, wierzgania nóżkami ze zniecierpliwienia przy każdej okazji i robienia kupek...teraz jest prawie 4-letnim dzieckiem i muszę przyznać, że jest bardzo bystry, rezolutny i mądry jak na swój wiek. Z klocków buduje takie cuda, że dorosły by się nie powstydził, zaczyna liczyć, rysować literki, przejawia wszelkie zdolności manualne. Mimo, że dalej jest żywy, bardzo łatwo jest mu cokolwiek wytłumaczyć bądź wyperswadować smileWięc mam w domu obecnie takie "grzeczne żywe sreberko". Pozdrawiam smile
      • oliwka26 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 07.01.07, 17:32
        Moja mała jak się nie rusza, wtedy wiem że coś jej dolega. Nawet przez sen jest
        w ruchu. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie żeby leżała bez ruchu. Swoim
        krzykiem oznajmia że wie czego chce od życia i chce to teraz wink
        My z mężem jesteśmy raczej spokojni, to ona jest naszą iskierką.
        Pozdrawiamy wszystkich żywczyków
      • nat.wroclaw Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 07.01.07, 19:38
        >>Więc mam w domu obecnie takie "grzeczne żywe sreberko".

        Łoo, gratulacje! A dasz radę wygospodarowac kilka chwil i napisać w paru
        słowach kiedy i jak zazęliscie naukę czekania, przestrzegania granic, jak to
        sie odbywało, kiedy maluszek usłyszał - symbolicznie - pierwsze
        powazne "nie". smile

        • bm78 Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 07.01.07, 20:19
          Hej. Po prostu obserwujemy na bieżąco poczynania naszego chlopaka. Łatwo da się wyczuć kiedy takie "nie" zadziała. Wiadomo, że np. rocznemu dziecku niewiele jeszcze można w ten sposób przekazać. Muszę przyznać, że pierwsze sukcesy przyszły dosyć późno - ok. 3. roku życia. I nic nie robiliśmy na siłę, instynktownie wyczuwaliśmy kiedy i jakie granice możemy postawić. Mamy o tyle szczęścia, że dziecko jest "mądre" wink i wiele rozumie jak mu się tłumaczy. Nigdy nie poprzestawaliśmy na NIE i koniec - zawsze był jakiś argument, wytłumaczenie. Oczywiście nie zawsze to działa i nie raz kończyło się na łzach jak grochy i krzykach. Ale myślę, że najważniejsze to obserwować i słuchać dziecko -ono i jego zachowanie dużo nam powie.
    • martarb Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 12.01.07, 15:16
      Dziewczyny, mam pytanie , jak już pisałam w tym wątku jestem mamą 9
      miesięcznego żywczyka, który jest marudką, często niezadowolonym, krzyczącym
      jak tylko się coś nie podoba ( a jest tego sporo) itp, ja stale myślę , że to
      przeze mnie Szymuś jest takim marudką, krzykaczem itp - obwiniam się, że nie
      umiem wyczuć Jego potrzeb,nie umiem może odpowiednio się z Nim bawić ,
      zajmować, że może to przez to , że byłam nerwowa w ciąży i bałam się tego
      wszystkiego, często zadaję sobie to pytanie,co robię źle,moim celem jest
      uszczęśliwianie Go,Jego uśmiech i radość to najcudowniejsze co widziałam
      kiedykolwiekna oczy , Kocham Go ponad życie, ale nie umiem spowodowaćaby by był
      stale zadowolony, robię co mogę, noszę, podrzucam, bawię ,robię z siebie klauna
      aby tylko się śmiał , całuję ,ściskam,przytulam, ale nieraz nic Mu nie pasuje,
      co robić, czy też tak macie ? pozdrawiam Marta
      • nat.wroclaw Re: Do mam starszych Żywczyków (niecierpliców :-) 13.01.07, 18:14
        Hej Marta,

        mądrego nic Ci nie napiszę, a bardzo chciałabym umiec Ci pomóc. Coś mi tez
        mówi, że poza nami chyba nikt już tego wątku nie czyta, heh smile

        Zdarzył mi sie pracować z tak usposobionymi dziecmi, ale starszymi - wiecznymi
        malkontentami z dziurami po mleczakach, co to "bez sensu, nie chce, nie lubię,
        nie będe, do mamy"

        I troche dla własnego dobra psychicznego i dla dobra grupy w której byly
        wypracowałm sobie metodę "O paaanieee!"

