witam
przyznam sie ze zadko chodze do kosciola odkad urodzilam coreczke, np
wczoraj. wybralismy sie w troje, pierwsze 15 zainteresowanie nowym miejscem
ogromne, ale to co sie potem dzialo

placz i kwekanie przenoszenie z rak
mamy do taty i na odwot. wzielam 7 roznych zabawek .nic nie pomoglo...ale
wytrwalismy do konca!

oczywiscie nie mam nikogo do pomocy kto by mogl w
domu z mala zostac...no nic tak sobie napisalam....