        Jak maluch marudził, a naprawdę nie bylo o co, zwyczajnie coś szło nie po jego
        osobistej myśli (idziemy grupą na plażę, a on chce do salonu gier na deptaku i
        jest awantura), mówiłam "O paaanieee, no to chyba juz koniec swiata, co my
        teraz z robimy, chyba trzeba usiąść na chodniku i razem popłakać". Tak sobie
        troche podkpiwałam, ale to mi dawało dystans, a jednoczesnie starałam sie być
        blisko z takim dziecaczkiem, żeby nie czuł, że jest sam, ale żeby powolutku
        zaczynał dostrzegac, że to ze czegos w danej chwili nie moe zrobic to nie
        koniec swiata.

        Wiem, ze to nijak się ma do 9-miesiecznego chłopca, ale moze dla samej siebie,
        skoro jego nastawienia nie dajesz zawsze rady zmienic, moze czasem zdrowo
        bedzie przyjac postawe lekkiego przymrużenia oka i obśmiania szanownych much w
        nosie, mowiac na przykład "O, a co to? Muchy w nosie sie obudziły, panie
        kolego? Moze je wygonimy razem?" gili gili gili big_grinDD


        Pozdrawiam Was bardzo cieplo i zycez duzo sił i iłosci. Ona wszystko
        przetrzyma.
        Nat
    • jotka_aa Marta! 13.01.07, 21:05
      A może on po prostu jest zmęczony tym, że bez przerwy go zabawiasz, podrzucasz
      itp. Powiem tak, mój też nerwus i w gorącej wodzie kąpany, chciałby wszystko to
      co mam w danej chwili ja, a że już raczkuje (10 m-cy) to chciałby wszystko
      dotknąć gdzie tylko uda mu się dotrzeć.Ale zauważyłam taką sytuacje...mój synek
      potrafi zabawić się sam a wasadzie byle czym, nie muszą to być zabawki...całe
      dnie spędza tylko ze mną i ja staram nie zawracać mu głowy raczkuje gdzieś
      dojdzie coś znajdzie itp., interweniuje w konieczności i mało z nim rozmawiam i
      w zasadzie jest względny spokój.Tylko zjawi się babcia lub wieczorkiem wróci z
      pracy tata i oni tak: Bartoszek a gdzie idziesz, a gdzie jest piłeczka, a gdzie
      jest piesek itp. no i synek po 5 minutach jest rozdrażniony i zaczyna się
      marudzenie, że hej...oni po prostu go męczą, bo ciągle coś od niego chcą....Może
      i twój ma za dużo wrażeń?.....jeśli nie...to nie wiem co poradzić
      • martarb Re: Marta! 14.01.07, 00:12
        Dziewczyny, dzięki za rady,może rzeczywiście powinnam dać sobie chwilami więcej
        luzu i dystansu,spróbuję, mój Szymuś jeszcze nie raczkuje i nie wiem czy
        będzie , bo nie lubi leżeć na brzuszku( wiem , że niektóre dzieci omijają ten
        etap ) ,zająć się sam sobą nie potrafi, zabawki są na chwilę a potem się nudzi
        i koniec( generalnie wszystko Go szybko nudzi ), może faktycznie jakby
        raczkował byłoby inaczej, na tym etapie chwile posiedzi i domaga się zmiany a
        mi już pomysłów brakuje , na razie pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość i
        czekać, aż będzie lepiej - musi być , pozdrawiam Was ciepło Marta
        • jotka_aa Re: Marta! 14.01.07, 14:11
          Spróbuj uczyć go tej trudnej sztuki raczkowania, to o wiele ułatwi ci życie.Mój
          syn też nie leżał na brzuszku, raczkował z pozycji siedzącej wystawiając ręce do
          przodu,,.....układaj go w pozycji do raczkowania, takiej czworaczej na
          kilkasekund dziennie co jakiś czas, przytrzymuj nóżki jak mu się rozjeżdżają i
          opieraj na rączkach i pobujaj w przud i tył, to bezpieczne nam tak zalecił
          neurolog i po dwóch miesiącach takich prób wzmozniły się mięśnie rąk i brzucha i
          mały ruszył na przód...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka